Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!! - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Forum plotkowe

Notka

Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2009-02-16, 19:02   #1
Ceith
korzonek
 
Avatar Ceith
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Z gór i równin.
Wiadomości: 6 010
Angry

Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!


Witajcie!
Ile razy przygotowując się do Wielkiego Wyjścia, na imprezę, randkę, studniówkę, wesele, spotkanie z przyjaciółmi lub choćby pozornie zwykłe wyjście, zrobiłyście się na bóstwo, wyglądałyście pięknie - świetny strój, wszystko pasuje, piękny, dokładny makijaż, godziny przygotowań.
Cel osiągnięty, miałyście już wszystko zapięte na ostatni guzik... prawie. Bo wtedy nadeszłam ONA. Katastrofa.
Znana jest też pod innymi pseudonimami, np. O cholera!, O nie!!, Tylko nie to!, Gdzie to do cholery jest?!, Nie zdążę!, OMG, Fuck!, Shit!, O k****!

Rozprute rajstopy, nieznaleziona torebka, pomadka, zagubiony but, rozmazany makijaż, dziura w ubraniu, załamany obcas, spóźniona taksówka, rozwalona fryzura itd. itp. i to wszystko w ostatniej chwili.

Podzielcie się żalami
__________________
Wymiana kosmetyków:
https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1273210
Ceith jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:17   #2
agniesikk
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 10 182
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Mnie to wkurza, jak długo maluję rzęsy, zalotka, kilka warstw, a one się potem sklejają
Zawsze przed wyjściem.
agniesikk jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:20   #3
9dc519fadc633b7a757b4798db7309973aba49fa_66c3ce7215651
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 20 817
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Ostatnio wychodziłam na 18stkę, kupiłam specjalnie nową bluzkę, ale mi ciut wisiała na plecach i bardzo wystawał pasek od stanika, bez stanika czułabym się strasznie, więc mama na szybko zszyła mi bluzkę ze stanikiem kilkoma niteczkami Piękny mejk-ap, TŻ wielka ulga, że ja wreszcie gotowa, wychodzimy. Docieramy do klubu, zdejmuję kurtkę - trzask! trzask! Oba ramiączka silikonowe pękły Jednocześnie
9dc519fadc633b7a757b4798db7309973aba49fa_66c3ce7215651 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:24   #4
Ceith
korzonek
 
Avatar Ceith
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Z gór i równin.
Wiadomości: 6 010
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

[1=9dc519fadc633b7a757b479 8db7309973aba49fa_66c3ce7 215651;11010727]Ostatnio wychodziłam na 18stkę, kupiłam specjalnie nową bluzkę, ale mi ciut wisiała na plecach i bardzo wystawał pasek od stanika, bez stanika czułabym się strasznie, więc mama na szybko zszyła mi bluzkę ze stanikiem kilkoma niteczkami Piękny mejk-ap, TŻ wielka ulga, że ja wreszcie gotowa, wychodzimy. Docieramy do klubu, zdejmuję kurtkę - trzask! trzask! Oba ramiączka silikonowe pękły Jednocześnie [/quote]
Ło rany Bidulka. No i fikałaś bez stanika, czy do domciu?
__________________
Wymiana kosmetyków:
https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1273210
Ceith jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:26   #5
9dc519fadc633b7a757b4798db7309973aba49fa_66c3ce7215651
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 20 817
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Mam kumpelę, która ma w torbie wszystko ^^ Łącznie z zapasowym ramiączkiem, jednym, ale sobie poradziłam, na szyję "zawiesiłam", bo bluzka i tak była wiązana na karku.
TŻ był w szoku, że kobiety tak sobie mogą radzić w 'kryzysowych sytuacjach'

Edytowane przez 9dc519fadc633b7a757b4798db7309973aba49fa_66c3ce7215651
Czas edycji: 2009-02-16 o 19:27
9dc519fadc633b7a757b4798db7309973aba49fa_66c3ce7215651 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:29   #6
karo69
Rozeznanie
 
Avatar karo69
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 727
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Ja wiem że znów nie do końca z tematem ale.
Walentynki spędziliśmy u Tż w domu. On przygotował kolacje kupił wino, zrobił nastrój, a mi wszystko leciało z rąk.
Na kolacje była zapiekanka serowa, wiec postanowiłam że pomogę i wymieszam sos blenderem (tym ręcznym). Zamontowałam końcówkę wsadziłam do sosu i włączyłam...
...szkoda że na turbo, cala kuchnia zabryzgana. Normalnie myślałam że sobie ręce pourywam, a gotuje już od 9 lat dzień w dzień, a tu kuchnia cała w sosie. No dobra ale zapiekanka się udała.
Siedzimy po kolacyjce, czerwone wino, romantyczny filmik no jak to lewe ręce wieczoru stwierdziłam że naleje nam jeszcze...
...laptopa też poczęstowałam tak od serca. Myślałam ze lubi...
Ale działa na szczęście.
Mamy u Tż taki piec na węgiel w pokoju, ale nie kaflowy tylko taki mały. No i poszłam dorzucić (w domu mam taki wielki i pale tez juz od ponad 10 lat w nim i jest spoko, bez niespodziewanych rewelacji) i zasypałam tak że zagasiłam go. Normalnie akcja ratunkowa bo za ciepło niema na dworze.

Myślałam że padne, wszystko było przeciwko mnie...
... tylko mój Tż ze stoickim spokojem "niemartw sie", "przeciez nic sie nie stało", "spokojnie to tylko sos".

