|
Notka |
|
Kultura(lnie) Kultura(lnie) to forum dla osób, które interesują się kulturą, sztuką, filmem, literaturą, polityką itd. Zapraszamy do dyskusji. |
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#271 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
to juz ostatni raz,ostatni,tylko jedno ciecie,jeden ruch i bedzie lepiej-pomyslala trzymajac w prawej rece zyletke.Naciela nadgarstek,poczula pieczenie,ulge,dobrze znala ten stan,bo robila to juz od dawna i nie pierwszy raz.Jednak tym razem bylo inaczej,poczula cos jeszcze,poczula...odwage, przestala plakac.Dzis posunela sie dalej naprawde dalej.Napuscila wody do wanny,spojrzala w lustro nie poznajac juz siebie,zanurzyla cialo w goracej wodzie i nie wahajac sie podciela sobie zyly.Czula jak krew z niej wyplywa,myslala tylko o tym,ze skonczy sie to cierpienie i usmiechnela sie,pierwszy raz od dawna po prostu sie usmiechnela...pomoc nie nadeszla,aniol stroz zawiodl ja i tym razem...Dlaczego to zrobila pytacie?bo ojczym ja bil,bo chlopak zdradzil,kolezanki sie odwrocily,nikt nie widzial jej cierpienia.Byla sama wsrod ludzi,ktorzy patrzac na nia mowili "ona na pewno nigdy nie jest sama"...nie wiedziala,ze tuz za sciana mieszkal ten,ktory kochal ja miloscia szczera i prawdziwa...dlatego nie bojmy sie mowic o swoich uczuciach i pamietajmy,ze zabijajac siebie zabijamy marzenia innych,o ktorych nawet nie mamy pojecia.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#272 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
poznal chlopak dziewczyne,
a ona mu zaufala chodzili na spacery mowili o swojej milosci, a on w sercu drwil z jej naiwnosci. Potem odszedl bez slowa i juz inna calowal. Bylo jeszcze wiele innych lecz z kazda bylo mu zle. Gdy zrozumial swoj blad chcial wrocic znow, lecz jej juz nie bylo odeszla a na marmurowej plycie przeczytal ze... miala tylko 17 lat. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#273 | |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
Cytat:
![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#274 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
ohhweee Obydwa teksty super, tak jak napisała beat@ ładne ale smutne
![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#275 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
dziekuje
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#276 | |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
Cytat:
![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#277 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Cytat:
![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#278 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
dziekuje dziewczyny,akurat od kilku dni "kopie strasznego dola" i pewnie dlatego powstalo to opowiadanko
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#279 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
siedziala sama w pokoju i zastanawiala sie o co poszlo im tym razem?pogubila sie juz w tych klotniach,pomyslala,ze to glupie,przeciez tak bardzo sie kochaja,a sprzeczaja o byle co.Nigdy wczesniej nie darzyla nikogo takim uczuciem.Miala juz wielu,ale mogla smialo powiedziec,ze to wlasnie ON jest jej pierwsza miloscia.Pierwsza i ostatnia.Czekala na telefon od ukochanego,zawsze dzwonil kiedy tylko sie poklocili,ale zasnela.Wycie psa na ulicy dopiero ja obudzilo,zwlokla sie z lozka zeby sprawdzic czy nie dzwonil,niestety jedyne co zobaczyla to czarny ekranik,"bateria sie rozladowala,cholera!"-wyszeptala.Szybko przelozyla karte do telefonu mamy...nagral sie na poczte o 1.33,powiedzial tylko:"pamietaj,kocham i zawsze bede"uspokoila sie.O 2 nad ranem ktos zapukal do drzwi,zbiegla na dol.Mimo,ze zawsze starala sie wygladac dla niego pieknie(bo przeciez nigdy nie widzial jej bez makijazu)tym razem nie zwracala na to uwagi,ze tusz sie rozmazal i wlosy potargaly.W drodze zastanawiala sie co mu powie,tysiac mysli i tysiac slow w glowie.Otworzyla drzwi i krzyknela "Boze tak sie martwilam,ze to koniec...",ale to byl policjant ze smutna mina.Oznajmil,ze byl wypadek,ze kiedy karetka dojechala bylo juz za pozno,ze bardzo mu przykro...Tej nocy juz nie zasnela,na drugi dzien dowiedziala sie,ze ukochany zmarl o 1.34,dokladnie minute po telefonie do niej...poszla na dach,stanela na krawedzi,rozlozyla rece i krzyknela :"ide do Ciebie kochanie"...
