|
|
#811 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 87
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
O raaannnyyyyy!!!! i to wszystko na świeżym powietrzu! ![]() ja też przeżyłam okropną randkę, co więcej w Walentynki! to miało być nasze drugie spotkanie, koleś ogólnie przemieszkał 15 lat w Stanach i mu się wydawało chyba, że Polska jest niczym Stany i mozna robić wszystko co się chce.. Przypominam, że w tegoroczne Walentynki było -17, bynajmniej u mnie w mieście. Koleś powiedział, żebym nie ubierała się zbyt grubo, bo nie będziemy długo na dworze.. Założyłam więc rajstopy i krótkie spodenki, do tego botki na obcasie, nieocieplane.. Po czym zabrał mnie na Bulwar nad Wisła, gdzie śniegu po kolana i kazał mi usiąść na ławce, ja patrze co on robi, a on z plecaka wyjmuje wino i kieliszki :O:O:O Dodam, że to było o 16:00, ludzi, jak na tą pogodę dużo, a my siedzimy w tym śniegu i pijemy to wino potem postanowił mnie zabrać do kawiarni, gdzie namiętnie opowiadał mi jak się robi prawo jazdy, czy uprawnienia na walec i dźwig... Niestety to nie był koniec.. chciałam już iść do domu, ale on poprosił mnie, żebyśmy pojechali jeszcze na punkt widokowy, na taką górę, u mnie w mieście.. latem jest się tam ciężko dostać samochodem, bo łatwo się zakopać, tym bardziej zimą, kiedy śnieg nie był odśnieżony, no ale on się uparł, że pojedzie na sam szczyt góry samochodem.. nie zapominajmy, że wcześniej wypił ponad pół butelki wina sam(twierdził, że wszystko jest oki, że ma silną głowę).. Jak się można było spodziewać zakopaliśmy się tam na amen! |
|
|
|
|
|
#812 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 5 240
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
Nie myśl o szczęściu.
Nie przyjdzie- nie zrobi zawodu. Przyjdzie- zrobi niespodziankę. |
|
|
|
|
|
#813 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 166
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Chryste Panie, gdzie Wy takich facetów znajdujecie... ![]() Najstraszniejszy wątek na wizazu, bez dwóch zdań.
__________________
Zbieram gwiazdki (prawy górny róg) na czajnik w konkursie Electrolux: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=432199
|
|
|
|
|
|
#814 | |
|
Kasia o...
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: kraków
Wiadomości: 916
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() Dziekuje Ci mialam tak straszna ilosc koszmarnych randek ale Ty pokazalaś mi że może być gorzej ![]() Swoja droga... ale fajny facet! ;-)
__________________
Blogerka z totalnie porąbanym poczuciem humoru http://www.kasiaosiecka.pl/2018/03/i...-pod-oczy.html
|
|
|
|
|
|
#815 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-12
Wiadomości: 794
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
niedawno byłam na basenie z chłopakiem, który był wspólnym znajomym moim i kolegi z klasy. pominę fakt, że poszłam na basen w pełnym, niewodoodpornym makijażu (liczyłam raczej na posiedzenie w jacuzzi bez moczenia głowy
), a on naciskał, bym się zanurzyła i to właśnie zrobiłam - po czym wszystko, co miałam na oczach, a było tego sporo, spłynęło mi po policzkach. włosy były katastrofą od tego chloru.opowiadał dużo o sobie, strasznie mnie zraził, z tego, co mówił, wyszło, że jest strasznie naiwny i nieporadny, gdzieś tam go okradziono, gdzieś tam oszukano, gdzieś tam wracał kilometrami piechotą do domu ... było mi go szkoda, i wiedziałam już, że to nie jest materiał na faceta. najlepsze było później - gadamy o spisywaniu przez policję, powiedziałam, że nie mam niczego na sumieniu i zaczęłam żartować, że on za to pewnie jest poszukiwany itd. a on na to, że owszem, trzy razy figurował w teczkach policji :P sądziłam, że żartuje, zaczęłam się śmiać i spytałam za co. a on wylicza na palcach: 'posiadanie, posiadanie ... i ... czekaj, zapomniałem ...' ja nadal sądziłam, że żartuje i powiedziałam 'za handel !' a on taki zadowolony, dumny - 'ale nie postawili mi zarzutów !' nie żartował. dla mnie to najgorsza z moich randek, bo trzymam się z daleka od ludzi, którzy są na bakier z prawem. no i cały czas prowokował kontakt fizyczny, obrzydzało mnie to. fuj. |
|
|
|
|
#816 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 18
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Moja najgorsza randka - nie była tak ekstremalna jak tutejsze przypadki, no ale z dotychczasowego dorobku tutejszych postów wynika, że tylko mężczyźni są dziwni...