Uwierzcie mialam ochote wypowiedziec te wszystkie slowa naraz za kazdym razem.
Ale wieczorek udany, spisała sie ta moja walentynka
__________________
Nie farbuję włosów od 13.11.2009

karo69 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:32   #7
Hypnotist
Raczkowanie
 
Avatar Hypnotist
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Bielsko Biała
Wiadomości: 369
GG do Hypnotist
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Ja nie mam takich problemów, no może czasami jak męczę się z kępkami sztucznych rzęs.
Wszystko pięknie ładnie, wyciapię się w kleju ale ważne, że trzymają się równo. Tylko zawsze, ZAWSZE muszą się odkleić przed samym wyjściem.

Cóż, złośliwość rzeczy martwych.
__________________
The biggest addiction: photography.
www.amatorka.deviantart.com
Hypnotist jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:37   #8
kiniaczeq
Zakorzenienie
 
Avatar kiniaczeq
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 11 397
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Mialam 10 minut do wyjścia, przed 18-nastką kolegi a przeciełam sobie dłoń szkłem, w sumie to szkło mi się tam wbiło. To jeszcze nic, tyle że krew sikała na lewo i prawo i nie umiałam zatamować a miałam zaraz wychodzić
__________________
kiniaczeq jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 19:42   #9
paulinka3110
Wtajemniczenie
 
Avatar paulinka3110
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: Pomerania :)
Wiadomości: 2 363
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Z serii dylematy a'la panna Bridget Jones

- wielkie wyjście, wciskam się w majtki obciskające, sięgające po same cycki prawie. Ubieram planowaną kreację, wszystko wygładzone odpowiednio. Oczywiście do pierwszej wizyty w toalecie. Zsunięcie tego kombinezonu na kolana graniczy z cudem. Efekt jest taki że zanim się z tym uporam, wychodzę zdenerwowana, zdyszana, rozmazana i rozczochranaitp

- standardowo, włosy które układają się i są ładne tylko i wyłącznie jak siedze w domu. Jak wychodze i chce żeby wyglądały tak jak chce- NIC Z TEGO!! sterczą , puszą się...wrrr

__________________
maniaczko-fanka mundurowych

Moja książkowa wymiana. Zapraszam
https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=630571http://
paulinka3110 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 20:21   #10
arrabbiata
Zadomowienie
 
Avatar arrabbiata
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 1 742
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Szykuję się do pracy, siedzę w samej bieliźnie i prostuje włosy... nagle prostownica wyśliznęła mi się z ręki prostu na udo... Auć Zaraz oczywiście wielkie bąble i koszmarne pieczenie, nie mówiąc o półgodzinnym spóźnieniu do pracy bo goniłam do apteki po panthenol a w pracy siedziałam w krótkich spodenkach z opatrunkiem na nodze
arrabbiata jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 21:04   #11
uparta Marti
Zakorzenienie
 
Avatar uparta Marti
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 4 033
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Dzień studniówki kolegi. Siedze wyszykowana, czekam na niego. Pomyślałam ze sie napije soku ale niestety zawartosc wylądowała na sukience co za ulga że dzień wcześnij siostra kupiła nową, na swoja studniówke i która mi rozmiarem pasowała. Szczęscie w nieszczęściu takie ze w siostry sukience prezentowałam sie o wiele lepiej ale wtedy spanikowałam
__________________
'We smiling high, watching the good things passing by.
Pretend the feeling fine, but inside we're crying sometimes'
uparta Marti jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2009-02-16, 21:19   #12
Ceith
korzonek
 
Avatar Ceith
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Z gór i równin.
Wiadomości: 6 010
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez karo69 Pokaż wiadomość
Ja wiem że znów nie do końca z tematem ale.
Walentynki spędziliśmy u Tż w domu. On przygotował kolacje kupił wino, zrobił nastrój, a mi wszystko leciało z rąk.
...
Uwierzcie mialam ochote wypowiedziec te wszystkie slowa naraz za kazdym razem.
Ale wieczorek udany, spisała sie ta moja walentynka
karo69, gratuluję cierpliwego Walentynka Swoją drogą miałaś Walentynki ciekawe, jest co wspominać
Cytat:
Napisane przez Hypnotist
Ja nie mam takich problemów, no może czasami jak męczę się z kępkami sztucznych rzęs.
Wszystko pięknie ładnie, wyciapię się w kleju ale ważne, że trzymają się równo. Tylko zawsze, ZAWSZE muszą się odkleić przed samym wyjściem.
Co kropelka sklei, sklei... ;P

Cytat:
Napisane przez kiniaczeq
Mialam 10 minut do wyjścia, przed 18-nastką kolegi a przeciełam sobie dłoń szkłem, w sumie to szkło mi się tam wbiło. To jeszcze nic, tyle że krew sikała na lewo i prawo i nie umiałam zatamować a miałam zaraz wychodzić
Mam nadzieję, że doszłaś na tą dżamprezę cała i zdrowa :P

Cytat:
Napisane przez paulinka3110
Z serii dylematy a'la panna Bridget Jones

- wielkie wyjście, wciskam się w majtki obciskające, sięgające po same cycki prawie. Ubieram planowaną kreację, wszystko wygładzone odpowiednio. Oczywiście do pierwszej wizyty w toalecie. Zsunięcie tego kombinezonu na kolana graniczy z cudem. Efekt jest taki że zanim się z tym uporam, wychodzę zdenerwowana, zdyszana, rozmazana i rozczochranaitp

- standardowo, włosy które układają się i są ładne tylko i wyłącznie jak siedze w domu. Jak wychodze i chce żeby wyglądały tak jak chce- NIC Z TEGO!! sterczą , puszą się...wrrr
To trza było majty odsunąć i siusiać

Cytat:
Napisane przez arrabbiata
Szykuję się do pracy, siedzę w samej bieliźnie i prostuje włosy... nagle prostownica wyśliznęła mi się z ręki prostu na udo... Auć Zaraz oczywiście wielkie bąble i koszmarne pieczenie, nie mówiąc o półgodzinnym spóźnieniu do pracy bo goniłam do apteki po panthenol a w pracy siedziałam w krótkich spodenkach z opatrunkiem na nodze
Auć.

