|
|
#61 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=18d73f41c1c01aef8fdf04b 5e3282c14752c25f5_62181c6 d1d29a;77158311]Dołączam się do wyjątków od twojej wizji "każdej pary". Twoi znajomi to nie wszyscy ludzie na świecie. Gdybym po zamieszkaniu z facetem miała jakieś "burze", to byłby to dla mnie powód do ewakuacji, a nie wywalania swojego życia do góry nogami.[/QUOTE]
I pewnie dlatego nigdy nie zbudujesz żadnej trwałej relacji. W życiu zawsze będą przychodzić jakieś problemy i trzeba będzie sobie z nimi umieć poradzić - i wtedy ludzie mają dwa wyjścia: pojawia się problem i siadają razem i go rozwiązują, albo kłótnia, trzaskanie drzwiami i sajonara - szukam lepszego modelu. Dzisiaj nie wiem dlaczego każdy uważa, że jak się pojawia jakikolwiek problem w związku to znaczy to, że ten związek nie był dla siebie stworzony, a to kompletna bzdura. Jak dwójka dojrzałych ludzi, znających siebie, umiejących rozmawiać się pokłóci - to i tak będą umieli tę kłótnię później zanalizować, zrozumieć czemu do niej doszło i jak na przyszłość zapobiegać i być lepszym partnerem dla drugiej strony i każdy taki związek przetrwa próbę czasu. Życie nie jest czarno-białe, każdy się czasem myli, każdy popełnia błędy - w związkach też, ważne jest żeby się nauczyć dostrzegać te błędy, mieć ich świadomość i pracować nad nimi. Jak się wchodzi do związku z przekonaniem, że nigdy, do końca życia, żadna trudna sytuacja, którą trzeba będzie wspólnie "przepracować" się nie trafi - to jest to myślenie życzeniowe i naiwne. I dodam, gdyż może zostało to źle zrozumiane co powiedziałam - każdy związek ma jakieś burze, ale trzeba umieć rozgraniczyć małe sprzeczki od rzeczy, które skazują związek na porażkę. Jak partner ma np. ogromny problem z zazdrością, kontroluje każdą wiadomość, zabrania posiadania męskich znajomych itd. - to oczywiście jest to sytuacja gdzie partner ma poważny problem, bez pomocy z zewnątrz sobie nie poradzi i w tym stanie nie jest gotowy na żaden związek i z takim człowiekiem nie da się być, nie da się żyć i nie ma co w ogóle dyskutować o byciu w związku. Co innego sytuacja tutaj - gdzie wystarczy, że sobie postawią granicę np. "ok, ale może niech niedziela będzie tylko dla nas", spróbują znaleźć rozwiązanie np. wyślą mamę na jakiś kurs żeby miała zajęcie i się po prostu nie nudziła i tyle. Tu jest setka rozwiązań, a problem jest mały. Jak przez takie problemy nie są w stanie przejść to jak sobie będą umieli poradzić gdy np. jedno z nich śmiertelnie zachoruje - stan w którym człowiek jest wystawiony na niesamowity stres i wymaga to niesamowitej siły psychicznej i odporności, żeby się nie załamać? Albo mniejsze problemy - będą mieli dziecko i to dziecko sobie nie będzie radziło w nauce - co, dziecko też wyrzucą sobie do kosza (tak jak biorą rozwód kiedy jest problem)? Nie, z tym będą musieli żyć i to przepracować. Na tym polega życie - na pokonywaniu wyzwań. |
|
|
|
|
#62 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77158581]Nie wiem po co się tak unosisz. Moim zdaniem kiedyś trzeba umieć odciąć pępowinę. Jak nie możesz żyć bez swoich rodziców, a jesteś dorosłą osobą... to tak na prawdę nie jesteś dorosłą osobą. Jesteś zlęknionym dzieckiem, które szuka kogoś kto się nim zaopiekuje i wiele kobiet tak ma. Tu nie ma nic do rzeczy "dobry kontakt". Chcąc nie chcąc jak matka wydzwania tyle razy dziennie to musi znać każdy szczegół ich życia - no właśnie od tego co jedzą na obiad po to kiedy uprawiają seks (ooo! Nie odbiera telefonu teraz! Pewnie uprawiają seks!). Dla mnie raczej zupełnie zdrowym i normalnym jest, że jak zaczynasz budować nową rodzinę to kontakty ze starą rodziną muszą się trochę poluzować, bo więcej czasu musisz poświęcić na budowanie nowej relacji i poznanie nowego partnera - rodzice w ten sposób szybciej przejdą przez fazę "opuszczonego gniazda". Wiele matek ma ten problem, że nie umie się z tym pogodzić, że dziecko już dorosło i wyfrunęło, i takie dzwonienie i pytanie "a co robisz, a gdzie, a z kim? A to fajnie" dzieje się tylko dlatego, że rodzic nie ma swojego własnego życia, hobby, zainteresowań - przez 20 lat żył życiem swojego dziecka i to go definiowało jako człowieka "jestem matką", a później jak ta rola się zmienia to nie wie co zrobić. Nie wyobrażam sobie, żeby przy tak dużym kontakcie te relacje nie wpływały jakoś negatywnie na ich związek, ale jak mówię, to moje zdanie, Ty możesz mieć inne. I jeszcze raz napiszę, że nie ma nic złego w dobrych kontaktach dziecka z rodzicem - jasne, że może i powinien się interesować dzieckiem i co się z dzieckiem dzieje, ale trzeba umieć znaleźć w tym balans, w tym wypadku wydaje mi się to jednak przesadne skoro jest to codziennym rytuałem, bez którego obie strony nie mogą żyć. Jeśli już mają brać rozwód to tylko ze względu na fakt niedojrzałości autorki do bycia żoną.[/QUOTE]
