Nie potrafię zapomnieć... - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2011-08-13, 17:12   #1
Milk_and_Sugar
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 14

Nie potrafię zapomnieć...


Nie wiem jak zacząć... Uprzedzam, że będzie to długa i telenowelowata historia. Piszę to, aby się wygadać, wyrzucić to z siebie i aby ktoś ocenił to wszystko z boku - zachowanie moje i chłopaka, o którym napiszę. Nie obrażę się cokolwiek napiszecie - może potrzeba mi jakiegoś bolesnego kopa, by znów stanąć na nogi. Bo nie potrafię się pozbierać.

Może od samego początku - na imprezie u znajomej poznałam jej kolegę. Po jakimś czasie dowiedziałam się od tej znajomej, że chłopak chce mnie bliżej poznać, ale jest trochę nieśmiały. I wyszło w sumie na to, że to ja zaaranżowałam pierwsze spotkanie. Nie wiem czy zrobiłam dobrze czy źle - może to był błąd, może trzeba było czekać na jego kroki. W każdym razie ja jestem osobą dość śmiałą i inicjatywa często wychodziła ode mnie. Poza tym nie lubię podchodów - lubię jasne sytuacje.

Zaczęliśmy się spotykać i pomimo, że to ja często pierwsza pisałam, wydawało mi się, że jemu to pasuje - w każdym razie zawsze powtarzał, że jest za równouprawnieniem i nawet stwierdził, że to w porządku jak dziewczyna też coś inicjuje.

Nagle z dnia na dzień coś się popsuło - on zaczął coś kręcić, że wszystko dzieje się za szybko, że nie jest w stanie się zdeklarować czy chce ze mną być czy nie, żebym dała mu czas, dodatkowo stwierdził, że ta znajoma, która nas poznała za bardzo się o wszystko wypytuje, jak nam się układa itp. i że jego to strasznie denerwuje. Dzień wcześniej spędziliśmy bardzo miły wieczór, pocałunki, długa rozmowa itp. i naprawdę nie wiedziałam skąd wzięły się te jego wątpliwości, dlaczego jest jakiś inny, czy coś się wydarzyło?

Mi w tamtym momencie zaczynało zależeć coraz bardziej, a on nagle zaczął sobie tworzyć jakąś furtkę, żeby się wycofać - tak to odczułam. Nie dałam nic po sobie poznać, choć było mi bardzo przykro i strasznie rozczarowało mnie jego zachowanie. Na odchodne zaproponował jednak spotkanie za parę dni - to była jego wyraźna i dosłowna propozycja. Jednak gdy minęło parę dni i nadszedł dzień spotkania... ... on się nie odezwał. Dopiero koło północy napisał krótkie "przepraszam".

Miałam coraz większy mętlik w głowie - następnego dnia poszłam do wspólnej znajomej i opowiedziałam jej o tej sytuacji (może to też był mój błąd, ale musiałam się zwierzyć komuś zaufanemu, bo sobie z tym nie radziłam, a przy okazji chciałam się zapytać czy czasem ona nic nie wie czemu on stał się taki dziwny, ja zaczynałam już podejrzewać że ma jakieś problemy w domu, bo nie miał za dobrych relacji z rodzicami).

Znajoma stwierdziła, że nic nie wie, że on do tej pory naprawdę z entuzjazmem o mnie mówił wszystkim wokoło i wyglądał na zakochanego. W końcu znajoma napisała mu, że właśnie wpadłam do niej i jak on chce, też może do nas dołączyć (on jest sąsiadem znajomej). I on odpisał, że zaraz będzie... ... ale nie przyszedł

Tego było dla mnie za wiele. Wyburzyłam się do niego przez smsy, że nie mam pojęcia co on odwala i o co mu chodzi, że może lepiej będzie jak ze sobą skończymy, bo dla mnie to jakaś szopka, że on zamiast porozmawiać i powiedzieć o co mu chodzi, unika mnie, sam się wstępnie umawia na spotkania, a później jednak milczy jak grób On na to, że wtedy jak się umawiał nie spotkał się ze mną ostatecznie, bo potrzebował jeszcze więcej czasu do przemyśleń (mógł o tym powiedzieć wprost, a cały dzień się nie odezwał, a na koniec tylko jakieś jednozdaniowe "przepraszam"), że nie przyszedł do znajomej, bo nie chce, by osoby trzecie się wtrącały i że to ja wszystko za wcześnie skreśliłam.

