Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy... - Strona 3 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2016-12-04, 13:37   #61
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 401
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Sluchaj jak on ci oswiadcza ze bierze kase.. w domysle nie mowi ze wychodzi z kolegami na piwo tylko specjalnie chce zebys sie dopytywala.to jest to prowokacja. Chcial cie sprowokowac do awantury

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 14:07   #62
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez Zalamana121 Pokaż wiadomość
O tak wiem cos na ten temat, do mojego meza (zlozylam juz pozew) tez wszyscy mieli nosa... ciesze sie ze odeszlas, nie daj sie zlamac, on mowi ze kocha bo z Toba mu wygodniej, ma taka mamusie w domu ktora wszystko za niego zrobi, a on i tak robi co chce. U mnie jest jeszcze gorzej bo mamy dziecko, wspolny dom, firme, pod kazdym mozliwym aspektem, straszne bagno, bylo mi prosciej odejsc, bo mialam perspektywe bycia z kims innym, bo poznalam co to znaczy kogos prawdziwie kochac i czuc sie z nim bezpiecznie, niestety to sie rozpadlo, pisalam o tym w watku o rozstaniach, tez nie moge sie pozbierac, ciagle placze i mysle, ale wiem ze jestem pewna ze nie chce juz byc z takim czlowiekiem jak moj maz, chocbym miala do konca zycia byc sama.
Współczuję Ci strasznie. U mnie było o tyle komfortowo, że nie mieliśmy żadnych wspólnych zobowiązań (co prawda dom w budowie, ale póki co ja nie dołożyłam do tego ani złotówki, bo nie byłam go pewna... przeczuwałam, że to się rozleci, nie chciałam oprócz nerwów być jeszcze finansowo w plecy) więc mogłam w moment odwrócić się na pięcie i odejść. U Ciebie to dopiero bagno i przeczuwam, że rozwód, podziały itd to będzie dla Ciebie prawdziwy hardkor, współczuję z całego serca. Trzymaj się mocno, trzymam kciuki za nas obie. Będzie dobrze

Cytat:
Napisane przez ama4 Pokaż wiadomość
Dziewczynki, każda płacze po rozstaniu. Jeśli się ma choć kawałek serca i się kochało, to nie da się z dnia na dzień zamknąć tematu kilkuletniego związku, a już tym bardziej jak się ma głębsze zobowiązania, wspólne dzieci, czy jest się w okolicach 30-stki i liczy się na to, że to jest "to", że nie trzeba będzie sobie kolejny raz układać życia na nowo.

Pokazałyście siłę w tym, że umiałyście postawić na swoim i zadbać o lepszą przyszłość. Bo na pewno lepiej ogarniać życie samemu niż żyć w ciągłym stresie, nie mieć poczucia bezpieczeństwa. Choć na początku wydaje się to gorsze rozwiązanie lub po prostu jest trudno, to na dłuższą metę jednak jest to lepsza opcja.

Dacie radę!!
O to właśnie chodzi, ja jestem blisko trzydziestki i myślałam, że moje życie jest już poukładane, że już nie muszę więcej nikogo szukać. Teraz nie wiem jak to będzie. Złamane serce goi się długo... u mnie bez wsparcia psychologa nie obejdzie się na pewno, przynajmniej w początkowym stadium. Po cichu planuję również samotną wyprawę na inny kontynent, tydzień z daleka od tego wszystkiego byłby dla mnie zbawienny.
Dokładnie tak jak mówisz, na dłuższą metę jest to lepsza opcja. Mimo, że na chwilę obecną serce się łamie i łzy cisną co chwilę do oczu, to wiem, że za rok przyznam sama przed sobą, że to była dobra decyzja.
Cytat:
Napisane przez kennedy Pokaż wiadomość
Sluchaj jak on ci oswiadcza ze bierze kase.. w domysle nie mowi ze wychodzi z kolegami na piwo tylko specjalnie chce zebys sie dopytywala.to jest to prowokacja. Chcial cie sprowokowac do awantury

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Nie mam pojęcia co chciał osiągnąć, trochę głupio to rozegrał, tym bardziej, że jeszcze mi mówił, że wiedziałam, że wychodzi. Niby skąd Wieczorem leżał w łóżku i jakby podsypiał, nagle powiedział że idzie pod prysznic, no ale uznałam to za część wieczornej rutyny. Po prysznicu rzucił tym głupim tekstem, że nie pije i resztę już znacie. Mi się wydaje, że on wiedział doskonale, że źle robi i że to nie jest właściwe i że wyjdzie z tego awantura, dlatego chciał to możliwie odwlec w czasie, może liczył, że zasnę i wyjdzie z domu bez żadnego krzyku.

Wiecie co było najlepsze ? Ja generalnie zasypiam wcześnie, 22,22.30 to moje godziny do snu bo wstaję po piątej. On nie ma sztywnego grafiku i sam sobie wszystko układa, dlatego z reguły chodzi spać koło północy lub 1 i wstaje po ósmej. I wczoraj w tej kłótni o kolejną imprezę on powiedział - no to co ja mam tu sam robić w nocy, jak ty śpisz? No tak mnie zatkało, że nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Wygląda na to, że jego zdaniem jest to zupełnie normalne zachowanie i każdy facet jak jego kobieta zasypia to musi iść w nocy na imprezę, bo co samemu w nocy robić... Masakra...

Książę po wczorajszej krótkiej wymianie smsów zamilkł jak głaz. Tą taktykę też znam, chce mi pokazać, że mu wszystko jedno i myśli, że w końcu ja zmięknę i przylezę z powrotem. Zdziwi się. Miałam względem niego miękkie serce i wiele razy brakowało mi odwagi i jaj aby go zostawić, ale nie tym razem.
A dla mnie to bardzo dobrze, że się nie odzywa. Jest mi dużo łatwiej.