To wydarzyło się około 8 lat temu (jeszcze byłem w liceum), chyba w wakacje. Wybrałem sobie pewną dziewczynę, która często spacerowała koło mojego domu ze swoim psem (widziałem ją tylko przez okno i z daleka wydawała się ok),a że sam mam psa, to w końcu udało mi się "przypadkiem" na nią wpaść (powiedzmy, że pies mnie do niej zaciągnął ). Z bliska niestety nie była już taka ładna, właściwie to brakowało jej nawet do "średniej", no ale podobno wygląd nie jest najważniejszy... Zagadałem, przedstawiłem się i zaproponowałem wspólny spacer. Niestety godzinie zorientowałem się, że zapomniałem jak ma na imię (nie mam do tego pamięci i generalnie imiona większości osób zapamiętuję za drugim, trzecim razem) - no ale jakoś sobie radziłem bez tego. :| Spacer trwał koło 2h i na koniec umówiłem się na następny i tak codziennie przez tydzień. Niestety dziewczyna była średnio rozgadana i na ogół odpowiadała po prostu tak/nie, czasami wysupłała kilka zdań. Pomyślałem, ze może otworzy się bardziej w kinie, więc po tygodniu ją tam zaprosiłem. Spotkaliśmy się tam gdzie zwykle i ruszyliśmy do kina. Po drodze "przypadkiem" natrafiliśmy na jej młodsze rodzeństwo, które oczywiście musiało mnie obejrzeć (co ci ludzie mają z tym ciąganiem znajomych/rodziny na randki? :/) - na szczęście spotkanie trwało chwilkę, więc była to raczej chwilowa niedogodność, niż problem. Przez cała drogę do kina dziewczyna jeszcze bardziej milcząca niż zwykle - nie sądziłem, że to w ogóle możliwe. :| W kinie nie mówiła nic (no w końcu na film poszliśmy!). Po filmie na szczęście się rozkręciła i wróciła do mojej ulubionej sekwencji tak/nie/2-3-zdania. Cóż, odprowadziłem ją do domu i dałem sobie spokój z tymi spotkaniami - bałem się, że moje dzieci byłyby niemowami.Ah - zapłaciłem za bilety, żeby nie było. ![]() A przypadek mojej kuzynki: poznała jakiegoś chłopaka z miejscowości ~100 km od swojego miasta przez gadu-gadu. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu przedstawiła się jako Julia (w rzeczywistości ma inne imię). Gadała z nim kilka tygodni, w końcu umówiła się z nim na spotkanie u siebie w mieście, chłopak przyjechał pociągiem z bukietem róż (w tym momencie chłopak już wyznawał jej miłość i planował wspólne dzieci). Potem Ona pojechała do Niego na weekend. Potem drugi i trzeci raz... W końcu po kilku wspólnych weekendach powiedziała mu, że nie ma na imię Julia, a koleś... Cóż - powiedział, ze to było bardzo podłe z jej strony, nigdy jej nie zaufa i rzucił ją.
|
|
|
|
|
#817 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 105
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Moje przeżycia przy Waszych to pryszcz
Ja w sumie zapamiętałam najbardziej dwie randki.Jak robiłam zdjęcia u fotografa to poznałam tam kolesia, wydawał się całkiem sympatyczny. Zaprosił mnie na kawę po mojej szkole. Zaznaczam, że ja od pierwszej liceum bez dwóch kaw dziennie nie potrafię funkcjonować. Była ładna ciepła pogoda, spotkaliśmy się na ławce i ja go ciagne na ta kawe bo naprawde byłam po lekcjach juz nie przytomna, on stwierdził, że możemy przecież tu posiedzieć. Jednak w końcu mi się go udało zaciągnąć do kawiarni. Zamawiam sobie kawkę (on nic nie zamówił), siedzimy i gadamy. Przez cały czas miał na głowie czapkę z daszkiem, której nie zdjął tylko co jakiś czas podnosił by zebrać z głowy pot łeeeee. Koniec końców zapłaciłam za kawę (on nie był chętny by dać te 5 zł) i nigdy się z nim nie spotkałam. Druga randka była już z moim ex. Pojechaliśmy do kina, w zimę. Dołożyłam kasę do swojego biletu (mi to akurat nie przeszkadzało, nie mam problemów by płacić za siebie), następnie chciałam coś zjeść a nie daleko jest fajna knajpka z pysznymi sajgonkami. On nic nie zamówił choć się go pytałam czy mu postawić. Po czym zjadł połowę zawartości mojego talerza :/ Ale najgorsze dopiero przede mną. Byłam święcie przekonana, że na tym się skończy i wracamy do siebie (kino było w innym mieście) okazało się, że nie. Mój ex ciągnął mnie po całej Częstochowie z marketu do marketu bo szukał najtańszej tu uwaga kapusty kiszonej . Żeby było ciekawiej miałam na sobie nowe glany a u mnie nowe glany muszą być okupione moja własną krwią. W końcu dotarłam do domu z straszliwym bólem stóp, głodna i wymarznięta.
