Kobieta bluszcz to ja? - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2014-07-09, 09:54   #1
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23

Kobieta bluszcz to ja?


Zaznaczam na początku, że nie jestem żadnym trollem. Założyłam nowe konto, bo jest mi wstyd wywalać intymne brudy na forum pod stałym nickiem
Zacznę od początku, mam 28 lat, mój facet jest w tym samym wieku. Przez 6 lat byłam w patologicznym związku, w którym ani nie byłam kochana, ani szanowana. Ale trzymałam się go kurczowo, bo bałam się zostać sama, bo to 6 lat, bo obiecał pierścionek itp. itd. Odeszłam gdy dowiedziałam się, że przez rok mnie zdradzał i owocem tej zdrady jest dziecko, o którym zresztą wiedział i co przede mną zataił... Koleżanki z pracy namówiły mnie na założenie profilu na portalu randkowym, po 4 nieudanych randkach i 6 miesiącach na portalu, poznałam jego. Po 2 tygodniach byliśmy parą, po 3 miesiącach mi się oświadczył, a że byliśmy wpatrzeni w siebie jak w obrazek, zgodziłam się. Poznałam jego rodziców, zaczęliśmy planować ślub, data ustalona, zadatki na salę, zespół i fotografa wpłacone
Ogólnie wszystko by było bajeczne gdyby nie fakt, że mój facet się zmienił. A przynajmniej ja to tak odbieram i nie wiem czy już mi zaczyna odbijać na tle poprzedniego związku, czy na serio między nami jest coś nie halo...
Dawniej sytuacja wyglądała tak, że wysyłał mi sms-y praktycznie co chwilę. Wiedział, że to lubię, sam to lubił. Pisał nawet na nocnej zmianie w pracy, bo jak sam twierdził, tęsknił Rano pisał jak tylko oczy otworzył, potem rozmawialiśmy przez kilka godzin na skype, widywaliśmy się w każdy weekend, od roku u siebie nocujemy, a i zdarzyło się, że spędzaliśmy ze sobą 24 h/dobę przez 2 tygodnie w czasie urlopu. Zawsze spijaliśmy sobie z dzióbków, ciągle prawił komplementy, ciągle wyznawał miłość, był do rany przyłóż. Teraz widujemy się z taką samą częstotliwością, nadal się chętnie przytula, nadal całuje, ale gdy przychodzi poniedziałek i on jedzie do siebie albo ja wracam do domu, pisze zdecydowanie rzadziej, komplementów już nie słyszę, miłość wyznaje raz na 2 dni. Ja zaczynam głupieć, krzyczę na niego, płaczę i zachowuję się jak nawiedzona nastolatka, wypominam mu, że przestał się starać, że już nie jest taki czuły, że mi go brakuje. On za każdym razem powtarza, że mnie kocha, wpierając mi iż mi się wydaje i szukam dziury w całym... Gdy się widzimy absolutnie nie jest oschły, wręcz czasem włazi mi na kolana, na seks też nie mogę narzekać, bo od 3 miesięcy lądujemy w łóżku niekiedy 2 razy w ciągu dnia
I teraz pytanie, czy ja naprawdę oczekuję zbyt wiele? Czy w każdym związku dochodzi po jakimś czasie do takiej sytuacji, że nie chce się z kimś spędzać każdej wolnej chwili i przestaje się być wpatrzonym w drugą osobę jak w obrazek? Czy to ze mną jest coś nie tak, że pragnę ciągłego kontaktu, ciągłej bliskości, że nadal tak jak na początku moje myśli krążą wokół niego i jeśli dłużej milczy, to tęsknię i wpadam w panikę? Panika to dobre określenie...
W poprzednim związku nie doszukiwałam się niczego, ślepo wierzyłam, że jest wierny, ufałam, nie kontrolowałam. Zostałam oszukana i nie chcę żeby teraz płacił za to mój obecny facet... Postanowiłam nie dać sobą pomiatać po raz drugi i teraz szaleję za każdym razem gdy pomyślę, że po raz kolejny mogę zostać na lodzie.
Mój facet nie ma zbyt wielu znajomych, jest domatorem, nie pije, nie pali, rzadko jest zapraszany na jakieś imprezy, a nawet jeśli, to z nich nie korzysta, bo unika wyjść z domu jak ognia. Bardziej go bawi obejrzenie filmu w tv, aniżeli wypad do kina czy na mecz. Jego wielkim hobby są za to gry komputerowe i na to poświęca swój wolny czas, gra przed wyjściem do pracy, gra gdy z niej wraca i to też mnie czasem drażni, bo uważam, że przesadą jest gdy wstaje się do pracy na 6, a od 5 siedzi się przed monitorem i stuka w herozero czy symulator samolotów
Podsumowując, trafiłam na artykuł o kobietach-bluszczach i zastanawiam się czy nie jestem jedną z nich. Pewnie czuję się tylko wtedy gdy mój facet jest obok mnie. Wtedy czuję się bezpiecznie, wtedy przestaję myśleć, że odejdzie. Gdy milczy, panika. Gdy się pokłócimy, panika. Pewności siebie dodaje mi to, że powie mi coś miłego, nic innego na mnie nie działa. Przestaje mnie nazywać ślicznotką, nie zauważy zmiany koloru włosów, nie pochwali nowej kiecki i już na nowo zaczynam się czuć brzydka, niedoceniana i opuszczona.
Cieszy mnie, że nie ma nałogów, że nie ugania się za panienkami, zresztą miał za sobą tylko 2 związki, z czego jeden po roku zakończył się zdradą, a poprzedni trwał miesiąc. Nie krzyczy na mnie, nie obraża mnie, nie ubliża mi, nigdy na jaw nie wyszło żeby mnie okłamał, nie ma przede mną tajemnic (mam dobre układy z jego matką i niepytana "donosi" na niego, a nigdy nie było tak, że od niej dowiedziałam się czegoś, czego bym już nie wiedziała).
Przesadzam i chcę go wsadzić pod pantofel, zamknąć w złotej klatce i traktować jak słodkiego misia pysia, czy może mam prawo oczekiwać od niego tego samego, co dawał mi na początku związku?
Potraktujcie to poważnie
Aż wstyd, że w tym wieku zwracam się z takim problemem na forum... I z góry zakładam, że będę wyśmiana a mój post będzie traktowany jako prowokacja
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:04   #2
Asji
Zadomowienie
 