Edytowane przez niekochana00
Czas edycji: 2016-12-04 o 14:11
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 15:27   #63
Zalamana121
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 387
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Pewnie ze latwiej, zostaw dupka raz a dobrze i nie ogladaj sie za siebie, jeszcze znajdziesz kogos kto Cie szczerze i calym soba pokocha. Ja juz myslalam ze znalazlam, no ale niestety okazalo sie ze wybral swoja zone, ze chce ratowac malzenstwo chociaz kocha nas obie, kazda na inny sposob oczywiscie, wahal sie i byl rozdarty, no ale dokonal wyboru a mi zostaje tylko zal, smutek i placz. Z nim bylo mi latwiej przejsc przez to cale bagno z rozwodem, a teraz jestem sama, ale musze sie jakos pozbierac, do meza na pewno nie wroce, a on coz, jak kochal prawdziwie to moze jeszcze wroci, albo z czasem o mnie zapomni i ja tez bede musiala, chociaz na ten moment sobie tego nie wyobrazam
Ciezkie to wszystko, cale zycie mi sie posypalo, ale czas leczy rany...
Zalamana121 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 17:55   #64
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 401
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez Zalamana121 Pokaż wiadomość
Pewnie ze latwiej, zostaw dupka raz a dobrze i nie ogladaj sie za siebie, jeszcze znajdziesz kogos kto Cie szczerze i calym soba pokocha. Ja juz myslalam ze znalazlam, no ale niestety okazalo sie ze wybral swoja zone, ze chce ratowac malzenstwo chociaz kocha nas obie, kazda na inny sposob oczywiscie, wahal sie i byl rozdarty, no ale dokonal wyboru a mi zostaje tylko zal, smutek i placz. Z nim bylo mi latwiej przejsc przez to cale bagno z rozwodem, a teraz jestem sama, ale musze sie jakos pozbierac, do meza na pewno nie wroce, a on coz, jak kochal prawdziwie to moze jeszcze wroci, albo z czasem o mnie zapomni i ja tez bede musiala, chociaz na ten moment sobie tego nie wyobrazam
Ciezkie to wszystko, cale zycie mi sie posypalo, ale czas leczy rany...
Kobieto spokojnie. Wszyscy cierpia nie umrzesz od tego.

Ciezko mi doradzic no jak czytam ze z premedytavja pukalas sie z mezem cudzym to mnie trzepie. Ona raka miala? Jeszcze tylko meza puszczalskiego jej brakowalo.

W ramach rahunku sumienia pomysl o innych a nie tylko o sobie.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 18:28   #65
Zalamana121
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 387
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Nie ona miala raka, tylko on. Mysle o innych, nawet meza ktory traktowal mnie jak smiecia mi momentami zal. Nikt w tej calej relacji nie byl bez winy, wiem, ze ja tez nie.

Edytowane przez Zalamana121
Czas edycji: 2016-12-04 o 18:32
Zalamana121 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 19:10   #66
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Ciężko mi niesamowicie
Wybrałam się na małe zakupy bo potrzebowałam kilku kosmetyków, a tam do mieszkania nie chcę na razie wracać. Wokół same pary, szczęśliwe rodziny z dziećmi, a ja sama jak palec. Wśród tych par moja przyjaciółka z dzieciństwa, która mieszka w innym mieście, z mężem i pokaźnym, ciążowym brzuszkiem... Cieszę się jej szczęściem i jednocześnie zazdroszczę tak bardzo stabilizacji, moje życie jest teraz tak popaprane i nawet jeśli kiedykolwiek zapomnę o tym dupku, to wątpię, abym kiedykolwiek komuś zaufała. Zniszczył mnie i wszystkie moje marzenia...

Wracają do mnie wspomnienia, rok temu całe święta spędziliśmy razem na nartach... Przed świętami też tak jak ci wszyscy ludzie, których dzisiaj mijałam, robiliśmy zakupy, kupowaliśmy dekoracje do domu, to były nasze pierwsze i ostatnie, od początku do końca wspólne święta i było cudownie... W ogóle ubiegłoroczna zima, mniej więcej od grudnia do lutego wspominam jako najlepszy okres w naszym związku, czułam się kochana i bardzo szczęśliwa. Potem wszystko zaczęło się je*ać...
Masakra, ciągle płaczę i żyć mi się nie chce ...

Edytowane przez niekochana00
Czas edycji: 2016-12-04 o 19:22
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 20:00   #67
ama4
High Quality Since 2007
 
Avatar ama4
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: wild wild south
Wiadomości: 4 268
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez niekochana00 Pokaż wiadomość
moje życie jest teraz tak popaprane i nawet jeśli kiedykolwiek zapomnę o tym dupku, to wątpię, abym kiedykolwiek komuś zaufała. Zniszczył mnie i wszystkie moje marzenia...
Twoje życie właśnie się stabilizuje i jest mniej popaprane niż 2 tygodnie temu. Potrzebujesz czasu. Daj go sobie. Płacz ile chcesz i ile potrzebujesz! Teraz jest taki właśnie moment. Wyrzucaj z siebie wszystko. Może spróbuj pójść na jakiś fitness czy boks żeby z siebie wywalić wszystko co złe.