__________________
Cogito ergo sum |
|
|
|
|
#818 | ||
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 18
|
Cytat:
Cytat:
Wygląda to raczej tak, jakby Cię bolało...
|
||
|
|
|
|
#819 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 105
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Sorry teraz zauważyłam, że jak zwykle użyłam skrótów myślowych niż opisać wszystko dokładnie. Pierwsza randka wyglądało to tak, że jak poszłam płacić to on podszedł ze mną do baru i jak zobaczył, że wyjmuje portfel to odwrócił się na pięcie i nagle znalazł się przy drzwiach, po prostu śmiesznie to wyglądało
Druga randka z ex, była poprzedzona tym, że zaklinał się że to on stawia i tak dalej bo bardzo chciał obejrzeć ten film. I bardziej bolało to, że przez cały sens nawet mnie nie przytulił bo bym mu przeszkadzała oglądać a potem wyprawa po kapustę kiszoną :/
__________________
Cogito ergo sum |
|
|
|
|
#820 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 744
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
No to ja opowiem swoją historię może.
A właściwie dwie. (a tak się składa, że Ci kolesie byli kumplami... ;])Więc tak: z pierwszym mi się suuuper gadało na gg, na Skypie. i generalnie wydawało się, ze może coś z tego być. ale jak przyszło co do czego to masakra... mało, że koleś TAKI sztywniak... non stop gadał o swoich studiach medycznych (jakieś SUPER historie z prosektorium), przechwalał się znajomością języka, i w ogóle... no, a co mnie najbardziej wkurzylo: poszlismy na lody. i, wybrałam sobie dwie gałeczki a on nic, wyciągam portfel - on nic, zapłaciłam za siebie, potem on za siebie.. i stoję taka wryta.. bo co jak co, ale na pierwszej randce wypadałoby żeby facet zapłacił za dziewczynę, bo w sumie to On zaproponował spotkanie... wiele kobiet nie ma problemu pt. 'sama muszę za siebie zapłacić' ale ja jednak lubię i doceniam, gdy facet za mnie płaci - widać wtedy, że się stara... a 2,40zł za dwie gałki lodów mógłby poświęcić, żeby lepsze wrażenie zrobić na mnie... no, a co więcej, strasznie mnie zraził ten koleś tym, że jak wchodzilismy - do knajpy, do sklepu i w ogóle, zawsze sie pakował przede mną... myślałam, że mnie szlag trafi. już nawet koledzy z klasy mnie przepuszczali w drzwiach zawsze.... ;] no i się skonczyło love story, bo niestety - obraz Skype'owy a rzeczywisty drastycznei sie różnił... co więcej, jakiś czas później, spotkałam Jego i jego kumpla (o którym zaraz napiszę) w kawiarni, przysiadłam się i ten drugi zaczął pytać czy coś zjem, a ja że nie. i to było na zasadzie: -masz ochotę na naleśniki? -nie. -a może na lody? -nie, dziękuję. i ten pierwszy nagle: -ja wiem, na co ona ma ochotę... -? -na ruchanie. no po prostu zagotowało się we mnie. wstałam i odeszłam. a jeszcze o tym drugim... koleś sie wydawał całkiem spoko, wziął mnie do restauracji, i w ogóle. fajnie sie zapowiadało. ale gdy zaczął się chwalić co to on nie robił i gdzie nie był i ile kasy nie ma... ;] poza tym, wielkie pretensje miał, gdy na pierwszym spotkaniu byłam taka SUPER radosna, a na drugim już mniej. i nie mógł tego przeboleć... potem zaprosił mnie na wesele, ale odmówiłam, bo po tych dwóch spotkaniach miałam Go dość... koleś totalnie nie w moim typie, jeśli chodzi o charakter. ale jakie potem mi smsy słał. ;] że powinnam myśleć o przyszłości, że On by mi zapewnił życie, bo co będzie jak bede chciała sobie kupić sukeinkę a mój mąż nie da mi na nią kasy, bo po prostu nie bedzie miał... takie farmazony, że ja pie.r.dzielę.. a jeszcze po tej sytuacji w tej kawiarni, ten drugi zadzwonił do mnie, że to nie jego wina, żebym sie na niego nie gniewała. a ja wtedy byłam z koleżanką. i on podszedł i prosił, żebym z nim porozmawiała. no to ja mu mowie, że niech mowi, przed przyjaciółką nie mam tajemnic. no ale w koncu odeszłam z nim na bok na chwilę, a on że dlaczego taka jestem. i najgorsze, co mógł wtedy zrobić i totalnie tym zdaniem zmasakrował swoją sytuację to tekst: -spójrz na tą Twoją koleżankę... ona nie ma szans na faceta... -dlaczego? -bo jest brzydka. jak mnie nie zatrzęsło, powiedziałam, żeby spadał i sobie poszłam.
__________________
tak.
|
|
|
|
|
#821 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 468
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
ale się uśmiałam.
Wiecie, tak sobie myślę.Ja to i tak wolałabym mieć jakąs randkę, którą później mogłabym wspominać, jako tą najgorszą (czyt.żeby się pośmiać na stare lata) niż w ogóle nie chodzić.
