Witajcie dziewczyny,
biorę tabletki anty od dłuższego czasu. Jestem z pierwszym partnerem, który do tej pory używał jedynie prezerwatyw. Od 5 miesięcy współżyjemy, na początku była to mieszanka tabletki + prezerwatywa, pownieważ jemu nie mieściło się w głowie, że jedna malutka tabletka działa tak bardzo... Wiem, wiem. Nawet mój Ginekolog na tę historię kiwa porozumiewawczo głową

Stopniowo odeszliśmy od prezerwatyw, ale! Finał nigdy nie następuje we mnie. Więc mamy teraz kombinatorykę stosunku przerywanego z tabletkami. Męczy mnie już to cholernie, bo pilnuję się z tym nieziemsko, znam wszystkie możliwe leki/środki, które obniżają ich skuteczność. Pilnuję się co do minuty, ulotkę znam na pamieć po to żeby kochać się w końcu swobodnie do końca! Wiem, wiem jedynym wyjściem jest nasza rozmowa i tak jest. Rozmawiamy, bez końca tłumaczę mu na czym polega stosowanie tabletek, jakie zmiany zachodzą w moim organiźmie, jak regularnie się z tym pilnuję, proponuje żeby poszedł ze mną nawet przy okazji do gina żeby o tym porozmawiać, bo jednak może lekarzowi bardziej uwierzy, czytam z nim te ulotki, tłumaczę. Ba! Nawet pokazywałam mu kobiece książki dotyczące anty i wskaźnika Pearla, fora gdzie wypowiadają się lekarze i NIC! Ja mam wrażenie czasami, że on myśli że naszym jedynym zabezpieczeniem jest stosunek przerywany, a ja chyba dla picu biorę te hormony.
Chciałam zapytać jak to z Wami było dziewczyny, czy Wasi partnerzy łatwo się przekonali do tabletek, jak tego dokonałyście? Czy ja po prostu mam mój feralny przypadek

Chciałabym zobaczyć jak to w końcu jest, ale też chciałabym mieć w końcu taki swobodny seks, bez też głupiego pytania jak kończymy albo w trakcie czy to aby na pewno działa... Nawet argument, że w jego preejakulancie znajdują się plemniki i równie dobrze mieliśmy jakieś kilkadziesiąt możliwości do zapłodnienia, albo gdy parę razy nie był pewien czy zdążył a mimo to jak w zegarku mam krwawienia i wszystko. Ręce mi opadają...