|
Notka |
|
Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#1 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2016-10
Wiadomości: 710
|
Pasmo nieszczęść.
Piszę, chyba po to, żeby móc z siebie to wszystko wyrzucić, może będzie mi lżej...sama nie wiem. Jestem w takiej sytuacji, że nikt nic nie może na to poradzić,postaram się krótko.
Cały ten rok jest dla mojej rodziny i dla mnie pasmem nieszczęść. Miałam nadzieję, że po burzy wyjdzie słońce, ale dla mnie po każdej burzy wychodzi ulewa, gradobicie, sztorm, huragan i wszystko co najgorsze. Nie będę rozpisywać się o sobie, bo to nie ma sensu i nie w tym problem. Jedyne co może w pewien sposób pomóc zrozumieć to co czuję, to to, że jestem bardzo emocjonalna, uczuciowa i rodzinna. W tym roku dowiedziałam się o chorobie bliskiej mi osoby. Nigdy nie myślałam, że spotka to naszą rodzinę. Walka z nowotworem trwa już 10 miesięcy i powoli, lecz boleśnie zabiera mi ze świata siostrę mojej mamy. Nie będę opisywać tego, jak bardzo mnie to boli. Walczę z tym każdego dnia, ponieważ moja rodzina jest ze sobą bardzo zżyta, przeżywamy to wszyscy razem, starając się w tym samym czasie wspierać ciocię i resztę rodziny. W międzyczasie dowiedziałam się o chorobie nowotworowej cioci z drugiej strony rodziny. Rak piersi. Usunięcie piersi. Chemioterapia. Kolejna choroba, która mną wstrząsnęła. Na szczęście ciocia znosi to dzielnie i chyba wygra z tym dziadostwem. Potem kolejna siostra mojej Mamy. Przed 40-stką. Nowotwór na jajniku. Operacja. I obserwacja... I nagle bum. Kolejna bliska mi osoba, przyjaciółka. Rak piersi. Lat 23. Na szczęście okazało się, że guzy niezłośliwe, po operacji było okej, więc mam nadzieję, że tak zostanie. Za chwilę kolejna, przyjaciółka, znamy się od podstawówki. To samo, nowotwór piersi. Na szczęście niezłośliwy, chociaż parę miesięcy wcześniej straciła Matkę przez tę samą chorobę. Myślę sobie, dlaczego tyle dzieje się naraz, czemu nie dowiaduję się o niczym dobrym,pozytywnym, tylko same choroby, nieszczęścia, wypadki. No własnie...wypadki. Sierpień, miły wieczór z rodziną, a my dowiadujemy się, że starszy brat Tża miał poważny, czołowy wypadek za granicą (tam mieszka). Połamane nogi, ręce, operacja jelit, roztrzaskane kolano. Kolejne nieszczęście. I wtedy myślę sobie, że przecież już gorzej być nie może... no bo kurde, ile można?! Dlaczego ciągle jest źle?! I już na niczym się nie mogę skupić, cała rodzina ciągle na telefonie i dzień w dzień wiadomości a to o jednej,drugiej, trzeciej cioci, a to o bracie Tża i tak w kółko. Wiem, że nie mam na to wpływu, ale te złe, dołujące, smutne sytuacje i choroby, bardzo wpłynęły na moją codzienność. Chodzę smutna, przybita, nie wyobrażam sobie stracić tych ważnych dla mnie osób z rodziny. Nie potrafię się niczym cieszyć, zresztą nawet jakbym chciała, to nie mam czym, bo w ogóle nie napływają do mnie żadne pozytywne informacje... A to nie koniec złych historii, bo najbliższa babcia Tża, chora na Alzheimera wylądowała na OIOM-ie w krytycznym stanie z powodu zachłystowego zapalenia płuc... znów cała rodzina w gotowości i wszyscy postawieni na nogi. A 3 dni temu dowiedziałam się, że moja kolejna ciocia, bardzo mi bliska, bo żona mojego Chrzestnego ma nowotwór jajników, jest po operacji i czeka ją chemioterapia... prawdopodobnie sytuacja jest już zaawansowana. Każdego dnia nastawiam się na to, że czekają mnie pozytywne informacje, ale niestety, ciągle słyszę, że kolejne osoby z mojego otoczenia chorują, albo dzieją się u nich jakieś nieszczęścia. Bardzo mnie to przytłacza, moje przyjaciółki zabiegane, na studiach, z chłopakiem, na wyjeździe itd, nawet nie mają czasu mnie wysłuchać , porozmawiać. Narzeczony też przytłoczony jest tymi wszystkimi informacjami. Tak bardzo chciałabym, żeby wreszcie wydarzyło się coś, co da nam nadzieję, że będzie dobrze !! Wiem,że nikt nie wpłynie na los, ale mam nadzieję, że przyjdzie ten dzień, że wreszcie będzie dla mnie łaskawy. A przy okazji...chciałabym zaapelować do wszystkich tutaj, którzy to przeczytali i poświęcili dla mnie swój czas. BADAJMY SIĘ. I to nie u jednego lekarza... Ja mogę stracić najbliższe mi osoby, które chorują na nowotwór, przez to, że lekarze zlekceważyli problem, nie widzieli, nie zrobili odpowiednich badań, odsyłali do domu... Życzę wszystkim ZDROWIA, bo to jest najważniejsze. Można mieć wszystko inne, ale co nam po tym, jak wali się wszystko, gdy dowiadujemy się, że za chwilę może nam zabraknąć najbliższych. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#2 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2016-02
Wiadomości: 42
|
Dot.: Pasmo nieszczęść.
