Jak ciężko adaptować kota - Strona 3 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Hobby > Zwierzęta domowe - wiZOOż

Notka

Zwierzęta domowe - wiZOOż Forum dla miłośników zwierząt domowych. Szukasz porady w temacie psów, kotów, żółwi, chomików itp.? Forum wiZOOż to miejsce dla ciebie.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2009-03-11, 15:40   #61
Hedonia
Zadomowienie
 
Avatar Hedonia
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 1 147
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez lagerfeldised Pokaż wiadomość

zdziwiłabyś się po co ludzie adoptują zwierzęta.
1) robią z nich smalec
2) gwałcą
3) katują
4) trzymają w małych brudnych klatkach i wyjmują tylko aby rozmnożyć

i to tylko to co mi szybko wpadło do głowy i to nie są "wyjątki", "skrajne przypadki" to się dzieje cały czas.
co?
to się w głowie nie mieści ..
__________________
gdy mi jest dobrze
moja dusza mruczy.
M.Peszek

Hedonia jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-11, 20:43   #62
kasiaj85
Moderator
 
Avatar kasiaj85
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Ostrów Wlkp.
Wiadomości: 9 403
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez sara17 Pokaż wiadomość
Może ja się wtrącę,
mama moja ma kota przygarniętego z ulicy, ja adoptowałam dwa ze schroniska pod psim aniołem (jeden niestety zmarł na panleukopenię) i dwa z Łodzi - przez miau właśnie.
W każdym przypadku adopcji podpisywałam umową adopcyjną - że kot nie będzie wychodził, będzie wysterylizowany/wykastrowany itp.
i nie było to dla mnie nic strasznego.
Okna i drzwi nie są okratowane ale powiedziałam przy adopcji że koty nie będą wychodzić i będą pilnowane jeśli okna będą otwarte.
Wypuszczanie kota to tak jakby 3 letnie dziecko wypuścić na ruchliwą ulicę i mówić że jest małe więc cięzko w nie wcelować...

Naprawdę nie było to nic trudnego, kociaki z Łodzi zostały dowiezione do Warszawy, przed oddaniem mi były kompletnie wyleczone (koci katar).

Osoba która oddaje koty musi mieć pewność, albo przynajmniej czuć że zrobiła wszystko, aby kot (który najczęściej przeżył traumatyczne chwile w schronisku czy po wyrzuceniu) miał dobry dom. Czy naprawe pytanie w jakich warunkach kot będzie mieszkal i opowiedzenie o swoich wyobrażeniach jest takie trudne gdy chce sie adoptować kota???
Fajnie że masz koty i że tylu pomogłaś. ja też mam "na sumieniu" parę uratowanych kocich istnień.
Ale wkurza mnie zakładanie że jak kot jest wychodzący to jest nieszczęśliwy i w ogóle każdy kto wypuszcza kota jest nieodpowiedzialny i nie zasługuje żeby go w ogóle mieć. Mieszkam na obrzeżach miasta, nie w bloku ani w samym centrum. Moje koty mają do dyspozycji wieeeeelką, ogromną przestrzeń. I są szczęśliwe. I wracają. I potrafią godzinami siedzieć w domu, na kolanach, mruczeć, łasić się, przynosić nam myszy jako oznakę swojej wdzięczności (którą później trzeba zbierać spod łóżka ) .. Cieszę się że zapewniam moim kotom porządne warunki I sorry,ale uwłacza się trochę kotom twierdząc że mają umiejętność radzenia sobie w świecie porównywalną do trzylatka...
Kot jest dla mnie swiętością, ale nie w ten sposób, że "uwiężę go w domu i będę go czcić". raczej, że pozwolę mu żyć własnym życiem i bedę dla niego jedynie podporą, pomocą, żywicielką i "tą od głaskotek"
__________________
MAC addict Lush & China Glaze lover!

Mój beauty blog
kasiaj85 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-11, 21:34   #63
Soso
Zakorzenienie
 
Avatar Soso
 
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 12 728
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

A mnie irytują takie panny, dla których wyimaginowane szczęście kota jest ważniejsze od jego bezpieczeństwa. Zagrożenie dla zwierzaka to nie tylko samochód, czy głupie dzieciaki, dla której kot będzie zabawką, ktorej fajnie jest podpalić ogon, czy zrobić coś innego, równie humorystycznego. Co zrobisz jesli Twoja ukochana kicia po wędrówce po 'okolicznych lasach i łąkach' (bo przecież ta swoboda daje jej szczęście ) będzie wyglądała tak: http://www.allegro.pl/item567485948_...rastyczne.html

