|
|
#211 | |
|
KWC
Zarejestrowany: 2004-01
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 990
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#212 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-04
Lokalizacja: Opole
Wiadomości: 2 971
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
no przez pewnien okres wogóle nie mieliśmy kontaktu ze sobą, a i teraz staram się go unikać jak tylko mogę.
Cytat:
Dlatego apeluję dziewczyny !!! mi się wydawało, że tego chłopaka znam, dopiero jak zaczełam sobie wszystko analizować, uświadomiłam sobie, że widziałam się z nim raptem 3 razy trochę gadaliśmy na gg albo przez kom. - więc tak praktycznie to była dla mnie obca osoba...
__________________
Dbam o siebie dieta od 3.09.2010!!!20.12.2010 jeszcze 6,7kg TO GO!!! |
|
|
|
|
|
#213 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 155
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Byłam zakochana. Nieszczęsliwie.
Wiec postanowiłam , a co mi tam. umówię sie z kimkolwiek zeby tylko zapomniec. Doskonale bawiłam sie z pewnym chłopakiem na sylwestrze, a że był wzrostu i postury mojej ówczesnej miłosci, no wiec na sylwetrze, tańczylismy całą noc, całowaliśmy się namietnie,troche gadaliśmy i było bardzo sympatycznie. Nazwijmy go P. ...Chłopak był kompletnie pijany i wiekszosci wieczoru nie pamietal.co prawda na drugi dzien nie mogłam na siebie spojrzec. Tak podle się czułam. No bo w koncu kocham innego a szlajam sie jakimś pierwszym lepszym, którego poznałam dzień wczesniej. Ale mimo wszystko postanowiłam , ze moznaby spróbować spotkac sie jeszce raz. I o zgrozo ! Spotkalismy sie. W pewnym klubie studenckim. Zupełnie przypadkowo. Przyszłam tam z kolegą który był we mnie zakochany i prawde mówiąc liczył, że to bedzie randka. Ja chciałam się wyszalec na parkiecie, nie ważne z kim. I kiedy zobaczyłam P. coś mi odbiło. Własciwie zupełnie olałam kolege z którym przyszłam, i zaczełam sie krecic wokół P. . P. oczywiscie był bardzo pijany. Kolega z którym przyszłam bardzo szybku się zmył. Zostałam sama z P. Po kilku godzinach na parkiecie, koles oczywiscie kleił sie do mnie niemiłosiernie, co mi nie pzreszkadzało, bo bardzo mi się fizycznie podobał. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie był tak naprany. Siedze sobie przy stoliku, a tu podchodzi do mnie ochroniarz, ja lekko przestraszona co sie stało??? ![]() A ten mi się pyta czy to jest kurtka tego chłopaka tutaj pokazuje mi w oddali P. , i czy ja z nim jestem?? a ja na to że owszem, to jego kurtka, a ochroniarz mowi że musimy opuscic lokal bo mój towarzysz zarzygał ubikacje. W życiu nie najadłam sie tyle wstdu co wtedy. Wyszliśmy z klubu. I tyle mnie widział. Czasem jeszce sie spotykamy. bo mamy wspólnych znajomych ale nie jestem w stanie spojrzec mu w oczy. A na koniec jeszcze happy end od ponad roku ta moja miłość nie jest już nieszczęsliwa. Chłopak w którym byłam wówczas zakochana stał sie moim TŻtem![]() ![]() ![]() ![]()
__________________
kolczykihttps://wizaz.pl/forum/showthread.ph...=1#post3227186 moje korale i naszyjniki ręcznie robione : https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=148419
|
|
|
|
|
#214 | |
|
po prostu Em :)
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 29 527
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
mialam podbnie i tez wszystko skończyło się wlaśnie tak
__________________
od maja 2012 przejechałam na rolkach 488 km
|
|
|
|
|
|
#216 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 7 890
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Dziewczyny, poprawiacie mi humor jak nikt Dorkaaa Wnioski? Na randki nie przychodź w dziurawych skarpetkach Od tej pory nikomu nie odmawiamy randki Będzie więcej śmiesznych historii
__________________
|
|
|
|
|
#217 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2004-12
Lokalizacja: Neverland
Wiadomości: 1 931
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Podnoszę temat. Może komuś się coś przypomni
__________________
A najbardziej mnie wkurza jak są trzy mleka na raz otwarte ![]()