Cytat:
Napisane przez uparta Marti
Dzień studniówki kolegi. Siedze wyszykowana, czekam na niego. Pomyślałam ze sie napije soku ale niestety zawartosc wylądowała na sukience co za ulga że dzień wcześnij siostra kupiła nową, na swoja studniówke i która mi rozmiarem pasowała. Szczęscie w nieszczęściu takie ze w siostry sukience prezentowałam sie o wiele lepiej ale wtedy spanikowałam
To w sumie miałaś fuksa
__________________
Wymiana kosmetyków:
https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1273210
Ceith jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 21:36   #13
Ewusia_marchew
Zakorzenienie
 
Avatar Ewusia_marchew
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 20 591
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Szłam z TŻ-em na wesele. Wstałam odpowiednio wcześnie żeby się spokojnie przygotować Oczywiście tak spokojnie się zbierałam ze zostało 0,5 godziny do wyjścia a tu włosy nie zrobione no ale nic, z włosami dałam radę i wydaje mi się ze jestem gotowa, dopóki mój wzrok nie pada na lakier do paznokci TŻ miał po mnie przyjechać za 3 minuty, ale że do punktualnych nie należy, wiec stwierdziłam ze zdążę nie myśląc o tym że mama TŻ-a jest niesamowicie punktualna i na pewno wyśle go żeby przyjechał po mnie na czas TŻ wchodzi, a ja dopiero jedna ręka pomalowana, no to panika, bo z lakierem na paznokciach jednej dłoni nie pójdę, wiec jazda, maluję jakkolwiek, byle było Zadowolona skończyłam (spóźnienie tylko 5 minut), już wychodzimy, a ja sobie przypominam ze nie wzięłam kluczy do domu i co gorsza nie wiem gdzie są przeszukałam pół domu z tymi mokrymi paznokciami (rozmazując jeszcze co nieco po drodze) no ale znalazłam w końcu
Musiałam się później "teściowej" gęsto tłumaczyć
__________________
Na ratunek koniom

Klara 17.10.2014
Konrad 26.12.2015




Ewusia_marchew jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 21:42   #14
ulinkaaa
Zakorzenienie
 
Avatar ulinkaaa
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 17 881
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Zawsze, ale to ZAWSZE przed wielkim wyjsciem musze cos zgubic i szukac pol godziny, w butach czy plaszczu ganiac po calym domu... Zwykle sa to albo klucze od domu, albo od auta, albo telefon...
__________________
Lubię siłę czerni,
i nieużywania słów.
Wszystkiego, co niezmienne,
w nicości za oknem, gdy budzą się mgły...
ulinkaaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 22:01   #15
Ceith
korzonek
 
Avatar Ceith
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Z gór i równin.
Wiadomości: 6 010
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez ulinkaaa
Zawsze, ale to ZAWSZE przed wielkim wyjsciem musze cos zgubic i szukac pol godziny, w butach czy plaszczu ganiac po calym domu... Zwykle sa to albo klucze od domu, albo od auta, albo telefon...
Cytat:
Napisane przez Ewusia_marchew
Zadowolona skończyłam (spóźnienie tylko 5 minut), już wychodzimy, a ja sobie przypominam ze nie wzięłam kluczy do domu i co gorsza nie wiem gdzie są przeszukałam pół domu z tymi mokrymi paznokciami (rozmazując jeszcze co nieco po drodze) no ale znalazłam w końcu
Musiałam się później "teściowej" gęsto tłumaczyć
Mam dokładnie to samo....
Nawet dziś, mimo, że nie było to wielkie wyjście, tylko wyjście do szkoły( :P ) 15 min straciłam na szukanie pudru, którym jeszcze wczoraj wieczorem bawiłam się przy biurku :/ Potem kolejne 15 min szukałam błyszczyka, który jak się potem okazało, leżał sobie spokojnie w moim piórniku.
A kluczy i telefonu to zawsze szukam.
__________________
Wymiana kosmetyków:
https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1273210
Ceith jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 23:03   #16
misiasia007
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 139
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

nie wiem jak ja to robię, ale zawsze ubrudzę się tuszem do rzęs na twarzy jak już cały makijaż gotowy
+ nagle wydaje mi się, że cały mój strój jest bez sensu, nie pasuje itd.
misiasia007 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-16, 23:17   #17
MacyRose
Rozeznanie
 
Avatar MacyRose
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 544
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

W takich sytuacjach moim największym wrogiem ZAWSZE jest deszcz! Już nawet nie potrafię zliczyć ile razy zepsuł mi plany. Najdłużej chyba zapamiętam pewną sobotę zeszłego lata. Umówiłam się ze znajomymi, nic specjalnego, zwykły wypad na miasto wieczorem. Byłam w świetnym humorze, więc rano pobiegłam na zakupy... nowy kosmetyki, fryzjer. Pół dnia spędziłam w łazience, regulując brwi, doprowadzając do porządku dłonie i stopy. O 20.00 ostatnie spojrzenie w lustro, wyglądam świetnie, jestem z siebie zadowolona, wychodzę! Przeszłam może 100 metrów i zerwała się ulewa. Pech chciał, że nie było się gdzie schować. Zanim dobiegłam do najbliższej bramy, byłam już przemoczona. Makijaż spłynął, wyprostowane włosy szlag trafił, kapało ze mnie jak z chmury. Stałam w tej bramie zaryczana krzycząc ze złości i tupiąc nogami. Po 2-3 min. lać przestało, ale ja już się nie nadawałam do pokazywania innym na oczy. Wieczór spędziłam sama przed telewizorem.
MacyRose jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 00:28   #18
malaDarunia
Wtajemniczenie
 
