![]() |
#4381 | |
nyan nyan ^^
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
|
Dot.: Dda
Cytat:
Ulicznica, czy jesteś zadowolona z tej formy terapii? |
|
![]() ![]() |
![]() |
#4382 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-02
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 21
|
Dot.: Dda
Witam.
Od dawna mam założone konto, ale nie odważyłam się napisać..aż do tej pory. Ostatnio dużo myślę o DDA, może to pierwszy krok do szukania pomocy/wsparcia, nie wiem. W każdym razie dołączam do Was ![]() Pozdrawiam |
![]() ![]() |
![]() |
#4383 | |
Zakorzenienie
|
Dot.: Dda
Cytat:
Chodzę dopiero 4 miesiące, więc ciężko powiedzieć. Wolałabym jednak, żeby psycholożka więcej mówiła, zamiast głównie słuchać, ale kilka rzeczy udało mi się już zmienić, m.in. od dłuższego czasu miałam problemy z kompulsywnym jedzeniem, udało mi się to ograniczyć - przed każdym zajrzeniem do lodówki pod wpływem emocji zadaję sobie teraz automatycznie pytanie - po co mi to. Wiele niezdrowych emocji zaczynam sobie racjonalizować, i przekonywać samą siebie, że nie jest tak jak myślę, jak sobie uroiłam. Chyba to jest główny problem, i mocna niepewność siebie przy okazji też. Sporo rzeczy zostało mi do przerobienia, ale jestem na dobrej drodze. Od miesiąca jestem z kimś, w kim zaczynam się powoli zakochiwać. Mimo, że miałam przed nim dwóch mężczyzn, dopadło mnie tym razem coś intensywnego, zależy mi jak nigdy na tym etapie, ale kiedy pomyślę o poszczególnych akcjach, jakie funduje mi K., robię się niepewna i podejrzliwa... Nie wiem czy mam ku temu jakieś racjonalne powody, czy może to są bardziej moje odczucia i przewrażliwienie... Wydaje mi się, że mam trochę inną wizję związku,a może po prostu przeszłam trochę więcej i więcej wymagam po 2 skonczonych zwiazkach w tym trzecim, obecnym.. on przede mną nikogo nie miał na powaznie, może stąd wynikają różnice w podejściu, jakieś dziwne gierki z jego strony typu "nie będę się odzywał jeden dzień, jeśli jej zależy to pewnie napisze.."... Wymagam zainteresowania i zaangażowania, a nie kontaktu, kiedy tylko komuś pasuje, a jak nie, to może się nie odzywać i cały dzien, czuję się wtedy jakby kompletnie o mnie nie myslal, a przynajmniej nie na poważnie, nie mam pojęcia co on do mnie czuje, on ma trudności w wyrażaniu własnych uczuć - tak naprawdę wychodzą one dopiero w sytuacjach łóżkowych, kiedy K. się zapomina (albo z jego strony to czyste pożądanie, które myli z czymś innym, bardziej stałym?) Tego się boję, że wszystko się wypali, że on nagle dojdzie do wniosku, że to było tylko zauroczenie... Wystarczy też bym zwątpiła, że udaje (?) taki chłód, taką jakby obojętność, nie ma w naszych rozmowach ostatnio ciepła, jakie było na początku. Nie wiem, czy to część jego jakiejś głupiej gry, czy może prawdziwy obraz tej sytuacji...? Jesteśmy niby parą, a tak naprawdę, ja nie wiem co on do mnie czuje i czy coś czuje w ogóle. Może powinnam wykazać się cierpliwością (jak dla mnie wielką) i poczekać, skoro to dopiero miesiąc związku, nie panikować? Kiedy ktoś nie okazuje mi ciepłych uczuć, zaczynam panikować. Zaczynam myśleć, że nic do mnie nie czuje, albo wręcz, że mnie nie lubi. Nie tylko w związkach, w innych relacjach też. Lubię czuć się "zaopiekowana"...
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK! Biżu i ciuchy M, L, XL "Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..." |
|
![]() ![]() |
![]() |
#4384 | |
nyan nyan ^^
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
|
Dot.: Dda
Cytat:
![]() Też nie lubię tego typu gierek, ani w związku, ani w koleżeństwie. Z tego powodu zerwałam z niektórymi znajomymi kontakt, cenię sobie czyste relacje. Uważam, że nie dając się wciągnąć w gierki zachowasz się dojrzale i pokażesz, że nie dajesz się zmanipulować. Ja bym pewnie jeszcze wyłożyła kawę na ławę ![]() Trzymaj się ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
#4385 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: xxx
Wiadomości: 6
|
Dot.: Dda
Witam wszystkich... Jestem Ewelina i należę do DDA...
Chciałabym opowiedzieć wam moją historię... Mój tata pije odkąd pamiętam, zawsze znęcał sie nad nami psychicznie i fizycznie, mam ośmioro rodzeństwa, przez co całe życie było nam ciężko nie tylko finansowo... Ojciec wiele razy próbował nas zabić, dusił mamę kablem, nawet gdy była w ciąży kopnął ją tak w brzuch, że poroniła ![]() ![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#4386 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 3 493
|
Dot.: Dda
Cytat:
![]() Dziwię się, że użyłaś słowa "tata" - taki śmieć zasługuje tylko na najgorze epitety. Na bycie "tata", a nawet "ojcem" trzeba zasłużyć. Ja nie używam tego słowa od 12 roku życia. Twoja historia jest tak przerażająca, że ....brak mi słów. On powinien siedzieć w więzieniu za znęcanie, pobicia itd. Kilka paragrafów by się znalazło. Założyliście mu kiedyś niebieską kartę? Zgłaszaliście na policję? Nadal z nim mieszkasz? A Twoja mama, rodzeństwo? Nerwica chyba może być skutkiem Twoich przeżyć. Ale leki uspokoją jedynie fizyczne objawy. Znajdz terapię. Jak najszybciej. Wszystkie Twoje uczucia, brak pewności siebie, nieśmiałość, złe mniemanie o sobie, są wynikiem złego traktowania. Życie (ON!) zrobiło Ci pranie mózgu, jak nam wszystkim tutaj, i teraz trzeba te nasze mózgi wyprać ponownie! Pamiętaj, że to co Ciebie, was spotkało TO NIE TWOJA WINA! To tylko i wyłącznie JEGO WINA! Ściskam Cię mocno! ![]()
__________________
Żona!
![]() "Kobieta wierzy, że 2 i 2 zmieni się w 5, jeśli będzie długo płakać i zrobi awanturę" ![]() - George Elliot |
|
![]() ![]() |
![]() |
#4387 |
Zakorzenienie
|
Dot.: Dda
Rozumiem, że Twój chłopak u Ciebie nie bywa, nie wie jaka jest sytuacja?
Czy któreś z Twojego rodzeństwa się usamodzielniło, czy istniałaby możliwość Twojej przeprowadzki? Albo chociaż nie boi się ojca i jest mu w stanie realnie zagrozić? Jak wygląda sytuacja z mieszkaniem, tzn kto jest jego właścicielem? Czy Twoi dziadkowie żyją? Gdzie konkretnie mieszkasz - postaraj się zorientować w terapii - dla młodzieży i studentów DDA w dużych miastach bywa ona darmowa. Wiem, że to będzie trudne, ale musisz odciąć się na początek psychicznie, nie brać jego wyzwisk do siebie, traktować go jako chorego człowieka, który nie wie co mówi, a nie ojca - autorytet, którego zdanie jest dla Ciebie ważne. Jeśli masz z mamą dobry kontakt, zaprowadź ją też do tego ośrodka. Kilka razy ją o to zagadaj, osobom współuzależnionym trudno jest podejmować jakiekolwiek decyzje samodzielnie, zwłaszcza takie. Na początek działałabym na własną rękę, tak by ON o tym nie wiedział - nagłe najście policji może go tylko rozjuszyć. A w tym kraju taki tyran to musiałby chyba realnie kogoś zabić, żeby iść za kratki.
