![]() |
#31 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Napisał właśnie że jest juz w domu i czy chcę zadzwonić. Chyba zaryzykuję i pogadam z nim dzisiaj. Jeśli wytrzyma i wytłumaczy to dobrze- jesli sie wkurzy i powie mi ,sajonara' wtedy cóż... |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#32 | |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-10
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 1 427
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
__________________
"Chciałem się pozbierać, ale rozsypywałem się w takich miejscach, do których nie chcę wracać." Maks Somow 04.02.2015 rok - Inżynier
![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#33 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#34 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 280
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Faktycznie są 2 metody zakończenia relacji, która się sypie. Można jej dać czas, żeby się wypaliła i czekać, milcząco aż to nastąpi albo postawić sprawę jasno. Wybór chyba zależy od osobowości. Z tego co piszesz, najwyraźniej źle się czujesz w opcji czekania, więc jego prośba o cierpliwość jest dla Ciebie poniekąd niewykonalna tzn. koszty emocjonalne są bardzo wysokie. Po prostu zadaj sobie pytanie o te koszty. Jakie koszty emocjonalne jesteś w stanie ponieść? Co jest dla Ciebie najlepsze? Co jest w Twojej sferze wpływu, czyli co Ty możesz zrobić, a co jest tylko w sferze zainteresowania. To drugie to wishful thinking, fantazjowanie i łudzenie się, że on się nagle zmieni, że sytuacja się odwróci.
Poza tym pomyśl też perspektywicznie, co w stanie zauroczenia bywa trudne ![]() Opcja przemilczenia jest psychologicznie najgorszą z możliwych. Podstawą udanego związku jest dobra, czyli otwarta komunikacja i...zaufanie. Milcząc oddalasz się emocjonalnie od drugiej osoby. Zaufania ja tu też nie widzę ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#35 | ||
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-10
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 1 427
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
---------- Dopisano o 11:46 ---------- Poprzedni post napisano o 11:44 ---------- Cytat:
__________________
"Chciałem się pozbierać, ale rozsypywałem się w takich miejscach, do których nie chcę wracać." Maks Somow 04.02.2015 rok - Inżynier
![]() |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#36 | ||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 7 621
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Cytat:
![]() ![]()
__________________
What you're drinking? Rum or whiskey? Now won't you have a Double with me? I'm sorry I'm a little late I got your message by the way I'm calling in sick today So let's go out for old time's sake Edytowane przez Organzza Czas edycji: 2014-12-20 o 11:13 |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#37 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
adałam z nim wczoraj, w sumie ze 3h wisieliśmy. I w sumie chyba powiedziałam wszystko co mi nie pasowało. Powiedziałam że mi byłoby łatwiej w takiej sytuacji po prostu mieć normalny kontakt- powiedział że no ale on nie jest mną i że może mu jest łatwiej nie myśleć o tym że tęskni żeby zadbać o swoje sprawy. Że rozmawia ze mną więcej niż ze swoją rodziną a to wcale nie znaczy że dba o nich mniej albo że mniej za nimi tęskni. Że tęsknota sprawia że mu trudniej i czuje się słabszy, a że teraz nie może się tak czuć. Że jak pytałam że ostatnim razem jak był w finlandii to tak nie było - to powiedział że nie musiał się martwić o fundusze i że zaraz po tym wracał do domu, że to w ogóle sytuacja bez porównania. Powiedział że kiedy on się na czymś skupia, to się skupia i nie lubi się rozpraszać dopóki to na czym się skupiał nie jest skończone. powiedzial ze czasmi sie czuje jakbym naciskała, ze rozmawia ze mna bo kocha i chce rozmawac ze mna, a nie ze wzgledu na to ze jest do tego zobligowany. i czasami mowie do niego jakby mial obowiazek rozmawiac ze mna cały czs, nawet jesli nie chce, poniewaz chce sie skupic teraz na swoich sprawach. Rozmawia ze mna kazdego dnia od kiedy sie obudzimy az do kiedy pojdziemy spac. nie rozmawiamy tak duzo jak na poczatku ale tak jak mowil wiele razy - na poczatku nie mial nic innego na glowie i byl zwyczajnie skoncentrowany na mnie. i to tyle. i to dlatego chce wszystko zrobic dobrze, poniewaz nadal jest na mnie skoncentrowany, ale ze ja tego nie potrafie zrozumiec' Potem pytałam go o to konto ostatnie co zalozyl zeby mnie niby sprawdzic. I zapytałam dlaczego tam sie pojawialo ze byl dostepny dzien wczesniej - skoro mógł po prostu to zostawic. Powiedzial ze jesli sie tam nie loguje to niby konto usuwają (?), i ze caly czas sprawdzał czy są tam jakies wizyty z polski zeby dowiedziec sie czy go sprawdzam tez. Powiedzial ze wszystko co tam bylo napisane, bylo dla mnie, bo ze wiedzial ze to znajde - ze nawet wypisal tam rzeczy z ktorych oboje żartujemy.. zebym po zobaczeniu tego pomyslala, ze moze to wiadomosc ze ,,nie oskarze go bo moze to jest dla mnie" ;/ i mowie mu ze do tego mogl wlozyc tyle wysiłku a ze mna tak nie gada. A on na to ze wypisanie tego zajęło mi 5 minut. Ze to dlatego ze mnie ostrzegał, ze