Avatar malaDarunia
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Swarzędz
Wiadomości: 2 415
Send a message via Skype™ to malaDarunia
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez MacyRose Pokaż wiadomość
W takich sytuacjach moim największym wrogiem ZAWSZE jest deszcz! Już nawet nie potrafię zliczyć ile razy zepsuł mi plany. Najdłużej chyba zapamiętam pewną sobotę zeszłego lata. Umówiłam się ze znajomymi, nic specjalnego, zwykły wypad na miasto wieczorem. Byłam w świetnym humorze, więc rano pobiegłam na zakupy... nowy kosmetyki, fryzjer. Pół dnia spędziłam w łazience, regulując brwi, doprowadzając do porządku dłonie i stopy. O 20.00 ostatnie spojrzenie w lustro, wyglądam świetnie, jestem z siebie zadowolona, wychodzę! Przeszłam może 100 metrów i zerwała się ulewa. Pech chciał, że nie było się gdzie schować. Zanim dobiegłam do najbliższej bramy, byłam już przemoczona. Makijaż spłynął, wyprostowane włosy szlag trafił, kapało ze mnie jak z chmury. Stałam w tej bramie zaryczana krzycząc ze złości i tupiąc nogami. Po 2-3 min. lać przestało, ale ja już się nie nadawałam do pokazywania innym na oczy. Wieczór spędziłam sama przed telewizorem.
he he he o rany! kiedyś też tak miałam! nic miłego no ale jaja musze być
__________________
Kobiety są niewolnicami tylko tych, którzy potrafią je mocno trzymać i dogadzać ich kaprysom.
(Bolesław Prus)
malaDarunia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 08:32   #19
layla_lbn
Zakorzenienie
 
Avatar layla_lbn
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: Warszawa (czasem Lublin)
Wiadomości: 17 437
GG do layla_lbn Send a message via Skype™ to layla_lbn
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Ja ostatnio w Sylwestra, 500km od domu, impreza typowo taneczna.
Pociąg miałam po 10-tej. Jeszcze trzeba było kupić bilety etc. Wstałam ok 7-miałam się umyć, umyc i wyprostować wlosy, pomalować, spakować etc. etc.

Siędzę sonbie na Wiżazu jem śniadanko, była 7:30 -to sobie myśle, że czas się pospieszyć, zaczynam się pakować: top jest, spódniczka jest, wszystko cacy, ale... nie mam rajstop! To szybko poleciałam do podbliskiego supermarketu kupić rajstopy- nie było czarnych, nie było grubych, nie było mojego rozmiaru! Stwierdziłam, że pójdę do osiedlowej pasmanterii, gdzie są też rajstopy-zamknięta. Cóż. Przypomniało mi się, żeby do apteki pójść kupić stoppery na powrót, żebyć móc zasnąć w pociągu. Wchodzę do apteki-jedna osoba przede mną, myślę-jest dobrze-w razie czego może w jakimś kiosku kupię rajstopy i zdąże na pewno. Ale... osoba stojąca przede mną cały czas miała jakieś pytania, musiała nawet przeczytac sposób używania zasypki do pupy dla niemowląt, po czym zaczeła, że może to jej się przyda, może to... i tak minęło 15min, mówię do farmaceutki, że bardzo mi się spieszy i czy mogłabym tylko kupić te stoppery-na co ona, że nie, bo ta pani przede mną ma "otwarty rachunek" [czyli moje stoppery musiałby być doliczone do jej rachunku, lub w ogole nie nabite, w tym momencie na kasę, co jest nie możliwe], kobieta za bardzo się tym nie przejełą, przez następne 15min, co chwilę wpadała na pomysł, że coś jeszcze by się jej przydało. W końcu po 35min. zapłaciłka za wszytsko i sobie poszła. Kupiłam stoppery, wycszłam z apteki, patrzę na zegarek jest godz. 9-ta! A ja nie mam ani rajstop, ani czasu-wracam więc pędem do domu, otwierasz szuflady z bielizną w poszukiwaniu jakichkolwiek rajstop-było mi już wszytsko jedno jakie będę mieć, pech chaił, że otwierając jedną z szafek uderzyłam się ręką łamiąć paznokcia!!

O godz 10 umówiona byłam z koleżanką, że po mnie przyjedzie, więc pakuję reszte rzeczy, idę się myć, stwierdziłam, że nie zdąże już umyć włosów, więc tylko lekko podprostuje i wezmę ze sobą prostownice-wyprostuje dokładnie w pociągu. Wyszłam z kapieli, zaczynam prostować wloasy, sms-koleżanka już jedzie, to ja szybko niepomalowana w ogole, wrzuciłam na siebie jakieś ciuchy wziełam torbę-wrzuciam poarę kosmetyków. Trzeba jechać.

W pociągu, jazda trwała ok 8 godzin, oczywiście nie mogłam usnąć ani na chwilę. Postanowiłąm się pomalować- zapomniełam pudru sypkiego, a kolezanka jest bardzo mocno opalona i jej normalny puder jest jak moj brazujący! Z pomalowaniem oczu też był problem, bo jak to w pociągu trzesię starsznie.
Stwierdziłam, że przynajmniej wyprostuję wloasy-idę to toalety, są gniazdka, podłączam prostownice, a tu zonk-prącu nie ma! Przeszłam po wszystkich toaletach w nadziei, ze moze, ale nie....

