|
|
#1 |
|
Przyczajenie
|
Kocham , czy to uzaleznienie???
Cześć , mam na imie -Niki mam 21lat , mam problem z mezczyzna , kocham kogos bardzo mocno jestesmy razem ze soba od wrzesnia 2007 ( zamieszaklismy razem po dwoch miesiacach spotykania sie) , gdzie miedzy czasie od czerwca2008- pazdziernika2008 , bylismy w separacji ( nie mieszaklismy ze soba), potem znowu sie zeszlismy a teraz znow sie rozstalismy .Problem polega na tym ,ze ten mezczyzna nie wie czego chce , a chcialabym mu pomoc bo zalezy mi na nim , pomimo tego jak mnie traktowal i jak sie do mnie zwracal..Potrzebuje rady , bo ten przypadek jest bardzo powazny ..
Pan L. duzo pracuje przewaznie po kiklanascie godzin dziennie , nie fizycznie lecz, umyslowo- dyrektor hurtowni .. Przychodzi po pracy i gra w gry komputerowe Czasem, potrafimy razem sie uśmiać przy oglądaniu wspólnie filmu, czasem, mi powie ze nie posprzątałam dokładnie w pokoju , i nikt nie chciałby mieć takiej kobiety jak ja , rowniez dlatego , ze nie jestem ambitna bo sie nie ucze . Mam swoje zdanie na ten temat , ale nie wiem czy jest ono prawidlowe .. Kocham go , chialabym mu pomoc ale czy drugi powrot a nawet jesli takowy nastapi , czy on na pewno ma jakikolwiek sens?? Pan L. jest bardzo inteligentnym facetem , nie jednokrotnie potrafil mnie oklamac , przy czym obiecywal ze tak wiecej nie postapi , ale to mu sie nie udawalo.. Jestem mloda kobieta , wiazalam swoja przyszlosc z nim .. Teraz jednak , nie potrafie mu zaufac , przy pierwszym powrocie staralam sie mu zaufac , bylo mi ciezko ..Ale gdy pojawily sie jakies tajemnicze smsy stalam sie na powrot podejrzliwa..Musze wspomniec jeszcze ze powod naszego pierwszego rozstania byl taki ze nie moglam zniesc jak mnie traktowal Pan L. ( miedzy innymi odpychal gdy go chcialam przytulic , pocalowac , badz gdy pragnelam zblizenia - byla taka jedna sytuacja , ale potem juz nie umialam sie z nim kochac) , potem zaczal do mnie przeklinac , wyzywac , brak szacunku kazal sie wyprowadzic do osobnego pomieszczenia Wyprowadzilam sie .Po wyprowadzce. Z reka na sercu przyznaje sie ze znalazlm pocieszenie w ramionach innego ..Chwilowe pocieszenie...Ppotem dreczyly mnie wyrzuty sumienia .. Chcialam powrotu i na nowo czulam sie jakbym to ja byla wszystkiemu winna... Po powrocie z separacji , wierzylam ze bedzie lepiej , ale tym razem , on spotkal sie z inna , wyjechalam by odpoczac , zastanowic sie nad zyciem..jedno jest pewne , juz tam mieszkac nie bede , znalazlam sobie inny dom , pokoj . .Jedyne czego najbardziej sie obawiam to to , ze moge mu kolejny raz ulec i znow wrocic do tego czego juz nie umiemy zmienic , tylko milosc - wariatka wciaz ta sama.... Pomocy...!!! Edytowane przez NIKIITA87 Czas edycji: 2009-01-29 o 01:25 |
|
|
|
|
#2 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 36
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
wierzę w teorię dwóch połówek pomarańczy. i jeśli on zobaczy co wyprawia, jeśli on będzie załował i chciał się zmienić, możesz spróbować. ale pamiętaj, zeby zawsze dbać o swoje dobro. chcesz być do końca życia z kimś kto Cię tak traktuje? myślę, ze każdy człowiek błądzi, nawet po kilka razy. ale nigdy nie jest za późno by przeprosić. i prawie nigdy by naprawić.