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK! Biżu i ciuchy M, L, XL "Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..." |
![]() ![]() |
![]() |
#4388 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: xxx
Wiadomości: 6
|
Dot.: Dda
Dziękuję wam kochne za wsparcie
![]() Niestety mieszkanie jest jego, przez co wiele razy kazał nam się wynosić z domu, musieliśmy nocowac w aucie... Tak wielokrotnie wzywaliśmy policje, ma założoną niebieską kartę, ale niestety polskie prawo nie wiele moze, jedyne co to za kazdą wizytę na posterunku musieliśmy zapłacić 150 zł za jeden dzień.. po czym gdy wracał do domu było jeszcze gorzej ![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#4389 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-02
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 21
|
Dot.: Dda
Absolutnie nie wstydź się za niego. My DDA nie jesteśmy niczemu winni. Wiecznie się obwiniamy, ale to pijani rodzice niszczą nam życie.
To jemu powinno być wstyd, a raczej powinna spotkać go kara Boska za to co Wam zrobił i robi. To, że nie potrafisz normalnie rozmawiać z ludźmi świadczy o tym, że za długo żyłaś w strachu. Może pomyśl o terapii. Podobno pomaga... podobno, bo sama to sprawdzam. Póki co szkoda gadać ![]() Trzymaj się ciepło!
__________________
Leczę swoją duszę ... |
![]() ![]() |
![]() |
#4390 | ||
Paul's girl
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 2 044
|
Dot.: Dda
Cytat:
Cytat:
|
||
![]() ![]() |
![]() |
#4391 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 781
|
Dot.: Dda
Wiecie co przez to wszystko nie potrafię się odważyć żeby powiedzieć komuś,że jest dla mnie ważny.Mam strasznie niską samoocenę,tak stwierdziła moja przyjaciółka.Zakochałam się w kimś i w myślach zrobiłam z niego bóstwo,bo ma świetną rodzinę,z tradycjami,nie jest wcale przystojny,ale ja i tak uważam,że nie zasługuję na niego.Wie tylko,że nie mieszkam z tatą,gdy się dowiedział to trochę się o to wypytywał,ale o tym,że mój tata pije,boję się że nawet jak bylibyśmy już parą to powiedziałabym dopiero po kilku miesiącach.Jestem studentka a tak naprawdę ciągle małą dziewczynką,której czasami coś się przypomina i potrafię przepłakać pół nocy w poduszkę,serce zaczyna mi nieźle walić gdy nagle on dzwoni do domu.Nie chcę być ciągle sama.
|
![]() ![]() |
![]() |
#4392 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 4
|
Dot.: Dda
Do Eweliny 107. Jestem DDA. twój post mnie bardzo poruszył.Odnalazłam w nim cząstkę siebie.Chciałabym się podzielić z Tobą moimi doświadczeniami. Jestem od pół roku na terapii DDA, chodzę co niedzielę na meetingi. Jest lepiej, choć miałam podobną sytuację w moim rodzinnym domu, mój ojciec znęcał się nade mną, moją siostrą a najbardziej moją mamą psychicznie i fizycznie. Tak samo podchodzę do świata i do ludzi, nieufnie, ze strachem. Terapia wiele mi daje, ludzie przychodzący na te potkania, wiedzą co czuję, rozumieją to jak nikt dotąd. Może warto poszukać u Ciebie w miejscowości takiej terapii, leki też mogą pomóc, z pewnością sprawią, że będziesz się czuła lepiej. . Tutaj daję ci link do nieoficjalnej strony DDA, tam możesz szukać różnych form wsparcia.http://www.dda.pl/. Trzymam za Ciebie kciuki, jeśli chciałabyś pogadać, tutaj mój numer GG 13491160. pozdrawiam
Edytowane przez partita78 Czas edycji: 2012-01-23 o 08:32 |
![]() ![]() |
![]() |
#4393 | |||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 3 493
|
Dot.: Dda
Cytat:
Wiem jak się czujesz ![]() ![]() Jak już dziewczyny pisały - TO NIE TWÓJ WSTYD. On ma się wstydzić. Wyłącznie. Bo to nie Twoja wina Kochana ![]() ![]() Cytat:
![]() Ja też płaczę, też czuję się jak dziecko... chyba nie ma się co dziwić, skoro kazano nam dorosnąć o wiele za wcześne ![]() Cytat:
![]() Trzymajcie się ciepło ![]() ---------- Dopisano o 13:52 ---------- Poprzedni post napisano o 13:40 ---------- Jeszcze jedno... trochę offtop, ale chce Was ostrzec. Byłam w sobotę w kinie na Dziewczynie z tatuażem. Bo ktoś powiedział, że "dobry", poszliśmy bez sprawdzania o czym jest... Jeśli szczególnie porusza was przemoc wobec kobiet - NIE OGLĄDAJCIE. Film jest brutalny, pokazuje brutalny gwałt ze wszystkimi szczegółami, realistycznie, dosłownie, dosadnie, pokazuje wszystkie emocje z tym związane w taki sposób, że nie sposób wytłumaczyć sobie, że to nie film, że to się nie zdarzyło. Żałuję, że to widziałam, żałuję że nie wyszłam po pierwszych 15 minutach. Trzęsłam się w kinie, i jeszcze długo po wyjściu, chciało mi się jednocześnie wyć, płakać i wymiotować.
__________________
Żona!
