|
Notka |
|
Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#1 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 3
|
Odszedł przed Świetami...
Witam Was wszystkich, postanowiłam założyć wątek, jakich pewnie już trochę było, ale potrzebuję wsparcia i obiektywnego spojrzenia na sytuację, która mnie spotkała.
Otóż chodzi o mojego byłego partnera. W skrócie mówiąc, była to wielka miłość, taka, jakiej nie przeżyłam wcześnie mimo moich 28 lat. Poznaliśmy się w pracy, przyjaźniliśmy przez kilka miesięcy, ja w międzyczasie wyjechałam do innego miasta z powodów zawodowych. On cały czas mnie wspierał, interesował moim życiem, odwiedzał i pewnego dnia zdecydowaliśmy, że chcemy być razem. Więc wróciłam na ,,stare śmieci", znalazłam jeszcze lepszą pracę i tak to zaczęła się nasza historia. Miałam do niego wczesniej kilka zastrzeżen, nie podobało mi się, jak traktował swoją byłą dziewczynę. Kilka razy ją zostawił probując szczęscia z innymi, nie przyznawał do niej w pracy. Jednak wobec mnie był tak zakochany, wydawał się być szczery, więc totalnie uległam...jednakże cały czas nie dawało mi to spokoju. On jest bardzo przystojny, więc w głebi serca obawiałam się, że skonczę jak jego była. Oczywiście nie zawsze było idealnie, zdarzały się klotnie, myślę, że często z mojej winy, poniewaz miałam problemy z zaufaniem. Kilka lat wcześniej zostałam zdradzona (partner odszedł do innej) i po prostu bałam się, że sytuacja się powtórzy. On o tym wiedział, ponieważ chciałam mu wyjaśnić powody mojej nieufności. Poza tym były też kłotnie o pierdoły. Ja jestem dosyć temperamentna, a on spokojny i raczej zamykał się w sobie i reagował cynicznie, zamiast porozmawiać. Pewnego dnia stwierdził, że przypominam mu jego matkę, która też była impulsywna i doprowadziła tym do rozwodu z jego ojcem. Strasznie mi się przykro zrobiło, ale postanowiłam pracować nad sobą i przez ostatni czas prawie nie było konfliktow. On okazywał mi uczucie na kazdym kroku, podkreślał jak to mnie kocha i że teraz nie ma już zadnych wątpliwości. Planowalismy wyjazd do Kolumbii w święta. Opowiedzielismy o tym rodzinie i znajomym. Az pewnego dnia, z powodu pierdoły, pokłocilismy się. On stwierdził, ze nie rozumie mojego sposobu myślenia, był niemiły i złośliwy. Ja z kolei zarzuciłam mu, zeby postarał się kłocić konstruktywnie, a nie zawsze zamykać w sobie i krytykować moj sposob komunikacji. Nie sądziłam, ze z powodu tej kłotni każe mi anulować ten wyjazd, ale tak się stało. Stwierdził, ze nie widzi szans, ze nie potrafimy się kłocic, że on widzi w nas jego rodziców a było to fatalne małżenstwo. I zostawil mnie 2 tyg temu, a do Kolumbii oczywiscie jedzie ze znajomymi - beze mnie. Wykluczył mnie ze swojego życia, probowałam rozmawiać i dużo winy przyjełam na siebie, ale nie pomogło, więc przestałam się odzywać i chciałam pozwolić mu odejsć. 2 dni temu chciał przyjść po swoje rzeczy. Stwierdziłam, że będę twarda, miła, ale zdystansowana. Przyszedł, rozsiadł się i wpatrywał we mnie jak w obraz. Po czym nagle sie rozpłakał. Zatkało mnie. Podałam mu chusteczki i przytuliłam. Płakał mi w rękach, po czym wstał, zostawił rzeczy a zabrał tylko klucze. Chciałam go pocałować bo tak mi sie przykro zrobiło, ale się odsunał. Po czym pojechał i słowem się do mnie nie odzywa..... I moje pytanie, bo juz oszalałam. Jak mam się zachować w tej sytuacji? Dociekać, czemu płakał? Jakiś czas temu powiedział mi, że nie przewiduje powrotu, że pewnych rzeczy nie zaakceptuje, więc nie chcę sie narzucać. Poza tym gdzieś tam mysle, ze powodem może być tez inna kobieta, choć nie zauważyłam żadnych niepokojących sytuacji wcześniej ( jednak wiem, że już w innym związku był zdolny, aby tak postąpić.) Może ktoś z Was był już kiedyś w podobnej sytuacji? Ja starałam się wyjaśniać, pracować nad sobą, ale on mało ze mną rozmawiał o problemach. Jak bylo wszystko ok, to był cudowny, a jak coś mu sie nie podobało, to potrafił skonczyć nasz związek i zepsuć mi urlop i święta ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#2 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: warszawa
Wiadomości: 4
|
Dot.: Odszedł przed Świetami...
