|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: miasto bandyckiej miłości
Wiadomości: 3 291
|
stracona przyjaźń
Witam wszystkie Wizażanki
Do tej pory nie zakładałam podobnych wątków, ale teraz potrzebuję Waszej pomocy, bo sama nie umiem sobie poradzić. Tak jak sugeruje tytuł, chodzi o przyjaźń - o przyjaciółkę. Poznałyśmy się 2 lata temu, przez internet, bardzo dziwnym zbiegiem okoliczności- obie byłyśmy w identycznych sytuacjach życiowych, z identycznymi problemami, a podobieństwa były tak rażące że aż zabawne. Z biegiem czasu okazało się, że jest ich coraz więcej, rozmawiałyśmy po kilka godzin dziennie przez telefon opowiadając sobie o wszystkim co się działo i pomagając sobie wzajemnie. Jednak rzadko się spotykałyśmy ze względu na odległość jaka nas dzieliła. Na szczęście studiuję zaocznie w jej mieście wtedy przeważnie się widywałyśmy ,zdarzało się też że jeździłam po prostu tylko do niej ona też parę razy była u mnie.I stała się dla mnie jak rodzina, wydawało mi się że to idealna przyjaźń do końca życia. We wrześniu jej rodzice mieli jechać na sanatorium, ja akurat nie pracowałam i zaprosiła mnie do siebie na tydzień. Planowałyśmy ten tydzień przez 2 miesiące. Akurat w tym czasie wypadał mi pierwszy zjazd więc w weekend po tym tygodniu miałam iść do szkoły. Zaproponowała mi żebym też została wtedy u niej. Zgodziłam się, poinformowałam ciocię u której zwykle wtedy śpię, że mnie nie będzie,ona zaplanowała sobie weekend inaczej. (Dodam jeszcze 2 szczegóły: ona w tym czasie zaczęła się spotykac z jakimś facetem, ja też mialam zaplanowane podobne spotkanie i zależało mi, żeby doszło do skutki bo naprawde facet wydawał się wart uwagi) Dwa dni przed moim wyjazdem do niej okazało się że jedna z jej koleżanek z pracy poszła na zwolnienie, inna zaraz też a jeszcze inna się zwolniła . Pracują w szpitalu więc zawsze ktoś musi być na dyżurze, więc nie dostała wolnego. Termin mojego przyjazdu trzeba było skrócić tylko do 2 dni mojego zjazdu - wtedy akurat mogłaby a wieczór pogawędek lepszy niż nic. Ale cóż, myślę sobie, ok - przecież takie rzeczy sie zdarzają.Dzień przed zjazdem zadzwoniła bo, jak twierdziła, nie wiedziała co ma robić, bo typ z którym zaczęła się spotykać ( chyba 3 spotkania mieli za sobą) zaprosił ją na wesele/ dzień wcześniej!/ i bardzo mu zależało, a ja przeciez miałam przyjechać i też chciała pobyć ze mną. Zatkało mnie, bo dla mnie decyzja była oczywista: zaprosiła mnie do siebie 2 miesiące wcześniej, wiedziała że musze jechać do szkoły i że nie będę miała się gdzie podziać bo ciotce już odmówiłam i jej nie będzie.A tamtego faceta prawie w ogóle nie znała, i co to w ogóle za szacunek jej czasu, jej planów i jej znajomych. Liczył na to że klaśnie, a ona będzie na jego zawołanie w każdej chwili. I nie przeliczył się.... Najpierw podobno odmawiała ale strasznie naciskał i nie chciał odpuścić, znając sytuację i sie podporządkowała. Do dzisiaj nie moge tego zrozumieć - może ja przesadzam? i tak zostalam zupełnie na lodzie, randka też przepadła. przez 2 dni mało co się odzywałam bo bolało mnie to i nie umiałam się ogarnąć. ale starałam się zrozumieć - miała okropne przejścia z facetami i może trafiła na takiego, który wydawał się być lepszy. życzyłam jej szczęścia zawsze i mimo wszystko, dlatego schowałam dumę do kieszeni i chciałam żeby było tak jak wcześniej. ale nie odbierała, pisała coraz rzadziej, az w końcu zupełnie zamilkła i nie daje od 2 miesięcy żadnego znaku życia. nie odbiera telefonów, nie odpowiada. Rozumiem że nie chce mieć ze mną kontaltu, ale nie rozumiem dlaczego i boli mnie ta strata. bo nigdy nie myślałam że moge pokochać jak siostrę zupełnie obcą osobę. właściwie nie wiem czego oczekuję po Waszych odpowiedziach, drogie wizażanki. Może po prostu potrzebowałam się wygadać, nosiłam się z zamiarem założenia wątku bardzo długo. Na pewno chciałabym poznać inne spojrzenia na sytuację, może to ja zrobiłam jakiś błąd? albo jakiejś rady, która mogłaby pomóc zrozumieć? bo to wszystko w mojej małej głowie się nie mieści pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wesołych Świąt!
__________________
![]() Si no tienes nada que ofrecer, ofrece una sonrisa
|
|
|
|
|
#2 |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 748
|
Dot.: stracona przyjaźń
No niestety, mnóstwo jest związków, w których dziewczyny zrywają kontakty ze wszystkimi tylko po to, żeby być z misiem 24 na dobę...pełno wątków o tym na wizażu...
