Dda - Strona 89 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2009-08-21, 21:35   #2641
Mallutka
Zadomowienie
 
Avatar Mallutka
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 136
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez agusik82 Pokaż wiadomość

Terapie które przeszłam to jedna grupowa DDA , i kilka terapii z indywidualnymi psychologami. Zaliczyłam ich wielu ponieważ jestem osóbką dość inteligentną i co do ludzi wymagającą , często tak było ze po 2-3 spotkaniach rezygnowalam bo nie dowiadywałam sie nic czego juz nie wiedzialam, pracowałam nad sobą również we wlasnym zakresie, literatura ,internet... Napewno mi duzo pomogły w sposobie patrzenia na świat, na związek, pomogły mi wydostać się z bardzo toksycznego związku. wszystko przychodzi z czasem, trzeba tylko sobie zakodowywać istotne informacje i starać sie w odpowiednim moemncie je praktykować, niestety ciężka praca, jeszcze wiele zachowań impulsywnych mi zostało, ale napewno wiem jedno to ja decyduje o swoim życiu i mam prawo być szczęśliwa, wyzbyłam się również poczucia winy, że może przeze mnie tata pił. Praca nad sobą jest bardzo trudna, wymaga dużej siły wewnętrznej i mądrości. Ale naprawde warto.
pracowałaś z terapeutką też nad zmianą nawyków, schematów (nie wiem jak to nazwać) czy tylko terapeutki ci mówiły rzeczy o DDA??
jak pracujesz nad tymi impulsywnymi zachowaniami po terapii??
tylko rok miałaś terapii czy dwa lata??
(bardzo przepraszam za 100 pytań do ale jestem ciekawa jak inni znoszą terapię i jak to jest już bez terapeuty)



Cytat:

2. Były dwie rozmowy , pierwsza po alkocholu bardzo duzo przykrych słow mi powiedzial, min ze mnie nie kocha i nie cche ze mna byc, wiec odeszlam, oczywiscie niczego nie pamietal, na kolanach placzac przepraszal i obiecal ze nie bedzie pic, ze nie ma to dla niego zadnego znaczenia. Potem zaczal pic piwko, ale jeszcze nie mialam nic przeciwko bo konczyl na 2 od czasu do czasu, ale jak nadazyla sie pierwsza okazja mniej wiecej po 2 m-cach, skozystal i sie napil. Ja znowu ucieklam i znowy byly przeprosiny i obietnice, ale tym razem zaczelo sie obwinianie mnie i szukanie argumentow dlaczego to zrobil, ze niby ja mu wmawialm problem a on zadnego problemu nie ma, no i 3 raz mnie zawiodl i to mi dało do myślenia że problem jest.




Po alkoholu to chyba nie warto rozmawiać. Tylko w tobie pozostaje 1000 żali, a tak właściwie twój TŻ równie dobrze może mieć 0 świadomości.


Na terapii uczono mnie, że zamiast wiercić komuś dziurę w brzuchu, prosić, wściekać się, płakać po kątach, manipulować. Powinnam na spokojnie zastanowić się czego potrzebuję.
Powiedzieć o moich przemyśleniach/potrzebach drugiemu człowiekowi, a potem poczekać i zobaczyć co się stanie.
Jeśli ktoś dla mnie zmieni swoje zachowanie, zacznie coś robić lub czegoś nie robić generalnie uwzględni moją potrzebę--> SUPER.
Jeżeli nic nie zrobi decyzja należy do mnie.
Może być tak, że mogę dobrze funkcjonować z daną osobą zaspakajając swoją potrzebę z kimś innym np. z koleżanką. Lub tak, że wcale mi to coś potrzebne nie jest. Ale może być też tak, że trzeba odejść, zrezygnować ze znajomości.



Cytat:
A wogóle byłam dziś w poradni uzależnień na rozmowie, no i terapeutka stanowczo odradzała mi, kazała uciekać jak najdalej i pewnie tak bym zrobiła , bo dla mnie to wizja z dzieciństwa która może powrócić.

Pomyśl nad tym.


Cytat:
Ale moja rodzina (mama , siostra i szwagier ) są bardzo wierzący i uwarzają, że nauka ma swoją teorię a wiara i silna miłość prawdziwa to druga strona, że w alkocholu siedzi zło i modlitwą można zwalczyć
Czy twoja mama i siostra przeszły terapię?? Leczyły się kiedykolwiek ze skutków przebywania z alkoholikiem??

I zgodzę się, że wiara i miłość może być podstawą do tego by przestać pić ALE to chodzi o wiarę i miłość twojego partnera, a nie twoją
To jest praca twojego partnera, to on nie dotrzymuje słowa, nie ty.