Za jakiś czas złość mi przeszła i postanowiłam się z nim jakoś pogodzić. I to pewnie był następny błąd - ja znów się pierwsza odezwałam i jeszcze go przeprosiłam. Ale tak bardzo mi na nim zależało, wpadłam jak śliwka w kompot - tak wiele cech mi się w nim podobało (nie licząc ostatnich kilku incydentów), mieliśmy takie same poglądy na życie, podejście i naprawdę do czasu jego dziwnego zachowania (z dnia na dzień) dobrze nam się rozmawiało, a bliskość sprawiała przyjemność (on naprawdę wcześniej wydawał się rozanielony i zakochany, gdy dochodziło do intymnych sytuacji).

Po moich przeprosinach on niby też przeprosił i stwierdził, że możemy się spotykać, ale na zasadzie znajomości i że nie wie co z tego będzie. Ja na to, że jeśli czuje że już nic z tego nie będzie, to niech to powie, a nie owija w bawełnę. On na to, że niczego na razie nie może mi powiedzieć.

Nie widzieliśmy ani nie kontaktowaliśmy się z dwa tygodnie. I nagle ja dowiedziałam się od osób trzecich, że... ... on ma nową dziewczynę. Poczułam się dotknięta i oszukana. Bo czekałam jak idiotka, myślałam, że on to sobie wszystko układa w głowie, że też cierpi i że on w końcu zdecyduje się czy jesteśmy razem czy nie. On co prawda się zdecydował, ale jakoś nie powiadomił mnie, że z nami definitywny koniec. Ta wiadomość o nowej dziewczynie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.

Poszłam do niego i urządziłam karczemną awanturę, nie przebierałam w przekleństwach. On stwierdził, że jest w nowym związku, na którym, w przeciwieństwie do naszego, mu zależy; że nie chciał bym się dowiedziała, bo lepiej by dla mnie było, żebym żyła w błogiej nieświadomości; że jak po tych nieporozumieniach powiedział, że możemy się spotykać jako znajomi i nie wie co z tego będzie, to że nie zrozumiałam jego słów, bo dla niego to był koniec

Minęły prawie trzy miesiące od tej awantury. Podobno on już nie jest z tamtą dziewczyną, na której tak mu zależało. Wszyscy wspólni znajomi twierdza, że zachował się wobec mnie jak ostatni cham. Nawet jego przyjaciel napisał do mnie i mnie pocieszał, ponoć nagadał mu że jest idiotą, a do niego nic nie trafia i wszystko po nim spływa. A ja do tej pory cierpię cholernie. Nachodzą mnie głupie myśli, by się do niego odezwać, że może on czeka na to. Nie wiem, może jestem zaślepiona. Był dla mnie strasznie ważny i nie radzę sobie z tą sytuacją. Co powinnam zrobić by zapomnieć o nim?

Głupie to, ale prawdziwe. Dzięki, jeśli ktoś to doczytał.
Milk_and_Sugar jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-13, 21:17   #2
lala2506
Zakorzenienie
 
Avatar lala2506
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: wygodny fotel
Wiadomości: 4 726
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Odpuść sobie tego kolesia. A dla zabicia czasu znajdź sobie jakieś hobby
lala2506 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 00:27   #3
takbonie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 457
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Cytat:
Napisane przez Milk_and_Sugar Pokaż wiadomość
Nie wiem jak zacząć... Uprzedzam, że będzie to długa i telenowelowata historia. Piszę to, aby się wygadać, wyrzucić to z siebie i aby ktoś ocenił to wszystko z boku - zachowanie moje i chłopaka, o którym napiszę. Nie obrażę się cokolwiek napiszecie - może potrzeba mi jakiegoś bolesnego kopa, by znów stanąć na nogi. Bo nie potrafię się pozbierać.