jeśli będzie Cię korciło, zeby od razu wrócić to pomyśl sobie że to też jest dla Waszego dobra. jeśli facet się postara a Ty dasz mu okazję, żeby miał o co walczyć, może to Was bardzo umocnić. może ta miłość ma szanse, tylko ludzie są tylko ludźmi. pomożesz i sobie i facetowi jeśli się nie złamiesz. wtedy też będziesz mogła ocenić czy to ma szanse, czy nie. |
|
|
|
|
#3 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Przykro mi ale wydaje mi sie ,ze ta sprawa powinna byc zakończona raz na zawsze. Przestań sie łudzić - on sie już nie zmieni!!!!
Rozumiem,ze masz klapki na oczach, jesli jestes natomiast na tyle dojrzała by to zrozumiec to dasz sobie spokój z tym idiotą! Wszystko da sie sobie jakoś wytłumaczyc , a kazdy z nas ma prawo do szczescia - spójrz zatem prawdzie w oczy - z nim szczescia nie doznasz, a on tylko wykorzystuje Twoją naiwność. Trzeba byc niezłym dupkiem żeby kogokolwik traktowac w ten sposób - przejzyj dziewczyno. Tego Ci tylko życze - przyjzyj na oczy!
__________________
|
|
|
|
|
#4 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 30
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
To wszystko co opisywałas To historia bardzo podobna do mojej. Ja tez z moim chłopakiem zamieszkałam po 2 miesiacach. Później doszlo do seperacji i się zeszliśmy. Odnosił sie do mnie podobnie, tez potrafił mnie odepchnac jak chciałam go przytulić kab bylismy poklóceni, ciagle mnie krytykował. Doszło do pewnej sytuacji po której sie wyprowadziłam. Nie byliśmy razem 4 miesiace. Ja równiez zaczełam spotykać sie z kims innym, ale to nie bylo nic powaznego. Tak by zapomnieć. Ale sie nie udało i wróciłam. Na początku było ciężko. Ale jest coraz lepiej. Teraz wiem, że on mnie kocha. Okazuje mi to bardzo, dba o mnie. Ale ma tez trudny charakter. W kłotni mówi mi wiele przykrych rzeczy, czasami nawet żebym sie wyprowadziła. Raz juz miałam znowu taki zamiar, ale mnie zatrzymał. przepraszał mnie i mówił, że on w złości mowi rzeczy których nie myśli. Nauczyłam się nie wchodzic z nim w dyskusjue gdy jest zły, po prostu sie nie odzywam jak zaczynamy sie kłocic. Złośc wtedy szybciej mija i szybciej się godzimy. Tak więc jest coraz lepiej. Zwiazek to ciężka praca, trzeba się poznac i można sie porozumieć. Jestem teraz szceśliwa, bo wiem że mimo tego co było nie umiem zyc bez niego a on mówi że chce być ze mna zawszebo z nikim innym sobie nie wyobraża życia. Także warto walczyć dopóki jest miłość, nawet jak jest czasami źle.
|
|
|
|
|
#5 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 3 177
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Ten typ tak ma - nie zmienisz go. Traktował Cie jak traktował. Nie wiem w czym chcesz mu pomóc
Jak dla mnie powinnaś sobie sama pomóc - przez odciecie się od niego.
|
|
|
|
|
#6 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Zasługujesz na kogos lepszego ...nigdy nie daj sie tak traktować meżczyźnie !!!
.Wątpie by sie zmienił ,bo owszem można sie zmienić dla Siebie ale nie w takich sprawach jeśli gosc zachowuje sie tak jak Twój to napewno sie nie zmieni ....Trzymaj sie i szukaj wartego Siebie .
__________________
![]() |
|
|
|
|
#7 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Pod słońcem Toskanii...
Wiadomości: 633
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Odejdź i zapominij o nim.
