|
Notka |
|
Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#1 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 148
|
Nieużyteczne uczucie
Zwykle nie szukam porad w internecie, ale to beznadziejna sytuacja, w której nikt z bliskich osób nie jest w stanie mi przedstawić sensownego rozwiązania sprawy.
Ponad rok temu poznałam chłopaka u naszego wspólnego kolegi na tak zwanym biforze przed wyjściem do klubu muzycznego. Od razu się okazało, że nadajemy na tych samych falach, poruszyliśmy dziesiątki tematów, wymienialiśmy spostrzeżenia i jedno drugiemu gorliwie przytakiwało, przegadaliśmy cały wieczór mało zainteresowani samym występem. Następnego dnia klasycznie zaproszenie na fb, parę dni później napisał czy wybieram się znów do tego chłopaka, umówiliśmy się by pojechać do niego razem. Przybyło również paru moich bliskich kolegów, polubili się. To była końcówka wakacji i zaczęliśmy się niemal codziennie spotykać w stałym gronie. I w ten sposób owy człowiek stał się nierozerwalną częścią mojego życia. Poznałam go z moim najlepszym przyjacielem, który na dzień obecny jest tym samym również dla niego. Moi znajomi nagle stali się jego znajomymi. Od początku wszyscy mówili, że widać, że iskrzy i przyznaję, że szalenie mi się spodobał i to nie tylko dlatego, że jest obłędnie przystojny, ale ujął jakąś wrażliwością, którą w nim dostrzegłam i introwertyzmem, choć jednocześnie nie miał problemów z utrzymywaniem towarzyskich stosunków. Podobieństwem do mnie w tym aspekcie. Jakiś niecały miesiąc później, akurat miałam wolny dom, było u mnie wieczorem parę osób, chyba robiliśmy coś do jedzenia i się skaleczył nożem. Opatrywałam mu palec i, co za wyczucie, co za romantyzm, znienacka mnie pocałował. Spałam z nim potem w jednym łóżku, ale do niczego nie doszło i nawet nie próbował niczego zainicjować. Tulił mnie całą noc, głaskał po głowie, całował w czoło, gdy "spałam", choć oczywiście z początku wcale nie spałam tylko udawałam. I wtedy chyba wpadłam jak przysłowiowa śliwka w kompot, przez tę niewinność i delikatność czynów. Ale zamiast potoczyć się we właściwym kierunku, nasza znajomość się wypaczyła. Następnego dnia naobrażał mnie, mówiąc, że jestem taka sama jak inne, że niech mnie diabli wezmą, czego zupełnie nie mogłam zrozumieć i zaakceptować. I straciliśmy kontakt na jakiś miesiąc, gdy to zachowywał się jak totalny babiarz i raz z jedną, raz z drugą, a innym z trzecią się widywał w różnych celach, mniej lub bardziej zdrożnych. Potem spotkaliśmy się gdzieś przypadkiem, przeprosił mnie i jakoś wszystko wróciło do "normy". Na początku grudnia sytuacja się powtórzyła, byłam zła na siebie i wyrzuciłam mu, żeby dał mi święty spokój i przestał mnie bałamucić jak szwadron innych, na co usłyszałam, że wysławiam się jakby za wszelką cenę chciał mnie zaliczyć, i nie wie skąd takie przekonanie, a ponadto nie mam prawa go oceniać, nie wiem jakie pobudki nim kierują, i czemu w ogóle to roztrząsam. Na tym etapie wiedziałam, że niczego sensownego nie mogę po nim oczekiwać i zaczęłam się spotykać z chłopakiem z mojej uczelni (swoją drogą też uprzednio babiarzem najgorszym w świecie, o czym dowiedziałam się później i uszom własnym nie wierzyłam, że to ta sama osoba), który w oczach wszystkich był niczym książę z bajki, ale co mnie strasznie w nim irytowało, to niestety nieco odrębne poczucie humoru, co sprawiało, że ciężko mi było go całkowicie zaakceptować. Na święta mój absztyfikant wyjechał i w naszą "rodzinną" gwiazdkę znów dałam się złapać w sidła, tylko, że tym razem zabrnęło to dalej (proszę tylko mnie nie oceniać pod względem moralności, oficjalnie nie byłam jakkolwiek zobowiązana wobec tamtego człowieka). W sylwestra też nie obyło się bez pocałunków, ale zaraz potem postawiłam sprawę jasno, że to się musi skończyć, że ja teraz nie mogę sobie pozwalać na takie rozszczepianie się, dla mnie to źródło frustracji i czemu on sam w ogóle prowadzi do takich sytuacji, które de facto nie dają mu nawet żadnej satysfakcji (w domyśle seks), tylko co najwyżej on mi dogadza, na co odpowiedział mi pytaniem czy nie brak mi czasem bliskości i zaczął uderzać w strasznie pesymistyczne tony. Po powrocie do domu się już