Avatar Asji
 
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 1 763
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez Elinka86 Pokaż wiadomość
Zaznaczam na początku, że nie jestem żadnym trollem. Założyłam nowe konto, bo jest mi wstyd wywalać intymne brudy na forum pod stałym nickiem
Zacznę od początku, mam 28 lat, mój facet jest w tym samym wieku. Przez 6 lat byłam w patologicznym związku, w którym ani nie byłam kochana, ani szanowana. Ale trzymałam się go kurczowo, bo bałam się zostać sama, bo to 6 lat, bo obiecał pierścionek itp. itd. Odeszłam gdy dowiedziałam się, że przez rok mnie zdradzał i owocem tej zdrady jest dziecko, o którym zresztą wiedział i co przede mną zataił... Koleżanki z pracy namówiły mnie na założenie profilu na portalu randkowym, po 4 nieudanych randkach i 6 miesiącach na portalu, poznałam jego. Po 2 tygodniach byliśmy parą, po 3 miesiącach mi się oświadczył, a że byliśmy wpatrzeni w siebie jak w obrazek, zgodziłam się. Poznałam jego rodziców, zaczęliśmy planować ślub, data ustalona, zadatki na salę, zespół i fotografa wpłacone
Ogólnie wszystko by było bajeczne gdyby nie fakt, że mój facet się zmienił. A przynajmniej ja to tak odbieram i nie wiem czy już mi zaczyna odbijać na tle poprzedniego związku, czy na serio między nami jest coś nie halo...
Dawniej sytuacja wyglądała tak, że wysyłał mi sms-y praktycznie co chwilę. Wiedział, że to lubię, sam to lubił. Pisał nawet na nocnej zmianie w pracy, bo jak sam twierdził, tęsknił Rano pisał jak tylko oczy otworzył, potem rozmawialiśmy przez kilka godzin na skype, widywaliśmy się w każdy weekend, od roku u siebie nocujemy, a i zdarzyło się, że spędzaliśmy ze sobą 24 h/dobę przez 2 tygodnie w czasie urlopu. Zawsze spijaliśmy sobie z dzióbków, ciągle prawił komplementy, ciągle wyznawał miłość, był do rany przyłóż. Teraz widujemy się z taką samą częstotliwością, nadal się chętnie przytula, nadal całuje, ale gdy przychodzi poniedziałek i on jedzie do siebie albo ja wracam do domu, pisze zdecydowanie rzadziej, komplementów już nie słyszę, miłość wyznaje raz na 2 dni. Ja zaczynam głupieć, krzyczę na niego, płaczę i zachowuję się jak nawiedzona nastolatka, wypominam mu, że przestał się starać, że już nie jest taki czuły, że mi go brakuje. On za każdym razem powtarza, że mnie kocha, wpierając mi iż mi się wydaje i szukam dziury w całym... Gdy się widzimy absolutnie nie jest oschły, wręcz czasem włazi mi na kolana, na seks też nie mogę narzekać, bo od 3 miesięcy lądujemy w łóżku niekiedy 2 razy w ciągu dnia
I teraz pytanie, czy ja naprawdę oczekuję zbyt wiele? Czy w każdym związku dochodzi po jakimś czasie do takiej sytuacji, że nie chce się z kimś spędzać każdej wolnej chwili i przestaje się być wpatrzonym w drugą osobę jak w obrazek? Czy to ze mną jest coś nie tak, że pragnę ciągłego kontaktu, ciągłej bliskości, że nadal tak jak na początku moje myśli krążą wokół niego i jeśli dłużej milczy, to tęsknię i wpadam w panikę? Panika to dobre określenie...
W poprzednim związku nie doszukiwałam się niczego, ślepo wierzyłam, że jest wierny, ufałam, nie kontrolowałam. Zostałam oszukana i nie chcę żeby teraz płacił za to mój obecny facet... Postanowiłam nie dać sobą pomiatać po raz drugi i teraz szaleję za każdym razem gdy pomyślę, że po raz kolejny mogę zostać na lodzie.
Mój facet nie ma zbyt wielu znajomych, jest domatorem, nie pije, nie pali, rzadko jest zapraszany na jakieś imprezy, a nawet jeśli, to z nich nie korzysta, bo unika wyjść z domu jak ognia. Bardziej go bawi obejrzenie filmu w tv, aniżeli wypad do kina czy na mecz. Jego wielkim hobby są za to gry komputerowe i na to poświęca swój wolny czas, gra przed wyjściem do pracy, gra gdy z niej wraca i to też mnie czasem drażni, bo uważam, że przesadą jest gdy wstaje się do pracy na 6, a od 5 siedzi się przed monitorem i stuka w herozero czy symulator samolotów
Podsumowując, trafiłam na artykuł o kobietach-bluszczach i zastanawiam się czy nie jestem jedną z nich. Pewnie czuję się tylko wtedy gdy mój facet jest obok mnie. Wtedy czuję się bezpiecznie, wtedy przestaję myśleć, że odejdzie. Gdy milczy, panika. Gdy się pokłócimy, panika. Pewności siebie dodaje mi to, że powie mi coś miłego, nic innego na mnie nie działa. Przestaje mnie nazywać ślicznotką, nie zauważy zmiany koloru włosów, nie pochwali nowej kiecki i już na nowo zaczynam się czuć brzydka, niedoceniana i opuszczona.
Cieszy mnie, że nie ma nałogów, że nie ugania się za panienkami, zresztą miał za sobą tylko 2 związki, z czego jeden po roku zakończył się zdradą, a poprzedni trwał miesiąc. Nie krzyczy na mnie, nie obraża mnie, nie ubliża mi, nigdy na jaw nie wyszło żeby mnie okłamał, nie ma przede mną tajemnic (mam dobre układy z jego matką i niepytana "donosi" na niego, a nigdy nie było tak, że od niej dowiedziałam się czegoś, czego bym już nie wiedziała).
Przesadzam i chcę go wsadzić pod pantofel, zamknąć w złotej klatce i traktować jak słodkiego misia pysia, czy może mam prawo oczekiwać od niego tego samego, co dawał mi na początku związku?
Potraktujcie to poważnie
Aż wstyd, że w tym wieku zwracam się z takim problemem na forum... I z góry zakładam, że będę wyśmiana a mój post będzie traktowany jako prowokacja
Moim zdaniem zdecydowanie jesteś bluszczem Wyluzuj, bo Twój facet ucieknie szybciej niż myślisz.
Asji jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:05   #3
Cinderella Girl
Pigs do fly!
 
Avatar Cinderella Girl
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 11 713
GG do Cinderella Girl
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez Elinka86 Pokaż wiadomość
Po 2 tygodniach byliśmy parą, po 3 miesiącach mi się oświadczył, a że byliśmy wpatrzeni w siebie jak w obrazek, zgodziłam się. Poznałam jego rodziców, zaczęliśmy planować ślub, data ustalona, zadatki na salę, zespół i fotografa wpłacone
Powodzenia

Zrobilas podstawowy blad - zamiast dac sobie czas po 6(!) zmarnowanych latach w toksycznym zwiazku, przemyslec wszystko i z trzezwa glowa wejsc w kolejny zwiazek juz bedac na to gotowa... to Ty, jakbys bez chlopa zyc nie mogla, rzucilas sie od razu w poszukiwanie Mr Right. Wielka milosc wybuchla, po 3 miesiacach slub juz zaplanowany, wir emocji na chwile pozwolil Ci zapomniec o przeszlosci, a teraz wlasnie Ci to BEKNELO. Fiksujesz i sama nie wiesz co sie dzieje, ale masz to na wlasne zyczenie.