piszę jako facet podobny charakterem do niego.
ale pamiętaj, że to tylko jedna z możliwych hipotez i może być w tym zero prawdy. wg. mnie odszedł do kogoś innego, w kim się zakochał/zauroczył. ale z nią też nie jest szczęśliwy. może traktuje go tylko jako kochanka a że zbliżają się święta zaczął myśleć o tych co poważnie o nim myśleli. może chciał tylko spróbować romansu i kłótnia była pretekstem a się zakochał i teraz nie wie co zrobić. podstawowa rzecz: nie możesz mu się narzucać, to on musi zdecydować, ty możesz mu co najwyżej przebaczyć. nie bierz też za dużo winy na siebie. zna cię dobrze i wie jaka jesteś. albo akceptuje albo nie - na siłę nie zmieni i co najwyżej możecie ustalić jakiś kompromis. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 3
|
Dot.: Odszedł przed Świetami...
Dziękuje za odpowiedź. No też rozważam taki scenariusz, bo jednak zmiana jest drastyczna. Coś poważniejszego musiało się stać. Bo żeby w przeciągu dwoch tygodni zrezygnować ze wszystkich wspólnych planów, trzeba mieć poważne powody. Coż, może jedynie czas pokaże.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#4 | |
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 873
|
Dot.: Odszedł przed Świetami...
To że płakał może znaczyć jedno wielki nic.
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#5 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 7
|
Dot.: Odszedł przed Świetami...
A ja nie jestem taka znowu pewna tej zdrady. Napisałaś, że zawsze miałaś problem z tym, żeby mu zaufać. Czy zauważyłaś jakieś niepokojące sygnały, które rzeczywiście mogłyby świadczyć o potencjalnej zdradzie? Bo widzisz, to wygląda trochę tak, jakby facet miał dość m.in. braku zaufania z Twojej strony; to się po prostu czuje, że ktoś Ci nie ufa. Rozumiem, że masz w pewien sposób swoje powody, ale wchodząc z nim w związek powinnaś zaakceptować jego przeszłość i starać się nie myśleć w ten sposób. Wiem, że może być strasznie ciężko (ja bym nie dała raczej rady, odpuściłabym pewnie), ale dopóki nie dał Ci żadnych powodów, żebyś podejrzewała zdradę, to taki tok myślenia może być krzywdzący i zgubny. Widzisz, powody mogą być rzeczywiście takie, o jakich mówił, ale Ty teraz będziesz zakładać oczywiście zdradę.