poważnie wystraszyłam gdy zaczął deklarować o swoim fatalnym samopoczuciu psychicznym, że ma myśli samobójcze, dowiedziałam się o uprzedniej próbie. Paradoksalnie po Nowym Roku pomimo tego, że wyznaczyłam granicę, zbliżyliśmy się pod innym względem. Czułam się nieswojo na myśl, że wszystkim dzielę się najpierw z nim i z nim czuję się bardziej emocjonalnie związana niż z chłopakiem z którym jestem i że dla swojego spokoju ducha powinnam uciąć ten kontakt, ale po prostu nie mogłam zrezygnować, kiedy wiedziałam, że z nikim nie mówi o swoich problemach. Po pewnym czasie odbiło mi się to, bo chłopak sobie wydedukował wszystko usłyszawszy co nieco, ponadto dotarły do niego obawy mojej przyjaciółki o moje rozdarcie, zadał mi parę kluczowych pytań i się rozstaliśmy. Bardzo to przeżyłam, bo jednak przyzwyczaiłam się, naprawdę było mi z nim dobrze i bezpiecznie i chciałam dalej w to brnąć, a w tym momencie straciłam nadzieję, że to wszystko nie będzie mnie ciągle prześladować. Przez dalsze miesiące moje życie uczuciowe było właściwie martwe, bo odbiło się moje kiepskie samopoczucie na mojej prezencji, nieco przytyłam, nie byłam już primo sort ani nie czułam się atrakcyjnie więc też i dla nikogo atrakcyjna wydawać się nie mogłam. Tkwiłam więc dalej w przyjaźni która się zawiązała, tłamsząc w sobie emocje, nie chcąc by ktokolwiek nawet mnie podejrzewał o coś więcej, kiedy to nie widziałam szans na powodzenie, choć co śmieszne, jedna z tych dziewcząt z którymi się spotykał (wcześniej) stwierdziła ze smutkiem, że się we mnie "podkochuje". Każdy kolejny incydent był zbywany w rozmowie, okrywany warstwą żartu bądź przemilczany i szło mi wręcz wyśmienicie do momentu gdy pewna moja koleżanka bez konsultacji ze mną postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wypaliła mu, że wszyscy wokół mówią, że to jest jedna wielka dziecinada i że straszna szkoda, że nie umiemy tego rozwiązać między sobą jak normalni ludzie. Zjeżył się strasznie i na nią i na mnie, posprzeczaliśmy się, zabolało mnie to i dolało oliwy do ognia, w tamtym czasie czułam się na skraju załamania nerwowego z różorakich powodów, ale trafiła mi się idealna okazja na rekonwalescencję, zatem nie mówiąc nikomu włącznie z rodzicami co mam w planach, spakowałam walizkę i wyjechałam z kraju na trzy miesiące. I miałam spokój przez pierwszy, po czym jak gdyby nigdy nic, niedziela wieczór, co tam u mnie. Gdzie ja się podziewam i co się ze mną dzieje. Doskonale miał tego świadomość, zatem zirytowała mnie ta bezczelna zaczepka. Z początku olałam, bo przecież chciałam się zrelaksować, odciąć od wszystkiego i wrócić z czystą głową, a nie się momentalnie denerwować, ale głupia po paru dniach się złamałam i znów wszystko było w porządku. I im więcej czasu mijało, tym bardziej zaczął się spoufalać, i pośród codziennych dyrdymałów zaczęło pojawiać się, że tęskni, że kiedy wrócę, że ciągle podaję inne daty, i tak dziwaczna i niepodobna ekspresja w adoracji, że aż wydało mi się to podejrzane, ale on nieustannie twierdził, że daje upust temu co się kumuluje podczas mojej nieobecności więc na chwilę uznałam, że może wreszcie poszedł po rozum do głowy i kiedy wyjechałam, zdał sobie sprawę, że jak mnie brakuje. Widzieliśmy się po raz pierwszy w ostatnią środę, potem czwartek i w piątek stało się i po roku od pierwszego incydentu się ze sobą przespaliśmy w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie obyło się bez moich łez w przypływie emocji i pierwszy raz coś takiego w ogóle miało miejsce. Zrobił śniadanie, po południu wymopował mi dom (sic) po czym go zmogło i drzemał do 18, a gdy się obudził, już zauwazyłam, że coś jest nie tak. Następnego dnia był jakiś lakoniczny i dziwny, więc pękłam i z rezygnacją wyłożyłam na tacy swoje odczucia, że naprawdę tęskniłam, i mi zależy, choć ciężko mi to otwarcie okazać, bo się po prostu boję, na chwilę przestałam myslec, że sobie znów ze mną pogrywa, a teraz mam poczucie, że dałam się wpuścić w maliny. I co usłyszałam? Że też mu zależy i tyle dla niego znaczę, i strasznie mu źle z tym i nie chce mnie ranić, ale nie jest w stanie sprostać moim oczekiwaniom, nie umie utrzymać takiej relacji, coś go blokuje i