Za szybko weszlas w kolejny zwiazek nie przerabiajac poprzedniego (a powinnas, bo uwierz, nie kazda by zmarnowala az 6 lat z kims kto nie kocha, zdradza i nie szanuje i to wskazuje, ze masz ewidentny problem ze soba).

Co robic? Wylej sobie kubel zimnej wody na glowe, ochlon, spauzuj, nie spiesz sie z niczym, kieruj sie rozsadkiem (nie samymi emocjami!), bo masz z tym ewidentny problem.
__________________
It's not your job to like me - it's mine.

Robyn https://www.youtube.com/watch?v=8o5BHH9U2Mg

Edytowane przez Cinderella Girl
Czas edycji: 2014-07-09 o 10:08
Cinderella Girl jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:12   #4
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 072
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez Cinderella Girl Pokaż wiadomość
Powodzenia

Zrobilas podstawowy blad - zamiast dac sobie czas po 6(!) zmarnowanych latach w toksycznym zwiazku, przemyslec wszystko i z trzezwa glowa wejsc w kolejny zwiazek juz bedac na to gotowa... to Ty, jakbys bez chlopa zyc nie mogla, rzucilas sie od razu w poszukiwanie Mr Right. Wielka milosc wybuchla, po 3 miesiacach slub juz zaplanowany, wir emocji na chwile pozwolil Ci zapomniec o przeszlosci, a teraz wlasnie Ci to BEKNELO. Fiksujesz i sama nie wiesz co sie dzieje, ale masz to na wlasne zyczenie.

Za szybko weszlas w kolejny zwiazek nie przerabiajac poprzedniego (a powinnas, bo uwierz, nie kazda by zmarnowala az 6 lat z kims kto nie kocha, zdradza i nie szanuje i to wskazuje, ze masz ewidentny problem ze soba).

Co robic? Wylej sobie kubel zimnej wody na glowe, ochlon, spauzuj, nie spiesz sie z niczym, kieruj sie rozsadkiem (nie samymi emocjami!), bo masz z tym ewidentny problem.
- zgadzam się całkowicie; dziwi mnie w sumie podejście do czasu: nie pojmuję tkwienia lat wiele w byle jakim związku z takim wytłumaczeniem:
Cytat:
Ale trzymałam się go kurczowo, bo bałam się zostać sama, bo to 6 lat, bo obiecał pierścionek itp. itd.
- niby JAK 6 zmarnowanych lat może być argumentem lub pierścionek???? Nie pojmuję też po tak złym związku wpakowanie się z nowy związek i z kolei tempa szalonego, by był ślub. A ponieważ mam w rodzinie kobietę z podobnym czasowym podejściem- jest już 2-krotną rozwódką, a pewnie jeszcze kilka razy będzie ekspresową mężatką.
Aha, dodam jeszcze jedno: facet może być w porządku, ale na to by go lepiej poznać potrzeba po prostu czasu.

Edytowane przez madana
Czas edycji: 2014-07-09 o 10:17
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:17   #5
maryanna3
Zakorzenienie
 
Avatar maryanna3
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Z opisu związku-wszystko jest ok.
Ale Ty oczekujesz chyba że ktoś weźmie igłę, nitkę i was do siebie przyszyje. Tak się nie da, wariujesz, świrujesz, męczysz faceta.
A to wszystko wynika z tego co pisze cinderella, za tym idzie mała pewność siebie bo poprzedni związek był toksyczny, bo facet Cię zdradził, bo nie przerobiłaś tamtych problemów i szybko się rzuciłaś w nowe. Za szybko.

Możesz iść na terapię albo spróbować się jakoś sama opanować tylko, że wtedy zmiana będzie bardzo powierzchowna i w każdej gorszej chwili problemy znów wyskoczą moim zdaniem.
maryanna3 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:23   #6
vouvray
Zadomowienie
 
Avatar vouvray
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 1 405
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Dziewczyno, ogarnij się. Twoje zachowanie nie jest normalne, nie można być uwieszonym na kimś przez cały czas.

Za szybko weszłaś w nowy związek, widać doskonale, że poczucie własnej wartości uzależniasz od męskich gaci przy sobie. Świadczą o tym Twoje pretensje do niego, bo Tobie się wydaje, czy się coś zmieniło.

Nigdy nie będzie tak jak na początku, bo ludzie się zmieniają i związek też się zmienia. Nie można sobie pić z dziubków 24h/dobę, bo niestety oprócz słodkopierdzenia są jeszcze inne obowiązki, poza tym po czasie (według mnie) staje się to nudne i ludzie chcą spędzać czas ambitniej, czy w bardziej interesujący sposób (np. zaczynają wspólnie otwierać się na innych ludzi, na nowe rozrywki itp.).

Jak wygląda Twoje życie Autorko? Masz jakieś obowiązki, czy zainteresowania? Bo z tego postu wnioskuję, że teraz po prostu wyczekujesz i tęsknisz.
vouvray jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:29   #7
Minna
Zielona Driada
 
Avatar Minna
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 3 512
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Masz ze sobą ewidentny problem przecież to czego oczekujesz od faceta jest niemożliwe do wykonania. Nie da się żyć wiecznie w stanie euforycznego zakochania, jak podczas pierwszych miesięcy związku. To nierealne. Facet zapewnia, że kocha, mówi o tym co 2 (!) dni, a Ty wpadasz w histerię ?

Próbujesz sobie w histeryczny sposób zrekompensować poprzedni felerny związek. Zniszczysz obecnego faceta taką postawą i wierz mi, że prędzej osiągniesz efekt w postaci jego ucieczki, niż dozgonnej miłości i wierności.

Zluzuj. Serio. Zbyt się spieszysz. Za szybko się związałaś z kimś, zbyt szybko również toczy się ten związek. 3 miesiące i ślub? Gdzie się tak pali? Mając negatywne doświadczenia z poprzedniego związku powinnaś podchodzić do takich planów rozważnie.

Poza tym 6 lat w związku, który był dla Ciebie toksyczny, zranił Cię nie pozostaje bez śladu (efekty możesz obserwować po swoim zachowaniu). Takie rzeczy trzeba przepracować, by móc wejść w kolejną relację z czystą głową i świadomością czego się chce, ale również ze świadomością, jak powinien funkcjonować zdrowy związek. Ty tej wiedzy nie masz

Przystopuj, ochłoń i pomyśl nad terapią dla siebie.
__________________



"To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."
Minna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:30   #8
mary_poppins
sissy that walk
 
Avatar mary_poppins
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 10 732
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Tego rodzaju obawy wynikają zwykle z zerowego poczucia własnej wartości. To z kolei nie jest nic dziwnego biorąc pod uwagę, że byłaś w długim i złym związku, na dodatek zdradzana. Być może błąd polegał na tym, że nie dałaś sobie czasu po rozstaniu, ale wcale nie musi tak być - niektóre zadry zostają w nas mimo wszystko i nie chcą zniknąć, a to przekłada się na całe późniejsze życie.

