![]() |
#91 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 3 455
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Cytat:
Popieram w 100 %. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Często nie karmią zwierząt odpowiednio na skutek tego suka i szczenięta są słabsze i częściej zapadają na choroby. Jeżeli jesteś w stanie kupić szczenię bo nie chcesz mieć już dużego to zainwestuj w prawdziwą hodowlę. ![]() ![]()
__________________
Nie dyskutuj z głupim. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później pokona doświadczeniem
![]() http://suwaczki.maluchy.pl/li-38235.png http://suwaczki.maluchy.pl/li-72900.png |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#92 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 2 772
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Mój piesek miał wylew
![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#93 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 3 470
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
mój pies umiera... Ma guza na pęcherzu moczowym, operacja nie wchodzi w grę ze względu na jej wątrobę, która jest w krytycznym stanie i nie wytrzymałaby narkozy. Dwa lata temu miała operację wycinania guza z brzucha...
Ma 14lat, wiem, że powinnam w tym wieku liczyć się z jej śmiercią, ale myśl, że mogłoby zabraknąć jej w rodzinie mnie przerasta. Dostałam ją gdy miałam 7lat, razem z nią dorastałam... Wterynarz powiedział, że póki ma wolę życia, niech żyje jeszcze trochę. A ona ma ogromną wolę życia. I naprawdę nikt nie stwierdziłby po jej zachowaniu, że to umierający pies... Ona...ona jest taka radosna, pomimo, że ten guz musi ją boleć. Nadal chce się bawić, biegać, tarzać w trawie- choć tak szybko się męczy. ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#94 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 1 444
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
april rozumiem , ze bardzo cierpisz.. Moj Timi umarl nagle, w przeciagu 4 dni. Nic nie wskazywalo na to. To ogromna strata do tej pory za nim tesknie i placze
![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#95 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 3 470
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
ech... mój psiak też robił mi za rodzeństwo...
To takie przykre... bo ona przecież ciągle jeszcze z nami jest, a my już planujemy jej "pogrzeb". Czy ma zostać uśpiona u weterynarza, czy weterynarz ma przyjechać do domu... Gdy usłyszałam, że gdy jest usypiana u weterynarza, on może załatwić jej utylizację. UTYLIZACJĘ! Jakby to był jakiś odpad ![]() ![]() Też myślałam o tym, by potem mieć następnego psa. Nie wiem jednak co na to rodzice, na razie nie chcemy o tym rozmawiać... A co do weterynarzy, byliśmy u kilku, aż znaleźliśmy naprawdę takiego, który chce ratować zwierzę do końca- inni nawet nie zadali sobie trudu, by zrobić badanie krwi, usg pęcherza- tylko faszerowali ją przez miesiąc antybiotykiem. Niestety w Jej przypadku zostają tylko tabletki przeciwbólowe. Poza tym, niestety to nie jest jej jedyny guz ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#96 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 1 444
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Jaki biedny piesiu
![]() ![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#97 |
Zadomowienie
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
...
__________________
ana gabi show fan Edytowane przez ana_gabi Czas edycji: 2012-08-07 o 13:52 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#98 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Dom :)
Wiadomości: 382
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Płacze ;( Nie mam sił nawet myśleć przez ile bólu teraz przechodzicie wy i wasze zwierzaczki... To straszne.
![]()
__________________
'Człowiek walczy, by przetrwać, a nie po to, by się poddać' ja juz sie poddalam. pomoz zwierzaczkom - www.toz.pl Po prostu Aska |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#99 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 1 444
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Ja za moim tak plakalam, ze sasiadka myslala ze moja mama zmarla i ja rozpoaczam, znala nawet godziny mojego placzu. POd weterynarzem to ja moja mama i TZ to sie zanosilismy od placzu, wylismy trzymajac moja myszeczke kochana
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#100 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: ostatni blok w mieście
Wiadomości: 898
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
![]() ![]() ![]() ![]() nie moge powstrzymac placzu.. moj Piesio , staruszek juz zaslabl dzis. zawiezlismy go na pogotowie calodobowe, bo bardzo zle wygladal, dyszal, nie mogl sie utrzymac na lapach, mial slinotok.. o Boze, jaki widok, az serce boli. Weterynarz go zostawilw klinice ![]() ![]() ![]() pytal, czy ratujemy go za wszelka cene czy decydujemy sie go uspic ![]() ![]() ![]()
__________________
WSZYSTKO WYDAJE SIĘ TAKIE SAMO, A JEDNAK INNE JEST WSZYSTKO K.S. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#101 |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 2 573
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
akurat biedactwo
![]() najgorszym cichym zabojca jest rak...eh.