mam nie grzebac i ze nie rozumiałam. I mowie ze skad mam pewnosc ze z nikim nie pisał? A on ze a skad ma miec pewnosc ze ja na czatrulet tylko uczylam sie angielskiego? ze moje slowo zawsze jest słowem prawdy a ze jego zawsze jest poddawane pod wątpliwosc. I zapytałąm po co w takim razie wstawiał swój link do fanpage (jego hobby jest aktorstwo) a on na to ,,reklama? myslisz skąd mam te 116000 ludzi?" napisal ze niby z wielu stron w tym tez randkowych (? ; / ) ze wklejał ten link zawsze gdzie popadnie w formie reklamy. A ja na to ze czemu w takim razie miał status wolny - to mowil ze to niby automatyczne. I mowie ze wcale nie. A on dalej ze tak, tam bylo automatyczne (lol? ; / ) I ze jesli chce kontynuowac z oskarzeniami to prosze bardzo, ale on ostrzegał zeby ustrzec mnie przed czymś takim. Ze to bylo dla mnie ostrzezenie. I ze czy uwazam ze ostrzegał mnie po nic? I ze mial nadzieje ze nie bede grzebac. Zapytalam czy chociaz sie poczul zle z tym wiedzac ze mialam takie zle doswiadczenia i zrobil to samo. Na co on, ze ,,jesli chodzi o twoje grzebanie? tak, poczulem sie jak ,,mam nadzieje ze nie mam racji" : / Ze prosił od samego początku zeby w niego nie wątpic. I że jego prośby nie zadziałały. Że nie używał tych kont. Ale że od początku mowil ze jesli chce z nim byc to nie moge cały czas miec watpliwosci i grzebac na jego temat. A że ja zawsze to robiłam. Mówi że nie ma żadnych aplikacji. Ze nie uzywa stron randkowych. I ze ich nie uzyje. Ze juz o to pytałąm i juz odpowiadał. I cos tam mowilam o gadaniu i kontakcie. Powiedział, że zawsze tu jest jesli potrzebuję pogadac, nawet ktoregos dnia ostatnio powiedzialam ,,skype teraz" to od razu przyszedl pomimo tego ze cos robił. Wiec ze mam nie mowic ze ,,nie ma go tu dla mnie" . I mowie ze nie uzywa tylu miłych słów cos kiedys. A on ze jak to nie, I ze nie tylko mowi je jak zyczy dobranoc, i ze to ja czasem nie odpowiadam na nie. I ze tylko w momencie kiedy zaczynam tego typu ,gadki' to uzywa ich mniej, bo ze nie lubi takich rozmów. I jak powiedzialam ze nie czuc jakby byl zaangazowany w to co sie u mnie dzieje, to mowi ze jak to nie - ze skoro mowie ze mam tylko cos do powiedzenia na 15 minut a wisimy po 2-3 godziny to chyba znak ze jest po mojej stronie. Ze nawet wtedy przyszedł bo chcialam powiedziec wszystkie te rzeczy. I ze nie mam powodów do bycia smutną, bo on caly czas tu jest. I mu mowie ze nawet jak jest dostepny to nic nie pisze. To on pyta ile razy, nawet dzisiaj, ze bylam niby online przed nim i ze nic nie powiedziałam. I ze był online pozniej i ze i tak byl pierwszym zeby cos powiedziec, bo ze znajac mnie to bylabym uparta czekajac i nic nie mowiac a potem bym wyrzut miala ze niby nie napisal. i nawet zrobil zrzut ekranu zeby niby udowodnic o ktorej wszedl na whatsapp. I pytam sie w takim razie czemu jest co chwile praktycznie dostepny na whatsappie skoro nic nie pisze do mnie, albo malo/rzadko. Gdzie kiedys wisielismy non stop. To powiedzial ze jest niedostepny tylko wtedy kiedy przez jakis czas nie dotyka telefonu. Kiedy ma zle polaczenie albo wcale bez połączenia. Ze jesli po cokolwiek ruszy telefon to od razu tam niby pokazuje ze jest online I ze głównie rusza go zeby sprawdzic czas.. I pokazal telefon i włączyl tak zeby zaswieil sie ekran główny zeby byl czas - i tez wlaczylam zeby mu pokazc i wcale nie był aktywny I mowi ze jak powiedziałam ze byl nieaktywny to pierwsza rozmowa jaką tam mial, to byla nasza. I ze jak tylko mi pokazal swoj telefon to od razu wzielam swoj zeby mu udowodnic ze nie ma racji Ale ze jak to zrobil to zaraz odblokował telefon i pokazal nawet nasza rozmowe. Mowie mu ze w takim razie po tym co powiedzial wczesniej to brzmi po prostu jakby celowo sie nie odzywał. A on na to, ze to chodzi o to ze w ciagu ostatnich dni ja pisze czego nie powinnam pisac. Ze ma na mysli ,tego typu' pogadanki, Ze mowie ze odsuwa mnie na bok, ze niby nie jest dobrym chlopakiem (nigdy tak nie mowilam- to on sobie dodal), ze niby nie dba o nic, ze ma czas dla wszystkich i ze jest ciagle on-line i ze nigdy nie gada ze mną Ze to chodzi o tego typu wyrzuty z mojej strony. i napisal ,,mow o ciekawszych rzeczach to moze sprawy w tej kwestii beda lepsze' - ze poniewaz moje konwersacje ostatnio oparte są głównie na tym, i ze prawie kazdego dnia wynajduję coś zeby wytknąć cos nowego zeby udowodnic niby jaki on jest ostatnio niedobry. i mowie - czyli przyznajesz ze specjalnie sie odcinasz i ze nie chcesz gadac. a on ze nie, ale ,,to bardzo pomaga' i ze odkad tu przyjechal, to prosil mnie wiele razy, zeby skoncyc z takimi wyrzutami, bo ze TO nie pomaga nam wcale, i ze wiele razy mowilam ze przestanę, a tego nie zrobiłam. Ze to ja ze swojej strony zaczęłam z takimi gadkami, i ze to kiedy ja zaczelam to wszystko sie ,,zatrzeslo" (tzn napisal dokladnie started to shake). i ze prosil wiele razy zeby przestac i napisal, ze sorry ale ze ja zyje i mam duzo ciekawych rzeczy do roboty i ze on tez nie moze zyc? i pyta czy ma zyc tylko moimi historiami? i ze fakt ze nie ciagnie dlugich rozmow na ich temat to nie znaczy ze ich nie lubi, albo ze nie przykłada do nich uwagi. ale ze jesli cos robi albo jest zajety, to czy musi wszystko rzucic zeby przeprowadzac