|
Notka |
|
Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#1 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Nie daję już rady z własnym życiem :(
.
Edytowane przez Julita1992 Czas edycji: 2012-11-29 o 12:28 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#2 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 22
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
hej!
Borykasz się z problemami jak każda inna nastolatka- matura, nieszczęśliwa miłość, niezrozumienie rodziców czy brak przyjaciół. Wiele dziewczyn przez to przechodzi i mogę powiedzieć Ci z perspektywy 22 latki, że to wszystko mija ![]() W moim przypadku było podobnie, też nie miałam za wiele przyjaciół w LO, garstkę znajomych zaledwie. Ale jak poszłam na studia wszystko się zmieniło. Nowe otoczenie, można było zacząć od zera ![]() Maturę zdasz ![]() A rodzicami też się nie ma co przejmować, ja do tej pory nie dogaduję się tak jakbym chciała, najważniejsze jest, że rodzice są i Cię kochają ![]() Rób swoje i nie przejmuj się kłodami na drodze bo każdy je ma. Będzie dobrze! |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 836
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Wątpie w to że na studiach zaprzyjaźnie się z kimś z powodu mojego przeklętego charakteru.
Znajdziesz inna szarą myszkę i będzie i łatwiej zagadać. Na studia nie idą wyłącznie przebojowi ludzie. Maturę w razie czego można poprawiać, jak zabraknie punktów na studia. Psycholog jest też z NFZ, nie trzeba chodzić prywatnie. Co robić? Wyrwać się za wszelką cenę z toksycznego domu, bo jesteś dzieckiem alkoholika to to wpływa na twoje spostrzegania świata. A na nieszczęśliwe miłości szkoda życia. To tylko wyobraźnia a nie rzeczywiste uczucia.
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir *** Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy. T.Pratchett |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#4 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 430
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Na studiach napewno kogoś poznasz. Tam najczęściej zawiera się nowe znajomości, poznaje przyjazne dusze i w ogóle. Taak, zgadzam się z tym, że musisz się wyrwać z tego domu. Nic dobrego nie wyniknie z tego, że będziesz tam tkwić, skoro Twój ojciec pije. Wybierz kierunek studiów, który Cię interesuje i w drogę. Pora wziąć się w garść. A może dasz radę stać się taka jaka byłaś kiedyś? Może wróci do Ciebie otwartość do ludzi, poczucie humoru i rozmowność?? To jest możliwe, gdy poznasz zgraną paczkę przyjaciół i przy nich będziesz SOBĄ.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#5 | |
Przyczajenie
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
Liceum - przez pierwszy rok nie mogłam z nikim złapać kontaktu. Ale znalazłam jedną dziewczynę, z która teraz spędzam naprawdę dużo czasu. Rozmawiamy o wszystkim, o moich i jej problemach. Wspieramy sie nawzajem. Próbujemy jakos dawac sobie radę, przynajmniej ja próbuje, bo nawet i tu w liceum nie łapie z innymi zbyt dobrego kontaktu. Więc nie przejmuj sie tym. Szkoda tylko Ciebie, bo znaleźć teraz cichą, uczynna miłą i sympatyczną osobę, to naprawdę trzeba sie napracować. teraz wszyscy się 'lansują' i myslą, że swoimi przygryzkami wobec 'szarych myszek' podbija świat. to nie o to przecież chodzi... Olej ludzi ze szkoły. Masz te dwie dobre koleżanki - trzymaj sie jeszcze z nimi. Matura przed Tobą, więc poświęć czas na naukę. Najlepiej jakbyś miała kogoś u kogo mogłabyś spędzać trochę czasu (bo widzę że w domu nie masz za wesoło i lepiej by było soe zaczac powoli odizolowywać). Ale wytrzymaj jeszcze te dwa miesiące. Zdaj mature jak najlepiej, dostań sie na studia tam gdzie chcesz i zacznij zyć swoim zyciem. Pokaż, że nie dasz po sobie 'jeździć'. Pokaz wszystkim, że jestes taka jak inni. I nie mów, że masz straszny charakter. Na studiach, wśród nowych ludzi, bądź po prostu sobą - nie cichą, małomówna dziwczyna, która próbuje wszystkich od siebie odepchnąć. Staraj sie przyciągać uśmiechem, pomoca, wzbudź sympatię ![]() ![]() Może i nie jestem jakimś ekspertem, ale ja tak właśn ie zrobiłam. Miesiąc temu zerwalam z chłopakiem, teraz siedzę częściej u dziadków, bo sama w domu mam nie za wesoło. Porzuciałam życie 'z gimnazjum'. Nie utrzymuje z nikim kontaktu, bo uważam że nie sa tego warci. Wywyższali sie, a tak naprawdę tylko ja z całej klasy dostałam sie do najlepszego liceum w okolicy. Mieli wtedy takie miny - bezcenny widok ![]() ![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#6 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Co do mojego taty to on nie jest alkoholikiem, prędzej po prostu pijakiem- pije ok. 2-3 razy w tygodniu, zależy czy ma pieniądze czy nie.