A ja uważam że tylko osoby niepewne i nie do końca dorosłe emocjonalnie, będą sobie roiły że rozmowa a matką to zamach na ich domniemaną niezależnosc. osoby faktycznie niezależne - nawet tego nie wymyslą, bo wyrosły z dylematów przedszkolaka, który sie trząsł ze strachu ze ktoś zobaczy że z mamą na spacer wychodzi a przecież dorosły już jest. Troszcze się o mamę, a ona o mnie. Nikt się nie pyta kiedy uprawiamy sex i nie chce znać szczegółów życia. Po prostu zwykle ludzkie pytania. Mam dobrą pracę, skończyłam studia, obroniłam kila dni temu tytuł inżyniera. Radzę sobie w życiu. Mama nim zupełnie nie kieruje i nie wtrąca się w to co robię. Porozmawiamy ze sobą chwilę, żeby zobaczyć czy wszystko w domu jest okej. Dla mnie to nic złego. Rodzice wychowali mnie na dobrego człowieka i właśnie dlatego, że jestem ich córka to pomogę im o każdej porze dnia i nocy. Telefony były głównie w porach mojego wolnego czasu, a jeżeli zdarzyl sie jeden podczas wspólnego spaceru to powiedziałam, że oddzwonię później bo jesteśmy na spacerze. |
|
|
|
|
#63 |
|
Kobieta z klasą
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 3 058
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Ja byłam kiedyś w takim związku. Matka mojego faceta codziennie dzwoniła bez potrzeby i gadali właśnie o takich pierdołach. Wiedziała o nas wszystko: co jedliśmy na obiad, jakie zakupy zrobiliśmy, gdzie byliśmy, gdzie idziemy, co mamy w lodówce, kiedy myłam okna ... WSZYSTKO, bo niby o czym mieli codziennie gadać? To nie dla mnie, taki związek we troje. Na początku spoko, ale z czasem tak mnie to drażniło, że na sam dźwięk telefonu wychodziłam z pokoju, żeby tego nie słuchać i się nie nakręcać. Para to para, dwie osoby nie trzy. Ja go rozumiem. I wcale nie musi być innej.
__________________
Miłość to gra we dwoje, w której oboje muszą wygrywać. |
|
|
|
|
#64 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77159231]I pewnie dlatego nigdy nie zbudujesz żadnej trwałej relacji. W życiu zawsze będą przychodzić jakieś problemy i trzeba będzie sobie z nimi umieć poradzić - i wtedy ludzie mają dwa wyjścia: pojawia się problem i siadają razem i go rozwiązują, albo kłótnia, trzaskanie drzwiami i sajonara - szukam lepszego modelu. Dzisiaj nie wiem dlaczego każdy uważa, że jak się pojawia jakikolwiek problem w związku to znaczy to, że ten związek nie był dla siebie stworzony, a to kompletna bzdura. Jak dwójka dojrzałych ludzi, znających siebie, umiejących rozmawiać się pokłóci - to i tak będą umieli tę kłótnię później zanalizować, zrozumieć czemu do niej doszło i jak na przyszłość zapobiegać i być lepszym partnerem dla drugiej strony i każdy taki związek przetrwa próbę czasu. Życie nie jest czarno-białe, każdy się czasem myli, każdy popełnia błędy - w związkach też, ważne jest żeby się nauczyć dostrzegać te błędy, mieć ich świadomość i pracować nad nimi. Jak się wchodzi do związku z przekonaniem, że nigdy, do końca życia, żadna trudna sytuacja, którą trzeba będzie wspólnie "przepracować" się nie trafi - to jest to myślenie życzeniowe i naiwne.
I dodam, gdyż może zostało to źle zrozumiane co powiedziałam - każdy związek ma jakieś burze, ale trzeba umieć rozgraniczyć małe sprzeczki od rzeczy, które skazują związek na porażkę. Jak partner ma np. ogromny problem z zazdrością, kontroluje każdą wiadomość, zabrania posiadania męskich znajomych itd. - to oczywiście jest to sytuacja gdzie partner ma poważny problem, bez pomocy z zewnątrz sobie nie poradzi i w tym stanie nie jest gotowy na żaden związek i z takim człowiekiem nie da się być, nie da się żyć i nie ma co w ogóle dyskutować o byciu w związku. Co innego sytuacja tutaj - gdzie wystarczy, że sobie postawią granicę np. "ok, ale może niech niedziela będzie tylko dla nas", spróbują znaleźć rozwiązanie np. wyślą mamę na jakiś kurs żeby miała zajęcie i się po prostu nie nudziła i tyle. Tu jest setka rozwiązań, a problem jest mały. Jak przez takie problemy nie są w stanie przejść to jak sobie będą umieli poradzić gdy np. jedno z nich śmiertelnie zachoruje - stan w którym człowiek jest wystawiony na niesamowity stres i wymaga to niesamowitej siły psychicznej i odporności, żeby się nie załamać? Albo mniejsze problemy - będą mieli dziecko i to dziecko sobie nie będzie radziło w nauce - co, dziecko też wyrzucą sobie do kosza (tak jak biorą rozwód kiedy jest problem)? Nie, z tym będą musieli żyć i to przepracować. Na tym polega życie - na pokonywaniu wyzwań.[/QUOTE] Próbowałam zbudować relacje i walczyłam o ten związek. Próbowałam rozmawiać i prosić żebyśmy jakoś nauczyli się żyć razem. Myślałam że nasze uczucie jest trwałe. Robiłam kolację, obiady i tylko słyszałam że nie jest głodny albo teraz nie ma czasu. Kiedy chciałam się przytulać też był wiecznie zajęty meczem albo graniem na komputerze. Nie cieszył się z tego co ma. Chodząc nago po mieszkaniu kiedy np. po kąpaniu zapomniałam piżamy usłyszałam że jestem obrzydliwa i jak ja tak mogę? Jestem naprawdę atrakcyjna dziewczyną i do obrzydliwego wyglądu wiele mi brakuje. Czy facet, który kocha swoją kobietę tak się zachowuje? To on nie raz i nie dwa stwierdził że nic więcej nas już nie łączy i że to tylko iluzja. Nie odpuściłam na początku, czekałam bardzo długo aż da mi jakiś sygnał że mu jeszcze zależy. Niestety usłyszałam, że mieliśmy 3 miesiące na dotarcie się i nie ma co się dalej męczyć. |