wielką analize na ich temat? ze ja opowiadam, on czyta i skomentuje albo zapyta o cos jesli czuje potrzebę. I ze co wiecej powinienen zrobic zeby udowodnic ze przyklada do tego uwagę I mówię że co? ze przeciez ja mu nie zabraniam zyc swoim zyciem. A on ze wlasnie tego oczekuję, żeby przestał. I prowadzic dlugie rozmowy na te tematy ktore mu mowię. I mowie ze przeciez wczesniej tez mial zycie a je prowadzil - a on ,tak bo stanie caly dzien za ladą to wielkie zycie' i mowie ze to wyglada tak jakby wczesniej po prostu przykładał do tego wszystkiego uwagę, bo mial nadmiar czasu, a ze teraz wszystko jest wazniejsze a on mnie juz nie potrzebuje. a on ze no oczywiscie wniosek musi by taki, ze on jest tym złym. I mowi ,,ze ja cie odsuwam na bok?" i ze nie mowilam ze odsuwa mnie na bok kiedy zdecydowal sie wydac pieniadze ktorych nie mial i potrzebowal, na to by by ze mną' i ja mówię że no ale to różnica - bo wtedy tez inaczej gadalismy. I ze on sie musi starac jak cholera zeby przetrwac, a ja nie musze sie o ni martwić. I ja mowie znowu ze wczesniej bylo inaczej. A on ze z kazdym jego słowem ja wynajduje kolejne zeby coś wytknąć przeiw niemu i napisal ,,jestes taka samolubna W TEJ SPRAWIE - i drukowane litery po to zebym zauwazyla ze mowi tylko o tym a nie ogólnie. Ze nie wazne ile razy probuje mi to wyjaśnic to ja nigdy nie rozumiem i zawsze bede sie czuła smutna poniewaz on jest taki zły i odsuwa mnie na bok, poniewazż ja w swoim ,regularnym zyciu' nie dostaję takiej samej dawki uwagi w momencie kiedy on walczy o przetrwanie, i ze chodzi o uwagę którą dawał kiedy nie musiał o ni walczyc poniewaz nie mial powodu do walki o cos. I nie ma powodu znowu probowac tego tłumaczyc w kółko i kółko bo zawsze wniosek jest taki sam I ze nawet prosił zebym z tym skonczyla jak pracował nad tym video i mowilam ze skoncze, a tego nie zrobilam - ze nawet teraz prowadzę taką rozmowę. I mowie ze no sorry ale generalnie tez ze swojej strony zmienił nastawienie. A on ze w takim razie ja tez mam przestac z tym o co mnie zawsze prosi. I mowie ze to wedlug niego to jest jakas kara czy co? A on ze to nie jest kara i ze jesli zobaczy ze ja przestaje to on tez zacznie zmieniac nastaiwenie. I ze on tez traci ochote do rozmowy za kazdym razem kiedy ja wałkuję takie tematy. I mówię ze jakos wczesniej zawsze chcial normalnie gadac. A on ze jakos kiedys caly czas pisalam o innych, fajnych rzeczach, a ze ostatnio tylko dbam o to zeby cos wytknąć i narzekac. I ze czy uwazam, ze to sprawia ze on chce byc caly czas pod telefonem? no to mowie ze pewnie nie. A on, ze w takim razie bądź ta dziewczyną którą poznałem. poniewaz to sprawiało że mial ochotę gadac i leciec do mnie do kraju. ze ma teraz duzo rzeczy na głowie, prawda, ale zawsze znajduje czas dla mnie. ale ze z takim nastawieniem jakie pokazuje od kiedy on jest tam, to ta chec redukuje sie w czasie kiedy znowu prowadze tego typu rozmowy. I ze to ja mowie zawsze ze jestem taka sama, ale to nie prawda. Ze zawsze bylam najpozytywniejsza osoba jaka znał. I ze teraz mowie ze chce mu pomoc, ze wiem ze ma duzo na glowie ale zamiast sprawic zeby to było dla niego łatwiejsze, to ja sie tak zachowuje. I czy mysle ze to pomaga. Ze zamiast sie skupic na jego sprawach, to on sie wkurza bo cały czas mu cos zarzucam. e zawsze jak mu cos pisze to i tak odpowie, ale ze jesli coś robi, to nei przyklei się do telefonu zeby prowadzic wielkie konwersacje i ze to ja sie czuje urażona przez to. Ze nie mieszka teraz sam i że to bardzo niegrzeczne byc caly czas pod telefonem i nie byc nawet towarzystwem dla osoby ktora udziela mu mieszkania, Ze tez lubi np wyjsc połazic po helsinkach, i nawet jak nei ma neta w telefonie to stara sie znalezc jakies wifi zeby wyslac wiadomosc. To mu mowie ze nawet nie powiedzial slowa ze np idzie do miasta cz ycos - a on ze a ile razy ja szlam w falun do miasta i nie mowilam. i ze sorry ale ze nigdy nie dzielil sie kazdym drobiazgiem I że zrobie co uwazam za słuszne, z on juz mi mowil wiecej niz raz, ze powinnam to zmienic. Ze powinnam przestac z patrzeniem na wszystko przez negatywny pryzmat, tak jak niby ostatnio caly czas robię. Ze kiedy mnie poznal bylam mega pozytywna i ze teraz jestem od tego daleka. i ze dla niego i dla siebie byloby dobrze do tego wrocic i pytal czy jest jeszcze cos co chcialam poruszyc - mowie ze w sumie moglby powiedziec czy on w ogole jeszcze chce ze mną byc. A on, ze ,,no nie, siedzę tu od 3 godzin sluchajac i odpowiadajac i nie chce z toba byc?" takze to w sumie wszystko z tamtej rozmowy. rano musialam jechac po jakies gdzies to nie bylam pod tel, wrocilam po poludniu, byl koło 12 na whatsappie i cisza. to wyslalmam mu przed 15 wiad ,wiec bez dzien dobry?' - jakies pol godz temu odpwoiedz ,moglbym zapytac Cie o to samo" Jeśli ktokolwiek przebrnął- co o tym myślicie? |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#38 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2014-10
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 1 427
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Przebrnęłam i współczuję mu, jeżeli musiał przechodzić przez to samo. Jesteś strasznie drobiazgowa, ja wiem, że chciałaś nam tu wszystko przekazać itd.