Ratujesz mnie tym postem.. Napiszę coś o sobie. Od 2 lat puchnie mi ręka, lekarze za każdym razem odsyłają mnie do domu.. Szczerze? Boję się kazdego dnia, że nie zacznę dnia, żyję jak bomba zegarowa i nikt nie jest w stanie mi pomóc.. Napewno w Twoim zyciu wydarzyło się coś dobrego.. trzymaj się ciepło!
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 646
|
Dot.: Pasmo nieszczęść.
Przykro mi, że masz teraz taki fatalny czas. Wiem jak to jest, nie będę się tu teraz licytować na nieszczęścia, ale serio wiem. I poradzę ci coś od siebie - najgorsza rzeczą jaką możesz teraz zrobić to rozpamiętywać i rozkminiać "czemu mi sie to wszystko przytrafia". Kiedy jest naprawdę cieżko - na tyle cieżko, że tylko siła woli trzyma cię od zamykania się w sypialni i wycia w poduszkę najlepiej jest myślec nie o sobie a o najbliższych. System działa swietnie jeśli bliscy postępują tak samo. Ja poświęcam cała energię na zatroszczenie się o męża a on koncentruje sie na zaopiekowania się mną. Dużo łatwiej odpycha się rozpacz dla kogoś bliskiego, dla siebie czasem mamy za mało silna wolę. I dobro do nas wraca.
I tak, trzeba sie badać. Pamiętaj, że to bardzo ważne gdzie i u kogo robisz usg - to jest bardzo subiektywne badanie, diagnosta diagnoście nie równy, o sprzęcie nie mówiąc. W Medicower mam robione USG w kwadrans (brzucha, węzłów chłonnych - po problemach onkologicznyc), a mój diagnosta do którego chodzę raz na jakiś czas mimo ze prywatnie i nie tanio grafik ma zapchany a to samo badanie wykonuje ponad godzinę. Opis mam na pół strony a nie w 2 zdaniach. I widzę, z jakim respektem lekarze potem patrzą na wynik badania z jego podpisem, a w kilku szpitalach byłam. Najlepiej wybrać kogoś specjalizującego sie właśnie w danym temacie chorobowym. A poza tym - wiem, że to oklepane, ale przecież kiedyś musi świecić słońce. I gwarantuje ci, że będziesz cieszyć się wtedy każdym promykiem do omdlenia prawie że ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#4 | ||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-02
Wiadomości: 9 451
|
Dot.: Pasmo nieszczęść.
Cytat:
Cytat:
Rozumiem, co przeżywasz. To zaskoczenie i niedowierzanie, że trafiło się to w Twojej rodzinie/Twoim otoczeniu. Ale trzeba się nie poddawać. Nie wiem, jak w przypadku Ciebie, ale w moim przypadku łatwiej mi było przekuć smutek/załamanie w złość/gniew. Wkurzenie i cel: wykurzenie choroby, a nie rozpaczanie. To dodaje kopa. Tak, mam raka. Dowiedziałam się pół roku temu i walczę. Wkurzona ![]() Edytowane przez ville Czas edycji: 2016-10-05 o 18:57 |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#5 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2015-01
Wiadomości: 135
|
Dot.: Pasmo nieszczęść.
Ze strony jednej rodziny znam historie podobną do tej opisanej przez Ciebie. Wiecznie wypadki, choroby, śmierć. Kobieta z taką historią wyszła za kuzyna mojej mamy, osierociła córkę, zawał w dniu porodu.
Jedno to to, że masz naprawdę okropną kumulację nieszczęść, a druga sprawa, to chyba duża rodzina i bliska więź. Jak się dobrze zastanowię, to trochę śmierci w rodzinie miałam, ale nigdy tego nie przeżywałam, bo nie utrzymywaliśmy z tymi ludźmi kontaktu, a poza tym mam dość małą rodzinę - jedna ciotka bezdzietna i niezamężna, druga też, tutaj tylko jedno dziecko, tam dwoje. Dzisiaj był pogrzeb siostry mojego ojca, ludzie składali nam kondolencję z tekstami: "wy mnie nie znacie, jestem siostrą x" albo "nie pamiętacie mnie, tak?" - to akurat słowa brata matki mojego ojca, która to już nie żyje. Także z jednej strony spotkałaś się z pasmem nieszczęść, z drugiej jest to pewnego rodzaju świadectwo Twojej ogromnej więzi emocjonalnej, dużego przywiązania do otaczających Cię ludzi, tego że bardzo przeżywasz nawet dość obce Ci osoby, jak babcia Twojego partnera czy żona chrzestnego (żona mojego to kobieta z pierwszego akapitu, nigdy jej na oczy nie widziałam, żona chrzestnego mojego brata, to siostra mojej babci, nie widziałam jej od kilkunastu lat). Mając taki charakter i będąc osobą z tak otwartym sercem dość ciężko będzie Ci wracać do normalnego życia od momentu kiedy dowiesz się o przykrej sytuacji, bo ludzie cóż, chorują i umierają. Trzymaj się w każdym razie, to są cały czas choroby i wypadki, a nie śmierć, to ciągle nadzieja. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:00.