Na pewno to, co musisz wiedzieć to to, że przesadzasz, bo nie da się być z drugim człowiekiem 24 godziny na dobę, nie jest to zdrowe, a z opisu wynika że Twój związek dalej jest udany, tylko po prostu (w sposób naturalny) minął okres pierwszej fascynacji. Nie ma w tym niczego dziwnego, nie spędzisz 30 lat przyklejona do faceta i nieustannie słuchająca jak Ci opowiada, jaka jesteś cudna i ważna. Udane związki po paru latach zwykle okazują sobie uczucia w trochę inny sposób, bardziej dojrzały i dostosowany do wymogów codziennego życia.

Generalnie doskonale Cię rozumiem, bo po przykrych wydarzeniach w związku zachowywałam się dokładnie tak samo i moje obawy były identyczne jak Twoje. Nie da się tutaj powiedzieć "ogarnij się", bo to tak nie działa, nie da się po prostu ot tak przestać myśleć w określony sposób. Musisz na dłuższą metę pracować nad sobą, żeby odbudować swoje poczucie własnej wartości i uwierzyć, że zasługujesz na coś dobrego, i że minuta bez wyznań miłości nie oznacza braku uczuć. Zwłaszcza, że jak sama pewnie wiesz słowa to tylko słowa, a czyny to zupełnie inna sprawa.

Być może po prostu po tym 6-letnim związku i przeżyciach z nim związanych musisz nad sobą popracować np. na terapii? Czy nawet niekoniecznie musisz, ale mogłoby to poprawić jakość i Twojego życia, i Twojego związku.
Aha, i ważna kwestia - nie ukrywaj swoich przemyśleń i wątpliwości przed TŻ. Dobrze gdyby wiedział czym się kierujesz zachowując się w okreslony sposób.
__________________
Cytat:
Napisane przez dombro
Nie chcę być niedelikatna, ale wymyślasz problemy z dupy.
mary_poppins jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:31   #9
Pioter28
Raczkowanie
 
Avatar Pioter28
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 107
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

W każdym związku oboje z partnerów powinni mieć swoją prywatność i czas dla siebie. A Ty mu praktycznie tego zabraniasz. Jeżeli Ty nie masz potrzeby pobycia przez jakiś czas sama ze sobą, zajęcia się swoimi sprawami, nie znaczy, że on też takich potrzeb nie ma. Lubi pograć, niech gra. A Ty masz o to do niego pretensje. Nie da się człowieka trzymać na smyczy, bo kiedyś się w końcu z tej smyczy zerwie i będzie płacz...
Pioter28 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 10:58   #10
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedź. Podziałało... Poryczałam się czytając to wszystko, ale co tu dużo mówić, macie rację... Świętą rację...

Mój poprzedni związek nie polegał tylko na tym, że mnie niszczył czy wyzywał. Było dobrze, czasem też cudownie. Była kłótnia, były i kwiaty, przeprosiny. Wyzwał mnie, przeprosił, a potem tak o mnie zabiegał, że wybaczałam. O zdradzie dowiedziałam się nagle gdy jego panienka zapukała do drzwi trzymając dziecko w nosidełku. Pech chciał, że akurat byłam wtedy u niego. Wtedy dowiedziałam się od jak dawna to trwało. Niczego nie podejrzewałam, miałam studia, była obrona, pracowałam, a wolny czas spędzałam na kursowaniu między jego i swoim domem. Byłam ślepa, zakochana i wierzyłam, że trafiłam na faceta, który nie zdradzi. Gdy się o tym dowiedziałam, wyszłam jak stałam. Resztę rzeczy odesłał pocztą, bo nie chciałam go widzieć. Kontakt zerwany tego samego dnia, do dziś zero odzewu. Numer, wiadomości, wszystkie pamiątki skasowane.
Nie jest tak, że rzuciłam się na pierwsze portki jakie pojawiły się na horyzoncie. Konto na tym portalu założyłam po to by samej sobie udowodnić, że ktoś się może mną zainteresować. Nie wierzyłam, że można w taki sposób kogoś poznać. Na pierwszą randkę szłam z nastawieniem, że spędzę czas poza domem, obejrzymy jakiś film i wrócę do domu zapominając o wszystkim. Chciał związku, odmówiłam. Druga randka to pomyłka, trzeci chciał się wiązać, odesłałam go z kwitkiem. Z TŻ-em było inaczej. Przez 3 miesiące prosił o spotkanie, 3 razy w ostatniej chwili odwołałam. Od pierwszego maila coś zaiskrzyło, łączyło nas bardzo wiele rzeczy, ale bałam się, że się zaangażuję. Gdy się spotkaliśmy, poczułam się jak szczeniak, którego ustrzelił Amorek Miałam ochotę rzucić mu się na szyję, wycałować. Spędziliśmy razem cały dzień, było fantastycznie, sam zaproponował związek. Zaręczyny po 3 miesiącach? Od rana nosiłam ten pierścionek zanim założyłam go na palec i dałam mu odpowiedź. Bo tak jak mówicie, bałam się, że to za szybko, że będę żałować. O ślubie sama nic nie wspominałam. Zaręczyliśmy się we wrześniu, a w lutym TŻ sam napomknął, że pora iść do kościoła ustalić datę. Mieliśmy brać ślub w tym roku, ale poprosiłam go żeby przełożyć to na czerwiec przyszłego roku.
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:15   #11
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 072
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Mój poprzedni związek nie polegał tylko na tym, że mnie niszczył czy wyzywał. Było dobrze, czasem też cudownie. Była kłótnia, były i kwiaty, przeprosiny. Wyzwał mnie, przeprosił, a potem tak o mnie zabiegał, że wybaczałam.
- TO właśnie jest opisem związku toksycznego: góra- dół, nie ma wewnętrznego spokoju i sensu, a taka właśnie gra: jest źle, a potem bawię się w dobrego chłopca. I to właśnie sprawia, że wielu kobietom jest trudno odchodzić i marnują czas/życie przy byle jakich chłopów. A wystarczy jedna zasada: nie pozwolę nikomu mnie krzywdzić, bo sama nie krzywdzę.
A nowego chłopa po prostu poznaj, ale oczekujesz związania z tobą w dziki sposób: ciągle. Oszalałabym, gdybym musiała smsy pisać bardzo często i być cały czas.