Uwierz, kot zamknięty w mieszkaniu, jeśli dostanie od Ciebie maksimum troski i zaangażowania, a najlepiej towarzysza zabaw, nie będzie mniej szczęśliwy od kota wychodzącego. Przez mój dom przewinęło się mnóstwo kotów i nie wiem jak rozpoznajesz kocie szczęście, ale jeśli wyznacznikiem jest to, co wymienilas, a zatem mruczenie, łaszenie się, zabawy itp itd to tak! wszystkie moje koty były szczęśliwe Oczywiście, jesli adoptowałaś dorosłego kota z podwórka, problem z chęcią wychodzenia na dwór może się pojawić, ale nie musi. Natomiast jesli masz u siebie kotka, którego wychowujesz od małego, naprawdę nie widzę powodu, by przyzwyczajać go do wychodzenia. To jest Twoje rozumienie szczęścia, inną rzeczą jest to, jak rozumiesz jego bezpieczeństwo.

Edytowane przez Soso
Czas edycji: 2009-03-11 o 21:35 Powód: lit.
Soso jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-11, 21:51   #64
esfira
Zakorzenienie
 
Avatar esfira
 
Zarejestrowany: 2006-02
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 7 002
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez kasiaj85 Pokaż wiadomość
Ale wkurza mnie zakładanie że jak kot jest wychodzący to jest nieszczęśliwy i w ogóle każdy kto wypuszcza kota jest nieodpowiedzialny i nie zasługuje żeby go w ogóle mieć. Mieszkam na obrzeżach miasta, nie w bloku ani w samym centrum. Moje koty mają do dyspozycji wieeeeelką, ogromną przestrzeń. I są szczęśliwe. I wracają. I potrafią godzinami siedzieć w domu, na kolanach, mruczeć, łasić się, przynosić nam myszy jako oznakę swojej wdzięczności (którą później trzeba zbierać spod łóżka ) .. Cieszę się że zapewniam moim kotom porządne warunki I sorry,ale uwłacza się trochę kotom twierdząc że mają umiejętność radzenia sobie w świecie porównywalną do trzylatka...
kot wychodzący napewno jest szczęsliwy, bo moze być prawdziwym kotem, moze używać pazurków do wspinaczki, polowac na myszy czy inne zyjątka, robić to, do czego natura go zaprojektowała. Ale mało kto żyje w zupełnie naturalnym środowisku- samochody, psy, okrutni ludzie- to wszystko może zakończyć kocie życie w ciągu ułamka sekundy. I wiele szczęsliwych kocich żyć skończyło się przedwcześnie, bo kocia zwinność nie wystarczy, żeby uciec przed samochodem, bo nie zawsze jest drzewo, na które można uciec przed psem. Nie zawsze 9 żyć to tak dużo.
Potem kot nie żyje, a właściciel zadręcza się, że nie uchronił swojego pupila przed takim losem- no ale każdy sam wybiera, czy chce, żeby jego kot żył szczęsliwy i krótko, czy zadowolony i długo.
__________________
Wiedzę o świecie czerpię z forum Wizaż

Scandinavian Sleeping & Living
esfira jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-11, 21:56   #65
norka27
Zakorzenienie
 
Avatar norka27
 
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: Norwegia
Wiadomości: 7 826
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Straszne jak niektore kotki cierpia przez glupote czlowieka. I ta znieczulica oprawcow - cos okropnego. Mysle ze powinny takie sprawy byc glosne by ludzie sie uczyli. Moje szczescie ryczy pod drzwiami i oknami teraz juz codziennie - wiosna Ja tam go nie puszcze na dwor, po domem ulica i glowny parking od duzego sklepu, ale za to wychodze z kolega na spacer - ma szeleczki Powacha sobie, poskubie trawke, poszczeka na ptaszki i wracamy do domku - jest tak padniety wrazeniami po spotkaniu z przyroda ze pada na kocyk i spi snem kamiennm Tyle ze moj tato mi dzien w dzien prostestuje ze mecze kota, ze go wykastrowalam i dlaczego go nie wypuszczam? To samo tesciowie, sasiedzi i inni - tu jest prawie wies wiec kotki sa na dworzu i dla nich nie jest to normalne ze kotek siedzi zamkniety. Ale ja wole tak niz zeby go auto potracilo, zlapal syfa od innych kotow, pchly, kleszcze i inne.
norka27 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-11, 22:12   #66
kasiaj85
Moderator
 
