|
|
#151 | |
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 576
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
To w ogóle niczyja wina, nie jest to też za bardzo jej sprawa - układ między jej bratem a rodzicami. Jeśli rodzice mu chcą dawać pieniądze, to dawać będą, ich prawo. Nie uczepiłam się, tylko nie rozumiem dlaczego co osoba, którą stać na wszystko co sobie wymarzy ma pretensje do rodziców których nie cierpi, że jej nie dołożyli do wesela. Gdybym ja nie znosiła swojej rodziny to bym od nich grosza nie chciała, szczególnie w takiej sytuacji, że nie potrzebuję. Jak będą chcieli od córki pieniędzy, to już będzie kwestia ich wzajemnych stosunków, a te nie są zbyt piękne, więc nie wiadomo jak by to było. Jak nie chce, to niech im nic nie daje, jej sprawa. Chyba, że jej sąd wyznaczy alimenty na rodziców i nie będzie miała wyjścia. |
|
|
|
|
|
#152 | |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
stąd
Cytat:
__________________
. |
|
|
|
|
|
#153 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
Czemu tylko kilka Osób próbuje zrozumieć ISTOTĘ zagadnienia nie chodzi o kasę chodzi o miłość rodziców.... dlaczego jedno dziecko jest postrzegane inaczej niż drugie inaczej traktowane? mam bardziej lubić i faworyzować to dziecko które nie wiem: jest bardziej pokorne? bardziej podobne do mnie? wyznaje moje wartości i priorytety? robi tak jak mi się podoba? żeni się z tym z kim ja chcę? jest mniej zaradne? przecież to nie powinno mieć żadnego znaczenia. mam powiedzieć starszemu synowi - nic nie dostaniesz ode mnie bo jesteś zaradny zyciowo, załozyłeś firmę i masz kupę kasy a twoja żona jest córką badylarza i ci w majątku wniosła 3 domy z basenem - a mnie nikt nic nie dał (co akurat jest w 100% zgodne z prawdą), spadaj bo masz za dużo. a młodszemu który dajmy na to nie skończy Liceum, nie pójdzie do pracy bo nikt go nie przyjmie z gimnazjalnym wykształceniem, zrobi dziecko jakiejś pannie - no masz tu biedaku, bez wykształcenia jesteś, bezrobotny, żona i dziecko przymierają głodem - to masz tu wszystko - masz 100,000 zł. kup mieszkanko a ja was będę utrzymywac.... jeszcze ci szkołę opłacę dla dorosłych i pracy poszukam. na pewno chłopaki by się lubiły.... |
|
|
|
|
|
#154 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 3 705
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Moja przyjaciółka mówi, ze sprawiedliwie nie znaczy po równo...
Ale do tematu wracając. W rodzinie Tż natomiast panuje kult najstarszego dziecka (siostry), która miała opłacone zaoczne studia w innym mieście, mieszkanie przez pięć lat, sfinansowane wesele i pomoc przy budowie domu. Dwóch braci dostało po kondygnacji w domu, plus baaardzo duze wesela i pomoc przy użądzaniu mieszkań. A najmłodsze dziecko, czyli mój Tz nie dostał nic. I nic nie dostanie. Wytłumaczeniem rodziców jest fakt, iż nie był on palanowany i już nie ma co dla niego przeznaczyć... I ani on, ani ja nie rozdzieramy szat na sobie i nie pozywamy rodziców do sądu. Tak jest. My też będziemy mieli CAŁKIEM SWOJE i nikt nam nigdy nie powie, ze coś mamy za darmo. Autorko pogódź się z tym, że tak było jest i będzie. Twoi rodzice postanowili bardziej niż Tobie pomagać bratu. Trudno. Żyj swoim życiem i nie licz rodzicom i bratu kasy.
__________________
|
|
|
|
|
#155 | |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
Jednak moim zdaniem, problem tu taki, że każdy patrzy na to swoją miarą... Dla jednych to 2 tys jest dużo a dla innych 25 tys jest OK.... Jednych rodziców stać faktycznie na wiecej..... Rozumiem, ze dla wielu osób te 25 tys to dużo... dla mnie masa pieniędzy.... ale są rodziny dla których to tylko kwestia 5 min zajścia do banku......I jeśli faktycznie jej rodzice byli w stanie dać dużo, że im te 25 tys nie zrobiło róznicy... to uważam, ze danie tej kwoty córce na odczepnego może powodować jej żal.
__________________
. Edytowane przez marta1210 Czas edycji: 2009-07-20 o 23:26 |
|
|
|
|
|
#156 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 102
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Hmm nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość niestety, to słowo istnieje tylko w słowniku pod rubryką na literę "s". Trzeba to po prostu zaakceptować, bo wtedy wszystko przychodzi łatwiej.
A autorce wątku radze się nie przejmować, bo Twoja złość i tak nic nie zmieni. |
|
|
|
|
#157 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
To w takim razie wszystko wyjaśnia
__________________
w końcu czuję spokój ducha |
|
|
|
|
#158 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 5 936
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
A ja widzę w tym pewną niesprawiedliwość i niekonsekwencję. Dzieci powinno się traktować ZAWSZE na równi! Jeśli Twoi rodzice postawili pewne warunki Tobie, to to samo powinni zrobić w wypadku Twojego brata. Żadnych odstępstw.
