Czy można przestać odczuwać uczucia? - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2014-06-28, 13:22   #1
IvanLagodny
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-06
Wiadomości: 2

Czy można przestać odczuwać uczucia?


Cześć, trochę czasu się zastanawiałem czy zakładać tutaj konto. Głównie przez to, że z tego co widzę to raczej forum dla kobiet. Ostatecznie zdecydowałem się dlatego, że nie znam żadnego innego forum, gdzie mógłbym zapytać o to co ostatnio zacząłem czuć (albo o to czego nie czuje). Mam 30 lat i byłem w swoim życiu w dwóch związkach. Były to dla mnie poważne związki (pierwszy trwał 3 lata a drugi 4 lata) z wspaniałymi kobietami.

Pierwszy związek był "szczeniacki", wiecie, wielka miłość, ogromne plany na przyszłość, wiele cudownych wspomnień, czas, który płynął zbyt szybko. I na samym końcu brutalne zderzenie z rzeczywistością. Rozstaliśmy się dlatego, że po tych 3 latach okazało się, że mamy zupełnie inne poglądy na niektóre sprawy (takie jak kontakty z innymi ludźmi, małżeństwo, dzieci czy życie zawodowe). Rozstanie było bolesne i trochę czasu je przeżywaliśmy ale pomimo tego, rozstaliśmy się w przyjaźni, bez niepotrzebnych nerwów.

Drugi związek był dla mnie bardziej dojrzały. Między innymi dlatego że podchodziłem do niego z dystansem ale z każdym kolejnym naszym spotkaniem czułem coraz mocniej że to właśnie ta jedyna. Spędzaliśmy naprawdę dużo czasu razem, nigdy się nie nudziliśmy ze sobą, dzieliliśmy swoje pasję i w dodatku mieliśmy podobne poglądy na życie. Ja, spokojny, czasami zbyt twardy i mało wylewny jeśli chodzi o uczucia. Ona, bardzo wrażliwa i uczuciowa, do tego mały nerwusek. Charaktery mieliśmy z goła odmienne ale idealnie się uzupełnialiśmy. Trochę czasu się opierałem ale w końcu zaangażowałem się w niego tak mocno jak moja partnerka i zostaliśmy parą. Było nam razem wspaniale i myśleliśmy coraz częściej o naszej przyszłości. Nie wiele brakowało do realizacji pierwszego z naszych planów, czyli wspólnego zamieszkania, gdy związek z dnia na dzień się zakończył. Nie zakończyliśmy go my, zakończył go za nas pijany kierowca, który spowodował wypadek w którym zginęła moja kobieta ze swoimi rodzicami. Nie muszę pisać jak się wtedy czułem i że straciłem chęć do życia i realizowania czegokolwiek.

Trochę czasu błądziłem przez życie i staczałem się na same dno bo nie miałem już dla kogo żyć. Kiedy już myślałem że nie da się niżej upaść (ciągłe bójki, utrata pracy i komornik na wszystkim na czym się tylko dało) Wyciągnęła mnie z tego przyjaciółka mojej byłej kobiety, dała wsparcie finansowe i duchowe bo nie mogła patrzeć że rujnuje sobie życie. Do dziś dziękuje jej za to że mi wtedy pomogła i wyciągnęła dłoń. Jak w końcu udało mi się jakoś pozbierać i trochę poukładać swoje życie, to przyjaciółka mojej kobiety zaproponowała mi żebym zaczął się spotykać i poszukał sobie kobiety bo tego mi właśnie potrzeba. Na początku nie chciałem nawet o tym myśleć ale w końcu uległem, po tym jak poznałem sympatyczną Panią sekretarkę w nowej pracy. Spotykaliśmy się ze sobą parę miesięcy ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Później poznałem jeszcze parę kobiet ale wszystkie związki kończyły się tak samo. Wszystkie kończyły się z mojej winy.

Żebyście mnie źle nie zrozumiały, te kobiety na które trafiałem były bardzo fajne i tym bardziej bolało mnie to że tak kończyły się nasze związki. W czym tkwił problem? W tym że ja nic nie czułem, kompletnie nic. Były prawie idealne a ja pomimo tego nie zakochiwałem się w nich, nie tęskniłem, nie byłem zazdrosny. Na początku byłem tylko trochę zauroczony co bardzo szybko mijało. Gdy zaczynałem sobie zdawać sprawę że ja nic nie czuję i widziałem że moje partnerki zaczynają się coraz mocniej angażować, nie miałem innego wyboru jak zakończyć nasz związek. Nie chciałem ich okłamywać i nie chciałem żeby cierpiały. A zdawałem sobie sprawę z tego że im dłużej bym czekał, tym bardziej by cierpiały. Po paru próbach zdałem sobie sprawę że jest ze mną coś nie tak i przestałem się spotykać. Żyje sam od jakiegoś czasu, bywa bardzo ciężko ale jakoś sobie radze. Nie chcę żeby żadna kobieta cierpiała z mojej winy.