|
|
|
|
#65 | |
|
Gazela inteligencji
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 371
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77159231]I pewnie dlatego nigdy nie zbudujesz żadnej trwałej relacji. W życiu zawsze będą przychodzić jakieś problemy i trzeba będzie sobie z nimi umieć poradzić - i wtedy ludzie mają dwa wyjścia: pojawia się problem i siadają razem i go rozwiązują, albo kłótnia, trzaskanie drzwiami i sajonara - szukam lepszego modelu. Dzisiaj nie wiem dlaczego każdy uważa, że jak się pojawia jakikolwiek problem w związku to znaczy to, że ten związek nie był dla siebie stworzony, a to kompletna bzdura. Jak dwójka dojrzałych ludzi, znających siebie, umiejących rozmawiać się pokłóci - to i tak będą umieli tę kłótnię później zanalizować, zrozumieć czemu do niej doszło i jak na przyszłość zapobiegać i być lepszym partnerem dla drugiej strony i każdy taki związek przetrwa próbę czasu. Życie nie jest czarno-białe, każdy się czasem myli, każdy popełnia błędy - w związkach też, ważne jest żeby się nauczyć dostrzegać te błędy, mieć ich świadomość i pracować nad nimi. Jak się wchodzi do związku z przekonaniem, że nigdy, do końca życia, żadna trudna sytuacja, którą trzeba będzie wspólnie "przepracować" się nie trafi - to jest to myślenie życzeniowe i naiwne.
I dodam, gdyż może zostało to źle zrozumiane co powiedziałam - każdy związek ma jakieś burze, ale trzeba umieć rozgraniczyć małe sprzeczki od rzeczy, które skazują związek na porażkę. Jak partner ma np. ogromny problem z zazdrością, kontroluje każdą wiadomość, zabrania posiadania męskich znajomych itd. - to oczywiście jest to sytuacja gdzie partner ma poważny problem, bez pomocy z zewnątrz sobie nie poradzi i w tym stanie nie jest gotowy na żaden związek i z takim człowiekiem nie da się być, nie da się żyć i nie ma co w ogóle dyskutować o byciu w związku. Co innego sytuacja tutaj - gdzie wystarczy, że sobie postawią granicę np. "ok, ale może niech niedziela będzie tylko dla nas", spróbują znaleźć rozwiązanie np. wyślą mamę na jakiś kurs żeby miała zajęcie i się po prostu nie nudziła i tyle. Tu jest setka rozwiązań, a problem jest mały. Jak przez takie problemy nie są w stanie przejść to jak sobie będą umieli poradzić gdy np. jedno z nich śmiertelnie zachoruje - stan w którym człowiek jest wystawiony na niesamowity stres i wymaga to niesamowitej siły psychicznej i odporności, żeby się nie załamać? Albo mniejsze problemy - będą mieli dziecko i to dziecko sobie nie będzie radziło w nauce - co, dziecko też wyrzucą sobie do kosza (tak jak biorą rozwód kiedy jest problem)? Nie, z tym będą musieli żyć i to przepracować. Na tym polega życie - na pokonywaniu wyzwań.[/QUOTE] Z tego, co wyczytałam na forum, wydaje mi się, ze Lisbeth ma bardzo udany związek ahhh, te uszczypliwości Ale zgadzam się, ze trzeba odciąć pępowinę, tylko ze ja mam słabe relacje z rodzicami i nie mogę sie doczekac 100% samodzielności. Może w innych rodzinach jest inaczej, ja nie umiem sobie tego niestety wyobrazić, chociaż chciałabym mieć super kontakt z rodzicami. ---------- Dopisano o 12:17 ---------- Poprzedni post napisano o 12:16 ---------- Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
|
#66 | |
|
Kobieta z klasą
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 3 058
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
A co ma do tego obrona tytułu inżyniera? KILKA dni temu ...
__________________
Miłość to gra we dwoje, w której oboje muszą wygrywać. |
|
|
|
|
|
#67 | |
|
Gazela inteligencji
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 6 371
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
Wiem, ze pisałaś o swojej mamie i normalnej rodzinie, ale zrozum, ze nie wszyscy mają tak fajnie. Jak mi matka za każdym razem rozkazuje przez telefon i próbuje mi planować dzień, to owszem, odbieram to jako zamach na moja niezależność i sobie tego oszczędzam, ograniczając kontakt.
__________________
Edytowane przez kalor Czas edycji: 2017-09-15 o 12:21 |
|
|
|
|
|
#68 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 22 549
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77159231]I pewnie dlatego nigdy nie zbudujesz żadnej trwałej relacji. [/QUOTE]Oh doprawdy? A od którego momentu zaczyna się trwała relacja? Jak od kilku lat mieszkam na stałe ze swoim facetem (i nie, nie mieliśmy po zamieszkaniu razem "burz" ani docierania), to już się kwalifikuje, czy nie?
Cytat:
Ja uważam, że gdy zamieszkanie z partnerem jest możliwe wyłącznie przy niezliczonej liczbie kompromisów (nawet w pozornie błahych sprawach), to taki partner do mnie nie pasuje i na dłuższą metę będę mieć z tego więcej strat niż korzyści. Dlatego wybieram sobie takich ludzi, którzy do mnie pasują i kolokwialnie mówiąc, nie wk*rviają mnie. |
|
|
|
|
|
#69 | |
|
Kobieta z klasą
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 3 058
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
Więc dlaczego uważasz, że Wasz główny problem to telefony do matki?