Nie raz czytałam historie o lepszym traktowaniu synka... I bardzo mnie boli, że niektórzy rodzice faworyzują jedno dziecko. To świetnie, że dałaś sobie radę, ale nie zmienia to faktu, że ta sytuacja niczego nie nauczy Twojego brata i na pewno sprawia Ci dużo przykrości. Edytowane przez 8c9538aac29bb5fbc2d31b2aac28a8f9b62d5c74_6584d267571b8 Czas edycji: 2009-07-20 o 23:32 |
|
|
|
|
#159 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
jak mielismy ten plan, ze przepiszemy dom na chłopaków - prawnik nam powiedział, ze bardzo mozliwe jest że bank będzie nalegał aby budynek był własnoscią tylko pełnoletniego syna - bo tylko on może wyrazić zgodę na wbicie tej hipoteki. powiedziałam o tym synowi temu pełnoletniemu - że mozliwe że będziemy musieli dom przepisać tylko na niego - i od razu natychmiast zadał mi pytanie:
A co dostanie .......... (brat)!? Ja tak nie chcę! musi być inne wyjście. jestem dumna z niego. mam super dzieci. Honciu, najstarsza siostra Twojego Tżeta nie widzi, czy nie chce widzieć sytuacji ???? Nie przeszkadza jej taka sytuacja??? Porażające to jest. Dla mnie cala ta moja chora sytuacja w rodzinie była tak okropnym przezyciem, ze całkiem zaprzestałam się kontaktowac z rodziną. na ich zarzut że nawet nie zadzwonię i nie spytam co u nich zupełnie jak bym zapomniała - odpowiedziałam, ze oni chyba też zapomnieli o mnie.... Mogli chociaż tyrknąć i powiedzieć: hej, dajemy cały majątek ..... przecież i tak bym im w tym nie przeszkadzała, ich kasa ich sprawa ich wybór. a po co te skrety, tajemnice.... ---------- Dopisano o 23:38 ---------- Poprzedni post napisano o 23:31 ---------- Równo kochać wszystkie dzieci Dzieci mają niezwykłe wyczucie sprawiedliwości, stąd też jest rzeczą ważną, aby rodzeństwo było traktowane jednakowo. To ojciec w szczególny sposób staje się gwarantem równego i sprawiedliwego traktowania wszystkich dzieci. Wyróżnianie jednego dziecka jest zawsze krzywdą dla wszystkich: zarówno dla wyróżnionego, którego "zbytnia" miłość rodzica zwykle psuje, jak i dla jego rodzeństwa, które czuje się wówczas okradane z miłości. Dzieci cechuje ogromna wrażliwość na równe i sprawiedliwe traktowanie ich przez rodziców. Kiedy dziecko zauważa najmniejszą nierówność w sposobie traktowaniu go, rodzi się w nim poczucie krzywdy i przeżywa to boleśnie. Walka pomiędzy rodzeństwem, szczególnie wówczas, kiedy przybiera formę ostrej rywalizacji i złośliwych zachowań, wynika niekiedy właśnie z nierównego traktowania dzieci przez rodziców. Rodzeństwo walczy wówczas o miłość i zainteresowanie swoich rodziców. Kiedy dzieci skarżą się na nierówne traktowanie przez ojca lub matkę, rodzice winni rozeznać swój sposób postępowania wobec nich. Powinni też podkreślać, że wszystkie dzieci kochają w jednakowy sposób i dawać temu wyraz postępowaniem. Nigdy nie należy wyróżniać jednego dziecka spośród innych - doradza mądrość Talmudu. - Jakub dał Józefowi o dwa łokcie materiału na szatę więcej niż innym synom, a oni mu pozazdrościli i sprawa potoczyła się tak, jak się potoczyła, a ojcowie nasi poszli do Egiptu11. Konsekwencje nierównego traktowania dzieci przez rodziców mogą ciągnąć się nieraz przez całe życie. Wielu braci i sióstr nie umie nawiązać szczerej, otwartej i przyjaznej rozmowy z rodzeństwem także w młodości i życiu dorosłym, ponieważ nie umieją przejść do porządku dziennego nad nierównym, a przez to niesprawiedliwym, traktowaniem ich przez rodziców w okresie dzieciństwa. Ja (5-01-2009 21:37) Powszechnie znany jest fenomen zazdrości starszego dziecka, kiedy na świat przychodzi jego braciszek lub siostrzyczka. Ponieważ matki poświęcają swym pierworodnym dzieciom stosunkowo więcej uwagi i czułości niż drugiemu dziecku, wówczas kiedy na świat przychodzi młodsze rodzeństwo pierworodni nie mogą pogodzić się z faktem zejścia na drugi plan12. Czują się zaniedbani i opuszczeni. Zazdrość starszych dzieci jest szczególnie mocna, kiedy z brakiem uwagi i miłości matki wiąże się nieobecność ojca. Narodziny drugiego dziecka są zawsze dla pierworodnego wydarzeniem traumatyzującym. Nierzadko musi ono sobie poradzić z szokiem detronizacyjnym i pogodzić się z sytuacją, w której musi dzielić miłość i czułość rodziców. W konsekwencji odrzuca noworodka i zachowuje się w stosunku do niego agresywnie i wrogo13. Aby na powrót zdobyć miłość matki, dziecko powraca nieraz do zachowań z okresu niemowlęcego. Taka sytuacja objawia na ogół słabą więź dziecka z ojcem. Kiedy matka zajmuje się młodszym dzieckiem, ojciec ma szansę nawiązać głębszą więź emocjonalną ze starszym. Ojciec może dziecku wytłumaczyć, iż mama musi zajmować się młodszym. Wspólnie też ze starszym dzieckiem ojciec może nawiązywać więź z młodszym, ucząc starszego syna lub córkę dzielenia się ze słabszymi uwagą, czasem i miłością, którą otrzymuje w darze od swoich rodziców. Ja (5-01-2009 21:37) http://www.jezuici.pl/~jaugustyn/oa_o_1.html |
|
|
|
|
#160 |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Jak dla mnie chora sytuacja między rodzeństwem nie rodzi się z niczego innego jak tego jak rodzice traktują każde z dzieci....