Może od samego początku - na imprezie u znajomej poznałam jej kolegę. Po jakimś czasie dowiedziałam się od tej znajomej, że chłopak chce mnie bliżej poznać, ale jest trochę nieśmiały. I wyszło w sumie na to, że to ja zaaranżowałam pierwsze spotkanie. Nie wiem czy zrobiłam dobrze czy źle - może to był błąd, może trzeba było czekać na jego kroki. W każdym razie ja jestem osobą dość śmiałą i inicjatywa często wychodziła ode mnie. Poza tym nie lubię podchodów - lubię jasne sytuacje.

Zaczęliśmy się spotykać i pomimo, że to ja często pierwsza pisałam, wydawało mi się, że jemu to pasuje - w każdym razie zawsze powtarzał, że jest za równouprawnieniem i nawet stwierdził, że to w porządku jak dziewczyna też coś inicjuje.

Nagle z dnia na dzień coś się popsuło - on zaczął coś kręcić, że wszystko dzieje się za szybko, że nie jest w stanie się zdeklarować czy chce ze mną być czy nie, żebym dała mu czas, dodatkowo stwierdził, że ta znajoma, która nas poznała za bardzo się o wszystko wypytuje, jak nam się układa itp. i że jego to strasznie denerwuje. Dzień wcześniej spędziliśmy bardzo miły wieczór, pocałunki, długa rozmowa itp. i naprawdę nie wiedziałam skąd wzięły się te jego wątpliwości, dlaczego jest jakiś inny, czy coś się wydarzyło?

Mi w tamtym momencie zaczynało zależeć coraz bardziej, a on nagle zaczął sobie tworzyć jakąś furtkę, żeby się wycofać - tak to odczułam. Nie dałam nic po sobie poznać, choć było mi bardzo przykro i strasznie rozczarowało mnie jego zachowanie. Na odchodne zaproponował jednak spotkanie za parę dni - to była jego wyraźna i dosłowna propozycja. Jednak gdy minęło parę dni i nadszedł dzień spotkania... ... on się nie odezwał. Dopiero koło północy napisał krótkie "przepraszam".

Miałam coraz większy mętlik w głowie - następnego dnia poszłam do wspólnej znajomej i opowiedziałam jej o tej sytuacji (może to też był mój błąd, ale musiałam się zwierzyć komuś zaufanemu, bo sobie z tym nie radziłam, a przy okazji chciałam się zapytać czy czasem ona nic nie wie czemu on stał się taki dziwny, ja zaczynałam już podejrzewać że ma jakieś problemy w domu, bo nie miał za dobrych relacji z rodzicami).

Znajoma stwierdziła, że nic nie wie, że on do tej pory naprawdę z entuzjazmem o mnie mówił wszystkim wokoło i wyglądał na zakochanego. W końcu znajoma napisała mu, że właśnie wpadłam do niej i jak on chce, też może do nas dołączyć (on jest sąsiadem znajomej). I on odpisał, że zaraz będzie... ... ale nie przyszedł

Tego było dla mnie za wiele. Wyburzyłam się do niego przez smsy, że nie mam pojęcia co on odwala i o co mu chodzi, że może lepiej będzie jak ze sobą skończymy, bo dla mnie to jakaś szopka, że on zamiast porozmawiać i powiedzieć o co mu chodzi, unika mnie, sam się wstępnie umawia na spotkania, a później jednak milczy jak grób On na to, że wtedy jak się umawiał nie spotkał się ze mną ostatecznie, bo potrzebował jeszcze więcej czasu do przemyśleń (mógł o tym powiedzieć wprost, a cały dzień się nie odezwał, a na koniec tylko jakieś jednozdaniowe "przepraszam"), że nie przyszedł do znajomej, bo nie chce, by osoby trzecie się wtrącały i że to ja wszystko za wcześnie skreśliłam.