__________________
Miłość to gra we dwoje, w której oboje muszą wygrywać. |
|
|
|
|
|
#70 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=7623cb0b746b4d40e529fc1 23bf669aade741778_65822f0 7d8014;77148301]ja jestem taka osoba ktora nie przesza zadnej burzy po zamieszkaniu
wogole nie musielismy sie docierac i oczywiscie ze jest cos takiego jak niedobranie ludzie maja inne zwyczaje,nawyki i nietorych rzeczy nie da sie stolerowac bo sa razaco rozne od naszych i bardzo drazniace ja nie widze sensu w meczeniu sie z kims kto jest zupelnie z innej bajki niz ja tylko dlatego ze "KAZDY" przechodzi takie burze akceptowac wkurzajace nawyki to moge u swojego dziecka ale nie u faceta z ktorym chce tworzyc zwiazek ,moge przymknac oko na drobnostki ktore mnie dziwia ale nie na cos co mnie pernamentnie drazni[/QUOTE] A możesz mi wyjaśnić jakim cudem dziecko możesz akceptować z całą gamą złych nawyków, ale partner to już coś innego - ma być bez skazy? Ciężko mi sobie wyobrazić ludzi, którzy w 100% akceptowaliby wszystko co partner robi, myśli, czuje itd., ale jeśli tak Ci się udało w związku to gratuluję. No i dopisałam już wyżej, ale powtórzę: tak, są w związkach rzeczy, których nie da się zaakceptować i taki związek nie wyjdzie (np. jedna osoba chce mieć dziecko, a druga nie, partner zamiast rozmawiać z tobą cię bije jak jest na ciebie zły, albo nadużywa alkoholu i nie widzi problemu, i nie chce nic zmieniać), ale są też pierdoły typu: partner źle wyciska tubkę pasty - wkurza mnie to, że źle wyciska - i w przypadku takich problemów jak ci zależy na związku to bez trudności da się znaleźć rozwiązania: wytłumaczenie partnerowi, że lepiej byś się czuła jakby inaczej wyciskał pastę i on powie ok, zastosuje się, albo powie "nie, ja lubię tak" i wtedy macie dwie osobne tubki pasty , albo jeszcze 15 innych rozwiązań. To nie jest problem, którego nie da się rozwiązać i jakoś nie chce mi się wierzyć, że Ty zawsze w 100% myślisz jak twój partner - lubicie takie same kolory, wybieracie takie same meble, nie musieliście wypracować podziału obowiązków w domu itd. Dodam jeszcze, że tu po drodze powychodziły autorce inne rzeczy, z którymi mają problemy - i to moim zdaniem wynika z niedojrzałości i właśnie braku doświadczenia w tym jak te problemy rozwiązywać - szczególnie jeśli on się wychowywał w rozbitej rodzinie. Też kiedyś reagowałam jak jej partner i wolałam się obrazić i nic nie mówić o co mi chodzi - przez to, że z☠☠☠ałam kilka związków i nabyłam doświadczenia zrozumiałam, że tak się nie da. Jest problem, coś Ci nie pasuje - trzeba o tym powiedzieć, sposób w jaki on to komunikuje jest zły i chyba każdy się z tym zgodzi, ale główny problem jest w tym raczej, że on nie wie, że to nie jest okej i nie wie jak zachować się poprawnie. No i w takiej sytuacji mają dwie opcje - wyrzucają do kosza związek i po kilku miesiącach, latach przyjdzie refleksja (albo nie przyjdzie), ALBO nauczą się ze sobą rozmawiać, otworzyć przed sobą, porozmawiać szczerze bez demonstracji dominacji (podejrzewam, że to szczególnie dla jej partnera nie będzie łatwe, bo zapewne w jego domu tak się nie robiło) i przepracują te problemy. W tym przypadku - kiedy są po ślubie i mają wspólne zobowiązania finansowe - jednak zaryzykowałabym terapię małżeńską, która by pomogła obojgu zrozumieć siebie i partnera. No chyba, że są jakieś poważniejsze problemy, są kompletnie niedopasowani w każdej możliwej dziedzinie życia to wtedy faktycznie warto podjąć jakieś kroki w kierunku rozwodu. |
|
|
|
|
#71 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 22 549
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#72 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 9 219
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77158581]Nie wiem po co się tak unosisz. Moim zdaniem kiedyś trzeba umieć odciąć pępowinę. Jak nie możesz żyć bez swoich rodziców, a jesteś dorosłą osobą... to tak na prawdę nie jesteś dorosłą osobą. Jesteś zlęknionym dzieckiem, które szuka kogoś kto się nim zaopiekuje i wiele kobiet tak ma. Tu nie ma nic do rzeczy "dobry kontakt". [/QUOTE]
To ma wszystko do rzeczy. Jeżeli chodzi o mnie, to nie jest tak, że "nie mogę" bez kogoś żyć, po prostu ja tak chcę. Życie jest krótkie, więc dopóki mamy się nawzajem to wolę się tym cieszyć niż w imię absurdalnych teorii ograniczać kontakt 'dla zasady'. Oczywiście inaczej jest (powinno być) w sytuacji, gdy relacja na linii rodzic-dziecko jest toksyczna, gdy rodzic faktycznie próbuje kontrolować czy wpływać na związek dorosłego dziecka. To jest nie do zaakceptowania. Z drugiej strony, 'nieodcięta pępowina' wcale nie musi pociągać za sobą częstego kontaktu (pomijając już fakt, że wtedy ten kontakt wcale nie jest tak naprawdę bliski). Mentalna pępowina potrafi sięgać nawet za grób. [1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77158581]Chcąc nie chcąc jak matka wydzwania tyle razy dziennie to musi znać każdy szczegół ich życia - no właśnie od tego co jedzą na obiad po to kiedy uprawiają seks (ooo! Nie odbiera telefonu teraz! Pewnie uprawiają seks!). [/QUOTE] Ty chyba naprawdę nie potrafisz sobie wyobrazić normalnej, zdrowej i bliskiej relacji między dorosłym rodzicem i dzieckiem, w której rozmowy nie dotyczą seksu czy szeroko pojętych spraw związkowych. Rodzic mający swoje życie opowiada mi o fajnym wydarzeniu w którym uczestniczył, przeczytanej książce, która może mi się spodobać, czy nowych zajęciach fitness. Można też ponarzekać na politykę, wymienić się poglądami dotyczącymi tej czy innej kwestii, która jest obecnie na tapecie, czy zapytać jak przyrządzić jakieś danie, które pamiętam z domu rodzinnego z zamierzchłych czasów. [1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77158581]I jeszcze raz napiszę, że nie ma nic złego w dobrych kontaktach dziecka z rodzicem - jasne, że może i powinien się interesować dzieckiem i co się z dzieckiem dzieje, ale trzeba umieć znaleźć w tym balans, w tym wypadku wydaje mi się to jednak przesadne skoro jest to codziennym rytuałem, bez którego obie strony nie mogą żyć. Jeśli już mają brać rozwód to tylko ze względu na fakt niedojrzałości autorki do bycia żoną.