A Twoich marzeń NIKT nie może zniszczyć. One są Twoje i tylko Ty masz do nich dostęp. Będzie jeszcze taki czas, kiedy do nich wrócisz
__________________
Cytat:
Napisane przez sztojabudu
Życie jest nieprzewidywalne, ale pojęcie uczciwości jest niezmienne.
Cytat:
Napisane przez normalnyFacet
Desperacja prowadzi tylko do masochizmu
ama4 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 21:16   #68
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez ama4 Pokaż wiadomość
Twoje życie właśnie się stabilizuje i jest mniej popaprane niż 2 tygodnie temu. Potrzebujesz czasu. Daj go sobie. Płacz ile chcesz i ile potrzebujesz! Teraz jest taki właśnie moment. Wyrzucaj z siebie wszystko. Może spróbuj pójść na jakiś fitness czy boks żeby z siebie wywalić wszystko co złe.

A Twoich marzeń NIKT nie może zniszczyć. One są Twoje i tylko Ty masz do nich dostęp. Będzie jeszcze taki czas, kiedy do nich wrócisz
Ćwiczę od lat, sport to moja ogromna pasja, ale na razie zawiesiłam karnet na siłowni, przez te wszystkie problemy zupełnie odeszła mi ochota do ćwiczeń. A w takiej sytuacji będę musiała rozejrzeć się za nowym klubem, bo nie chcę chodzić do tego samego co on...

Przemówił, napisał smsa... pisałam z nim chwilę, generalnie dalej stara się zrzucić całą winę na mnie, wypomina mi, że obgadywałam go do naszych wspólnych znajomych (było kilka sytuacji, kiedy widzieliśmy się wszyscy, on też był obecny i ktoś pytał nas dlaczego znowu się kłócimy, wtedy w tej złości chciałam go upokorzyć i powiedziałam, co jest powodem kłótni - zawsze były to jego kombinacje- nie powinnam prać brudów publicznie, przyznałam siędo tego i przeprosiłam go za każdą sytuację, ale wciąż nie uważam, aby publiczne pranie brudów miało taką samą wagę, co wielokrotne znikanie w nocy i pisanie do dziwek za moimi plecami) , zupełnie ignorując moje zarzuty. Ostrzegł jeszcze, że w sobotę zmienia zamki w mieszkaniu i jeśli postanawiam odejść, to do soboty mam zabrać swoje rzeczy. Wylałam w tych smsach swoją całą złość, napisałam mu, że życzę mu wesołych świąt i że mam nadzieję, że w każdej sekundzie będzie wspominał jak cudownie było nam w ubiegłym roku. I że chcę, żeby cierpiał. Żeby spotkał kiedyś taką, która zdepcze jego serce tak jak on zdeptał moje, że to są moje życzenia świąteczno - noworoczne. Oburzył się strasznie, ale wali mnie to. Przynajmniej o 0.0001 % sobie ulżyłam...
Straszne to wszystko, Boże daj mi siłę...
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 21:47   #69
Zalamana121
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 387
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Nie lam sie i nie daj wyprowadzic z rownowagi, zabierz swoje rzeczy, oddaj mu klucze jesli to jego mieszkanie? I niech zyje sam ze soba z czasem do niego dotrze co stracil. Wie ze nie ma Ci czego zarzucic to wymysla jakies ☠☠☠☠☠☠☠y byle siebie wybielac.
Zalamana121 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 22:02   #70
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez Zalamana121 Pokaż wiadomość
Nie lam sie i nie daj wyprowadzic z rownowagi, zabierz swoje rzeczy, oddaj mu klucze jesli to jego mieszkanie? I niech zyje sam ze soba z czasem do niego dotrze co stracil. Wie ze nie ma Ci czego zarzucic to wymysla jakies ☠☠☠☠☠☠☠y byle siebie wybielac.
Mieszkanie jest wynajęte, bo jesteśmy (a raczej on jest) w trakcie budowy domu. Więc teoretycznie każde z nas ma do tego mieszkania takie same prawa, tyle że ja nie wyobrażam sobie tam zostać. Gdy zabiorę rzeczy to oddam mu klucze, niech robi co chce... Niech cierpi tam sam, niech każda jedna ściana, każda jedna poduszka przypomina mu o mnie. Mam nadzieję, że pościel też ciągle mną pachnie...

Chyba wezmę urlop w pracy, nie jestem w stanie tego wszystkiego ogarnąć.
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-04, 22:26   #71
Zalamana121
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 387
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Jesli tylko mozesz to jak najbardziej wez urlop, odchoruj ja bym chetnie urlop od zycia wziela i wlazla na tydzien pod koldre...
Zalamana121 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2016-12-05, 07:26   #72
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 401
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Wiesz jak sie zmusisz zeby ogarnac sie i wyjsc to dzieki pracy mozesz sie lepiej poczuc.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-05, 09:01   #73
ama4
High Quality Since 2007
 
Avatar ama4
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: wild wild south
Wiadomości: 4 268
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Dokładnie, nie siedź za długo w domu. Weź sobie ew. 1-2 dni wolne, żeby zabrać rzeczy, poukładać je w domu rodzinnym i znaleźć nowy klub sportowy.
__________________
Cytat:
Napisane przez sztojabudu
Życie jest nieprzewidywalne, ale pojęcie uczciwości jest niezmienne.
Cytat:
Napisane przez normalnyFacet
Desperacja prowadzi tylko do masochizmu
ama4 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-05, 17:38   #74
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez Zalamana121 Pokaż wiadomość
Jesli tylko mozesz to jak najbardziej wez urlop, odchoruj ja bym chetnie urlop od zycia wziela i wlazla na tydzien pod koldre...
Cytat:
Napisane przez kennedy Pokaż wiadomość
Wiesz jak sie zmusisz zeby ogarnac sie i wyjsc to dzieki pracy mozesz sie lepiej poczuc.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Cytat:
Napisane przez ama4 Pokaż wiadomość
Dokładnie, nie siedź za długo w domu. Weź sobie ew. 1-2 dni wolne, żeby zabrać rzeczy, poukładać je w domu rodzinnym i znaleźć nowy klub sportowy.
Nie dałam rady, byłam w pracy kilka godzin a potem napisała do mnie koleżanka zapytać co się stało i jak jej zaczęłam opowiadać to rozkleiłam się całkowicie i trzeba było uciekać. Najbliższe dwa dni zostaję w domu.
Widziałam się dzisiaj z jeszcze inną znajomą, która zna nas obydwoje. Powiedziałam jej o jego zarzutach co do sytuacji, której ona była świadkiem i przyznała, że on zwalając winę na mnie nie ma racji. Była tam, słyszała rozmowy i powiedziała, że jest chory psychicznie i wyolbrzymił całą historię... Trochę mi się zrobiło lżej, że jednak pośród naszych wspólnych znajomych jest ktoś, kto trzyma moją stronę - przynajmniej dopóki on nie namiesza.