Nie mówie tylko po sobie, ale w większości przypadków problem między rodzeństwem zaczyna się od najmłodszych lat, kiedy to jedno faworyzowane, albo rozpieszczane, albo jedno ma być dla drugiego ciągle wsparciem, ma jedno drugie wyręczać..... Nim się nauczą dzieci być wporządku wobec rodziców to rodzice powinni być wporządku wobec dzieci..
__________________
. |
|
|
|
|
#161 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
wkleiłam fragment mojej rozmowy z moją siostrą na GG(raczej monologu - bo mi nie odpowiedziała) . To jest taki cytat który zaczerpnęłam z podanej strony www.
o to mi chodzi. nie o kasę. i Autorce też. ---------- Dopisano o 23:51 ---------- Poprzedni post napisano o 23:40 ---------- nie wiem czy się Komukolwiek będzie to chciało czytać, ale zaryzykuję. to dalsza część mojej rozmowy z siostrą... Ja (5-01-2009 21:39) to fragment książki Ojca Jezuity Józefa Augustyna. Mama bardzo lubi religijne książki i chętnie je czyta, zaproponuj jej w moim skromnym imieniu lekturę. Bo nie bardzo rozumiem z jakiego powodu Ty i ja jestesmy traktowane delikatnie mówiąc bardzo nierówno przez rodziców. Nie wiem czy celem naszej mamy jest całkowite skonfliktowanie nas obu? Ja (5-01-2009 21:40) jakoś przebolałam fakt, że o tym iz otrzymałaś w prezencie mieszkanie dowiedziałam się po kilku miesiacach i to tylko dlatego bo zadałam pytanie o mozliwość hipoteki, pewnie gdyby nie moje pytanie - nie dowiedziałabym się nigdy. Ja (5-01-2009 21:42) ale jakoś dziwnie sie czuję jesli teraz dowiaduję się, że tak w zasadzie to całą Swoją pomoc rodzice skierowali w Twoim kierunku i to w 100% . Bo pewnie nawet tej hipoteki nie będę mogła zrobić na Twoim mieszkaniu bo Ty masz pewnie wbitą na Swój kredyt. Ja (5-01-2009 21:42) i tak w zasadzie się zastanawiam, o co chodzi? Ja (5-01-2009 21:42) bo nie bardzo rozumiem? Ja (5-01-2009 21:42) a może ja jestem adoptowana? Ja (5-01-2009 21:51) i tak sobie myslę, postaw się na chwile w mojej sytuacji. pomyśl sobie że jesteś mną a ja Tobą. jak bys się czuła gdybys to ty mieszkała osobno, z P..... a ja z mężem (partnerem) z rodzicami. i po kilku miesiącach dowiadujesz się że rodzice obdarzają mnie mieszkaniem, a Ty o niczym nie wiesz, nikt Ci nie powiedział. Ja nawet w sumie nie ubolewam nad tymi głupimi pieniędzmi, bo sama jakos sobie poradzę, zawsze sobie radziłam sama. Tylko mi chodzi o sam fakt, ze nikt mi nic nawet nie powiedział. Czemu nie powiedzieliście mi, - słuchaj B..... mamy takie plany, przepisujemy mieszkanie na G...., dajemy jej całą kasę (w sumie całkowicie rodzice mają takie prawo), co Ty na to? Ja (5-01-2009 21:52) po prostu załatwiliście sobie wszystko po angielsku, za moimi plecami. wydaje mi się że troszkę mnie chyba ta sytuacja dotyczyła? bo jeśli mnie nie dotyczy, wychodzi na to że potraktowana zostałam przez rodziców (i posrednio przez Ciebie) jak jakieś ciało obce w oku. Ja (5-01-2009 21:53) no i to chyba logiczne, że w takiej sytuacji nie podoba mi się również Twoje zachowanie, bo może wystarczyłoby po prostu powiedzieć, zadzwonic, napisać: hej, mama kupuje mi dom. Ja (5-01-2009 21:54) zawsze nierówne i niesprawiedliwe traktowanie dzieci przez rodziców, pracowników przez pracodawców itd... budzi wśród tych ludzi wzajemną złość i niechęć. to proste jak drut. Czy mama chce żebyśmy się nielubiły? Ja (5-01-2009 21:55) Bo na to mi wygląda. Ja (5-01-2009 21:57) Nie interesują mnie obiecywanki, komu to mieszkanie przypadnie, K..... (mój syn) jak będzie grzeczny, mi jak mnie R.... (mój obecny tż) wyrzuci z domu itd.... łaska Pańska na pstrym koniu jeździ. a ja nie mam zamiaru się przed nikim płaszczyć i żebrać i tańczyć jak mi zagra. nie mam takiego charakteru i mieć nie będę. żyję własnym zyciem i tak jak ja uważam za właściwe. tym bardziej że nie mam już 15 lat tylko troszkę więcej. więc jak słyszę tekst z ust mamy: jakbyś nie odeszła od W.... (mój pierwszy mąż) to bym Ci dała pieniądze (taki tekst usłyszałam w tamtym roku w rozmowie telefonicznej wtedy kiedy pytałam o tą hipotekę). Ja (5-01-2009 21:58) no to sorry, ale ja z W..... nie będę bo tak chce moja mama. jak tak bardzo go lubi to niech z nim zamieszka. ja od niego odeszłam 8 lat temu i nie ma o czym gadać. Ja (5-01-2009 22:07) i tak reasumując, to stwierdzam, że cała ta sytuacja jest chora. obiektywnie. Nie jesteśmy z R..... idiotami i potrafimy czytać między wierszami. Wasz entuzjazm który nam okazaliście w Wigilię 2007 (nasza "niespodzianka") nam dał wyraźnie do zrozumienia jak bardzo nas lubicie i jak chętnie nas widzicie u siebie. (przyjechaliśmy niezapowiedziani na Wigilię z naszą córką) Tak samo zresztą widzimy i zauważamy, że zawsze jak zapowiedzielismy się u Rodziców i u Was, Ty i P.... znikaliście (przewaznie nie ma Was wtedy w domu), że nie wspomnę litościwie o weselu A...... gdzie nawet nie podeszliście do nas (a ja jako starsza biegać po sali nie będę za wami na siłę). Więc tak sobie