|
Notka |
|
W krzywym zwierciadle odchudzania Jest do jedyne forum, na którym zamieszczamy wszystkie diety, które promują odchudzanie poprzez drastyczne ograniczenie kaloryczności, tzw. "diety głodówkowe", które nie mają nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem.
|
![]() |
|
Narzędzia |
![]() |
#31 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 294
|
Dot.: powrót do zdrowia jest możliwy! :)
Nie wytrzymuję już psychicznie
i do tego presja nauki i anoreksja ciężko mi teraz godzić studiowanie z chorobą dziwię się tylko dlaczego, skoro tak dobrze mi poszło w 1 semestrze... a jeśli bym wzięła urlop, a 1 semestr mam zaliczony, to od przyszłego roku muszę od nowa czy mogę od 2 semestru, skoro 1 semestr zaliczony?? albo może indywidualna organizacja studiów? czy może walczyć sama i iść do przodu? zająć się życiem i solidnym jedzeniem, tyciem? bo chyba to ważniejsze niż super wyniki ze studiowania... co robić..? |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#32 | ||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: parę chwil wcześniej.
Wiadomości: 6 532
|
Dot.: powrót do zdrowia jest możliwy! :)
Cytat:
![]() Cytat:
![]() |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#33 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 294
|
Dot.: powrót do zdrowia jest możliwy! :)
ale boję się, że znowu wpadnę w obsesję ciągłej nauki...
żyję ciągłymi obsesjami... a jak się nie uczę, to mam straszne wyrzuty sumienia i potrafię nawet z tego powodu ryczeć, to chore! to jest natręctwo, bo jak jadłam w miarę dużo, to uczyłam się non stop, żeby mieć gdzieś mega kontrolę no i ta obsesja tym razem w nauce się usadowiła, że tak powiem a teraz znowu chyba w jedzeniu, bo nie tyję, a nawet waga trochę w dół poleciała, nie wiem jak teraz... coś czuję, że nieciekawie czemu myślicie, że inna organizacja studiów to zły pomysł? albo urlop? jak ja mam studiować ze śmiertelną wagą dalej? I psychicznie dół mega daleko od domu nie wiem co robić ![]() idę zjeść śniadanie, później mam zajęcia no i wizyta u nowej lekarki zobaczymy co ona powie ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#34 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-05
Wiadomości: 3 533
|
Dot.: powrót do zdrowia jest możliwy! :)
Czy mogę prosić o przeniesienie tej rozmowy gdzieś indziej? Ten wątek był pomyślany jako pozytywny przekaz, że da się wyjść z choroby i chciałabym, żeby tak pozostało.
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#35 | |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-12
Wiadomości: 1 231
|
Dot.: powrót do zdrowia jest możliwy! :)
Cytat:
Tyle razy mówiłaś już, że dasz radę itp. itd. i jakoś nic z tego nie wychodziło. Wytłumacz mi więc w czym ta przerwa ma Ci pomóc? Chcesz znowu zamknąć się w domu, tylko z chorobą? Oczywiście, że z niebezpiecznie niską wagą źle się funkcjonuje, ale, bądźmy szczerzy, Ty raczej sama nie przytyjesz do przyzwoitej wagi. I znów zamiast wyciągnąć z mojego postu rzeczy WAŻNIEJSZE, skupiasz się na objawach.
__________________
Kochać i tracić, pragnąć i żałować; |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#36 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 294
|
Dot.: powrót do zdrowia jest możliwy! :)
Przepraszam, że wprowadziłam tu taką atmosferę...
Teraz piszę tu, bo nie chcę w kilku wątkach się wypowiadać naraz, jak tu zaczęłam to tu dokończę ![]() Wczoraj było totalne dno psychiczne, nie chciało mi się żyć (ciągle huśtawka emocjonalna), byłam totalnie rozbita, myślałam o urlopie lu o rezygnacji ze studiów. Wiem, że jeśli bym to zrobiła, nie wybaczyłabym sobie, bo bardzo dobrze mi idzie. Tylko, że coraz częściej mam wątpliwości czy na pewno to jest to, co chcę robić, co chcę studiować. Dzisiaj jakoś lepiej, bo miałam wizytę (terapię) u lekarki. Jednak mam wyraźny warunek. Jeśli na następną wizytę za tydzień nic nie przytyję, pani doktor nie będzie mnie dalej leczyła... to jest motywacja duża, bo bez niej raczej nie dam rady... Od długiego czasu stoję w miejscu, ostatnio chudnę i ciągle organizm mam totalnie wyniszczony, bo ciągle mam śmiertelnie niską wagę... Raz jest lepiej, raz gorzej, było tragicznie, jest lepiej, ale dobrze nie jest! Do szpitala iść nie chcę. Byłam już 4 razy hospitalizowana w różnych miastach i mam dość, już bym tego nie wytrzymała. Nie licząc jeszcze krótkotrwałych pobytów w normalnych szpitalach na kroplówkach itd... Ale jeśli sobie nie poradzę, to niestety będę musiała... ale wiem, że potrafię! Mam studia, dobrze mi idzie, jakoś staram się funkcjonować, mimo silnej depresji i ryczenia (nieraz pół dnia). P.doktor dzisiaj podniosła mnie na duchu, podczas sesji płakałam non stop, dzięki czemu się oczyściłam trochę... Nie wiem co postanowię w związku ze studiami, na pewno ten rok chcę skończyć. Wiem, że wszyscy byliby zawiedzeni jakbym zrezygnowała, mając tak dobre wyniki. Nie poddam się. Ale póki co priorytetem ma być tycie, zdrowienie, wracanie do ludzi. To tak cholernie ciężkie! Już od kilku lat moja waga waha się w granicach 30-39 kg, nigdy więcej, non stop śmiertelna waga, dlatego tak mi trudno przyjąć do wiadomości to, że mam ważyć jak kobieta, a nie jak dziecko, do którego się przyzwyczaiłam;/ Podobno po 40 idzie już z górki? ![]() Nie podałam tu wagi, żeby mi w jakiś sposób "ulżyło", tylko w tym sensie, że jest mi trudno jakoś tyć do w miarę normalnej wagi. Bo jak to jest ważyć i czuć się normalnie? Ja już tego nie pamiętam... A chciałabym poczuć się wolna, zdrowa, radosna, szczęśliwa!!! Teraz mam się skupić na tyciu, bo będzie za tydzień decydujący moment, czy zostaje na terapii czy "do widzenia"... A studia to dodatek! Chcę wyluzować w tym semestrze, bo nie muszę mieć najlepszych ocen, po co mi to? W ogóle jakoś mi to satysfakcji nie dało tak na prawdę, no może na chwilę... ale choroba jak była, tak była... i nawet zaczęło znowu lecieć w dół... Tak dodam, że nie jestem ważona, tylko mierzona no i niestety w udach o 1cm spadło od ostatniej wizyty, więc rzeczywiście ciekawie nie jest. Także dziewczyny, moja chwila prawdy!Ja wierzę, że dam radę, bo w tamtym roku jak się zmobilizowałam też potrafiłam sama trochę tyć. Ale teraz nie trochę, tylko już na prawdę, bo czas ucieka! I co ja zrobię, jak za kilka lat pomyślę "jaka głupia byłam!!!" No co? Już nic... dlatego teraz muszę tyć, muszę zwiększyć kaloryczność, bo znowu jadłam za mało... Trzymajcie kciuki, napiszę za tydzień czy udało się ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 03:53.