![]() "Kobieta wierzy, że 2 i 2 zmieni się w 5, jeśli będzie długo płakać i zrobi awanturę" ![]() - George Elliot |
|||
![]() ![]() |
![]() |
#4394 | |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 136
|
Dot.: Dda
Cytat:
![]()
__________________
Skoro ma być lepiej, najpierw musi być inaczej ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
#4395 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 81
|
Dot.: Dda
Witajcie,
Dolaczam sie do was. Swiadomosc, ze nie tylko ja mam taka sytuacje jest pocieszajaca. Niewiele ale jednak. Potrzebuje sie wygadac, wiec pozwolcie, ze opisze swoja historie: Mam rozstala sie z tata bo pil jak ja i siostra mialysmy po ok. 8 lat. Tata kontaktowal sie z nami bardzo czesto w tamtym okresie, widzielismy sie codziennie. Potem az do dzis kontakt byl bardzo sporadyczny-mniej wiecej raz na rok telefonicznie. My mieszkalysmy z mama, babcia i jej bratem. Potem mama zwiazala sie z facetem, ktory byl rowniez alkoholikiem i bil swoja pierwsza zone. Przez niego mama zaczela ostro pic. Na porzadku dziennym byly wyzwiska, klotnie i kradzieze. Chocbysmy nie wiadomo jak gleboko schowaly pieniadze-zawsze je znalazla. Potrafila wyciagnac ej nawet z pod ziemi. Okradala mnie, siostre i babcie. W dodatku jest notoryczna oszustka-oszukuje nawet w najprostszych sprawach i uwaza ze jej prawo nie dotycze. Mama potrafila zniknac na kilka dni bez slowa, byla u tego faceta. Potem doszlo do megaawantury i on ja prawie zabil-znalazla sie w szpitalu. Na szczescie otworzylo jej to oczy i sie z nim rozstala ale nadal potrafi popijac. mama nie pracuje od jakichs 20 lat a ma dopiero 50 lat i 2 zdrowe rece. Z kazdej pracy ja wywalali bo zawsze cos jej nie pasowalo i nie szla. A to za daleko, a to za 5zl to on anie pojdzie (taaak, lepiej siedziec na dupie i nie miec nic!!) a to jej sie nie chce. Woli siedziec na dupie w domu bo juz sie tak przyzwyczaila. O emeryturze czy ubezpieczeniu moze zaponiec. Nie chce sie zarejestrowac w UP bo "i tak tam pracy nie ma!" Niby byla ostatnio (juz to widze!!) ale oczywiscie znowu znalazla jakies "ale..." Jest jej tak wygodnie bo ja i siostra nie damy jej zdechnac z glodu a ciocia jej zaplaci rachunki bo skamle ze jej zaraz prad odetna. Stosuje chamski i bezczelny szntaz emocjonalny. Kurde no, mi tez sie nie chce, tez mi jest ciezko, tez mam problemy ale nie pije i jakos chodze do tej pracy a ona nie moze bo nie, bo jej sie nie chce. Teraz okazalo sie, ze tata jest powaznie chory, lezy w szpitalu i wymaga opieki. I spada to na mnie i na siostre. On jest bezdomny teraz, mial mieszkanie ale je strasznie zapuscil, zagrzybil i odcieli mu prad. Wymaga stalej opieki i nie moze tam wrocic. Teraz to wszystko spadlo na mnie i na siostre. On ma jeszcze 2 dzieci z pierwszego malzenctwa ale tez nie mial z nimi kontaktu bo sie rozwiodl z ich matka jak byli mali i oni si enie kontaktuja wogole. szlag mnie trafia na mysl ze ja jestem taka lojalna i odpowiedzialna. Mam bardzo silny kregoslup moralny, ktory nie pozwala mi zostawic go bez pomocy. Tylko dlaczego ja mam teraz brac to na siebie i site tak bardzo poswiecac skoro on (matka tez) mial 30 lat na ulozenie sobie zycia, na zadbanie o swoja starosc, emeryture itp. On tez nie ma ubezpieczenia i boje sie ze trachunek za szpital spadnie na mnie i siostre. mam malutkie oszczednosci ale nie chce ich wydac na rodzicow. Nie po to oszczedzalam na wszystkim na czym mogla zeby teraz to tak po prostu oddac. Nie mialabym nic przeciwko zeby im pomoc bo rozumiem ze jest ciezko itp. ale oni nic z siebie nie daja. Nawet palcem nie kiwna, zeby poprawic swoja sytuacje. Jestem taka wsciekla na nich. Jak mozna byc takim holernym egoista?? Nigdy w zyciu nie zrobie tego swoim dzieciom. Cale zycie przebimbali a teraz pomoz bo sa starzy!! Po prostu rece opadaj!! Najgorsze jest to ze caly czas kloce sie z siostra bo powiedzialam kategorycznie ze nie bede mieszkac z ojcem. Nie wiem jak ona sobie to wyobraza. Mieszkamy w 2 malutkich wynajmowanych pokoikach z jej mezem i synkiem i teraz mamy jeszcze wiazc ojca!! Przeciez ja nie bede z nim mieszkac w jednym pokoju. Musze sie wyprowadzic ale slysze od niej ze umywam rece. Bo chce jej za malo kasy dawac-jak bede mieszkac sama to musze jej dawac pol mojego dotychczasowego czynszu za ojca+ rachunki+ na jego utrzymanie. A gdzie moje utrzymanie?? Moj pokoik, oplaty, bilet, jedzenie?? Nie zarabiam duzo i po prostu mi nie starczy na zycie. A ona ma pretensje ze ja sie nie chce calkowicie poswiecic nawet w takiej sytacji. Nie chce tez jej samej z tym bagnem zostawic. ja tez mimo wszystko bardzo kocham ojca i nie chce zeby umarl ale nie potrafie i nie chce zrezygnowac zupelnie z siebie bo on nagle potrzebuje pomocy!! Przeciez ja tez mam swoje zycie, plany-chcemy sie pobrac z chlopakiem. A mam z tego zrezygnowac dla kogos kto wyrzadzil mi sporo krzywd i przez kogo nie moge sie pozbierac do tej pory. Wkurza mnie emocjonalna strona problemu bo rozumowo wiem ze na nic nie zasluzyli ode mnie obydwoje. Zyje sie tylko raz i nikt za mnie zycia nie przezyje. Tylko ze siedzi we mnie takie holerne poczucie lojalnosci i odpowiedzialnosci ktore nie pozwala mi ich teraz zostawic. Wiem, ze jest to typowy syndrom dda. Po prostu co chwile wyskakuje jakies takie g***wno na powierzchnie, kiedy mysle, ze akurat jest wszystko dobrze. A wiem, ze z takim obciazeniami niestety nigdy nie bedzie. Boje sie pomyslec co bedzie za kilka lat... Naprawde jestem tak wsciekla na nich i na siebie, ze nie umiem sie od tego odciac ze mam ochote tylko plakac. Czy rzeczywiscie jestem taka zimna suka i umywam rece bo nie chce sie calkowicie poswiecic? Bo tez chce miec cos z zycia? Bo uwazam, ze mozna i trzeba pomoc ale nie rezygnujac z siebie?? Troche sie rozpisalam ale zrobilo mi sie lepiej. dziekuje za wysluchanie ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#4396 |
nyan nyan ^^
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
|
Dot.: Dda
I nie ma żadnego mieszkania socjalnego do którego można by go wywalić? Próbujcie dalej, nie może być tak, że kat na Was żeruje!
|
![]() ![]() |
![]() |
#4397 | |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
|
Dot.: Dda
Chocolate_Rain
![]() nie chciałabym zgrywać cioci dobrej rady ani się mądrzyć, bo każda z Was (zarówno Ty jak i pewnie Twoja siostra macie swoje racje) ale chciałabym tylko powiedzieć, że nie powinnaś się zmuszać do opieki nad ojcem. Jeżeli tego nie chcesz, jest w Tobie żal za to co zrobił w przeszłości to moim zdaniem nikt nie może Cię zmusić, by go przyjąć pod swój dach i na niego łożyć (skoro on miał Was gdzieś wcześniej). Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy się zgodzą z moim rozumowaniem, ale wyobraziłam sobie taką sytuację gdybym to ja musiała zająć się swoim - to za nic nie wzięłabym go do siebie i niech się dzieje co chce nawet niech zdycha na bruku. Jeżeli jesteś w 100% pewna swojego zdania i uczuć co do ojca to nie pozwól sobie wmusić poczucia odpowiedzialności.
__________________
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
#4398 | ||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 3 493
|
Dot.: Dda
Cytat:
![]() Czekam aż umrze. I nie mogę się nadziwić nad niesprawiedliwością świata. Zdrowi, dobrzy ludzie umierają od tak, a bestie, które tylko chleją chodzą po świecie i zatruwają życie innym przez długie lata. Cytat:
Dziwie się też siostrze, że mając małe dziecko chce przyjąć ojca, który pił. Jest w tym kraju jakaś opieka społeczna? Pytałaś co się dzieję jak rodzina nie ma warunków, a chory nie jest ubezpieczony. Chyba państwo nie może Ci kazać za kogoś płacić. :/
__________________
Żona!
![]() "Kobieta wierzy, że 2 i 2 zmieni się w 5, jeśli będzie długo płakać i zrobi awanturę" ![]() - George Elliot |
||
![]() ![]() |
![]() |
#4399 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 81
|
Dot.: Dda
Rozmawialysmy z pielegniarka spoleczna w tym szpitalu i ona pozostaje w kontakcie z opieka spoleczna w jego miejscowosci, chca uznac go za osobe bezdomna, tylko ze ja sie boje, ze skoro nagle znalazly sie corki (bo przyjezdzaja do szpitala) to moga probowac egzekwowac to od nas.