Czy to możliwe że przestałem odczuwać uczucia? Że nie kocham? Stałem się bardzo obojętny wobec wszystkich ludzi. Nie czuje nic, gdy widzę że ktoś cierpi, nie odczuwam żadnej chęci żebym im pomóc. Jeżeli ktoś jest w potrzebie to mu pomagam ale tylko dlatego "że tak powinno się robić". To samo dotyczy się moich znajomych, ich problemy nie znaczną dla mnie nic, też mogą na mnie liczyć ale tylko dlatego że "powinno się pomagać" i dlatego że nie zapominam co oni zrobili dla mnie w przeszłości. Musiałem to napisać.
IvanLagodny jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-28, 13:39   #2
raita
Zakorzenienie
 
Avatar raita
 
Zarejestrowany: 2012-12
Lokalizacja: Małopolska
Wiadomości: 4 354
Dot.: Czy można przestać odczuwać uczucia?

Może udaj się do psychologa? Może tak naprawdę nadal nie uporałeś się z tragiczną śmiercią ukochanej?
__________________
A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć.



raita jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-28, 14:03   #3
betika
Rozeznanie
 
Avatar betika
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 752
Dot.: Czy można przestać odczuwać uczucia?

Wizyta u psychologa jest w tej sytuacji konieczna- mówi Ci to psycholog.
__________________
betika jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-28, 18:17   #4
Mick
Rozeznanie
 
Avatar Mick
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 954
Dot.: Czy można przestać odczuwać uczucia?

Cytat:
Napisane przez IvanLagodny Pokaż wiadomość
Cześć, trochę czasu się zastanawiałem czy zakładać tutaj konto. Głównie przez to, że z tego co widzę to raczej forum dla kobiet. Ostatecznie zdecydowałem się dlatego, że nie znam żadnego innego forum, gdzie mógłbym zapytać o to co ostatnio zacząłem czuć (albo o to czego nie czuje). Mam 30 lat i byłem w swoim życiu w dwóch związkach. Były to dla mnie poważne związki (pierwszy trwał 3 lata a drugi 4 lata) z wspaniałymi kobietami.

Pierwszy związek był "szczeniacki", wiecie, wielka miłość, ogromne plany na przyszłość, wiele cudownych wspomnień, czas, który płynął zbyt szybko. I na samym końcu brutalne zderzenie z rzeczywistością. Rozstaliśmy się dlatego, że po tych 3 latach okazało się, że mamy zupełnie inne poglądy na niektóre sprawy (takie jak kontakty z innymi ludźmi, małżeństwo, dzieci czy życie zawodowe). Rozstanie było bolesne i trochę czasu je przeżywaliśmy ale pomimo tego, rozstaliśmy się w przyjaźni, bez niepotrzebnych nerwów.

Drugi związek był dla mnie bardziej dojrzały. Między innymi dlatego że podchodziłem do niego z dystansem ale z każdym kolejnym naszym spotkaniem czułem coraz mocniej że to właśnie ta jedyna. Spędzaliśmy naprawdę dużo czasu razem, nigdy się nie nudziliśmy ze sobą, dzieliliśmy swoje pasję i w dodatku mieliśmy podobne poglądy na życie. Ja, spokojny, czasami zbyt twardy i mało wylewny jeśli chodzi o uczucia. Ona, bardzo wrażliwa i uczuciowa, do tego mały nerwusek. Charaktery mieliśmy z goła odmienne ale idealnie się uzupełnialiśmy. Trochę czasu się opierałem ale w końcu zaangażowałem się w niego tak mocno jak moja partnerka i zostaliśmy parą. Było nam razem wspaniale i myśleliśmy coraz częściej o naszej przyszłości. Nie wiele brakowało do realizacji pierwszego z naszych planów, czyli wspólnego zamieszkania, gdy związek z dnia na dzień się zakończył. Nie zakończyliśmy go my, zakończył go za nas pijany kierowca, który spowodował wypadek w którym zginęła moja kobieta ze swoimi rodzicami. Nie muszę pisać jak się wtedy czułem i że straciłem chęć do życia i realizowania czegokolwiek.