__________________
Jak zrobię błąd w pisowni, popraw mnie, jeśli możesz.
|
|
|
|
|
#822 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 1 956
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Przeczytałam większość historii i po prostu szok co Was Dziewczyny spotkało
Moje dwie historie w porównaniu do Waszych to nic, ale też mi się przypomniało, więc opowiem ![]() 1. Mojej koleżanki chłopak, ma kolegę któremu się spodobałam. Dał jemu mój numer i on napisał do mnie. Wiedziałam jak wygląda, raczej wydawał si mało rozmowny, ale pomyślałam , że może to tylko pozory. W smsach baardzo rozgadany był. Niedługo miały być urodizny mojej koleżanki i napisałam, że wybieram się po prezent. Zaproponował, że pomoże wybrać, że lubi doradzać Zgodziłam się. Umówiliśmy się na mieście i już od początku mało się odzywał. Ja już byłam wkurzona, bo musiałam kupić koniecznie tego dnia prezent, a on za mną łaził i nic nie gadał!! Zapytałam parę razy co myśli o jakis tam wybranych rzeze mnie rzeczach dla niej to mówił 'hmm, nie wiem bo ja jej nie znam to nie wiem co lubi ![]() Nie odpisałam. ![]() 2. Umówiłam się do kina z chłopakiem, baaardzo mi się podobał. Spotkaliśmy się w kinie i on już stojąc w kolejce do kasy mówił, że jest taaaaaaki zmęczony , że nic mu się nie chce ] Kupił te bilety, poszliśmy do sali. Była to jakaś komedia romantyczna i był moment, że bohaterka zrobiła coś głupiego na co on popatrzył na mnie i na ekran i skomentował "Dziewczyny są głupie" Jak wyszliśmy z kina, była godzina ok. 24. Ja powiedziałam, że nie wiem jak wrócę, bo już tramwaje nie jeżdżą, a on "aha, no spoko to może idź na nocny, ja spadam bo mam zaraz mój autobus". I mnie zostawił pod tym kinem.. Później jeszcze gadaliśmy trochę [powinnam już sobie odpuścić ] I kontakt się urwał. Podobnie jak w pierwszym przypadku, odezwał się po 6 miesiącach. Zadzownił pijany czy go jeszcze pamiętam i zapytał się czy pójdę z nim na imprezę. Powiedziałam, że nie, zresztą na drugi dzień zaczynałam matury, na co on "no to tymbardziej!! napijemy się i pobajerujemy " Co za idiota...
__________________
|
|
|
|
|
#823 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
To ja opowiem o takim jednym, którego miałam "przyjemność" poznać
![]() Napisał do mnie na nk, mieszkamy w jednej miejscowości. Tak się składa, że zna mojego kuzyna i kiedyś przechodząc koło mojego bloku kuzyn pokazał, gdzie mieszka jego wujek, czyli przy okazji ja. No i bajerował mnie przez neta, ja go miałam dość, cały czas go spławiałam, itd. Ale chłopak się nie poddawał, pomimo, że byłam bardzo chamska Pewnego wieczoru napisał mi, że jest na moim osiedlu z kumplem i żebym wyszła przed blok. Ja do niego, że mnie nie ma, a on że w takim razie po mnie przyjdzie. To żeby mieć święty spokój wyszłam na chwilę przed klatkę. Wysiadł z tego auta i podchodzi. Gadka się nie kleiła, w ogóle taki przeszczep z niego trochę był, ale ok udawałam miłą jakoś po 5 minutach mówię mu, że idę do domu, ten stanowczo zaprotestował i zaczął mi czochrać włosy i łaskotać to ja już wkurzona mówię mu, żeby mi dał spokój i wchodzę do klatki, a ten jełop za mną. Stałam pod drzwiami a on nie chciał pójść Ale to nie koniec. Innego dnia byłam w parku i piłam piwo, a on do mnie dzwoni, że zaraz u mnie będzie. Mówię mu, że mnie nie ma w domu, a on, że pewnie jestem ale nie chcę wyjść i że on po mnie przyjdzie. Powiedziałam mu gdzie jestem i mówię do siostry, że musimy uciekać, bo kolega zapowiedział, że tam przyjdzie nie, żeby był namolny. No i wracamy do mnie do domu a tu on idzie z naprzeciwka. Buty z targu, spodnie takie jeansy rurowate, bluza przewiązana w pasie, koszulka bez rękawów a on taki chudy i wątły, i najlepsze - słepał browara z butelki, a w drugiej ręce miał siatkę z piwami, które się strasznie tłukły. No jednym słowem turysta - menel nie chciał się odczepić, chyba postanowił być dżentelmenem i powiedział, że mnie odprowadzi. Całą drogę ludzie się dziwnie patrzyli, bo my odstrzelone a tu taka przylepa za nami. Gadałyśmy mu takie rzeczy, żeby się odwalił, ale chyba nie docierało do niego, że się z niego nabijamy Niestety nie jestem typem wojownika, bo już dawno bym mu ********** należało mu się. Mówię, że idę do domu, bo szykujemy się na imprezę i on znowu za mną do klatki włazi. Zauważył, że mam tatuaż na plecach, zaczął mnie po plecach smyrać no masakra. Ale siostra mnie uratowała, bo po mnie przyszła i odciągnęła. Znowu pisał eski jaka jestem super i kul pomimo, że mu nie odpisywałam on dalej pisał. Udawałam, że nie mam kasy na komórce i mu napisałam, że wzięłam specjalnie kredyt, żeby mu odpisać i żeby zrozumiał że długo nie popiszemy, a on na to, że jestem taka kochana, bo specjalnie dla niego wzięłam kredyt. I za to dostanę buziaka. Dodam, że dalej był z tą dziewczyną ja nie wiem skąd się tacy biorą. Powiedział, że idzie na chwile do kumpla, ale zaraz przyjdzie. Jak poszedł to my w nogi na inną ławkę, gdzie nie było szans, żeby nas zobaczył. I serio tam później na nas czekał. Później mi pisał czemu jestem taka niemiła
|
|
|
|
|
#824 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 185
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#825 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-01
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 424
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]()
__________________
Go Vegetarian |
|
|
|
|
|
#826 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 545
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
Breath me... every time you close your eyes. Taste me... every time you cry (...) Turn away... when you see me walkin' by. |
|
|
|
|
|
#827 |
|
catch me if I fall.