Avatar kasiaj85
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Ostrów Wlkp.
Wiadomości: 9 403
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez esfira Pokaż wiadomość
kot wychodzący napewno jest szczęsliwy, bo moze być prawdziwym kotem, moze używać pazurków do wspinaczki, polowac na myszy czy inne zyjątka, robić to, do czego natura go zaprojektowała. Ale mało kto żyje w zupełnie naturalnym środowisku- samochody, psy, okrutni ludzie- to wszystko może zakończyć kocie życie w ciągu ułamka sekundy. I wiele szczęsliwych kocich żyć skończyło się przedwcześnie, bo kocia zwinność nie wystarczy, żeby uciec przed samochodem, bo nie zawsze jest drzewo, na które można uciec przed psem. Nie zawsze 9 żyć to tak dużo.
Potem kot nie żyje, a właściciel zadręcza się, że nie uchronił swojego pupila przed takim losem- no ale każdy sam wybiera, czy chce, żeby jego kot żył szczęsliwy i krótko, czy zadowolony i długo.
tak, tak, pozamykajmy je na klucz, wtedy będą bardzo zadowolone z życia. nie no przepraszam, z natury jestem spokojnym człowiekiem ale jak między Waszymi wierszami wyczytuję jasny komunikat "w końcu i tak zamordujesz swoje koty i będziesz się w piekle smażyć" Wiecie co - kocham je i jak się kogoś czy coś kocha to nie można tego kogoś czy tego czegoś wbrew jego naturze więzić. Mam nadzieję, że moich kotów nigdy nie spotka krzywda. Ale jeśli nie daj Bóg coś im się stanie, to przynajmniej będę wiedziała że żyły "szczęśliwie". I że korzystały ze swojego jedynego kociego życia i brały jak to się mówi pełnymi garściami. I na pewno nie będę miała wyrzutów sumienia że mogłam je zamknąć w pokoju... Nie. Wolę żeby moje koty żyły krócej ale w zgodzie ze swoją naturą niż długo w klatce. To nie kanarki (a i tym współczuję zamknięcia).
Naprawdę, jest tyle kocich problemów, na osiedlu gdzie mieszkam w mieście w którym studiuję jest mnóstwo biednych bezdomnych kotów. W zeszlym roku szukałam domków dla kociąt które pojawiły się pod moim balkonem, kilka udało mi się wyadoptować ale problem tkwi gdzie indziej - w tych kotach dorosłych które się mnożą na potęgę...To jest smutne. To że czyiś zadbany, wychuchany, nakarmiony kociaczek biega sobie radośnie po dworze nie powinno nikogo dziwić...

Cytat:
Napisane przez norka27 Pokaż wiadomość
Straszne jak niektore kotki cierpia przez glupote czlowieka. I ta znieczulica oprawcow - cos okropnego. Mysle ze powinny takie sprawy byc glosne by ludzie sie uczyli. Moje szczescie ryczy pod drzwiami i oknami teraz juz codziennie - wiosna Ja tam go nie puszcze na dwor, po domem ulica i glowny parking od duzego sklepu, ale za to wychodze z kolega na spacer - ma szeleczki Powacha sobie, poskubie trawke, poszczeka na ptaszki i wracamy do domku - jest tak padniety wrazeniami po spotkaniu z przyroda ze pada na kocyk i spi snem kamiennm Tyle ze moj tato mi dzien w dzien prostestuje ze mecze kota, ze go wykastrowalam i dlaczego go nie wypuszczam? To samo tesciowie, sasiedzi i inni - tu jest prawie wies wiec kotki sa na dworzu i dla nich nie jest to normalne ze kotek siedzi zamkniety. Ale ja wole tak niz zeby go auto potracilo, zlapal syfa od innych kotow, pchly, kleszcze i inne.
Jak o niego dbasz, odpchlisz i odrobaczysz raz na jakiś czas to nie załapie żadnego syfa...
Z kolei w Twoim przypadku trochę rozumiem że nie chcesz go wypuszczać, skoro masz takie warunki niebezpieczne pod domem. A z innej jeszcze strony, nieraz w samym centrum miasta widuje się pałętające się koty... radzą sobie bo co mają robić...Ale serce się kraje...
Ach zatęskniłam za moimi "Myszami"
__________________
MAC addict Lush & China Glaze lover!

Mój beauty blog
kasiaj85 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-21, 12:57   #67
lagerfeldised
Rozeznanie
 
Avatar lagerfeldised
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 931
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez Hedonia Pokaż wiadomość
co?
to się w głowie nie mieści ..
Niestety.

Zapraszam na dogomanię.

