Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ... - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2014-10-14, 09:15   #1
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13

Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...


Witajcie,

trochę głupio mi tutaj pisać bo to forum typowo kobiece ale w zasadzie wszystko mi już jedno. Zostałem właściwie sam i muszę to z siebie wypluć... tak sądzę. Mój stan staje się coraz gorszy...

Pochodzę z patologicznej rodziny pełnej alkoholizmu zdrad i innych złych rzeczy. Zawsze się to na mnie odbijało i w kontekście braku zaufania wobec kobiet. Z racji że w śród moich rodziców nigdy nie było widać miłości nie wierzyłem w to.
Pokrótce, jako młodziak spotkałem dziewczynę która pozwoliła mi zaufać i poczuć możliwość bycia kochanym i samemu też pokochać. Byłem z nią 6 lat po czym sam doszedłem do prawdy i jej zdrady. Wtedy dowiedziałem się prawdy o sobie i o tym że byłem w stanie wybaczyć zdradę. Jednak ona się odcięła ode mnie. Bardzo mnie to bolało doprowadzając rok temu do skrajnej depresji gdzie samemu ostatkiem sił szukałem pomocy u psychoterapeuty i psychiatry. Było ciężko, potwornie. Pamiętam do dziś jak to bolało i to że nie można spotkać się i zakończyć tego w 4 oczy. Ten niedosyt i dojrzale zakończenie jeśli się kochało. Zawsze tego potrzebowałem.
Depresje przechodziłem ciężko, prawie zawaliłem pracę, musiałem rzucić studia bo nie dawałem sobie rady zdany na samego siebie.
Nie poddawałem się i chodziłem ostatecznie na terapię po paru miesiącach zacząłem stawać na nogi jednak nie wierzyłem w żaden związek. Za bardzo przeszedłem wcześniejszy żeby myśleć o nowym. Miałem wstręt do kobiet jednak wiedziałem że muszę z nimi rozmawiać by ten wstręt nie stał się nawykiem. Podjąłem decyzje o poznawaniu nowych ludzi bo tamten związek ograniczył mi znajomości i też o wychodzeniu do nich, jednak był nacisk na kobiety. Nie wiem czemu, chyba czułem się bardziej przez nie rozumiany uczuciowo a i chciałem nie nabrać obrzydzenia do tej płci po tym wszystkim.
Ból pozostawał jednak czułem że staję na nogi, trochę imprez trochę odmieniony tryb życia. Zacząłem wprowadzać w swoje życie coś nowego, naukę pływania jazdę na nartach. Terapii nie zaprzestawałem.
Po 5 miesiącach poznałem przez internet a raczej sama mnie poznała m.in. Monikę. Monika była o 6 lat starsza, balem się młodych kobiet i tego ze są zwyczajnie niedojrzale. Monika prowadziła ciekawa prace w jednej z korporacji w Krakowie w finansach, znała mnóstwo języków i była bardzo inteligentna. Dla mnie kontakt z takim człowiekiem to było coś nowego. Uwodziłą mnie jej doskonała znajomość jezyka francuskiego co wydawało mi się arcy romantyczne. Czułem się przy niej nikim ale ona bardzo dobrze sprawiała żebym tego nie odczuwał. Liczyło się dla niej moje serce i to że pragnę stabilności i wierności, a nie to co mam do zaoferowania materialnego. Monika przechodziła właśnie rozstanie z partnerem bo nakryła go na zdradzie. Pozwalając mu mieszkać dwa tygodnie spotykaliśmy się jako po prostu znajomi. Wyciągała mnie do restauracji, w ciekawe miejsca. Ja nie byłem gotów na szukanie kobiety na związek i też nie ufałem. Fajne było to że obydwoje chodziliśmy na różne terapie i wymienialiśmy się doświadczeniami w jakiś sposób mieliśmy wspólne tematy i dopingowaliśmy się w terapii. Ona potrzebowała kogoś kto w czasie gdy jej były partner mieszkał u niej przez jeszcze 2 tyg, kogoś do pogadania żeby nie siedziała w domu.
Była to dla mnie bardzo mila znajomość i coś nowego. Monika dawała od siebie ogromne wsparcie i motwyację mimo że ja tego wprost nie oczekiwałem. Podnosiła moją samoocenę mówiła wiele rzeczy które ja słysząc czułem się lepiej. Mogłbym powiedzieć że wychodziła od razu z inicjatywą aby mi pomóc. Pokazała mi ciekawe spędzanie czasu. Masa restauracji i innych ciekawych miejsc w których przebywaliśmy.
Po 2 miesiącach spotkań na stopie koleżeńskiej przerodziło się to w coś więcej po pierwszym pocałunku. Miałem jednak wątpliwości i bagaż wcześniejszych doświadczeń sprawiał że nie czułem się pewnie w tym związku ale myślałem czemu nie skoro mi jest coraz lepiej. Dogadywaliśmy się bez problemu, potrafiliśmy rozmawiać o każdych problemach i budować związek dojrzały. Monika była bardzo empatyczna, nie musiałem nic mówić a już była wtedy kiedy czułem że fajnie jakby się pojawiła. Wspierała mnie przychodząc pod budynek w którym mam terapie i czekając na mnie abym od razu mógł odreagować. Takich elementów było wiele i nie jestem w stanie tego przytoczyć. Bardzo się o mnie troszczyła. Wiele w tym wszystkim pojawiało się krytyki jej wcześniejszego partnera a idealizowanie mnie i ciągle mówienie jaki jestem w tej kwestii fajny bądź w tamtej. Czułem się coraz lepiej coraz bardziej wartościowy. Rozmawiałem z nią na temat szybkości naszego związku i krótkim czasie po depresji na co mówiła że ona już związek zakończyła pół roku wcześniej a dopiero teraz skończyła z facetem ostatecznie po nakryciu w telefonie dowodów zdrady więc jest gotowa na nowy związek nie stosując metody klin klinem.
Zaraz po miesiącu naszego związku wylądowaliśmy w łóżku gdzie widać starała się abym czuł się dobrze czuł się zaopiekowany. Nigdy o to nie prosiłem, a dostawałem w potężnych ilościach. W maju stwierdziliśmy żebym się do niej wprowadził bo naprawdę do siebie pasujemy i nie ma na co czekać, a tez razem mieszkając ludzie szybko się poznają na wylot. Było pięknie. Ona bardzo się o mnie troszczyła a ja dawałem z siebie ile mogłem sprzątając i będąc na tyle na ile jestem w stanie. Gdy potrzebowała żebym ja podrzucił zawsze bylem zawsze proponowałem. Mówiła ze nigdy kogoś takiego nie miała jak ja, że jestem wspaniałym facetem i ciągle to słyszalem. Monika dawała mi poczucie zaufania, mówiła, że gdy będę miał jakieś wątpliwości to mogę zawsze przeglądnać jej telefon, że gdy ktoś pojawi się to będzie mi mówić bo ona sama by nie chciała żebym rozmawiał z kimś na boku. To było to co potrzebowałem, a nie prosiłem, a dostawałem. Pojawił się facet z pracy który ją podrywał to mnie o nim poinformowała utwierdzając że sobie z nim poradzi a mówi mi by być fair. Wtedy już wiedziałem, że to jest ta kobieta i ten związek który daje mi radość szczęście i poczucie bezpieczeństwa i że chce ją kochać i być kochanym.
Przez kilka miesięcy zwiedziliśmy kupę ciekawych miejsc gdzie zawsze byliśmy szczęśliwi i czuć było wzajemną radość sobą. Wszystko było wspaniałe, a zarazem inne niż mój poprzedni związek. Dostrzegałem jak wielkim niewypałem było to co rok temu tak przeżywałem. Było na tyle wspaniałe, że ból po ostatnim zanikł całkowicie. Kiedyś wspomniała mi o sekrecie o jej przyjaciółce Marcie która ma męża i dziecko, a jednak rok czasu go zdradzała. Nie wiedziała jak jej pomóc więc pytała mnie o to i stąd to zdradzenie sekretu. Zapewniała mnie żebym się nie martwił bo ona taka nie jest i że utrzymując z nią z znajomość to na nią nie przejdzie, ale też żebym nie zmieniał zdania o Marcie. Wciąż mnie kochała i pokazywała swoją wierność i szczerość.
Byłem tak zafascynowany tym związkiem że nie miałem czasu na nic innego. Chłonęliśmy siebie nieustannie. Nie nudziliśmy się sobą.