|
|
|
|
|
#218 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 11 397
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
nikomu nic sie nie przypomniało
__________________
|
|
|
|
|
#219 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2006-12
Wiadomości: 420
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Ja mialam pare takich"fajnych"randek
Pierwsza to wlasciwie bylo ok tylko po randce...ech poznalam go przez znajomych i jakos tak sie umowilismy,poszlismy do parku,duzo rozmawialismy i on okazal sie calkiem konkretnym kandydatem na mojego chlopaka...na drugi dzien dostalam smsa zebysmy zaczeli sie spotykac w sasiednim miescie bo on ma zone i dziecko a nasze miasto jest male i ktos nas moze zauwazyc...nawet tego nie skomentuje Druga wygladala tak ze poznalam chlopaka w knajpie bylam juz po paru piwach umowilismy sie dwa dni pozniej i przezylam lekkie zalamanie nerwowe,chlopaczek byl o 4 lata mlodszy ode mnie(mialam 21 wiec roznica byla znaczaca)i strasznie gadatliwy,jednak najbardziej zenujace bylo jak mnie poprosil zebym mu kupila papierosy bo w kiosku chca od niego dowod osobisty Kolejny zaprosil mnie do pubu i tak"przez przypadek"spotkal znajomych,wieczor wygladal ze caly czas sluchalam o ich takich prywatnych sprawach,nawet raz nie zaczeli jakiegos tematu od-a pamietasz jak janek,karol,marek etc.na koncu wszyscy sie opili i musialam sama wraca do domu bo moj luby byl pijany jak swinia Byl jeszcze taki jeden co mi calkiem powaznie oswiadczyl iz pojscie do łóżka na pierwszej randce to dla niego priorytet,do lóżka nie poszlam a on wiecej nie zadzwonil,widac kazdy ma okreslone zasady ktorych sie trzyma oczywiscie chyba nie musze dodawac ze byly to moje pierwsze i ostatnie randki z tymi typami |
|
|
|
|
#220 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Jastrzębie Zdrój
Wiadomości: 191
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
up up up
śmiesznie jest hihi
__________________
|
|
|
|
|
#221 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Jastrzębie Zdrój
Wiadomości: 191
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
A moja najgorsza randka..?? Również chłopak poznany przez internet, choć mielismy paru wspólnych znajomych, chodził do klasy z moimbyłam chłopakiem. No więc umówiliśmy się na lodowisko
. Nie tak znowu oficjalnie on był z kolegą ja z koleżanka. Poznał mnie od razu przy wejściu było widać ale oczywiście pan niewzruszony czekał aż ja podejde i zapytam czy to on (jego trudno było niepoznać jest superprzystojnym murzynem, rzuca sie w oczy ). ale nie jak dla mnie to on powienien to zrobić więc pół godziny na lodowisku spędziłam z koleżanką odnotowując jego ukradkowe spojżenia. W końcu odważył sie >uwaga uwaga< rzucić we mnie śnieżka no dobra porzucaliśmy się troche było w sumie zabawnie. Wychodzimy z lodowiska idę w stronę przystanku, on ciągle za mną, staję przed światłami zrównaliśmy się i on spalił taką cegłę, że nie mogłam a na jego ciemnej skórze bardzo fajnie to wyglądało W każdym razie odprowadził mnie na autobus porozmawialiśmy calkiem fajnie i staralam się puścić w niepamięć to lodowisko. Zaprosił mnie do kina. Było nawet ok fajny film on nie był natarczywy. Mimo paru nieśmiesznych żartów i zachowania jak największy cwaniak (oo ego to on miał spore..). W domu wchodzę na gadu i po jakimś czasie rozmowy on mi pisze "masz fajny tyłek wiesz" yyyy no dzieki i on mi na to "może zostaniemy parą to dasz mi pomacać" Nie, nie zostaliśmy parą....
__________________
|
|
|
|
|
#222 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
|
|
|
|
|
#223 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 7 527
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Niektórzy to maja tupet...
__________________
Hold me when I'm scared And love me when I'm gone I'll never let you down... |
|
|
|
|
|
#224 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 7 890
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
![]() Nie ma to jak bezpośredniość...