"Suczka latami gwałcona przez właściciela szuka domu"

"Psy uratowane z wytwórni smalcu, pomocy, ogromny dlug"

"Oskalpowany Reksio zbiera na leczenie"

"Podpalony, wyrzucony przez okno szczeniak, ratuku!!"

i tym podobne... to nie są prawdziwe wątki, ale dokładnie tego typu tematy można tam znaleźć...
gdyby nie dogomania, pewnie też nie rozumiałabym dlaczego "wyadoptowywacze" mają takie ogromne wymagania.
przez dogomanię już chyba ŻADEN czyn człowieka mnie nie zdziwi. można się spodziewać wszystkiego
__________________
13.03.2013 Prawo jazdy
30.03.2013 Pierwszy własny samochód
lagerfeldised jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2009-03-28, 17:46   #68
malenstfo24
Rozeznanie
 
Avatar malenstfo24
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Mazowieckie
Wiadomości: 969
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

A ja dalej upierać się będę, ze bez zaufania to czasem większą krzywdę tym zwierzętom robią, miałam szczęście, że kotek był od starszych państwa bo jakoś nie zniosłabym jakiejś panienki, która by w każdym moim słowie wyniuchiwała podstęp. A w ogóle "Kicia" bo tak kotka jest tymczasowo nazwana niedawno bo parę dni temu na dobre wyniosła się z łazienki i zawłaszczyła krzesło przy grzejniku bawi się kulkami ku radości rodziców Tż bo Oni nigdy nie widzieli jak kot się bawi, że tymi łapkami wymachuję dla mnie to już żadna nowość moje 3paskudzielce nie takie rzeczy wyrabiają myślę, że po świętach uda mi się zrobić w końcu te zdjęcia ciężka choroba Rodzicielki sprawiła, że nie mam zbyt wiele czasu
__________________


6 Lipiec 2013
<3<3

14.08.2016 Bartek moj Najwiekszy Skarb

malenstfo24 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-29, 13:15   #69
vilandra
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2003-03
Wiadomości: 5 813
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Ile osób , tyle zdań
Moje zdanie, szczęsliwe te koty, które mają ogródek i nie musza zyc w bloku. Ja mam 2 koty w bloku ........... niestety. Dlaczego niestety? bo moje koty znają świat tylko z balkonu. Balkonu nie mam całego osiatkowanego, coś na podobieństwo klatki. Siatka założona jest tylko na prętach. Oczywiście, zarówno z Pysikiem jak Irysem wychodziłam na balkon i pilnowałam. Do czasu. Póżniej obserwowałam z pokoju. Od kilku lat Pynia może i spać na balkonie. Nie w głowie mu skakanie na balustrade. Wie, że nie wolno. Irysek tez już może zostawać sam na balkonie, chociaz do niego jeszcze nie mam tyle zaufania i podgladam co tam robi. Mimo, ze kot ma "dziką nature" można go wychować.
Podobnie wydaje mi się jak wychowuje sie kotka w domku gdzie jest ogródek. Od małego uczy się co wolno, co nie, pilnuje się kotka to napewno czegos sie nauczy
Co do wychodzenia na dwór na smyczce. Wychodzę z obodwoma. Pysiek jak na kota bardzo ładnie chodzi na smyczce. Irys, woli na rękach.
Kotom , które wychodzą same nie wono zakładac obróżek. To nie pies, który może miec obrózke z adresem czy nr. telefonu. Kot z obróżka może ,jak już bylo wspomniane może zginąc. Jak ktoś chce o kotka zadbać w sensie, żeby łatwo go było znaleźć, jakby co, może kotkowi zrobic tatuaz.
Cóż kotki, to małe tygryski i napewno im mają więcej przestrzeni do chasania, do zachowań zgodych ze swoją naturą, tym są szczęśliwsze.
vilandra jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-29, 21:08   #70
Alfa88
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 71
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez lagerfeldised Pokaż wiadomość
Niestety.

Zapraszam na dogomanię.

"Suczka latami gwałcona przez właściciela szuka domu"

"Psy uratowane z wytwórni smalcu, pomocy, ogromny dlug"

"Oskalpowany Reksio zbiera na leczenie"

"Podpalony, wyrzucony przez okno szczeniak, ratuku!!"