Ale nawiązując do Waszej sytuacji. Z tego, co wcześniej pisałaś, wywnioskowałam, że miałaś w poprzednim związku jakieś "jazdy", ale nie przenoś tego na swój obecny związek, bo zniszczysz tą relację. Jak dla mnie wyjście jest jedno - albo mu zaufasz, albo bez sensu dalej to ciągnąć. Co do tego, że nie ładnie jest wisieć non stop na telefonie, będąc u kogoś, to prawda. Może rzeczywiście z tą apką jest tak, że jak stuknie w ekran, to się uruchamia w tle. Odpuść mu, bo zamęczysz chłopaka :P.
__________________
"Chciałem się pozbierać, ale rozsypywałem się w takich miejscach, do których nie chcę wracać." Maks Somow 04.02.2015 rok - Inżynier
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#39 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 280
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
W sumie zgadzam się w pełni z Yennefere. Facet jest bardzo sensowny i otwarty i ewidentnie Ci zakomunikował parę razy, że czuje się osaczony…
"Powiedział że kiedy on się na czymś skupia, to się skupia i nie lubi się rozpraszać dopóki to na czym się skupiał nie jest skończone." To podejrzewałam już wcześniej, bo sama tak mam ![]() ![]() ,,no nie, siedzę tu od 3 godzin sluchajac i odpowiadajac i nie chce z toba byc?" A tu masz odpowiedź na swoje wątpliwości ![]() W fizyce jest takie prawo, że im bardziej naciskasz, tym większy jest opór lub materiał nacisku bardziej odskakuje. Proszę mnie tutaj nie łapać za słowa, bo jest humanistą a nie fizykiem ![]() Według mnie ta relacja jest w Twoich rękach, choć istnieje też prawdopodobieństwo, że on się skupi na tej pracy całkiem...Jak to mówi mój przyjaciel "nie bierz faceta na dorobku, bo on się wtedy koncentruje na tym, żeby się wybić". W sumie od mądrości mężczyzny zależy, czy umie zbalansować swoje życie życie prywatne i zawodowe. Ale naprawdę nie pozostaje Ci nic innego, jak dać mu przestrzeń, bo w innym razie wychodzi z tego pat...a w dalszej konsekwencji mat. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#40 | ||
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Z drobiazgowością - rzeczywiście, masz rację. Naprawdę chciałam nakreślić tu sytuację jak najbardziej szczegółowo, żeby uzyskać w miarę najbardziej trafne rady. Tak, w poprzednim związku byłam zdradzana właśnie w taki sposób że partner ,kręcił' coś w internecie... Niby masz rację, sama też to powtarzałam od samego początku żeby nie wisiał jak jest gdzieś/z kimś, ale mówił że nigdy mu to nie przeszkadzało i zawsze chociaż raz na jakiś czas coś wysłał - i zawsze oczekiwał ode mnie tego samego. Jak wyszłam gdzieś i słowem się nie odzywałam, to mówił że zapominam o nim itp. Plus teraz jak wychodzi to tak czy siak praktycznie cały czas, albo co chwilę jest dostępny - czyli mimo wszystko na telefonie wisi, tylko nie pisze do mnie :/ Niby ma w tle tą aplikację, ale wątpię żeby stukał w ten ekran co chwila, skoro jest dostępny bardzo, bardzo często... ---------- Dopisano o 15:18 ---------- Poprzedni post napisano o 15:08 ---------- Cytat:
![]() I nie wiem, czy mogę jeszcze bardziej ,,odpuścić" skoro taki kontakt to jedyny jaki mamy (nie mozemy sie poki co zobaczyc na zywo) i skoro nie pytałam o skype przez jakiś czas to nie widzieliśmy się nawet w taki sposób przez tydzień, czy dwa bo sam by nie zaproponował. Jak nie odezwę się pierwsza, to i nawet głupiego dzień dobry nie dostanę chociaż był dawno dostępny... Naprawdę nie wiem, czy jestem w stanie dać jeszcze więcej przestrzeni - skoro w porównaniu do naszych dawnych relacji, to jest jak niebo i ziemia ![]() ![]() Niby rozumiem, skupia się itp - ale skoro nie ma czasu na rozmowy ze mną, to po co wisi na tej aplikacji cały czas mimo wszystko? ![]() Z tym, że wisi 3 godz słuchając - niby racja, wysłuchał, odpowiedział. Ale to były takie odpowiedzi proste i rzeczowe (w niektóre nie do końca wierzyłam)- ale to nie było nic w stylu ,,zależy mi na Tobie" albo nic z ,miłych" rzeczy. Przez całą rozmowę nic takiego nie padło... Staram się dać przestrzeń, naprawdę. Postaram się nie narzekać, ale naprawdę niektórych rzeczy nie rozumiem... Wczoraj na przykład nie pisałam nic przez dłuższy czas, to napisał po południu czemu jestem bez słowa. Napisaliśmy sobie dzień dobry. Powiedział że idzie wieczorem na koncert znajomego i że nie będzie miał internetu. Ja wychodziłam też ze znajomymi - więc powiedziałam, że ok w takim razie nie będę sprawdzała telefonu, skoro nie będziemy gadać. Miał iść koło 20 - ja włączyłam telefon niecałą godzinę później... i oczywiście znowu dostępny. Napisałam - nie na koncercie? Odpowiedział że niby jest w kawiarni na espresso bo mają ,pauzę' (samo dotarcie tam by zajęło przeciez mniej wiecej tyle czasu, to jak mogą miec pauzę, skoro mieli grać?). No ale mniejsza, życzyłam milego wieczoru. Zawsze też zyczymy sobie dobranoc albo po prostu mówimy że dotarliśmy do domu, żeby się nie martwić. Napisałam to jak wróciłam - cisza. Obudziłam się rano i widziałam że był dostępny po piątej - cisza. I do tej pory też cisza. ![]() ![]() |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#41 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 18