Z nim kontaktu nie mam, ale nie ma sekundy abym o nim nie myślała. Rzeczy chyba na razie nie zabiorę, nie czuję się gotowa tam wracać. Jutro pojadę tam na moment po kilka czystych ubrań, a z pakowaniem to nie wiem, nie czuję się na siłach póki co.
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-05, 20:27   #75
shinypearl
Wtajemniczenie
 
Avatar shinypearl
 
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 2 201
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Autorko, zazwyczaj nie udzielam się w tego typu wątkach, ale teraz jakoś czuję się wywołana do tablicy, bo przeżyłam coś podobnego.
Też mieszkałam z exem w wynajętym mieszkaniu, tez przeżyliśmy razem jedyne wspólne święta, też znikał na imprezy sam. Co prawda, mój był problematyczny z zupełnie innych powodów niż ten burak w Twojej historii, ale ostatecznie okazał się i tak szują, energetycznym wampirem i oszustem. To już bez znaczenia. Chodzi o to, że czułam się tak, jak Ty teraz, na serio. I wiem, że potrzebujesz teraz wsparcia, więc żebyś nie miała najmniejszych wątpliwości: tak, bardzo dobrze zrobiłaś!!! Na pewno czujesz się teraz jakby walec po Tobie przejechał, a przyszłość jawi się jako koszmar i to koszmar, w którym ciągle i tak myślisz o nim.Ale nie wiesz jednego. To się skończy i to minie. Możesz być tego pewna. Będzie jeszcze bolało i to niekrótko. Będziesz jeszcze miesiącami lizać rany (mnie to zajęło ok. 10 miesięcy), będziesz dużo o nim myśleć, analizować, płakać i wspominać, będziesz miała różne emocje: od wrażenia, że kochasz go nadal do końca świata do nienawiści, żal, tęsknota, rozpacz, ale też ulga, spokój, poczucie uwolnienia, że przestało Cię zatruwać coś toksycznego. Wszystko się zagoi, zabliźni i odżyjesz, a póki co to tylko skup się by przeżyć kolejny dzień i kolejny i tak dalej.

Trzymam kciuki! Walcz o siebie, swój spokój ducha i szczęśliwą przyszłość Los się jeszcze odmieni.

ps. jeśli umowa wynajmu jest na Ciebie, złóż wypowiedzenie umowy bez konsultacji z exem lub zmuś najemcę, aby podpisał umowę z exem, a z Tobą rozwiązał.

Edytowane przez shinypearl
Czas edycji: 2016-12-05 o 20:29
shinypearl jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-05, 20:54   #76
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez shinypearl Pokaż wiadomość
Autorko, zazwyczaj nie udzielam się w tego typu wątkach, ale teraz jakoś czuję się wywołana do tablicy, bo przeżyłam coś podobnego.
Też mieszkałam z exem w wynajętym mieszkaniu, tez przeżyliśmy razem jedyne wspólne święta, też znikał na imprezy sam. Co prawda, mój był problematyczny z zupełnie innych powodów niż ten burak w Twojej historii, ale ostatecznie okazał się i tak szują, energetycznym wampirem i oszustem. To już bez znaczenia. Chodzi o to, że czułam się tak, jak Ty teraz, na serio. I wiem, że potrzebujesz teraz wsparcia, więc żebyś nie miała najmniejszych wątpliwości: tak, bardzo dobrze zrobiłaś!!! Na pewno czujesz się teraz jakby walec po Tobie przejechał, a przyszłość jawi się jako koszmar i to koszmar, w którym ciągle i tak myślisz o nim.Ale nie wiesz jednego. To się skończy i to minie. Możesz być tego pewna. Będzie jeszcze bolało i to niekrótko. Będziesz jeszcze miesiącami lizać rany (mnie to zajęło ok. 10 miesięcy), będziesz dużo o nim myśleć, analizować, płakać i wspominać, będziesz miała różne emocje: od wrażenia, że kochasz go nadal do końca świata do nienawiści, żal, tęsknota, rozpacz, ale też ulga, spokój, poczucie uwolnienia, że przestało Cię zatruwać coś toksycznego. Wszystko się zagoi, zabliźni i odżyjesz, a póki co to tylko skup się by przeżyć kolejny dzień i kolejny i tak dalej.

Trzymam kciuki! Walcz o siebie, swój spokój ducha i szczęśliwą przyszłość Los się jeszcze odmieni.

ps. jeśli umowa wynajmu jest na Ciebie, złóż wypowiedzenie umowy bez konsultacji z exem lub zmuś najemcę, aby podpisał umowę z exem, a z Tobą rozwiązał.
Dziękuję Ci za to, co napisałaś. Jak przeczytałam to, co zaznaczyłam na czerwono to od nowa się popłakałam, opisałaś dokładnie to jak się obecnie czuję...