i tym podobne... to nie są prawdziwe wątki, ale dokładnie tego typu tematy można tam znaleźć...
gdyby nie dogomania, pewnie też nie rozumiałabym dlaczego "wyadoptowywacze" mają takie ogromne wymagania.
przez dogomanię już chyba ŻADEN czyn człowieka mnie nie zdziwi. można się spodziewać wszystkiego
Proszę..
http://www.dogomania.pl/forum/f486/k...ie-fin-132418/
Na dogomanii, też są kociaki. Sama z ludźmi z dogo wyciągamy szczenięta ze schronisk, melin i innych koszmarów. ZAWSZE przeprowadzam wizyty i ZAWSZE zadaję mnóstwo pytań, także o dzieci, wyjazdy, oglądam warunki.. Nie wiem jak jest na miau, mam uczulenie na koty, choc to zawsze kociaki znajduję i ratuję, ale na Dogo też zawsze grad pytań, złośliwości na wstępie, ale uwierzcie - trzeba. Kto nie wierzy, niech wejdzie, poczyta.. to jest tragedia co się dzieję w Polsce, wydajemy ostatnie pieniądze na ratowanie zwierząt, poświęcamy czas.. Chcemy jak najlepiej,,, choc zawsze znajdzie się "troll" co się przyczepi
Alfa88 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-29, 23:16   #71
lagerfeldised
Rozeznanie
 
Avatar lagerfeldised
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 931
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez Alfa88 Pokaż wiadomość
Proszę..
http://www.dogomania.pl/forum/f486/k...ie-fin-132418/
Na dogomanii, też są kociaki. Sama z ludźmi z dogo wyciągamy szczenięta ze schronisk, melin i innych koszmarów. ZAWSZE przeprowadzam wizyty i ZAWSZE zadaję mnóstwo pytań, także o dzieci, wyjazdy, oglądam warunki.. Nie wiem jak jest na miau, mam uczulenie na koty, choc to zawsze kociaki znajduję i ratuję, ale na Dogo też zawsze grad pytań, złośliwości na wstępie, ale uwierzcie - trzeba. Kto nie wierzy, niech wejdzie, poczyta.. to jest tragedia co się dzieję w Polsce, wydajemy ostatnie pieniądze na ratowanie zwierząt, poświęcamy czas.. Chcemy jak najlepiej,,, choc zawsze znajdzie się "troll" co się przyczepi
trzeba, trzeba, ale złośliwym być - nigdy nie trzeba. ta właśnie złośliwość i "ja poświęcam całe życie i pieniądze tym psom, a ty człowieku co robisz?" odrzuca potencjalnych adoptujących.
tak jak nie każdy się nadaje na kierowcę tira, tak nie każdy potrafi sympatycznie, a zarazem ostrożnie i konkretnie przeprowadzić rozmowę i kontrolę przedadopcyjną. niestety
__________________
13.03.2013 Prawo jazdy
30.03.2013 Pierwszy własny samochód
lagerfeldised jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2009-03-29, 23:38   #72
Alfa88
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 71
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez lagerfeldised Pokaż wiadomość
trzeba, trzeba, ale złośliwym być - nigdy nie trzeba. ta właśnie złośliwość i "ja poświęcam całe życie i pieniądze tym psom, a ty człowieku co robisz?" odrzuca potencjalnych adoptujących.
tak jak nie każdy się nadaje na kierowcę tira, tak nie każdy potrafi sympatycznie, a zarazem ostrożnie i konkretnie przeprowadzić rozmowę i kontrolę przedadopcyjną. niestety
Ja nie mówię, że każdy jest złośliwy.. Po prostu zawsze znajdzie się ktoś "kto wie lepiej", mnie też to wkurza. Bo można spokojnie i normalnie, ale większośc "atakujących" robi to dla zasady..
Z drugiej strony jak się co dzień siedzi i widzi, pies wrócił z adopcji, bo:
- po 2 latach mówią, że dziecko ma alergię
- dziecko jeździ po nim rowerem
- nie szczeka (!)
- po miesiącu zwrot bo wyjeżdżają na stałe za granicę, a potem Ci sami ludzie dzwonią i chcą "yorka"
- bo się przeprowadzają i 2 koty (z 5) nie pasują do wyglądu nowego mieszkania
(Zapraszam na Dogo, nie zmyślam.. niestety.)
i miliony innych powodów, o których nie chcę nawet myśleć, to uwierzcie - wszyscy staramy się prześwietlić każdy dom.
Tym bardziej, jak teraz coraz więcej tragedii wychodzi na jaw. Skatowane, powieszone, oblane kwasem, utopione.. psy, koty..
Na dogomanii są zdjęcia, nie będę wklejała.
Alfa88 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-30, 06:35   #73
jiggy11
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 140
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Co nie zmienia faktu, że drugą osobę należy traktować jak człowieka, a nie potencjalnego złoczyńcę. Jestem pełna szacunku dla wolontariuszy i całego ogromu dobrej roboty jaką wykonują, nie każdego na to stać. Z drugiej strony może, przez to, że na co dzień zajmują się trudnymi przypadkami, czy nawet ludzkim bestialstwem trudno im (a raczej niektórym z nich) dostrzec, że nie każdy człowiek taki jest, a traktowaniem jago jako potencjalnego bandziora, co wrażliwsze czy nawet bardziej asertywne osoby może skutecznie zniechęcić. Myślę też, że telefoniczny bądź internetowy kontakt ułatwia takie bezosobowe podejście do osoby chcącej adoptować zwierzaka. Ja i moja rodzina na przykład zawsze adoptowaliśmy ze schroniska, zawsze tam bezpośrednio rozmawiałam z wolonatriuszami i bardzo miło wspominam te rozmowy.
jiggy11 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-30, 10:52   #74
Alfa88
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 71
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