__________________
|
|
|
|
|
#225 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-11
Lokalizacja: kosmos
Wiadomości: 13 670
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
hahaha uwielbiam ten watek
|
|
|
|
|
#226 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-04
Lokalizacja: Opole
Wiadomości: 2 971
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
Dbam o siebie dieta od 3.09.2010!!!20.12.2010 jeszcze 6,7kg TO GO!!! |
|
|
|
|
|
#227 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Moim niewypałem była też moja studniówka. Akurat rozstałam się z chłopakiem i rozpaczałam, do tego nie lubiłam swojej klasy i powiedziałam, że nie idę, a mój tata za moimi plecami po prostu zapłacił za mnie i do tego zgłosił się na chętnego do bycia na niej opiekunem z rodziców
Nie miałam z kim iść, byłam wściekła, ale tata mnie błagał, obiecywał, że nie będę żałować, że taki bal tylko raz w życiu itd. W końcu na gg dałam opis, że szukam partnera na studniówkę i zgłosił się kolega- kiedyś bardzo dobry, ale od dłuższego czasu nie utrzymywaliśmy kontaktu, bo jego dziewczyna mnie nie lubiła. Powiedział, że bardzo chętnie ze mną pójdzie. Na moje pytanie co na to dziewczyna, powiedział, że zerwali. No to super... umówiliśmy się, chodził ze mną na próby, luz. no ale... dzień przed studniówką przyznał mi się, że nie ma garnituru Ponieważ był postury mojego taty, to tata kręcąc nosem pożyczył mu swój (w końcu sam mnie w to wpakował). No to ok, nie jest źle. W sumie bawiliśmy się dobrze, póki nie zaczął wyznawać mi miłości i się do mnie kleić i dobierać. W końcu w akcie desperacji i ucieczki przed nim zaczęłam bawić się z własnym tatą Po balu się pożegnaliśmy, a na poprawinach okazało się, że mój wspaniały partner podwędził 4 butelki Soplicy (Nie wiem gdzie on to schował, ale mi się potem po moich naciskach przyznał). Żeby dopełnić klapę, kilka dni później pod moją szkołę przyszła jego "ex" dziewczyna (taaaaka duża) i powiedziała, że "mam wyrok i mnie dopadnie na mieście", bo próbuję jej odbić chłopaka. Okazało się, że zerwanie to była bajeczka.
|
|
|
|
|
#228 |
|
*sportaddict*
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 12 127
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
|
|
|
|
|
#229 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-04
Lokalizacja: Opole
Wiadomości: 2 971
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
hehehheeehehhehehehhehehh e.....bossssskie...
__________________
Dbam o siebie dieta od 3.09.2010!!!20.12.2010 jeszcze 6,7kg TO GO!!! |
|
|
|
|
#230 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-09
Wiadomości: 5 082
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Dzięki dziewczyny za wszystkie opowieści! Szczególnie za tą z panem, który wstydził się dziurawych skarpetek, leżałam na ziemi Niestety niczym wam się nie pochwalę bo moje randki jak dotąd były udane; urocze, ale bez żadnych ekscesów niestety ale jeszcze długie życie przede mną a z tego co widzę wystarczy umówić się z kimś z internetu i ubaw po pachy
__________________
Damn! Who said there's no treasure at the end of the rainbow?
|
|
|
|
|
#231 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-12
Wiadomości: 2 333
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Impersona : to było ostre :PP
Przymoniała mi sie jeszcze moja "randka" za czasów podstawówki... mój adorator był szalony i najpierw wspinał sie na słup energetyczny i powiedział ze rzuci sie z niego jesli nie powiem ze go kocham Potem zobaczył ładne kwiatki w jednym z ogródków i postanowił ze musi mi je zerwać... ale był mały problem. Otóz ogródka pilnował wielki wilczur. ale co tam, do odważnych swiat nalezy i on przeskoczył płot i ruszył biegiem po kwiatka. Zerwal go i ledwo zdazył bo pies go prawie pogryzł. ucieszony wreczył mi kwiatka i szlismy dalej kiedy z domu wybiegla wlascicielka ogrodka, nakrzyczala na nas i kazała mi oddać kwiatka :P Obo je sie z tego smialismy takie moje małe wspomnienie, zebyscie mialy co poczytać.