[/QUOTE] Znowu "nie mogą żyć". Może po prostu nie chcą, bo nie widzą sensu w ograniczaniu zdrowego kontaktu... Częsty ZDROWY kontakt z rodzicami NIE świadczy o niedojrzałości osoby do związku, małżeństwa. [1=7ae4e73d4b096fedcc3cca3 dacf09e293fa96405_68a3b07 1c8cd0;77158956]Po tym, co napisała, trudno ocenić, czy jest to normalna relacja, czy nie. Według mnie codzienny kontakt z rodzicami - ok. Dwa razy dziennie - ciężko powiedzieć. Rzadko się zdarza to wśród moich znajomych, a jak kiedyś znałam taką dziewczynę, to zdecydowanie nie była to normalna relacja.[/QUOTE] Czyli znowu ekstrapolowanie swoich doświadczeń na cały świat, bo jak się z czymś nie spotkało to na pewno coś takiego nie może istnieć. Nigdzie nie twierdzę, że wszystkie przypadki, gdzie dorosłe dzieci kontaktują się codziennie z rodzicami są normalne i zdrowe. Jeśli ten kontakt jest przez rodzica w jakiś sposób wymuszany, lub dziecko (chyba rzadziej) nie może sobie inaczej poradzić, to jasne, że coś jest nie tak. Tylko wtedy trudno mówić o prawdziwie bliskiej relacji, bo zależność wyklucza faktyczną bliskość. Edytowane przez 3ebdb6c370169ce1a39c163fc8d64643247d9f80 Czas edycji: 2017-09-15 o 12:34 |
|
|
|
|
#73 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=18d73f41c1c01aef8fdf04b 5e3282c14752c25f5_62181c6 d1d29a;77160161]Im więcej opisów swojego związku dodajesz, tym bardziej zastanawiam się dlaczego za główny problem uznałaś jego narzekania na twój kontakt z matką.[/QUOTE]
Bo za każdym razem kiedy prosiłam, żeby powiedział o co chodzi to slyszlam albo "o nic" albo "nie chce żyć w trójkącie"... |
|
|
|
|
#74 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 9 219
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
Sprawiasz wrażenie naprawdę mądrej, pewnej siebie osoby. Zasługujesz na kogoś lepszego, na kogoś, kto będzie Cię kochał, adorował, z kim stworzycie świetny związek i będziecie budować wspólną przyszłość. Współczuję Ci, że z tym facetem potoczyło się jak się potoczyło, ale z drugiej strony im szybciej tym lepiej. Nie daj sobie tylko wmówić jakiegokolwiek poczucia winy (choć wydaje mi się, że jesteś na to zbyt ogarnięta), bo nic złego nie robisz, a na uczucia i buractwo tego pana wpływu nie masz. |
|
|
|
|
|
#75 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 10 463
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=3ebdb6c370169ce1a39c163 fc8d64643247d9f80;7716021 1][1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77158581]
Czyli znowu ekstrapolowanie swoich doświadczeń na cały świat, bo jak się z czymś nie spotkało to na pewno coś takiego nie może istnieć. Nigdzie nie twierdzę, że wszystkie przypadki, gdzie dorosłe dzieci kontaktują się codziennie z rodzicami są normalne i zdrowe. Jeśli ten kontakt jest przez rodzica w jakiś sposób wymuszany, lub dziecko (chyba rzadziej) nie może sobie inaczej poradzić, to jasne, że coś jest nie tak. Tylko wtedy trudno mówić o prawdziwie bliskiej relacji, bo zależność wyklucza faktyczną bliskość.[/QUOTE] Nigdzie nie napisałam, że nie doświadczyłam, więc coś takiego nie istnieje. Zresztą wy średnio się odnosicie do sytuacji autorki, bo piszecie o codziennym kontakcie z rodzicami, a autorka o kilkukrotnym w ciągu dnia. Chociaż jeśli jej facet to naprawdę taki obrzydliwy typ, to się nie dziwię, że szukała pocieszenia u kogoś bliskiego. |
|
|
|
|
#76 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=7ae4e73d4b096fedcc3cca3 dacf09e293fa96405_68a3b07 1c8cd0;77160461][1=3ebdb6c370169ce1a39c163 fc8d64643247d9f80;7716021 1]
Nigdzie nie napisałam, że nie doświadczyłam, więc coś takiego nie istnieje. Zresztą wy średnio się odnosicie do sytuacji autorki, bo piszecie o codziennym kontakcie z rodzicami, a autorka o kilkukrotnym w ciągu dnia. Chociaż jeśli jej facet to naprawdę taki obrzydliwy typ, to się nie dziwię, że szukała pocieszenia u kogoś bliskiego.[/QUOTE] Nie pisałam o kilku krotnym. Przy moim facecie rozmawiałam raz dziennie , albo czasami wcale, bo wolałam to zrobić przed powrotem do domu, żeby nie było konfliktów. Mimo tego zawsze były jakieś uszczypliwe uwagi, że dziś wyjątkowo nie rozmawiałam z mamą. ---------- Dopisano o 11:47 ---------- Poprzedni post napisano o 11:42 ---------- Pewnie zlożylo się na to wiele rzeczy. Sama zrozumiałam, że nie jest tak jak być powinno. Pan i Władca uważał, że nie mogę prać jego rzeczy, bo jeszcze mu zepsuje... Rzeczy do zmywarki też nie potrafię wstawiać i on to robi lepiej. Naprawdę nie wiem kiedy dostałam od niego kwiatka albo jaki kolwiek prezent. Do kina nie pójdziemy bo on nie lubi, serialu wspólnie nie obejrzymy bo on nie lubi. Najlepiej położyć się w łóżku i leżeć jak ciężko zmęczony życiem. |
|
|
|
|
#77 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 10 463
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Aha, czyli rozmawiałaś - źle, nie rozmawiałaś, to ci jeszcze dogadywał. Ja bym oszalała z takim. Szukał pretekstu, żeby się przyczepić. Czar prysnął, niestety.