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 15 517
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
karolcia swietnie to opisalas
turysta menel ![]()
__________________
♥
|
|
|
|
|
#828 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
nawet w telefonie go zapisałam "Krzysiek menel", pasowało jak ulał
Przypomniała mi się kolejna randka. Spotykałam się z jednym chłopakiem, ale wtedy byłam taka durna, że sama się sobie dziwię. Koleś mi napisał, że jest w moim mieście w jednym z supermarketów i żebym tam przyszła. On w tym czasie robił "zakupy" a ja za ten czas zdążyłam dojść pod sklep. No i czekam pod tym sklepem, widzę, że już idzie odchodzi od kasy, na dodatek z kolegą. I ochroniarz ich zgarnia tam do swojego kantorka. Jak się okazało - kradli. No i ja głupia stoję pod tym sklepem, bo nie wiedziałam co robić, ludzie wchodzą i wychodzą a ja dalej stoję dobrze, że wtedy o galeriankach było tak cicho, bo by pomyśleli, że jestem jedną z nich ;p no i pisze mi ten mój kolega, żebym jeszcze chwile poczekała. No to okej, czekam. Patrzę, a tu jedzie policja, wychodzi dwóch policjantów i wchodzą do kantorka. Ja już sobie wyobrażałam, jak będą go wyprowadzać w kajdanach i co ja wtedy zrobię. Na szczęście tak się nie skończyło. Po godzinie czekania w końcu wyszli i on mnie zaczął przepraszać. Jak się okazało mój "przyszły" ukradł dwa batoniki a jego kolega jakieś noże dostali po mandacie i tacy byli szczęśliwi, że nie podali swoich danych tylko kogoś ze swojej rodziny jednym słowem - patologia. Jeszcze właśnie z tym kolesiem kiedyś byłam w sklepie i ja sobie brałam co chcę, widzę, że on nic nie brał i się pytam czy chce piwo, a on czteropaka już sobie ładował do koszyka. Albo byliśmy na imprezie a on "kupisz mi piwo?" |
|
|
|
|
#829 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
No to wczorajsza perełka
![]() Co prawda nie pasuje może do tematu bo miałam BARDZO udaną randkę No poza jednym szczegółem.Spacerowaliśmy sobie po parku i nagle temat rozmowy zszedł na moje ćwiczenia terenowe.Opowiadałam o tym co zwiedzaliśmy i co na nich robiliśmy aż nagle powiedziałam,że raz w lesie strasznie pogryzły mnie komary.Na to on chciał sobie ze mnie zażartować i powiedzial 'aaa komar leci!! " i ugryzł mnie ( jak mi się wydawało) delikatnie w szyję.Niestety jak wróciłam do domu boleśnie przekonałam się o delikatności tego "ugryzienia komara" bo ku mojemu przerażeniu ukazała mi się...malina Ale obciach
__________________
Nigdy nie pozwól, aby strach przed działaniem wykluczył Cię z gry |
|
|
|
|
#830 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 1 446
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
)Pamiętam - koleś wydawał mi się przystojny i zaprosił mnie do pizzerni swojej znajomej. Boze! W życiu bym tam nikogo nie zaprosiła! Klitka 5x5metrow, trzy stoliki na krzyż i pizza chyba mrożona i odgrzewana, na papierowych talerzykach i z plastikowymi sztućcami! Porażka. Oczywiście nie douścił mnie nawet do głosu, cały czas rozprawiał o sobie. Jakie to on ma coś tam, co on to wczoraj nie robił, co to nie mówiła jego sąsiadka, co dała mu kuzynka żony brata męża córka... Próby zmiany tematu nie skutkowały, więc dyskretnie napisałam smsa przyjaciolce: "PUsc mi dluga strzalke, blagam!" WYszlam na chwile z "pizzerni" i udawalam, ze rozmawiam przez telefon z dziadkiem. Wbieglam do tej pizzerni i narobilam rabanu, ze niby moja babcia sie zle czuje i musze uciekac! Najlepsze jest to, ze chcial mine odprowadzic pod jej dom. Ok, cala droge musialam udawac zestresowaną stanem zdrowia babci, ale on nawt mnie nie pocieszał, dalej pierniczyl, co ciekawego wczoraj odkryla jego sasiadka w jakiejs tam szafce... Ooooh! Dobrze, ze babcia byla w domu ;>
__________________
------------------------------ wege ![]() happy, happy, happy, happy! always so cheerful xxx |
|
|
|
|
#831 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Szczecin
Wiadomości: 206
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#832 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 1 446
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() ![]() ...