Ja naprawde staram się być sobą, ale nie wychodzi mi to. Na studiach jeśli znajdę jako przyjaciółkę jakąś szarą myszkę to na pewno nie uda mi się wrócić do przeszłego charakteru. Ja nawet stresuje się rozmawiając z ludźmi z klasy, chociaż znamy się już 3 lata. Sama chcę jak najszybciej wyjechać, bo nie cierpię tego miejsca w którym mieszkam, dlatego też nie idę do miasta obok na studia bo wtedy nadal mieszkałabym tu gdzie teraz. Zresztą najpierw muszę na nie zarobić, więc mam kolejny powód do zmartwień. radio-aktywna widzę że Ty sobie poradziłaś i otworzyłaś się, nawet chłopaka sobie znalazłaś... Z chłopakiem w którym ja się teraz zakochalam też mam problemy z rozluźnieniem się, ale on docenia to że nie jestem tzw. pustakiem i baleciarą, ale niestety wyjeżdża niedługo za granicę na rok więc nic z tego nie będzie, chociaż utrzymujemy kontakt smsowy a nie widzieliśmy się już 3 miesiące... On mówi że nie zapomni o mnie i chciałby po powrocie wrócić do naszej znajomości ale i tak wiem że po roku nawet nie będzie mnie pamiętał... Jak Ty dajesz radę być sobą i rozluźnić się przy innych, skoro miałaś podobne problemy do mnie? Ja naprawde tego nie potrafię... |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#7 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 119
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
a ja uważam, ze wszystko jest w Tobie.Ludzie czekają na coś-poznanie ludzi, nowe środowisko aby ich życie się zmieniło.A tak naprawdę wystarczy chcieć.
ja na pierwszy rzut oka jestem pewna siebie, ale czasami muszę powiedzieć sobie "ok weź się w garść i zrób to". Sama wmawiasz sobie jakieś przekleństwo charakteru to i sama wmów sobie , ze od jutra jesteś pewniejsza siebie, że dasz sobie radę.Podnieś glowę wysoko, wyprostuj się i nie martw na zapas |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#8 | |
Przyczajenie
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
Nie mów, że nie potrafisz! ja także to sobie wmawiałam, nadal mam chwile zwątpienia w to wszystko, nadal czasem usiądę i zapłaczę, ale szybko probuje się pozbierać. Uważam, że największą wartość jaką my sami w sobie posiadamy to nasze zwykłe, normalne charaktery. Ja doceniam ludzi za to jacy są, a nie jak wyglądają - to jest moje kryterium oceny. I u większości osób też jest podobne... Zacznij wierzyć w siebie bo to najważniejsze. Odstaw wszystkie problemy i złe chwile na bok. Nie tkwij ciągle w przeszłości bo ona Cię 'niszczy'. Stań któregoś dnia rano przed lustrem, ładnie się uczesz, pomaluj, ubierz, wyjdź z domu i idź smiało z podniesioną głową przed siebie; uśmiechaj się do każdego; ciesz się życiem. Po prostu bądź znowu otwarta na wszystkich. Ta cecha Ci zanika, powinnas ja ratować, bo na studiach będzie musiała ona być Twoim atutem... Zobacz https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=503060&page=2 (post 42 i kilka kolejnych) ->> ja miałam ostatnio taki problem. Na jakiś czas całkiem wyłączyłam się z życia 'publicznego'. Nie wiedziałam co robić, ale stwierdziłam, że nie ma co się przejmować. NIE JESTEŚMY WARTE ŻADNEGO CIERPIENIA. Więc głowa do góry kochana, wierzę w Ciebie ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#9 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