__________________
"Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie." |
|
|
|
|
#8 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Nikt z aCiebie nie podejmie decyzji. Sama wiesz, że nie powinnas z nim być, bo nic dobrgo z tego nie wyjdzie , więc jak ma Ci ktoś pomóc? Wystarczy mowic "nie" i trzymaj się tej decyzji cokolwiek by sie nie czulo.
__________________
Wymiana -lakiery do paznokci (OPI, MySecret, LA Colors, Sinful Colors, Revlon, Essence) oraz perfumy (Voile d'Ambre YR, Cedre SL) https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=229655 |
|
|
|
|
#9 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 6 788
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Decyzje musisz podjac sama. Powiem tylko tyle: nawet jesli do niego wrocisz to najpierw z nim szczerze porozmawiaj i nie daj mu soba pomiatac, wyjasnij mu jakiego typu zachowan sobie nie zyczysz.
|
|
|
|
|
#10 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Po prawej okno, po lewej łóżko...
Wiadomości: 222
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Cytat:
Dziewczyno Jesteś młoda, zdolna, pewnie ładna, zostaw tego faceta! Miłość miłością ale gdzie kobiety mają swoją godność?! Przeklinał Cię wyzywał, traktował jak zwierze... czy tu czegoś więcej trzeba żebyś przejrzała na oczy?? Uciekaj póki jesteś młoda, bo teraz już będzie tylko gorzej, ON SIĘ NIE ZMIENI a Ty nie bądź matką Teresą i nie znoś tego wszystkiego! Uciekaj póki nie masz kredytu na karku, ślubu i 3 dzieci! Gdyby mój facet wyzwał mnie albo kazał spać w innym pomieszczeniu to nie dłużej niż za 5 minut zobaczył by moje plecy i usłyszał trzaśnięcie drzwiami! Bo miłość i ból przeminą, a życie masz tylko jedno więc zadbaj o nie i poszukaj tego który nigdy nie uniesie na Ciebie nawet głosu! SĄ TACY!
__________________
C a p o e i r a m e u a m o r . . . Kocham od początku 'każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą' Edytowane przez Lady_kejsi Czas edycji: 2009-01-29 o 10:42 |
|
|
|
|
|
#11 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Georgilla ,
Hmm , widzisz w naszych klotniach bylo podobnie , gdy sie sprzeczalismy , rowniez mowil ze mnie z domu wyrzuci , ale to co piszesz , nie ma jakiegokolwiek sensu jeśli nie bedziesz się do niego odzywala , jak on bedzie szastal slowami na lewo i prawo .. Ok kocham go , ale na takie traktowanie nie pozwole sobie ..A pozwalalam mu do czasu ... Tak nie mozna , a potem przepraszam , bo w zlosci , kurde , chyba mam na tyle jezycze zdrowego rozsadku zeby zauwazyc ta roznice , zLOSC , I WYLADOWANIE GNIEWU TO NIE SA POWODY ABy MOC SIE WYLADOWYWAC na ukochanej osobie prawda?..Well , no coz .. to tez mi sie nie podobalo w Panu L. , ja mialam na to inny sposob , zawsze gdy krzyczal na mnie i mowil bzdury- mowilam do niego ze nie zaczne z nim rozmawiac dopoki nie obnizy tonu glosu .. Skutkowalo .. Edytowane przez NIKIITA87 Czas edycji: 2009-01-29 o 11:17 |
|
|
|
|
#12 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Po prawej okno, po lewej łóżko...