|
|
|
|
|
#78 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 22 549
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#79 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=18d73f41c1c01aef8fdf04b 5e3282c14752c25f5_62181c6 d1d29a;77160981]To akurat dobrze
[/QUOTE]Mimo wszystko teksty " nie życzę sobie żebyś prasowala moje ubrania" były po prostu chamskie... Wiadomo, że nie musiałam tego robić, ale skoro chciałam to mógł chociaż podziękować. Nie mam dwóch lewych rąk i potrafię wstawić pranie albo prasować. |
|
|
|
|
#80 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
Nie bardzo radzę wam rozmowę, bo on to może odebrać jako atak na siebie i skończy się kłótnią bez konkluzji. Jeśli uda Ci się go namówić na terapię - to może coś z tego będzie, jeśli nie to nie ma sensu się zastanawiać czy dobrze robisz odchodząc - bo jeśli on nie chce współpracować i budować tego związku to choćbyś ty była najpiękniejszą, najinteligentniejszą, najcudowniejszą kobietą na świecie to nic nie wskórasz, a z każdym dniem będziesz tracić poczucie własnej wartości. |
|
|
|
|
|
#81 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 22 549
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Ale dlaczego chamskie? Nie wiem jak to wyglądało w rzeczywistości, ale potrafię sobie wyobrazić, że np. uporczywie zajmowałaś się jego rzeczami, które on po prostu wolał ogarniać sam. Ja w każdym razie nie widzę nic chamskiego w wymaganiu, żeby nie ruszać przedmiotów osobistych.
|
|
|
|
|
#82 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=18d73f41c1c01aef8fdf04b 5e3282c14752c25f5_62181c6 d1d29a;77161191]Ale dlaczego chamskie? Nie wiem jak to wyglądało w rzeczywistości, ale potrafię sobie wyobrazić, że np. uporczywie zajmowałaś się jego rzeczami, które on po prostu wolał ogarniać sam. Ja w każdym razie nie widzę nic chamskiego w wymaganiu, żeby nie ruszać przedmiotów osobistych.[/QUOTE]
Nie zajmowałam się niczym uporczywie. Po prostu skoro już wyciągnęłam żelazko i deskę do prasowania to mogłam uprasować też jego koszulki. Tak samo wstawiając pranie, nie widziałam sensu wstawiania pustej pralki tylko że swoimi rzeczami skoro można wyprać moje i jego za jednym razem. ---------- Dopisano o 12:03 ---------- Poprzedni post napisano o 11:59 ---------- [1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77161151]Wiesz, po tym wszystkim co napisałaś, to wychodzi na to, że te telefony to tylko pikuś (chociaż jak tam Karen wyżej napisała - jeśli to się dzieje codziennie to może faktycznie działać na nerwy - może spróbuj zamiast tego dzwonić raz w tygodniu, ale pogadajcie sobie godzinę, albo po prostu idź pogadać do mamy - to tak tylko na przyszłość rada już poza tą dyskusją). Kurczę, mnie tu zastanawia czy przez 5 lat związku Ty nie widziałaś jak on się zachowuje? Nie miałaś żadnych sygnałów alarmowych? Troszkę ciężko mi uwierzyć, że 5 lat było okej, a nagle po ślubie, po zamieszkaniu takie kwiatki zaczęły wychodzić. Ja mam podobną sytuację rodzinną co twój partner, więc rozumiem poniekąd problemy twojego partnera i wiem jak to może wpływać na psychikę i powodować mnóstwo problemów, dopiero jak zaczęłam analizować swoje zachowanie z czasem to zrozumiałam swoje błędy. Myślę, że Ty może trochę przymykałaś oko na jego dziwne zachowania i on to zaczął uważać za "akceptowalne" i teraz jak już nie rozchodzicie się do swoich domów po randce, to zaczęłaś widzieć, że tak się nie da funkcjonować. Ogólnie to sprawa jest ciężka, bo jeśli on nie widzi, że ma jakiś problem to nic nie zmienisz i czeka was rozwód, albo nieszczęśliwe małżeństwo, ale jeśli uważasz, że to mimo wszystko jest w jakiś sposób o soba na której Ci zależy to może po prostu spróbuj napisać list - opisz to co czujesz i te sytuacje jak np. chodzenie nago i jego reakcję - jak to wpływa na twoje poczucie wartości siebie i że tak dłużej nie chcesz żyć i niech on idzie na terapię, albo bierzecie rozwód. Zostaw mu ten list i wyjdź na jakiś czas, niech on sobie to przemyśli. Nie bardzo radzę wam rozmowę, bo on to może odebrać jako atak na siebie i skończy się kłótnią bez konkluzji. Jeśli uda Ci się go namówić na terapię - to może coś z tego będzie, jeśli nie to nie ma sensu się zastanawiać czy dobrze robisz odchodząc - bo jeśli on nie chce współpracować i budować tego związku to choćbyś ty była najpiękniejszą, najinteligentniejszą, najcudowniejszą kobietą na świecie to nic nie wskórasz, a z każdym dniem będziesz tracić poczucie własnej wartości.[/QUOTE] Zakochałam się w zupełnie innej osobie. Osobie która potrafiła mi powiedzieć kiedyś że jestem kobietą jego życia i mnie kocha, a nie w osobie która po tylu wspólnych latach prosto w oczy mówi mi że jednak zmiana planów i nie chce już spędzać że mną przyszłości. Na początku może uczucie było ogromne, szanował mnie i kochał bezgranicznie. Jeszcze rok temu dałabym sobie rękę uciąć, że jestem straszna szczęściarą, że go mam i tak dobrze się układa. Nigdy nie pomyślałabym że usłyszę z jego ust takie słowa i, że nawet nie obejdzie go co się ze mną dzieje. |
|
|
|
|
#83 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Kupiliście mieszkanie, ale nie stworzyliście wspólnoty. Tłumaczenie się innym z tego, czy aby czegoś źle nie robiłaś, nie ma sensu. Tu zabrakło fundamentów związku, a nie że jakieś pierdoły coś zepsuły. Także Autorko, nie tłumacz się, nie musisz. Plus całkiem możliwe, że pan ma już coś innego na oku i czepiałby się nawet tego, że za długo siedzisz w wc.