Przez pierwszy rok wynajmu umowa była podpisana na mnie, ale w trakcie jednej z kłótni kilka miesięcy temu (jeszcze przed podpisaniem umowy na kolejny rok) on powiedział mi, że to ja mam się wyprowadzić. Że mieszkanie jest jego, bo on znalazł w internecie ogłoszenie, że właściciel chce je wynająć. Że będzie tam mieszkał tak długo, aż wybuduje dom, nie ważne że umowa była podpisana na mnie, że ja to mieszkanie ogarniałam, kupiłam tam mnóstwo rzeczy których już nigdy nie odzyskam, ja płaciłam rachunki itd... pomyślałam sobie niech tak będzie... Nie chciałam się z nim kłócić bo poniekąd zaczął mi grozić, żebym z nim nie walczyła bo źle na tym wyjdę itd. Konflikt wówczas udało się zażegnać, ale gdy podpisywaliśmy nową umowę to podsunęłam jemu papier do podpisu, aby oszczędzić sobie formalności bo wiedziałam, na co się zanosi. Właściciel mieszkania w sprawie rachunków itd zawsze kontaktował się ze mną, ale napisałam mu parę dni temu smsa z emailem i nr tel mojego ex, aby od teraz wszystkie sprawy w związku z mieszkaniem załatwiał z nim.

Dziesięć miesięcy brzmi jak koszmar, minęło dopiero kilka dni a ja jestem już tak wypluta i mam takie wory pod oczami, że nie mogę na siebie patrzeć. Racjonalny umysł podpowiada mi tak jak mówisz - to minie, to tylko taki etap, przez który jakoś muszę przejść.

Najgorsza jest ta tęsknota, tak bardzo chciałabym go przytulić a potem uświadamiam sobie, że już nigdy tego nie zrobię. On nie widzi swojej winy, za wszystko obwinia mnie, nie ma w nim ani grama skruchy, ani cienia żalu, w ogóle nie widzi swojej winy, wszystkim obarcza mnie. Z jednej strony to dobrze, bo łatwiej mi przez to przejść gdy on nie walczy, a z drugiej boli mnie to niesamowicie.
W życiu bym się nie spodziewała, że tak się to potoczy. Ja z tym facetem chciałam wziąć ślub, jako przeciwniczka potomstwa z nim chciałam mieć kiedyś dziecko. Myślałam, że już znalazłam swoją wielką miłość, że na zawsze będziemy razem... a tu takie twarde lądowanie. Załamka...

Dziękuję Ci jeszcze raz za Twoją odpowiedź, takie wsparcie - nawet wirtualne, bardzo wiele dla mnie teraz znaczy. A Ty ułożyłaś sobie życie po Twoim byłym? Mam nadzieję, że jesteś już szczęśliwa
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-06, 07:57   #77
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 401
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez niekochana00 Pokaż wiadomość
Dziękuję Ci za to, co napisałaś. Jak przeczytałam to, co zaznaczyłam na czerwono to od nowa się popłakałam, opisałaś dokładnie to jak się obecnie czuję...

Przez pierwszy rok wynajmu umowa była podpisana na mnie, ale w trakcie jednej z kłótni kilka miesięcy temu (jeszcze przed podpisaniem umowy na kolejny rok) on powiedział mi, że to ja mam się wyprowadzić. Że mieszkanie jest jego, bo on znalazł w internecie ogłoszenie, że właściciel chce je wynająć. Że będzie tam mieszkał tak długo, aż wybuduje dom, nie ważne że umowa była podpisana na mnie, że ja to mieszkanie ogarniałam, kupiłam tam mnóstwo rzeczy których już nigdy nie odzyskam, ja płaciłam rachunki itd... pomyślałam sobie niech tak będzie... Nie chciałam się z nim kłócić bo poniekąd zaczął mi grozić, żebym z nim nie walczyła bo źle na tym wyjdę itd. Konflikt wówczas udało się zażegnać, ale gdy podpisywaliśmy nową umowę to podsunęłam jemu papier do podpisu, aby oszczędzić sobie formalności bo wiedziałam, na co się zanosi. Właściciel mieszkania w sprawie rachunków itd zawsze kontaktował się ze mną, ale napisałam mu parę dni temu smsa z emailem i nr tel mojego ex, aby od teraz wszystkie sprawy w związku z mieszkaniem załatwiał z nim.

Dziesięć miesięcy brzmi jak koszmar, minęło dopiero kilka dni a ja jestem już tak wypluta i mam takie wory pod oczami, że nie mogę na siebie patrzeć. Racjonalny umysł podpowiada mi tak jak mówisz - to minie, to tylko taki etap, przez który jakoś muszę przejść.

Najgorsza jest ta tęsknota, tak bardzo chciałabym go przytulić a potem uświadamiam sobie, że już nigdy tego nie zrobię. On nie widzi swojej winy, za wszystko obwinia mnie, nie ma w nim ani grama skruchy, ani cienia żalu, w ogóle nie widzi swojej winy, wszystkim obarcza mnie. Z jednej strony to dobrze, bo łatwiej mi przez to przejść gdy on nie walczy, a z drugiej boli mnie to niesamowicie.
W życiu bym się nie spodziewała, że tak się to potoczy. Ja z tym facetem chciałam wziąć ślub, jako przeciwniczka potomstwa z nim chciałam mieć kiedyś dziecko. Myślałam, że już znalazłam swoją wielką miłość, że na zawsze będziemy razem... a tu takie twarde lądowanie. Załamka...