Za jakiś czas złość mi przeszła i postanowiłam się z nim jakoś pogodzić. I to pewnie był następny błąd - ja znów się pierwsza odezwałam i jeszcze go przeprosiłam. Ale tak bardzo mi na nim zależało, wpadłam jak śliwka w kompot - tak wiele cech mi się w nim podobało (nie licząc ostatnich kilku incydentów), mieliśmy takie same poglądy na życie, podejście i naprawdę do czasu jego dziwnego zachowania (z dnia na dzień) dobrze nam się rozmawiało, a bliskość sprawiała przyjemność (on naprawdę wcześniej wydawał się rozanielony i zakochany, gdy dochodziło do intymnych sytuacji).

Po moich przeprosinach on niby też przeprosił i stwierdził, że możemy się spotykać, ale na zasadzie znajomości i że nie wie co z tego będzie. Ja na to, że jeśli czuje że już nic z tego nie będzie, to niech to powie, a nie owija w bawełnę. On na to, że niczego na razie nie może mi powiedzieć.

Nie widzieliśmy ani nie kontaktowaliśmy się z dwa tygodnie. I nagle ja dowiedziałam się od osób trzecich, że... ... on ma nową dziewczynę. Poczułam się dotknięta i oszukana. Bo czekałam jak idiotka, myślałam, że on to sobie wszystko układa w głowie, że też cierpi i że on w końcu zdecyduje się czy jesteśmy razem czy nie. On co prawda się zdecydował, ale jakoś nie powiadomił mnie, że z nami definitywny koniec. Ta wiadomość o nowej dziewczynie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.

Poszłam do niego i urządziłam karczemną awanturę, nie przebierałam w przekleństwach. On stwierdził, że jest w nowym związku, na którym, w przeciwieństwie do naszego, mu zależy; że nie chciał bym się dowiedziała, bo lepiej by dla mnie było, żebym żyła w błogiej nieświadomości; że jak po tych nieporozumieniach powiedział, że możemy się spotykać jako znajomi i nie wie co z tego będzie, to że nie zrozumiałam jego słów, bo dla niego to był koniec

Minęły prawie trzy miesiące od tej awantury. Podobno on już nie jest z tamtą dziewczyną, na której tak mu zależało. Wszyscy wspólni znajomi twierdza, że zachował się wobec mnie jak ostatni cham. Nawet jego przyjaciel napisał do mnie i mnie pocieszał, ponoć nagadał mu że jest idiotą, a do niego nic nie trafia i wszystko po nim spływa. A ja do tej pory cierpię cholernie. Nachodzą mnie głupie myśli, by się do niego odezwać, że może on czeka na to. Nie wiem, może jestem zaślepiona. Był dla mnie strasznie ważny i nie radzę sobie z tą sytuacją. Co powinnam zrobić by zapomnieć o nim?

Głupie to, ale prawdziwe. Dzięki, jeśli ktoś to doczytał.
Jakby chciał to by napisał. Przeczytaj pogrubione jeszcze raz. Do Ciebie potrzebował niby przemyśleń i niby czasu a do innej już nie. Odpuść. Trzymaj się
takbonie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 01:42   #4
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 825
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Doczytałam Wiesz gdybyś teraz do niego zaczęła ponownie uderzać to byłoby nieco żałosne i poniżające. Usłyszałaś od niego już wszystko, nie licz już na nic, naprawdę nie warto. Jest fałszywy, tchórzliwy i dwulicowy, szkoda czasu
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 06:01   #5
Madzialenka_21
Zadomowienie
 
Avatar Madzialenka_21
 
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: zewsząd
Wiadomości: 1 115
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Dziewczyny mają rację. Odpuść sobie tą znajomość, bo nic dobrego dla Ciebie z niej nie wyniknie. Najgorsze co możesz zrobić to poniżyć się i napisać do niego. Chłopak dał Ci do zrozumienia że nie zależy mu na waszym związku. Uszanuj to.
__________________
Nie obiecam Ci, że będę bezbłędna, ale obiecam, że będę zawsze.



