Są kosmetyki, które kupujemy dla działania. Są też takie, które zachwycają zapachem do tego stopnia, że na chwilę zapominamy o całej reszcie. The Ritual of Ayurveda Balancing Body Cream zdecydowanie należy u mnie do tej drugiej kategorii. 😄 Już pierwsza aplikacja była prawdziwą ucztą dla zmysłów. Zapach jest nieziemski - głęboki, zmysłowy, intensywny, a jednocześnie niezwykle relaksujący. Wyraźnie wyczuwam w nim lekko słodką różę z orientalnym akcentem, odrobinę korzennych nut, delikatne migdałowe tło i coś, co przywodzi mi na myśl kadzidło. Całość jest ciepła, otulająca i bardzo elegancka.
Gdybym miała przenieść ten zapach do konkretnego miejsca, byłoby to orientalne SPA ukryte w ogrodzie różanym. I właśnie tam przenoszę się myślami za każdym razem, kiedy nakładam krem. Nie jest to typowy, lekki zapach balsamu do ciała, ale mnie zauroczył od pierwszego użycia. Słodycz oceniam na 4/5, choć nie jest to słodycz cukierkowa czy deserowa. Bardziej kwiatowa, ciepła i perfumeryjna. Zapach nie zmienia się znacząco podczas noszenia, za to pozostaje na skórze naprawdę długo, co najmniej 5-6 godzin, a czasami nawet dłużej. Jest na tyle wyrazisty, że zauważają go również osoby w moim otoczeniu. Mimo intensywności nie męczy mnie, nie przeszkadza podczas snu i świetnie sprawdza się zarówno rano, jak i wieczorem.
A jak wypada sama pielęgnacja? Krem ma gęstą, aksamitną, przyjemnie kremową konsystencję. Łatwo rozprowadza się na skórze i ku mojemu zadowoleniu szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy. Skóra po aplikacji jest miękka, gładsza, przyjemna w dotyku i delikatnie rozświetlona subtelnym połyskiem. Nawilżenie oceniam jednak jako średnie. Przy normalnej skórze jest wystarczające, a regularne stosowanie pomaga utrzymać jej zadbany, zdrowy wygląd. Niestety przy mocniej przesuszonych partiach ciała krem wypada zdecydowanie słabiej. Nie radzi sobie szczególnie dobrze z szorstkością czy uczuciem ściągnięcia, a rano po wieczornej aplikacji nie zawsze czuję jeszcze efekt nawilżenia. Co ciekawe, zapach utrzymuje się dłużej niż odczuwalne nawilżenie. I to chyba najlepiej podsumowuje charakter tego kosmetyku. Zmysły są rozpieszczane przez wiele godzin, ale skóra wymagająca intensywniejszej pielęgnacji może poczuć się nieco pominięta. 😉
Na plus zasługuje skład, w którym znajdziemy m.in. olej ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy, glicerynę, alantoinę, witaminę E i koenzym Q10. To przyjemne połączenie składników emolientowych, nawilżających i pielęgnujących. Obecność tych substancji nie zmienia jednak faktu, że w moim przypadku krem najlepiej sprawdza się na skórze normalnej lub jedynie delikatnie przesuszonej.
Przez miesiąc stosowałam go codziennie, rano i wieczorem. Nie zauważyłam podrażnień ani innych niepożądanych reakcji. Jestem już przy drugim opakowaniu, więc zdecydowanie zdążyłam dobrze poznać jego możliwości. Moja wersja ma 70 ml i znajduje się w estetycznej, wygodnej tubce. Opakowanie jest praktyczne, higieniczne i idealne do zabrania w podróż. Miękki materiał tubki pozwala bez większego problemu wydobyć resztki kremu, a sama formuła jest dość wydajna. Niewielka ilość wystarcza do rozprowadzenia na większej powierzchni skóry.
Krem otrzymałam w prezencie, więc nie oceniam go przez pryzmat konkretnej kwoty, którą wydałam. Gdybym jednak miała spojrzeć na jego cenę wyłącznie przez zapach i trwałość kompozycji, byłabym skłonna zapłacić więcej. Jeśli natomiast priorytetem miałoby być intensywne nawilżenie, już niekoniecznie. Czy kupię ponownie? Jeszcze nie wiem. Za zapach najchętniej wystawiłabym mu osobne pięć gwiazdek, ale właściwości pielęgnacyjne nie zachwyciły mnie równie mocno.
The Ritual of Ayurveda to dla mnie przede wszystkim codzienny rytuał przyjemności, a dopiero w drugiej kolejności krem do pielęgnacji ciała. Jeśli masz normalną skórę i uwielbiasz głębokie, orientalno-kwiatowe zapachy, możesz się w nim zakochać. Jeśli jednak szukasz intensywnej regeneracji przesuszonej skóry, warto rozejrzeć się za czymś bardziej odżywczym.
Bo choć w orientalnym SPA można zapomnieć o całym świecie, moja skóra nie zapomina, że potrzebuje nawilżenia. 😄
Zalety:
- głęboki, zmysłowy zapach
- bardzo dobra trwałość zapachu
- gęsta, kremowa, aksamitna konsystencja
- łatwo się rozprowadza
- nie zostawia tłustej warstwy
- zmiękcza i wygładza skórę
- zostawia subtelny, naturalny połysk
- ma całkiem rozsądny skład
Wady:
- przeciętne właściwości nawilżające
- niewystarczający dla przesuszonej skóry
- efekt nawilżenia utrzymuje się krócej niż zapach
- stosunek ceny do działania pielęgnacyjnego nie jest szczególnie korzystny
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie
- Zapach