W końcu jest stacja docelowa, wysiadamy, zostawiamy rzeczy na dworcu, idziemy się przebrać, jedziemy na imprezę. Docieramy na 21, fajna zabawa ja już lekko podpita, humor dopisuje!
Ok. godz 23 zlamalam obcas w bucie-tuż przy podeszwie [ na szczescie tak, ze nie odpadł cały, a 1/4 trzymała się jeszcze ostatkami sił buta]! . Innych butow nie mialam... a pociąg powrotny o 10:30. Do tego mialam krotka spodnice, wiec nawet nie mialam jak tego zakryć.

Rano po imprezie, zorienowałam się w drorcowej toalecie, że nie mam pojemnika, ani płynu na soczewki, myślę sobie-coz trzeba jechać w soczewkach, chociaz oczy mnie już piekły. Godzina na dworcu, bo mc donald's od 7 otwarty... W koncu dostaliśmy sie do niego, siadłąm piję kawe, koło mnie jakiś bezdomny, bardzo brzydko pachnący, ąz mnie zemdliło :/. Wychodzę do toalety, a tam babka, że wc platny, albo okazuje się rachunek-wracam do naszego stolika, mowie do kumpeli, zeby mi rach dala, bo wc chyba ze 2zł, a ona na to, ze przed chwila jakis pan poprosił ją o rach. i ona mu go dała! Wizłam jakąś kawe, bo kosztowała tyle, co toaleta, poszłam... jak wyszłam okazało się, że w portfelu miałam jeszcze jeden rachunek-wcześniejszy, bo koleżanka płaciła osobno niż ja.

Podróż pociągiem. W miare normalna. Jesteśmy juz w rodzinnym miescie, na dworzec nie ma po nas kto przyjechać, więc idziemy na mpk- po drodze patrzymy ucieka nasz jedyny autobus, którym możemy się do nas na osiedle dostać. Nic. Podjedziemy innym i się przesiądzemy. Po drodze jadąc tym miejskim, wypadła mi soczewka! Trzymam ją w ręce z nadzieją na odratowanie. Wysiadamy na przystanku, z 3 autobusow, ktore jadą do nas najbliższy miał być za 20 min :/. Wiec postanawiam wziac taksówkę, kolezanka na to, że ona bulić za taryfe nie bedzie, to ja zostawiłąm i lece na postoj taksowek-z soczewka w rece. Wsiadam, mowie gdzie chce jechać. Dojezdzam wyjmuje pieniadze-wychodze. Patrze sie na reke, w której trzymałam szkoło-soczewki nie mam. Musiała mi wypasc jak wyjmowałam pieniądze, żeby zapłacić za taryfę.

No, ale impreza była fajna :P.
__________________
Gdy już posmakowałeś lotu,
zawsze będziesz chodzić po ziemi z oczami utkwionymi w niebo,
bo tam właśnie byłeś i tam zawsze będziesz pragnął powrócić.

Chciałbym poznać człowieka, który wymyślił seks, żeby zobaczyć nad czym teraz pracuje



Edytowane przez layla_lbn
Czas edycji: 2009-02-17 o 10:37
layla_lbn jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 09:08   #20
201803290936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez Ceith Pokaż wiadomość
Witajcie!
Ile razy przygotowując się do Wielkiego Wyjścia, na imprezę, randkę, studniówkę, wesele, spotkanie z przyjaciółmi lub choćby pozornie zwykłe wyjście, zrobiłyście się na bóstwo, wyglądałyście pięknie - świetny strój, wszystko pasuje, piękny, dokładny makijaż, godziny przygotowań.
Cel osiągnięty, miałyście już wszystko zapięte na ostatni guzik... prawie. Bo wtedy nadeszłam ONA. Katastrofa.
Znana jest też pod innymi pseudonimami, np. O cholera!, O nie!!, Tylko nie to!, Gdzie to do cholery jest?!, Nie zdążę!, OMG, Fuck!, Shit!, O k****!

Rozprute rajstopy, nieznaleziona torebka, pomadka, zagubiony but, rozmazany makijaż, dziura w ubraniu, załamany obcas, spóźniona taksówka, rozwalona fryzura itd. itp. i to wszystko w ostatniej chwili.

Podzielcie się żalami
Świetny wątek. Mnie się takie wpadki często zdarzają.

Ze mną to jest tak: umawiam się specjalnie w dniu, w którym mam sporo czasu (nie lubię się zbierać w pośpiechu, wpadać z pracy i zaraz lecieć na spotkanie z kimś; umawiam się raczej na piątki i soboty późnym popołudniem - wczesnym wieczorem). Ostatnio prawie wszystko sobie planuję: co ubiorę, sprawdzam, czy mam wszystko czyste, buty w jakim stanie etc. Ale zawsze coś mi wyskoczy w ostatniej chwili: dwukrotnie sprawdzana bluzka ma plamę, albo tego dnia leży na mnie jakoś dziwnie; soczewka mi gdzieś "wsiąknie"; włożę sobie soczewkę łapą na której było nieco kremu i 10 minut walki z piekącym okiem; makijaż, który normalnie wychodzi mi super, nagle zrobię całkiem inaczej, coś zepsuję, pokombinuję i trzeba poprawiać... Normalnie, musiałaby mieć wszystko zamknięte w sejfie - od majtek po błyszczyk, aby niczego nie zapomnieć, nie zgubić. Albo na odwrót: wszystko danego dnia zrobię szybciej, wszystko mam pod ręką i jestem zebrana o godzinę za wcześnie - bardzo mnie potem wkurza czekanie na wyjście.
201803290936 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 09:25   #21
evela28
na drugie mam Irena
 
Avatar evela28
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: mój raj
Wiadomości: 29 359
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

a mi zawsze nie udaje sie ciasto gdy wiem że przyjdzie teściowa chociaż przepis jest stary i wypróbowany 100 razy
__________________

kiedy życie daje ci w twarz
uśmiechnij się i z politowaniem powiedz:
bijesz się jak ciota
evela28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 10:13   #22
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
Smile Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez Doris1981 Pokaż wiadomość
Świetny wątek. Mnie się takie wpadki często zdarzają.