Wiadomości: 222
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
chyba Ci się 'z' z 'y' zamieniło :P aż oczy bolą
__________________
C a p o e i r a m e u a m o r . . . Kocham od początku 'każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą' |
|
|
|
|
#13 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Tak Lady
Sa tacy ..Wiem o tym .Ale ciezko mi ich pokochac , probowalam juz , to bylo podczas tej pieciomiesiecznej separacji , poznalam naprawde w porzadku faceta , i byl kulturalny i gentelman , i nie palacy i nie pijacy , normalnie bryliant .. ale co z tego jak nie byl Panem L. , nie zachowywal sie jak on , a przyzwyczajenia , upodobania jego znalam na pamiec .. Potrzebuje teraz sie z tego wyleczyc , bo nie potrafie byc w pelni szczesliwa z nikim ... Potrzebuje czasu .. Jestem na holidayju na stanie dzisiejszym , planuje po powrocie w ten sam dzien przylotu sie wyprowadzic , nie zamierzam z nim mieszakc , i juz juz jakis krok do przodu .. tak jak napisalam w pierwszym poscie .. Mam tylko obawy ze moglabym mu ulec , skoro uleglam po 5 miesiacach , to teraz tez tak moze byc .. |
|
|
|
|
#14 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Ups , przepraszam najmocniej zaraz poprawie
|
|
|
|
|
#15 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Choćby miał nastąpić koniec Świata - NIE ULEGAJ!!!!
JEST SILNA , MADRA I ZA DOBRA DLA NIEGO!!!Zawsze to sobie powtarzaj! ZASŁUGUJESZ NA SZCZESCIE, NA KOGOS LEPSZEGO! Każdy z pewnoscią przechodził przez niespełnienie i rozczarowanie w związku , ale nadchodzi taka chwila ,ze sie budzimy i mówimy kategoryczne 'DOSC', ta chwila z pewnoscią nastapiła u Ciebie i musisz byc na tyle silna i inteligentna aby móc sobie to powiedzieć raz na zawsze. Pan L. to przeszłość i musisz o nim myslec wyłącznie w takich kategoriach. Przeczytaj raz poraz kolejne posty. One o czyms świadczą. Mam aktualnie nieskie poczucie wartosci(zgadnij przez kogo)...
__________________
|
|
|
|
|
#16 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
|
Taka opowieść, jakich na wizażu i w życiu wiele. Typowa. On nie szanuje kobiety, pomiata nią, ona wierzy, że miłość to zmieni... Przecież to się nie zmieni, nigdy. Zastanawiam się czy to może po prostu nie jest taki specyficzny typ kobiet, które dają się gnębić z niejasnych dla mnie przyczyn...
Jest takie powiedzenie by nie wchodzić dwa razy w tę samą kałużę. Ja się z tym zgadzam, raz już dałaś mu drugą szansę i nic z niej nie wyszło. Nie wierz w to, że do 3 razy sztuka, w związku to się nie sprawdza. Moim zdaniem powinnaś dać sobie spokój z nim, pobyć trochę sama, zastanowić się, na razie nie pakować w kolejny związek.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki ![]() |
|
|
|
|
#17 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Cytat:
2. Jesteś bardzo młoda, z tego co piszesz wynika, że nie uczysz się (co on Ci wypomina), chyba również nie pracujesz, on jest dyrektorem, chyba kilka lat więc od Ciebie straszy - postawiłaś się niestety w sytuacji utrzymanki, więc facet tak Cię właśnie potraktował, bez szacunku. 3. Oszukał Cię już nieraz, nie wyciągnęłaś z tego wobec niego konsekwencji, liczysz na cud i nagłą jego zmianę, a ludzie o ukształtowanym charakterze, systemie wartości (lub jego braku), się raczej nie zmieniają, a na pewno nie, jeśli nie mają ku temu żadnego powodu. 4. Zdradziłaś go, więc chyba sama już wiesz, że to żadna prawdziwa, wielka miłość. Po co to ciągnąć? Mnie się niestety wydaje, że głównie dlatego, że nie chcesz być sama i musiałabyś zacząć na siebie zarabiać... |
|
|
|
|
|
#18 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 4 277
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
To milosc? czy przyzywczajenie?