Oczywiście nie da się jej całkiem wykluczyć, u nikogo się nie da tak naprawdę, ale faktycznie może chodzić o coś całkiem zgoła innego. Może rzeczywiście się nie dogadujecie, może jesteś zbyt wybuchowa dla niego (piszesz, że jest spokojny), a on już jest w takim wieku, że nie chce tracić czasu na relacje, które nie spełniają jego oczekiwań. Możemy sobie tutaj tak gdybać, ale na pewno nie uczepiłabym się tak całkiem tej zdrady. No i raczej nie wyjeżdżałabym mu z tekstem w stylu "zostawiłeś mnie, bo masz inną?!", bo to tylko zburzy szansę na dojście do porozumienia i dodatkowo bardzo go zrani, jeśli się jednak okaże, że innej absolutnie nie ma. Sama napisałaś, że to nie pierwszy raz, kiedy porównał ten związek do małżeństwa swoich rodziców. Nie wiem, czy to tylko takie gadanie, czy coś w tym jest, a może Twój TŻ zdradzał inne partnerki i nie potrafi zbudować trwałej relacji właśnie przez wzorce, jakie miał w dzieciństwie? I może nawet niesprawiedliwie każdy swój związek porównywał do relacji między jego matką a ojcem, nie dając sobie szansy na dotarcie się z partnerką. Może podświadomie szuka ucieczki, bo związki są tak naprawdę be, a ludzie się krzywdzą ![]() Wiesz, bo nie może być tak, że on nie rozmawia, jest cyniczny. Nieważne, z kim będzie, takie podejście jest nie do przyjęcia i on również musi zrozumieć, że jeśli chce stworzyć fajny związek, to musi popracować również nad sobą, nad swoją komunikacją. Być może przez to jego relacje z kobietami jak dotąd nie były tym, o czym marzył. Problemy są po to, by je rozwiązywać, a nie by przed nimi uciekać. Zdecydowanie dążyłabym do poważnej rozmowy z nim, dając mu przy tym przestrzeń i czas do namysłu. Nic na siłę, nie bądź nachalna. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#6 | ||
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 3
|
Dot.: Odszedł przed Świetami...
@ IAmLolaBunny
Własnie nigdy nie zauważyłam niepokojących sygnałow. Bardzo dużo czasu spędzaliśmy razem, prawie ze sobą mieszkaliśmy i czułam wielkie uczucie między nami. Myślę, ze duzo prawdy w tym jest, że porownuje związki do związku rodziców. On bardzo boi się rozwodu. Kiedyś wspomniał, że wcześniejsza partnerka, z którą był 5 lat, miała nieskazitelny charakter i dlatego z nią był i nawet jak chciał rozpocząć inne relacje to zawsze do niej wracał. Cytat:
![]() Cytat:
Nic, tak to jest, ludzie muszą oboje pracować nad relacją i od naszego rozstania ani razu nie zachowałam się wybuchowo, niech wie, że w kryzysowych sytuacjach panuję nad sytuacją i nie naciskam. I choć staram się trzymać, to bardzo zle znoszę ten czas swiąteczny, gdy nie spotkam się z jego rodzina ani on z moja. Nie pojedziemy razem w podróż, o ktorej marzyliśmy od sierpnia....On jedzie, ponieważ jedzie do swojego przyjaciela. Najbardziej boli to, ze to sie stalo tak nieoczekiwanie i wypomnial mi bledy, ktore popelnilam dawno temu, a caly ten czas, gdy bylo super, przekreślił. |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#7 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Odszedł przed Świetami...
Nie zastanawiaj sie naprawde. Nic Ci to nie da. Moze płakał bo przyszły do głowy wspomnienia, moze ma nowa dziewczynę jak ktos tu pisał, moze moze...nie dowiesz sie jeśli nie powie Ci tego on sam. Ale nie pytaj bo juz dość sie wycierpialas. Urwij kontakt. To facet, dla którego Twoje uczucia sa na ostatnim miejscu i myśli tylko sobie, na dodatek jest niedojrzały- bo co to za mieszanie Ci w głowie, zrywa, wpada, płacze, nie odzywa sie znowu. Daj spokój ja myśle ze to właśnie taki typ ' z kwiatka na kwiatek' czyli jeden z najgorszych możliwych od którego trzeba trzymać sie z daleka.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 15:55.