4 tyg temu Monika zapytała mnie czy będę miał coś przeciwko jeśli pójdzie na babski wieczór do swojej koleżanki Marty. Była to sobota trochę mi to nie grało bo myślałem, że ten czas razem spędzimy no ale nie chciałem stać na przeszkodzie. Zawiozłem ją pożegnaliśmy się czule. Byliśmy związkiem, który w razie milczenia przez dłuższy czas informował się co i jak bądź pytał czy wszystko ok. Pytałem ją o której kończy spotkanie. Padła odpowiedź ok 22 więc o 22 pojawiłem się już przy osiedlu na którym mieszkała jej koleżanka. Czekałem, a jej nie było dopiero przed 23 poinformowała mnie, że wyjdzie ok północy mimo że jej pisałem że czekam. No ale pojechałem zbić czas. O północy ją odebrałem, była podchmielona winem ale wyprzytulała się do mnie wygłaskała, a też poszliśmy do łóżka utęsknieni za sobą. Na następny dzień była trochę osowiała ale pewnie po alkoholu. Pogadaliśmy o tym że to było trochę nie w porządku że musiałem na nią poczekać, ale rozmowę zakończyliśmy. Czas leciał a my wciąż pełni przytulania głaskania i ogólnie gestów osób zakochanych. Brakowało mi jednak czegoś. Rozmów? Nie wiem. Mówiłem będąc obok "Monika brakuję mi Ciebie, Tęsknie za Tobą" dawałem sygnały bo widziałem że jakoś niby jesteśmy blisko, a coś jest nie tak, a cała gama smsów z koleżanką przynosi jej frajdę. Dwa tygodnie przed końcem miewałem koszmary że mnie zostawia. Mówiłem jej o tym przytulaliśmy się po nocach utwierdzając, że to głupoty i nie ma co tego wspominać. Monika przechodziła ciężki tydzień bała się o wyniki badań piersi i ogólnie była wypruta więc uzyskała tydzień zwolnienia lekarskiego. Po dobrym wyniku badań pojawiła się od razu u mnie w pracy. Byliśmy szczęśliwi a ona przytulała się i widać było że mnie kocha.
Monika odpoczywała a ja pracowałem po pracy razem gotowaliśmy śmialiśmy się przytulaliśmy. Byliśmy dla siebie jak zawsze.
W piątek Monika odwiedziła Martę, a potem fryzjera. Wyglądała ślicznie o czym oczywiście jej od razu mówiłem. Przyszedł weekend.
Ciężki czas bo początek mojego powrotu na studia. Trochę się obawiałem jak to będzie gdy będę musiał na to trochę czasu poświecić i czy nie powiększy to braku siebie. Monika rozpoczęła kurs księgowości który trwał do godziny 15. Z uczelni dzwonię do niej po 15 z propozycją czegoś czy to wyjścia itp jednak od razu stwierdziła że jest tak wypruta po tym kursie że musi iść do Marty. Trochę mnie to zabolało z racji że już była a to końcówka tygodnia gdzie ma wolne i moglibyśmy to jakoś razem spędzić. Pytałem kiedy wrócisz a dostałem sms "Nie wiem, nigdy nie wiem, nie chce sobie psuć wieczoru". To był kolejny cios dla mnie bo czy psuciem wieczoru jest powrót do ukochanego? Napisałem by wróciła jeszcze dzisiaj... Zależało mi na tym. od 17 godziny kontakt z jej strony się urwał. Ja wróciwszy przed 21 kupiłem jej kwiaty i czekoladę myśląc że zaraz będzie i będzie milej. Czekałem...
Czekałem wybiła już 23... Zero odzewu. Zacząłem się martwić bo zawsze byliśmy w kontakcie który sama narzucała. Z racji iż telefony mieliśmy oba na mnie w abonamencie postanowiłem że sprawdzę czy w ogóle wykonuje jakieś połączenia ostatnio bo sam narzucać się nie chciałem. Ku mojemu zdziwieniu widzę parę smsów do numeru Marty począwszy od godziny 21. Byłem zdezorientowany na jakiej podstawie jesteś u koleżanki, piszesz do niej smsy, do mnie się nie odzywasz? Czułem że mnie okłamała więc postanowiłem że sprawdzę jak jest. Pojechałem pod osiedle koleżanki czekając w samochodzie i obserwując czy wychodzi od niej i wraca taxówką. Wyczekałem się do 0:40. W między czasie na bilingu widziałem jakiś nietypowy numer. Myślę pewnie to jakaś koleżanka więc luz. Przed 1 dzwoni do mnie z pytaniem gdzie jestem bo nie ma mnie w domu, na co powiedziałem ze się martwiłem itp i ze zaraz będę.
Przyjechałem do domu. Przytuliła się bardzo mocno pocałowała mówiła że tęskniła. Mnie jednak kłamstwo odpychało tym bardziej po zeszłorocznych przejściach. Zapytałem jak tam u Marty i czy nie lepiej było po mnie zadzwonić niż wydawać kasę na taxówkę nocą. Mówiła że fajnie było i że u niej spoko. Usiadłem obok. Zaczęła się przytulać i całować mnie w ucho jednak widząc że się denerwuje zapytała o co chodzi. Powiedziałem wprost. Wiem że nie jechałaś taksówką od Marty i dlaczego mnie okłamujesz ani się nie odzywasz gdy wiesz że ja czekam. Usłyszałem że tego się po mnie nie spodziewała. Po kilku chwilach odpowiedziała że była ze znajomymi na rynku że plany jej się zmieniły że sama nie wie czemu mi nie powiedziała ale że strasznie mnie przeprasza bo fakt wyglądało to dziwnie. Ja to strasznie przeżyłem. Nałożyły mi się emocje ze związku wcześniejszego gdzie mnie okłamywano a ja sam dochodziłem do prawdy. Płakałem trząsłem się, chciałem się spakować i wynieść. Ona mnie zatrzymywała mówiła żebym nigdzie nie jechał żebym się położył obok niej żebym uspokoił że jutro pogadamy bo dziś jest zmęczona.
Przeryczałem całą noc a ona mnie przytulała. Rano gdy wstałem przyszła do mnie i stwierdziła że dobrze będzie jak chwilkę od siebie odpoczniemy na kilka dni bo powstało napięcie. Byłem osobą która rozwiązuje wspólnie wspólne problemy związku więc nie za bardzo się na to chciałem zgodzić. Przekonywała mnie że tak będzie lepiej i że mnie bardzo przeprasza bo faktycznie to wszystko wyszło dla mnie bardzo przykro. Przekonywała że potrzebuje odetchnąć z nerwów że będziemy pisać i że tylko kilka dni. Strasznie się rozpłakała, strasznie ją wytrzęsło. Mówiła przy tym abym nie odcinał się od niej, żebym nie przestał kochać ani nie znienawidził za to co zrobiła, że przeprasza, że wie ile od życia dostałem po tyłku i co przeszedłem a ona mi jeszcze takie rzeczy robi.
Kolejny raz zaproponowałem wspólne rozwiązanie problemu ale odmówiła. Powiedziała że jeszcze jest coś ale nie chce mi o tym mówić a na to potrzebuje czasu. Nie chce bo się wstydzi. Jednak koniec końców zdradziła mi że ma problem z myślami samobójczymi. Zmieniło to punkt widzenia mój na to wszystko i rozumiałem że potrzebuje czasu. Płakała mówiła żebym był spokojny że nic sobie nie zrobi ale że potrzebuje to załatwić sama ze sobą osobno. Mówiła że mnie strasznie kocha że jestem jedyną osoba która daje jej szczęście w tym wszystkim i że nie chce mnie stracić. Płakała i błagała o to. Mówiła że jestem dobrym człowiekiem a ona nie powinna żyć. Nie podobało mi się to abyśmy takie problemy załatwiali osobno tym bardziej że ja zostaję z setką pytań i mogę tego nie wytrzymać...
Przekonała mnie i postanowiłem się spakować. Po zaniesieniu bagaży do samochodu postanowiłem ją zapytać co to za numer i czy jest mi w stanie dac telefon tak jak to obiecywała kiedyś że gdy będziemy mieli wątpliwości to możemy śmiało sobie sprawdzić. Wybuchła nerwami. Kazała mi się wynosić. Stwierdziła że pokazałem swoje prawdziwe ja a ja tylko chciałem wiedzieć prawy by nie zostawać z tym sam na sam... Błagając ją wreszcie wydusiła że to znajmy poznany na tym spotkaniu u swojej koleżanki i że wyminili się nr i tak sobie piszą, że mają podobny problem ale że do niczego między nimi nie doszło i nie mam o co robić szumu. Ja nie rozumiałem dlaczego ona systematycznie z nim piszę a ja gdy czekam jestem pomijany co wcześniej nie miało miejsca. Koniec końców zapytałem czy ten facet był na tej imprezie o której rzekomo mnie okłamała. Powiedziała że tak.
Trochę się uspokoiło, postanowiła iść odreagować do Marty więc zaproponowałem że ją podwiozę. W samochodzie sama od siebie przytulała mnie ściskała za rękę mówiąc że mnie bardzo kocha i to tylko parę dni gdzie będziemy się ze sobą kontaktować i że się wszystko dobrze ułoży.
Na następny dzień napisała mi sms że mam jej oddać rzeczy typu rower i rolki które znajdywały się u mnie w domu. Dla mnie sprawa wyglądała jasno i raczej nie sugerowało to kilku dni przerwy.
Zadzwoniłem i zapytałem jak to się ma do wcześniejszych obietnic na co powiedziała żebym już nie panikował że pogadamy jak pooddajemy sobie wszystko... Mając na uwadze dzień wcześniej mówione w strasznym płaczu stwierdzenia że mnie bardzo kocha i nie chce mnie stracić zapytałem czy mnie w końcu kochasz? Odpowiedziała stanowczo NIE.