Dziękuję Ci jeszcze raz za Twoją odpowiedź, takie wsparcie - nawet wirtualne, bardzo wiele dla mnie teraz znaczy. A Ty ułożyłaś sobie życie po Twoim byłym? Mam nadzieję, że jesteś już szczęśliwa
Juz nie kombinuj. Umowa jest na ciebie i ty jestes odpowoedzialna za mieszkanie. Dlatego napisz mi smsa najlepiej czy cce tam zostac czy zostajesz ty. Jak chce zostac przepiszesz z wlascicielem z siebie na niego.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-06, 07:59   #78
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez kennedy Pokaż wiadomość
Juz nie kombinuj. Umowa jest na ciebie i ty jestes odpowoedzialna za mieszkanie. Dlatego napisz mi smsa najlepiej czy cce tam zostac czy zostajesz ty. Jak chce zostac przepiszesz z wlascicielem z siebie na niego.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ale kombinuj z czym Napisałam wyraźnie, że przez pierwszy rok najmu umowa była podpisana na mnie, a potem przy podpisywaniu umowy na kolejny rok on podpisał umowę, na siebie.
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-06, 08:04   #79
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 401
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Srednio wyraznie teraz dopiero widze ze papier DO podpisu podsunelas.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2016-12-06, 13:27   #80
Andziullka666
Zadomowienie
 
Avatar Andziullka666
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 1 318
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Wydaje mi sie ze to spokoj przed burza. Prawdziwa jazda sie dopiero zacznie. On ma cos z glowa to jasne, na razie jeszcze nie dotarlo do niego, co sie stalo, neguje to (dlatego zarzuty w Twoja strone). Ale gdy dotrze zacznie sie lament, blaganie o powrot, obietnice poprawy i takie tam. Przynajmniej ja tak to widze bo z opisu to typowy toksyk, a toksyczni ludzie tak dzialaja.
__________________
01.02.2016 66kg






13.08.2016
Andziullka666 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-06, 13:58   #81
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez Andziullka666 Pokaż wiadomość
Wydaje mi sie ze to spokoj przed burza. Prawdziwa jazda sie dopiero zacznie. On ma cos z glowa to jasne, na razie jeszcze nie dotarlo do niego, co sie stalo, neguje to (dlatego zarzuty w Twoja strone). Ale gdy dotrze zacznie sie lament, blaganie o powrot, obietnice poprawy i takie tam. Przynajmniej ja tak to widze bo z opisu to typowy toksyk, a toksyczni ludzie tak dzialaja.
Szczerze to wątpię. Zawsze o powrót błagał on (dziwne żebym ja go błagała, jeśli to on był źródłem problemu). Teraz rzekomo się zawziął, uniósł się dumą i honorem, twierdzi że go upokorzyłam i zmieszałam z błotem i nie będzie mnie błagał, mam wolną rękę. Nie ma skruchy w nim żadnej, w ogóle nie widzi swojego błędu, cała wina spoczywa na mnie więc pewnie to ja go powinnam błagać.

No cóż, trzeba się jakoś ogarnąć, pozbierać do kupy i zacząć żyć. Nie widzę tego, jestem totalnie rozsypana i chyba za nikim w życiu tak nie tęskniłam, ale to minie...

Dziękuję za wszystkie wypowiedzi
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-06, 16:46   #82
shinypearl
Wtajemniczenie
 
Avatar shinypearl
 
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 2 201
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez niekochana00
Dziesięć miesięcy brzmi jak koszmar, minęło dopiero kilka dni a ja jestem już tak wypluta i mam takie wory pod oczami, że nie mogę na siebie patrzeć. Racjonalny umysł podpowiada mi tak jak mówisz - to minie, to tylko taki etap, przez który jakoś muszę przejść.
Wszystko się dzieje tak, jak ma się dziać Też wegetowałam w domu po rozstaniu, niczym Al Bundy, ale z perspektywy wiem, że każdy etap jest potrzebny. Nie myśl sobie, że każdy dzień, miesiąc będzie dokładnie taki, jak dziś. Będą też lepsze, będą smutne, ale już bez rozpaczy, będzie inaczej, będzie więcej dni dobrych, neutralnych, będziesz się jeszcze uśmiechać, a nawet śmiać. To banał, ale daj sobie czas.

Też myślałam, że to już ten, byłam starsza jeszcze od Ciebie, miał być dom, rodzina, wspólna przyszłość, a tu lipka. I bardzo dobrze, że nie dałam się więcej ranić Zaczęłam od zera i to była super decyzja, teraz jestem ze wspaniałym człowiekiem.

Wejdź na wątek rozstaniowy jak czujesz ochotę wypisania się/wygadania się, choćbyś tam miała pół roku siedzieć. Mnie to bardzo pomogło. Dasz radę
shinypearl jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-06, 19:47   #83
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez shinypearl Pokaż wiadomość
Wszystko się dzieje tak, jak ma się dziać Też wegetowałam w domu po rozstaniu, niczym Al Bundy, ale z perspektywy wiem, że każdy etap jest potrzebny. Nie myśl sobie, że każdy dzień, miesiąc będzie dokładnie taki, jak dziś. Będą też lepsze, będą smutne, ale już bez rozpaczy, będzie inaczej, będzie więcej dni dobrych, neutralnych, będziesz się jeszcze uśmiechać, a nawet śmiać. To banał, ale daj sobie czas.

Też myślałam, że to już ten, byłam starsza jeszcze od Ciebie, miał być dom, rodzina, wspólna przyszłość, a tu lipka. I bardzo dobrze, że nie dałam się więcej ranić Zaczęłam od zera i to była super decyzja, teraz jestem ze wspaniałym człowiekiem.

