Problem,który tkwi we mnie.. - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2007-11-01, 19:35   #1
crejen
Raczkowanie
 
Avatar crejen
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 77

Problem,który tkwi we mnie..


Witam wszystkie forumowiczki .Pierwszy raz jestem na tym forum,więc prosze Was o wyrozumiałość.Zwracam się do Was,ponieważ mam problem,który dla mnie jest na razie nie do przejścia.Mianowicie..mam problem jakby z samą sobą.Jestem z chłopakiem,kocham go i chcę dla niego jak najlepiej,jednak nieświadomie,lub bardziej świadomie ranię go.Często miewam zmiennie nastroje,złe humory,nerwy mnie ponoszą,wszystko to odbija się na nim.Obrażam się o byle co,takie błachostki...często zastanawiam się czy kiedyś nie było mu lepiej,czy nie był bardziej szczęśliwy,dokładam sobie do tej mojej główki takie rzeczy,że sama czasem się ich boję.Sens w tym,że nigdy nie zależało mi tak na nikim,jak właśnie na Nim...Wiem,że popełniam błędy z przeszłośći...tylko nie wiem już czy zależy to od mojego charakteru,osobowości...c zy jakiś nawyków.Jestem osobą bardzo wrażliwą...wszystkim się przejmuję,nie potrafię 'wyluzowac'.Jak już pisałam,jestem strasznie nerwowa,często unoszę się i zanim pomyśle to coś mówię.Pragnę się zmienić,tylko nie wiem jak...Próbowałam już dużo razy,lecz to był słomiany zapał...kończyło się tylko na chęciach..Po kilku dniach i tak wszystko wracało do 'normalności'.Jestem również bardzo zazdrosna...Wszystko to chyba jest podszyte obawą,że mogłabym go kiedyś stracić.Jest mi strasznie ciężko z tym..Nie raz płakałam sama,czy przy nim...On mówi,że kocha mnie taką,jaką jestem...Tego Nerwuska swojego..Jednak ja naprawde czuję,że muszę się zmienić,bo wiem że są granice cierpliwości i nie chce ich przeciągnąć.Wolę dmuchac na zimne,tym bardziej,że kiedyś już to przechodziłam.Często zamykam się w sobie,moje myśli są zawsze pesymistyczne...a kiedyś naprawdę zawsze uśmiechnięta...szczęśliwa .Mam to o czym zawsze marzyłam...Wzajemnej miłości,a czuję się jakbym nie potrafiła tego docenić w pełni.Mam do was prośbę,bo być może wśród Was jest osoba,która miała podobne problemy i mimo wszystko uporała się z nimi i jest szczęśliwa.Chętnie wysłucham wszystkich rad i postaram się dostosowac do nich...byle by odżyć..
crejen jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2007-11-01, 19:58   #2
kingkong
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 831
Smile Dot.: Problem,który tkwi we mnie..

Hmmm... może zajmij się czymś co pozwoli Ci się zmienić, co wymaga cierpliwości i zaangażowania i co pozwoli docenić Ci Twoje szczęście. Myślę np. o pracy z ludźmi, może samotnymi, chorymi etc. Wierz mi że po takiej dawce "oddania się" komuś powinnaś się trochę uspokoić i docenić że naprawdę masz się dobrze powodzenia!
kingkong jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2007-11-01, 20:02   #3
jaszczurka_2007
Zadomowienie
 
Avatar jaszczurka_2007
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 1 544
GG do jaszczurka_2007
Dot.: Problem,który tkwi we mnie..

crejen czy kiedys skrzywdzil Cie jakis chlopak,czy dal podstawy zebys mu nie ufala? Bo to co napisalas wyzej swiadczy o jakims przezyciu z przeszlosci...boisz sie ze mozesz starcic ukochana osobe,jestes nieufna i podejrzliwa. Ale tez dobrze ze dostrzegasz swoj problem,wiesz ze cos musisz zmienic a to jest pierwszy krok do zmiany na lepsze.
jaszczurka_2007 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2007-11-01, 20:11   #4
crejen
Raczkowanie
 
Avatar crejen
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 77
Dot.: Problem,który tkwi we mnie..

Skrzywdził... Nadwyrezyl moje zaufanie...i od tamtego czasu stalam sie tak jak piszesz,nieufna.Teraźniej szy chłopak ani razu mnie nie skrzywdził,ale boję się,że to ja krzywdzę go moją przeszłością.Jakby wyrzywam sie na nim...To jest męczące i nie chcę tak dłużej.Co najlepsze wiem,że do życia powinno podchodzić się z dystansem i żyć według "będzie co ma być" czyli nie potrzebnie się nie zamartwiać i nie tworzyć problemów na zapas,ale to chyba nie może do mnie dotrzeć..
crejen jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2007-11-01, 21:10   #5
jaszczurka_2007
Zadomowienie
 
Avatar jaszczurka_2007
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 1 544
GG do jaszczurka_2007
Dot.: Problem,który tkwi we mnie..

