Oda do grubych ud, czyli jak to z uporczywym cellulitem było… - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Blogi > kasiotla

Notka

Oceń ten wpis

Oda do grubych ud, czyli jak to z uporczywym cellulitem było…

kasiotla napisał(a) 2015-11-05 17:49

Wiersz napisałam. O nogach Malkontentki.

Powiem wam dziś tyle
Że malkontenckie nogi
Przypominają te goryle.

Krótki ten wiersz, ale naprawdę nie ma się nad czym rozwodzić. Włochate, plaskate, a jakby było mało to jeszcze utyte i obleczone w grubą warstwę cellulitu…
Biedna Malkontentka. Nie dla niej krótkie spódniczki, zalotne szorty, obcisłe spodnie, kreacje, w których z dłuuugich rozcięć kusząco wyziera smukła nóżka, zwieńczona wysoką szpileczką. Ech… Życie. Z pewnymi sprawami człowiek zdrowy na umyśle po prostu się godzi. Przyjmuje je na klatę i trwa godnie, choćby przyczyniały się do ostrego bólu dupy. Ale nie Malkontentka! O nie. Malkontentka postanowiła uczynić swe odnóża smukłymi, bezcellulitowymi i gładkimi. Jak gwiazda Holyłudu. Bezdyskusyjnie… i żadne tłumaczenia – że to trzeba by te nogi na nowo ulepić, skutków pozytywnych nie przyniosły. Uparła się… Z uwagi na mocno ograniczoną zasobność portfela pewne działania musiała jednak wyeliminować z góry. Lipossanie, depilacje laserowe i inne takie kasochłonne zabiegi nie mieszczą się bowiem w malkontenckiej kieszeni. W sumie chyba dobrze… Nie wiem. Nieważne. Z uwagi na drastyczne ograniczenia dostępności metod „skutecznych” – pozostały „nieskuteczne” i „skuteczne pod warunkiem, że…” i na nich właśnie się skupimy. Zacznijmy od metod „skutecznych pod warunkiem, że…” - będzie szybciej i prościej. Albowiem jedna jest taka metoda i zwie się ćwiczenia fizyczne… no ale niestety, w przypadku Malkontentki wadzi się z nią nieustanie syndrom „absolutnie nie mogę, bo….” Sprawa chyba nie do przeskoczenia w tym stuleciu. Co do metod „nieskutecznych” – mamy balsamy, ampułki i błagania kierowane do ud, żeby stały się smukłe. Etap błagań trwa nadal więc co do efektów - nie wiadomo. Pozostały więc balsamy…. Jak wcześniej wspomniałam, Malkontentka jest osobą niezamożną, stąd nie może pozwolić sobie na puszczenie w udo zbyt grubej gotówki. Dlatego miast antypomatrańczowoskórnych balsamów Vichy, Lancome i innych Diorów zakupiła troszkę inny, tańszy ale też bardzo przystojny specjał - Perfecta slim na uporczywy cellulit. Podkreślmy słowo uporczywy! Obietnic na opakowaniu, swoim – skądinąd zdrowym – zwyczajem, nasza królowa nie czytała, bo i oczu szkoda na tak petitowy druk i rozumu, bo po co ma się zmącić. Bez straty czasu na rozważania pseudonaukowe – co w składzie balsamu i jak ma zadziałać, na który kawałek pomarańczowych nóg - przystąpiła do akcji. Zaprawdę powiadam wam szanowni Państwo. Nie jest nasza Malkontentka wzorcem cierpliwości a już szczególnie z systematycznością jej nie po drodze, ale przyłożyła się solidnie do tego smarowania. Każdego wieczoru widywano Malkontentkę jest starannie i z pasją katuje swoje uda. I co? Ano nic! Uda są w cellulicie. Czyli jest ok, bo skoro balsam jest wedle napisu na tubce NA uporczywy cellulit, to takowy udało nam się podtrzymać. Przed Malkontentka już tylko jedna możliwość. Urodzić się ponownie z boskimi nogami, ale że jeszcze nie wiemy jak to uczynić, pozostaje w stanie niezmienionym na tej najwspanialszej z planet i raduje się ze swojego fajnego żywota, czego i Wam serdecznie życzę… Dystans kochani, dystans i uśmiech na mordeczki, wszak łikendzik kiedyś nadejdzie!
Zapraszam do mnie - po opowieści, recenzje i uśmiech:
http://kasiotla.blogspot.com/
Wyświetlenia 14897 Komentarze 0 Prześlij mailem ten wpis
Wszystkich komentarzy 0

Komentarze

 
Wszystkich trackbacków 0

Trackbacks


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 02:13.