Edytowane przez zagubiony28
Czas edycji: 2014-10-14 o 09:40
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 09:16   #2
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

To nie dobiło mnie całkowicie. Postanowiłem podziękować jej za wszystko i stwierdziłem w sms że tutaj moja psychika niestety się kończy. Wydzwaniała do mnie, pisała że jej na mnie zależy jak na przyjacielu, że przecież się spotkamy i pogadamy, żebym nie robił głupstw. Nie reagowałem. Byłem w potwornym szoku że nagle osoba która dała ci wszystko o czym marzyłeś nagle mówi takie słowa. Nie mogłem się pogodzić i wytłumaczyć dlaczego skoro w ciągu tygodnia przed wyjścia prawdą na jaw przytulała się do mnie cały czas była mówiła że w łóżku jest jej ostatnio jakoś lepiej ze mną. Nie rozumiałem nic...
Wylała się na mnie całość przymkniętej depresji z zeszłego roku. Zacząłem łykać tabletki na uspokojenie bo czułem jak to potwornie mnie rozrywa jak tracę ostatni grunt. Ostatnia myśl to że zadzwonię do tego faceta i podziękuję mu za zniszczenie mojego związku i utraty sensu życia. Facet jednak pogadał że mną przeszło godzinę. Mówił że on sam jest ostatnio po przejściach i rozstaniu z kobietą po 4 latach i nigdy by nie wtrącał się między dwoje ludzi. Był zdziwiony bo usłyszał od Moniki że od 3 tygodni Monika się rozstała ze mną mimo że ze mna była i kochaliśmy się przez ten czas jak normalna para. Podobnie zdziwiło go że ja już tam nie mieszkam skoro dzień wcześniej dopiero się wyniosłem na jej prośbę. Wypytałem o powód jaki podała że się niby rozstaliśmy. Padło "Przemoc". Nic nie wiedział o jej myślach samobójczych ani on też takich nie miał. Było dla mnie za dużo już tego, nie mogłem się z nią spotkać i dowiedzieć prawdy leki zaczynały coraz mocniej działać. Facet postanowił do niej przedzwonić żeby się ze mną skontaktowała.
Zadzwoniła, pytając gdzie jestem że już wsiada do taksówki i że porozmawiamy, ostatkiem sił jej powiedziałem.
Za moment zjechała się policja karetka, Moniki nie było.
W nocy dostałem od niej SMS że nikt wcześniej jej tyle wstydu nie narobił i że tym co zrobiłem wygasiłem w niej wszelkie uczucia do siebie i że już nigdy się do mnie nie uśmiechnie. Na koniec padło hasło "Odwal się".
Dziś nie mam z nią żadnego kontaktu. Usunęła Facebooka i zmieniła numer telefonu. Moje bagaże zostały i jedynie mogę jej odzyskać przez matkę która też jest na mnie obrażona. Podejrzewam że wszyscy dookoła jej poznają tylko jej prawdę. Boli mnie to.
Jestem w potwornym stanie depresji, nie jem nie ruszam się mam dość wszystkiego. Na własne rzyczenie spędziłem 4 dni w Szpitalu dla psychicznie chorych z myślą że będę mógł mieć psychologa nad sobą co jednak było błędem i uzyskałem wypis.
Nie umiem się pozbierać, dawała mi to co mnie budowało a sam tego nie wymagałem dawała to ciągle nieustannie. Nigdy nie wierzyłem że spotkam taką kobietę i teraz nie wierze że ktoś taki mnie znajdzie. Wiążąc się o 6 lat starszą kobietą myślałem że będzie to dojrzały związek jaki długi czas był. Opowiadałem jej jak skończył się mój wcześniejszy i dała mi poczucie bezpieczeństwa że ten nigdy się tak nie skończy. Szukam tylko odpowiedzi dlaczego tak postąpiła i gdzie ja w tym wszystkim zawiniłem. Nie potrafię o niczym innym myśleć. Nie potrafię zrozumieć jak ktoś kto tak prawdziwie kochał nagle się ode mnie odciął i porzucił.
Czuję potrzebę o tym rozmawiać stąd to opisałem bo już sam głupieje z tym wszystkim. Zostałem praktycznie sam...
Wybaczcie za błędy.... Dziękuję każdemu za przeczytanie.
Emil
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 10:23   #3
emma8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 1 451
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Tak to jest gdy wiążą się ze sobą dwie osoby z problemami, kompletnie rozchwiane emocjonalnie. Wasz związek od początku był oparty na jakiś chorych zasadach, Ty leczyłeś się na jej plecach ze swojej ex, ona się leczyła po swoim ex.
Pierwsze randki polegały na rozmowach o terapii i Waszych problemach ze sobą i mam wrażenie że cała ta Wasza relacja właśnie na tym się opierała.
Poza tym to żadna przyjemność wchodzić w związek z facetem, o którym wiadomo że przy jakiejś poważniejszej kłótni, a może nawet zerwaniu będzie próbował nałykać się tabletek albo skoczyć z mostu, taka świadomość na pewno wykańcza psychicznie.
Masz masę problemów ze sobą, więc najpierw dojdź ze sobą do ładu, ogarnij się, zapisz się znowu na terapie i szukaj sobie NORMALNEJ dziewczyny, z którą na pierwszej randce będziesz mógł pogadać o pracy czy pogodzie, a nie o ciężkich przeżyciach z przeszłości i próbach samobójczych. Rozumiem że to jest część Ciebie i Twoja przeszłość, ale życie nie polega tylko na umartwianiu się, problemach egzystencjalnych itd. Znam ten typ, byłam kiedyś z podobnym facetem i na dłuższą metę siadałam psychicznie.
emma8 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 10:30   #4
Pika28
Raczkowanie
 
Avatar Pika28
 
Zarejestrowany: 2014-02
Lokalizacja: Daleko stad
Wiadomości: 51
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Czesc
Postanowilam napisac,chociaz moim zdaniem forum Tobie nie pomoze.Masz duzy problem z emocjami, moim zdaniem pomoc moze Ci specjalista i terapia no i duzo samozaparcia i ciezkiej pracy nad soba.Jestes doroslym mezczyzna a emocjonalnie uzalezniasz sie od kobiet,przezywasz traumy z przeszlosci ktore powinienes miec przepracowane tak by nie rzucaly sie cieniem na nowe relacje.Przede wszystkim to o czym piszesz to co dawala Ci relacja z ta kobieta powinienes moc dac sobie sam.Powinienes sie czuc stabilnie sam ze soba nawet bez kobiety.
Pozdrawiam.
Pika28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 10:31   #5
liselotta
lise-kotta
 
Avatar liselotta
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 10 219
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

oja☠☠☠ieeee to jest jakiś koszmar, a nie związek! jakieś wycie po nocach bo twoja dziewczyna spędziła z przyjaciółką dwie godziny więcej? mieszkacie razem a ona nie może wyjść na kilka godzin bo ma tęsknić i wyć za ukochanym jak ma jakies wyjście?

to jest jakas totalna masakra. niech każde z was wróci na terapię, bo strasznejest to co tutaj opisałeś. jeśli to prawda, to jestem w szoku. taka egzaltacja i przesada, że aż zęby bolą.
__________________
Cytat:
Napisane przez cukier_bialy2 Pokaż wiadomość
W skrócie: jeśli są jakieś granice desperacji, to już je przekroczyłaś i jesteś zagranico.
liselotta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 11:50   #6
ewelek234
Raczkowanie
 
Avatar ewelek234
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: Rzeszów
Wiadomości: 38
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Przykro się to czyta, skoro źle się czujesz ze swoim życiem musisz natychmiast to zmnienic! Życie jest za krótkie żeby wspominać takich ludzi jak ona, nie myśl tak bo to nic Ci nie da, zaburzenia emocjonalne Cie wykończą... musisz sie uodpornić
Pozdrawiam
ewelek234 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 12:01   #7
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez liselotta Pokaż wiadomość
oja☠☠☠ieeee to jest jakiś koszmar, a nie związek! jakieś wycie po nocach bo twoja dziewczyna spędziła z przyjaciółką dwie godziny więcej? mieszkacie razem a ona nie może wyjść na kilka godzin bo ma tęsknić i wyć za ukochanym jak ma jakies wyjście?

to jest jakas totalna masakra. niech każde z was wróci na terapię, bo strasznejest to co tutaj opisałeś. jeśli to prawda, to jestem w szoku. taka egzaltacja i przesada, że aż zęby bolą.
Nie chodzi o to że spędziła dwie godziny więcej. Każde z nas miało wolna rękę i nikt nikogo nie pilnował. Dogadaliśmy się co do godziny a ona wiedząc że czekam olała to i zostałą dłużej. To bolało bo nigdy tak nie robiła. Rozumiesz?