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#280 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
Bosz. ohhwee jesteś naprawdę świetna
![]() ![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#281 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
dziekuje
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
Okazje i pomysĹy na prezent
![]() |
#282 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: -
Wiadomości: 449
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
No to ja powiem że dla mnie to jest po prostu śmieszne i tandetne.
__________________
'Dłużej nie trzeba bać się słów i lęk przysypać garścią gwiazd' |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#283 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Cytat:
![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#284 | |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
ohhwee świetne
![]() ![]() ![]() ![]() Cytat:
__________________
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#285 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
"No to ja powiem że dla mnie to jest po prostu śmieszne i tandetne."
nie jestem pisarka,nawet z polskiego nie bylam nigdy asem hihi,wiec prosze nie oczekiwac ode mnie zbyt wiele ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#286 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Cytat:
![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#287 | |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Cytat:
![]() ja to nawet bym sie nie odważyła dać coś mojego ![]() ![]()
__________________
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#288 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Cytat:
![]() ![]() ![]() ![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#289 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 77
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
wlasnie,wlasnie pochwal sie
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#290 |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
no co Wyyy hehe nie mam swojego
![]() ![]() ![]() ![]()
__________________
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#291 |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
ohhwee świetne
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#292 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
podbijam wątek, czekam na następne
![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#293 |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
Tatiana kochała niebo. Co wieczór biegała na dach swojego domu, by móc obejrzeć przez lunetę wielki ocean gwiazd i planet. Najbardziej ekscytowało ją to, iż niebo wciąż się zmieniało i za każdym jej kolejnym spojrzeniem było inne. Taka też była Tatiana. Nikt nie wiedział, jaka jest naprawdę, nawet jej mama nie zdołała domyślić się, co w danej chwili czuje jej córka, o czym myśli.