JA nie popieram "ataków" na potencjalnych chętnych.. Dziewczyny czasem przesadzają, a często piszą tak te, które najmniej robią. Jeśli ktoś na dogo napiszę "adoptuje szczeniaka, najlepiej ON" (owczarka niemieckiego) no to idzie standard pytań:
co oferujesz psu dom/blok
ile czasu będzie sam
jest za sterylizacja/kastracją?
czy w domu są dzieci, jeśli nie to co jeśli się pojawią
no i podstawa, że tu się szczeniaka znajdzie, ale w typie rasy, bo rasowy = rodowodowy

Ja na miau nigdy nie byłam, ale koty - znajdy oddawałam do domów. Nigdy nie będziemy wiedzieli co lepsze, czy kot wychodzący, który pożyje 2 lata i zginie pod kołami (teoretycznie!), czy ten co będzie całe życie wyprzytulany, wymiziany i będzie żył kilkanaście lat, ale w mieszkaniu...
Mojego kochanego kota (dom z ogrodem) otruli mi dalsi sąsiedzi.. Żył 1,5roku i był naprawdę wyjątkowy. Nawet po tylu latach mi go strasznie brakuje.. Ale wiem, że był szczęśliwy i dumny z siebie, że mi myszy przynosił itd..
Alfa88 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-30, 12:11   #75
lain
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2005-01
Wiadomości: 15 844
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

ja troszke sie zniechecilam do adopcji wlasnie po przeczytaniu o tych kontrolach poadopcyjnych (wiem, ze to dla dobra kotka, bo jest wielu chamow na swiecie robiacych kotom krzywde - jednak ja bym sie czula z tym dziwnie, ze ktos mnie kontroluje czy aby dobrze dbam o kota), a takze o tym, ze koniecznie jest okratowanie i zabezpieczenie balkonu... bo ja pomimo, ze mieszkam w miescie, w bloku na 1. pietrze to mam wychodzacego kota i niemozliwym jest zeby tak nagle zamknac mu jego wyjscie na swiat (schodzi sobie po polpietrach). kot wychodzi od 11 lat - w tym wieku juz jego przyzwyczajen nie zmienie. druga sprawa, ze u mnie jest dosc bezpiecznie. mieszkam przy ruchliwej ulicy, ale na calej dlugosci jest ekran dzwiekowy, wiec nie ma szans zeby kot sie przedostal na druga strone. z reszta moj kot ma silny instynkt terytorialny. wlasciwie jego spacery ograniczaja sie tylko do jego terytorium - to co widze z balkonu (spory kawalek zieleni + ogrodki sasiadek), wiec jakos tak spokojna jestem o niego. wystarczy, ze wyjde na balkon, zawolam i kot wraca sprintem do domu.

w rezultacie kotka wezme od jednej wiejskiej kocicy ktora obecnie jest w ciazy.
nikomu nie bede musiala przynajmniej udowadniac, ze jestem dobrym opiekunem dla kota. wlasciwie moj dorodny 11-letni kocor moglby byc swietnym tego poswiadczeniem choc pewno jego wychodzenie mogloby wg wielu osob przekreslac wszystko

co do obrozy dla kota, bo widzialam, ze tez o tym byla dyskusja. moj kot nosi obroze przeciwpchelna i przeciwkleszczowa, na ktorej wypisujemy dane kontaktowe (tak na wszelki wypadek). swietnie sprawdza sie na pchly/kleszcze, a do tego ma system wypinania sie jesli kot by gdzie na niej zawisl, wiec jest bezpieczna (zawsze sprawdzamy czy dziala przed zalozeniem kotu na szyje). ogolnie polecam http://www.karusek.com.pl/produkt.ph...69&action=prod

Edytowane przez lain
Czas edycji: 2009-03-30 o 12:33
lain jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-03-30, 12:23   #76
Alfa88
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 71
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