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
SamotnaLucy
Trafiłam na Twoją historię poszukując pocieszenia i porady. Czytając Twoje wypowiedzi myślałam "hola, hola! Czy ona przypadkiem nie umawia się z MOIM chłopakiem?!" Moja sytuacja wyglądała kropka w kropkę jak Twoja! Związek na odległość.... duuużą bez możliwości spotkania w weekend czy nawet dłuższe święto. On w międzyczasie zmieniał pracę. Słyszałam te same argumenty kiedy zaczął się oddalać... A ja robiłam dokładnie to samo co Ty - czyli marudziłam, jęczałam, powtarzałam trzy tysiące razy co mnie boli i dlaczego. On zapewniał o niesłabnącej miłości... W przeciwieństwie do Ciebie ja nie byłam specjalnie zazdrosna, ale brakowało mi kontaktu który coraz częściej ograniczał się tylko do 5 min skype przed snem. Mówię o tym ponieważ czytając to wszystko czuję się jakbym czytała swoje własne wątpliwości sprzed kilku miesięcy... Bardzo bym chciała żeby wtedy ktoś powiedział mi to co ja zaraz powiem Tobie - zamiast tych wszystkich wypocin że "on powinien..." "jeżeli by mu zależało to..." "ja bym na Twoim miejscu tego nie wytrzymała, jesteś aniołem że to znosisz". Ja powiem Ci. Daj mu czas. Wysłuchaj go... ale tak naprawdę wysłuchaj! Nie czekaj na złe słowa które mogą paść z jego ust... że już go nie interesujesz, że się znudził, że jest ktoś inny... bo jak czekasz na te słowa to nie słyszysz tego co on Ci naprawdę mówi. Uwierz... Ale tak z całego serca. Uwierz że Cię kocha bo jaki normalny człowiek siedziałby przed komputerem/telefonem tyle godzin żeby z kimś rozmawiać? Nie możesz porównywać Swojego związku z nikim kto ma tę drugą osobę przy sobie - niestety tak to wygląda. Związek na odległość wymaga niesamowitego zaangażowania, zaufania i zrozumienia! Nikt tutaj nie zrozumie Cię tak jak ja. Czytając te posty czytałam własne myśli. "Skoro nie pracuje to ma więcej czasu więc powinien spędzać go w większej ilości ze mną". Niestety okazuje się że faceci wolą się w takich sytuacjach "odciąć". Podsumowując... Lucy cierpliwości. Nie grzeb, nie narzekaj. Ustal datę kiedy się zobaczycie - nawet gdyby miało to być za 10 miesięcy. Do tego czasu zajmij się innymi sprawami, nie napastuj go, nie odzywaj się kilka dni - WIEM jakie to jest trudne, ale zapewniam Cię że nie zapomni ot tak o Tobie. Trzymam kciuki |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#42 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2014-10
Wiadomości: 103
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Jego wytłumaczenia są generalnie słabe. Silni ludzie, nie zwracają uwagi na takie rzeczy i nie zachowują się w taki sposób. Kolejna kwestia jest taka, że jeśli komuś na Tobie zależy to nie będzie się celowo izolował niezależnie od tego jaka sytuacja się trafi w życiu. Nie stracił dwóch rąk, więc ta dramaturgia odnośnie sytuacji bez pracy i funduszy jest śmieszna. Nie ma 15 lat, żeby tak to przeżywać. Poza tym, jeśli komuś zależy to będzie się starał, cały czas. A on jak widać przestał. Z tymi portalami, czy pojawianiem się online dość mocno kręci i kombinuje. Daj sobie na wstrzymanie i zacznij go olewać. Chociaż ja bym na Twoim miejscu to zakończył. Mniej nerwów dla Ciebie.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#43 | ||
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
![]() Tylko właśnie nie rozumiem co się zmieniło - i dlaczego? Jak myślisz? Skoro wszystko było na idealnej drodze, kontakt i wszystko, ten cały czas razem i nagle bum od momentu wyjazdu... ![]() Również niestety te wytłmaczenia z portalami wydawały mi się przesadzone ![]() Dzisiaj nic pierwsza nie pisałam, to odezwał się koło 17 mówiąc że po powrocie z koncertu nie miał wifi... Później wysłał kilka zdjęć okolicy i generalnie tyle z rozmowy... Wieczorem napisał, że ogląda film i pytał co robię. To nawet nie jest rozmowa ![]() Jak tak to powtarza, że nie może rozmawiać ze mną na skype bo nie chce przeszkadzać współłokatorom - dzisiaj napisał że jest sam i że ogląda film. Zero słowa o tym, żeby zadzwonić... ---------- Dopisano o 00:39 ---------- Poprzedni post napisano o 00:37 ---------- Cytat:
Staram się, naprawdę się staram, ale jego brak kontaktu w tym nie pomaga... ![]() Ciężko ![]() |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#44 |
znaczy piżmak
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 599
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
O czym w ogóle ta dyskusja? Nie zauważyłaś, że chłopak jest internetowym wyrywaczem lasek i po prostu Ty mu już się znudziłaś, a nie umie tego Ci napisać wprost? Więc ja Ci piszę za niego, przykro mi. Uwierz, że gdybyś przestała zabiegać o kontakt, on by odetchnął z ulgą i już się nie odezwał.