__________________
------------------------------ wege ![]() happy, happy, happy, happy! always so cheerful xxx |
|
|
|
|
|
#833 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: Dreieich\ Frankfurt am Main
Wiadomości: 524
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
"Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą..." 65-![]() ![]() Zapraszam na mój blog z modą dla dzieci! Proszę o opinie, porady i inspiracje! http://babystylelook.blogspot.com/ |
|
|
|
|
|
#834 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 1 918
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
|
|
|
|
|
#835 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Dziura pod Poznaniem
Wiadomości: 114
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Miałam jakieś naście lat i jechałam z koleżanką rowerem na przejażdżkę. Spotkałyśmy dwóch chłopaków, którzy zapytali nas o godzinę, co oczywiście było marnym pretekstem do tego, aby zaprosić nas nad jezioro;]
Robiłam do koleżanki odpowiednie grymasy, żeby ich spławiła, ale jeden z nich wpadł jej w oko więc miała tak rozpaczliwą minę, że wreszcie uległam. Nad jeziorem rozłożyliśmy sie i zaczęły sie rozmowy. Pech chciał, że ten, który podobał się kolezance, był raczej zainteresowany mną. Zaprosił mnie na spacer, podczas gdy oni poszli się kąpać. Byłam wtedy młoda i głupio mi było odmówić, zeby nie było mu przykro. Dziś raczej nie miałabym takich skrupułów;] Rozmawialiśmy o jakichś bzdetach i ogólnikach, on prawił mi rozmawite "oryginalne" komplementy na temat moich oczu i innych walorów, aż zeszliśmy na jakiś błahy temat, w którym wypowiedziałam swoje zdanie. On miał widac inne, bo się oburzył i wypalił: ja wiem lepiej, bo lepiej znam życie, mam już dziecko! Ja---> ![]() Okazało się, że zaliczył wpadke i miał dwuletnią córeczkę. Porazona ta informacją zmyłam się czym prędzej (co i tak bym zrobiła, ale nie w takich podskokach) ![]() Niestety, jakims cudem mój amant dowiedział się, gdzie mieszkam i przychodził wystawać pod moim domem. Nie mógł wręcz uwierzyć, że nie podzielam jego uczuć Ech., oni bywają naprawdę zadziwiający. |
|
|
|
|
#836 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 14 179
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
On zaproponował, żebyśmy poszli do kina przy czym od razu powiadomił mnie o cenie biletu. Po kinie powiedział, że musi sobie kupić spodnie, więc no cóż, poszliśmy do galerii handlowej pochodzić po sklepach. Tam zaczął się prawdziwy koszmar dla mnie
Jeszcze nigdy nie widziałam faceta, który skacze między regałami, dotyka wszystkiego co popadnie, ekscytuje się jak dziecko w sklepie z cukierkami. Dodatkowo zabiło mnie wyznanie, że jest wielkim fanem Lady Gagi, która w teledysku nosiła właśnie takie kokardki (tutaj następowało wymachiwanie mi przed nosem kokardką jaką zobaczył w sklepie) Co najlepsze: mało nie dostał orgazmu na dziale dziecięcym przy akcesoriach z Hello Kitty, dotykał wszystkiego po kolei podniecając się "oooo, Hello Kitty, lubię Hello Kitty, wow!" Ostatecznie spodni nie kupił, bo wyznał, że nie ma pieniędzy. Pod koniec spotkania zaczął się zwierzać. Wyznał mi, że jest biseksualny i od kilku lat kocha chłopca, który nie odwzajemnia jego uczuć. Chyba nie trudno się domyślić, że to było nasze ostatnie spotkanie
__________________
don't leave my hyper heart alone on the water cover me in rag and bone and sympathy 'cause i don't want to get over you i don't want to get over you wymienię
Edytowane przez paula-zla Czas edycji: 2010-06-09 o 16:50 |
|
|
|
|
#837 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 10 459