kombinuję: Wy uciekacie na nasz widok, rodzice przepisują wszystko co mają na Ciebie (zapobiegawczo pewnie - żebym czasami się nie upomniała o grosik zachowku), to Wy chyba po prostu nie znosicie mnie ani R....... Nie macie chyba ochoty na nas patrzeć, to może ja po prostu calkiem zerwę z Wami kontakt, bo w sumie po co mam Wam przeszkadzać? Jak nie czujecie do mnie większej sympatii, jakoś sobie poradzimy z R....... Mamy jeszcze mozliwość kontaktu z jego rodziną. Tam rodzice obdzielili dzieci sprawiedliwie, każdy coś dostał, R...... działkę (mimo że jego partnerka nie spełnia oczekiwań, jest starsza o 7 lat, ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa i na dodatek nie chodzi do kościoła), S.... dom (mimo że nie posiada żony) a A..... drugą działkę. Ja (5-01-2009 22:07) Może po prostu nie będziemy się Wam na siłę pchać między wódkę a zakąskę. Ja (5-01-2009 22:11) Jesli mogłabyś to chciałabym jednakże prosić również o wyjasnienie takiej ogromnej niechęci Twojej osobistej do mnie (zauważalnej od kilku lat), nie wiem o co chodzi, czy ja Ci coś złego zrobiłam? Bo nie przypominam sobie. Pod byle pretekstem jakieś obrażanie się na nas (....) Ja (5-01-2009 22:17) nie wiem. Ogólnie cała ta sytuacja jest nieciekawa praktycznie od kilku ładnych lat, nie wiem z czego wynika, nie wiem czy z chęci rywalizacji, czy z zazdrości czy z czego. Nie wiem. Jest mi dobrze (R..... mnie z domu nie wyrzuci - choc pewnie dostarczyłby wtedy mamie niezłej dawki satysfakcji i mozliwości wypowiedzenia magicznych słów: a nie mówiłam), radzę sobie, całe życie dorosłe (od 20-go roku zycia) praktycznie jestem na Swoim własnym utrzymaniu, mam trójkę dzieci (sprawiających problemy - ale to jest nieuniknione i naturalne) i nikomu nie zawiszczę i nie zazdroszczę. Nikomu nie dokuczam, robię swoje, ciężko pracuję, staram się być normalnym człowiekiem. Ale przez rodziców (czyli tak naprawdę przez mamę - bo ojciec robi to co Ona zarządzi) jestem traktowana jak ściera. No nie będę taka jak Ty, nie będę , nie byłam i nie jestem. mam swój charakter i nikt go mi nie zmieni i nie zmodyfikuje. Ja (5-01-2009 22:18) Jezu, jak tak bardzo nie pasuję to mi to powiedzcie. albo w sumie nawet nie musicie. Bo juz to zrobiliście - własnie nic nie mówiąc. Ja (5-01-2009 22:25) Kończę. Napisałam to - ale i tak mi nie ulżyło. Nie potrafię z Wami porozmawiać bo nie mam siły na bezpośrednią konfrontację, zbyt wiele zdrowia by mnie to kosztowało. Nie przypuszczam, żebym miała siłe na to aby to powiedziec Wam w oczy. Jest mi bardzo bardzo przykro. I to juz od roku. Potraktowana zostałam przez Was (mam na mysli przede wszystkim mamę, tatę i Ciebie) bardzo źle. Jak nie Wasza siostra i córka tylko jak jakiś głupek, za którego plecami robicie swoje. a potem jak idiotka B...... (ja) się dowiaduje wszystkiego i robi wielkie oczy to pewnie macie niezłą zabawę. No ale ja to juz tak mam - zawsze się dowiaduję na końcu. I specjalnie nie przyjeżdżałam do Was przez rok, bo nie miałam ani siły ani ochoty, bo po co ja mam Was odwiedzać. Powiedz mi? Daj mi chociaż jeden powód? Bo ja nie widzę. Nie kochacie mnie, olewacie mnie, ukrywacie swoje tajemnice, robicie rózne wazne rzeczy bez poinformowania mnie, rodzice wyraźnie i dobitnie wyróżniają Ciebie, a Ty nie oponujesz. Nie przeszkadza Ci to, że tylko Ty wszystko otrzymujesz od nich, a mnie olano. Więc nie zalezy Ci na siostrze. No to trudno. Jakoś przezyję bo i tak nie mam innego wyjścia. Nie zmuszę Was do tego żebyście mnie lubili i potrzebowali. Ja (5-01-2009 22:27) Czułam się przez ten cały rok tak kompletnie odrzucona, że w sumie chyba się do tego przyzwyczaiłam. Jest mi przykro, bardzo. I smutno. To tyle. I jeszcze taka prośba - nie dzowń do mnie. I mama też. Bo nie odbiorę telefonu. Bardzo przeżyłam tą sytuację i nie mam ochoty się zdenerwować jeszcze bardziej. Trzymajcie się ciepło. Pa Ja (5-01-2009 22:28) Twoja siostra niesiostra Ja (5-01-2009 22:28) B. niestety nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.... do dzisiaj ![]() takie są smutne fakty z mojego życia "rodzinnego" |
|
|
|
|
#162 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
Zawsze wszytskim sie dzielą, więc i teraz by to zrobiły. Tak to jest u mnie. Jakoś nie kręci się cały świat wokól mamony, nie mówi się o tym, nie roztrząsa przy dzieciach (wcale sie tego nie robi!) ile kto dostał, ile dostanie i czy ktos nas pytał o zdanie... Nikt się na nikogo nie obraża, "bo nie dostał". Tego tematu nie ma. Po prostu inczej byłam wychowana i inaczej wychowuję swoje dzieci. Wcale nie mówię, że lepiej. Tak jak ja to widze, to po prostu zdrowiej. Ludzie, jak wy sie sami zatruwacie.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
|
|
|
|
|
#163 |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Jak dla mnie i u Lubej i u Dobrejrady, czy dzieci by powiedziały w takiej czy takiej formie tak naprawde wychodzi na jedno, że jest równy podział.