-Dzisiaj jest pełnia, łatwiej odnaleźć Wenus. Tatiana z wrażenie poruszyła lunetą, znów długo będzie musiała ją ustawiać. Obok stał jej przyjaciel Samuel. -Wystraszyłeś mnie, mówiłam ci, żebyś wchodził drzwiami, nie oknem. Masz-przesunęła lunetę w jego kierunku- szukaj teraz Wenus, już prawie ją miałam. -Nie denerwuj się, złość piękności szkodzi. Nienawidziła, kiedy tak mówił, i on to wiedział. Ale wiedział też, że nie obrazi się na niego. Byli przyjaciółmi "od zawsze". Nie wiedzieli, kiedy się poznali, byli tak mali, ze żadne z nich nie pamiętało tego momentu. Ich mamy przyjaźniły się od czasów szkoły, potem prawie jednocześnie wyszły za mąż i zamieszkały obok siebie. -Oto i ona!-Samuel dumnie klasnął w dłonie- jest taka piękna! Czytałem dziś rano, że za parę dni Jowisz ukaże nam swe oblicze. Ale tylko na parę dni. Wielka strata dla nauki. -Tak? Wydawało mi się, że zobaczymy go dopiero w przyszłym miesiącu. -Źle ci się wydawało. Przyniosę jutro dane. -Napijesz się czegoś? idę do kuchni.-Tatiana wyprostowała się i spojrzała na Samuela. -Możesz przynieść lody czekoladowe. Masz? -Mam, mama pamięta i o tobie, mój drogi przyjacielu. Uśmiechnęła się i zeszła na dół. Samuel wrócił do Wenus, ale myślał o czymś innym. Jego myśli krążyły wokół Tatiany. Marek powiedział mu dzisiaj, że Tatiana z kimś się spotyka. Ta wiadomość poraziła go jak grom. Właściwie nie wiedział, dlaczego. Uzgodnili przecież, że na zawsze zostaną "tylko" przyjaciółmi, ale w jakimś stopniu wciąż czuł się za nią odpowiedzialny. Może dlatego, że oboje nie mieli rodzeństwa? Zawsze był dla niej jak brat, który bronił swej ukochanej siostry, ale nic więcej. Dlaczego więc myśl, że ktoś nazwie siebie "jej chłopakiem" i będzie miał pełne prawa do jej ust i rak, tak bardzo go drażniło? Czyżby był zazdrosny? -Twoje lody, Główny Obserwatorze. -Tatiana z uśmiechem podała mu półmisek z wielką porcją smakołyku. - O, cos się tak zamyślił? -Dzięki. -Samuel spojrzał na Tatianę, gdy podawała mu lody. Dopiero teraz zauważył, że ona ma piękne, ciemnobrązowe oczy i długie, czarne rzęsy. Dłużej przytrzymał wzrok, co wyraźnie Tatianę zirytowało. -Co to? Widzisz mnie pierwszy raz? -Tatiano...- Samuel próbował zebrać myśli. -Słyszałem, to znaczy Marek mi mówił... -Marek to plotkarz, powinien urodzić się dziewczyną. -Więc wiesz, o co chcę cię zapytać? -Wiem. -Tatiana spojrzała na Samuela. -Wiec? -Więc to nieprawda, wierz albo nie, -Tatiana pochyliła się nad lunetą. Wierzył jej. Wiedział, że nigdy nie mogą być osobno. Kochał ją jako przyjaciółkę, nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział, że kiedyś miedzy nimi zaistnieje "coś więcej", wiedziała to również Tatiana. Od szesnastu lat spędzali ze sobą każdą wolną chwile, oboje rozkochani w astronomii. Nie chcieli niszczyć tej pięknej przyjaźni, która nie wiadomo skąd przyszła i nie wiadomo dokąd zmierza. wiedzieli jednak, że ich drogi nigdy się nie rozejdą, bo szli jedną drogą - Drogą Mleczną. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#294 |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
To miał być super plan. Wszystko było idealnie przygotowane. List w pięknej kopercie, koleżanka przygotowana do zajęcia Pawła na czas wkładania przez Beatę listu do plecaka wybranka. Myślały nad tym planem bardzo długo. Przygotowały piękny tekst o niespełnionej miłości, która znajduje się na wyciągnięcie ręki (bo siedzi w ławce obok), zdecydowały się nawet na podanie daty i godziny spotkania - na wypadek, gdyby Paweł chciał poznać autorkę wyznania. Czekały tydzień, aż nadarzy się odpowiednia chwila. Kaśka podbiegła do Pawła, który właśnie wychodził z sali gimnastycznej, a w tym samym czasie Baśka pobiegła do szatni i włożyła do plecaka list. Innej szansy nie było, bo wybranek zawsze nosił torbę ze sobą i pilnował jej jak oka w głowie. Teraz tylko czekały na efekty.