__________________
|
|
|
|
|
#232 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 7 890
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Impersona
![]() ![]() Co on, z choinki się urwał? ![]()
__________________
|
|
|
|
|
#233 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 919
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Kurna, ale się obśmiałam. W drodze rewanżu dorzucam swoje "the best of":
- czas i miejsce akcji: wczesne liceum, impreza na koniec roku szkolnego. Zaczął się do mnie podwalać kolega z klasy. Nigdy nie zwracałam na niego uwagi, taka trochę nie moja liga - dobrze ułożony, z dobrego domu, piątkowy uczeń - trochę mnie zaskoczył, że się mną zainterseował (wtedy byłam tak punkująca, glany, koncerty, totalna olewka i kontestacja wszystkiego hihi). No ale nic to - w sumie fajnie nam się gadało i tańczyło, generalnie były widoki na więcej. Na drugi dzień jechalismy naszą klasową paczką (były juz wakacje) na biwak nad rzekę no i ten koles tez miał tam byc. Cieszyłam sie, bo myślałam sobie, że po takiej fajnej randce, może byc tylko lepiej. Ku mojemu zdziwieniu facet poza "cześć" nie odezwal się do mnie ani słowem! Wszyscy moi znajomi ze mną gadali, graliśmy w siatkę, wygłupialiśmy się w wodzie,a ten nic. No ale myślę sobie "może jest nieśmiały, albo co" i generalnie powoli zaczęłam go zlewać... Ale najlepsze było wieczorem. Siedzimy sobie przy ognisku i przyjechał do niego jego starszy o 5 lat brat, taki dobrze ułożony studencik - przywiózł mu jakąś wałówkę czy śpiwór, no nie pamiętam. No i nagle słyszę jak ten starszy brat patrząc na mnie mówi do tamtego Romeo takim kurna konfidencjonalnym szeptem, że go wszyscy słyszeli "TO ONA?" a tamten odpowiada "UHM". Nie muszę dodawać, że wszyscy ucichli i popatrzyli się na mnie z takim wyrazem twarzy, jakbym co najmniej temu Romeo pozabijała dzieci albo co.No i widać nie uzyskałam akceptacji starszego brata studenta, bo koleś do końca liceum (byliśmy w jednej klasie) nie zamienił ze mną ani słowa. - sytuacja druga to już w ogóle porażka, bo to niby był dłuższy związek, tyle że mój luby był w wojsku. Najlepsze było w nim to, że nigdy na nic nie miał kasy (nie żebym była jakąś materialistką czy coś w tym stylu) - po prostu u niego to było chore!!! Kazał mi np. przy pisaniu listów do niego smarować znaczek mydłem, to on go sobie potem odklei nad parą, zmyje stempel i przyklei jeszcze raz - i zaoszczędzi całą złotówkę!!! Ale ja to zawsze zlewałam i naklejałam normalnie, a do koperty mu wrzucałam znaczek zwrotny Potem przestałam, bo nie chciałam już żeby do mnie pisał hehehe :PAaaa, jak był u mnie na przepustce i gdzieś jechaliśmy, to on zawsze jechał na gapę, bo mówił że nie ma na bilet i nie pozwalał sobie kupić biletu i ja zawsze umierałam ze strachu, że go złapie jakiś kontroler i będzie wstyd. Ale najlepszy prezent od niego dostałam - grube wełniane rajstopki, takie babcine. O i raz czekoladę tylko taką najtańszą jak z leader price, beznazwową Generalnie zaznaczam - to nie chodzi o to, że był biedny, nie przeszkadza mi stan majątkowy, tylko o to, że on po prostu tak żył, tak go w domu wychowano. Jak mi po dwóch czy trzech miesiącach wyznał, że jego mama nie płaci od siedmiu lat czynszu "bo tak jest taniej", to już wiedziałam, że musze go spławić
Edytowane przez selfish Czas edycji: 2006-12-11 o 12:20 Powód: sorki za literówy :) |
|
|
|
|
#234 | |
|
KWC
Zarejestrowany: 2004-01
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 990