![]() ![]() Wiem że ta cecha znika, nie wiem czy już nie zanikła, ale mam nadzieję że jeszcze da się coś odratować... Chyba pójdę jednak do psychologa z NFZ, znalazłam w moim mieście jednego takiego który ma dobre opinie ale nie wiem czy będe potrafiła otworzyć się przed obcym człowiekiem... Jedna z moich kumpel też ma trochę problemów, więc jeśli już to pójdziemy razem... Edytowane przez Julita1992 Czas edycji: 2011-02-06 o 12:43 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#10 |
Przyczajenie
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Ja sobie powiedziałam, że On nie jest wrat moich łez. Po prostu ja zasługuje na kogoś lepszego i już. Napewno nie na faceta (chłopaczka), który powiedział że bedzie tak jakbyśmy nigdy sie nie znali, że mnie wcale nie kochał. Po czułm się wtedy jak zabawka w jego rekach. Ja zaczęłam się znowu bardziej otwierać własnie przy nim, a on mnie tak potraktował... Podniosłam się po tym wszystkim dość szybko, choc cały czas mam Go w głowie.
Tak samo jak mam w głowie problemy z przeszłości. Ty też je masz cały czas, odbiły na Tobie bardzo duże piętno. Wiem, trudno jest się tego wszystkiego pozbyć z pamięci, nie jest to łatwe. Ale już sama powiedziałaś, że zaczęłaś o siebie dbać, chwalą Cię i stałaś się przez to bardziej odważniejsza. To już jakis postęp. Oby tak dalej ![]() Kolejny postęp, to ten, że chcesz się wybrać na rozmowę z psychologiem. Obecność koleżnki Cię wesprze, ale to Ty sama musisz się właśnie otworzyć. ja nie poszłam do psychologa, bo skorzystałam z innej pomocy - mam wspaniałego księdza i to on mi poniekąd pomógł. Do niego mogę zwrócić się z każdym problemem, i nie narzuca mi tak jak niektorzy, stylu życia i nie karci za to co zrobiłam wcześniej. Po prostu mnie rozumie. Też bałam sie otworzyć przed kimkolwiek, bo nie jest łatwo. Ale wierz mi, jak już zrobisz to raz, czy drugi to potem będzie łatwiej. A aby psycholog Ci pomógł to musisz być otwarta. Po prostu musisz, bo jeśli niewiele będziesz mówiła to nie uzyskasz wielkiej pomocy ;/ |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#11 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
I bardzo dobrze zrobiłaś, ten umysłowo dzieciak nie był Ciebie wart. Mam nadzieję że otworze się przed tym psychologiem, jeśli dobry on jest to ułatwi mi to... Ciekawa tylko jestem jak długo będe musiała do niego chodzić, żeby wrócić w miarę do normalności... Ja niestety na ksiądzu ze swojej parafii nie mogę polegać, słabo go znam, tyle tylko że uczył mnie religii w szkole i wiem jaki ma charakter i że na jego pomoc nie mogę liczyć na pewno.