Wedlug prawa ojciec jest osoba dorosla i samodzielna wiec raczej nie powinno byc tak latwo sciagnac dlug z nas ale kto wie.. Tak jak pisalam, ja nie chce z nim mieszkac i za zadne skarby swiata tego nie zrobie. Jestem w stanie mu pomoc na tyle na ile bede mogla bo wciaz jednak jak dzieciak glupio go kocham ale jestem swiadoma jego wczesniejszego zachowania i mam poczucie niesprawiedliwosci. Tylko ze ja jestem tak holernie lojalna i odpowiedzialana ze boli mnie mysl, ze mam go zostawic i pozwolic mu zdechnac. I boje sie ze sumienie mnie zezre. I tak kolko sie zamyka:/ Mysle, ze moja siostra podchodzi do tego dokladnie tak jak ja. Bo obie nie chcemy z nim mieszkac, tylko ze ja powiedzialam kategorycznie ile jestem w stanie zrobic i ona ma teraz pretensje ze ja "umywam rece" bo jak sie wyprowadze to ona zostanie w pieluchach i z ojcem i z dzieckiem. Ona po prostu nie rozumie, ze ja tez chce byc szczesliwa i wiesc normalne zycie a wedlug niej jestem "egoistka i zimna suka" bo nie chce sie tak zupelnie poswiecic (nie chce z nim mieszkac) i ja w to wrabiam. Pozostaje jeszcze jakis osrodek na ktory tez nas nie stac. Jak troche wydobrzeje to mama moze moglaby go wziac do siebie ale boimy sie ze nie bedzie mu podawac lekow tylko alkohol. Jest okropnie ciezko psychicznie i finansowo. Koszty leczenia (nie szpital ale pieluchy, leki, podklady itp.) to jest jakas masakra. Kasa wyparowuje nie wiadomo kiedy. A gdzie rehabilitacja, zeby byl chociaz troche bardziej samodzielny, wozek i inne rzeczy? Masakra dziekuje Wam za opinie ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#4400 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 2
|
Dot.: Dda
Witam,
jestem kolejną z tak licznej grupy DDA. Niestety, mimo faktu, że nie ja jestem winna temu, co się dzieję, wstydzę się przyznać do tego otwarcie i muszę tchórzliwie wypowiadać się z innego konta. Wątpię, że nikt z moich znajomych czy też sąsiadów się nie domyślił. Wiedzą. Wiele razy widzieli go pijanego, kiedy przewracał się pod domem, nie miał siły wrócić do domu. Przyznałam się tylko jednej osobie, tylko jednej, której ufam w 100%, tylko tej... która ma ten sam problem. Za każdym razem szanowny tatuś obiecuje, że przestanie, że ostatni raz, do poniedziałku, soboty, "uwierz mi", "przysięgam". Jedyne co mogę odpowiedzieć, to to, że mu nie wierzę, że słyszę to po raz kolejny i nic się nie zmienia. Pije odkąd pamiętam, a nastolatką nie jestem. Jestem studentką, a to zmusza mnie do mieszkania z rodzicami. Z drugiej strony, nie potrafiłabym zostawić z tym wszystkim mamy. Czasami... naprawdę go nienawidzę, dochodzę do myśli, że jeśli kiedyś zapije się nawet na śmierć, to nie będzie mi go szkoda. Czasami marzę, by nie wrócił do domu. Nie potrafię z nim normalnie rozmawiać, kiedy widzę tę zapitą, przymuloną gębę, rozdziawioną japę i masę argumentów i racji, które jak uważa, są najświętsze. "Piję za swoje", "Bo mi wolno", "Bo była okazja", "Bo mi smutno", "Bo się cieszę". Bo *** deszcz pada, też się napij! ![]() Znowu słyszę, jak się dusi, chrząka, chrapie. Ledwo doczołgał się dziś do łóżka. Dlatego tu przyszłam, po prostu potrzebuję kogoś, kto mnie zrozumie. Kto wie jak to jest. Kto nie rzuci głupiej rady z szablonu, mimo, że nie ma pojęcia, jak wygląda życie z takim człowiekiem. Chociaż, życie... jakie życie? W ramach wstępu, kto przeczytał, dziękuję. Cieszę się, że jest takie miejsce, czuję, że nie jestem sama w tym wszystkim. Może znajdę tu jakieś rady co zrobić ze swoim życiem, o niego już nie chcę walczyć, walczyłam za długo, nie mam siły, już mi na nim nie zależy. Edytowane przez kiedysbedzielepiej Czas edycji: 2012-02-18 o 17:57 |
![]() ![]() |
![]() |
#4401 | ||
Zakorzenienie
|
Dot.: Dda
Cytat:
Schroniska przyjmują bezdomnych mężczyzn tylko jeśli oni są trzeźwi... ---------- Dopisano o 19:47 ---------- Poprzedni post napisano o 19:38 ---------- Cytat:
Nie jesteś odpowiedzialna za swoich rodziców, nie wychowasz ich już, to są dorośli ludzie. A mama, o ile Ciebie w to nie wciąga, o ile nie jesteś jej "powiernikiem" jak to bywa w takich domach, uważa pewnie że i tak jest z tym problemem sama. Tak naprawdę każdy w takim domu jest kompletnie sam (ja np kompletnie nie czuję "więzi" ze swoimi rodzicami z tego powodu), a bywa, że jedyną rzeczą którą łączy wszystkich, jest uzależnienie rodziców. W związku z tym - czy myślałaś o terapii dla siebie, żeby się uniezależnić psychicznie, mieć własne życie, niezdeterminowane przez picie ojca, tylko innymi sprawami, które powinny być dla Ciebie ważniejsze? Poznać bliżej siebie i swoje uczucia? Wszystko nie może się kręcić tylko wokół tego, to żadne usprawiedliwienie dla stania w jednym miejscu i braku zmian. On się nie zmieni, ale Ty możesz. ![]() BTW, zapraszamy do "elitarnej" ![]()
__________________
CZERWCOWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE KSIĄŻKOWE NOWOŚCI W WĄTKU - KLIK! Biżu i ciuchy M, L, XL "Bo gdy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno..." Edytowane przez ulicznica Czas edycji: 2012-02-18 o 18:51 |
||
![]() ![]() |
![]() |
#4402 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 2
|
Dot.: Dda
Cytat:
1. Czuję się skazana psychicznie. Nie wiem, jak to określić, ale czuję się bezradna. Jak 12 letnie dziecko, które potrzebuje, żeby ktoś prowadził je przez życie. Dziwnie mi z tym, kiedy widzę, że znajomi są "dorośli", a ja, emocjonalnie jestem... dzieckiem. 2. Wciąga, to za wiele powiedziane, ale tak, jestem jej powierniczką. Ona nie pije, stara się, kocham ją, chociaż czasami, jak to bywa, mogę się na nią obrażać, to jednak jest mi bardzo bliska. Nie zmienia to faktu, że sama się uzależniła od tej sytuacji, a może od tego, że jednak jakimiś uczuciami darzy jeszcze tego człowieka. 3. Planuję w przyszłości terapię, jak tylko będę miała luźniejszy czas w życiu, mniej zajęć. Na razie, dojeżdżam na wykłady, więc tak naprawdę nie zostaje mi wiele czasu w ciągu dnia na cokolwiek innego. Czasami ledwo wyrabiam się z samymi studiami. Od dawna wiem, że mam problem, że jest coś nie tak. Przechodząc od własnych diagnoz (polaku, bądź lekarzem sam, a jak), odkryłam u siebie depresję oraz podejście do życia typowej anorektyczki. W końcu udało mi się dotrzeć, że wszelkie problemy wywodzą się z tego, że jestem DDA. Wszelkie kompleksy, poczucie bezsilności i beznadziejności, a do tego wszech obecne negatywne emocje. Wiem, że się nie zmieni. Dlatego już nie chcę o niego walczyć. Nie warto. Zaszło to za daleko. Na razie próbuję internetowo dotrzeć do jak największej liczby informacji, ludzi, żeby od czegoś zacząć już teraz. Dziękuję za odpowiedź! ![]() BTW. Gdyby ktoś mi podpowiedział jak do tego klubu się zapisać, bądź w jaki sposób poprosić o dołączenie, będę wdzięczna! ![]() Edytowane przez kiedysbedzielepiej Czas edycji: 2012-02-18 o 19:33 |