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() dorzucę historyjkę mojej szkolnej koleżanki, Ewy. Opisałam ją kiedyś w wątku na gazecie.pl, a potem jakaś bura menda podkradła ją do joemonster gdzie prawa autorskie, hę?No więc Ewa umówiła się kiedyś z bardzo eleganckim facetem. (Dobry samochód, drogie ciuchy, te sprawy). Zaprosił ją do fajnego, modnego lokalu. Asekuracyjnie zabrała ze soba 20 zł, ale że po oddaniu płaszcza do szatni nie miała gdzie tych 20 złotych schować, bo nie wzięła torebki, a kieszeni nie miała, więc porosiła go żeby jej te 20 zł przechował. On, że nie ma oczywiście sprawy. Zamówili coś przy barze. Ona jakiś drink, on chyba piwo. Wypili, trochę poflirtowali, potanczyli. Ewa stwierdziła, że już późno, że jedzie do domu i żeby on dał jej te 20 zł to sobie zamówi taksówkę. A on na nią takie i mówi:Jakie 20 zł? Przecież kupiłaś se drinka! Proszę, tu masz resztę 3,50 zł.. Z tego co wiem- drugiej randki nie było. |
|
|
|
|
|
#235 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Zbąszyń, Zielona Góra
Wiadomości: 2 452
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Przypomniało mi się, że kiedys na imprezie poznałam fajnego chłopaka,przegadaliśmy cały wieczór, umówiliśmy się na następną impreze...przyjechał z kolegami,ale było fajnie, pogadaliśmy, pobawiliśmy się...ale on niestety nie był z mojego miasta, więc na początku mieliśmy kontaktować się przez tel. chłopak poprosił mnie o nr, a że były to czasy, kiedy komórki to był luksus, podałam mu nr tel. stacjonarnego, on niestety nie miał gdzie zapisać, więc poprosił swojego kolegę, który posiadał komórkę, żeby zapisał tam mój nr...Chłopak już potem nie odezwał się do mnie....za to po kilku latach (o ile dobrze liczę to po pięciu!) zadzwonił do mnie przed Sylwestrem jego kolega i zaczął mi tłumaczyć kim jest ,że poznaliśmy się na imprezie kiedyś i że jest akurat w wojsku,ale na sylwka wychodzi na przepustkę i że moglibyśmy się spotkać....powiedziałam,ż e nie pamiętam go i nigdzie z nim nie pójdę
troszkę się rozczarował, później dzwonił jeszcze raz ,ale kazałam mówić mamie,że mnie nie ma...Przypomniało mi sie także, że kiedyś pojechałam na Sylwestra z koleżankami do Poznania, miałyśmy iść na rynek,a potem poszukać jakieś dyskoteki lub pubu i tam bawić się do rana...przed świętami na czacie poznałam chłopaka,fajnie mi się z nim gadało,a że był z Poznania, umówiliśmy się,że się spotkamy na rynku w sylwestra, miał być z kolegami, a ja z koleżankami...Nie wysłaliśmy sobie przedtem zdjęć...ale umówiliśmy się w konkretnym miejscu, kiedy go zobaczyłam, miałam ochotę nie przyznawać sie kim jestem....facet zupełnie nie był w moim typie, a jego koledzy nie byli w typie moich koleżanek...ale nie chciałam byc niemiła i w końcu przedstawiłam się...jakby tego było mało, to mieli ze sobą reklamówki,a w nich kilka litrów wódki...zaczęli się na tym rynku rozkładać, wyjęli jeden kieliszek i po kolei zaczęli pić z niego,podając następnej osobie....było mi strasznie wstyd...kiedy przyszła moja kolej,powiedziałam,że pójdę z koleżankami kupić jakąs popitke czy coś...wmieszałyśmy sie w tłum i uciekłyśmy im! Przez cały wieczór bawiłyśmy się z nadzieją,że już ich nie spotkamy...na szczeście poznałyśmy później fajnych chłopaków i bawiłyśmy się z nimi do rana
__________________
|
|
|
|
|
#236 | ||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-02
Lokalizacja: łódz
Wiadomości: 523
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
facet poprostu mnie wystawił nie przyszedł na spotkanie teraz próbuje to nad- robić ale ja mam go teraz...