zatsanow sie
__________________
[/SIZE][/RIGHT] |
|
|
|
|
#19 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 30
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
NIKIITA 87 na pewno masz racje, ja też mam wiele wątpliwości, szczególnie jak sie kłocimy. I wtedy powaznie zastanawiam się: co ja tu jeszcze robie. Ale z drugiej strony tych kłotni jest coraz mniej. I to nie jest tak ze w ogóle nic sobie nie wyjasnimy. Po prostu ja nie rozmawiam z nim jak się zaczyna robic niemiło. A później jak emocje opadna potrafimy spokojnie pogadac i często on potrafi się przyznac do błedu, co na pewno nie miało by miejsca gdyby rozpoczęła sie burza. Przykro mi czasmi, bo zdarza sie jednak ze cos tam powie co mnie zaboli. To jest wielki minus tego związku. Ale nie potrafię go zostawic dlatego, bo wiem jacy są faceci i wiem, ze i tak nie trafiłam najgorzej. Przynajmniej nie obawiam sie o inne kobiety. Moj facet to na pewno nie typ babiarza, wiec to jest wielki plus, bo śpie spokojnie i nie drże na każdego smsa do niego. A taki zwiazek miałam dlatego wolę życ w związku niedoskonałym ale pełnym zaufania. No ale wiem, z cholerykiem trudno. Szczególnie się pogodzic i3 raz chyba juz bym nie miała siły i wiary zaczynac.
|
|
|
|
|
#20 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Cytat:
Trzeba wypracować sobie szacunek,jeśli od początku pozwolimy sobie,żeby mężczyzna nas nie szanował,to nagle mu sie nie odmieni na nasze żądanie
|
|
|
|
|
|
#21 |
|
Przyczajenie
|
[quote=HAMALIELKA;10720306]Choćby miał nastąpić koniec Świata - NIE ULEGAJ!!!!
JEST SILNA , MADRA I ZA DOBRA DLA NIEGO!!!Zawsze to sobie powtarzaj! ZASŁUGUJESZ NA SZCZESCIE, NA KOGOS LEPSZEGO! Podoba mi sie Toje podejscie do sprawy , taka chcialabym byc ,choc Ja to nie ten typ kobiety , ktora opisujesz .. Nie potrafie byc az tak twarda , ale powiem Ci ze sprobuje ... Niech wie ze uczuciami sie nie szasta:P |
|
|
|
|
#22 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
[quote=Klarissa;10723521]Taka opowieść, jakich na wizażu i w życiu wiele. Typowa. On nie szanuje kobiety, pomiata nią, ona wierzy, że miłość to zmieni... Przecież to się nie zmieni, nigdy. Zastanawiam się czy to może po prostu nie jest taki specyficzny typ kobiet, które dają się gnębić z niejasnych dla mnie przyczyn...
Co do tego pierwszego co napisalas , skomentuje to tym , ze tez sie nad tym zastanawialam , na szczescie w pozniejszym stadium maltretowania nas samych uswiadamiamy sobie ze tak naprawde nie jestesmy szczesliwe ..Ja , chcialabym go miec przy sobie ale nie na sile.. Jest takie powiedzenie by nie wchodzić dwa razy w tę samą kałużę. Ja się z tym zgadzam, raz już dałaś mu drugą szansę i nic z niej nie wyszło. Nie wierz w to, że do 3 razy sztuka, w związku to się nie sprawdza. Moim zdaniem powinnaś dać sobie spokój z nim, pobyć trochę sama, zastanowić się, na razie nie pakować w kolejny związek.[quote=Klarissa;10723521] Wlasnie dlatego to powiedzenie , mnie przerazalo ale , chcialam wiedziec jak to jest , znajomi ( faceci) mi odradzali takiego pomyslu ..Ale ja koniecznie chcialam wiedziec jak to jest dac druga szanse , nigdy nie bylam w takiej sytuacji , a chcialam wiedziec jakie to uczuciei chcialam mu ja dac bo go KOCHALAM , i czy faktycznie przez pierwszy miesiac jest cudownie a potem gorzej niz na poczatku ..I faktycznie , wrocily te same problemy - faktycznie jednak to sie sprawdza ..Juz nigdy nie dam nikomu drugiej szansy bo wiem co to oznacza ..Regula bez wyjatkow! Edytowane przez NIKIITA87 Czas edycji: 2009-01-29 o 23:52 |
|
|
|
|
#23 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 363
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Wiem, ze gdy sie bardzo kocha ciężko jest tak po prostu z dnia na dzień przestać kochać i zapomnieć o kimś, ale na moje oko to nie ma sensu
Spójrz na to z boku-odpychał Cie gdy chciałaś go pocałować, przytulić, o zbliżeniu już nie mówię, to jest troszkę upokarzające...Kobieta nigdy nie powinna prosić o takie dowody miłości faceta, który ją NA PRAWDĘ kocha.