|
![]() ![]() |
![]() |
#4403 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 1
|
Dot.: Dda
Cześć dziewczyny,
Jestem jedną z Was. Nie przeczytałam całego wątku, ale dokładnie wiem jakie uczucia tu znajdę, są one i moim udziałem od kąd pamiętam... Nie mam już naście lat, studiuję, jestem nerwowa, potrzebuję pomocy. Nie będę tu opisywać swojej historii, nie mam na to siły ![]() Ale nareszcie po latach i milionach obietnic podjęłam decyzję - chcę pójść na terapię, pomóc sobie. Chyba dojrzałam do tego.. I tutaj moja prośba do dziewczyn z Krakowa. Czy znacie i możecie podzielić się kontaktem ze sprawdzonymi ośrodkami prowadzącymi terapię? W miarę możliwości terapie z NFZ, nie pracuję, nie stać mnie na płatne.. Będę bardzo wdzięczna za pomoc. Życzę Wam i sobie dużo siły ![]() Edytowane przez stokr12344 Czas edycji: 2012-02-18 o 20:28 |
![]() ![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#4404 |
Wtajemniczenie
|
Dot.: Dda
Cześć dziewczyny,
Dawno mnie tu nie było. Widzę, że pojawiło się kilka nowych DDA, które oczywiście witam ciepło na naszym jakże trudnym wątku. Rzadko wchodzę na wątek, może dlatego że momentami mocno udzielają mi się w niego niektóre negatywne emocje, może dlatego, że jak czytam o tym co się dzieje w Waszych domach, myślę o swoim byłym już domu i przychodzi do mnie poczucie winy. Zaczęłam już w pełni życie na własny rachunek, bo nie potrafiłam dłużej żyć z nimi, czułam że to do niczego nie prowadzi. Próbowałam im pomóc, ale w nich nie ma jakby tyle siły, żeby coś zmienić. Zawsze mówią, że coś zmienią i powtarzają to cały czas a nic w tym kierunku nie robią. W domu moich rodziców nie dzieje się dobrze niestety. Ciągle mają problemy a to z długami, a to z wyczynami ojca. Matka ze strachu że straci dom przez długi zapisała go siostrze (mnie też chciała w to włączyć ale się nie zgodziłam - niepotrzebny mi ten dom i przypomina mi wiele złych rzeczy, ułożyłam sobie życie bez tego wszystkiego i nie chcę wracać do tego co było). Żal mi matki i siostry, że muszą się z tym wszystkim męczyć, ale to też był ich wybór. Matka zawsze zbyt łatwo wybaczała ojcu i zbyt łatwo dawała mu kolejne szanse - twierdzi, że ze względu na nas, może tak kiedyś było ale teraz juz nie jesteśmy dziećmi a i tak nie znajduje w sobie wystarczająco dużo siły by od niego odejść. Można go nawet eksmitować za znęcanie się nad rodziną, tylko wiadomo że to trwa trochę czasu, ale matka nawet w tym kierunku nie chce działać. Nie pojmuję tego naprawdę - użala sie tylko na problemy, a nie próbuje nawet ich rozwiązać, mimo że proponowałam jej że pomogę jej przejść przez drogę prawną, że dam jej pieniądze na założenie sprawy w sądzie. Sama co prawda kokosów nie mam, bo jestem studentką dzienną i musiałam wziąć kredyt na dokończenie studiów, ale naprawdę chciałam jej pomóc. No ale wiadomo, że na siłę nie da się nikomu pomóc. Jeszcze mnie dobija to, że w tym bagnie wychowuje się moja malutka siostrzenica - siostrze też nie wyszło trochę w życiu osobistym, przynajmniej na razie, i jest samotną matką. Ale ona przynajmniej nie bała się rozstać z ojcem swojego dziecka, który też jest alkoholikiem. Nie jest jej co prawda łatwo finansowo, bo słabo zarabia i jeździ z chorym dzieckiem na rehabilitację, ale jestem dumna z jej, że w przeciwieństwie do naszej matki nie uznała, że dziecko bez względu na wszystko musi mieć ojca - taki ojciec to nie ojciec i przyniósł by dziecku więcej szkody niż pożytku. Dołuje mnie ta sytuacja w domu moich rodziców, ale już kilka bliskich osób mi radziło parę miesięcy temu, żebym to zostawiła, bo i tak im nie pomogę, skoro sami nie dadzą sobie pomóc, a zostając przy nich zniszczę tylko siebie i swoją psychikę. Podjęłam zatem ciężką decyzję o powrocie na studia, zamieszkaniu z tż i wyjeździe na półroczne stypendium zagraniczne. W życiu osobistym i na uczelni układa mi się dobrze. Tylko boli czasem to, że musiałam definitywnie rozstać się z rodzinnym domem, żeby mieć szansę na normalne życie i kiedy raz w tygodniu rozmawiam z mamą przez telefon czuję się jak ostatnia egoistka (z siostrą kontaktuję się częściej, bo z nią mam lepsze relacje, no i do niej przede wszystkim nie mam tylu pretensji). Smutne to nasze życie DDA czasem. Cieszę się, że mi się jakoś układa, ale kiedy myślę o rodzinnym domu, naprawdę mnie boli to, że nie potrafiłam im pomóc i musiałam wyjechać i niemal całkowicie zerwać z nimi kontakt żeby móc żyć normalnie (każdy telefon do matki strasznie mnie dołuje i chodzę potem 2 dni przygnębiona i przybita, dlatego dzwonię do niej tak rzadko - możecie uznać mnie za tchórza, ale naprawdę nie potrafię inaczej, moja psychika by tego nie wytrzymała). Tyle mojej bazgraniny - w sumie nie pisałam o wszystkim bo jeszcze dłuższy był ten post, tak po prostu chciałam wyrzucić z siebie trochę negatywnych emocji. Zastanawiałam się nawet nad terapią, ale skoro bez niej radzę sobie nienajgorzej, to nie wiem czy chce mi się rozgrzebywać znowu te wszystkie złe emocje... Oczywiście jeśli zdecyduję się na terapię, to najwcześniej po powrocie do Polski. Trzymajcie się dziewczyny!
__________________
10.05.2011 ![]() 26.11.2014 ![]() 18.09.2015 ![]() 21.06.2018 - nasza córeczka już z nami ![]() 2.05.2017 - 5tc[*]
![]() 26.04.2019 - 9tc[*] ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#4405 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 81
|
Dot.: Dda
[QUOTE=ulicznica;32394841]Chocolate Rain, rozmawiałaś na ten temat z ojcem? Powiedziałaś mu, jakie widzisz możliwości - w sensie, że nie widzisz żadnych, bo nikt nie chce z nim mieszkać pod jednym dachem? On wie, że może zostać uznany za bezdomnego? Jak on na to reaguje? Liczy na czyjąś litość, czy nie daje sobie pomóc i w ogóle ma to głęboko w d****?