Nie zdecydowałyby się na taki krok, gdyby nie pewien wieczór, na którym dowiedziały się, że Paweł szuka dziewczyny, która mimo nieśmiałości zdecyduje się na jakieś małe szaleństwo i spróbuje go zdobyć w dość nietypowy sposób. Powiedział też, że nie umówił by się z dziewczyną, która bez większych problemów podeszłaby do niego i zaprosiła na randkę. A Basia była nieśmiała. I bardzo podobał jej się Paweł. Kaśka stwierdziła, że to ostatnia szansa i muszą coś zrobić, aby ją zauważył. Stąd cały pomysł. Czekały. Nie zauważyły, żeby Paweł rozglądał się z zainteresowaniem po klasie. Kaśka pomyślała, że Paweł może obawiać się, że to zwykły kawał - i dlatego się tak maskuje i udaje, ze nic się nie stało. A już następnego dnia miała odbyć się pamiętna randka. Basia szła na spotkanie sama. Wiedziała, że jeśli przyjdą we dwie, to nic z tego nie wyjdzie i jej ukochany będzie zawstydzony, ale nadal nie miała pewności, czy on się w ogóle pokaże. I to co wtedy zobaczyła, prawie zwaliło ją z nóg. Po drugiej stronie ulicy szedł Paweł i Kaśka... Przytuleni, objęci. Nie mogła w to uwierzyć. jak ona mogła jej to zrobić? Przecież wiedziała, że ona o tej godzinie będzie tędy szła, po co kazała jej wysyłać ten głupi list? Była załamana. Jednak nie wiedziała co zrobić. Poszła w miejsce, gdzie miała spotkać się z Pawłem. Ku jej zdziwieniu okazało się, że ktoś tam czeka. Podeszła bliżej i znowu nie mogła uwierzyć w to co widzi... Na ławeczce siedział Paweł. To było niemożliwe, a jednak. I na dodatek nie było przy nim Kaśki. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Spytała się go w co gra, co to za zabawy jej kosztem. Paweł w pierwszej chwili nie wiedział o co jej chodzi. W końcu zrozumiał i wyjaśnił Basi, że ich jest dwóch, to znaczy, że ma brata bliźniaka i ona widziała Kaśkę z Robertem a nie z nim. Kiedy wszystko się wyjaśniło, mogli wreszcie porozmawiać na ciekawsze tematy i razem z Robertem i Kaśką poszli na spacer. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#295 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Cytat:
![]() btw jak to dobrze ze dokumenty tekstowe zajmują mało miejsca na dysku bo dgyby było inaczej to musiałabym chyba dokupić pamięci ![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#296 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 722
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Śliczne
![]() Jeśli macie coś jeszcze wklejajcie ![]()
__________________
Jedyna droga do przemian to przestać bać się wyzwań.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#297 | |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylk
Cytat:
![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#298 |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
Wszystko zaczęło się od tego, że moja ukochana superdziewczyna któregoś dnia po prostu ze mnie zrezygnowała. Jakbym był jakimś przechodzonym trampkiem, a nie człowiekiem. Próbowałem ją błagać, żeby się jednak zastanowiła nad swoimi decyzjami, ale kobiecie nie da się nic wytłumaczyć, jak raz się uprze. No i poszła sobie. Mieliśmy razem jechać na wakacje do Zakopanego, a w całą sprawę byli zaangażowani jej i moi rodzice, którzy to chcieli nas swatać! W końcu pojechaliśmy na te wczasy w szóstkę, ale na takiej głupiej zasadzie, że nasi starzy doskonale się ze sobą bawili, a ja i Anka trzymaliśmy się od siebie z dala i w ogóle właściwie nie odzywaliśmy się do siebie. Jeszcze musiałem codziennie oglądać tę straszną Ankę, jak dumnie wyprostowana schodzi po schodach do jadalni i hotelowej i bajeruje chłopaków z sąsiedniego stolika. Zresztą, prowadzała się po Krupówkach z kim tylko mogła, żeby mi pokazać, jak mnie lekceważy. I chyba bym zwariował, gdyby nie staruszek portier, do którego chodziłem raz na jakiś czas, żeby się wyżalać. Portier miał chyba z osiem dych i siedział w małej kanciapie obok wejścia. To on godzinami słuchał moich opowieści o Ance i o tym, jak nam było dobrze razem, a potem nagle się zepsuło. Po kilku dniach był już wielkim ekspertem od mojego życia, wiedział o mnie prawie wszystko. Mało tego, on po powrocie do siebie opowiadał o mnie całej swojej rodzinie. Stałem się więc głównym bohaterem ich rozmówek. Wraz z upływem czasu, portier zwykł mawiać: "A wiesz, moja wnusia pyta, czy z tobą już jest lepiej, czy dalej tak samo". To fakt. On miał wnuczkę, która codziennie przynosiła mu obiad w termosie, ale ja nigdy nie widziałem tej dziewczyny, bo w porze obiadowej zawsze byłem na stołówce. Portier raz na jakiś czas mówił mi o tej wnuczce, że się o mnie pyta i że jest ciekawa, czy się już wykaraskałem z tych swoich problemów. Za każdym razem odpowiadałem twardo, że dalej mam doła i źle skończę. Wreszcie któregoś dnia zdarzyło się coś dziwnego. Jak zwykle odwiedziłem rano portiera. Wchodzę, patrzę i staję jak wryty. No normalnie słowa nie mogłem z siebie wykrztusić...