Przecież Wy nawet nie widzieliście się na żywo, dobrze zrozumiałam?
__________________
We are young, we are here, So, let's make a deal and try to forget our fear b. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#45 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 18
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Lucy! 1. Nikt nie powie Ci OBIEKTYWNIE co masz robić i co się stało ponieważ opowiadasz tylko SWOJĄ wersję wydarzeń. Tak jest zawsze. U siebie zauważyłam że do przyjaciół chodziłam po poradę tylko w momencie kiedy coś "nie stykało" przez co wymalowałam im obraz mojego chłopaka jako słabego, nie liczącego się z moimi uczuciami, samolubnego potwora. 2. Prawda jest taka że "silny" facet bez pracy czuje się bezużyteczny. Nie będzie Ci jęczał do ucha jak mu źle i jak się boi - to domena kobiet. On szuka rozwiązania i musi na tym rozwiązaniu skoncentrować wszystkie swoje siły. Dlatego wszystkie musi/powinien/jeżeli mu zależy to.... w tym momencie nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości! 3. Co u mnie? Ja słuchałam tych rad, które może i by się sprawdziły w momencie gdybym mogła wpaść do mojego chłopaka na weekend, albo on miał okazję i możliwości do spotkania się wieczorem na kilka godzin. Tak więc z głową pełną "musi/powinien/jeżeli mu zależy to...." robiłam awantury. Czasem ogromne, czasem tylko małe upomnienia, że to już tydzień jak rozmawiamy tylko przez 5 minut i że chcę więcej... On na początku spokojnie tłumaczył. Później podnosił głos. Jeszcze później przestał zupełnie odpowiadać na tego typu zaczepki - bo ile razy można odpowiadać na to samo pytanie? Koniec końców nie rozmawialiśmy już normalnie. Miesiąc temu poprosił mnie żebyśmy się rozstali, bo on ma już dosyć tych comiesięcznych awantur, że on ma inne problemy na głowie i musi się skoncentrować, że może znajdę kogoś w swoim kraju i będę szczęśliwa. Powiedziałam że go nie zatrzymuję, że zasługuję na kogoś kto będzie mnie lepiej traktował, dostrzegał. No ale później przyszła refleksja, chęć naprawy relacji, tylko że było już za późno. Nie chcę żeby Twoja historia skończyła się tak samo. Masz 2 wyjścia: 1. Przygotowujesz się na to że proces szukania pracy i stabilizowania sytuacji życiowej trwa bardzo długo. On nie będzie pisał i rozmawiał z Tobą tak długo jak wcześniej... Już nigdy. Nawet jak znajdzie pracę i wszystko będzie ok nie będzie marnował całych nocy żeby z Tobą rozmawiać - tak się dzieje w każdym związku! Dlatego musicie się spotkać. 2. Jeżeli nie masz siły - zakończ to. Innych opcji nie ma! Notoryczne wracanie do tematu i wałkowanie go z nim sprawi że będziesz wyglądać na Jędzę. A on powoli zapomni jak świetnie Wam było razem. |
|
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#46 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Po pierwsze to facet byłby dla mnie spalony po tym numerze z portalem randkowym. Nie lubię takich dziwnych akcji i nawet jeśli faktycznie to byłoby dla sprawdzenia to wkurzyłoby mnie tym bardziej i uznałabym kolesia za jakiegoś idiotę...no ale Ty chcesz sie męczyć dalej-ok.
Po drugie uwazam, ze związek na odległość tylko wtedy ma racje bytu jak był juz stabilny w miarę zanim ta odległość sie zaczęła. Poza tym potrzeba znać chociaż mniej więcej datę kiedy odległość sie skończy i kontakt w międzyczasie musi byc solidny. U was tego wszystkiego nie ma. Po trzecie Ty tez jesteś upierdliwa. Tej ostatniej rozmowy ktora opisałaś to mu współczuje. W ogole wasze rozmowy sa dziwaczne, czy zawsze trzeba zaczynać od ' i cos bez słowa dziś?'. Faktycznie tylko wyrzuty i problemy i z jednej i z drugiej strony. Nic miłego. Podsumowując ja nie widze w tym sensu bo dodatkowo, słusznie czy nie, Ty nie masz za grosz zaufania do niego. A bez tego nie ma związku. Dodając do tego wszystko inne ja bym odpuściła. Nie robiła żadnych testów, po prostu dała sobie spokój. Zwiazek ma byc miłym dodatkiem do zycia, a Ty więcej sie stresujesz, zadręczasz i martwisz niz cieszysz. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#47 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 280
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
To, co pisze yoanna111 ze swojego doświadczenia, też jest bardzo celną obserwacją. Poza tym miesiąc w realu, to jest mało, żeby zbudować relację, która przetrwa rozłąkę. To jest pierwsza faza poznawania się, romansu, a romans nie zawsze przeradza się w związek. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#48 | ||||