|
|
|
|
|
#84 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2017-05
Wiadomości: 647
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=18d73f41c1c01aef8fdf04b 5e3282c14752c25f5_62181c6 d1d29a;77160091]Oh doprawdy? A od którego momentu zaczyna się trwała relacja? Jak od kilku lat mieszkam na stałe ze swoim facetem (i nie, nie mieliśmy po zamieszkaniu razem "burz" ani docierania), to już się kwalifikuje, czy nie?
Zdecyduj się najpierw czy piszesz o burzach czy o rozwiązywaniu 'jakichkolwiek problemów'. Ja uważam, że gdy zamieszkanie z partnerem jest możliwe wyłącznie przy niezliczonej liczbie kompromisów (nawet w pozornie błahych sprawach), to taki partner do mnie nie pasuje i na dłuższą metę będę mieć z tego więcej strat niż korzyści. Dlatego wybieram sobie takich ludzi, którzy do mnie pasują i kolokwialnie mówiąc, nie wk*rviają mnie.[/QUOTE] Myślę, że źle to ujęłam - w sensie "burz" miałam na myśli, że zaczynając żyć z nowym człowiekiem masę rzeczy musisz wypracować "co lubi jeść/kto będzie prał, gotował, sprzątał/kiedy spędzamy czas wspólnie, kiedy osobno i ile tego czasu jest" - jest to masa rzeczy o których się nie gada, po prostu jak się dzieją to ludzie na bieżąco sobie to ustalają. Czasem ludzie mają różne wizje tego jak to ma wyglądać - i wtedy mogą się pokłócić, nie muszą, ale mogą. Ludzie są też różni - niektórzy dominujący, inni podporządkowujący się - i w zależności od tego jakie to charaktery to związek może być faktycznie niezwykle harmonijny, albo niezwykle wybuchowy. Ja mam odczucie, że te super harmonijne to rzadkość, ale może masz rację i to tylko przez pryzmat moich doświadczeń i tego co widzę w moim otoczeniu mam takie odczucia. Może faktycznie masz niesamowicie zgodny związek, bez żadnych burz - wtedy zazdroszczę ;-) Ja nie mam, wszystko musiałam zawsze przepracować, ale też sporo się nauczyłam w tym wszystkim, np. że ludziom z normalnych domów ciężko tworzyć związki z ludziom z domów dysfunkcyjnych i na odwrót. W wielu rzeczach jestem tu w stanie zrozumieć i wczuć się w partnera autorki bo sama przez to przechodziłam, wiem z czego to wynika i wiem, że to są mechanizmy obronne, które sobie taka osoba wypracowała. I jasne, autorka może sobie uciec od problemu, ale ten facet po rozwodzie znowu wskoczy na rynek matrymonialny i znowu będzie budował chujowe związki, marnował czas fajnym dziewczynom, podczas gdy powinien zacząć od naprawiania tego co rodzice z☠☠☠ali. |
|
|
|
|
#85 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 22 549
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
Teraz tego związku raczej nie uratujecie, ale na przyszłość lepiej ustalać takie sprawy odpowiednio wcześniej. Ja bym się wkurzyła gdyby mój facet np. sam bez konsultacji ze mną zdecydował co zrobić z moimi ubraniami. |
|
|
|
|
|
#86 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77161591]Myślę, że źle to ujęłam - w sensie "burz" miałam na myśli, że zaczynając żyć z nowym człowiekiem masę rzeczy musisz wypracować "co lubi jeść/kto będzie prał, gotował, sprzątał/kiedy spędzamy czas wspólnie, kiedy osobno i ile tego czasu jest" - jest to masa rzeczy o których się nie gada, po prostu jak się dzieją to ludzie na bieżąco sobie to ustalają. Czasem ludzie mają różne wizje tego jak to ma wyglądać - i wtedy mogą się pokłócić, nie muszą, ale mogą. Ludzie są też różni - niektórzy dominujący, inni podporządkowujący się - i w zależności od tego jakie to charaktery to związek może być faktycznie niezwykle harmonijny, albo niezwykle wybuchowy. Ja mam odczucie, że te super harmonijne to rzadkość, ale może masz rację i to tylko przez pryzmat moich doświadczeń i tego co widzę w moim otoczeniu mam takie odczucia. Może faktycznie masz niesamowicie zgodny związek, bez żadnych burz - wtedy zazdroszczę ;-) Ja nie mam, wszystko musiałam zawsze przepracować, ale też sporo się nauczyłam w tym wszystkim, np. że ludziom z normalnych domów ciężko tworzyć związki z ludziom z domów dysfunkcyjnych i na odwrót. W wielu rzeczach jestem tu w stanie zrozumieć i wczuć się w partnera autorki bo sama przez to przechodziłam, wiem z czego to wynika i wiem, że to są mechanizmy obronne, które sobie taka osoba wypracowała. I jasne, autorka może sobie uciec od problemu, ale ten facet po rozwodzie znowu wskoczy na rynek matrymonialny i znowu będzie budował chujowe związki, marnował czas fajnym dziewczynom, podczas gdy powinien zacząć od naprawiania tego co rodzice z☠☠☠ali.[/QUOTE]