Edytowane przez madana
Czas edycji: 2014-07-09 o 11:18
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:22   #12
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez mary_poppins Pokaż wiadomość
Tego rodzaju obawy wynikają zwykle z zerowego poczucia własnej wartości.
Aha, i ważna kwestia - nie ukrywaj swoich przemyśleń i wątpliwości przed TŻ. Dobrze gdyby wiedział czym się kierujesz zachowując się w okreslony sposób.
Zerowe poczucie wartości mam od dawna. Dzięki tatusiowi, który od dziecka powtarzał mi, że niczego w życiu nie osiągnę, do niczego się nie nadaję i jestem brzydka. Mamusia też go raczej nie broniła
A co do rozmów na ten temat, wałkujemy to stale. Ja dopytuję dlaczego nie odpisał NATYCHMIAST, on się broni, że coś musiał zrobić. Ja mówię, że czuję się niekochana i niedoceniana, on mówi, że jest mu przykro, że przecież się stara, że on już nie wie co ma robić żeby było dobrze.
Wie o wszystkich moich przypuszczeniach i to go dołuje...
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:25   #13
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 072
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez Elinka86 Pokaż wiadomość
Zerowe poczucie wartości mam od dawna. Dzięki tatusiowi, który od dziecka powtarzał mi, że niczego w życiu nie osiągnę, do niczego się nie nadaję i jestem brzydka. Mamusia też go raczej nie broniła
A co do rozmów na ten temat, wałkujemy to stale. Ja dopytuję dlaczego nie odpisał NATYCHMIAST, on się broni, że coś musiał zrobić. Ja mówię, że czuję się niekochana i niedoceniana, on mówi, że jest mu przykro, że przecież się stara, że on już nie wie co ma robić żeby było dobrze.
Wie o wszystkich moich przypuszczeniach i to go dołuje...
- kurczę, zastanów się, zmarnowałaś 6 lat życia na byle jakiego chłopa, któremu różne paskudne rzeczy wybaczałaś, a czujesz się niekochana, bo nie odpisał ci od razu?????
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:28   #14
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez madana Pokaż wiadomość
- TO właśnie jest opisem związku toksycznego: góra- dół, nie ma wewnętrznego spokoju i sensu, a taka właśnie gra: jest źle, a potem bawię się w dobrego chłopca. I to właśnie sprawia, że wielu kobietom jest trudno odchodzić i marnują czas/życie przy byle jakich chłopów. A wystarczy jedna zasada: nie pozwolę nikomu mnie krzywdzić, bo sama nie krzywdzę.
A nowego chłopa po prostu poznaj, ale oczekujesz związania z tobą w dziki sposób: ciągle. Oszalałabym, gdybym musiała smsy pisać bardzo często i być cały czas.
Dokładnie, tego właśnie oczekuję... Ba, powiem lepiej. Dla mnie to było tak oczywiste, że dopiero teraz czytając Wasze posty uświadamiam sobie jak bardzo przeginałam...
To w takim razie jak często kontaktujecie się ze swoimi facetami, jak często wyznajecie sobie miłość? Tak żebyście i Wy były usatysfakcjonowane, i by Waszym TŻ-tom było dobrze?
Bo ja szczerze mówiąc przywykłam już do tego, że kilka razy dziennie słyszę, że mnie kocha. I teraz jak raz "zapomni", ja głupieję i już kombinuję co jest nie tak
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:38   #15
delilach
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 187
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez Elinka86 Pokaż wiadomość
To w takim razie jak często kontaktujecie się ze swoimi facetami, jak często wyznajecie sobie miłość? Tak żebyście i Wy były usatysfakcjonowane, i by Waszym TŻ-tom było dobrze?
Bo ja szczerze mówiąc przywykłam już do tego, że kilka razy dziennie słyszę, że mnie kocha. I teraz jak raz "zapomni", ja głupieję i już kombinuję co jest nie tak
Miłość wyznajemy sobie czasem raz na 2/3 tygodnie dlatego, że mój chłopak nie jest zbyt wylewny. Mówimy sobie za to wiele innych miłych rzeczy i jest dobrze. Ja nie potrzebuje zapewniania o tym co 5 minut bo tak naprawdę czuję to cały czas, a te dwa słowa mają dla nas dużą wartość.

Moja przyjaciółka za to jest w związku i mówią to sobie non stop, ale to dlatego, że i jej i jemu sprawia to przyjemność. Nikt nikogo na nic nie naciska.

A co do kontaktu to zazwyczaj rozmawiamy dwa razy w ciagu dnia, raz po pracy i później wieczorem przed snem. Czasem są to rozmowy 40 minutowe a czasem 5, wszystko zależy od dnia, od tego co w danej chwili robimy i od ilości czasu. Smsów raczej nie wymieniamy. Czasem piszemy coś na dzień dobry i wieczorem już z łózka życzymy sobie dobrej nocy.
delilach jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:46   #16
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez madana Pokaż wiadomość
- kurczę, zastanów się, zmarnowałaś 6 lat życia na byle jakiego chłopa, któremu różne paskudne rzeczy wybaczałaś, a czujesz się niekochana, bo nie odpisał ci od razu?????
Tak, bo przez jakieś 6 czy 7 miesięcy związku odpisywał natychmiastowo. Ja pisałam i zanim odłożyłam telefon na bok, dostawałam odpowiedź. Miał przerwę w pracy, to pisał. Wsiadałam w pociąg i jechałam do domu, pisał. Potrafiliśmy pisać do siebie po 100-150 sms-ów dziennie i ani on nie psioczył, że jest tego za dużo, ani ja nie narzekałam. Czasem nawet wkurzało mnie, że wciąż pisze, bo zajęłam się czymś i co chwilę musiałam sięgać po telefon, ale skoro chciał pisać, nie odbierałam mu tej przyjemności A teraz ja piszę, po 15 minutach odpowiedź. W pracy nie na każdej przerwie pisze, jadę do domu to napisze jak jestem w połowie drogi... Jasne, że nie stało się to z dnia na dzień i że raz pisze częściej, a raz rzadziej, ale mnie to niepokoi...
Tamtemu wybaczałam, bo byłam głupia, zaślepiona, bo na siłę chciałam mieć kogoś u boku. Bo każdy z kimś był, bo jestem przylepą i lubię mieć się do kogo przytulić. Nie widziałam tego, że ranił. Nie chciałam tego widzieć... A gdy rozmawiałam z przyjaciółkami, wszystkie twierdziły, że czasem się z facetami kłócą, ważne żeby przepraszał. On przepraszał, więc uważałam, że jest ok... I pewnie gdyby nie zimny kubeł wody od tej jego cizi, to marnowałabym sobie dalej życie z kimś takim...
Tym razem obiecałam sobie, że nie dam się w nic manewrować. Może dlatego mam tak wyostrzone wszystkie zmysły i stanie się drobnostka, a ja już to rozkładam na czynniki pierwsze i doszukuję się drugiego dna... Nie powiedział "kocham", bo nie kocha. Nie odpisał od razu, bo pewnie mu się znudziłam itd.
Nie chcę go do siebie zrazić, nie chcę doprowadzić do sytuacji w której będzie mu lepiej beze mnie niż ze mną... A jemu już nie chcę tyłka zawracać, bo widzę jak to na niego działa... Po każdej kłótni powtarza w kółko, że skoro tak się czuję, to znaczy, że on jest do kitu.
Doszłam do wniosku, że skoro problem tkwi we mnie, to zamiast wymagać cudów od niego, powinnam wyluzować, przestać osaczać i znaleźć sobie jakieś zajęcie...
Potwornie boję się rozstania. Nie dlatego, że zostanę sama, że nici ze ślubu. Dlatego, że go kocham, że chociaż tak na niego psioczę, to tak naprawdę nie mam powodu żeby się do niego o coś przyczepić (poza grami... ) i dlatego, że podświadomie czuję, że to ja w tym związku nawalam...