Ja teraz ciągle tęsknie za nią i nie potrafię sie pogodzić z tym że juz jej obok mnie nie ma. Z mojej strony to nawet nie była próba samobójcza ale po jej słowach że ona ma takie myśli i dlatego muszę wyjechać, gdy sam dowiedziałem się jaka była prawda, postanowiłem to wykorzystać i niech ona to tak odczuje z mojej strony bo ja pragnąłem tylko i wyłącznie spotkania i powiedzenia sobie wprost...
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2014-10-14, 12:25   #8
Merys
Zakorzenienie
 
Avatar Merys
 
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 7 289
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

W tym wypadku historia lubi się powtarzać i niestety jest ona przestrogą dla innych. Dziewczyna najpierw mając partnera kręciła z Tobą, później będąc z Tobą kręciła z innym facetem. Ona chyba szuka po prostu wrażeń, związek szybko się jej nudzi, więc wchodzi w kolejny. Naprawdę zachowała się podle. Rozumiem, że tęsknisz za drugą osobą, że teraz jesteś sam, ale łatwiej będzie Ci się pogodzić z tym rozstaniem, jeśli przestaniesz idealizować eks. Musisz iść do przodu.
Merys jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 12:39   #9
87karolina
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-10
Wiadomości: 2
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Po pierwsze, nie jesteś winny ani trochę, zawiniła dziewczyna. Starałeś jak mogłeś pytać, pomagać wspierać, a Monika wykorzystała twoje dobre serce i to że masz miękkie serce do tego by się po Tobie totalnie przejechać, największe chamstwo z jej strony to to, że wykorzystała Twoje zaufanie, miłość, poświęcenie i czas tylko po to by poczuć się swobodnie, zbudować nowe życie w otoczce kłamstwa i ułudy. W między czasie nagięła fakty, bojąc się wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie.
Najbardziej boli fakt, iż przez cały czas ani razu nie była szczera, zarówno wobec Ciebie i próbowała udobruchać kontaktem cielesnym, ale ani trochę nie przejmowała się zdrowiem psychicznym.
Po drugie, postawiła całe Twoje życie na głowie tylko dlatego, że nie potrafiła, albo nie chciała ponieść konsekwencji własnego zachowania.
Na dodatek, zaburzyła zaufanie rodziców do Ciebie, co może skutkować Twoim zamknięciem na świat i wpadnięciem w depresje...
Najlepsza radą dla Ciebie, będą działania najbardziej odważne. Wiadomo że wszystkiego na raz nie naprawisz Ale każdego dnia musisz pomału, małymi krokami wracać do rzeczywistości. Musisz zrozumieć, że życie to piękne chwilę i całe dnie w których jakoś musimy odbierać to wszystko co nas dotyczy. Nie zawsze jest to przyjemne, miłe, ciepłe i bezbolesne. Ale tylko w ten sposób może przyzwyczaić się do tego, że wżyciu trzeba walczyć.
...Znajdź swoją zapomnianą pasję, znajdź grupę osób, która lubi robić to co Ty, zacznij czytać kryminały i oglądaj różnego rodzaju seriale, w których bohaterowie musza poradzić sobie z różnymi problemami.
Jeśli miałabym doradzić wobec wyboru dziewczyny, szukaj takiej, która będzie chciała Cię zrozumieć, taka która w najmniej oczekiwanym momencie sprawi, że się uśmiechniesz. nie szukaj kogoś kto twki w jakimś związku, nie szukaj podobienstwa na zasadzie: on ją zdradził, mnie też zdradziłą/zostawiłą dziewczyna to mamy wspólny temat i się podbudujemy.
Już to przerabiałęś i doóki bedziesz spotykał się z takimi dziewczynami, wiecznie bedziesz miał problemy.


Zastanawiające jest to ile trzeba mieć wredności, by tak postąpić. Nie rozumiem dlaczego z jednej strony ona się starała i była cały czas kochająca , natomiast z drugiej twierdziła, że już tego nie ma do innego faceta. Na dodatek to twierdzenie podczas płaczu, że jesteś dla niej ważny, a na sam koniec zlikwidowała kontakt czyli zrobiła coś co przeczy temu czego chciała. Usuwając facebooka, zmieniając numer etc wg mnie tak postępuje osoba, która ma coś do ukrycia i teraz się chowa. Szkoda tylko, że po tym co opisujesz widać, że była zakochana i najwyraźniej tego chciała, a postąpiła jakby nie kochała, a jednak w utwierdzała inaczej.
Tak czy owak - brak jej odwagi.
Nie trawię takich osób i mam nadzieje, że kiedyś dosięgnie ją sprawiedliwość i dostanie taki sam cios bądź ktoś z waszych znajomych trafi na tą opowieść i skojarzy fakty i dowie się jak jest. Bo całkiem prawdopodobne odizolowanie się na każdej lini to próba też ochronienia swojego tyłka i opinii i dookoła będzie twierdzić, że to była twoja wina.
87karolina jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 12:59   #10
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Potwornie ciężko mi jest o niej nie myśleć bo dała od siebie tyle dla mnie że nigdy nie wierzyłem że kogoś takiego spotkam. Kogoś kto sam bez żadnych wymagań wychodzi z inicjatywą i chce cię postawić na nogi. Kto oferuje ci mase rzeczy, zaczyna się o ciebie troszczyć dbać. Ona była idealna po prostu i nie moge przestać o niej myśleć... Zadręczam się tym nieustannie i wykańczam a psychoterapia i antydepresanty mi nie pomagają.

Szukam cały czas odpowiedzi dlaczego tak się zachowała bo skoro miesiąc wcześniej mielismy kupowac razem samochód, założyliśmy wspólne konto ze wspólnym budżetem, wspólne telefony itp to taka osoba miała dość poważne plany wobec mnie a nie traktowała mnie jako chwilową ławkę podczas spaceru na której na chwilę przysiądzie by odpocząć.
Obarczam się winą że mogłem to inaczej rozegrać, że niepotrzbnie mówiłem o tym numerze, może wtedy jak płakała i się cała trzęsła mówiąc że nie chce mnie stracić wiedziałą że mnie kocha i zrobi wszystko żeby to naprawić nie mówiąc mi co zaszło. Nie wytrzymuje już psychicznie. Co minuta inna myśl. Jak nie myśl to wspomnienie. Jak nie wspomnienie to myśl że już nigdy kogoś takiego nie spotkam. To ten ktoś mnie nie spotka. Ja jej nie szukałem. Sama mnie znalazła i sama zaczeła podładowywać swoją energią. Wszystko sama od siebie. Jak dobry człowiek który chce pomóc drugiemu. Dla mnie to jest wszystko nie do ogarnięcia. Sądziłem że się spotkamy i wyjaśnimy i wtedy rozstaniemy ale nie w taki sposób. To mnie zabija i niszczy z minuty na minutę. Odbiera mi równowagę w myśleniu. Odbiera mi pogląd na zaufanie. Na zaufane które straciłem, a ktoś je odbudował tylko sobą i je znów odebrał.
Czemu nie powiesz mi czemu tak postąpiłaś? Czy twoje bycie ze mną przez ten czas gdy twierdzialas że nie jestes było szczere i sie po prostu gubilas? Czy chcialas sie mnie juz dawno pozbyc a nie mialas odwagi? Moze chcialas pozyskac jakiegos znajomego ktory cie wesprze i sie pogubilas? Gdzie ja w tym wszystkim popelnilem blad... Wchodzac w nowy zwiazek nie popalnialem zadnego bledu z wczesniej. Chcialem stworzyc cos nowego dojrzalego. Dlaczego znowu sie nie udalo i znowu identycznie sie to konczy bez kontaktu miedzy soba...
Ochydne życie
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 13:08   #11
liselotta
lise-kotta
 
Avatar liselotta
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 10 219
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez zagubiony28 Pokaż wiadomość
Nie chodzi o to że spędziła dwie godziny więcej. Każde z nas miało wolna rękę i nikt nikogo nie pilnował. Dogadaliśmy się co do godziny a ona wiedząc że czekam olała to i zostałą dłużej. To bolało bo nigdy tak nie robiła. Rozumiesz?

.

rozumiem, że powinna była ci dac znać, ale to nie jest powód do wycia po nocach i doprowadzania się do drgawek. odnosze się tylko do tego jednego wieczoru, nie do tego co się wydarzyło później, bo to było nie w porzadku, ale ludzie złoci taka histeria bo dziewczyna została dłużej u przyjaciółki?

na terapię z powrotem. oboje.
__________________
Cytat:
Napisane przez cukier_bialy2 Pokaż wiadomość
W skrócie: jeśli są jakieś granice desperacji, to już je przekroczyłaś i jesteś zagranico.
liselotta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2014-10-14, 13:13   #12
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez liselotta Pokaż wiadomość
rozumiem, że powinna była ci dac znać, ale to nie jest powód do wycia po nocach i doprowadzania się do drgawek. odnosze się tylko do tego jednego wieczoru, nie do tego co się wydarzyło później, bo to było nie w porzadku, ale ludzie złoci taka histeria bo dziewczyna została dłużej u przyjaciółki?

na terapię z powrotem. oboje.
Proszę, zrozum, byliśmy na tyle dojarzale podchodzacymi osobami do zwiazku ze ja po tym nie wylem. Opisalem wyzej ze odbylismy na ten temat rozmowe i tyle. Sama czula sie troche winna i przepraszala i koniec. Wylem i padlem wtedy gdy za 2 tyg dowiedzialem sie ze mnie oklamuje i to wrpost w oczy...
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 13:14   #13
SniperWolf
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-10
Lokalizacja: Szkocja
Wiadomości: 59
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Ludzie sa rozni i niestety nie zawsze w relacjach z nimi dostajemy dokladnie to, co sami dajemy. Czasami zdarza sie, ze jest wrecz odwrotnie. Troche Cie rozumiem, bo ja w swoim ostatnim zwiazku mialam podobnie - sama moglabym skoczyc za swoim facetem w ogien, bardzo sie staralam i pielegnowalam nasza relacje, a on przy pierwszej lepszej okazji zostawil mnie dla innej. Teraz ciezko mi zaufac jakiemukolwiek mezczyznie, ale nie przezylam swojego rozstania nawet w polowie tak bardzo, jak Ty.