__________________
...żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy... Wisława Szymborska |
|
|
|
|
#24 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
[quote=NIKIITA87;10733498]
Cytat:
Dasz rade kochana! Kazdy choc raz w życiu staje przed takim wyborem i po czasie wie,ze to był najlepszy krok. Zobaczysz jakie w końcu życie moze byc piekne bez niego. On nie jest tym, z którym mogłabyś pomyslec o jakiejkolwiek przyszłości!!! Wierze w Ciebie!!!
__________________
|
|
|
|
|
|
#25 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
[quote=Doris1981;10723717]1. Zamieszkałaś z obcym facetem, pod wpływem pierwszej fali zauroczenia. Owszem , zgadzam sie .
2. Jesteś bardzo młoda, z tego co piszesz wynika, że nie uczysz się (co on Ci wypomina), chyba również nie pracujesz, on jest dyrektorem, chyba kilka lat więc od Ciebie straszy - postawiłaś się niestety w sytuacji utrzymanki, więc facet tak Cię właśnie potraktował, bez szacunku. Otoz - pracuje nie mogłabym tak siedzieć w domu i nic nie robić , nie moj typ kobiety, a nie ucze sie w sensie ze nie studiujue .Tak starszy o 6 lat . 3. Oszukał Cię już nieraz, nie wyciągnęłaś z tego wobec niego konsekwencji, liczysz na cud i nagłą jego zmianę, a ludzie o ukształtowanym charakterze, systemie wartości (lub jego braku), się raczej nie zmieniają, a na pewno nie, jeśli nie mają ku temu żadnego powodu. Zgadza sie , moze dlatego ze za bardzo go kochalam i nie potrafilam byc wobec niego kosekwetna - jestes bardzo madra i doswiadczona zyciowo kobieta- bardzo mi sie podoba to co napisalas , z drobnymi szczegolami ktore sie nie zgadzaly - ale wszysko przedstawilas tak jak bylo.. A powiedz mi jak mialabym wyciagnac konsekwencje z zachowania ..?? To idiotyczne pytanie Ale jest mi ciezko wyegzekwowac cos gdy jestem ulegla do osoby ktora daze uczuciem.. 4. Zdradziłaś go, więc chyba sama już wiesz, że to żadna prawdziwa, wielka miłość. Po co to ciągnąć? Mnie się niestety wydaje, że głównie dlatego, że nie chcesz być sama i musiałabyś zacząć na siebie zarabiać..Tu sie nie zgadzam , nie zdradzialm go , wowczas wtedy nie bylismy razem .Choc to nie jest powod wobec kogos, kto kocha , tak jak ja to opisuje ..Hmm nie wiem czym mam to tlumaczyc , moze tym ze Pan L. ograniczyl mi stosunki ..Pomimo to bylam wierna Nie - nie boje sie na siebie zarabiac- tutaj zle odebralas moja osobe- ale nie szkodzi- przeciez mnie nie znasz..A jednak dziekuje za szczera i szczegolowa opinie .