__________________
|
||
|
|
|
|
#237 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 919
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Dobra, co mi tam - poopowiadam jeszcze, bo na dobrą sprawę to tych najgorszych randek trochę było
- kiedyś ostro startował do mnie mój dobry kumpel, tylko że oczywiście ja go nie chciałam No ale chłopak był wytrwały i się nie poddawał, choć generalnie miał mało odwagi :P Ale raz się w sobie zebrał i odprowadzając mnie do domu chyba sobie coś "uplanował". Był bardzo zdenerwowany, a jak się denerwował, to chodził 7 razy szybciej. No więc to całe odprowadzanie to był kurna jakiś maraton, bo ja ledwo mogłam nadążyć za nim, takie susy sadził, i jeszcze romantyk cholera co chwila mi gwiazdy chciał pokazywać, więc musiałam uważać, co by się po ciemnicy nie wykopyrtnąć w tym szalonym pędzie Wreszcie doszliśmy pod mój blok. Ja szukam kluczy po klatką, zziajana jak pies, spocona,a ten nagle wywala, że nigdy piękniej nie wyglądałam i czy ewentualnie nie dałabym się pocałować Powiedziałam, że nie (zresztą jak zwykle), a ten huzia na józia i z ustami w dzióbek (dosłownie) startuje do mnie. Ja patrzę, a ten normalnie ma oczy zamknięte i celuje gdzieś w okolice mojej twarzy. No i niewiele myśląc zrobiłam unik i kolega pocałował drzwi od klatki. Wstyd mi było strasznie, bo taka głupia sytuacja się zrobiła, w końcu to był przyjaciel, nie jakiś tam obcy facio. No a druga sprawa to kaszana z innym moim przyjacielem. Jakoś tak zawsze pecha miałam, że się zaprzyjaźniałam z kolesiem, a on potem roił sobie nie wiadomo co. Ten był już w ogóle nieśmialy, przychodził do mnie regularnie niemal codziennie pod pretekstem pożyczania ksiązek, płyt itepe... przez prawie rok. Ani słowem nie powiedział, że mu na mnie zależy, albo że chciałby ze mną chodzić, ale generalnie zrobiłby dla mnie dużo, wszysyc dookola wiedzieli, że on ze mną "kręci", no i w ogóle w naszym środowisku byliśmy niemal postrzegani jak para. On chyba oczekiwał, że ja się w końcu kiedyś tam w nim zakocham i rzucę mu na szyję - chociaż dobrze wiedzial, że nic z tego nie będzie. Nawet mi kiedyś podarował jakąś płytę z muzyką i kartkę doczepił, że miłość to sztuka czekania ![]() No i raz byliśmy w knajpie, gdzie zresztą często spotykałam teraz już mojego oficjalnego TŻ a wtedy dopiero z nim flirtowałam. No i mój TŻ, bardzo uczciwy, po prostu podszedł do tamtego mojego przyjaciela i się go spytał, czy jesteśmy parą, bo nie chciałby się wtrącać i rozbijać związku i w ogóle. A tamten (zgodnie z prawdą) powiedział, że nie jesteśmy parą. Generalnie pozwolił sobie sprzątnąć mnie sprzed nosa (za co w ogóle się nie gniewam :P ) po roku przyłażenia i ślepienia się we mnie jak w ósmy cud świata Wyobrażacie sobie?? Coś ta sztuka czekania go chyba zawiodła Ale to w sumie na szczęście dla mnie, bo dzięki niemu jestem teraz szczęśliwie zaręczona i w trakcie planowania wspólnego gniazdka hihi, więc jak widać - wszystkie beznadziejne randki zawsze do czegoś prowadzą
|
|
|
|
|
#238 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2006-12
Lokalizacja: Z domu :)
Wiadomości: 8
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Heh Przeczytałem wszystkie wasze wspaniałe wspomnienia
Muszę przyznać, że miałyście wyjątkowe szczęście trafiając na tych wszystkich łogierów Ogólnie to bardzo zabawne były przypadki sam bym nie wpadł, że takim można być. Po za dużą dawką śmiechu Coś bardziej na temat Trochę żal tej chłopiny co się rok uganiał i można powiedzieć, że oddał innemu swoją muzę :p
__________________
Jesteś motylem póki latasz. Jesteś motylem póki nie złapie cię moja sieć. Jesteś motylem w mym brzuchu, póki nie wylecisz
|
|
|
|
|
#239 |
|
Mrs Mrau
Zarejestrowany: 2004-09
Wiadomości: 10 218
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Pamiętam jedną bardzo dobrze, prawie jak dziś. Może to nie była randka, ale cos w tym rodzaju.