Kurczę, nawet czasami nie wiem o czym gadać z ludźmi, mam tak że jeśli spotkam jakąś znajomą (rzadko znajomego, znam b.mało chłopaków) to martwie się że nie będe miała o czym z nią gadać i zapadnie ta niezręczna cisza. Niedawno nawet miałam tak że specjalnie pojechałam następnym autobusem żeby nie rozmawiać ze znajomą, bo bałam się tego samego. Fobii społecznej chyba nie mam... Ale o czym mam rozmawiać z ludźmi skoro nic innego poza siedzeniem w domu i szkołą nie robie? Ty też tak masz? |
![]() ![]() |
![]() |
Okazje i pomysĹy na prezent
![]() |
#12 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-09
Wiadomości: 326
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Na studiach na pewno poznasz ludzi którzy będa chcieli się z Tobą zaprzyjaźnić a Ty z nimi, glowa do góry i więcej wiary w siebie, trzeba uwierzyc w swoje możliwości, wydobyć z siebie swoje atuty. Jeżeli chdzi o kwestie rozluźnienia przy innych, nawet bardzo otwarci ludzie, jak trafia na 'inny' typ charakteru czują się skrępowani. Będzie dobrze!
__________________
- Jakie zbrodnie popełnił- zaśpiewał Leśny Gnom -Mordował, zdradzał, umyślnie niszczył statki, torturował, szantażował, rabował, sprzedawał dzieci w niewolę, on... - Nie obchodzą mnie wasze spory religijne- przerwał Leśny Gnom |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#13 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#14 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Pomorze zachodnie
Wiadomości: 350
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Przeczytałam wszystkie wiadomości od początku i powiem ci że miałam podobna sytuację zaczynając od gimnazjum. Miejscowość w której mieszkałam jest mała, było tylko jedno gimnazjum do którego poszłam bo nie było wyboru innej szkoły. Ludzie postrzegali mnie jako osobę cichą, zamkniętą w sobie taką która trudno nawiązuje kontakty z innymi tak wyglądała praktycznie pierwsza klasa. W drugiej doszły jeszcze problemy, zaczęły się groźby dziwne pomówienia, za każdym razem gdy kończyły się zajęcia leciałam pierwsza do drzwi wyjściowych bo zależało mi na tym ,aby nie spotkać osób które jak to się mówi `miały coś do mnie`. W trzeciej klasie olałam innych żeby dostać się do wymarzonej szkoły, skupiłam się na nauce. Pomogło. Wyjechałam daleko od rodzinnej miejscowości zaczęłam naukę w tamtejszym liceum, poznałam ludzi i otworzyłam się. Z początku byłam w szoku że jeszcze potrafię być taką osobą jak kiedyś, jak przed gimnazjum. Twoją sytuację w domu i poza nim rozumiem też nie miałam kolorowo ale to już inna bajka. Mi się udało wygrać z przeszłością, ty też masz na to szansę. Wizyta u psychologa to dobry krok ku tej zmianie której życze ci z całego serca.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#15 | |
Przyczajenie
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
Ja mam jeszcze coś takiego, że jak poznaje nowe osoby, to jesli zobacze, że potrafie rozmawiać z tym nowym człowiekiem, że umiem zaczepić jakis temat i dobrze mi się gada to probuje rozmawiać. Ale jesli ta nowa osoba będzie np przynudzać, albo po prostu nie spodoba mi sie i nie przykuje mojej uwagii to ja już do niej ani słowem się nie odezwe. Takie po prostu jestesmy, ale nie ma co zamykac sie aż tak na ludzi. Teraz, osoby którę Cię znają postrzegają Cię jako szarą myszkę, cichą, mało kontaktową. Ale wierz mi, jak zmienisz towarzystwo i odizolujesz sie od tego wszystkiego, wszystko się zmieni. Tylko jak juz się 'odczepisz' od starych znajomych i od przeszłości i dasz krok w przód, nie zapomnij o tej otwartości. Daj nowym ludziom poznać sie taką jaką byłaś kiedyś. Taką jaką czujesz się najlepiej. Bo tylko ze swoim prawdziwym 'ja' jesteśmy coś warci. Po co zakładać jakieś maski; po co to wszystko, tylko ze