Natomiast ani w temacie Autorki nie mamy do czynienia z równym podziałem, ani też w przypadku Dobrejrady <tj. sprawy z jej siostrą>nie ma to miejsca. Luba tu nie chodzi o to ile! Ale jak..... Tak jak Ty powiedziałaś, ze Twoje dzieci by powiedziały "nie ma sprawy się jakos podzielimy" a co byś zrobiła gdyby jedno dziecko zabrało całość "bo rodzeństwo i tak ma więcej"?...
__________________
. Edytowane przez marta1210 Czas edycji: 2009-07-21 o 07:46 |
|
|
|
|
#164 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Marto, sama pisałas, że autorce rodzice nie pomogi WTEDY KIEDY POTRZEBOWAŁA (chociaz moim zdnaiem danie dziecku 25 tys. to właśnie ejst taka pomoc). Jeśli dziecko POTRZEBUJE, to sie mu pomaga (jesli sa takie możliwości) i nie oznacza to, że jednoczesnie taka sama kasę trzeba przelać na konto drugiego dziecka.
Moi rodzice pomogli mojej siostrze, kiedy ona potrzebowała pomocy i ja przyjęłam to jako całkiem naturalne. Jesli okaże sie, że jedno z moich dzieci pomocy potrzebuje, to wtedy pomogłabym mu i mam szczera nadzieję, że drugie jeszcze temu przyklaśnie. Ale, Marto, na takie coś to trzeba pracować od czasu kiedy dzieci sa małe. Pokazywać im, że nie trzeba czekać aż mamusia sprawiedliwie podzieli, ale trzeba uczyć je sie dzielić. Zgadzam się, że nie wolno niezdrowo faworyzować dzieci, ale jednocześnie trzeba je uczyć, że nie zawsze w życiu sie udaje i jesli się nie uda: to mogą liczyć i na nas i na siebie wzajemnie. Moga liczyć na pomoc, na to, że nikt nie będzie potem ich z tej pomocy rozliczał i nikt nie fochnie, bo on dostał to a ja tylko to... Także ciągłe dążenie do sprawiedliwości jest niezdrowe, bo nie o to chodzi. Przynajmniej jak ja to widzę. Wolę, żeby dzieci umiały się same podzielic tym co mają i potrafiły zrozumieć,, że czasem ktos dostaje więcej ale to nie znaczy, że sa mniej kochane, czy gorsze. Uderza mnie to, że wiążecie uczucia z pieniędzmi, z tym co kto dostał, czujecie się mniej kochani, bo mniej dostajecie... Jesli o mnie chodzi, to jest całkowita pomyłka. Ale racja, że jest to przede wszytskim wina rodziców. Dziecko nigdy nie powinno łączyć miłości rodziców z pieniędzmi i dobrami jakie od ich otrzymuje, jesli jednak tak jest, to niestety stosunki w rodzinie staja się chore i pokazuje, że rodzice tego nauczyli swoje dzieci: dajemy ci bo cię kochamy, nie dajemy ci, bo nam podpadłeś, jestes niegrzeczny itd. Potem nie dziw, że ludzie, nawet dorosli, pilnie zwracają uwagę na to co kto dostał, bo po tym poznają kto jest pieszczoszkiem mamusi. Dla mnie to jest bardzo niezdrowe ale ciężko chyba wyjść poza takie myslenie, jesli całe życie sie w tym "siedziało". Byle tylko nie krzywdzić w ten sam sposób swoich dzieci, to jakoś może rodzina dojdzie do "pionu". Niech sie nie kręci wszytsko wokól tego "co kto dostanie, ile i dlaczego". Bo tak naprawde nie będziemy nigdy do końca sprawiedliwi, nawet jeśli będziemy stawali na głowie. Przykład dobrejrady: siostry jej synów będa się czuły pokrzywdzone i za ileś lat przecztamy tu taki post: Moja matka ma dwóch synów z pierwszego małżeństwa. Dom dała im do podziału a ja nie dostałam nic. No może faktycznie ten domu mnie się należy w mniejszej części, bo bardziej moim braciom. Ale uważam, że to nie było sprawiedliwe, bo ja tez jestem jej córka a nie tylko córka swojego ojca. Powinna mi tez coś dać. I tak to sie kręci. Ciagle wokół "daj, dać, należy mi się".
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! Edytowane przez Luba Czas edycji: 2009-07-21 o 08:31 |
|
|
|
|
#165 |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
To fakt,
Jednak równiez upieram się przy tym co napisałam wyżej, iż kazdy z nas patrzy na te pieniądze swoją miarą.... Jak już powiedziałam, dla mnie te 25 tys to ogromna suma, ale są rodziny dla których taka suma nie robi różnicy... Nie wiem jak było w rodzinie autorki. Ale ogólnie, powiem, że jeśli rodziców faktycznie stac na duże wydatki i poza tymi 25 tys, gdyby nawet dołożyli się do kredytu na mieszkanie a i tak finansowo by ich nie obeszło... ale nie zrobili tego tylko dlatego, że "im nikt nie pomagał..." więc i oni nie będą bardziej pomagać... to uważam, że ich obecna całkiem odmienna reakcja na identyczną sytuację syna jest niesprawiedliwa.