nie bez przyczyny od tak dawna jest sam. Oczywiście zaraz poleciałam z płaczem do naszego wspólnego przyjaciela i on mi na to, że jeśli jest to w stanie mnie pocieszyć, to już rozmawiał z nim na ten temat jakiś czas temu i to nie jest żadna schematyczna wymówka, tylko najczystsza prawda i on nie wie co z tym fantem zrobić. Jestem strasznie rozżalona, bo pozwolił mi sądzić, że wszystko przybierze pozytywny obrót, jeszcze wokół słyszeć, że wreszcie szczęśliwe zakończenie, że gołąbeczki, a teraz znów zamknął się w sobie mówiąc, żebym broń boże nie winiła siebie, bo problem leży w nim. Ja wiem w czym jest problem, i co powoduje jego dziwaczne podejście, rozumiem, że raz rodzice, a dwa, co istotniejsze, ma głęboki uraz po pierwszym długim (3/4 lata) związku z dziewczyną w której był zakochany jak pies i która go zawiodła. Notabene zakończył się ze 2 lata temu, ile można tylko słuchać "bądź cierpliwa, bądź cierpliwa, on się boi". Słyszałam to trzy miesiące temu, słyszę to samo teraz. Myślałam, że coś się zmieniło, a znowu kończy się moim płaczem, choć wiem, że nie zrobił tego z premedytacją i nie chciał mnie prozaicznie zwieść. Ile można rozpamiętywać przeszłość? W kwietniu jęczał, że była do niego napisała z życzeniami urodzinowymi po raz pierwszy od roku i że dał się złapać na haczyk i skrajnie mu z tym źle, że nie może sobie jej wytrzeć z głowy na sto procent i ona to wykorzystuje. Wiem, że mieli jakiś kontakt przez pewien czas, nawet się spotkali, ale generalnie ona teraz ma kogoś i studiuje za granicą. Ja naprawdę go kocham, bezwarunkowo, pomimo tych wszystkich nieprzyjemności które miały miejsce przez ostatni rok (w zasadzie naświetliłam w dużej mierze negatywne aspekty, ale to naprawdę wspaniały chłopak, na którego mogłam liczyć w najbardziej kryzysowych sytuacjach, mądry, interesujący się spektrum tematów, zabawny, tylko niestety mocno skrzywiony pod względem relacji międzyludzkich), ale boję się, że to jest skrajnie nieużyteczne i nie chcę się w nieskończoność pławić w takiej beznadziei i być sama, teraz kiedy nie narzekam na brak zainteresowania, próbując coś udowodnić, sama nie wiem komu, jemu? Nie wiem co robić. Czy odpuścić całkowicie. Czy wyłożyć głowę na tacy, być przy nim ciągle, dobijać się, walczyć, uczynić z siebie męczennika za uczucie, które dopiero co nieśmiało zasygnalizowałam po tylu miesiącach. Odciąć się nie mogę, to nie wchodzi w rachubę, oznaczałoby to rezygnację nie tylko z niego, ale i z innych bliskich mi osób. Jeszcze co zabawniejsze, w tym roku akademickim mam zajecia z jego łudząco podobnym młodszym bratem, niemal jakby ktos sobie robił ze mnie nieśmieszne zarty i specjalnie to zaaranżował. Ratunku, pomocy, au secours Gratuluję każdemu, kto dobrnął do końca.
__________________
Words do not express thoughts very well. They always become a little different immediately after they are expressed, a little distorted, a little foolish.
Edytowane przez almirith Czas edycji: 2015-10-17 o 09:29 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#2 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 584
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Cytat:
I jeszcze jedno: kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy zaczynają znajomości od nadmiernego kontaktu fizycznego. Po co? To tylko niepotrzebnie cię zaślepia, przyćmiewa ci wzrok, przywiązuje cię do tego człowieka. Dobra, doczytałam. I zdania nie zmieniam. Dajesz się mamić. I co z tego, że facet twierdzi, że mu zalezy? Jest MASA gości, co tak gadają i nic za tym nie stoi. Jak komuś zależy to widać to w czynach, a nie tylko o tym gada. Przed seksem z tobą go jakoś nic nie blokuje, a przed związkiem tak. Ciekawe. Jesteś dla niego nikim i tyle, nie ma się co łudzić. Te wszystkie gadki o "urazie po poprzednim związku", a "strachu", o "blokadzie" można wyrzucić za siebie. Ty próbujesz ciągle udowodnić sobie swoją wartość i boisz się, że lepszego gościa nie znajdziesz. I że w nikim innym nie ma już nic fascynującego. Guzik prawda. Edytowane przez gamblenka Czas edycji: 2015-10-17 o 07:53 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Bezwarunkowo kocha się własne dziecko, a nie jakiegoś faceta.