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Mówił że wcześniej gdy mnie poznał to nie szukał nikogo- poznaliśmy się na stronce po prostu gdzie można gadać z ludźmi z całego świata- tam nikt się nie umawia. Ale z drugiej strony... skąd ta zmiana? Przecież sam ciągle zabiegał, przyleciał tyle tysięcy kilometrów - czy ktoś zrobiłby coś takiego żeby potem zmienić zdanie skoro razem było nam świetnie? Rozmawialiśmy 2 miesiące non stop - pisanie i wiszenie na skype praktycznie cały czas - za dnia, wieczorem, czasami całe noce. Potem przyleciał do mnie z innego kraju kilka tysięcy km, byliśmy razem miesiąc, potem zmienił kraj dla pracy. ---------- Dopisano o 14:08 ---------- Poprzedni post napisano o 13:57 ---------- Cytat:
![]() ![]() ![]() 1. Z jednej strony masz rację, ale najgorsze jest to że ja mam cały czas w głowie same pozytywy, same najlepsze chwile, śmiechy, rozmowy. I to co jest teraz - ta cisza, po prostu mnie wykańcza. 2. Z jednej strony masz rację. Mówi że zawsze dawał sobie radę i tym razem da. Że nie prosi nikogo o pomoc- nawet rodziny, bo ma swoją dumę i że udowodni sobie i wszystkim, że da radę. Że woli głodować niż się prosić. 3. To brzmi tak jak ja - robiłam większe, lub mniejsze przytyki. Czasem gdy już szło mi dobrze i starałam się naprawdę do niczego nie przyczepiać, to rzucałam jakimś tekstem tak czy siak... Na początku tłumaczył wszystko spokojnie i odpowiadał (na początku związku gdy miałam jakieś wątpliwości). Potem mówił, że powinnam mieć już zaufanie i powinnam nie grzebać i nie wątpić. Teraz też już chyba stracił cierpliwość, mówi ile razy można mi to samo tłumaczyć. Że ja nie roumiem. Że mówię ,,rozumiem" ale że tak naprawdę to nie. Że znowu zaczynam. itp... Jeśli chodzi o pracę itp. To samo mi wcześniej powiedział, że nawet nie chce myśleć co będzie (tzn jak będe panikowała, co mówiła) jak już zacznie pracować i będzie godziny bez dostępu do telefonu.... A z drugiej jest mi przykro, że póki teraz ma czas, to nie pisze tyle co zawsze. Wczoraj zapytał co robię wieczorem/w nocy - oglądałam akurat film. On odparł, że też. Skończyłam oglądać film, to powiedziałam że zaraz idę pod prysznic i spać. ZAWSZE ale to zawsze pytał, że np ,,już?" albo dlaczego tak wcześnie? Starał się jakoś podgadać, albo zamienić kilka słów więcej. Tu było tylko, że w porządku. I jak ja życzyłam miłej nocy i dobranoc, to on też. Napisał, że mnie kocha i że dobranoc, dobrej nocy... Staram się nie jęczeć, nie wracać do tematu, ale nie wiem czy mam wystarczająco siły na to. Po prostu mnie to denerwuje i smuci. Chciałabym się go zapytać- czy włączymy skype chociaż na chwilę itp... Ale czekam.. Jeśli by chciał to by się sam upomniał prawda? Zawsze mówił wprost ![]() ---------- Dopisano o 14:12 ---------- Poprzedni post napisano o 14:08 ---------- Cytat:
Generalnie u nas było tak, że jesteśmy w sąsiednich krajach na chwilę obecną. I tu połączenia samolotowe są w porządku. Było ustalone, że będziemy latać do siebie jak najczęściej damy radę jak tylko zacznie pracę i będzie miał swoje cztery kąty, żebym mogła u niego zostawać. A on przylatywać do mnie, jak będzie miał trochę wolnego. Powiedział, że jest w stanie trzymać taki dystansowy związek aż skończę studia - a potem znaleźlibyśmy coś razem. Masz rację, jestem upierdliwa ![]() ![]() Dzisiaj rano napisał mi wiadomość na whatsappie w stylu - żebym nie mówiła, że tu był a się nie odezwał, to mówi dzień dobry i przekręca się na drugi bok pospać jeszcze. Co do wyrzutów - staram się ich nie robić. Od ostatniej rozmowy zachowuję się tak, jak zawsze się zachowywałam -bez spiny, bez wytykania. Miałam nadzieję, że jak tak będzie to on też wróci chociaż trochę do ,,dawnego ja". Ale mam wrażenie, że między nami jest nie tylko dystans kilometrów, ale też jakiś taki... uczuciowy ![]() ---------- Dopisano o 14:15 ---------- Poprzedni post napisano o 14:12 ---------- Cytat:
![]() ![]() Poznaliśmy się na dystans, więc teoretycznie nie powinno tu się nic zmieniać. Skoro wcześniej byliśmy w stanie wisieć ze sobą non stop, nie widząc się na żywo. Potem widzieć się 24/7 i czuć się ze sobą fantastycznie - widać było tą chęć, to zaangażowanie. A teraz... ![]() Edytowane przez SmutnaLucy Czas edycji: 2014-12-22 o 13:17 |
||||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#49 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Dwa słowa zamienione po południu, starałam się zagadać pozytywnie - niby bolała go głowa i chciał odpocząć... Od tamtej pory prawie ciągle na fb, whatsappie... Cisza...