Obok dziadka siedziała istota tak piękna, jak wszystkie modelki świata, albo jeszcze lepiej. Jej widok był jak promień słońca, niczym lekarstwo na chore gardło, albo najfajniejsza muzyka dla uszu. Stała i nakładała staremu człowiekowi obiad z termosu. Nie da się ukryć. Zbaraniałem. "Zobacz, Alu, to jest właśnie ten szalony chłopak. Często pytałaś o niego" - rzekł dziadek pokazując mnie palcem. Coś mi podpowiedziało, że robię się czerwony jak burak od stóp do głów. Ona zresztą też zarumieniła się niczym pomidor. Przedstawiłem się grzecznie, usiadłem i zamarłem, gapiąc się na nią jak sroka w gnat. Zaległa cisza, którą sprytniutko przerwał portier. Tym razem to on rozgadał się na dobre...i nie minęło pół godziny, gdy całkowicie opuściła nas trema i śmialiśmy się razem z dziadkiem w najlepsze. I wtedy w kanciapie pojawili się rodzice a Ala odważnie zapytała ich, czy puszczą mnie następnego dnia na spacer po górach. Starzy coś tam marudzili, ale portier rozwiał ich wątpliwości mówiąc, ze on też tam będzie i żeby się nic nie martwili. On będzie czuwał... Chyba oczywiste, że on z nami już nie poszedł...Przez cały spacer gapiłem się tylko na Aluńkę. I znowu byłem zakochany! Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, Alicja przyjedzie do Warszawy, do szkoły z internatem. Swojemu tacie powiedziałem chyba najlepszą rzecz, jaka kiedykolwiek przyszła mi do głowy. Powiedziałem, ze to ja sam będę decydował o tym, z kim chcę zostać do końca życia. I żadne jego ustalenia z jakimiś pseudo teściami tego nie zmienią! |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#299 |
Zakorzenienie
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
Poznałem ją w nietypowy sposób. Byłem zapisany na jedną z list dyskusyjnych w ramach ICQ. Nudziłem się i szukałem kogoś do pogadania, zacząłem więc przeglądać ludzi zapisanych na listę. Nie spodziewałem się tam żadnej kobiety, poza tymi które znałem ze związanego z tematem kanału IRCowego. Spotkała mnie miła niespodzianka. Ona była jedną z osób z górnej części listy. Info pokazało że jest kilka miesięcy starsza ode mnie. Cóż, spróbujemy. pierwszy kontakt, pierwsza wymiana zdań. Zaczęło być ciekawie, wyszło na to że mamy podobne upodobania muzyczne i nie tylko. To trwało jakiś czas. Potem znikła nagle na 2 tygodnie. Nie miałem do niej ani numeru ani żadnego innego kontaktu. Pozostało mi czekać. Gdy pojawiła się z powrotem na sieci okazało się że złamała nogę. Tak więc nasza znajomość rozwijała się na sieci - nie dała się odwiedzić twierdząc że nie wygląda ciekawie z gipsem. Rozmowy stawały się coraz bardziej szczere i otwarte. Pod koniec stycznia zdjęli jej gips. Dwa tygodnie później, w Walentynki mieliśmy iść na kolację. Nic z tego nie wyszło bo została do 22 w szpitalu na rehabilitacji i badaniach. Pierwszy raz spotkaliśmy się dwa dni później - umówiliśmy się do kina. Cudowny wieczór spędzony najpierw na rozmowie, potem na oglądaniu filmu. Czułem że między nami coś zaiskrzyło. Dwa dni później poszliśmy znowu do kina na późny seans (skończył się około 1 w nocy), potem cała noc spędzona na rozmowach w knajpce. Wyszliśmy o 4 rano, kumpel którego ściągnąłem do pubu, odwiózł ją i mnie. Wtedy po raz pierwszy ją pocałowałem i poczułem że to jest TO. Zaczęliśmy się spotykać coraz częściej. Miała jedną, lekko denerwującą wadę: regularnie się spóźniała. Byliśmy nierozłączni. Godziny spędzone na