względu, że znajomi po tobie jeździli, bo nie potrafili Cie docenić? Myśleli, że są fajni, bo takim zachowaniem imponowali całej innej bandzie idiotów? Takie właśnie jest myślenie młodzieży, którym nie ma co się przejmować.. Wiem, że 'łatwo mówić'. Ale do mnie to w końcu dotarło. Niby jeszcze nie do końca jestem taka jakbym chciała. nadal jestem trochę skryta, ale próbuje. I proby nie wychodzą mi tak źle. Wobec starych znajomych jestem obojętna - i Ty też bądź, traktuj ich jak powietrze (..ale nie w znaczeniu że bez nich nie da się życ ![]() ![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#16 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#17 |
Przyczajenie
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Bardzo lubię pomagać innim, tylko samej sobie nie potrafie
![]() Hm, na taka wizytę albo beziesz trochę czekała, albo naprawdę szybko się dostaniesz. Musisz po prostu zapytać o najblizsze wolne terminy; musisz powiedzieć że zalezy Ci na jak najszybszym dostaniu sie... Twoja koleżanka ma w 100% rację. Po prostu za bardzo się przejmujesz jak wypadniesz w oczach innych. Bo jeśli oni sami maja dziwne poczucie humoru i Twoj żart im nie podpasuje, to boisz się, że Cię wyśmieją czy coś. Ale nie bój się tego, jeśli tak zrobią to nie są warci rozmowy z Tobą... Ja czasem jak walnę jakąś głupotę w towarzystwie nowej osoby i ona tego nie pojmie i zacznie mi np jechac czy coś czy dogryzać, to po prostu ją olewam. Naprawde nie ma co się przejmowac innymi. Tak samo oni mogą mysleć co powiedzieć żeby dobrze wypaść przed Tobą. Ale nie to najważniejsze. Nie stresuj sie; bądź spontaniczna ![]() ![]() P.S. Ja mogę być Twoją własną psycholożka ![]() ![]() Edytowane przez radio_aktywna Czas edycji: 2011-02-06 o 18:59 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#18 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Jakbym słyszała moją kumpele
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#19 |
Przyczajenie
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Ja kocham ludzi, kocham cały świat. Ale żeby się otworzyć, człowiek musi byc bez wad
![]() ![]() ![]() Chciałam iśc na psychologa, ale za duzo sie ich namnozyło, więc sobie daruję i będę pracowac na czarno np na takim forum :P Bądź wandalem, wtedy wszyscy się zaczną Ciebie bać - jak nie będą chciali gadać to bejsbolem na nich i wtedy staną się bardziej otwarci na Ciebie niż Ty na nich ![]() A tak serio to myslę, że dobrze robisz idąc do psychologa. Będzie dobrze, dasz radę. I głowa do góry - ja np nie jestem cudownie piękna i zgrabna, ale wiem, że moja samoocena nie może równać się zero. Ty tez lepiej szybko podnoś swoją samoocenę, bo jak sibie nie będziesz cenić to inni pomyślą, że oni tez nie muszą. i źle na tym wyjdziesz. Więc do roboty kochana ![]() Mnie juz dziś kolejny chłopak zrobił w bambuko, w kulki poleciał. Ale co się będę przejmować. Ja tam jestem 'wieczną optymistka' i nie każdy mnie czasami rozumie ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#20 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 191
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Jak ja bym chciała być taka zadowolona z życia i optymistycznie do wszystkiego nastawiona
![]() ![]() ![]() ![]() Samoocenę ciężko jest podnieść, Tobie pewnie też ciężko było ale skoro dałaś radę to ja też dam ![]() Oj, a co się stało ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#21 | |
Przyczajenie
|
Dot.: Nie daję już rady z własnym życiem :(
Cytat:
Lecę na miasto w swoim zajefajnym różowym dresie lacosty i bujam się i ma poważanie wśród mieszczan ![]() ![]() ![]()
__________________
Bywają fałsze, które tak dobrze udają prawdę, iż byłoby omyłką nie dać się im oszukać...
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 02:30.