Znajomi zaprosili mnie i grupkę przyjaciół na ognisko, które zorganizowali na małej łące obok której był las. Dobrze się składało bo mogliśmy stamtąd przynieść drewno i podkładać do ognia. Było też kilka nieznajomych osób a w śród nich pewien chłopak z którym od razu złapałam kontakt. Dobrze się nim gadało, prowadziliśmy ożywione dyskusje na różne tematy. Nagle wydało się, że przyjechał tutaj z mojego powodu. Namówiła go nasza wspólna znajoma, która twierdziła, że się dogadamy. Miała racje. Musze wspomnieć też o tym, że na ognisku był chłopak, który kiedyś żywił do mnie duże uczucie. Niestety bez wzajemności. Lubiłam go ale dla mnie był człowiekiem zbyt porywczym i jakby to powiedzieć....niezrównowa żonym psychicznie. Patrzył się na mnie i na tego chłopaka zabójczym wzrokiem. Ja się nie przejmowałam i cieszyłam się nowa znajomością. Po jakimś czasie zabrakło drewna, a że towarzystwo było leniwe to padło na mnie. Koleżanka była już zalana w trupa więc nowopoznany chłopak zaproponował, że pójdzie ze mną. Weszliśmy do lasu i zaczęliśmy zbierac drewno. Gadaliśmy, gadaliśmy i gadaliśmy, gęby nam się nie zamykały. Czułam się świetnie J.Nie zauważyliśmy, że bardzo się ściemniło [tylko dzięki temu, że była pełnia i bezchmurne niebo widzieliśmy nienajgorzej].Zgubiliśmy się. Gdzieś w środku lasu! Na początku nas to bawiło, ale po jakichś 40 minutach byłam przerażona. Nie mieliśmy telefonów. On mnie uspokajał, pocieszał itp. A ponieważ ja należę do osób które mają naprawdę bujna wyobraźnię , od razu zaczęłam sobie przypominać wszystkie horrory świata z Blair Wtich Project na czele. Krótko mówiąc zaczęłam panikować. On dzielny i męski nadal starał się mnie uspokoić. W pewnym momencie zaczepiłam o coś nogą i boleśnie upadłam. Kostka skręcona-ból potworny.Chłopak pomógł mi wstać. Czułam, że on też zaczyna się bać, ale nie mówiłam już nic ,aby nie pogarszać sytuacji. Błądziliśmy po lesie z jakieś 1,5godziny. Przez to nasze zagadanie znaleźliśmy się w tej sytuacji. Jednak w pewny momencie dostrzegliśmy światło, to było nasze ognisko [musieliśmy jakoś dziwnie krążyć w tym lesie].Gdy wyszliśmy, ja podparta o niego, inni popatrzyli na nas podejrzanym wzrokiem i dziwnym uśmiechem. No i zaczęły się komentarze „co tak długo was nie było, czy bzykanie się udało; że musiałam się nieźle wyginać skoro zrobiłam sobie cos w nogę.. etc. Generalnie podpite towarzystwo myślało, że „poszliśmy w krzaki na numerek”. Mi tak bardzo ulżyło, że się stamtąd wydostaliśmy, że już nawet nie chciało mi się im tego kilka razy tłumaczyć, bo oczywiście nie uwierzyli. Psychopata adorator był już tak wstawiony, że zaczął mieć jakieś „wąty” do tego biednego chłopaka który „tachał” mnie przez cały las. Zaczęli się szarpać no i doszło do bójki. Nie pobili się jakoś strasznie ale nowopoznany chłopak miał rozcięta wargę i brew. Oberwał praktycznie za nic ,mnie bolała kostka, a znajomi i tak na m nie wierzyli. Dopiero po jakimś czasie od tego zdarzenia, uwierzyli w to co się stało naprawdę. Psychopatę adoratora unikam jak ognia, a tamtego drugiego spotkałam przypadkiem kilka razy, zamieniliśmy kilka słow. i nic poza tym „Eh, a miało być tak pięknie”, jak to skomentowała znajoma która bawiła się w swatkę. |
|
|
|
|
#240 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 919
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() Wypada tylko zaapelować: Chłopaki więcej śmiałości
|
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:03.




Przyjechał po mnie ze swoim kolegą i pojechaliśmy do baru. Przebiegu spotkania nie będe relacjonowała bo w sumie było całkiem miło- oprócz tego, że nie po jakiś 2 drinkach byłam już tak dziwnie zakręcona, że cięko mi się było ogarnąć, poprosiłam żeby mnie odwiózł. 

...Pozniej już sie chyba nie narzucali po tym spotkaniu?
kolczyki





yyyy no dzieki i on mi na to "może zostaniemy parą to dasz mi pomacać" 









Coś bardziej na temat