Wydaje mi sie, ze teraz powinienes sie przede wszystkim skupic na sobie. Potrzebujesz dobrego terapeuty i duzo czasu, by wszystko sobie poukladac. Dopiero potem bedziesz mogl zaczac myslec o kolejnych zwiazkach. Kolezanka powyzej dobrze napisala - dziewczyna to nie terapeutka, a zwiazek to nie terapia. Oboje byliscie po przejsciach i za duzo odpowiedzialnosci zrzucaliscie na druga osobe, choc oczywiscie mieliscie dobre intencje.
SniperWolf jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 13:21   #14
liselotta
lise-kotta
 
Avatar liselotta
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 10 219
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez zagubiony28 Pokaż wiadomość
Proszę, zrozum, byliśmy na tyle dojarzale podchodzacymi osobami do zwiazku ze ja po tym nie wylem. Opisalem wyzej ze odbylismy na ten temat rozmowe i tyle. Sama czula sie troche winna i przepraszala i koniec. Wylem i padlem wtedy gdy za 2 tyg dowiedzialem sie ze mnie oklamuje i to wrpost w oczy...
wybacz, że tak drążę, ale twój tekst jest dosyć ciężki do przebrnięcia. to kłamstwo polegało na tym, że odwiózł ją do domu kumpel a nie taksówka, tak?
__________________
Cytat:
Napisane przez cukier_bialy2 Pokaż wiadomość
W skrócie: jeśli są jakieś granice desperacji, to już je przekroczyłaś i jesteś zagranico.
liselotta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 13:48   #15
Mijanou
Wizażowy Kot Igor
 
Avatar Mijanou
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 524
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez zagubiony28 Pokaż wiadomość
Potwornie ciężko mi jest o niej nie myśleć bo dała od siebie tyle dla mnie że nigdy nie wierzyłem że kogoś takiego spotkam. Kogoś kto sam bez żadnych wymagań wychodzi z inicjatywą i chce cię postawić na nogi. Kto oferuje ci mase rzeczy, zaczyna się o ciebie troszczyć dbać. Ona była idealna po prostu i nie moge przestać o niej myśleć... Zadręczam się tym nieustannie i wykańczam a psychoterapia i antydepresanty mi nie pomagają.

Szukam cały czas odpowiedzi dlaczego tak się zachowała bo skoro miesiąc wcześniej mielismy kupowac razem samochód, założyliśmy wspólne konto ze wspólnym budżetem, wspólne telefony itp to taka osoba miała dość poważne plany wobec mnie a nie traktowała mnie jako chwilową ławkę podczas spaceru na której na chwilę przysiądzie by odpocząć.
Obarczam się winą że mogłem to inaczej rozegrać, że niepotrzbnie mówiłem o tym numerze, może wtedy jak płakała i się cała trzęsła mówiąc że nie chce mnie stracić wiedziałą że mnie kocha i zrobi wszystko żeby to naprawić nie mówiąc mi co zaszło. Nie wytrzymuje już psychicznie. Co minuta inna myśl. Jak nie myśl to wspomnienie. Jak nie wspomnienie to myśl że już nigdy kogoś takiego nie spotkam. To ten ktoś mnie nie spotka. Ja jej nie szukałem. Sama mnie znalazła i sama zaczeła podładowywać swoją energią. Wszystko sama od siebie. Jak dobry człowiek który chce pomóc drugiemu. Dla mnie to jest wszystko nie do ogarnięcia. Sądziłem że się spotkamy i wyjaśnimy i wtedy rozstaniemy ale nie w taki sposób. To mnie zabija i niszczy z minuty na minutę. Odbiera mi równowagę w myśleniu. Odbiera mi pogląd na zaufanie. Na zaufane które straciłem, a ktoś je odbudował tylko sobą i je znów odebrał.
Czemu nie powiesz mi czemu tak postąpiłaś? Czy twoje bycie ze mną przez ten czas gdy twierdzialas że nie jestes było szczere i sie po prostu gubilas? Czy chcialas sie mnie juz dawno pozbyc a nie mialas odwagi? Moze chcialas pozyskac jakiegos znajomego ktory cie wesprze i sie pogubilas? Gdzie ja w tym wszystkim popelnilem blad... Wchodzac w nowy zwiazek nie popalnialem zadnego bledu z wczesniej. Chcialem stworzyc cos nowego dojrzalego. Dlaczego znowu sie nie udalo i znowu identycznie sie to konczy bez kontaktu miedzy soba...
Ochydne życie
Życie nie jest ohydne. Życie jest takie, jakie sami sobie tworzymy.

Kto tu zawinił? Nikt. Oboje macie spore problemy emocjonalne a związek dwojga "problematycznych" często nie kończy się słowami: " i zyli długo i szczęśliwie".

Ty popełniasz jeden błąd: liczysz, ze stale ktoś będzie podtrzymywał w Tobie wolę walki i dodawał sił. Tymczasem zanim zdecydujesz się na kolejny związek, Ty sam powinieneś stanąć mocno na obie nogi, zmienić to, co złe a siły szukać przede wszystkim w sobie. Wybacz szczerość, ale nie mogłabym być z facetem, którego musiałabym ciągle niańczyć i wspierać. Poszukaj psychiatry ( jeśli była poważna próba samobójcza to już powinien wkroczyć psychiatralub psycholog kliniczny), skorzystaj z terapii. Bo nie warto odbierać sobie zycia- nigdy nie dowiesz się, jak miało być dalej i co jest za kolejnym zakrętem.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know?



Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209


Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw

No pasaran!
Mijanou jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 13:58   #16
alexandraa13
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 888
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Być może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że się w sobie zakochaliście, bo byliście w pewnym sensie bardzo podobni - a to zwykle fascynuje, przyciąga i daje poczucie istnienia nadzwyczajnego zrozumienia i bliskości. Niestety także oboje mieliście konkretne problemy z sobą. Ona szukała u Ciebie ratunku przed sobą samą, a Ty szukałeś tego u niej. Przez pewien czas to nawet działało, bo oboje wkręcaliście się w ten sam film i obojgu Wam to pasowało. Niestety z czasem wyszły jej problemy, a możliwe też że ona zaczęła dostrzegać w Tobie to, czego miała dosyć u samej siebie. Chociaż jak mówię - to tylko moje pierwsze wrażenie i mogę się mylić.

Moim zdaniem teraz jest czas na Twoją terapię i odbudowanie sobie życia. Wbrew temu co czujesz, może dobrze się dla Ciebie stało, że się rozeszliście? Znalazłeś sobie źródło szczęścia, sensu, poczucia własnej wartości itd. w złym miejscu - w innej osobie, podczas gdy powienieneś to odnaleźć w sobie. Wtedy żadna dziewczyna, jakbyś jej nie kochał, nie będzie dla Ciebie jedynym sensem życia i całym światem, a raczej w Twojej sytuacji, ratunkiem od świata.

Domyślam się, jak się teraz czujesz. Bez względu co napiszemy i tak to teraz nie minie. Ale uwierz, że patrząc bezstronnie, po tym co napisałeś można wnioskować że masz bardzo dużo cech, dzięki którym będziesz w stanie stworzyć wartościowy, szczęśliwy związek. Tylko najpierw musisz sobie poradzić sam ze sobą.
alexandraa13 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 14:30   #17
skara
Zakorzenienie
 
Avatar skara
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: Hiszpania
Wiadomości: 5 566
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Wg mnie ten związek nie mógł się udać i nie uda się żaden inny jeśli nie zmienisz swoich oczekiwań wobec partnerki. Zrzucasz na kogoś tak wielki ciężar, że nikt tego nie udźwignie. Nadajesz się na długą i intensywną terapię a dopiero za długi, długi czas może będziesz gotowy do wejścia w normalny związek. Nie możesz kogoś udusić i zagłaskać na śmierć, nikt tego nie wytrzyma.
skara jest teraz online Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 18:22   #18
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Dzięki za słowa wsparcia.

Z mojej strony nie było żadnego obładowywania ciężarem partnerki. Sama mnie wspierała ale ja nie sugerowałem podczas związku ani trochę abym tego potrzebował. Sama "niańczyła" i dawała to coś co mnie ciągnęło ku górze choć nie uzależniałem tylko i wyłącznie stawania na nogi od tego.