Przez tyle lat nigdy nie powiedział mi dlaczego jego rodzice się rozeszli. Raz próbowałam zapytać to źle się to skończyło. Był zamknięty w sobie i nigdy nie chciał poruszać tego tematu. Relacja między mną, a moja mama była zupełnie inna niż jego. Potrafił się do niej źle odezwać nawet przy mnie na co zwracałam wiele razy uwagę. W końcu to ona go wychowała i dała mu dom i uważam, że szacunek powinien się jej należeć. |
|
|
|
|
#87 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 22 549
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=c6b6756720a205d307becdd e1d052a7f45362f96_64ed273 165c68;77161591]Myślę, że źle to ujęłam - w sensie "burz" miałam na myśli, że zaczynając żyć z nowym człowiekiem masę rzeczy musisz wypracować "co lubi jeść/kto będzie prał, gotował, sprzątał/kiedy spędzamy czas wspólnie, kiedy osobno i ile tego czasu jest" - jest to masa rzeczy o których się nie gada, po prostu jak się dzieją to ludzie na bieżąco sobie to ustalają.[/QUOTE]O każdej z tych rzeczy gadałam wcześniej z facetem zanim z nim zamieszkałam, więc nie, to nie są rzeczy, o których "się nie gada". A nawet jeśli się wcześniej nie gadało, to często widać je przy spotykaniu się w domu.
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#88 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Byłam widocznie zaślepiona uczuciem do niego i idealizowałam jego osobę. Wierzyłam, że to uczucie jest trwałe. Jak widać rzeczywistosc zweryfikowała. Za bardzo zabolały mnie jego słowa. Byłam też sytuacja, że sprzeczaliśmy się o coś o a on podszedł i po prostu oblał mnie szklanką wody z tekstem "ochłoń". To też był cios poniżej pasa.
|
|
|
|
|
#89 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 22 549
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#90 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 32
|
Dot.: Mój facet nie akceptuje mojej relacji z rodzicami. Głównie z mamą.
[1=18d73f41c1c01aef8fdf04b 5e3282c14752c25f5_62181c6 d1d29a;77162356]To akurat nieprawda. Wychowywanie i dawanie domu to obowiązek rodzica wobec dziecka i o ile szacunek moim zdaniem jest oczywisty podstawowo dla każdego człowieka, to akurat mogło się zdarzyć, że matka jego szacunek zasłużenie straciła. I nie masz skąd tego wiedzieć (bo odmówił rozmów na ten temat), więc nie masz podstaw do zwracania mu uwagi na relacje z matką, o których w sumie nie masz pojęcia.[/QUOTE]
Spedzalam w ich domu dużo czasu. Nie była to zła rodzina. Była miłość, bylo zrozumienie, było wsparcie, wspólne gry planszowe i rodzinne obiadki. Nie miałam pojęcia o tych relacjach bo nic mi nigdy nie mówił, mogłam tylko zobaczyć, bo 5 lat to nie jest krótki czas, a spędzaliśmy go dużo jak i razem sam na sam jak i z naszymi rodzinami. ---------- Dopisano o 12:40 ---------- Poprzedni post napisano o 12:35 ---------- [1=18d73f41c1c01aef8fdf04b 5e3282c14752c25f5_62181c6 d1d29a;77161771]A rozmawialiście w ogóle o takich pierdołach typu jak robić pranie? Uważam, że normalne jest ustalenie takich rzeczy, gdy się decyduje na mieszkanie razem. Obiektywnie w chęci prania i prasowania swoich ubrać samemu, nie ma nic złego. Wystarczyło go po prostu przy okazji wstawiania prania/prasowania zapytać "ej, wyprać/wyprasować też twoje?". Teraz tego związku raczej nie uratujecie, ale na przyszłość lepiej ustalać takie sprawy odpowiednio wcześniej. Ja bym się wkurzyła gdyby mój facet np. sam bez konsultacji ze mną zdecydował co zrobić z moimi ubraniami.[/QUOTE] Rozmawialiśmy, on zawsze robił wszystko lepiej. W ogóle nie wiem dlaczego wcześniej nie dostrzegłam tego wszystkiego. Od jakiegoś czasu to tylko ja głównie przepraszałam, zaczęły się ciche dni, bo on zawsze był bez winy. Jak się zapytałam kilka dni temu to wine za to, że między Nami jest jak jest ponosze tylko ja. Pan nie miał sobie nic do zarzucenia i był zbyt dumny żeby wyciągnąć rękę. |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:01.





ahhh, te uszczypliwości 




, albo jeszcze 15 innych rozwiązań. To nie jest problem, którego nie da się rozwiązać i jakoś nie chce mi się wierzyć, że Ty zawsze w 100% myślisz jak twój partner - lubicie takie same kolory, wybieracie takie same meble, nie musieliście wypracować podziału obowiązków w domu itd. 