Wejdź na wątek rozstaniowy jak czujesz ochotę wypisania się/wygadania się, choćbyś tam miała pół roku siedzieć. Mnie to bardzo pomogło. Dasz radę
Wyję w niebogłosy i dziwię się sama skąd mam tyle łez, ale na ten tekst z Alem Bundy prawie się uśmiechnęłam - to ja w tym momencie, cała ja.

Zanim ta najgorsza faza minie to chyba zgnije mi wątroba, od soboty moim nieodłącznym towarzyszem jest butelka wina. Serio, byłam już w związkach, płakałam i rozpaczałam, ale to jest przegięcie wszystkiego. Biorę wolne w pracy do końca tygodnia . Dzisiaj poszłam na lekcje języka i po pół godziny przeprosiłam lektorkę i wyszłam z sali bo prawie popłakałam się nad książką, nie ogarniam mojej rzeczywistości.

Nawet nie wiesz jak pocieszają mnie takie wypowiedzi, że po takich toksykach większość kobiet układa sobie normalne życie. Kto wie, może i mi się uda?
Wiecie co ? Kilka wiadomości temu pisałam, że wspólni znajomi pójdą za nim i zostanę sama na świecie a tu proszę - mimo, że usunęłam facebooka a część z nich nie ma do mnie kontaktu, znaleźli sposób aby się ze mną skontaktować, piszą, oferują pomoc, spotkania jakbym chciała się wygadać itd... tak mi lżej, jedna para napisała, że nawet mimo tego co się stało oni dalej chcą się ze mną widywać i nic między nami się nie zmieni. Cóż, wygląda na to, że tylko mój ex myśli, że jestem psychicznie chora...

Pozwalam sobie, aby przez ten tydzień tkwić w tym wegetatywnym stanie, niczym Al Bundy. Będę pić, płakać i narzekać... Ale od następnego tygodnia wracam do życia choćby nie wiem co się działo.
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2016-12-07, 10:56   #84
niekochana00
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-11
Wiadomości: 35
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Jest lepiej ! Zaraz idę odwiedzić koleżankę, wieczorem idę do nowego fitness klubu. Zrobilam makijaż i wyprostowałam włosy. Dam radę
niekochana00 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-07, 11:00   #85
I am Rock
lokalna gwiazda
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Mazury
Wiadomości: 19 803
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Pewnie, że dasz radę. Tylko nie poddawaj się rozpaczy.
I am Rock jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-07, 11:21   #86
ama4
High Quality Since 2007
 
Avatar ama4
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: wild wild south
Wiadomości: 4 268
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Super, super, super Tak trzymać!
__________________
Cytat:
Napisane przez sztojabudu
Życie jest nieprzewidywalne, ale pojęcie uczciwości jest niezmienne.
Cytat:
Napisane przez normalnyFacet
Desperacja prowadzi tylko do masochizmu
ama4 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-07, 13:39   #87
malinowa32
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 5
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Jestem w podobnej sytuacji co autorka pierwszego postu, z ta różnicą, że mój związek trwa 10 lat.. Jest to moja młodzieńcza miłość, ja mam 25 lat, a on 30, na czerwiec mamy zaplanowany ślub, jednakże coraz więcej negatywnych rzeczy (zachowań) zauważam im bliżej do ślubu. Ostatnimi czasy zastanawiam się nad każdym jego słowem i zachowaniem.

Przez te 10 lat wiele się zmieniło, wiem o tym, ale przez minione pół roku mamy wiele problemów, związanych z jego pracą (od sierpnia nie może nic znaleźć mimo tego, że mieszkamy w dużym mieście),
ja skończyłam studia i wróciliśmy do domu rodzinnego ze względu też na to, że w mieście gdzie studiowałam też nie mógł znaleźć pracy (przez 2 lata mieszkaliśmy razem, a teraz każdy u swoich rodziców).
Czasami zastanawiam się, czy to nie jest jego wina, szuka stanowisk kierowniczych (mimo braku wykształcenia), a może po prostu nie chce mu się pracować, bo teraz wrócił do mamusi i ma za dobrze. Ja pracuję bardzo dużo i chcę się rozwijać, a on nic. A wydaje mi się, że on siedzi i czeka na stanowisko wyższe... zamiast wziąć się do roboty i zacząć od niższych stanowisk, żeby mieć jakichś dochód.
Czasami nastanawiam się, czy nie jestem zbyt inteligentna i pracowita na to, żeby tracić czas z takim "nierobem", z którym zawsze będę musiała się martwić o swoją przyszłość.
Praca nie jest jedynym problemem, przez który zastanawiam się nad rozstaniem. Mianowicie:
*nie potrafi oszczędzać (żyje chwilą, aż za bardzo... a ja jestem wychowana w ten sposób, że trzeba mieć jakieś zabezpieczenie na przyszłość)
*nie jest rodzinny, nie lubi swojej rodziny, unika tych osób bez żadnych powodów
*nie układa nam się w łóżku od długiego czasu
*nie mam na niego żadnego wływu, nie liczy się z moim zdaniem mimo tego, że nie wymyślam jakichś niestworzonych rzeczy, tylko mówię samą prawdę prosto z mostu (np. na temat pracy)
*nie pomaga w domu, nie sprząta, nie gotuje, nie zmywa naczyń

Oczywiście nie ma samych wad, mimo tego wszystkiego jest bardzo zabawnym, opiekuńczym, inteligentnym facetem, z którym przeżyłam bardzo dużo cudownych dni.

Najgorsze jest to, że boję się, że jak z nim zerwę zostanę sama do końca życia i nikogo już nie spotkam, w ogóle nie wiem czy będę potrafiła być z kimś innym.