__________________
. |
|
|
|
|
#166 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
Nigdy nie dojdziemy do tego jak jest/było. Ale jedno jest pewne. Takie zaglądanie w kieszeń komukolwiek, jesli jest się dorosłym człwiekiem, jest dziwne. Oczekiwanie na takie dary od rodziców swiadczy o tym, że jest sie jeszcze małym dzieckiem, które miłość mamy i taty widzi tylko w tym czy i jaką dostnie lalkę (i jeszcze koniecznie trzeba popatrzeć czy siostra nie dostała lepszej lalki, bo jak lepszą, to znaczy, że ją bardziej kochają). To jest uzależnienie swojego życia od pieniedzy, które w sumie do nas nie należą. A poza tym... Co by było, gdyby rodzice te pieniądze przeznaczyli na schronisko? Też takie kwasy? Myślę, że pokrzywdzone dzieci prędzej przełknęłyby schronisko niż danie tych pieniedzy, bądz co bądz własnej siostrze/bratu. Dlaczego? Bo są nauczone przeliczania miłości na pieniadze: on dostał, jego bardziej kochają (przy schornisku nie byłoby kwestii miłosci, najwyżej tylko myśl, że rodzicom odbiło). I kólko sie zamyka, czasem można z niego wyjść ale trzeba chciec i przezwycieżyć to, czego nauczyli nas rodzice: kocham cię to ci daję, nie kocham, daję ci mniej. To nieprawda. Miłości sie nie przelicza. A pieniądze w rodzinie są środkiem pomocy tylko i wyłącznie a nie środkiem poprzez który się miłości do dzieci okazuje.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! Edytowane przez Luba Czas edycji: 2009-07-21 o 08:51 |
|
|
|
|
|
#167 |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Też prawda.
Jednak czyja to wina? jak nie rodziców... U mnie z faktu, że jestem najstarsza z rodzeństwa to zawsze ja musiałam prosić i błagać... raz byłam za młoda, raz mi to nie potrzebne... ale jak już wyprosiłam swoje, to zawsze moje młodsze rodzeństwo dostawało to samo by się źle nie poczuli i wtedy już pod uwage żadne zastrzeżenia wobec wieku czy użyteczności nie były brane pod uwagę. Oczywiście jakoś to się na moim dorosłym życiu nie odbiło .... ale takie własnie traktowanie samo w sobie sprawia, że później osoby całkiem inaczej patrzą na kwestie owej miłości w rodzinie...A na rodzeństwo jak na rywali a nie jak na swoich bliskich.
__________________
. |
|
|
|
|
#168 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
A jednak sama widzisz, że to bolało, mimo, ze w gruncie rzeczy było sprawiedliwe, bo wszyscy dostawali to samo. To nie tak. Nie maja dostawać wszyscy po równo ale jednocześnie potrzeby żadnego dziecka nie moga byc pominiete. To czasem nie jest sprawiedliwe, bo akurat moja córka dostała rower a jej bratu dołożyliśmy do motorynki (czy jak to się tam po polsku nazywa). I do głowy mi nie przyszo, żeby albo kupic im to samo albo przelać córce różnice na konto. Nie wiem, może źle robię, czas pokaże, ale po prostu w moim domu nie zwraca się uwagi na to, czy wszyscy dostają to samo za te same pieniądze ale raczej na to co chcą dostać i czy to dostać mogą (i tu tez nie chodzi o to, ze byłes grzeczny to dostaniesz, ale raczej o inne względy) a także o to co potrzebują. I jesli któres dziecko cos chce a ja mówie, że nie dostanie tego, bo... to ono sie z tym godzi i nie ma problemu, ze akurat drugie coś dostało. Nie ma rozmów o tym ile kto dostał i za ile. To sa tak nieistotne sprawy, że nigdy nawet sie nad tym nie zastanawiałam ile np. moja siostra od rodziców dostała, nie mam nawet w głowie orientacyjnej sumy. Ale wiecie, ja za to jeżdżę do niej na miesiąc w wakacje a najpierw ona do mnie. A jak się rozjeżdżamy to obie płaczemy. Nasze dzieci się przyjaźnią i kochają. Nie dostałam tej samej forsy która dostała moja siostra ale kurcze, jak dla mnie, to dostałam wczesniej, poprzez wychowanie, cos dużo lepszego. I chyba musze rodzicom za to podziekować.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! Edytowane przez Luba Czas edycji: 2009-07-21 o 09:17 |
|
|
|
|
|
#169 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 5 013
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Luba
Ty jak nikt potrafisz trafic w sedno i odpowiednie dac rzeczy slowo... az mi milo czytac, nawet jesli akurat sie nie zgadzam - choc tutaj zgadzam sie z kazdziutkim slowem Twym, moja guru
__________________
Iza Diablicja Lilo Kubulek |
|
|
|
|
#170 |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Owszem, tylko, że to nie było uszczęśliwianie na siłę, bo oni bardzoo się z takich prezentów cieszyli.
I mi nie chodziło o to by nie dostali nic! Dla mnie jak najbardziej skoro ja dostałam np komórkę dla nich w zamian kupić coś innego rower, deskorolke, jakiś ciuszek....Mi raczej chodzi o to, ile ja się musiałam namęczyc by przekonać że "jestem wystarczająco duża" a u mojego rodzeństwa o kilka lat młodszego już nagle wszystko było wporządku.... To nie jest równe traktowanie. Jedno musi się naprosić, nastarać... a drugie dostaje to samo bez jakichkolwiek zastrzeżeń, nie coś w zamian "na swój wiek".