---------- Dopisano o 12:46 ---------- Poprzedni post napisano o 12:42 ----------

Cytat:
Napisane przez delilach Pokaż wiadomość
A co do kontaktu to zazwyczaj rozmawiamy dwa razy w ciagu dnia, raz po pracy i później wieczorem przed snem. Czasem są to rozmowy 40 minutowe a czasem 5, wszystko zależy od dnia, od tego co w danej chwili robimy i od ilości czasu. Smsów raczej nie wymieniamy. Czasem piszemy coś na dzień dobry i wieczorem już z łózka życzymy sobie dobrej nocy.
O matko, zdecydowanie przeginam... U nas normą był sms na dzień dobry, smsy przez cały dzień, rozmowa na skype, smsy, sms na dobranoc, a ja jeszcze narzekam na ilość
Aż mi wstyd
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:49   #17
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 072
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Potrafiliśmy pisać do siebie po 100-150 sms-ów dziennie
- dobra, nie rozumiem, po prostu nie rozumiem pisania takiej ilości smsów, dla mnie strata czasu i tyle, wolałabym 2-3 smsy i rozmowy gdy się spotykamy.

Cytat:
Nie powiedział "kocham", bo nie kocha. Nie odpisał od razu, bo pewnie mu się znudziłam itd.
- a tamten poprzedni to pewnie mówił ci "kocham" i co z tego? Od kiedy gadanie "kocham" świadczy o miłości (świadczy, ale nie zawsze)- znacznie ważniejsze jest zachowanie, traktowanie drugiej osoby, ba- tę osobę najlepiej poznaje się wtedy, gdy coś jest nie tak, będzie kłótnia itp.- bo wtedy poznajesz, JAK w takich sytuacjach zachowuje się taka osoba- jak wyzywa, ma szybkie łapy- cóż, od razu wiadomo, że nie warto być, nawet gdy powie "kocham".

Cytat:
to zamiast wymagać cudów od niego, powinnam wyluzować, przestać osaczać i znaleźć sobie jakieś zajęcie...
- o, to jest sensowne podejście.
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 11:59   #18
Jeannee
Zakorzenienie
 
Avatar Jeannee
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 5 107
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Autorko przesadzasz. Powiem Ci, ja nawet rozumiem Twoje zachowanie- chcesz mieć non stop potwierdzenie, że kocha, ale to przesada. Udusicie się we własnym sosie! Moim zdaniem jesteś bluszczem. I radzę coś z tym zrobić. Bo inaczej możesz faceta stracić. Może się okazać, że jest z tych porządnych i naprawdę mu zależy, ale ucieknie i nawet najbardziej cierpliwy facet nie wytrzyma np. tego:
"miłość wyznaje raz na 2 dni- wypominam mu, że przestał się starać, że już nie jest taki czuły, że mi go brakuje"

Zmień się, popracuj nad sobą. Bo możesz tego naprawdę żałować. Ustal sobie jakiś czas dla siebie, dla Was. Nie może być tak, że chłopak to całe Twoje życie i 24h/7dni/365dni w roku wszystko robicie razem.
Jeannee jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 12:02   #19
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 894
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

zluzuj gacie, bo przesadzasz, a facet ucieknie lada moment, gdzie pieprz rośnie. i idź do psychologa, bo sama sobie nie poradzisz. najpierw toksyczny związek przez kilka lat, później szybkie oświadczyny i planowanie ślubu, a w końcu będzie szybki rozwód, bo z takim bluszczem nie da się wytrzymać.
__________________
-27,9 kg

skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 12:07   #20
Kolor Bzu
Zakorzenienie
 
Avatar Kolor Bzu
 
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 6 025
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Autorko. Sama tkwiłam w związku, który mnie dobijał, wyniszczał i sprawił, że teraz nie mam poczucia własnej wartości (oczywiście w momencie gdy w tamtym związku byłam tego nie widziałam, idealizowałam go i dopiero po zakończeniu widzę jak bardzo toksyczna była ta relacja dla mnie).
Też szybko weszłam w nowy związek, który wygląda zupełnie inaczej niż poprzedni. I też mam teraz problemy z nadmierną zazdrością, bluszczowatością... Mam też dodatkowo problemy ze swoimi reakcjami i emocjami.
Z własnego doświadczenia Ci powiem- pójdź na terapię. Znajdź porządnego terapeutę i przepracuj swoje problemy. Bo widać, że Ty psychicznie jeszcze nie wyszłaś z toksyka. Nie będę Ci doradzała rozstania, czasu wolnego, bo wiem, że to nie takie łatwe i wiem też, że odpowiedni facet i dobry związek daje mnóstwo wsparcia, które pomaga się uporać z problemami.
Musisz się nauczyć patrzeć inaczej na siebie, mężczyzn i związki. Po 6 latach chorego związku masz multum złych odruchów i nawyków w myśleniu i działaniu. I tego musisz się pozbyć, to powinnaś zmienić- nie będzie to łatwe i będzie to wymagało dużej pracy, ale przy wsparciu partnera i bliskich dasz sobie radę
Tylko nie zostawiaj tego tak, bo samo z siebie nie przejdzie.

Edytowane przez Kolor Bzu
Czas edycji: 2014-07-09 o 12:08
Kolor Bzu jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 12:26   #21
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez madana Pokaż wiadomość
- dobra, nie rozumiem, po prostu nie rozumiem pisania takiej ilości smsów, dla mnie strata czasu i tyle, wolałabym 2-3 smsy i rozmowy gdy się spotykamy.

- a tamten poprzedni to pewnie mówił ci "kocham" i co z tego? Od kiedy gadanie "kocham" świadczy o miłości (świadczy, ale nie zawsze)- znacznie ważniejsze jest zachowanie, traktowanie drugiej osoby, ba- tę osobę najlepiej poznaje się wtedy, gdy coś jest nie tak, będzie kłótnia itp.- bo wtedy poznajesz, JAK w takich sytuacjach zachowuje się taka osoba- jak wyzywa, ma szybkie łapy- cóż, od razu wiadomo, że nie warto być, nawet gdy powie "kocham".

- o, to jest sensowne podejście.
Problem w tym, że nas dzieli ok. 70km i możemy się widywać tylko w weekendy, z czego w każdą niedzielę TŻ pracuje... A nie chce nam się czekać z jakimś problemem do piątku, więc wywalamy kawę na ławę od razu. W październiku mamy razem zamieszkać (remont się przeciąga ), więc nie będzie tego problemu.
Gdy się poznaliśmy w pierwszej wiadomości napisał właśnie na temat tego, że on też lubi częsty kontakt ze swoją drugą połówką. Od tego zaczęła się rozmowa i nigdy mu taka ilość wiadomości nie przeszkadzała. Teraz zresztą też nie mówi, że piszę za często, ale sam zaczął się rzadziej odzywać. A dla mnie każda, nawet najmniejsza zmiana, to powód do zapalenia się czerwonej lampki.