Przeraża mnie to co piszesz o sobie, swoim partnerze. Stąd ta moja zbawieńcza krucjata.
Mallutka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-08-24, 13:13   #2642
agusik82
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 19
Dot.: Dda

Nie pamiętam jak przebiegała terapia DDA ,trwalo to okolo pół roku, napewno było o zmianach schematów, bo mam to głęboko zaodowane. Moja mama i siostra nie przeszły żadnych terapii. Chyba sobie lepiej z tym radziły. Siostra jest szczęśliwą mężatką mama szczęśliwą karierowiczką i katoliczką

Jeżeli chodzi o mojego narzeczonego po sobotnim weselu gdzie ja śpiewałam a on był drużbą, obserwowałam go, wprawdzie wypił kilka kieliszków, ale nie był pijany, wszystko było w pożadku. Wczoraj bardzo długo rozmawialismy az psychicznie jestem zmęczona i chyba wiele rzeczy zrozumiał i sam widzi że nie potrafi" mądrze " pić i myślę że będzie sie starał tego nauczyć. Więc czas pokaże czy mu to wyjdzie. jedna rzecz która mnie martwi to strasznie zakożenione u niegio przkonanie, że prawdziwy facet musi pić,jakby to było wyznacznikiem męskości. I że nie potrafi całkowicie być abstynetem, ale z drugiej strony ja też tego od niego tak naprawde nie wymagam, tylko chcicałabym żeby się nie upijał i żeby mnie sluchał czasami jeżeli zauważe że już mu wystarczy.

Dziękuje Mallutka za wsparcie
agusik82 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-08-26, 00:23   #2643
Amazoniak
Zadomowienie
 
Avatar Amazoniak
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 506
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez unknowgirl Pokaż wiadomość
Ja też jestem DDA.
Teraz sie tego nie wstydzę, kiedyś było inaczej.
Nie mieszkam z tatą juz od 8 czy 9 lat, więc mam święty spokój. Ale ja nie wiem, czy on pije czy nie. Twierdzi, że nie. Tylko jak bywam u niego w domu i wypije kilka piw, napawa mnie to ogromnym lękiem. Bardzo sie boje wtedy.
Tato mnie nigdy nie bił, nie krzyczał, cała agresja przechodziła na mamę. A tato czesto się awanturował.

Nie wiem, jakim typem DDA jestem. Nie mam najmniejszych problemów z okazywaniem uczuć, czy to pozywywnych, czy negatywnych. Jestem bardzo otwarta, potrafię zaufać. Nie boję się tego. Jestem asertywna, potrafie powiedzieć "nie". Ale moja postawa, często przeradza się w agresywną, nie skrytą. Mam bardzo silna osobowość, mam duzy wpływ na innych, nie jestem uległa. Zawsze mówię to, co myślę. W moim związku, to ja dominuję (choć tego nie chcę ). Z tata tez potrafie rozmawiac o jego problemie. Jednak on zawsze zaczyna sie ze mną kłócić, bo to przeciez on jest biedny, pokrzywdzony i to mama go wyrzuciła z domu. :/ Eh, szkoda gadać.
Wiem, że odnajdę się w życiu.

Dzięki temu, co się wydarzyło w domu, jestem silna, walczę. Nie boje się małych przeciwności losu, bo przecież bylo gorzej. Dzięki temu szybciej dojrzałam, poznałam siebie. Wiem, czego chcę i potrafię o to walczyć.
Ale to, co było, jest we mnie. Nie miał mnie kto wychowac, wychowałam się sama, nikt nie przekazał mi wzorca normalnej rodziny, nikt nie pokazał mi jak można sie kochac. Teraz ja sama muszę się tego uczyc i jest ciężko, popełniam wiele błędów. Za bardzo gonie za szczęściem. Powiedziałam, że ja będę szczęśliwa w życiu, ale czy za wszelką cenę? Kiedy ktoś mi robi krzywdę, bardzo się bronię, nie pozwalam się skrzywdzić, odchodzę.

Mam 18 lat, nigdy nie byłam na terapii, ale bardzo bym chciala pójść, nie wiem, gdzie. Chodzę do normalnego psychologa i w sumie mało rozmawiamy o mojej przeszłości, raczej o sprawach bieżących.