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#4 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 148
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Cytat:
__________________
Words do not express thoughts very well. They always become a little different immediately after they are expressed, a little distorted, a little foolish.
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#5 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 562
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#6 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 584
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Czyn to by był, jakby zdeklarował jasno, że chce związku, a potem by się tak zachowywał. A on cię okłamuje, po prostu. Nie zależy mu ani trochę i nawet tego nie broń, bo to widać czarno na białym.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#7 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 148
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Jeśli kłamie, że mu zależy, to nie tylko mi, ale i swoim ziomkom wokół, którzy wszystko potwierdzili. Że dla nich to niebywałe i nie wiedzą co z tym zrobić, że już pewne było, że wszystko jest na właściwym miejscu, a on po paru dniach znów zamyka się w sobie, chowa za murem, mówiąc, że nie umie i nie może.
Cytat:
Ja naprawdę nie jestem naiwniarą, ani pierwszy facet, którego chcę owinąć wokół palca, gdyby sprawa była tak klarowna to nie roztrząsałabym tego w internecie, tylko przyjęła od kogoś z otoczenia, "halo lala otrząśnij się, puknął cię i tyle", nie proszę, żebyście pomogły mi wydać osąd czy po 10 miesiącach dzielenia się wszystkim, wzajemnymi problemami, przemyśleniami, takimi bzdetami jak, że właśnie się idzie zrobić siku albo czy jajka na śniadanie się zjadło po benedyktyńsku czy serwowane jako jajecznicę z kurkami, typek ma mnie gdzieś czy też nie. Ja wiem, że to może brzmieć jakbym się broniła przed druzgocącą prawdą, ale mam wrażenie, że nie wszystko zostało tu do końca ze zrozumieniem przeczytane. Fobie/traumę włożyć między bajki? Z tego powodu się szarpnął na swoje życie i wylądował w szpitalu psychiatrycznym (istnie patologiczna wrażliwość). I od momentu gdy się poznaliśmy tkwił w depresji. To człowiek, którego toczy rak duszy, który ma zaburzenia emocjonalne. Jak to moja koleżanka we wściekłości raz ujęła "wydaje ci się, że jesteś obiektem westchnień każdej laski i tak jest - do momentu gdy nie dowie się jaki jesteś zyebany". To chyba dobitnie go podsumowuje. Naprawdę nie żywię przekonania, że "lepszego gościa nie znajdę", ale no cóż, serce nie sługa. Liczyłam na nieco empatii, ciut psychologiczne podejście ze strony kobiet (ja się koleguję głównie z mężczyznami). Pytam jak postąpić w wypadku osoby, która chce bliskości, ale kiedy się ją oferuje to się odsuwa, która dryfuje w strefie bezpieczeństwa, która zachowuje się nielogicznie, mimo, że to ma uzasadnienie. Wydaje mi się, że powinnam przyjąć postawę zrozumienia, ale boję się, że to może trwać w nieskończoność. Nie chcę go naciskać, ani suszyć mu głowy że może powinien się udać do specjalisty, żeby się nie wzburzył, że niby go zapewniam o uczuciu, a jednak nie akceptuję jego wyborów. Czy odpuścić zupełnie i tyle, bo wiązanie się z kimś tak dziwacznym i szurniętym choć cudownym jednocześnie to niezbyt dobry pomysł.
__________________
Words do not express thoughts very well. They always become a little different immediately after they are expressed, a little distorted, a little foolish.
Edytowane przez almirith Czas edycji: 2015-10-17 o 16:53 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#8 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 5 661
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Cytat:
Pomysł wiązania się z facetem, ktory Cię nie chce to beznadziejny pomysł. Idealizowanie takiego faceta to Twój realny problem, wyobraź sobie przychodzi do Ciebie koleżanka i mowi, od roku latam za facetem, ktory mnie nie chce i ktory ma problemy psychiczne- rzuciłabys jej sie na szyję z gratulacjami po takim wyznaniu? ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#9 | ||
plum plum
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 4 384
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 15:43 ---------- Poprzedni post napisano o 15:38 ---------- Cytat:
__________________
May the Force be with You!
|
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#10 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 836
|
Dot.: Nieużyteczne uczucie
koleś jest po prostu niestabilny emocjonalne. Dziś mu się wydaje, że cię kocha, jutro ma zwidy że jesteś puszczalska, pojutrze cię znienawidzi, a następnego dnia znów ma urojenia, że cię kocha.
A jak coś idzie nie po jego myśli, to szantażuje samobójstwem. Tu miłości nie ma żadnej. Potrzebny mu jest psychiatra a nie dziewczyna.
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir *** Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy. T.Pratchett |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:53.