Schroniska przyjmują bezdomnych mężczyzn tylko jeśli oni są trzeźwi... ---------- Dopisano o 19:47 ---------- Poprzedni post napisano o 19:38 ---------- Rozmawialam ale nie tak do konca. On po tym udarze zrobil sie troche zdziecinnialy i ma lekka depresje wiec nie chce go tak zupelnie zdolowac, zeby sie nie zabil. Uswiadamiam go po trochu co jakis czas. Jak mu tlumacze, ze jest nam ciezko, ze nie ma pieniedzy itp. to on wyjechal mi z tekstem :"jak to? Pracujecie i nie macie pieniedzy?" Zatkalo mnie to. On chyba (przez to ze tyle lat nie pracowal) nie jest swiadomy ile kosztuje utrzymanie sie w duzym miescie w wynajmowanym pokoju. On sam nas kosztuje ponad 700zl miesiecznie+jedzenie a zre jak smok. Po prostu nie dociera powaga sytuacji do niego. Dla niego to takie oczywiste-jest chory to coreczki sie nim zajma! Wkur*** mnie to, ze ja mu oddalam wlasne lozko, wlasna posciel, wlasny pokoj i sama tulam sie na jakims zapyzialym materacu po roznych czesciach domu-ostatnio spalam w kuchni!! chodze nieprzytomna do pracy, mam wyrzuty sumienia ze sobie kupuje ksiazke za 30 zl (na ktore przeciez JA zarabiam) a on mi nawet nie powiedzial dziekuje, ze sie mna zajelyscie! Dla mnie oczywiste jest ze to tylko czasowa sytuacja. Ja mu daje czas do kwietnia, maja i nie mam zamiaru dluzej go utrzymywac. I o to jest klotnia non stop z siostra, bo ja nie oddam swojego zycia komus, kto sie o mnie nie martwil, pil i balowal i mial w dupie, ze ja nie mam na jedzenie czy buty na zime. Uwazam, ze spalcilam i jemu i matce wszystko z nawiazka za ta ich pseudo opieke. Udalo nam sie zalatwic ubezpieczenie wsteczne z Mopsu ale jak wroci z rehabilitacji to dla mnie oczywiste jest ze max na miesiac i niech wraca do siebie. Wali mnie ze ma zapuszczone mieszkanie bez pradu-SAM do tego doprowadzil. My teraz mamy mase rzeczy do ogarniecia za niego bo on przeciez nie pomyslal! Dowod osobisty? A po co mu dowod, ubezpieczenie? praca? Po co? Przeciez jakos sobie daje rade! A teraz to my latamy jak wariatki po miescie i zalatwiamy najpilniejsze rzeczy bo ON MIAL W DUPIE I NADAL MA!! A moja siostra powiedziala, ze "ona sobie nie wyobraza, zeby nie pomoc, zeby ich zostawic". Ze przeciez on nie moze tam wrocic bo sie zapije albo zabije. Wiec niech w takim razie sobie z nim mieszka bo ja nie zamierzam.I o to sa klotnie bo ja sie nie poswiece calkowicie a wedlug niej przeciez umywam rece. Ostatnio uslyszalam : " badz sobie dalej zimna suka, zobaczysz, ze nikt ci suchego chleba na kiju nie poda i zdechniesz w samotnosci w tej swojej willi ktora chcesz kupic! " A ta "willa" to 50m2, ktore chcemy kupic z narzeczonym na 30 letni kredyt! A ja mysle, ze to ona dokonala wyboru. Ciekawa jestem tylko czy jak bedzie miala wybor-kupic swojemu dziecku jedzenie (czy zaplacic za przedszkole) czy kupic mamie leki to co ona wtedy zriobi?? Oczywiscie dziecko zje tansza kaszke ale mamunia leki miec bedzie. Skoro tak wybrala to niech sobie ich utrzymuje do konca zycia bo ja nie mam zamiaru. Owszem pomoge, ale nie swoim kosztem. Teraz jest ok. bo matka jest zdrowa ale co bedzie jak zachoruje? Rozmawialam z nia tyle razy ale do niej nie dociera nic, ma w dupie ze nie ma ubezpieczenia i widze ze ewidentnie jej przeszkadza, ze wzielysmy na razie do siebie ojca zamiast jej dawac kase (bo juz na nia nie starcza!) ja czuje, ze to sie skonczy tak, ze ja po prostu zerwe ten kontakt, tylko, ze nie chce urywac go z sostra ale chyba to bedzie niezbedne zeby zyc normalnie bo my juz nawet nie umiemy normalnie rozmawiac. Ja po prostu mam dosyc bycia odpowiedzialna za doroslych ludzi. To sa przeciez ich wybory, ich decyzje i niech sami ponosza konsekwencje ich wyborow! Tylko ze jest tak cholernie ciezko i to bardzo boli. |
![]() ![]() |
![]() |
#4406 | ||||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 3 493
|
Dot.: Dda
Cytat:
![]() A po co poznawać chłopaka z ojcem?! Nie musicie się spotykać tam gdzie jest ojciec. To nie te czasy, że dziewczyna nie mogła przychodzić do chłopaka, bo wstyd ![]() Cytat:
![]() Cytat:
Z tymi matkami tak jest... współuzależnione, nie potrafią podjąć dezycji. Nie wiem na co liczą? Że coś się zmieni? Tym sposobem dzieci mają problem z obojgiem rodziców. Mi jest mojej żal, a jednocześnie jestem na nią wściekła, mam pretensje, że tak pokierowała życiem. Przez to niebardzo mam motywację, żeby jej pomóc, a jednocześnie jak się spotykamy wywołuje we mnie niesamowite poczucie winy. Trzymaj się ciepło ![]() [QUOTE=Chocolate_Rain;3241 8555] Cytat:
Ja nie mam litości dla alkoholików. Dla mnie to nie choroba. To wybór, którego dokonali i zniszczyli nam życie. Życie, które mamy jedno i musimy je teraz prostować. Trzymaj się mocno i nie dręcz się wyrzutami sumienia. ![]()
__________________
Żona!
![]() "Kobieta wierzy, że 2 i 2 zmieni się w 5, jeśli będzie długo płakać i zrobi awanturę" ![]() - George Elliot |
||||
![]() ![]() |
![]() |
#4407 | |
Wtajemniczenie
|
Dot.: Dda
Cytat:
Postanowiłam już, że nie chcę mieć z nimi zbyt wiele wspólnego, dlatego jak wrócę do Polski, zaciągnę ich do notariusza, żeby sporządzić umowę o zrzeczeniu prawa do dziedziczenia spadku po nich (między innymi po to, żebym przypadkiem jakiś długów nie odziedziczyła jak coś im się stanie). Nie mieszkam z nimi, dom dostała siostra, której jak tylko mogli pomagali, mnie nie pomagają od dawna, więc nie czuję się winna zrzekając się ich spadku i ogólnie się od nich odcinając. Na swojego powiernika wybrali moją siostrę i to ona dostała wszystko co jest cokolwiek warte, mnie co najwyżej długi zostaną, dlatego chcę zawrzeć umowę u notariusza jak będę w Polsce. Prawnie będzie to traktowane tak jakbym ja i moi potomkowie nie dożyli dnia otwarcia spadku (w umowie chcę wykluczyć z dziedziczenia również moje przyszłe potomstwo).