rozmowach przez telefon, lub na sieci stały się normą. Niestety jej noga, nadal nie w pełni sprawna nie pozwalała spotykać nam się tak często jakbyśmy chcieli. Ja miałem szkołę i pracę. Ona regularnie chodziła na rehabilitację. Dwa tygodnie po tym, jak zobaczyliśmy się po raz pierwszy, poszliśmy na imprezę do mojego przyjaciela. Oboje się lekko wstawiliśmy, gdy znaleźliśmy się blisko siebie nie mogliśmy się od siebie oderwać. Niemal siłą wymusiłem na właścicielu mieszkania "wyłączność" na jeden pokój. Gdy znaleźliśmy się sam na sam, puściły nam wszelkie hamulce. Mimo innych osób obecnych w pokoju nic nie było w stanie nam przeszkodzić. Jednak dopiero gdy impreza się uspokoiła i położyliśmy się, mogliśmy w pełni nacieszyć się sobą. Wtedy TO stało się w pełni. Kolejne dwa tygodnie przeżyliśmy w lekkim strachu. Nie zabezpieczyliśmy się. A wystarczyło sięgnąć do kieszeni spodni... Ale rzuciło to nam światło na niektóre nasze poglądy. Ona wyszła z założenia że chce mieć dziecko, a czy kiedyś czy teraz to nie ma znaczenia. Ja miałem inne zdanie. To była pierwsza poważna rysa. Lecz sytuacja między nami była dziwna: spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, jednak mieliśmy tendencję do bardzo częstych kłótni. Jednak zawsze kończyły się zgodą. Często do sprzeczek dochodziło na tle źle sformułowanego przeze mnie zdania. Fakt, przyznaje się, w 99% przypadków miała rację. Ale ja po prostu czasem nie słucham tego o mówię i nie czytam tego co piszę. Nie domyślam się jaką reakcję mogą wywołać moje słowa. Jedno moje zdanie nieomal zrujnowało naszą znajomość. Zwrot "stracony czas" nie jest chyba najodpowiedniejszym określeniem na wspólnie spędzony czas. Skończyło się na bukiecie róż na zgodę, bardzo szczerej rozmowie i bardzo przyjemnie i "aktywnie" spędzonym środowym popołudniu 3 dni później. Byłem zakochany. Chyba po raz pierwszy w życiu.
W międzyczasie pojawił się on - jej były. Wtedy nie wiedziałem kim dla niej jest. Pierwsze zetknięcie z nim nie było dla mnie przyjemne. Byliśmy razem w kinie, potem poszliśmy do pizzerii. Wyszło na to że umówiła się z nim aby zabrać jakieś rzeczy od niego, i pojechać do pracy. Gdy wyszliśmy z restauracji, on już czekał w samochodzie. Gdy chciałem pocałować ją na pożegnanie usłyszałem: "Wiesz, możemy pożegnać się tak normalnie? Bo to nie jest taki zwykły kolega?" Poczułem się jakbym dostał w twarz. Mieliśmy porozmawiać wieczorem na sieci. Do momentu kiedy nie otrzymałem wyczerpującej odpowiedzi dręczyło mnie pytanie: kto to jest? Domyślałem się że jest z nim emocjonalnie związana, w grę wchodziły dwie możliwości: albo jest to jej eks, albo obecny facet. Okazało się że jest to człowiek z którym była 2 lata, rozstała się z nim gdy zaczęła się spotykać ze mną. Albo na odwrót. Nigdy nie dowiem się prawdy, co było najpierw. Rozstanie czy ja? Od tego momentu zauważyłem że on pełni w jej życiu poczesne miejsce. Najpierw byłem ja, zaraz potem on. Spotykała się z nim równie często jak ze mną. Nie dawało mi to spokoju. Na moje pretensje odpowiadała "To tylko kolega". Ale i tak wiedziałem swoje. Pierwszą granicą był dzień gdy dowiedziałem się że spędziła u niego noc. Była kłótnia przez telefon, w której padły zdania "Co ty sobie wyobrażałeś!?" i "Jak mogłeś sobie coś takiego pomyśleć?!". To mnie trochę uspokoiło. Tylko trochę. Nadal zbyt często pojawiał się w jej życiu abym był spokojny. Potem był wyjazd nad morze. 