Edytowane przez Madzialenka_21
Czas edycji: 2011-08-14 o 06:09
Madzialenka_21 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 11:12   #6
manio
Zakorzenienie
 
Avatar manio
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 3 678
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Bardzo Ci wspołczuje musisz byc silna i olać tego buraka. Bo ten koles nie zasługuje na Ciebie...

znajdziesz kogos lepszego kto Cie pokocha i bedziesz najwazniejsza dla tej osoby...
manio jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 11:20   #7
martiniątko
Zadomowienie
 
Avatar martiniątko
 
Zarejestrowany: 2005-12
Wiadomości: 1 166
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Słuchaj, jemu od samego początku na Tobie nie zależało. Przyszłaś do niego i mu się sama podstawiałaś więc korzystał. A to, że się świetnie rozumieliście itd nie ma dla bardzo wielu facetów najmniejszego znaczenia, tylko my jesteśmy takie emocjonalne. Spotkałam się już kilka razy z podobnymi typami i przetłumaczyłabym to tak: nie podobałaś mu się za bardzo, zgadzał się z Tobą spotykać bo mu się sama narzucałaś. Tamtą dziewczynę znał pewnie już zanim Ciebie poznał i to ją miał wtedy w głowie - może miała większe cycki a może trzymała go krótko i olewała go i on na to poleciał jak pies, może miała inne cechy które go kręciły. Takim facetom chodzi o seks, chemię, a nie o połączenie intelektualno-duchowe. Dlatego "zastanawiał się". On się nie zastanawiał. On czekał na jej ruch. Ciebie miał w zapasie, na wypadek gdyby ona się rozmyśliła. Zero skrupułów. Potem oczywiście że o niczym Ci nie powiedział bo przecież jak by miał to powiedzieć. Od początku był z Tobą nieszczery i taki też pozostał i jest mu z tym dobrze. Teraz ze sobą zerwali (pewnie ona z nim) a Ty chcesz go ratować. ON CIEBIE NIE CHCE. Zrozum to. Dla poprawy nastroju idź na imprezę i poderwij kogoś...znajdź inny obiekt o którym mogłabyś myśleć.
martiniątko jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2011-08-14, 12:28   #8
andzia1989r
Zakorzenienie
 
Avatar andzia1989r
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 5 308
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Weź przestań, że tak powiem. Parę spotkań, nawet w sumie nie byliście razem, a Ty urządzasz taką tragedię jakby Cię ktoś po latach związku przed ołtarzem zostawił.

Z tej sytuacji powinnaś tylko wyciągnąc wnioski:

- nie opłaca się zgrywac zimnej lady jak nam na kimś zależy. Jednak wieczne inicjowanie wszystkiego, proponowanie spotkań, wręcz narzucanie się... też dobre nie jest. Jeśli nie czujesz tego samego, tej samej chęci kontaktu i spotkań z drugiej strony to odpuśc.

- w jednej kwestii chłopak miał rację, osoby trzecie nie powinny się wiecznie wtrącac, podpytywac, zagadywac i bóg wie co tam jeszcze.

- koleś zachował się jak prostak. Ty okaż klasę i olej sytuację totalnie. Po prostu.

Więcej rozwagi na przyszłośc.
__________________
Wiek: 23 lata
Wzrost: 165 cm
Waga:
Było: 83 kg
Jest: 75,5 kg
Będzie: 58 kg
andzia1989r jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 12:46   #9
QueenBlair
Wtajemniczenie
 
Avatar QueenBlair
 
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 2 718
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Nie pisz do niego...
On jakby chciał kontaktu to by się odezwał.
I nie tłumacz sobie,że on jest za bardzo zawstydzony swoim wcześniejszym zachowaniem i dlatego teraz się nie odzywa.
Skoro był zdolny do "akcji" która opisałaś (jednoczesne kręcenie z dwoma dziewczynami itp" to na pewno ma w sobie dość cyznizmu aby się odezwać do Ciebie . On po prostu nie chce się odzywać i tyle.

Całej sytuacji Ci bardzo współczuję zaangażowałaś się emocjonalnie i trudno natychmiast to "odkręcić".
Jednak mimo wszysto nie byliście długo razem ->im mniej kontaktu z nim tym szybciej go zapomnisz.
__________________
"People dont tell you who you are, you tell them !"
QueenBlair jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 13:24   #10
takbonie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 457
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Cytat:
Napisane przez andzia1989r Pokaż wiadomość
Weź przestań, że tak powiem. Parę spotkań, nawet w sumie nie byliście razem, a Ty urządzasz taką tragedię jakby Cię ktoś po latach związku przed ołtarzem zostawił..
bez przesady nie każde uczucie jest takie same mogłabyś być trochę delikatniejsza.