__________________
10.05.2011 ![]() 26.11.2014 ![]() 18.09.2015 ![]() 21.06.2018 - nasza córeczka już z nami ![]() 2.05.2017 - 5tc[*]
![]() 26.04.2019 - 9tc[*] ![]() |
|
![]() ![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#4408 | |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 2 241
|
Dot.: Dda
Cytat:
Hej. Doskonale Cie rozumiem, bo ja też zaczęłam samodzielne życie, wyjechałam za granicę, bo prostu dusiłam się w domu, dusiałam się w moim miasteczku, w Polsce. Skończyłam studia i postanowiłam wyjechać, jednak nie wiedziałam, że będzie to takie ciężkie dla mnie. 2 lata temu wyjechałam na 4 miesiące, też do Anglii i pamiętam jak bardzo tęskniłam za domem. W Londynie jestem już 7 miesięcy i także tęsknię strasznie, za rodziną, domem, jedzeniem. I też mam poczucie winy, że zostawiłam wszystkich w Polsce, z problemami, długami, a sama uciekłam, by mieć lepsze życie. U mnie w rodzinie to nie tata jest alkoholikiem, a mama. Dopiero od zeszłego roku chodzi na spotkania, bo złożyliśmy wniosek o przymusowe leczenie... Mamy duży dom, Dziadkowie przepisali go na mnie i moją siostrę. Mama obecnie nie pracuje, ma masę długów i ja czuję się winna, że im nie pomagam finansowo... Sama nie zarabiam tutaj kokosów, jestem au pair, ale staram się odkładać pieniądze. W grudniu byłam na 2 tygodnie w domu, na Świętach. Każdemu kupiłam jakieś prezenty, potem już w Polsce, zapisałam mamę do fryzjera, kupiłam jej spodnie, jadąc do sklepu po jedzenie, to ja płaciłam za te pełne koszyki. Dodatkowo kupiłam kafelki do kuchni i na korytarz, farby do pomalowania ścian, jakieś nowe rolety. Po prostu chciałam to zrobić. Dom wymaga remontu i to sporego, ale nie stać moich rodziców na to. Dziadek i tata spłacają długi mojej mamy, ciężko jest im cokolwiek odłożyć. Paradoksem jest to, że będąc w PL tak bardzo chciałam wyjechać, a teraz strasznie tęsknię i chcę wracać. 25 lat mojego życia, mój dom, znajomi, rodzina, wydeptane ścieżki. Jest mi cholernie ciężko, bo poza TŻtem (Anglikiem), znajomym Angilkiem, znajomą ze Szwecji i Czech oraz 6-7 koleżankami Polkami, które poznałam tutaj, nie mam nikogo. Gdzie za granicą jesteś ? Pozdrawiam... Oo, właśnie doczytałam w podpisie, że Moskwa.
__________________
"Eat clean, train hard and surround yourself with those on the same mission as you". Aparatka: 16.08.2007-10.09.2009 11.03.2015-? Walczę: 82,6 kg --> 80,2 kg --> 75,9 ? cel I: 79 kg cel II: 75 kg cel III: 71 kg "Per aspera ad astra". Edytowane przez ojp Czas edycji: 2012-02-20 o 13:35 |
|
![]() ![]() |
![]() |
#4409 |
Wtajemniczenie
|
Dot.: Dda
Widzę, że historię masz bardzo podobną do mojej. Tylko, że ja finansowo mogę pomóc swojej rodzinie jeszcze mniej, bo nadal studiuję i utrzymuję się ze stypendium socjalnego, kredytu studenckiego i tego co zarobię we wakacje. Teraz intensywnie uczę się rosyjskiego, żeby po powrocie do Polski móc również dorabiać poprzez udzielanie korepetycji. Ale po powrocie do Polski czeka mnie jeszcze cała masa wydatków - muszę wreszcie zdobyć prawo jazdy, bo na V roku to już ostatni dzwonek, żeby mieć potem szanse na jakąś inną pracę niż kasa w markecie, a już zwłaszcza jeśli chcę mieć pracę w zawodzie przyda się prawko (specjalista do spraw kontaktów polsko-rosyjskich). Jeszcze planujemy z tż za ok. 2-3 lata kupić mieszkanie i wziąć ślub, a moja rodzina nie da nam na to żadnych pieniędzy. Co prawda tż pochodzi z dość zamożnej rodziny, ale nie chcę na wszystko brać kasy od jego rodziców, więc będę musiała się dołożyć do wykończenia i urządzenia mieszkania oraz do wesela (uparli się, że ma być normalne wesele i jak nie będzie mnie na nie stać, to oni wszystko opłacą). Także jak widać, jeśli chodzi o finanse, to wszystkie moje oszczędności pójdą na ułożenie sobie życia po studiach, czego oczywiście nie żałuje, bo wydam je na mieszkanie i ślub z człowiekiem, którego kocham i z którym chcę spędzić resztę życia. Tylko momentami faktycznie mi trochę głupio i żal, że nie mogę poratować finansowo mamy, no ale niestety ona też jest w sporej części winna tego co się stało. Takie sytuacje mają też jakieś plusy - rodzice nie płacą mi alimentów, więc muszę sama kombinować jak się utrzymać - mama tylko raz na ruski rok zadzwoni z zapytaniem czy starcza mi na wszystko pieniędzy.
A co do życia zagranicą, to mnie się na razie podoba, bo jestem tu dość krótko, ale też pewnie za parę tygodni zacznie mi brakować przyjaciół z Polski (bo tż w sumie już mi brakuje - on w Polsce siedzi). Na szczęście żyję tu dość intensywnie i mam mnóstwo spraw na głowie (jestem koordynatorem polskiej grupy studiującej w Moskwie, więc co nieco załatwiam, często przychodzą do mnie studenci z rozmaitymi problemami związanymi z naszymi studiami), trochę też zwiedzam, imprezuję, poznaję ciekawych ludzi - wiadomo, chcę jednak skorzystać trochę z tego wyjazdu na stypendium i mieć fajne wspomnienia. Ale jak mam czas na myślenie, to faktycznie czasem przychodzi dołek... Najgorsze jest to, że nie mam tu nikogo komu mogłabym się zwierzać, zostają jedynie rozmowy przez skype z tż, ale nie są one długie, bo on wraca z zajęć wczesnym wieczorem czasu polskiego, czyli u mnie już jest wtedy późny wieczór i padam na twarz po prostu.
__________________
10.05.2011 ![]() 26.11.2014 ![]() 18.09.2015 ![]() 21.06.2018 - nasza córeczka już z nami ![]() 2.05.2017 - 5tc[*]
![]() 26.04.2019 - 9tc[*] ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
#4410 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 12
|
Dot.: Dda
Witajcie!