__________________
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#102 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: ostatni blok w mieście
Wiadomości: 898
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Odszedł
![]() ![]() jakieś pół godziny po moim poprzednim poście zadzwonił weterynarz... nie umiem wyrazic slowami co czuje ![]() ![]() mial ciezka niewydolnośc krażenia, lezal w namiocie tlenowym. podobno na chwile sie używil i nawet szczekal ![]() ![]() Boze, jak to zniesc??? jestem cala zapuchnieta od placzu, zwolnilam sie wczesniej z pracy bo nie moglam normalnie pracowac ![]() Ciagle mi sie wydaje ze jest w domu, nadsluchuje odglosow, może przyjdzie jak zwykle polozyc sie pod moim biurkiem? ![]() miss_seepy widze po podpisie ze Twoj Piesek byl prawie w identycznym wieku: moj jest z 1.04.94.. tzn byl ;( Piesku, nie bylo mnie przy Tobie jak gasłeś, wybacz mi ;(
__________________
WSZYSTKO WYDAJE SIĘ TAKIE SAMO, A JEDNAK INNE JEST WSZYSTKO K.S. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#103 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 670
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Bardzo współczuje
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#104 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 1 444
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
JAk mi przykro ;( Sama sie poplakalam teraz. Wicaz mi sie przypomina jak moj piesek umieral. Pol roku temu a ja wciaz za nim tesknie i plakac mi sie chce za nim . Dzien w ktorym umarl byl dla mnie najgorszym dniem w zyciu !
Akurat nie wiem co Ci pomoze. moj TZ nastepnego dnia przyniosl mi malego szczeniaczka. Na poczatku nie chcialam ale mysle ze to byl dobry pomysl. Cala swoja milosc na niego przelalam. To maly braciszek mojego pierwszego psa. Ktory umarl jak mial dopiero 11 lat ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#105 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: ostatni blok w mieście
Wiadomości: 898
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
ewakuacja moze kiedys wezmiemy jakiegos pieska jeszcze... sama nie wiem. czuje, ze rodzice nie beda chcieli.. ja za rok juz z nimi nie bede mieszkac, wiec...
wiem, ze byloby to ciagle porownywanie, ze zachowuje sie inaczej, ze to juz nie jest to samo ;( wiem, ze kazdy tak pisze o swoim zwierzaczku, ale TEN byl wyjatkowy, z charakterem, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, chcialabym zeby wrocil wlasnie on, a nie inny.. ![]() nie wiem co zrobic z Jego rzeczami, boje sie jechac w weekend na dzialke, bo tam Go tata pochowal dzis;/ nigdy nie widzialam, zeby moj ojciec tak plakal ;( tak pusto jest w domu.. ![]() czuje, ze nie pozegnalam sie z Nim tak jak chcialam, wet Go wzial,a ja caly czas bylam przekonana ze jeszcze Go zobacze ;( jak odbieralismy cialo dzis z Tata to byl juz zapakowany w pudelko. nie mialam sily na Niego spojrzec, choc planowalam ze to zrobie. tata pojechal sam Go pochowac. przedtem zajrzal do srodka. lezal zwiniety w klebek, jakby spal.. : cry: co robic? kiedy sie przyzwyczaje do Jego nieobecnosci?? bo teraz wydaje mi sie to nierealne;( czas leczy rany podobno.. ale czas teraz tak wolno plynie, a ja umieram ze smutku ![]()
__________________
WSZYSTKO WYDAJE SIĘ TAKIE SAMO, A JEDNAK INNE JEST WSZYSTKO K.S. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#106 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 242
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Akurat, no az sie poryczalam jak przeczytalam Twoje posty..