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
Życie nie jest mierzone przez oddechy, ale przez momenty, które zapierają nam dech w piersiach... |
|
|
|
|
|
#838 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: Dreieich\ Frankfurt am Main
Wiadomości: 524
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Usilnie grzebię w mej pamięci, ale nie przypominają mi się żadne historie mrożące krew w żyłach
Na randkach zawsze za mnie płacono, nie ciągano mnie na spacery w mrozie Raz w prawdzie byłam na cmentarzu wieczorem, ale ja lubie hardcore Przypomina mi się pewna zabawna sytułacja Pracowałam wtedy "za barem", jakiś czas obserwował mnie jakiś starszy facet, w końcu odważył się odezwać i mówi mi, że żony szuka! Na początku nie załapałam, że on to mi proponuje (to oświadczyny chyba były kobieca ręka by się w domu przydała i ogrzać się pod pierzyną moznaby było i jak bym nie chciała, to pracowac też nie musiałabym, bo jak by co to i świnkę można zabić, zamrozić i będzie co jeść. Padłam. i chyba nie muszę mówić, że grzecznie odmówiłam? Inna historia, nie jem pizzy, nie nawidze wprost, zapach roztopionego sera powoduje u mnie odruchy wymiotne Nie wiem dalczego ale tak jest.Umówiłam się z chłopakiem z którym się wtedy spotykałam, podjechałam tramwajem, czekał na mnie na przystanku, melismy iść coś zjeść. Gdy wysiadłam i spytałąm, gdzie idziemy, stwierdził, że nie damy zarobić restauracji- zjemy u niego. Nie podobał mi się ten pomysł, bo byłam nastawiona na restaurację i byłam juz głodna, a perspektywa dojazdu do jego domu i jakis domowy obiadek nie bardzo mi sie podobała. Ale ok, niech mu będzie. Nie trudno zgadnąć czym mnie ugościł Mało tego, że mi było niedobrze od samego patrzenia na ta pizze, to jeszcze on mi kazał ją zjeść... Przekonując, że przecież jest bardzo dobra, wszyscy lubią jego pizze, sam ją robi , sos czosnkowy też, uwieżcie mi prawie się rozpłakałam nad talerzem, łzy mi napłyneły do oczu a on jedz, no zjedz! Do tej pory mam traumę ![]() Ale poza tą pizzą, to dobrze gotował ![]() Inny mi numer zrobił, gdy przyjechałam w jakąś niedzielę do niego, po objedzie (który sam zrobił) mówi, że idzie po papierosy do sklepu, coś tam jeszcze. Ok poszedł, siedze sama w cudzym mieszkaniu, nie ma go. Niema go pół godz. godzinę, półtorej. Dzwonie- nie odbiera. Czekam jak idiotka, juz się zastanawiam czy nie wyjść. Zjawia się. Pytam czemu go tak długo nie było, a on na to, że właśnie jak wyszedł to dzwony namszę biły i do kościoła poszedł (dzwonki zciszył) Ręce i cycki mi w momencie opadły Ateistką jestem dodam![]() Nie jesteśmy parą. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam
__________________
"Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą..." 65-![]() ![]() Zapraszam na mój blog z modą dla dzieci! Proszę o opinie, porady i inspiracje! http://babystylelook.blogspot.com/ Edytowane przez wyraz to kwiatami Czas edycji: 2010-06-10 o 09:43 |
|
|
|
|
#839 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-09
Wiadomości: 395
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
[QUOTE=wyraz to kwiatami;19896484]
Zjawia się. Pytam czemu go tak długo nie było, a on na to, że właśnie jak wyszedł to dzwony namszę biły i do kościoła poszedł (dzwonki zciszył) hahahahahahah-wiała bym gdzie pieprz rośnie
__________________
W moim niebie mam tony niebianskości!! |
|
|
|
|
#840 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 722
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Pogrzebałam w pamięci, bo dawno nie byłam na randkach( bo mam mojego kochanego TŻta) i przypomniały mi się kilka historii.