Od zeszłej jesieni uczęszczam stale na terapie z psychoterapeuta wraz ze wsparciem psychiatry. Nigdy w życiu nie chciałem i nie miałem zamiaru na nią zrzucać swoich problemów bo podobnie ak wy uważałem że ktoś przyciśniety tym wszystkim wkońcu ucieknie. Tu było inaczej. Sama dawała to wsparcie i ciągle pytała czy wszystko ok. Że wyjdziemy z tego razem, że będę mocniejszy razem z nią. Dawała to wszystko a zarazem nagle zabrała.

Razem towrzyliśmy dojrzały związek na tyle aby w żaden sposób nie przyciskać się swoimi problemami. Ja sam wchodząc w ten związek czułem że pozbyłem się reszty ona zaś utwierdzała że już dawn zakończyła w sobie temat byłego faceta.

Myślałem że będzie w stanie pogadać i powiedzieć wprost w czym tkwił problem tym bardziej że potem nasz związek nie był oparty na wcześniejszych wspomnieniach bólach i żalach. Stało się to nagle i niespodziewanie tym bardziej że w przed dzień wyjścia na jaw prawdy przytulała się i była tak kochająca jak zawsze. Nie potrafię tego zrozumieć a ciągle o tym myślę....

Edytowane przez zagubiony28
Czas edycji: 2014-10-14 o 18:36
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-14, 22:10   #19
ladymezmerize
Raczkowanie
 
Avatar ladymezmerize
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 420
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

nie rozumiem idiotycznego pisania niektórych, dowaliliście się do jednej rzeczy jak to na wizażu bywa, bo Autor źle zniósł to, że dziewczyna nie wróciła na czas do domu.
Kłania się czytanie ze zrozumieniem dla tych którzy się pytają "to gdzie było to kłamstwo?? Ona okłamała bo wróciła z kolegą, a nie taksówką?" CHRYSTE.
Wyraźnie jest w poście napisane, że Autor z gościem rozmawiał, typiara leciała w bambusa, ściemniając tamtego gościa, że z Autorem zerwała 3 tygodnie temu i jest sama, gdzie była z nim cały czas i każdego dnia w domu mówiła mu w twarz, że go kocha i zachowywała się normalnie! Obu ich kręciła.
Autorze, ona Cię nie kocha i nie kochała, przynajmniej od jakiegoś czasu. Takich rzeczy się nie mówi osobie, którą się kocha, nie działa się w ten sposób.
__________________
...
ladymezmerize jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-15, 06:49   #20
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez ladymezmerize Pokaż wiadomość
nie rozumiem idiotycznego pisania niektórych, dowaliliście się do jednej rzeczy jak to na wizażu bywa, bo Autor źle zniósł to, że dziewczyna nie wróciła na czas do domu.
Kłania się czytanie ze zrozumieniem dla tych którzy się pytają "to gdzie było to kłamstwo?? Ona okłamała bo wróciła z kolegą, a nie taksówką?" CHRYSTE.
Wyraźnie jest w poście napisane, że Autor z gościem rozmawiał, typiara leciała w bambusa, ściemniając tamtego gościa, że z Autorem zerwała 3 tygodnie temu i jest sama, gdzie była z nim cały czas i każdego dnia w domu mówiła mu w twarz, że go kocha i zachowywała się normalnie! Obu ich kręciła.
Autorze, ona Cię nie kocha i nie kochała, przynajmniej od jakiegoś czasu. Takich rzeczy się nie mówi osobie, którą się kocha, nie działa się w ten sposób.
Dziękuję. Nie miałem już sił tego tłumaczyć.
Nie potrafię pojąć że mnie nie kochała widząc to co w ten czas od siebie dawała. Nie potrafię choć szukam wyjąsnienia szukam jakies rozmowy z nią ale nie mam jak znienawidziła mnie za to co ja zrobiłem... Moje zaufanie zniżyło się do stopnia zero. Już wiem że to co było rok temu to drobnostka w tym stanie w którym jestem teraz, po prostu nie żyję. Ostatkiem sił byłem wczoraj u psychiatry, dobrowolne skierowanie na oddział dzienny bo widzi że się wykańczam. Wstałem rano i myśli czy skończyć ze sobą że dlaczego ktoś tak kochany tak mnie potraktował a na koniec znienawidził. Myśli jak to zrozumieć, jak przyjąć to do siebie jednocześnie niedowierzając że tak jest. Nie potrafię. Dałem tyle z siebie i ona też i tak łatwo się to skończyło. Szukam pomyśłu co zrobić żeby porozmawiać, żeby przyjąć z jej ust co ja robiłem źle i czy już mnie nie kochała. Utwierdzała mnie że nie zdradziła fizycznie i ja w to wierze ale dlaczego tak postąpiła? Dlaczego nie mam możliwości dowiedzenia się gdy mnie to najbardziej boli gdy osobą z którą o wsyzstkim rozmawiałem i zawsze mówiła że bedziemy o wszystkim rozmawiać nagle odmienia to wszystko. Moniko, nadal Cię kocham i nie potrafię znienawidzieć mimo że obarczyłaś mnie winą i nie chcesz się odezwać. Bratu mojemu stwierdziłaś że to już jego zadanie i rodziców aby się mną zajęli. Wiem że i ty to przeżywasz. Wiem jak wiele przeszłaś i wiem że teraz jest to dla ciebie ciężkie. Wiem że pewnie się boisz spojrzeć i zobaczyć mnie wychudzone zmasakrowanego jak po wielkiej psychicznej batalii. Dlaczego nie możemy tego dojrzale zakończyć rozmową? Ja tego pottrzebuję. To mnie niszczy, niszczy na tyle że odbiera sens życia. Co rano co wieczór zastanawiam się nad tym. Wątpię w odział dzienny choć sam dobrowolnie chcę tam iść, ale jestem już tak przeżarty od środka, tak wypalony że nie czuje już samego siebie. Podążam chodnikiem jak cień, zapatrzony w chodnik nie zwracając uwagi na nic. Czuję w głębi ściśnietego bolącego serca że dla mnie to się może źle skończyć. Nigdy nie czułem tak potwornego bólu. Nigdy nie czułem się tak kochany jak przez Ciebie.
Ja to wybaczam, nie chce w sobie trzymać nienawiści za to co mi sobą dałaś pozotywnego ale nie pozbawiaj mnie wyjaśnienia. Chcę się pozbyć milionowych myśli czy to było prawdziwe do któregoś momentu, czy kochałaś cały czas a to wyjście na jaw coś odmieniło. Proszę... nie dużo prosze ale błagam. Błaga cię o to wrak człowieka. Nikt dookoła nie rozumie ile mi dałaś a ja już nie mam sił by o tym mówić. Nikomu. Psychiatrze, psychologom, psychoterapeucie. Nie uciągam już tego. Czarne myśli zalewają moją głowę mając odnieśienie i porównanie do depresji z przed roku. To jest o wiele mocniejsze. O wiele mocniejszy ból. Ból którego nie znoszę z dnia na dzień stając się jeszcze większym bólem.
Nie daję już po prostu rady...
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-15, 10:43   #21
liselotta
lise-kotta
 
Avatar liselotta
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 10 219
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