|
|
|
|
|
#26 | |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Cytat:
Nom , tak zazwyczaj jest ze gdy emocje opadna czlowiek mysli naprawde trzezwo..I przyznaje sie do wszyzstkich bledow..Zgadzam sie , najwazniejsze jest zaufanie!!!!! |
|
|
|
|
|
#27 | |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Cytat:
To bylo raz.. Napewno bede walczyc z tym zeby mu kolejny raz nie ulec i by byc silniejsza.. |
|
|
|
|
|
#28 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Mogę Ci odpisać, ale zastanawiam się, czy jest sens o tym dyskutować. Z pracą Twoim zdaniem przegięłam - a ma pytanie: pracujesz? Pracowałaś zanim go poznałaś (i dlaczego ewentualnie przestałaś)? Jeśli nie, to on może Cię tak właśnie postrzegać (o to mi chodziło, a nie o to, że jesteś utrzymanką) jako utrzymankę, jako osobę, która jest całkowicie zależna od niego, jego kasy, jego widzi-mi-się.
Miłość nie może być ślepa, a niestety, ale mam wrażenie, że z jego strony (z tego na ile opisałaś sytuację) nie ma miłości. Jest relacja: wielki pan dyrektor - młoda dziewczyna zapatrzona w niego. To się nie uda. Chcesz wierzyć, będziesz jeszcze długo w to wierzyła, ale on Ci ostatecznie zniszczy życie. Możesz w każdej chwili zostać na lodzie. Jeśli się nieraz oszukało, nieraz olało partnera, to dla mnie taki związek nie ma sensu. Nic się samo nie zmienia, on by się musiał zmienić (a w tym wieku, w tym stanie rzeczy to bardzo mało prawdopodobne), Ty byś musiała być dużo silniejsza, wytrwała, mieć jakieś mocne argumenty. Szkoda marnować młode, dobre lata na kogoś, kto ma to tak naprawdę w d... Zajmij się teraz nie związkiem, który nie jest dobry, ale swoim życiem, swoimi sprawami. Zobaczysz inne życie, zaczniesz mieć swoje sprawy (wyłącznie) i nawet nie będziesz wiedziała kiedy, a on przestanie być dla Ciebie ważny, zapomnisz stopniowo. I naucz się być sama - to bardzo ważne, nie szukaj zaraz zastępstwa, pocieszenia. Sama dla siebie stanowisz wartość. Rozpoczęłaś drogę ku wolności, więc ją kontynuuj - może być już tylko łatwiej, lepiej. Uwierz w to. Edytowane przez 201803290936 Czas edycji: 2009-01-30 o 11:27 |
|
|
|
|
#29 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
[quote=Doris1981;10736796]Mogę Ci odpisać, ale zastanawiam się, czy jest sens o tym dyskutować. Z pracą Twoim zdaniem przegięłam - a ma pytanie: pracujesz? Pracowałaś zanim go poznałaś (i dlaczego ewentualnie przestałaś)? Jeśli nie, to on może Cię tak właśnie postrzegać (o to mi chodziło, a nie o to, że jesteś utrzymanką) jako utrzymankę, jako osobę, która jest całkowicie zależna od niego, jego kasy, jego widzi-mi-się.