Serio dziewczyny - nie odzywać się i czekać? ![]() Myślicie, że to po prostu on dający sobie ze mną spokój? Czy serio tak bardzo jest skupiony na swoich sprawach, że... no... ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#50 | ||
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 18:59 ---------- Poprzedni post napisano o 18:58 ---------- Cytat:
|
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#51 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Ponawiam to co pisałam. Wiem, ze Ci na nim zależy ale zastanów sie nad swoim zdrowiem, nerwami i tym jak bardzo pozbawione jest to wszystko sensu. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#52 | ||
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Nie chciałam pisać nic z w stylu ,,oo a czemu sie nie odzywasz" tylko np co słychać albo cokolwiek ![]() Co do miłych słów to niestety wcześniej pojawiały się cały czas, jakiś fajny komplement, albo wysyłał właśnie że mnie kocha :< A teraz pomimo tego, że jest dostępny co chwilę, to nadal się nie odzywa - a nie jest na pewno zajęty. Nie rozumiem jego zachowania, naprawdę ![]() ---------- Dopisano o 19:21 ---------- Poprzedni post napisano o 19:19 ---------- Cytat:
Normalnie już by napisał coś milion razy, teraz tyle godzin ciszy... Cholera no ![]() ![]() Tylko jeśli chciałby to skończyć, to by po prostu tego nie powiedział? Po co by słuchał tyle godzin co mam do powiedzenia, i tłumaczył, jakby tego dalej nie chciał? Gdybym teraz powiedziała mu że ma wejść na skype to też by wszedł (tzn nie zrobię tego- tylko daję przykład). Nie rozumiem ![]() Co do odległości, to ja jestem w sąsiednim kraju aż do wakacji. Później wracam do Polski. Mówił że dla niego to nie problem bo dystans prawie taki sam samolotem. Więc byśmy trzymali tak kontakt i latali do końca studiów (tzn czas do wakacji tu, a potem do kolejnych tam). I mówił że powinien jakoś luty-marzec już mieć wynajęte mieszkanie żebyśmy mogli się odwiedzać jak najszybciej. Edytowane przez SmutnaLucy Czas edycji: 2014-12-22 o 18:29 |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#53 | |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
Rzeczywistość wokół nas się zmienia. Dostosowujemy się do tych zmian lub nie. Ty kurczowo próbujesz się trzymać przeszłości. Tak się nie da. ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#54 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
![]() ![]() ![]() I dlatego nie potrafię tego zrozumieć, jakoś sobie tego wytłumaczyć ![]() Tak jakby stopniowo ograniczał kontakt coraz bardziej z jakiegoś powodu - ale czy na pewno powodem jest praca? ![]() ![]() Od kiedy przeprowadziliśmy tą długą rozmowę, nie robiłam żadnych spin, wytykań, nic - starałam się pozytywnie zagadać, jakoś pociągnąć rozmowę... bez większych zmian ![]() I ma spedzać wigilię sam - ja będe od wieczora także sama i było mówione że widzimy się na skype - ciekawe czy to aktualne ![]() Dodatkowo ma na początku stycznia urodziny i mam dla niego (w drugim kraju) oczekujący prezent na wysłanie... Naprawdę tego nie rozumiem ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#55 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Przykre, ale prawdziwe: za granicą początkowo wszyscy tęsknią, a potem część (z obserwacji osób, z którymi rozmawiałam wynika, że... większość) z tych osób niestety sobie kogoś znajduje (na stałe lub do zabawy). I w tym przypadku pewnie tu jest pies pogrzebany.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#56 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
![]() Jest tam raptem miesiąc, nie ma praktycznie pieniędzy dopóki nie zacznie pracy - ostatnie euro jakie dostał od rodziców, wcześniej wisiał prawie 24/7 nad projektem (to akurat prawda że nad nim pracował - widziałam tez efekty i wiem, że to bardzo pracochłonne), nie znał też tam praktycznie nikogo oprócz jego współlokatorów i paru innych osób i jeśli gdzieś wychodzili to razem... Zdążyłby tak szybko kogoś poznać i się przestawić? Znudzić mną? ![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#57 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Jeśli koniecznie tak kurczowo chcesz sie trzymać tego, moim zdaniem bezsensownego związku to wiesz co powinnaś zrobic? Odinstalować z telefonu ta aplikacje przez ktora z nim piszesz i patrzysz czy jest dostępny. Zainstalować ja na kompie który zostawiasz w domu. Następnie z domu wychodzisz i nie wracasz. Do wieczora. Codziennie. Znajdujesz sobie milion zajęć chocbys miała przeczytać sto książek i przez godzinę chodzić ta sama ścieżka w parku ze słuchawkami na uszach. Przynajmniej 2 tygodnie W OGOLE nie zaczynać pierwsza żadnej rozmowy i przekonać sie jak z jego inicjatywa. Kiedy bedzie pytać czemu jesteś bez słowa, czy cos sie dzieje mowić: nie, kocham Cie. Co tam słychać, byłam zajęta tym i tym. Jeśli inicjatywy zero - masz odpowiedz. Wtedy juz naprawde odpuść.
Po 2 tygodniach doprowadzić do rozmowy na skype albo telefonicznej i umówić sie jakoś konkretnie na odwiedziny. Jeśli bedzie wykręcanie sie - jak wyżej - masz odpowiedz. I wyrzucić natychmiast z głowy jak było kiedys a jak jest teraz. Jest jak jest i tyle. No to chyba jedyny sposób na Ciebie bo nawet przez gardło Ci nie chce przejść ze moze należałoby to zakończyć. |
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#58 | |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Dziewczyny..... załamka. Po tym jak założył sobie ten profil na okcupid i skasował po tym jak go poprosiłam. Ja też założyłam tam konto tylko po to zeby sprawdzić czy rzeczywiscie niby status ,wolny' jest tam automatyczny.
I zapomniałam o tym kompletnie, wpisalam jakies byle jakie imie i nazwisko - teraz wchodzę na tą stronę a tam wiadomosc... OD NIEGO!!! Oczywiscie wiadomosc wysłana w tym samym czasie w którym do mnie nic nie pisał... Zagadał czesc co słychac... - bo ustawilam tam ze jestem z tego samego kraju. NIE ma szans, zeby wiedzial ze to ja. Jakies pryzpadkowe dane tam wpisałam ![]() Obiecał że nie bedzie miał żadnego konta, że z nikim tam nie rozmawia.... Teraz to na bank nie jest sprawdzenie mnie - no bo jak? Nie wchodziłam na jego konto tam bo nie wiedziałam że dalej jakieś ma !!! Wstawił 2 swoje zdjęcia, zgadza się kraj, zmienił oczywiscie nick na taki ze w życiu bym nie wpadła że to on ![]() Co powinnam zrobić? ![]() ![]() ![]() ![]() ---------- Dopisano o 20:01 ---------- Poprzedni post napisano o 19:58 ---------- Cytat:
![]() Dzisiaj nie pisałam już więcej pierwsza, zagadał kilka sekund temu... |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#59 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#60 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 29
|
Dot.: Związek na odległość - rozwiejcie moje wątpliwości :(
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:39.