zgłoś się na ten oddział.
__________________
Cytat:
Napisane przez cukier_bialy2 Pokaż wiadomość
W skrócie: jeśli są jakieś granice desperacji, to już je przekroczyłaś i jesteś zagranico.
liselotta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-16, 07:24   #22
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Zgłośić się na odział zgłoszę jednak musze załatwić kilka spraw.
Choćby wczorajsza która mam za sobą a jednak sprawiła że jeszcze bardziej mnie przygnębiło.
Miałem problem z odebraniem bagaży z jej mieszkania. Z nią kontaktu zero natomiast matka pośredniczyła i stawiała mi warunki że rzeczy moje oddadzą mi jak przywiozę jej rower i rolki które są w moim domu. Zastanowiłem się i wymyśliłem że dlaczego ja mam zawozić te rzeczy skoro to ona mnie oszukała i co to za stawianie warunków przez matkę.
Kilka rozmów i smsów z jej matką gdzie stwierdzam że jej rzeczy są gotowe do odbioru i mogą je odebrać natomiast ja chcę odebrać swoję. Słyszę w kółko "Warunek oddania twoich rzeczy to jak przywieziesz rolki i rower" po czym rzucała słuchawką. Nie dochodziło do niej że nie mam nawet jak na chwilę obecną przetransportować tych rzeczy a zawsze mogą sami jakiś transport wykombinować.
Postanowiłem ostatni raz napisać że chcę w dniu dzisiejszym odebrać rzeczy i że wasze są u mnie przygotowane do odbioru i czy jest ktoś w domu. Padło że nie ma nikogo ma być rower i że każda następna próba nękania zostanie zgłoszona na policję.
Zawiadomiłem policję. Opowiedziałem jak wygląda sprawa przedstawiłem smsy i stwierdziłem co się tam znajduję. Wyszliśmy na górę. Z początku nikt nie otwierał dopiero po wyrazie polcija prosze otworzyć otworzyła Monika. Widac lekko zszokowana. Mówiła "Emilek po co to wszystko", zachowywała się tak jakby z jednej strony dalej była dla mnie taka miła jak zawsze a z drugiej jakby ją to nic nie bolało. Zaczęła mi pomagać wyciągać rzeczy ja ją przy tym przepraszając że nie chciałem w ten sposób załatwiać sprawy bo wiem że pewnie i na swój sposób to przeżywasz ale skoro twoja matka stawia mi jakieś ultimatum i straszy policją to musiałem sobie jakoś poradzić. Mówiła mi że myślała że po prostu jej przywioze te rzeczy bo ona zwyczajnie nie ma jak, że przecież nie wynajmie taksówki bagażowej. Tłumaczyłem jej że ja na chwilę obecną transportu nie mam a że rzeczy przetrzymywać nie mam zamiaru choć twoja matka mi w to nie wierzyła rzucając słuchawką. Powiedziała że jutro spóbuje sobie jakiś transport zorganizować i mnie poinformuje kiedy mam być w domu. Zachowywała się spokojnie, powtarzając Emilek, Emilku. Zaczynałem się zastanawiać czy może to ja przegiąłem przez napięcie wytworzone przez jej matkę czy też może stara się na mnie zrzucić winę tej całej sytuacji. Znów zacząłem się gubić w myślach i odczuciach. Mówiła że widzi że jestem zdenerwowany i że jak czegoś nie znajdzie to mi to dostarczy. Powiedziałem że wszystko byłoby ok gdybyś mnie nie zdradziła na co się zaśmiała pod nosem. Nie rozumiałem tego, dodając że wszystko Dominik przez telefon mi wyjaśnił. Minuta w progu dogadania się co do telefonu i przepisania go na nią oraz odbioru rzeczy. Podziękowałem i przeprosiłem.
Rzeczy odzyskałem. Jednak zostałem z ponownym mętlikiem w głowie. Z myślami co ona czuje i co robi i z niedosytem że mogłem więcej powiedzieć spotykając się twarzą w twarz. Cała sytuacja napiętnowana przez matkę pozwoliła mi stanąc na nogi wytwarzając nienawiść i walkę o swoję. Jednak do czasu. Widząc osobę w progu którą nadal kocham i która niby mnie znienawidziła a odzywa się jak do dalej ukochanego wszystko ze mnie zeszło. Nie wiem czy to efekt asysty policji czy może jej matka nakręciła całą sytuację. Nie przespałem nocy zastanawiając się czy dobrze postąpiłem tym bardziej, że raczej zdawałem sobie sprawę, że też ona to wszystko przeżywa i po co dokładać jej zmartwień. Myśl, czy nie zrzuciła kolejny raz winy na mnie? Myśl, co mogłem jeszcze powiedzieć? Może zaproponować spotkanie neutralne aby sobie wyjaśnić i zakończyć to dojrzale... Mam żal do siebie. Widząc ją poczułem znów co straciłem... I znów ten brak możliwości pogodzenia się z tym wszystkim.
Przede mną zapewne jeszcze dwa spotkania z nią, gdzie już zastanawiam się co powiedzieć. Gdzie myślę czy po tej akcji będzie chciała rozmawiać.
Chciałbym aby pozwoliła zamienić kilka słów i abyśmy sobie wyjaśnili jak to naprawde było i gdzie się to wszystko skończyło, przepraszając siebie bo każde zadało od siebie w pewien sposób cios. Wyciągnąć rękę i poprosić o zgodę wybaczenie i czy może kiedyś jeszcze będzie szansa gdy to wszystko z nas zejdzie aby kontynuować tylko znajomość bo nadal bym chciał.
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-16, 08:51   #23
87karolina
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-10
Wiadomości: 2
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Śledzę z ciekawością ten temat i po tym co teraz opisałeś brak mi słów.

Ewidentnie to cudowna Monika ma problemy ze sobą albo musi zażywać naprawdę coś mocnego bo to co opisujesz tę całą sytuację to jest chore.
Kobieta doskonale wie co przechodzisz, jej próba zakończenia kontaktu z Tobą, a załatwianie spraw przez matkę to zachowanie kobiety dojrzałej? Gdzie tu dojrzałość? Nawet jeśli nie zawiniłam? Dojrzałym jest przyjąć ciężar na siebie i ja choćbym nie wiem co zrobiła wolałabym zdecydowanie przyznać się do błędu niż uciekać przed prawdą, a do tego wciągać jeszcze rodziców.
Z tego co opisujesz kobieta znów postarała się o zmanipulowanie Ciebie swoimi zwrotami do Ciebie Emilku i swoim spokojem, nie zapominając, że wcześniej warunki dyktowała jej matka strasząc policją, co nie wyglądało na metodę spokojną z jej strony. Ba. Jestem przekonana, że cała ta konwersacja z matką była przedyskutowana i pani Monik dobrze wiedziała widząc policje, że przesadziły. Kolejny raz zrzuciła nie wprost na Ciebie winę, że po co to wszystko - przecież chciałyśmy załatwić to normalnie nie? (masakra). Normalni ludzie, przede wszystkim dojrzali, po rozstaniu oddają sobie rzeczy nie stojąc sobie na przeszkodzie. Tutaj nie dość, że zapewne wiedziała w jakim jesteś stanie to jeszcze doszło do szantażu dokładając Ci jeszcze więcej nerwów. To są normalni ludzie?

Wielce zrozumiałe jest odkochać się i rozstać, ale przebieg tej całej sytuacji woła o pomstę do nieba. Zadawała Ci ciosy, wykorzystując Cię, po czym uciekła jak typowy tchórz gdy dowiedziałeś się prawy, gdzie zaraz zadawała kolejne ciosy z ukrycia za plecami matki. Twoje odkrycie prawdy zapewne traktuje jako grzech niesamowity nie poczuwając się sama do winy. Prawda jest taka, że jeśli nie zdradziła by Cię (co jak opisujesz zareagowała śmiechem) to by tak nie postępowała. Krótka piłka, mówię jak jest i się żegnam choćby nawet w przyjacielskich relacjach jeśli razem tego chcemy bo na tyle pozwala mi odwaga. Jeżeli jest inaczej, a widzę do czego doszło to to wyjaśniam. Bo czemu mam się nie wytłumaczyć?
Jest nic nie warta pustą osobą, wyrafinowaną. Rani i nie potrafi ponieść tego konsekwencji, unikając jakiegokolwiek kontaktu mogącego te konsekwencje bądź wyrzuty sumienia w niej wzbudzić.

Bardzo dobrze zrobiłeś załatwiając to w ten sposób bo raz zostałeś oszukany to dlaczego w tym przypadku masz tańczyć jak ktoś Ci zagra? Tym bardziej, że to matka tchórzliwej osoby stawia Ci warunki.
Miałeś prawo odebrać swoje rzeczy, skoro jej, jak piszesz, przygotowałeś do odbioru i prosiłeś spokojnie o odebranie swoich. Ciekawe co na to wszystko mamusia która chyba chciała pokazać córce jaka to ona nie jest, a w tym co piszesz osoby matki nie widać więc podobnie jak i ona sądzę, że okazała się jednym wielki tchórzem. No i przede wszystkim zyskałeś spotkanie z panią ukrywającą się co uważam na pewno dołożyło jej myśli i być może wyrzutów sumienia.

Głowa do góry. Jak ktoś wyżej wspomniał masz masę dobrych cech do stworzenia związku. Najważniejsze, że podchodzisz do rozwiązywania spraw jak typowy dorosły człowiek, odważnie i zdecydowanie, a w dodatku najfajniejsze jest to, co mocno świadczy o Twoim charakterze, że nie chcesz trzymać nienawiści i pragniesz rozmowy i pogodzenia. Tą cechą niszczysz tchórzostwo, zadawanie cierpienia i okłamywanie jakie otrzymałeś. Pokazujesz, że naprawdę kochasz/kochałeś i nie traktujesz człowieka jak karton po mleku który jak się zużyje to wyrzucasz, a starasz się takowego człowieka nie tracić i dążysz do tego! Tu lokuj swoje poczucie wartości!

Zobaczymy jak się potoczy to dalej. Masz szanse pokazać klasę, a równie tak samo zobaczyć czy i ktoś ją posiada. Źle wróżyć nie chcę, wiem, że zapewne zależy Ci na kontakcie z tą osobą bo była jakiś czas ok, ale tchórz zawsze będzie tchórzem i raczej nie odważy się na nic, a jedynie odwróci na pięcie traktując wczorajsza akcję jako atak i pretekst do przecież kolejnego powodu by Cię znienawidzić.
Przykre bo jeśli kochała, powinna docenić Twoje dobre intencje.
Przekonamy się jaka jest.

Powodzenia.