Cytat:
Napisane przez andzia1989r Pokaż wiadomość
- nie opłaca się zgrywac zimnej lady jak nam na kimś zależy.
a w którym momencie autorka zgrywała zimną lady
takbonie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 14:03   #11
andzia1989r
Zakorzenienie
 
Avatar andzia1989r
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 5 308
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Cytat:
Napisane przez takbonie Pokaż wiadomość
bez przesady nie każde uczucie jest takie same mogłabyś być trochę delikatniejsza.


a w którym momencie autorka zgrywała zimną lady
Nie każde jest takie samo, ale warto myślec troszkę trzeźwiej. Jak kiedyś się jej odpukac kilku letni związek rozleci to co? Z mostu skoczy.

A czy ja napisałam, że jest zimną lady? Ze zrozumieniem przeczytaj cały ten podpunkt.
__________________
Wiek: 23 lata
Wzrost: 165 cm
Waga:
Było: 83 kg
Jest: 75,5 kg
Będzie: 58 kg
andzia1989r jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2011-08-14, 14:19   #12
SzAnElKa
Zadomowienie
 
Avatar SzAnElKa
 
Zarejestrowany: 2005-12
Wiadomości: 1 340
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

o.l.e.j.
__________________
WYMIANA -> https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=843846
SzAnElKa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 15:41   #13
takbonie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 457
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Cytat:
Napisane przez takbonie Pokaż wiadomość
bez przesady nie każde uczucie jest takie same mogłabyś być trochę delikatniejsza.


a w którym momencie autorka zgrywała zimną lady
w takim razie nie wiem po co wspomniałaś o tej zimnej lady. ale już nie ważne
takbonie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 17:04   #14
gorica
Raczkowanie
 
Avatar gorica
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 397
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Cytat:
Napisane przez Milk_and_Sugar Pokaż wiadomość
Był dla mnie strasznie ważny i nie radzę sobie z tą sytuacją. Co powinnam zrobić by zapomnieć o nim?
Dlaczego był dla Ciebie taki ważny?
gorica jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 18:14   #15
Milk_and_Sugar
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 14
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Cytat:
Dlaczego był dla Ciebie taki ważny?
Było wielu chłopaków w moim życiu, którzy czuli do mnie miętę, a ja prawie przy każdym miałam wątpliwości, ciężko było mi się zaangażować, w każdym coś mi nie pasowało. Zazwyczaj było właśnie tak, że to faceci za mną biegali, wypisywali, a ja byłam taką właśnie "zimną lady" jak ktoś wyżej napisał.

Właściwie to drugi chłopak w moim życiu, w którym tak się zakochałam i dla którego zwariowałam, sama nawet do końca nie wiem dlaczego, co w nim było. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia.

A był ważny dlatego, że usłyszałam od niego wiele ciepłych słów, które pozwoliły mi wyleczyć się z niektórych kompleksów, jeśli chodzi o wygląd. Najlepsze i najbardziej dowartościowujące słowa jakie kiedykolwiek powiedział mi jakikolwiek chłopak. Był też wielkim indywidualistą, podobnie jak ja, wydawał się jakiś niezwykły i nieprzeciętny, czułam że to moja bratnia dusza... Zgadzaliśmy się w prawie każdym temacie, na jaki rozmawialiśmy.
Milk_and_Sugar jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 18:46   #16
Amount
Raczkowanie
 
Avatar Amount
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 81
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Dziewczyny mają rację, spójrz na tą sytuację racjonalnie: przykro mi to napisać, skoro sie w nim zakochałaś, ale jemu na Tobie nie zależy.
Amount jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-14, 19:43   #17
liselotta
lise-kotta
 