Trochę czasu błądziłem przez życie i staczałem się na same dno bo nie miałem już dla kogo żyć. Kiedy już myślałem że nie da się niżej upaść (ciągłe bójki, utrata pracy i komornik na wszystkim na czym się tylko dało) Wyciągnęła mnie z tego przyjaciółka mojej byłej kobiety, dała wsparcie finansowe i duchowe bo nie mogła patrzeć że rujnuje sobie życie. Do dziś dziękuje jej za to że mi wtedy pomogła i wyciągnęła dłoń. Jak w końcu udało mi się jakoś pozbierać i trochę poukładać swoje życie, to przyjaciółka mojej kobiety zaproponowała mi żebym zaczął się spotykać i poszukał sobie kobiety bo tego mi właśnie potrzeba. Na początku nie chciałem nawet o tym myśleć ale w końcu uległem, po tym jak poznałem sympatyczną Panią sekretarkę w nowej pracy. Spotykaliśmy się ze sobą parę miesięcy ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Później poznałem jeszcze parę kobiet ale wszystkie związki kończyły się tak samo. Wszystkie kończyły się z mojej winy.

Żebyście mnie źle nie zrozumiały, te kobiety na które trafiałem były bardzo fajne i tym bardziej bolało mnie to że tak kończyły się nasze związki. W czym tkwił problem? W tym że ja nic nie czułem, kompletnie nic. Były prawie idealne a ja pomimo tego nie zakochiwałem się w nich, nie tęskniłem, nie byłem zazdrosny. Na początku byłem tylko trochę zauroczony co bardzo szybko mijało. Gdy zaczynałem sobie zdawać sprawę że ja nic nie czuję i widziałem że moje partnerki zaczynają się coraz mocniej angażować, nie miałem innego wyboru jak zakończyć nasz związek. Nie chciałem ich okłamywać i nie chciałem żeby cierpiały. A zdawałem sobie sprawę z tego że im dłużej bym czekał, tym bardziej by cierpiały. Po paru próbach zdałem sobie sprawę że jest ze mną coś nie tak i przestałem się spotykać. Żyje sam od jakiegoś czasu, bywa bardzo ciężko ale jakoś sobie radze. Nie chcę żeby żadna kobieta cierpiała z mojej winy.

Czy to możliwe że przestałem odczuwać uczucia? Że nie kocham? Stałem się bardzo obojętny wobec wszystkich ludzi. Nie czuje nic, gdy widzę że ktoś cierpi, nie odczuwam żadnej chęci żebym im pomóc. Jeżeli ktoś jest w potrzebie to mu pomagam ale tylko dlatego "że tak powinno się robić". To samo dotyczy się moich znajomych, ich problemy nie znaczną dla mnie nic, też mogą na mnie liczyć ale tylko dlatego że "powinno się pomagać" i dlatego że nie zapominam co oni zrobili dla mnie w przeszłości. Musiałem to napisać.
Zablokowałeś się, żeby uniknąć ponownego cierpienia - to bardzo częsta reakcja na traumatyczne przeżycia. Porozmawiaj z psychologiem, który pomoże Ci nawiązać kontakt z emocjami i zakończyć okres żałoby.
Mick jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-28, 23:04   #5
IvanLagodny
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-06
Wiadomości: 2
Dot.: Czy można przestać odczuwać uczucia?

Byłem parę razy u psychologa ale wizyty u niego miały bardzo negatywny wpływ na moje samopoczucie. Z natury jestem spokojny a po wizycie u psychologa stawałem się nerwowy i rozdrażniony. Te wszystkie pytania i próba nawiązania rozmowy na siłę doprowadzały mnie do szału.
IvanLagodny jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-29, 00:32   #6
betika
Rozeznanie
 
Avatar betika
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 752
Dot.: Czy można przestać odczuwać uczucia?

Widać trafiłeś na niewłaściwego psychologa, musisz poszukać kogoś z dobrą opinią w tym środowisku. Druga kwestia musisz mieć świadomość, ze Ty także musisz współpracować z psychologiem,bo on nie uleczy Cię za pomocą magicznej kuli.
betika jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-29, 02:24   #7
Mick
Rozeznanie
 
Avatar Mick
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 954
Dot.: Czy można przestać odczuwać uczucia?

Cytat:
Napisane przez IvanLagodny Pokaż wiadomość
Byłem parę razy u psychologa ale wizyty u niego miały bardzo negatywny wpływ na moje samopoczucie. Z natury jestem spokojny a po wizycie u psychologa stawałem się nerwowy i rozdrażniony. Te wszystkie pytania i próba nawiązania rozmowy na siłę doprowadzały mnie do szału.
Z reguły najpierw musi być gorzej, żeby potem było lepiej.

Psycholog musi zadawać pytania i prowadzić rozmowę - jak inaczej wyobrażasz sobie terapię?
Mick jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-06-29 03:24:49


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:16.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.