1. Byłam kiedyś z koleżankami na dyskotece i spotkałam takiego chłopaka, przystojnego i takiego" co to nie on", który mi się bardzo podobał. Przez całą dyskotekę chodził za mną, tylko na dystans, stał i się patrzył na mnie. Dyskoteka ma trzy salę i na którą nie poszłam widziałam jego wzrok. W sumie wtedy się ucieszyłam, że mu w oko wpadłam, jednak sama bym nie podeszła, bo jestem wstydliwa. I po kilku dniach napisał do mnie na nk, zaczeliśmy gadać, wszystko fajnie, ładnie, gdyby to nie był przyjaciel kilku chłopaków z którymi się nie lubiłam. No ale nic, po jakimś czasie się z nim spotkałam. Zaoferował się, że po mnie przyjedzie, chciałam mu wytłumaczyć jak do mnie dojechać, bo wszyscy mają z tym problem, ale nie. Czekałam na niego pod blokiem o umówionej porze... I okazało się, że się zgubił i w końcu sama musiałam do niego dojść. Później rozmowa się nie kleiła, no chyba że on opowiadał ile i jakich par butów ma w szafie. Z tego co wynikało to było ich dosyć sporo. W aucie do mnie z tekstem: no włączę ogrzewanie to się szybciej rozbierzesz. To mu jakimś tekstem odparowałam i mówię, żeby zawiózł mnie do domu. Zgodził się, a podczas rozmowy do mnie z pytaniami typu : czy mnie jakiś chłopak już widział nago, czy już po pierwszym razie i same takie pytania. Pożegnałam się z nim czym prędzej. A jakieś pół roku temu dowiedziałam się ( gdyż mamy dużo wspólnych znajomych ) że chciał mnie rozkochać, przespać się ze mną i rzucić.2. Pamiętam jeszcze jak umówiłam się z takim jednym. Poszliśmy do baru na piwo, w sumie fajnie się gadało, mówie fajny chłopak, dopóki nie odprowadził mnie do domu. Stoimy pod moim blokiem, rozmawiamy a ten do mnie nagle ni z tego ni z owego : No kiedy mnie w końcu pocałujesz? ja takie oczy na niego i mówię, że nie całuje się na pierwszym spotkaniu. A on swoje: no proszę Cię pocałuj mnie, prosze, tylko raz, pocałujmy się, fajnie będzie, no proszę.. i się do mnie zbliża:O Jak stałam tak natychmiast uciekłam do domu. Później pisał do mnie, że go zraniłam i w ogóle.. No cóż
__________________
Jedyna droga do przemian to przestać bać się wyzwań.
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 07:24.










mialam tak straszna ilosc koszmarnych randek ale Ty pokazalaś mi że może być gorzej 
). Z bliska niestety nie była już taka ładna, właściwie to brakowało jej nawet do "średniej", no ale podobno wygląd nie jest najważniejszy... Zagadałem, przedstawiłem się i zaproponowałem wspólny spacer. Niestety godzinie zorientowałem się, że zapomniałem jak ma na imię (nie mam do tego pamięci i generalnie imiona większości osób zapamiętuję za drugim, trzecim razem) - no ale jakoś sobie radziłem bez tego. :| Spacer trwał koło 2h i na koniec umówiłem się na następny i tak codziennie przez tydzień. Niestety dziewczyna była średnio rozgadana i na ogół odpowiadała po prostu tak/nie, czasami wysupłała kilka zdań. Pomyślałem, ze może otworzy się bardziej w kinie, więc po tygodniu ją tam zaprosiłem. Spotkaliśmy się tam gdzie zwykle i ruszyliśmy do kina. Po drodze "przypadkiem" natrafiliśmy na jej młodsze rodzeństwo, które oczywiście musiało mnie obejrzeć (co ci ludzie mają z tym ciąganiem znajomych/rodziny na randki? :/) - na szczęście spotkanie trwało chwilkę, więc była to raczej chwilowa niedogodność, niż problem. Przez cała drogę do kina dziewczyna jeszcze bardziej milcząca niż zwykle - nie sądziłem, że to w ogóle możliwe. :| W kinie nie mówiła nic (no w końcu na film poszliśmy!). Po filmie na szczęście się rozkręciła i wróciła do mojej ulubionej sekwencji tak/nie/2-3-zdania. Cóż, odprowadziłem ją do domu i dałem sobie spokój z tymi spotkaniami - bałem się, że moje dzieci byłyby niemowami.






, że nic mu się nie chce
Jak wyszliśmy z kina, była godzina ok. 24. Ja powiedziałam, że nie wiem jak wrócę, bo już tramwaje nie jeżdżą, a on "aha, no spoko to może idź na nocny, ja spadam bo mam zaraz mój autobus". I mnie zostawił pod tym kinem.. Później jeszcze gadaliśmy trochę [powinnam już sobie odpuścić
jakoś po 5 minutach mówię mu, że idę do domu, ten stanowczo zaprotestował i zaczął mi czochrać włosy i łaskotać
Niestety nie jestem typem wojownika, bo już dawno bym mu **********
jednym słowem - patologia. Jeszcze właśnie z tym kolesiem kiedyś byłam w sklepie i ja sobie brałam co chcę, widzę, że on nic nie brał i się pytam czy chce piwo, a on czteropaka już sobie ładował do koszyka. Albo byliśmy na imprezie a on "kupisz mi piwo?" 
), pozniej musialam skakac przez jakas dziure, a on MLYN. Taa, romantyczne... Wszystko robilam to dla przyjaciolki, a on pod koniec randki wypalil: mam nadzieje ze ta kolezanka robila to ze wzgledu na nas bo michal (marek, marcin, cos na m
kobieca ręka by się w domu przydała i ogrzać się pod pierzyną moznaby było i jak bym nie chciała, to pracowac też nie musiałabym, bo jak by co to i świnkę można zabić, zamrozić i będzie co jeść.
Nie wiem dalczego ale tak jest.