Najwazniejsze ze wiesz w czym tkwi problem,powinnas spokojnie porozmawiac ze swoim partnerem,on Cie kocha i na pewno zrozumie ze jest tak a nie inaczej...jestescie razem i jestem pewna ze razem rozwiazecie ten problem
jaszczurka_2007 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2007-11-02, 07:58   #6
Słoneczkooo_
Raczkowanie
 
Avatar Słoneczkooo_
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 387
Dot.: Problem,który tkwi we mnie..

Bylam w dokladnie takiej samej sytuacji:/ Wahania nastrojow, nerwy, klotnie o byle powody. Z tym ze po pewnym czasie doszla nerwica i omdlenia podczas denerwowania sie A finalem tego byl fakt ze TZ ktorego kochalam i kocham nad zycie zostawil mnie. Poprostu nie dawal sobie rady z moimi klotniami, obwinial sie i sadzil ze nie daje mi szczescia...twierdzi ze uczucie wygaslo...
Od rozstania minal miesiac a ja przezywam je jakby to bylo wczoraj....staram sie walczyc o moje szczescie ale zobaczymy co z tego wyjdzie...
Chce sie zmienic, chodze do psychologa, biore tabletki na uspokojenie...
Tobie tez radze, lepiej przemysl wszystko, jak by to bylo bez TZ?? on CIe kocha....co by bylo gdyby to on sie tak zachowywal jak Ty?? Chcesz go ranic? Napewno nie...wiem ze latwo mi pisac ale uwierz ze przechodzilam przez to...teraz chcialabym cofnac czas i zauwazyc swoj blad wczesniej
__________________
`Przepraszam Cię za wszystko co we mnie było złe
Dziś dobrze to rozumiem czym zraniłam Cię..


nadal kocham....<3

Słoneczkooo_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2007-11-03, 14:59   #7
Anabell:)
Raczkowanie
 
Avatar Anabell:)
 
Zarejestrowany: 2007-01
Lokalizacja: Olecko:)
Wiadomości: 147
Dot.: Problem,który tkwi we mnie..

Kiedy to czytam to mysle ze czytam o samej sobie mamy ten sam problem ja rowniez jestem bardzo nerwowa, zazdrosna..czesto nie potrafie zrozumiec mojego ukochanego..wiem. to smutne. juz nie raz stracilam przez to chlopaka. a teraz gdy poznalam mojego obecnego, tego z ktorym teraz jestem..to pomyslalam ze akurat Jego nie moge stracic. za bardzo mi zalezy.Jeszcze nie udalo mi sie tego do konca przezwyciezyc ale staram sie..i On to widzi i doecnia. a chodzi mi mianowicie o zazdrosc. bo z nia mam najwiekszy problem. gdy dostaje od niego sms-a ze jest gdzies z jakas kolezanka to dostaje szału. i nie pomaga mi Jego tlumaczenie ze ona nie ma dla niego zadnego znaczenia ze licze sie tylko ja. i od tego postanowilam zaczac. teraz gdy dostaje od niego takiego smsa to licze do 30 i zlosc mi przechodzi..albo wole w ogole nie odpisac niz na niego krzyczec za byle co. i dzieki temu jest naprawde lepiej.napewno Ci sie uda choc to nie bedzie takie proste..bo nie tak trudno zmienic swoj charakter. ale wierze w Nas( we mnie i w Ciebie) razem zawsze razniej
__________________
"..Za mądra dla głupich, a dla mąrych zbyt głupia.
Zbyt ładna dla brzydkich, a dla ładnych za brzydka.
Za gruba dla chudych, a dla grubych za chuda"

Anabell:) jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2007-11-03, 17:11   #8
crejen
Raczkowanie
 
Avatar crejen
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 77
Dot.: Problem,który tkwi we mnie..

Masz rację,ta zazdrość jest najgorsza .Ja już chyba znalazłam poniekąd przyczynę mojej złości i zazdrości o niemal wszystko.. - brak zajęć.W sumie żadnych konkretnych zainteresowań nie mam,przyjaciółek też..Owszem są dobre koleżanki,ale ja zauważyłam u siebie taką...niechęc?..Nie mam za bardzo ochoty wychodzic z domu,najchetniej to bym cały czas spędzała z nim,ale tak się nie da i to właśnie zrozumialam .Na pewno nam(mi i Tobie i reszcie dziewczyn,ktore maja ten sam problem) się uda z czasem pokonać to wszystko .Narazie jestem spokojniejsza,dzisiaj się nie widzieliśmy cały dzień a ja przyjęłam to z pokorom i jak widać sama też daję sobie w miare dobrze radę .Zaczęłam się nawet uśmiechać i widziec w tej sytuacji jakieś optymistyczne wyjście Jestem pełna nadzieji i wiary .Pozdrawiam gorąco
crejen jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:49.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.