To nie do końca tak.. zresztą nie wiem, jak w przypadku kotów jest. Ale ja mam kontakt z ludźmi, którzy adoptowali ode mnie szczenięta. To bardzo miłe, sami dzwonią zapraszają. Wiecie, to wspaniałe uczucie jak dostaję zdjęcia psiaków z nowych domów, rozwalonych na kanapie, wśród "swoich" z uśmiechniętymi pyskami. Ma się poczucie, że robota nie idzie na marne.
Gdy zabieramy ze schronów zwierzęta skrajnie wycieńczone, szczeniaki bez żadnej radości, chęci życia.. ma się ochotę iść i walnąć takiemu człowiekowi, co do tego doprowadził! A teraz dostaję mms, maile od nowych właścicieli, którzy są szczęśliwi, że mają nowego przyjaciela. I nie robię im "nalotów", bo dobrych ludzi się wyczuwa, ale to w spotkaniu na żywo, nie przez internet i telefon
Alfa88 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-04-19, 17:47   #77
tysina
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 18
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Adopcja zwierząt powinna być świadoma! Dlaczego trikolorka z łazienki opisywana parę postów wyżej została w piątek odebrana swoim "opiekunom" w stanie skrajnego wygłodzenia?! wyglądająca jak śmietnikowe nieszczęście! Kotka nie dostawała karmy dla sterylizowanych kotów(całe opakowanie wróciło razem z nią nawet nie otwarte) tylko jakieś jogurty, dlaczego boi się teraz panicznie szmaty do podłogi?
"ona szaleje, nie daje sobie z nią rady" powiedziała Pani, "maż wyszedł bo się załamał"

Nigdy więcej kota do obcych! Ludzie z forum miau mają racje i to nie są wymagania z kosmosu!
tysina jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-04-19, 22:04   #78
sunshain
Wtajemniczenie
 
Avatar sunshain
 
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 179
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

małe wyjaśnienie
kastrat to nie jest chory kot !!!!!
po pierwsze nie jest powiedziane, że kot po kastracji/sterylce ma dostawać karmę dla kastratów

po drugie jest wiele karm bytowych o obnizonej zawartości np. magnezu

na schorzenia pęcherza rónie dobrze może zapaść kot nie kastrowany

koty kastrowane muszą być obserwowane i jeżeli nie ma takiej potrzeby nie trzeba im dawać karmy dla kastratów (kolejny sereotyp)
http://www.wizaz.pl/forum/showthread...1#post11956553 (mój post dość długi)

reszty nie skomentuje bo nie ma co, ja bym sama takich ludzi przetrzymała bez jedzenia i picia - ciekawe jakby się czuli

Edytowane przez sunshain
Czas edycji: 2009-04-19 o 22:24
sunshain jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-04-19, 23:14   #79
vilandra
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2003-03
Wiadomości: 5 813
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez sunshain Pokaż wiadomość
małe wyjaśnienie
kastrat to nie jest chory kot !!!!!
po pierwsze nie jest powiedziane, że kot po kastracji/sterylce ma dostawać karmę dla kastratów

po drugie jest wiele karm bytowych o obnizonej zawartości np. magnezu

na schorzenia pęcherza rónie dobrze może zapaść kot nie kastrowany

koty kastrowane muszą być obserwowane i jeżeli nie ma takiej potrzeby nie trzeba im dawać karmy dla kastratów (kolejny sereotyp)
http://www.wizaz.pl/forum/showthread...1#post11956553 (mój post dość długi)

reszty nie skomentuje bo nie ma co, ja bym sama takich ludzi przetrzymała bez jedzenia i picia - ciekawe jakby się czuli
dokładnie
vilandra jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując

Okazje i pomysły na prezent

REKLAMA
Stary 2009-04-20, 13:24   #80
Ctun
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 1
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez tysina Pokaż wiadomość
Adopcja zwierząt powinna być świadoma! Dlaczego trikolorka z łazienki opisywana parę postów wyżej została w piątek odebrana swoim "opiekunom" w stanie skrajnego wygłodzenia?! wyglądająca jak śmietnikowe nieszczęście! Kotka nie dostawała karmy dla sterylizowanych kotów(całe opakowanie wróciło razem z nią nawet nie otwarte) tylko jakieś jogurty, dlaczego boi się teraz panicznie szmaty do podłogi?
"ona szaleje, nie daje sobie z nią rady" powiedziała Pani, "maż wyszedł bo się załamał"

Nigdy więcej kota do obcych! Ludzie z forum miau mają racje i to nie są wymagania z kosmosu!
Zanim sie wypowiem na ten temat mialbym jedno pytanie, skad pochodzila ta kotka? spod warszawy moze?
Ctun jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-04-20, 15:28   #81
esfira
Zakorzenienie
 