Oj, tamten miłość wyznawał aż do obrzydzenia. Często, intensywnie. A gdy ja wracałam do domu, on zabawiał się z inną. A potem zapomniał mi powiedzieć, że ma syna

Odeszłam i wtedy zaczęło się dociekanie. Co zrobiłam nie tak, dlaczego nie widziałam, że między nami coś nie gra, dlaczego nie domyśliłam się, że zdradza... Dziewczyny, ja nawet go o tę zdradę nie podejrzewałam... Tak to sprytnie ukrywał, że potem zastanawiałam się czy przypadkiem w trakcie pykania jej nie pisał albo nie dzwonił do mnie... Byliśmy w stałym kontakcie, a tu taki klops, że Antoś się urodził Do dziś nie wiem kiedy on to robił

---------- Dopisano o 13:26 ---------- Poprzedni post napisano o 13:07 ----------

Cytat:
Napisane przez Kolor Bzu Pokaż wiadomość
Autorko. Sama tkwiłam w związku, który mnie dobijał, wyniszczał i sprawił, że teraz nie mam poczucia własnej wartości (oczywiście w momencie gdy w tamtym związku byłam tego nie widziałam, idealizowałam go i dopiero po zakończeniu widzę jak bardzo toksyczna była ta relacja dla mnie).
Też szybko weszłam w nowy związek, który wygląda zupełnie inaczej niż poprzedni. I też mam teraz problemy z nadmierną zazdrością, bluszczowatością... Mam też dodatkowo problemy ze swoimi reakcjami i emocjami.
Z własnego doświadczenia Ci powiem- pójdź na terapię. Znajdź porządnego terapeutę i przepracuj swoje problemy. Bo widać, że Ty psychicznie jeszcze nie wyszłaś z toksyka. Nie będę Ci doradzała rozstania, czasu wolnego, bo wiem, że to nie takie łatwe i wiem też, że odpowiedni facet i dobry związek daje mnóstwo wsparcia, które pomaga się uporać z problemami.
Musisz się nauczyć patrzeć inaczej na siebie, mężczyzn i związki. Po 6 latach chorego związku masz multum złych odruchów i nawyków w myśleniu i działaniu. I tego musisz się pozbyć, to powinnaś zmienić- nie będzie to łatwe i będzie to wymagało dużej pracy, ale przy wsparciu partnera i bliskich dasz sobie radę
Tylko nie zostawiaj tego tak, bo samo z siebie nie przejdzie.
Wielgachne dziękuję
Cóż, czas wziąć się za siebie, przestać go męczyć i uwierzyć w to, że on nie chce źle... W poprzednim związku idealizowałam choć nie powinnam, w tym demonizuje, a nie mam powodów... A na serio to jest facet, do którego nie można się przyczepić... Nawet moja matka, która była nastawiona na nie do wszystkich moich facetów, do TŻ-ta podchodzi z wielką sympatią, dogadza mu obiadkami, kupuje prezenty... Ba, nawet moi sąsiedzi go chwalą, bo im też już niejeden raz pomógł
Nigdy na mnie głosu nie podniósł... Nasze kłótnie polegają na tym, że ja krzyknę, powiem co mi nie pasuje, popłaczę, a on cierpliwie czeka, a potem wyjaśnia wszystko na spokojnie. Nie robi mi na złość, często idzie na kompromis, nie szlaja się nie wiadomo gdzie, alkohol może dla niego nie istnieć, lubimy robić te same rzeczy...
Boże, jaka ja jestem głupia... Stara a durna...
I serio po tych wszystkich Waszych wiadomościach dziwię mu się, że tak długo ze mną wytrzymywał... On ze mną, a nie ja z nim...
Mam nad czym myśleć... Przegadamy dziś ten temat, a do psychoterapeuty wizytę mam już ustaloną, ale już pytając z czym dzwonię i mówiąc w skrócie usłyszałam, że jestem najprawdopodobniej DDD - dorosłym dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej i stąd tendencja do "bluszczenia" 100zł za wizytę odżałuję, a może znowu się czegoś o sobie dowiem...
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 12:31   #22
Kolor Bzu
Zakorzenienie
 
Avatar Kolor Bzu
 
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 6 025
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez Elinka86 Pokaż wiadomość
Wielgachne dziękuję
Cóż, czas wziąć się za siebie, przestać go męczyć i uwierzyć w to, że on nie chce źle... W poprzednim związku idealizowałam choć nie powinnam, w tym demonizuje, a nie mam powodów... A na serio to jest facet, do którego nie można się przyczepić... Nawet moja matka, która była nastawiona na nie do wszystkich moich facetów, do TŻ-ta podchodzi z wielką sympatią, dogadza mu obiadkami, kupuje prezenty... Ba, nawet moi sąsiedzi go chwalą, bo im też już niejeden raz pomógł
I tego się trzymaj. Pamiętaj, że partner Cię kocha i pamiętaj, że jesteś tej miłości warta.

Cytat:
Nigdy na mnie głosu nie podniósł... Nasze kłótnie polegają na tym, że ja krzyknę, powiem co mi nie pasuje, popłaczę, a on cierpliwie czeka, a potem wyjaśnia wszystko na spokojnie. Nie robi mi na złość, często idzie na kompromis, nie szlaja się nie wiadomo gdzie, alkohol może dla niego nie istnieć, lubimy robić te same rzeczy...
Boże, jaka ja jestem głupia... Stara a durna...
Po prostu życie Cię doświadczyło. Nie obwiniaj się, tylko czerp z doświadczeń i swoichobecnych zachowań motywację do pracy nad sobą.

Cytat:
I serio po tych wszystkich Waszych wiadomościach dziwię mu się, że tak długo ze mną wytrzymywał... On ze mną, a nie ja z nim...
Mam nad czym myśleć... Przegadamy dziś ten temat, a do psychoterapeuty wizytę mam już ustaloną, ale już pytając z czym dzwonię i mówiąc w skrócie usłyszałam, że jestem najprawdopodobniej DDD - dorosłym dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej i stąd tendencja do "bluszczenia" 100zł za wizytę odżałuję, a może znowu się czegoś o sobie dowiem...
Pamiętaj tylko, że jeśli potrzebna Ci będzie terapia to ona potrwa kilka miesiący. Niemniej warto
Kolor Bzu jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 12:48   #23
Minna
Zielona Driada
 
Avatar Minna
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 3 512
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Świetnie, że wybierasz się do psychoterapeuty. Mądra decyzja. Porozmawiaj również szczerze ze swoim facetem, dobrze byś miała w nim wsparcie, z tego co piszesz wyłania się obraz porządnego faceta, więc z pewnością Ci tego wsparcia nie odmówi przepracuj wszystko, ucz się siebie i uporządkuj psychikę, byś mogła dawać i czerpać wiele w nowym związku byś umiała znów ufać w mądry sposób
__________________



"To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."
Minna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 12:55   #24
Mick
Rozeznanie
 
Avatar Mick
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 955
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

O czym można tyle pisać, a potem jeszcze gadać na skypie? ^^' Mam chyba naprawdę nudne życie...