Ze mną to jest tak: umawiam się specjalnie w dniu, w którym mam sporo czasu (nie lubię się zbierać w pośpiechu, wpadać z pracy i zaraz lecieć na spotkanie z kimś; umawiam się raczej na piątki i soboty późnym popołudniem - wczesnym wieczorem). Ostatnio prawie wszystko sobie planuję: co ubiorę, sprawdzam, czy mam wszystko czyste, buty w jakim stanie etc. Ale zawsze coś mi wyskoczy w ostatniej chwili: dwukrotnie sprawdzana bluzka ma plamę, albo tego dnia leży na mnie jakoś dziwnie; soczewka mi gdzieś "wsiąknie"; włożę sobie soczewkę łapą na której było nieco kremu i 10 minut walki z piekącym okiem; makijaż, który normalnie wychodzi mi super, nagle zrobię całkiem inaczej, coś zepsuję, pokombinuję i trzeba poprawiać... Normalnie, musiałaby mieć wszystko zamknięte w sejfie - od majtek po błyszczyk, aby niczego nie zapomnieć, nie zgubić. Albo na odwrót: wszystko danego dnia zrobię szybciej, wszystko mam pod ręką i jestem zebrana o godzinę za wcześnie - bardzo mnie potem wkurza czekanie na wyjście.
Mam podobnie. Albo za nic w świecie nie mogę zdążyć, lub w ostatniej chwili o czymś ważnym sobie przypomnę (bardzo często tak jest) albo druga skrajność, zbieram się tak szybko, że potem mam np. 1,5h czasu...

Zazwyczaj nie udają mi się włosy i malowanie paznokci - zawsze wtedy, kiedy mi bardzo zależy. Ewentualnie dochodzę do wniosku, że nie mam się w co ubrać, albo przekombinuję i ubiorę się niezbyt do okazji (zazwyczaj za skromnie...) lub w coś, czego nie lubię i potem cały wieczór źle się czuję... Norma
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 10:26   #23
margitta
Zakorzenienie
 
Avatar margitta
 
Zarejestrowany: 2004-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 7 482
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Mnie się bardzo często zdarza, że jak robię intensywny makijaż i bardzo się staram, to jak już skończę to mi nagle zaczynają oczy łzawić (noszę soczewki). Robię co mogę, żeby nie mrugać, nie wycieram - i jest jeszcze gorzej. Muszę w końcu wytrzeć i połowa makijażu zmazana. Kiedyś zdarzyło mi się to dopiero w autobusie Oczywiście na co dzień maluje się również dosyć intensywnie i nic się takiego nie dzieje...

Raz mi się zdarzyło, że już prawie gotowa czekam w sukience, a NOWE super pończochy potargałam przy ubieraniu paznokciem. Nie znalazłam innych rajstop. Musiałam jechać do Żabki po byle jakie

W te wakacje bardzo długo obmyślałam strój na bardzo ważne wesele. Szkoda, że idealnie pasujące szpilki zamówione przez internet miesiąc wcześniej priorytetem, doszły... dzień po weselu. Musiałam iść w byle czym - na szczęście sukienka do ziemi
__________________
Bo reszta nie jest milczeniem, ale należy do nas
Boję się ludzi bez poczucia humoru

Edytowane przez margitta
Czas edycji: 2009-02-17 o 10:29
margitta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2009-02-17, 11:55   #24
Flames
Zakorzenienie
 
Avatar Flames
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 3 804
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Generalnie to nie miewam takich katastrof. Mam za sobą kilka wypadków, ale w porównaniu z Waszymi są lajtowe

Miniona sobota. Szykuję się na studniówkę. Zakładam sukienkę, zapinam zamek normalnie jak zawsze i pach słyszę jak się pruje. Na szczęście mama mnie uratowała i ładnie zszyła

Podobnie miałam w sylwestra. Zakładam bluzkę normalnie i też słyszę jakieś prach. Zestresowana ściągam ostrożnie i co widzę? Pasek diamencików się oderwał Naprawdę nie wiem jak to się stało, ale udało się to naprawić.

Myjąc zęby przed wyjściem do szkoły czasem zdarza mi się wykonać jakiś nieodpowiedni ruch szczoteczką i pach pasta ląduje na sweterku, spodniach Dodam, że zdarza mi się to tylko przed szkołą i w dniu w którym czuję się fajnie ubrana Po paście niestety zostają plamy i z wielkim żalem muszę się szybko przebierać
Flames jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 12:01   #25
Ewusia_marchew
Zakorzenienie
 
Avatar Ewusia_marchew
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 20 591
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez layla_lbn Pokaż wiadomość
Ja ostatnio w Sylwestra, 500km od domu, impreza typowo taneczna.
Pociąg miałam po 10-tej. Jeszcze trzeba było kupić bilety etc. Wstałam ok 7-miałam się umyć, umyc i wyprostować wlosy, pomalować, spakować etc. etc.