Avatar esfira
 
Zarejestrowany: 2006-02
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 7 002
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Cytat:
Napisane przez tysina Pokaż wiadomość
Adopcja zwierząt powinna być świadoma! Dlaczego trikolorka z łazienki opisywana parę postów wyżej została w piątek odebrana swoim "opiekunom" w stanie skrajnego wygłodzenia?! wyglądająca jak śmietnikowe nieszczęście! Kotka nie dostawała karmy dla sterylizowanych kotów(całe opakowanie wróciło razem z nią nawet nie otwarte) tylko jakieś jogurty, dlaczego boi się teraz panicznie szmaty do podłogi?
"ona szaleje, nie daje sobie z nią rady" powiedziała Pani, "maż wyszedł bo się załamał"

Nigdy więcej kota do obcych! Ludzie z forum miau mają racje i to nie są wymagania z kosmosu!

wstyd... a to miał być taki dobry dom
mam nadzieję, że Malenstfo24 się wypowie na ten temat. Tacy ludzie nie powinni miec wcale zwierząt!!
__________________
Wiedzę o świecie czerpię z forum Wizaż

Scandinavian Sleeping & Living
esfira jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-04-21, 21:28   #82
PerfectGadzik
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 4
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Dobre, kot nie może wychodzić - JASNE!

Moja ciotka, mieszka na wsi ma 4 koty.
Był piąty, ale jego trzeba było koniecznie uśpić, bo miał raka i się bardzo męczył. Nie miał obróżki ani nic, wychodził gdzie musię żywnie podobało, ale zawsze wracał na swoje. Reagował na imię, i jak się wyszło na pole go szukać to wystarczyłozawołać a on pędem przybiegał. To był taki inteligentny kot, nigdy by nie uciekł,a dom jednorodzinny, z ogrodem i z psem - owczarkiem niemieckim na łańcuchu (uciekał więc nie było wyjścia). Jeszcze był też jeden kot który już ze starosci umarł, ten to nawet pod drzwi przynosiłszczura czy mysz, żeby się pochwalić.

Teraz tam są 4 koty, dwa przygarnięte z ulicy i dwa od znajomych.
NIGDY jeszcze nie uciekły, śpią sobie zawsze w stodole na słomie czy sianie. Ja uważam, że po prostu zakazany owoc lepiej smakuje - kot nigdy nie wychodził, wypuscilo sie na ogrodek i uciekł - to normalne, a gdyby od razu był przyzwyczajany to by się raczej nic nie stało.
PerfectGadzik jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2009-05-01, 12:32   #83
malenstfo24
Rozeznanie
 
Avatar malenstfo24
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Mazowieckie
Wiadomości: 969
Dot.: Jak ciężko adaptować kota

Postanowiłam wyjaśnić całą sprawę pomimo, że jest mi wstyd, że rodzice mojego chłopaka nie dali szansy temu kotu.....ale to, że kot nie jadł to jest wierutne kłamstwo Ci państwo przywieźli reklamówkę całą suchego pokarmu i kicia dostawała go jednak nasza znajoma weterynarka zaleciła od czasu do czasu Mama Tż kupowała specjalnie i gotowała mieloną wołowinę, jakąś rybkę, kotleciki, owszem jogurt też pojawił się w jadłospisie Kici, ale to, że była zagłodzona czy tak wygląda zagłodzony kot? kotka odważyła się wyjść z łazienki, ale tylko przy Rodzicach Tż, oddali ją po 2 napadach jakiejś dziwnej furii wieczorami przez 2dni z rzędu nagle zaczynała biegać, drapać, nie dawała się głaskać zrezygnowali i zadzwonili do tego Państwa by ją zabrali i jest mi za to wstyd, bo może można było jakoś złagodzić to zachowanie są przecież jakieś proszki uspokajające...dowiedział am się niestety po fakcie bym mogła zaproponować choćby takie rozwiązanie kotka trudno się zadomowiała 2 tygodnie nie wychodziła z łazienki, ale nikt jej siłą nie zmuszał by wyszła, z własnej woli metodą odsuwanej miseczki coraz dalej nauczyła się wychodzić, ale dalej pozostała nieufna,przez miesiąc nie było mowy o głaskaniu jej na kolanach czy na łóżku, o złym traktowaniu mowy być nie było szmaty do podłogi wybaczcie, ale u rodziców Tż nie ma szmat do podłogi zresztą mowy nie było by kto kolwiek jak kolwiek ją skarcił.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg DSC00102.jpg (136,1 KB, 16 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg ABCD0002.jpg (136,1 KB, 16 załadowań)
__________________


6 Lipiec 2013
<3<3

14.08.2016 Bartek moj Najwiekszy Skarb

malenstfo24 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Zwierzęta domowe - wiZOOż


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 12:40.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.