Zmieniły jej się priorytety, nic nie poradzisz. Przykre, boli, ale to świadczy tylko o niej... Odezwie się jak on ją rzuci, albo po prostu jak się zacznie im psuć I wtedy do Ciebie będzie należała decyzja czy będziesz chciała jeszcze utrzymywać z nią jakikolwiek kontakt... Pamiętaj tylko, że nie wszystkie są takie, prawdziwa przyjaźń istnieje
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#3 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: miasto bandyckiej miłości
Wiadomości: 3 291
|
Dot.: stracona przyjaźń
Cytat:
![]() bo na razie wydaje się że to po prostu tak musi być - jedna poznaje faceta i odtrąca drugą
__________________
![]() Si no tienes nada que ofrecer, ofrece una sonrisa
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
po drugiej stronie szafy
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 748
|
Dot.: stracona przyjaźń
Nie...kwestia tego, czy związek jest zdrowy
bo jeśli polega na zamknięciu się w 4 ścianach i patrzeniu sobie w oczka, to niestety, tak to wygląda ;] albo jeśli jedna strona chce uzależnić zakochaną drugą stronę od siebie...a potem płacz na wizażu, bo "zostawił mnie i jestem teraz całkiem sama, przyjaciół odtrąciłam i co ja teraz zrobię" - och, och :pAle są związki normalne, w których dwoje ludzi jest razem, ale nie zamyka się na resztę świata I takiego związku trzeba szukać
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
|
|
|
|
|
#5 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 397
|
Dot.: stracona przyjaźń
Wydaje mi się że poznałyście się w okresie kiedy ona potrzebowała takiej osoby jak Ty. Żeby sobie pogadać, pozwierzać się. Ty to potraktowałaś jak prawdziwą przyjaźń, a ona niekoniecznie. Przetrzymała trudny okres z Tobą, teraz ma chłopaka ( i widocznie "pełnię szczęścia"), zmieniły jej się priorytety w życiu. Ja osobiście nie cierpię jak koleżanka mnie wystawia bo łaskawie jej chłopak zadzwonił i ma dla niej czas. To świadczy o niskim poczuciu własnej wartości. Zainteresowanie jakiegoś mężczyzny jest ważniejsze od uczuć swoich najbliższych.
Poza tym bardzo mi się nie podoba że do Ciebie nie oddzwania. To jest chamskie. Ja już się nauczyłam, że jak komuś zależy to się odezwie. Ja często ratowałam takie przyjaźnie, ale już mi się nie chce. Bo żeby coś ratować to potrzeba dwóch osób. Sama nic nie zdziałasz, a nawet jeśli koleżanka "wróci" to możesz być pewna że kiedyś znowu Cie wystawi. Nie wiem czy Cie pocieszyłam, ale moim zdaniem wszystko z Tobą wpożadku |
|
|
|
|
#6 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Opole
Wiadomości: 4 888
|
Dot.: stracona przyjaźń
W porzadku takie zachowanie nie jest, ale jest nagminne, jest wiele kobiet, które w imię miłości rezygnują ze wszystkiego. W ogóle zrywają dawne znajomości, dla przyjaciół nie mają czasu, z hobby też rezygnują, nawet rezygnuja ze studiów, a potem jest lament, bo misio dłużej pracuje i nie ma taka co z wolnym czasem zrobić, bo w ogóle nie pracuje, nie ma przyjaciół, studiów, żadnych ambicji...
|
|
|
|
|
#7 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 491
|
Dot.: stracona przyjaźń
Witam
Wiesz może ta przyjaźń nie była tak cenna dla niej jak dla Ciebie ? To moja pierwsza sugestia. Druga to być może to, że ona jest tym typem, że gdy znajdzie już swoją połówkę niczego więcej do szczęścia nie potrzebuje ? (Osobiście nie trawię takich ludzi, największa głupota świata). A może to ten facet wywiera na niej taki wpływ ? Wiesz na przyjaźń się długo pracuję, ale sytuacja w jakiej Cię wtedy postawiła nie była fer. Poza tym jak można kogoś zaprosić na wesele dzień przed ? Mogłabym tu wiele napisać, ale nie to jest głównym tematem watku.. Ja sama mam jedną jedyną przyjaciółkę, przy okazji jest moją siostrą cioteczną, ale to że się przyjaźnimy jest naszym świadomym wyborem, który zaczął się z okresem dorastania... wiele razem przeżyłyśmy i nadal przeżywamy. Ona może napisac do mnie w nocy a ja zawsze odpiszę (też nie mieszkamy w jedynym mieście, ale dzieli nas tylko 30 km). Wystarczy jeden sms, a ja rzucam wszystko i wchodzę na gg aby posłuchac jej żali... Niejedenokrotnie już u mnie nocowała w sobote gdzie ja miałam zaplanowaną randkę z kimś innym, ale odwoływałam ją lub zabierałam ją ze sobą. Bo przyjaciółkę ma się zawszę, a facet może Cię olać. Oczywiście jak zaczynasz być z kimś na poważnie masz mniej czasu dla przyjaciela, ale jeśli ktoś zrywa zupełnie kontakt tzn. że nie traktował Cię serio... A i według mnie Ty raczej nic złego nie zrobiłaś, przynajniej tak wynika z tego co napisałaś.---------- Dopisano o 12:47 ---------- Poprzedni post napisano o 12:42 ---------- Cytat:
Dokładnie to jest jakaś żenada wrr... ale to działa w dwie strony bywają też tacy faceci... sama mam takiego kolegę. Już kilka miechów sie nie odzywa, bo ma swoja ukochaną, a wcześniej co tydzień były spotkania, piwka itp. teraz go nie ma... jak znam życie odezwie się do mnie gdy się rozstaną, bywało już tak nieraz. Żałosne ;/ |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 07:35.



ona też parę razy była u mnie.
. Pracują w szpitalu więc zawsze ktoś musi być na dyżurze, więc nie dostała wolnego. Termin mojego przyjazdu trzeba było skrócić tylko do 2 dni mojego zjazdu - wtedy akurat mogłaby a wieczór pogawędek lepszy niż nic. Ale cóż, myślę sobie, ok - przecież takie rzeczy sie zdarzają.