5 dni i nocy spędzonych razem. Potem się dowiedziałem że właśnie wtedy nastąpił początek końca. Od wyjazdu spotykaliśmy się jakoś rzadziej, miała dla mnie coraz mniej czasu, coś zaczęło się między nami psuć. Domyślałem się że czuje się uwiązana. Dlatego nie oponowałem jak spotykała się ze znajomymi i z nim częściej niż ze mną. Kiedyś pilnowała mieszkania kogoś znajomego kto wyjechał na kilka dni. Gdy zaproponowałem wspólną kolację, usłyszałem że to nie jej mieszkanie i głupio będzie wyglądało jak od niej rano wyjdę. Skończyło się na obiedzie po którym grzecznie pojechałem do domu. Wszystko zaczynało się powoli sypać, ale ja nadal miałem przesłonięty widok. Znajomi mówili mi że to nie jest normalne a ja wciąż się oszukiwałem że wszystko jest w porządku. Krach przyszedł z początkiem czerwca. Siedzieliśmy w parku, gdy powiedziała mi że będziemy spotykać tylko jako znajomi. Sam nie wiem czemu zrozumiałem to jakoś inaczej. Powtórka tej sytuacji była dwa tygodnie później, gdy usłyszałem to samo. Wtedy jednak upewniła się że dobrze pojąłem sytuację. Wyjaśniła mi to co słyszałem kilka razy wcześniej. Że ona z jednej strony szuka idealnego związku, ale nie chce nikogo zmieniać, bo uważa że tak nie wolno. A ja tym ideałem niestety nie jestem. Przez kilka kolejnych dni chodziłem jak śnięty. Mało co do mnie docierało. Starałem się jakoś nauczyć żyć z tą sytuacją. Zacząłem z nią rozmawiać. Niestety przez kolejne dwa miesiące, niemal każda nasza rozmowa kończyła się karczemną kłótnią, udowadnianiem drugiej stronie że to też jej wina. Wina leżała po obu stronach. Ja nie byłem w stanie wyezgekwować pewnych rzeczy, ona to wykorzystywała. Miesiąc po naszym rozstaniu dowiedziałem się między innymi że pod koniec naszego związku spała z innym facetem. Nie doszedłem czy to był on. Minęły 3 miesiące od naszego rozstania, sytuacja się w tej chwili ustabilizowała. Jesteśmy dobrymi znajomymi. Ona wróciła do niego. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to że ja nie jestem w stanie czuć ani do niej ani do niego nienawiści. On jest całkiem miłym gościem który również nie pokazuje że ma do mnie jakiś uraz. Może przez to że z tego starcia wyszedł zwycięsko?. Pozostaje jedynie niesmak, że byłem tylko przerywnikiem w ich związku, kimś kto wniósł powiew świeżości. Dlaczego jednak musiało się to skończyć dla mnie tak boleśnie? Była dla mnie kimś nowym intrygującym, kimś kto nie bał się mówić otwarcie o pewnych sprawach, kogo poznałem od wewnątrz na długo przed tym jak poznałem jej zewnętrzną powłokę. Teraz usiłuję sobie wmówić że ona nic dla mnie już nie znaczy, to co zrobiła przekreśliło wszystko. Ale mam wrażenie że okłamuję sam siebie. Wczoraj będąc u niej miałem bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony gdy przypomnę sobie jak się wszystko wcześniej układało, to budzą się we mnie negatywne uczucia, ale z drugiej gdyby stanęła przede mną i powiedziała że tym razem się wszystko się ułoży to wiem że, zapamiętałbym się w niej bez reszty. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#300 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 290
|
Dot.: "Spotkałam dzisiaj miłość ... " - czyli piękne opowiadania o miłości i nie tylko
Beat@ super
![]()
__________________
Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym zrządzeniem losu |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 16:51.