Avatar liselotta
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 10 219
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

dziewczyny już wszystko napisały, ja jeszcze dodam, że na cholerę ci koleś, który wobec dziewczyny, na ktorej rzekomo tak bardzo mu zależało zachował się, jak sama to ujęłaś, "jak ostatni cham".
na co ci cham? dobry seks znajdziesz gdzie indziej, jeśli o to chodzi.
__________________
Cytat:
Napisane przez cukier_bialy2 Pokaż wiadomość
W skrócie: jeśli są jakieś granice desperacji, to już je przekroczyłaś i jesteś zagranico.
liselotta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-16, 16:18   #18
maszToCoChcesz
Zakorzenienie
 
Avatar maszToCoChcesz
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: podlasie
Wiadomości: 4 220
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

zapomnisz z czasem Nic zrobic nie możesz.
__________________
it's a fool's game
maszToCoChcesz jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-16, 19:01   #19
gorica
Raczkowanie
 
Avatar gorica
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 397
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Cytat:
Napisane przez Milk_and_Sugar Pokaż wiadomość
A był ważny dlatego, że usłyszałam od niego wiele ciepłych słów, które pozwoliły mi wyleczyć się z niektórych kompleksów, jeśli chodzi o wygląd. Najlepsze i najbardziej dowartościowujące słowa jakie kiedykolwiek powiedział mi jakikolwiek chłopak. Był też wielkim indywidualistą, podobnie jak ja, wydawał się jakiś niezwykły i nieprzeciętny, czułam że to moja bratnia dusza... Zgadzaliśmy się w prawie każdym temacie, na jaki rozmawialiśmy.
Odpisuję bo zadałam pytanie, ale wiem że dużo Ci nie pomogę, widzę tu tylko problem z poczuciem Twojej wartości, też z tym staram się uporać.
gorica jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2011-08-21, 13:43   #20
Milk_and_Sugar
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 14
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

Dziewczyny - dzięki za odpowiedzi. Widzę, że wszystkie macie takie same zdanie - podobnie zresztą jak moi przyjaciele. Mój rozum wie, że szukanie jakiegokolwiek kontaktu z tym osobnikiem to skrajna głupota, naiwność i poniżenie, jednak jak mówi stare przysłowie - serce nie sługa

Muszę jednak wyznać, że po Waszych postach jest trochę lepiej, czytam je cały czas, gdy dopadają mnie głupie myśli i chęć zabiegania o niego. To pomaga.

Muszę napisać o jeszcze jednym problemie - wiem, że to jakieś chore i obsesyjne , ale nie mogę się powstrzymać od włażenia na profil tego osobnika na pewnym portalu społecznościowym. Jak sobie z tym radzić? Możliwe też, że po wakacjach spotkania z nim będą nieuniknione (wspólni znajomi). I cały czas rozmyślam (choć próbuję z tym walczyć) jak się zachowam, jak on się zachowa, czy powinnam powiedzieć "cześć". Ja doskonale wiem, że to wszystko, co robię i myślę jest chore, ale ciężko mi to sobie wybić z głowy Łatwo jest powiedzieć "zapominam", ale ciężej zastosować się do tego, tym bardziej że mam taki charakter, że lubię roztrząsać i analizować
Milk_and_Sugar jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-22, 17:08   #21
liselotta
lise-kotta
 
Avatar liselotta
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 10 219
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

wywal. go. z fejsa.
tyle w temacie.
__________________
Cytat:
Napisane przez cukier_bialy2 Pokaż wiadomość
W skrócie: jeśli są jakieś granice desperacji, to już je przekroczyłaś i jesteś zagranico.
liselotta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-22, 17:42   #22
Milk_and_Sugar
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 14
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

No właśnie chodzi o to, że już dawno go wywaliłam, ale mimo wszystko zaglądam co u niego
Milk_and_Sugar jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-22, 18:48   #23
anuanusia
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 1 077
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

No to nie zaglądaj na jego profil tak nigdy nie uda Ci się zapomnieć.
anuanusia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-22, 18:54   #24
onlemon
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 54
Dot.: Nie potrafię zapomnieć...

również uważam że powinnaś sobie odpuścić i nie narzucać się jemu...
onlemon jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:06.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.