Naprawde straszliwie wspolczuje, od razu mi sie przypominaja chwile sprzed 3 lat ,kiedy moj 15-letni Piesek odchodzil .... Najgorsze co moze byc, kiedy taki przyjaciel odchodzi na zawsze. Poczatki sa trudne, ja nwet teraz , kiedy wchodze do domu mam wrazenie, ze powita mnie moj kochany rudy piesek. Jednak, czas faktycznie leczy rany i pozniej Wasze wspolne chwile beda cieplym (aczkolwiek zawsze nieco bolesnym) wspomnieniem.. Przytulam mocno ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#107 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 043
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Akurat wiem jak to jest, jest to normalna kolej rzeczy a tak trudno to zniesc...
Moj pudelek odszedl w dzien babci tego roku... to byl jeden z najgorszych dni w moim zyciu ![]() ![]() ![]() ![]() Trzymaj sie i badz dzielna. pocieszaj sie tym ze tam napewno bedzie mu lepiej i nie bedzie sie juz meczyl. Przezyl dlugo jak na psiaka ![]() pozdrawiam wszystkie w zalobie ![]()
__________________
" If You find The Right Person Never let her go away" http://www.suwaczek.pl/cache/fd6c8075da.png ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() 23.09.2009r - ![]() ![]() 03.12.2009r. - ![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#108 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-09
Lokalizacja: Silesia
Wiadomości: 3 706
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
![]() kochane ściskam Was wszystkie ![]() Stracić piesia to tak jak najukochanszego członka rodziny ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#109 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: ostatni blok w mieście
Wiadomości: 898
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Dziękuję dziewczyny za słowa otuchy
![]() Życie toczy sie dalej. Mówię sobie:trudno, kiedyś musiało sie to stać ![]() ![]() ![]() ![]()
__________________
WSZYSTKO WYDAJE SIĘ TAKIE SAMO, A JEDNAK INNE JEST WSZYSTKO K.S. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#110 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 653
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Mój kochany Dżekuś mam wrażenie, że tez umiera
![]() Wszyscy w moim domu są załamani. Chyba najbardziej ojciec i ja. Dżekuś był skory do zabaw, słuchał, reagował na swoje komendy, które znaliśmy tylko my, taki człowieczo- psi język. Teraz tak jakby nic do niego nie dociera, nie poznaje ludzi... jest jakiś otumaniony.... ![]() Błagam Was, trzymajcie kciuki, żeby jakoś wyszedł z tego ![]() Jestem kompletnie załamana. To jeden z gorszych okresów w moim życiu... a już na pewno najgorsze moje urodziny, które obchodziłam właśnie dzisiaj (a właściwie już wczoraj)...
__________________
"Ludzi można podzielić na dwa rodzaje - tych, którzy są wytworem świata, w którym żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili, nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich." /E. Stachura/ |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#111 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 8 448
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Natalia - trzymaj się... wiem, jakie to trudne... trzymam kciuki za zdrowie Twojego Przyjaciela!
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#112 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 653
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Dzisiaj w nocy odszedł... nie wiem jak się z tego otrząsnąć... cała rodzina jest w rozpaczy.. wiem, wiem, że ludzie powiedzą, że "to tylko pies". Dla nas był to członek rodziny, od maleńkiego u nas. Odkąd żyję mieliśmy już 3 psy. 2 owczarki niemieckie i teraz tego małego kundelka. I żaden z tych psów nie był tak mądry i przywiązany jak Dżekuś. żaden inny pies nie cieszył się tak z powrotu wlaścicieli i nie był tak rozpieszczany. żaden...
Ostatnie dni spędził w swojej budce na dworze - nie chciał iść do domu, widocznie tam mu było lepiej. Wczoraj wieczorem jak do niego zajrzałam, to stał przed budą i czekał, aż go wpuszczę do domu. Więc oczywiście zabrałam go do domu - chyba chciał się pożegnać ![]() ![]() Nie mam dziś na nic siły, w nocy nie spałam, jakoś nie mam pojęcia jak to wszystko będzie teraz wyglądać... Dziękuję carolina, że trzymałaś kciuki... wsparcie w takich momentach jest jak najbardziej potrzebne...
__________________
"Ludzi można podzielić na dwa rodzaje - tych, którzy są wytworem świata, w którym żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili, nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich." /E. Stachura/ Edytowane przez NataliaZBruklinu Czas edycji: 2008-12-11 o 08:22 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#113 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-09
Lokalizacja: Silesia
Wiadomości: 3 706
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Natalia
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#114 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: poznań
Wiadomości: 4 843
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Natalio
![]()
__________________
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#115 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 1 444
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
![]() Pamietam jak ja pisalam posta ze moj piesek jest chory a jeszcze tego samego dnia, ze umarl ![]() ![]()
__________________
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#116 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 700
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Mój pies umiera.