__________________
. |
|
|
|
|
#171 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
![]() Cytat:
Ale mnie chodziło raczej o to, że niekoniecznie wszyscy muszą coś dostawać.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
||
|
|
|
|
#172 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 5 013
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Ha, co nie oznacza, ze nie jestem wsciekla na Ciebie, ze ilekroc mam cos madrego do powiedzenia, Luba nie dosc, ze powiedziala to przede mna, to jescze zrobila to zgrabniej niz ja zamierzalam
__________________
Iza Diablicja Lilo Kubulek Edytowane przez Oliath Czas edycji: 2009-07-21 o 09:36 |
|
|
|
|
#173 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Wlkp.
Wiadomości: 315
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Dziewczyny mają rację pisząc, że nie chodzi o to, że rodzice mają dzielic równo. Ważne jest, żeby dzieci miały jakąś tam świadomośc, że mogą na nich liczyc, że w razie kłopotów oni są i wesprą.
Autorka ma problem z tym, że brat dostał więcej, ale mi się wydaje, że tu kuleje cała rodzina. Jakieś to wszytsko niedogadane, wieczne pretensje. Luba słusznie pisze, że nie rozlicza siostry z kwot jakie dostała od rodziców. Bo właściwie do czego miałoby to prowadzic? Jeśli moja sytuacja finansowa jest na dobrym poziomie, to dlaczego mam wyciągac rękę do rodziców po wsparcie? Bo brat dostał? To taka mentalnośc przedszkolaka. Ponadto rodzice mają prawo ze swoimi pieniędzmi robic co chcą, ale to inna para kaloszy. Ja mam brata, rozumując tak jak autorka powinnam byc wsciekła na niego, bo rodzice pozyczyli mu pieniądze? Ja się cieszę, że mam pracę, jestem samodzielna i nie muszę wyciągac ręki do rodziców. Mogę ich odciążyc. |
|
|
|
|
#174 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 581
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Co innego to świadome lub nieświadome rzeczywiste bądź urojone (w subiektywnej opinii jednego dziecka, które z jakiś względów czuje sie pokrzywdzone) faworyzowanie jednego z dzieci w okresie dzieciństwa a co innego wsparcie finansowe dla dorosłych już "pociech" jak w przypadku autorki wątku. Należy rozgraniczyć te dwie sprawy. O ile rodzice mają obowiązek moralny i prawny utrzymać swoje małoletnie dzieci, to nie mają żadnego obowiązku wspierania dzieci w wieku produkcyjnym, które same mogą zapewnić sobie utrzymanie.
To że coś dorzucą to zalezy tylko od ich dobrej woli i pretensje dorosłej kobiety, ze rodzice nie chcą współfinansować jej kaprysów z egzotycznym ślubem wydają mi się delikatnie mówiąc dość żałosne ![]() ![]() ![]() Wiele z Was pisze o tym, ze autorce nie chodzi o kasę tylko boli ją, to że rodzice rzeczywiście lub w jej subiektywnej opinii kochają bardziej jej brata. Tylko, ze w jej postach więcej było żalu o to, że rodzice zakrecili kurek z kasą
|
|
|
|
|
#175 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-06
Lokalizacja: CairnLand
Wiadomości: 16 888
|
Re: Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
A nie lepiej planowac jedno dziecko albo wcale
problemu by nie bylo ![]() Dziwie sie dobrejradzie i autorce ze tak osobiste sprawy wywlekaja na forum publiczne . Chyba lepiej byloby rodzicow podac do sadu niz taki zal miec przez cale zycie przynajmniej sprawiedliwie by bylo ![]() U mnie w rodzinie sa samodzielne trzy siostry czy sprawiedliwie potraktowane przez rodzicow czy nie??? Nad tym zadna z nich sie nigdy nawet nie zastanawiala
|
|
|
|
|
#176 |
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 576
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Och, jak Luba ładnie i mądrze tu pisze
Nie pozostaje mi nic innego, jak się podpisać. Sama mam mniej doświadczenia, bo mogę się wypowiadać tylko z pozycji dziecka, a nie rodzica. No i zgodzę się z którąś wypowiedzią tam wyżej, że cała rodzina autorki wygląda na dysfunkcyjną - może w tym leży większa część problemu, niż w finansach... Marta1210, codo tego, że dla niektórych 25 tys to marne grosze... Pewnie tak, ale jakoś po tym, że rodzice składają się na wesele, że kupują (a może też się dokładają?) synu kawalerkę a nie dom z ogrodem - nie wywnioskowałam, że są milionerami, raczej normalnymi nieźle zarabiającymi ludźmi. |
|
|
|
|
#177 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
faworyzują brata i to się potem cały czas ciągnie czyli dziecko (dajmy na to do 18 roku zycia) faworyzowane jeszcze jako niepełnoletnie, później jak już jest pełnoletnie - dalej jest faworyzowane... U Autorki tak jest, u mnie też. Całe zycie moja mama faworyzowała siostrę, jak siostra była mała, jak osiągnęła pełnoletniość, jak wyszła za mąż i do tej pory - mimo, ze siostra ma obecnie 30 lat. ja skończyłam szkołę średnią bez problemów, ona wieczorowo i z problemami strasznymi Jak ja wychodziłam za mąż, usłyszałam że muszę sobie radzić i liczyć mam na siebie.... sama z mężem sinansowaliśmy sobie wesele Siostra wyszła za mąż 7 lat temu, rodzice wyprawili jej wesele (ogromne , dwudniowe i na 140 osób)... a teraz otrzymała dom i mieszkanie.... Mnie nawet rodzice nie pozyczyli pieniędzy (bo wcale nie chciałam ich dostać, tylko pożyczyć).... Całe moje życie od kiedy siostra skończyła 4 lata to ciągłe faworyzowanie jej i wieczne krytykowanie mnie... itd.. itd.. no ale cóż - nikt nie może zmusić rodziców do tego aby w równy sposób kochali swoje dzieci. przykre to i nikt tej sytuacji nie zrozumie kto tak nie ma w swoim życiu.... |
|
|
|
|
|
#178 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Re: Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
A z tym sądem to już był podobny żart, pewnie nie zauważyłaś, powinnaś uważniej czytać... Jesli chodzi o pogrubione... tak na prawdę to skąd możesz wiedzieć kto się nad czym zastanawia?