jestem od 5 lat stała, udzielająca się wizażanka, ale pisze z innego konta, z racji tego iż mam tu sporo znajomych i potrzebuje troche anonimowości., Nie jestem DDA, nie wiem czy DDD... trafiłam tu dziś przypadkiem. Szukałam watu o problemach rodzinnych... Jestem od jakiegoś czasu totalnie rozbita. Od dwóch dni wypłakuję się w poduszkę. Dziś między zajeciami an uczelni musiałam iść do łazienki by powstrzymywac łzy. trzęsa mi sie ręce, nie śpie, nie jem. mam metlikw głowie... od kąd pamiętam ciagle odczuwałam szantaż emocjonalny, może kiedyś nie potrafiłam tego dokłądnie interpretować, zrozumieć... dzis jestem pewna. Pamiętam jak byłam mała i uciekałam w strachu do babci. jak byłam nastolatką i czułam niepochamowaną nienawiść i ednoczesnie uzależnienie oraz obowiązek bycia wzorową córcią. Dziś czuję bardziej obojętność, wściekłość, że daje sobą manipulowac, zażenowanie gdy gramy piekną rodzinkę przed innymi i bezsilność bo czuję... że tak być musi. nigdy nie usłyszałam słowa kocham. NIGDY. nigdy nie okazywano mi ciepła, przytulenia... (ponoć jak byłam mała to tego nie lubiłam i tak dlawszytskich zostało). Nigdy nie usłyszałam słowa przepraszam. NIGDY. Nigdy nie poswiecano mi zbyt wiele czasu, a przy tym odczuwam ogromną nadopiekuńczość - telefony, zakazy wychodzenia, godziny powrotu, z kim, jak po co, z tym nie możesz, tak nie wolno, nigdzie niejedziesz, czytanie pamiętników, smsów, telefony, telefony i jeszcze raz telefony... ciagła kontrola (teraz juz mniej, ale nadal). znam za to doskonale czułe gesty i okazywanie dumy z córki ... bo przecież taka ładna, mądra, studentka prawa dziennego, stateczna, zaradna.... oh.ah. Ale tylko przed innymi. ...ale pamiętam też i karcenie, bicie, okazywanie swojej wyższości. ...nie wiem czy było sporo tych momentów, nie było to codziennością, ale napewno formą wychowawcza u moich rodziców. zwłaszcza u matki. ...za bawienie się w salon fryzjerski i obcinanie włosów lalce barbie lanie i na godzinę do kąta.... albo bicie szczotką do włosów, aż się złamała. Mroczki przed oczami. gigantyczny siniak na przedramieniu. ...i ostatnio od dawien dawna ojciec, który udezył kobietę (i jednocześnie CÓRKĘ!) w twarz, az upadła. Za co dostałam? za to, że szczeniak popuścił na dywan. Na pamięć mogę recytować ich tekst o różnicach między mną, a nimiw moim wieku. Oni mieli już dziecko (jestem jedynaczką swoją drogą), pracę, studiowali, potrafili zając się domem, wytapetowac mieszkanie... blablabla... a ja przecież taka całkiem inna. U mnie nie ma w domu próśb... u mnie jest MUSISZ, ZRÓB, ZAŁATW.... u mnie wszytsko załatwia się krzykiem i awanturą. Nic nie jest przewidywalne.... NIC. myslę, że częściowo rodzice wynieśli to ze swoich domów. Ojciec mamy alkoholik, matka despotyczna, brat awanturnik i jednocześnie oczko w głowie rodziców, przeciwnieństwo jej samej. U ojca był jeden autorytet w domu. Autorytet, który jednocześnie pracował i utrzymywał rodzinę. Był w domu gościem, ale był cudownym człowiekiem. Zmarł i wszytsko się rozsypało. Moi rodzice nie utrzymyją ze swoimi rodzinami kontaktu. nawet w świeta. Jednocześnie zawsze słyszę, że oni nie będą takimi rodzicami i teściami jakich oni mają... Ostatnio (w zasadzie od roku) czuję starszną presję rodziców w kwestii finansowych. Obarczają mnie swoimi problemami, inwestycjami, zobowiązaniami i zadłużeniami na które ja absolutnie nie miałam wpływu. Ciągle słysze MUSIMY sobie poradzić, musimy zarobić.... itp Jestem studentką studiów dziennych i od kąd skończyłam liceum na własne wydatki zawsze sama zarabiałm. Mniej lub więcej, ale nie mam czego sie powstydzić. Zawsze jakąs pracę ogarnęłam. Lepszą, gorszą, ale jakąś. Czasem mnie to wiele wyżeczeń kosztowało... tygodnie nie widzenia się z TŻ'tem... odmawianie sobie tego, tamtego.... Pożyczyłam rodzicom ponad 6 tysięcy... małymi sumamy...zawsze na tydzień, miesiąc, do kiedy będą mieli.... minął ponad rok, a jak poprosze o 50zł ze swoich pieniędzy (np. na jakąs ważną dla mnie okazję, gdzie muszę komuś kupić prezent) słyszę... a do lodówki rączki wyciągałaś? a zastanawiałaś sie z czego zapłacone jest za to i za tamto? i standardowy tekst na wszytsko: "PRZECIEZ TO WSZYTSKO DLA CIEBIE ROBIMY" Kiedyś mama chciała pożyczyć ode mnie 500zł na bieżące opłaty. Ok, bezproblemu. Podałam jej login, hasło itd.... bo akurat nie miałam dostępu do neta. Jakie było moej zdziwienie, jak z konta zniknęło mi 1200zł, na ktore cięzko pracowałam po zajęciach. Na pytanie dlaczego mnie oszukała, wybuchła histerycznym płaczem, że ma wyrodną córkę. Takie poczucie wzbudza we mnie systematycznie od jakiegośc czasu, z pozytywnym dla niej efektem. Ostatnio sprzedałam kilak przedmiotów na allegro. Skorzystałam z konta mamy. Pieniędzy do tej pory nie zobaczyłam, bo im na co innego się teraz przydadzą. Pomijam fakt, że co miesiąc pomagam mamie w pracy przez co jej zarobki zwiększają się od 200 do 600 zł miesięcznie (w zależnosci od msc). Pomijam też fakt, że zrealizowałam dużą część przedmiotów awansem (nadprogramowo) dzięki czemu mam w tym roku 1 czasem2 dni zajęć w tygodniu... stweirdziłam wiec, że pomogę Tacie przy rozkręcaniu jego intersu. Odciąże go, może sama się tez czegos nauczę. Z mojej inicjatywy padło zdanie, że na początek nie chcę, żadnych pieniędzy.Niech się rozkreca. Pracowałam CODZIENNIE. wiecie co usłyszałam po 1,5 msc? Że on w moim wieku juz ZARABIAŁ! ...matka z trzynastki kupiła sobie skórzany wypoczynek, bo przecież jej się nalezy po cięzki roku, a ja odkłądam kolejną wizyte u ortodonty bo nie moge doprosić się o pieniądze. Dziś z rana poprosiłam ją by dała mi Z MOICH pieniędzy na bilet do szkoły. Dała... ale tylko na PKP... spytałam wiec czy chce żebym dostała mandat za 80 zł, za bark biletu autobusowego? rzuciał kolejne 5 zł... i wyniośle stwierdziła: masz spierd****. won. od teraz jesteś na swoim utrzymaniu. studiów zaocznych moi rodzice raczej nie biorą pod uwagę. mam się EDUKOWAĆ... do tego jak widac pracować. zarabiać. i udostępniac im wgląd we własne funduszę. a najlepiej żeby dysponowali moimi pieniędzmi. czasem. życiem. mną... ...dopiero jakis czas temu zaczęłam dostrzegać :inność" mojego domu. W sumie to głównie dzięki rodzinie TŻ'ta. Jestem im obca, a bardziej czuje się jak ich córka. Tam amm więcej zrozumienia i ciepła. I w sumie zrozumiałam to dopiero po ok 2 latach.... Moi rodzice nawet potrafią mi wypomnieć, że bliżej mi "tam" niż "tu"...ijak mi nie jest wstyd z tego powodu?! Dużo mi dały relacje z rodziną TŻ'ta. Zobaczyłam, że takie rodziny nie istnieją tylko w filmach, że sa naprawdę. Trochę doczułam się bardziej doceniona. zauważona. [...choć moje relacje z innymi ludźmi, w tym z TŻ'tem to inny temat] Czuje się dzisiaj wypróta ze wszytskiego. pusta. mam ochotę odciąć się. czuję, że toajlepszy czas na wyprowadzkę. usamodzielnienie się. nawet może i nienajlepszy, ale konieczny. tylko z kim? jak? za co? gdzie? jak ja im to powiem? co usłyszę? mam ich zostawić? przecież oni mi tego nie wybaczą.... taka bezradność. przepraszam, że tak długo i nieskłądnie, ale musiałam. musiałam się wyżalić. jest mi ciut lżej. P.S. byłabym bardzo wdzięczna gdybyściezgodziły się na moje odwiedzanie Was od czasu do czasu.... |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 16:34.