Tak , pracowałam zanim go poznałam i pracowałam jak zaczelismy być razem , Pan L. zawsze uważał ze on zarabia najwięcej , bo zarabiał i zarabia wiecej ode mnie , wiec dlatego czasem tak sie odnosil do pieniedzy i wypominal mi wklad jaki wlozylam w mieszkanie z nim .. A ja juz zeby nie dyskutowac tak jak kolezanka , ( Gergilla)przytakiwalam.. Nie lubie wypominac , ja zrobilam to- ty tamto ..Duzo nie zarabialam ale obiady zawsze gotowalam.. Dbalam o srodki czystosci w domu.Itp. Zreszta masz racje ..Nie ma sensu dyskutowac juz na ten temat. Miłość nie może być ślepa, a niestety, ale mam wrażenie, że z jego strony (z tego na ile opisałaś sytuację) nie ma miłości. Jest relacja: wielki pan dyrektor - młoda dziewczyna zapatrzona w niego. To się nie uda. Chcesz wierzyć, będziesz jeszcze długo w to wierzyła, ale on Ci ostatecznie zniszczy życie. Możesz w każdej chwili zostać na lodzie. Nie obawiam sie zostac na lodzie , ale obawialam sie ze go strace , ze ja popelnie jakis blad , w sumie nie powinnam tak myslec , chyba w pewien sposob uzaleznilam sie od jego nawykow , dopasywania sie do niego .Pan L. nie byl takim zlym czlowiekiem , to poprostu sytuacje nasz przerastaly , a ja nie wiedzialam jak mam z nim rozmawiac .. Powiem Ci ze on mowil ze mnie kocha robil duzo dla mnie , placil za mieszkanie itp.Ja mialam zajac sie domem I mam wrazenie nie zajelam sie tym tak jakby on tego chcial.. A moze nawet nie okazalam sie tym , kogo chcialby miec..Jeśli się nieraz oszukało, nieraz olało partnera, to dla mnie taki związek nie ma sensu. Nic się samo nie zmienia, on by się musiał zmienić (a w tym wieku, w tym stanie rzeczy to bardzo mało prawdopodobne), Ty byś musiała być dużo silniejsza, wytrwała, mieć jakieś mocne argumenty. Szkoda marnować młode, dobre lata na kogoś, kto ma to tak naprawdę w d... Zajmij się teraz nie związkiem, który nie jest dobry, ale swoim życiem, swoimi sprawami. Zobaczysz inne życie, zaczniesz mieć swoje sprawy (wyłącznie) i nawet nie będziesz wiedziała kiedy, a on przestanie być dla Ciebie ważny, zapomnisz stopniowo. I naucz się być sama - to bardzo ważne, nie szukaj zaraz zastępstwa, pocieszenia. Sama dla siebie stanowisz wartość. Rozpoczęłaś drogę ku wolności, więc ją kontynuuj - może być już tylko łatwiej, lepiej. Uwierz w to. Dziekuje , podnoslas mnie na duchu , chcialam wiedziec czy jestem naprawde uzalezniona od niego czy od milosci do niego . TERAZ WIEM ZE OD MILOSCI( wylecze sie- potrzebuje tylko czasu).Mielismy kilka miesiecy przerwy , dokladnie 5 miesiecy i wrocilismy do siebie .Wiem i jestem swiadoma ze , moj zwiazek z Panem L. nigdy juz nie bedzie mial przyszlosci .Tak jak napisalas powinnam zajac sie soba i myslec o sobie .. Dziekuje ze mi to uswiadomilas .Potrzebowalam szoku , zeby to sobie uswiadomic .. |
|
|
|
|
#30 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Kocham , czy to uzaleznienie???
Cześć,
Wszystkim dziewczynom serdecznie dziękuje za rady ..Pomogłyście mi w jakims stopniu zrozumiec , o co tu chodzi. i jestem wam za to wdzięczna , przeczytałam każdy komentarz .. W szczególności chciałam podziękować Doris1981 , użyła mocnych slow , ale mnie to obudziło... Chciałam jeszcze tylko dodać ze z holiday-ja wracam 8 lutego do Londynu , tam sie wszzystko rozwikla , wyprowadzam sie od Pana L. zaraz po przylocie ..Napisze do Was co i jak sie potoczylo .. 3-majcie za mnie kciuki , bo musze byc silna ...:P Pozdrawiam wszystkie .I glowka do gory wszystkim tym kobitkom ktore maja rownie powazne dylematy zyciowe co ja ))))
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:09.






Jak dla mnie powinnaś sobie sama pomóc - przez odciecie się od niego.
.








Spójrz na to z boku-odpychał Cie gdy chciałaś go pocałować, przytulić, o zbliżeniu już nie mówię, to jest troszkę upokarzające...
A moze nawet nie okazalam sie tym , kogo chcialby miec..