Mam 22 lata, on 17. Nie pamiętam życia bez niego, wszystkie moje wspomnienia z dzieciństwa zawierają w sobie jego obraz. Każde wydarzenie w moim życiu przeżywałam z nim. Oceniał nawet moich facetów ![]() Przez te 17 lat przeszliśmy przez 3 paraliże kończyn tylnich, sama robiłam mu zastrzyki podskórne. Przy ostatnim już mi lekarz powiedział, że jeśli nie poprawi się to nic więcej nie da się zrobić. Poprawiło się. Od tamtego czasu minęło jakieś 5 lat. Nie ma śladu paraliżu, zresztą on bardzo szybko zawsze wychodził z każdego. Mimo straszenia i prognoz lekarzy. Jakaś niesamowita wola życia, jaka w nim jest sprawiała, że zaskakiwał 50-60 letnich weterynarzy, którzy niejedno już widzieli i dochodził do formy jeszcze lepszej niż sprzed choroby. 2 lata temu okazało się, że ma chorobę Cushinga (guz kory nadnerczy) , jest na to lekarstwo, więc kupowałam (co ja piszę, kupuję!) mu co miesiąc tabletki. Są drogie, dla wielu zbyt drogie jak na psa. Pomogły mu, wszystkie objawy ustąpiły, co wieczór tabletka i pies był szczęśliwy i radosny. Za każdym razem gdy szłam z nim do lecznicy na kontrolę, szczepienia weterynarz dziwił się jego wiekowi. Nic dziwnego, kondycja fizyczna i chęć do życia, radość i zadowolenie u niego wskazują na, co najwyżej, 10 lat. I co się stało? Przyszedł rak. Przez kilka dni pod rząd nie mógł spać, budził mnie po 3-4 godzinach snu, między 12 a 3 nad ranem, czasem nawet dwa razy w nocy. Bardzo wtedy mocno oddychał i słychać było taki charkot podczas oddychania. Po 2 takich nieprzespanych nocach poszłam do lekarza. Stwierdzono zapalenia krtani, dostał w zastrzyku antybiotyk, jeździliśmy na niego przez 5 dni codziennie. W 4 dni podczas jedzenie zbyt duży kawałek kiebłaski dostał zablokowała mu się w pyszczku. Ufa mi tak, że przyszedł do mnie i bez problemu dał sobie tam poszperać, żeby wyjąć to jedzenie. I wtedy zobaczyła "to" - ogromna narośl na podniebieniu górnych w tyle pyska schodząca do gardła. Byłam przerażona. Tego samego dnia pokazałam to lekarce. Widziałam, że już przypuszczała co to jest. Przepisała mi antybiotyk w tabletkach, żeby zmniejszyć obrzęk bo "może to od krtani". Pierwszego dnia po braniu w tabletkach tego antybiotyku dwa razy dziennie już było lepiej. Przespał całą noc, nie oddychał z takich charkotem. Po kolejnych 4 dniach pies odżył. Byłam bardzo szczęśliwa, gdy oglądając mu pyszczek zobaczyłam, że narośl się zmniejsza. Pojechałam do weterynarza, a właściwie do dwóch. Wizyta u jednego sprawiła, że na kilkanaście godzin byłam wyłączona z życia. Mój ból po słowach które usłyszałam był nie do opisania. Dopiero dwa dni później pojechałam do drugiego, a pies cały czas czuł się coraz lepiej. Powiedziałam, że się zmniejsza, że mu lepiej. Dowiedziałam że się antybiotyk może zmniejszać albo guza ale bardziej prawdopodobne, że stan zapalny, jaki wytworzył się dookoła niego. Operacja nie jest możliwa z powodu umiejscowienia tego guza i nawet jeśli jakikolwiek specjalista zgodziłby się na podjęcie tej operacji obawy, że pies mógłby po tak długiej narkozie (operacja co najmniej 3-4 godziny). Psu przynoszą ogromną ulgę te tabletki, zachowuje się jak przed wykryciem tego wszystkiego. Widocznie gdy jest to o tyle mniejsze nie czuje tego, normalnie je, pije, śpi, bawi się, wychodzi na spacer i przytula się do mnie... Jednak mimo tego wszystkiego dowiedziałam się jak mało czasu zostało nam razem. Pytałam : - 2 miesiące - Nie - 1 miesiąc - Myślę że nawet nie To co dopadło mojego towarzysza to jakiś bardzo agresywny rak, rozrost może być bardzo szybki, jak tylko pies przestanie chcieć jeść czy pić nie będzie można już nic więcej zrobić. A wtedy to ja będę musiała zabić jego. Pojechać lub zadzwonić po weterynarza i poprosić o zastrzyk. Będę musiała zabić psa, który był przy mnie od zawsze, kochał bez warunkowo, nigdy się nie obrażał, zawsze był obok, stał się ostoją spokoju. Bardzo chciałam, by on zmarł ze starości, z racji wieku, w czasie snu. A tak się nie stanie. Umrze od zastrzyku, tak by nie musiał umrzeć w cierpieniach duszenia się, gdy guz do tego stopnia się rozrośnie. Nie wiem jak przez to przejdę, nie wiem jak zdołam radę się z tym pogodzić. Pewna jestem jednego - nienawidzę raka. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#117 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 653
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Eflinko szczerze Ci współczuję. Radzę jednak dokonać wszelkich starań, żeby w tych ostatnich tygodniach pies poczuł szczególny ogrom miłości - ponoć ona naprawdę leczy. Zresztą już tyle razy weterynarze się mylili w stosunku do Twojego psiaczka, że może teraz też nie mają do końca racji i Twój pupil będzie jeszcze z Tobą przez dłuższy czas ? Serdecznie Ci tego życzę. Mój Dżekuś był ze mną półtora roku a już z nim się tak zżyłam jak z nikim... co dopiero Ty, gdy piesek towarzyszy Ci przez większość życia. Trzymam kciuki i wierzę, że będzie dobrze!
![]()
__________________
"Ludzi można podzielić na dwa rodzaje - tych, którzy są wytworem świata, w którym żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili, nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich." /E. Stachura/ Edytowane przez NataliaZBruklinu Czas edycji: 2008-12-11 o 15:42 |
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#118 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 700
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Cytat:
Dziękuje Ci bardzo za słowa otuchy... ![]() Daję mu najwięcej ciepła ile tylko mogę, nawet jak chce mi się płakać to wychodzę z pokoju, staram się żeby nie widział. On zawsze, gdy płakałam tak się patrzał zmartwiony na mnie i chciał zlizywać moje łzy z policzków. Rano, gdy się obudzimy długo głaskam go i tulę w łóżku. Dzisiaj mi zasnął z łapką z ręce jak go głaskałam, taki był jeszcze zaspany i tak dobrze mu się zrobiło ![]() Mam ogromną nadzieję i wiarę w to, że może i tym razem weterynarze się mylą, że nie znają ogromnej siły jaka jest w tym spanielku i że dzięki tej sile jakoś damy radę. On jest bardzo radosny, chodzi za mną po całym mieszkaniu, zjada ze smakiem śniadanka i obiadki, zadowolony chodzi po dworze. Nikt spojrzawszy na niego nawet nie przypuściły jakie rokowania dają mu lekarze. Mam nadzieję, że znowu wygramy tą bitwę z chorobą, a jeśli nie wygramy to chociaż oszukamy ją na kilka ładnych miesięcy. Edytowane przez Eflinka Czas edycji: 2008-12-11 o 16:08 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#119 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 1 444
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Jak zwykle sie rozplakalam
![]() Tak mi szkoda Twojego pieska, ale ciesze sie ze ma kochajaca rodzine, ktora tak o niego dba. Jest szczesliwy.. Ja tez czulam ze moj piesek umiera, ale nie wiedzialam ze odejdzie, wicaz mialam nadzieje. Jego ostatnie zdjecie to z plasterkiem na lapce po zastrzyku ![]() ![]() Ja juz chyba nie bede wchodzic na ten watek ![]()
__________________
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#120 |
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 4 010
|
Dot.: Pies mi gaśnie...
Dziewczyny trzymajcie sie
![]() moja pierwsza psinka, ktora przygarnelam z ulicy (ktos prawdopodobnie wyrzucil ja na bruk ![]() ![]() ![]() ![]() Dziewczyny sciskam was mocno! |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 06:44.