Dostałaś autorko dużo dobrych rad, więc nie będę się powtarzać. Masz prawie trzydziestkę na karku, zakładasz rodzinę, więc to już naprawdę nie ta pora, żeby wariować z powodu czekania na smsa
Mick jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 13:47   #25
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

I mnie samą to przeraża... Z punktu widzenia dawnych realiów, to ja już powinnam mieć męża i dziecko, o ile nie dzieci. A wypłakuję się na forum, bo facet mi raz dziennie nie mówi, że mu się podobam... No paranoja. Gdyby ktoś mi powiedział, że tu wyląduję, to bym go wyśmiała
Ale lepsze otrzeźwienie na forum i czasem nawet obraźliwy komentarz, aniżeli zmarnowanie sobie życia i wypuszczenie z rąk faceta, z którym by się mogło stworzyć stabilny i szczęśliwy związek
Jesteście wielkie

---------- Dopisano o 14:47 ---------- Poprzedni post napisano o 14:38 ----------

Cytat:
Napisane przez Mick Pokaż wiadomość
O czym można tyle pisać, a potem jeszcze gadać na skypie? ^^' Mam chyba naprawdę nudne życie...

Dostałaś autorko dużo dobrych rad, więc nie będę się powtarzać. Masz prawie trzydziestkę na karku, zakładasz rodzinę, więc to już naprawdę nie ta pora, żeby wariować z powodu czekania na smsa
O wszystkim Odpalamy skype i oglądamy wspólnie jakiś film. Potem to komentujemy, mówimy co się u nas wydarzyło, jakie mamy plany na jutro, obgadujemy wesele, planujemy weekend, on coś przeczyta i dzieli się tym ze mną, ja coś usłyszę i go informuję, on mi opowiada co jego pokręceni rodzice wymyślili, gadamy o jego grach, dyskutujemy jak urządzić nasze gniazdko, mówi co się wydarzyło w pracy... I tak schodzi np. 6h na samym skype, po czym wskakujemy do łóżek, mówimy sobie dobranoc i następnego dnia powtórka z rozrywki. Podczas rozmowy na skype on gra, a ja buszuję na allegro, na wizażu, bawię się w robienie różnych rzeczy własnoręcznie, bo a to jakieś kolczyki, to bransoletka, to sklecę jakąś małą szafeczkę, to lampionik udekoruję... Raczej to my mamy nudny żywot Zresztą naszym wspólnym hobby jest układanie puzzli, więc ślęczenia nad 3 tysiącami kwadracików nie można nazwać Bóg wie jakim zajęciem...
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 15:27   #26
PaulinciaKWC
Zakorzenienie
 
Avatar PaulinciaKWC
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: garnek złota na końcu tęczy
Wiadomości: 58 334
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Zgadzam sie, masz duzy problem. Jestes uzalezniona od jego uwagi, bo jesli zajmie sie czymkolwiek innym od razu wpadasz w panike i masz czarne mysli
__________________
Z tobą chcę oglądać rzeki, co samotnie płyną
Gwiazdy nad łąkami w środku lasu i jagód czarnych...
Tyranozaury
PaulinciaKWC jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 17:34   #27
moniaszelki
Zadomowienie
 
Avatar moniaszelki
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 1 835
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

popracuj nad pewnością siebie. to że ktoś 24/h nie mowi ze jesteś piękna, to nie znaczy że jesteś brzydka. ty to po prostu powinnaś wiedzieć i sama w to wierzyć. nie potrzebujesz do tego zapewnień, jakkolwiek są one miłe i przyjemne

poszukaj jakiejś pasji, która cię wciągnie i nię będziesz 24/h o nim myśleć
moniaszelki jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 18:19   #28
kalincia
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 025
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

"I teraz pytanie, czy ja naprawdę oczekuję zbyt wiele? Czy w każdym związku dochodzi po jakimś czasie do takiej sytuacji, że nie chce się z kimś spędzać każdej wolnej chwili i przestaje się być wpatrzonym w drugą osobę jak w obrazek? Czy to ze mną jest coś nie tak, że pragnę ciągłego kontaktu, ciągłej bliskości, że nadal tak jak na początku moje myśli krążą wokół niego i jeśli dłużej milczy, to tęsknię i wpadam w panikę? Panika to dobre określenie..."
Tak, w każdym związku. To, co miałaś przedtem jest typowe dla tej pierwszej fazy, gdy ukochany/a jest całym światem i ciągle się wpatrujemy nawzajem w siebie. Przechodziła. I te smsy cały czas, telefony, spotkania, na których nawet jeść nie było czasu, pieszczotliwe określenia non stop, kocham cię non stop. Ty na tej fazie pozostając zaplanowałaś już wspólne życie.
Tak nie będzie stale, z tymi smsami, rozmowami, patrzeniem sobie w oczy. Zamiast patrzeć ciągle na siebie, na pewnym etapie związku ludzie zaczynają patrzeć w tym samym kierunku. Mają wspólne cele, a nie - są celem dla siebie nawzajem.
Co nie oznacza, że miłość już się skończyła. Dojrzała.
Tak, jesteś bluszczem, ja bym pożałowała tych planów, gdyby mój partner tak się zachowywał.

---------- Dopisano o 19:19 ---------- Poprzedni post napisano o 19:05 ----------

---------- Dopisano o 12:46 ---------- Poprzedni post napisano o 12:42 ----------


O matko, zdecydowanie przeginam... U nas normą był sms na dzień dobry, smsy przez cały dzień, rozmowa na skype, smsy, sms na dobranoc, a ja jeszcze narzekam na ilość
Aż mi wstyd [/QUOTE]

Ło matkobosko!
To jest możliwe w fazie wariactwa na początki, nie można tak cały czas żyć, bo byście nie mieli czasu nawet się wysr..., że nie wspomnię o pracy i zainteresowaniach. Zrozum, nie
żyje się tak całe życie w związku, jak w tej pierwszej fazie.
kalincia jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 19:07   #29
QueenBlair
Wtajemniczenie
 
Avatar QueenBlair
 
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 2 718
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Autorko

Jesteś bluszczem i dobrze, że to widzisz.

Innej rady jak praca nad sobą i zmianą schematów poznawczych nie ma.
__________________
"People dont tell you who you are, you tell them !"
QueenBlair jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-07-09, 20:10   #30
Elinka86
Przyczajenie
 
Avatar Elinka86
 
Zarejestrowany: 2014-07
Wiadomości: 23
Dot.: Kobieta bluszcz to ja?

Cytat:
Napisane przez kalincia Pokaż wiadomość
Zamiast patrzeć ciągle na siebie, na pewnym etapie związku ludzie zaczynają patrzeć w tym samym kierunku. Mają wspólne cele, a nie - są celem dla siebie nawzajem.
Niesamowicie mądre słowa
Szkoda, że tak późno się opamiętałam
Elinka86 jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-07-19 11:25:55


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:31.