__________________
w końcu czuję spokój ducha |
|
|
|
|
|
#179 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 326
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Rzadko udzielam się na forum ostatnimi czasy, ale po przeczytaniu wątku krew się we mnie zagotowała. Większość Wizażanek oburza się pazernością autorki wątku. A ja radziłabym przed przystąpieniem do krytyki dziewczyny przeczytać tekst ZE ZROZUMIENIEM!!!
Dziewczyna nie żali się, że rodzice nie chcą dokładać Jej się do życia, do wesela na Hawajach. Jej sytuacja rodzinna jest specyficzna i postanowiła Wam się wyżalić - czuje, że brat jest faworyzowany. A zamiast oceny sytuacji pod tym kątem, musi szczegółowo tłumaczyć się z ostatnich lat życia i dlaczego jest taką wredną pazerą. Mało kto zajmuje się tym, o co pytała. Ja uważam, że ma prawo być rozżalona. Kilka lat temu była w takiej sytuacji jak brat teraz, a nie dostała aż takiego wsparcia. Uznano, że na mieszkanie ma zarobić sama. A brat jest na każdym kroku faworyzowany. Ewidentnie! Nie uważam, że obowiązkiem rodziców jest kupno samochodu, mieszkania, zrobienie wesela. Jeśli to robią, to fajnie. Jak nie, trudno – każdy dorosły pracuje na siebie. Prawie każda z nas na początku swojej dorosłej drogi życiowej nie zarabia wiele i każdy grosz się liczy. I wsparcie rodziców jest nieocenione, ale nie niezbędne do życia. Mnie byłoby przykro, gdyby faworyzowano brata. Ciekawa jestem, ile z Was miało taką sytuację w rodzinie?? Że zawsze potrzeby rodzeństwa były przed Waszymi. Pewnie niewiele. Dlatego tak łatwo krytykować autorkę. W mojej rodzinie zarówno mama jak i tata byli tymi ‘gorszymi’dziećmi. Mama taty wybudowała wujkowi dom, przepisała działki na niego, tata za darmo pomagał w budowie. Tata nie dostał prawie nic (poza działką małą). Brat studiował dziennie, jeździł na wczasy. Tata pracował i uczył się, do tego pomagał w domu na urlopach. Myślicie, że nie czuje żalu, że zawsze był gorzej traktowany od brata? Tak samo było z mamą – dostała z domu pieniądze na kanapę i lodówkę. Brat dostał kilka ha ziemi, 300-metrowy dom. A mama opiekowała się babcią. Brat był od dzieciństwa faworyzowany. O tym, że babcia przepisała na niego cały majątek dowiedzieliśmy się po kilku latach. Od śmierci babci minęło kilka lat, a mama do dziś z żalem wspomina, że babcia zawsze widziała potrzeby brata, On był Jej pupilkiem. I wiem od Niej, że nie czuje żalu o stracony majątek, tylko o to nierówne traktowanie. Tylko o to. Nie o te tysiące;-) Teraz sama się poważnie zastanowię, zanim o coś zapytam na forum. Bo naprawdę dziewczyny potraficie być bardzo złośliwe i niesprawiedliwe. Nie wszystkie, ale jednak, jak niektóre coś podchwycą, to robią publiczne dochodzenie i oceniają każde słowo autorki. A do autorki: Zastanów się, czy z bratem warto utrzymywać kontakt. Nie z powodu faworyzowania, ale te groźby itp. Świadczą o jakiejś głębokiej patologii w Waszej rodzinie. A iść na wesele dla ludzi to jakaś głupota;-) Na pewno Ci przykro, że brat jest faworyzowany. Mojej mamie też było przykro. Ale teraz to olewamy. I bardzo mnie cieszy, gdy dowiaduję się, że wujek nie ma kasy, żeby sobie na działeczce z prezentu postawić domek. Mogą o mnie pisać wredna pazera itp. Nie przymieramy głodem i bez pieniędzy babć też przeżyjemy. Boli tylko to patrzenie na 1 dziecko, a olewanie drugiego. Jak któraś kiedyś z Was znajdzie się w takiej sytuacji, to zrozumie, co miała na myśli autorka wątku. |
|
|
|
|
#180 | |
|
mj
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 2 118
|
Dot.: czuję sie oszukana mam prawo?
Cytat:
__________________
. |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:36.






![:]](http://static.wizaz.pl/forum/images/smilies/krzywy.gif)








.... ale takie własnie traktowanie samo w sobie sprawia, że później osoby całkiem inaczej patrzą na kwestie owej miłości w rodzinie...
Ty jak nikt potrafisz trafic w sedno i odpowiednie dac rzeczy slowo... az mi milo czytac, nawet jesli akurat sie nie zgadzam - choc tutaj zgadzam sie z kazdziutkim slowem Twym, moja guru
To że coś dorzucą to zalezy tylko od ich dobrej woli i pretensje dorosłej kobiety, ze rodzice nie chcą współfinansować jej kaprysów z egzotycznym ślubem wydają mi się delikatnie mówiąc dość żałosne 