Poza tym, jak odwołamy wesele to już nie będzie odwrotu...
Często myślę o tym, że jestem za dobra dla próżniaka, który nie ma poczucia obowiązków oraz, że będę z nim miała zawsze pod górkę jak załóżymy rodzinę, a z drugiej strony kocham go i nie wiem czy będę potrafiła żyć bez niego.

Nie chcę narazie nic mówić o tej sytuacji wśród rodziny, a nawet przyjaciół, chciałabym, żeby doradził mi ktoś taki jak Wy, kto jest poza tą sytacją.

Pomóżcie!
malinowa32 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-07, 13:41   #88
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 401
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Cytat:
Napisane przez malinowa32 Pokaż wiadomość
Jestem w podobnej sytuacji co autorka pierwszego postu, z ta różnicą, że mój związek trwa 10 lat.. Jest to moja młodzieńcza miłość, ja mam 25 lat, a on 30, na czerwiec mamy zaplanowany ślub, jednakże coraz więcej negatywnych rzeczy (zachowań) zauważam im bliżej do ślubu. Ostatnimi czasy zastanawiam się nad każdym jego słowem i zachowaniem.

Przez te 10 lat wiele się zmieniło, wiem o tym, ale przez minione pół roku mamy wiele problemów, związanych z jego pracą (od sierpnia nie może nic znaleźć mimo tego, że mieszkamy w dużym mieście),
ja skończyłam studia i wróciliśmy do domu rodzinnego ze względu też na to, że w mieście gdzie studiowałam też nie mógł znaleźć pracy (przez 2 lata mieszkaliśmy razem, a teraz każdy u swoich rodziców).
Czasami zastanawiam się, czy to nie jest jego wina, szuka stanowisk kierowniczych (mimo braku wykształcenia), a może po prostu nie chce mu się pracować, bo teraz wrócił do mamusi i ma za dobrze. Ja pracuję bardzo dużo i chcę się rozwijać, a on nic. A wydaje mi się, że on siedzi i czeka na stanowisko wyższe... zamiast wziąć się do roboty i zacząć od niższych stanowisk, żeby mieć jakichś dochód.
Czasami nastanawiam się, czy nie jestem zbyt inteligentna i pracowita na to, żeby tracić czas z takim "nierobem", z którym zawsze będę musiała się martwić o swoją przyszłość.
Praca nie jest jedynym problemem, przez który zastanawiam się nad rozstaniem. Mianowicie:
*nie potrafi oszczędzać (żyje chwilą, aż za bardzo... a ja jestem wychowana w ten sposób, że trzeba mieć jakieś zabezpieczenie na przyszłość)
*nie jest rodzinny, nie lubi swojej rodziny, unika tych osób bez żadnych powodów
*nie układa nam się w łóżku od długiego czasu
*nie mam na niego żadnego wływu, nie liczy się z moim zdaniem mimo tego, że nie wymyślam jakichś niestworzonych rzeczy, tylko mówię samą prawdę prosto z mostu (np. na temat pracy)
*nie pomaga w domu, nie sprząta, nie gotuje, nie zmywa naczyń

Oczywiście nie ma samych wad, mimo tego wszystkiego jest bardzo zabawnym, opiekuńczym, inteligentnym facetem, z którym przeżyłam bardzo dużo cudownych dni.

Najgorsze jest to, że boję się, że jak z nim zerwę zostanę sama do końca życia i nikogo już nie spotkam, w ogóle nie wiem czy będę potrafiła być z kimś innym.

Poza tym, jak odwołamy wesele to już nie będzie odwrotu...
Często myślę o tym, że jestem za dobra dla próżniaka, który nie ma poczucia obowiązków oraz, że będę z nim miała zawsze pod górkę jak załóżymy rodzinę, a z drugiej strony kocham go i nie wiem czy będę potrafiła żyć bez niego.

Nie chcę narazie nic mówić o tej sytuacji wśród rodziny, a nawet przyjaciół, chciałabym, żeby doradził mi ktoś taki jak Wy, kto jest poza tą sytacją.

Pomóżcie!
Widzialas na jakie stanowiska sklada cv?

Czemu wam sie w lozku nie uklada. Probowaliscie naprawiac?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-07, 14:45   #89
malinowa32
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-04
Wiadomości: 5
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

[/COLOR]
Cytat:
Napisane przez kennedy Pokaż wiadomość
Widzialas na jakie stanowiska sklada cv?

Czemu wam sie w lozku nie uklada. Probowaliscie naprawiac?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Cv składał na początku tylko na stanowiska, w których ma doświadczenie (kierownik zmiany, itp.), teraz jak nie mieszkamy razem, to mówi mi, że składa na wszystkie możliwe, ale jak jest to sama nie wiem, już mu nie ufam, aż tak w tej kwestii. Jak mu moi rodzice załatwili pracę jako dostawca-magazynier to zrezygnował po 4 dniach, bo stwierdził, że za ciężko, bo dużo dźwigania.

W łóżku się nie układa, bo on twierdzi, że jakiś czas temu przestałam go pociągać i żeby to się zmieniło powinnam zrzucić trochę kg. Udało mi się to zrobić, schudłam 7 kg, obecnie mam rozmiar 42 (L), moim zdaniem, ok może i jestem PLUS SIZE, ale zawsze dbam o swój wygląd i to bardzo. Od momentu jak schudłam w kwestii seksu wiele się nie zmieniło. Pominęłam fakt, że on też nie jest typem pakera, czy wysportowanego faceta i sam o siebie nie dba... a wymaga tego ode mnie.
malinowa32 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-12-07, 15:03   #90
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 401
Dot.: Dojrzewam do decyzji o rozstaniu - proszę, dodajcie mi otuchy...

Ty go utrzymujesz skoro nie pracuje?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-09 22:22:11


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:31.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.