Edytowane przez 87karolina
Czas edycji: 2014-10-16 o 09:02
87karolina jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2014-10-16, 16:02   #24
Pejsik
Raczkowanie
 
Avatar Pejsik
 
Zarejestrowany: 2014-06
Wiadomości: 197
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez liselotta Pokaż wiadomość
zgłoś się na ten oddział.
Trzeba go zgłosić Sam raczej nikt się nie zgłasza
__________________
"Sodomitą to może być byle żak, mnich, żebrak, chłop czy inny łazęga. O książętach i dostojnikach Kościoła mówimy natomiast, że w sprawach miłości cielesnej wznoszą się ponad zwyczajowe standardy kultywowane przez większość społeczności." - Ja Inkwizytor. Wieże do nieba (Jacek Piekara)
Pejsik jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-16, 16:37   #25
liselotta
lise-kotta
 
Avatar liselotta
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 10 219
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Cytat:
Napisane przez Pejsik Pokaż wiadomość
Trzeba go zgłosić Sam raczej nikt się nie zgłasza


oczywiście że się zgłasza, to jest normalne skierowanie do szpitala.
__________________
Cytat:
Napisane przez cukier_bialy2 Pokaż wiadomość
W skrócie: jeśli są jakieś granice desperacji, to już je przekroczyłaś i jesteś zagranico.
liselotta jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-21, 08:56   #26
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Trochę mnie nie było. Dużo się wydarzyło. Dużo przemyślałem chcąc schować nerwy już na bok za rozejść się w zgodzie, bo warto. Bo warto nie mieć wyrzutów sumienia o to.
Niestety po swoje rzeczy nie postanowiła przyjechać. Wysłała rodziców. Pomogłem zapakować wszystko bez najmniejszych oporów. Tylko słyszałem jak rozmawia z matka i pyta czy nie było problemów. Skąd to założenie z góry że będą robił problem? eh..
Na następny dzień mieliśmy przepisać umowę jednego z telefonu ze mnie na nią, liczyłem, że wtedy się pojawi i będę miał ostatnią szansę, aby normalnie porozmawiać i powiedzieć co myślę. Postanowiłem napisać jej list w którym wprost nie wskazuję winnego. List z przeprosinami, własnymi odczuciami. List opisujący wszystko co miało miejsce, wszystkie nerwy, które miały już miejsce podczas zażywania leków antydepresyjnych i że nie do końca miało to wszystko złe intencje i dążenie do znienawidzenia się. Podkreślałem, że dziękuję za to co sobą dała i w zamian za to że potrafiliśmy się kochać prawdziwie warto rozejść się w zgodzie nie kryjąc urazy i być może za jakiś czas gdy to minie kontynuowaniu tylko znajomość.
Przyszedł dzień gdzie miała nastąpić cesja telefonu, jednak jej matka z góry zaczęła mi stawiać warunki. Chciałem dać Monice ostatnią wiadomość na co odpisano mi żebym swoje chore wyjaśnienia zostawił na siebie. Że wkroczy prawnik, że mam zakaz kontaktowania się z nią i z jej znajomymi... Zdałem sobie sprawę, że listu chyba nie wręczę... że nie wyślę go bo mimo dobrych intencji zostanie to potraktowane jako nękanie. Ból i żal gdy pragniesz dobrze, a zatyka ci się usta...
Nadmieniłem pośredniczącej, żeby się dogadać jak robimy z telefonami i opłatą za telefon. Wszystkiego dowiesz się na miejscu - Taką dostałem odpowiedź. Pomyślałem, dlaczego ja, dochodząc do prawdy i będąc oszukiwanym, a mając koniec końców dobre intencje mam iść na stawianie mi warunków tym samym jakbym zgadzał się na przyjęty wizerunek że ja zawiniłem na całej linii...
Pojawiłem się w punkcie Orange i pytam jej matkę czy wszystko ustalone. Decyzją że nie na Monikę a na siebie przepisuję. Nie ma problemu. Chciałem jednak wiedzieć jeszcze jedno, co ze sprawą telefonów. Mając abonamenty i każde z nas posiadało telefon od nieswojego abonamentu w przyszłości może rodzić problemy. Opowiedziałem o tym na co usłyszałem "albo przepisujemy abonament albo zostajesz z abonamentem na dwa lata". Krótka piłka i szybka myśl. Dlaczego mam tracić godność w tym wszystkim i tańczyć jak mi zagrają? Powiedziałem wprost, że proszę mi oddać telefon bo nie chcę przepisywania. Jej matka nie wiedziała co robić, nie spodziewała się tego. Była pewna swego i tego, że pójdę na stawiane mi z łaską warunki tak jak była pewna przy odbieraniu rzeczy, że zrobię jak ona zechce. Rozumiem, chęć poprawy kontaktów z córką, które podczas naszego związku im się trochę osłabiły, ale bez przesady...
Po 10 minutach wyszedłem z telefonem zostawiając w jej rękach kartę SIM a zakładając blokadę kradzieżową. Przy tym czasie nasłuchałem się całej masy obelg w moim kierunku ze strony jej ojca, który nie szczędził epitetów. Próba zgnojenia mnie do końca mimo mojego stanu udana. Mimo, że skrajne załamanie, nerwy wytrzymały i nie dałem się sprowokować. Gdybym chciał źle, miał złe intencje, wiedząc, że ma tam całą masę kontaktów zapisanych zażądałbym i zwrotu karty. Bo to w końcu moja własność. Tak nie zrobiłem mając tylko i wyłącznie wyrzuty sumienia, że zabieram jej numer telefonu który prowadziła kilka dobrych lat. Ale czy nie chciałem dobrze?

List pozostał w moich rękach. Żal, straconego tego wszystkiego. Żal, że nie udało się wyjść na prostą z tego wszystkiego. Żal, że mimo starań i dobrych intencji i tak pośrednictwo rodziców wyeliminowało możliwość rozstania w zgodzie. Kolejne dni sprawiają, że się męczę. Śni mi się co noc. W nocy sypiam, krótko bo na lekach parę godzin budząc się automatycznie.
Na oddział jeszcze się nie zgłosiłem. Wiedząc, że to wyeliminuje mnie na kilka miesięcy z pracy, gdzie jestem zatrudniony na kontrakcie sprawi że i pracę stracę.
Postanowiłem ruszyć się do pracy, spróbować złapać dzień pełną parą. Przecież trzeba stanąć na nogi i brać to co jeszcze mam. W pracy nie dałem rady. Ciągle spięty, ciągle uczucie niepokoju, strachu. Uczucie palącego serca. Ciągle powracająca myśl o niej, dobre wspomnienia na każdym kroku, których w żaden sposób nie kontroluje. Pojawiają się same i mnie dobijają. Nie wiem, czy to przez początkowy okres przyjmowania leków, czy może tak silnie działa ta depresja doprowadzająca do bezwładu nóg rąk. Do odbierania chęci do przebierania się, mycia, robienia czegokolwiek.
Wszystko za cenę tego, że pokochało się kogoś całym sercem najszczerzej jak potrafiłem.
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-21, 14:17   #27
SniperWolf
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-10
Lokalizacja: Szkocja
Wiadomości: 59
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Zaraz... Chcesz powiedziec przez to, ze zrezygnowales z pracy, mycia sie i jakiegokolwiek robienia wokol siebie?
SniperWolf jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2014-10-23, 09:47   #28
zagubiony28
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 13
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Tutaj nie chodzi o celową rezygnacje. Depresja to choroba. Choroba, o której kiedy słyszałem śmiałem się... Choroba, która działa jak paraliż. Budzę się rano o 4 i od razu zalewa Cię setki myśli i wspomnień których nie jesteś w stanie kontrolować. Nie jesteś w stanie zasnąć bo stres, który Cię od pierwszej minuty obezwładnia temu nie pozwala. Nie pozwala nawet żeby wstać i się ruszyć. Mimo, że w głębi ducha myślisz - cholera rusz się, nie zawal pracy, trzeba żyć - to ten stan jest mocniejszy, mocniejszy od Twoich chęci, mocniejszy od chęci do życia. Nie potrafisz wstać bo to odbiera Ci tę siłę, nakazuje wręcz leżeć i leżeć. Leżeć i nie pozwolić zasnąć a męczyć się myślami i poczuciem żalu, strachu przygnębienia. Analizowania każdej sytuacji, co wszystko sprowadza się do negatywnych emocji. Nie da się tego kontrolować uwierz. Jednych dopada depresja braku radości w życiu, innym odebrać chęć do pracy, do rozmawiania, czasem jest nawet tak silna, że prowadzi do tego, że człowiek nie przyjmuje pokarmów, nie chce o siebie dbać bo nie daje rady już nawet wstać bo jest tak wycieńczony tym wszystkim.
I dziś tak jest. Wieczorem chęć pójścia wreszcie do pracy, a rano opisałbym to bezwładem ciała. Paraliżem. Jedynie psychika i myśli pracują, pracują nad wyraz intensywnie.
zagubiony28 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2015-12-30, 20:31   #29
Kwietna123
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 10
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

Zasada nr 1: dopóki sam nie jesteś szczęśliwy, nigdy nikogo nie uczynisz naprawdę szczęśliwym. Nie kochasz siebie - nie będziesz umiał pokochać innych, a to jednak jest istotne w związku. Daj sobie trochę czasu, podejmij ponowne leczenie i dopiero wtedy zabieraj się za związki. Chyba, że masz kogoś, kto potrafi się zmierzyć z tym problemem. Mieszkałam z osobą z depresją i jest to nie lada wyzwanie.
Kwietna123 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2015-12-30, 20:37   #30
Elfir
Zakorzenienie
 
Avatar Elfir
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 836
Dot.: Druga depresja z próbą samobójczą. Dlaczego ja? ...

bawisz się w necroposting?
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir

***
Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy.
T.Pratchett
Elfir jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2015-12-31 15:38:06


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 12:15.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.