Siędzę sonbie na Wiżazu jem śniadanko, była 7:30 -to sobie myśle, że czas się pospieszyć, zaczynam się pakować: top jest, spódniczka jest, wszystko cacy, ale... nie mam rajstop! To szybko poleciałam do podbliskiego supermarketu kupić rajstopy- nie było czarnych, nie było grubych, nie było mojego rozmiaru! Stwierdziłam, że pójdę do osiedlowej pasmanterii, gdzie są też rajstopy-zamknięta. Cóż. Przypomniało mi się, żeby do apteki pójść kupić stoppery na powrót, żebyć móc zasnąć w pociągu. Wchodzę do apteki-jedna osoba przede mną, myślę-jest dobrze-w razie czego może w jakimś kiosku kupię rajstopy i zdąże na pewno. Ale... osoba stojąca przede mną cały czas miała jakieś pytania, musiała nawet przeczytac sposób używania zasypki do pupy dla niemowląt, po czym zaczeła, że może to jej się przyda, może to... i tak minęło 15min, mówię do farmaceutki, że bardzo mi się spieszy i czy mogłabym tylko kupić te stoppery-na co ona, że nie, bo ta pani przede mną ma "otwarty rachunek" [czyli moje stoppery musiałby być doliczone do jej rachunku, lub w ogole nie nabite, w tym momencie na kasę, co jest nie możliwe], kobieta za bardzo się tym nie przejełą, przez następne 15min, co chwilę wpadała na pomysł, że coś jeszcze by się jej przydało. W końcu po 35min. zapłaciłka za wszytsko i sobie poszła. Kupiłam stoppery, wycszłam z apteki, patrzę na zegarek jest godz. 9-ta! A ja nie mam ani rajstop, ani czasu-wracam więc pędem do domu, otwierasz szuflady z bielizną w poszukiwaniu jakichkolwiek rajstop-było mi już wszytsko jedno jakie będę mieć, pech chaił, że otwierając jedną z szafek uderzyłam się ręką łamiąć paznokcia!!

O godz 10 umówiona byłam z koleżanką, że po mnie przyjedzie, więc pakuję reszte rzeczy, idę się myć, stwierdziłam, że nie zdąże już umyć włosów, więc tylko lekko podprostuje i wezmę ze sobą prostownice-wyprostuje dokładnie w pociągu. Wyszłam z kapieli, zaczynam prostować wloasy, sms-koleżanka już jedzie, to ja szybko niepomalowana w ogole, wrzuciłam na siebie jakieś ciuchy wziełam torbę-wrzuciam poarę kosmetyków. Trzeba jechać.

W pociągu, jazda trwała ok 8 godzin, oczywiście nie mogłam usnąć ani na chwilę. Postanowiłąm się pomalować- zapomniełam pudru sypkiego, a kolezanka jest bardzo mocno opalona i jej normalny puder jest jak moj brazujący! Z pomalowaniem oczu też był problem, bo jak to w pociągu trzesię starsznie.
Stwierdziłam, że przynajmniej wyprostuję wloasy-idę to toalety, są gniazdka, podłączam prostownice, a tu zonk-prącu nie ma! Przeszłam po wszystkich toaletach w nadziei, ze moze, ale nie....

W końcu jest stacja docelowa, wysiadamy, zostawiamy rzeczy na dworcu, idziemy się przebrać, jedziemy na imprezę. Docieramy na 21, fajna zabawa ja już lekko podpita, humor dopisuje!
Ok. godz 23 zlamalam obcas w bucie-tuż przy podeszwie [ na szczescie tak, ze nie odpadł cały, a 1/4 trzymała się jeszcze ostatkami sił buta]! . Innych butow nie mialam... a pociąg powrotny o 10:30. Do tego mialam krotka spodnice, wiec nawet nie mialam jak tego zakryć.

Rano po imprezie, zorienowałam się w drorcowej toalecie, że nie mam pojemnika, ani płynu na soczewki, myślę sobie-coz trzeba jechać w soczewkach, chociaz oczy mnie już piekły. Godzina na dworcu, bo mc donald's od 7 otwarty... W koncu dostaliśmy sie do niego, siadłąm piję kawe, koło mnie jakiś bezdomny, bardzo brzydko pachnący, ąz mnie zemdliło :/. Wychodzę do toalety, a tam babka, że wc platny, albo okazuje się rachunek-wracam do naszego stolika, mowie do kumpeli, zeby mi rach dala, bo wc chyba ze 2zł, a ona na to, ze przed chwila jakis pan poprosił ją o rach. i ona mu go dała! Wizłam jakąś kawe, bo kosztowała tyle, co toaleta, poszłam... jak wyszłam okazało się, że w portfelu miałam jeszcze jeden rachunek-wcześniejszy, bo koleżanka płaciła osobno niż ja.

Podróż pociągiem. W miare normalna. Jesteśmy juz w rodzinnym miescie, na dworzec nie ma po nas kto przyjechać, więc idziemy na mpk- po drodze patrzymy ucieka nasz jedyny autobus, którym możemy się do nas na osiedle dostać. Nic. Podjedziemy innym i się przesiądzemy. Po drodze jadąc tym miejskim, wypadła mi soczewka! Trzymam ją w ręce z nadzieją na odratowanie. Wysiadamy na przystanku, z 3 autobusow, ktore jadą do nas najbliższy miał być za 20 min :/. Wiec postanawiam wziac taksówkę, kolezanka na to, że ona bulić za taryfe nie bedzie, to ja zostawiłąm i lece na postoj taksowek-z soczewka w rece. Wsiadam, mowie gdzie chce jechać. Dojezdzam wyjmuje pieniadze-wychodze. Patrze sie na reke, w której trzymałam szkoło-soczewki nie mam. Musiała mi wypasc jak wyjmowałam pieniądze, żeby zapłacić za taryfę.

No, ale impreza była fajna :P.
boska historia

Cytat:
Napisane przez Flames Pokaż wiadomość

Myjąc zęby przed wyjściem do szkoły czasem zdarza mi się wykonać jakiś nieodpowiedni ruch szczoteczką i pach pasta ląduje na sweterku, spodniach Dodam, że zdarza mi się to tylko przed szkołą i w dniu w którym czuję się fajnie ubrana Po paście niestety zostają plamy i z wielkim żalem muszę się szybko przebierać
dlatego ja zawsze ubieram się na samym końcu, a już na pewno po umyciu zębów jakbym ubrała się wcześniej to na bank akurat tego dnia bym się ubrudziła pastą, albo pudrem albo czymkolwiek
__________________
Na ratunek koniom

Klara 17.10.2014
Konrad 26.12.2015




Ewusia_marchew jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 12:04   #26
Flames
Zakorzenienie
 
Avatar Flames
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 3 804
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez Ewusia_marchew Pokaż wiadomość
boska historia


dlatego ja zawsze ubieram się na samym końcu, a już na pewno po umyciu zębów jakbym ubrała się wcześniej to na bank akurat tego dnia bym się ubrudziła pastą, albo pudrem albo czymkolwiek
Przed większym wyjściem też ubieram się po umyciu zębów. Przed szkołą nie starczyłoby mi czasu
Flames jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 12:40   #27
Elliannia
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Zewsząd
Wiadomości: 3 739
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez margitta Pokaż wiadomość
Mnie się bardzo często zdarza, że jak robię intensywny makijaż i bardzo się staram, to jak już skończę to mi nagle zaczynają oczy łzawić (noszę soczewki). Robię co mogę, żeby nie mrugać, nie wycieram - i jest jeszcze gorzej. Muszę w końcu wytrzeć i połowa makijażu zmazana. Kiedyś zdarzyło mi się to dopiero w autobusie Oczywiście na co dzień maluje się również dosyć intensywnie i nic się takiego nie dzieje...

Raz mi się zdarzyło, że już prawie gotowa czekam w sukience, a NOWE super pończochy potargałam przy ubieraniu paznokciem. Nie znalazłam innych rajstop. Musiałam jechać do Żabki po byle jakie

W te wakacje bardzo długo obmyślałam strój na bardzo ważne wesele. Szkoda, że idealnie pasujące szpilki zamówione przez internet miesiąc wcześniej priorytetem, doszły... dzień po weselu. Musiałam iść w byle czym - na szczęście sukienka do ziemi
Mam to samo z makijażem - akurat jak potrzebuje zeby byl idealny, staram sie pol godziny z samymi rzesami bawic - na koniec zalotne spojrzenie w lustro, i panika - oko jest czerwone jak u wampira, i zaczyna piec :/

Do tego mam jakąś manię - nawet jak jestem już spóźnmona, potrafię się wrócić do domu żeby sprawdzić czy sa okna zamkniete, piec wylaczony, jak ide na przystanek to 3-4 razy sprawdzam czy mam wszytsko w torebce (a i tak zawsze czegos brakuje), po zamknieciu drzwi ruszam klamka z 20 razy (wszystkich to smieszy, ale ja musze miec pewnosc ze sa zamkniete :P).

Kwestia pasty do zębów albo rajstop z oczkiem tuz przed samym wyjsciem nie jest mi obca
__________________
Zawsze jest trochę prawdy w każdym "żartowałam", trochę wiedzy w każdym "nie wiem", trochę emocji w każdym "nie obchodzi mnie to" i trochę bólu w każdym "u mnie wszystko w porządku"
...


Elliannia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 12:44   #28
bika7
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 65
Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

A mi się nigdy takie przygody nie zdarzają. Przed każdą imprezą już na kilka dni wcześniej sprawdzam czy mam wszystko co potrzebne, na wyjazdy robię listę co muszę zabrać, generalnie dobrze zorganizowana jestem.
__________________
Praca, fotografia, motoryzacja...

bika7 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-02-17, 13:14   #29
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
Smile Dot.: Wielkie wyjście, coś ważnego i... Katastrofa!!!

Cytat:
Napisane przez bika7 Pokaż wiadomość
A mi się nigdy takie przygody nie zdarzają. Przed każdą imprezą już na kilka dni wcześniej sprawdzam czy mam wszystko co potrzebne, na wyjazdy robię listę co muszę zabrać, generalnie dobrze zorganizowana jestem.
To nie jest kwestia niezorganizowania, tylko kwestia charakteru. Ja np. mam szanse 80% na zrobienie dziury w rajstopach o krzesło i nie ma to nic wspólnego z tym, czy dobrze, czy źle się zorganizuję. Kiedyś czytałam teorię "psychologiczną", że jest taki typ ludzi - jak komuś spadnie i rozbije się szklanka to na pewno im, przy czym im bardziej się starają tym gorzej wychodzi... Był nawet wątek na wizażu o rozmaitych wpadkach...

Jestem tak zwanym "potrzepańcem" prasując firankę potrafiłam się żelazkiem poparzyć pod pachą - przecież nie celowo... do dzisiaj mam sporą bliznę

Znam też przypadłość z pastą do zębów, ale mam już opatentowany sposób:
Najpierw kąpiel, mycie włosów. Potem szlafroczek, na włosy ręcznik i robię makijaż, potem robię włosy. Później się ubieram, a na końcu maluję paznokcie. Dzięki temu udaje mi się uniknąć:

- wypudrowania moich czarnych włosów podczas robienia makijażu,
- ubrudzenia ubrania pastą do zębów, pudrem, pianką czymkolwiek innym itp.
- zniszczenia paznokci podczas suszenia włosów i zakładania ubrania,

Jak skończę malować paznokcie to siedzę i broń boże się nie ruszam. A na końcu wychodzę - oczywiście metoda ta nie gwarantuje 100% sukcesu
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Forum plotkowe


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 10:40.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.