Mam do was pytanie. Jak jest z facetami, czy macie trudności ze stałym związkiem, jak go przeżywacie, jak się zachwoujecie??
Czytając twój post mam wrażenie jakbym czytała o sobie, z ta różnicą że jestem 9 lat starsza. Powiem ci, że początkowo miałam problemy z facetami bo ciągle "trafiałam" na dziwnych (m.in.:alkoholik, ćpun, kibic). I dopiero w pewnym momencie sobie uświadomiłam że to ja w końcu wybieram sobie nieodpowiednich facetów, nie jestem bezwolną marionetką żebym trafiała ślepo cokolwiek. Dopiero wówczas po uświadomieniu sobie, że to ze mną jest coś nie tak, skoro świadomie wybieram sobie popaprańców zupełnie ignorując normalnych facetów jako nudnych zaczęłam pracę nad sobą. Teraz jestem już 5 lat w udanym związku z normalnym, stabilnym facetem. Jako DDA odczuwam niechęć do instytucji małżeństwa-wogóle w nią nie wierzę i nie widzę sensu zawierania jej, miewam napady złości, zupełnie nieuzasadnione wybuchy agresji czy reakcje niewspółmierne do sytuacji oraz potrzebę kontroli. Staram się sobie z tym radzić przez wprowadzenie mojej rodziny (TŻ i jego rodziców) oraz przyjaciół w moją przeszłość, jak czuję, że zbiża się zupełnie nieuzasadniony sytuacją atak złości/agresji/gniewu to wychodzę na dłuuugi spacer (wracam dopiero kiedy czuję że mi przeszło). Z dzieciństwa pozostało mi spanie w sytuacjach stresowych (własnie dlatego że wtedy miałam spokój). Też się często zastanawialam czy będę w stanie być dobrą partnerką oraz matką, ale z czasem doszłam do wniosku że wszystko jest w moich rękach i że z pewnością nie będę nigdy idealna ale postaram sie być wystarczająco dobrą i matką i partnerką. Odpuściłam sobie, nie wymagam od siebie niemożliwego. I to mi sie póki co sprawdza
__________________
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze
Amazoniak jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-08-26, 18:07   #2644
partita78
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 4
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez nikt ważny Pokaż wiadomość
Pomocy !Mam już dość
Dawno temu tutaj pisałam. Życie mi się pogmatwało i wszystko... Piszę na wzburzonych emocjach. Nie wiem co robić, ja sama i tak nic nie zmienię. Ojciec pije. 4-8piw dziennie! Siada ostatnio po % do samochodu. Dziś wysiadł i się zatoczył. Trzaska drzwiami od samochodu to wszystko słychać i każdy to widzi. Dzieci się bawią.. Może się coś stać.Nawet nie o niego chodzi. Nastepnym razem zadzwonie na policję... Tylko straci prawko i co?będzie siedział w domu i chlał cały dzień... Szkoda mi matki Bardzo.. To cudowna kobieta. Każdy ją lubi i szanuje i mówią, że taka fajna a takie życie ma z takim facetem... Mama może jest współuzależniona pod tym względem, że nie chce nic zmienić. Boi się, że nie da rady finansowo bez kasy ojca. Wyprowadzka kompletnie nie wchodzi w gre. Do psychologa też nie pójdzie chociaż ją namawialam bo widzę, że nie jest lekko. Czasami myślę, że najlepiej jakby go nie było. Jakby mu się coś stało. Nie czuję, ze to mój ojciec... Najlepiej jakby wyjechał za granicę, ale on nie.. bo gdzie mu będzie lepiej jak nie tu?Mama opłaca wszystko i nie zostało by jej nic gdyby nie rzucił coś czasem. Ja nie mogę się odzywać bo wtedy jest piekło ojciec dostaje furii. Wczoraj mama zwrociła mu uwagę, że nie powinien jeździć po % , na to on wyzwał ją od baranów bo nie ma prawka i że nic sie nie stało Ciezko mi w takich chwilach milczećmogłabym tak pisać i pisać. Nie wiem co mam robić


potrzebuję rozmowy z kimś kto wie co czuję. Czy mogę prosić o kontakt z kimś na gg?
Ceść, jestem tutaj nowa ale mam podobny problem, jeśli chcesz pogadać to mój numer gg. 13491160
partita78 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-04, 22:07   #2645
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

Dziewczyny co się z Wami dzieje? Wątek nam upada
Cytat:
Napisane przez Amazoniak Pokaż wiadomość
I dopiero w pewnym momencie sobie uświadomiłam że to ja w końcu wybieram sobie nieodpowiednich facetów, nie jestem bezwolną marionetką żebym trafiała ślepo cokolwiek. Dopiero wówczas po uświadomieniu sobie, że to ze mną jest coś nie tak, skoro świadomie wybieram sobie popaprańców zupełnie ignorując normalnych facetów jako nudnych zaczęłam pracę nad sobą. Teraz jestem już 5 lat w udanym związku z normalnym, stabilnym facetem. Jako DDA odczuwam niechęć do instytucji małżeństwa-wogóle w nią nie wierzę i nie widzę sensu zawierania jej, miewam napady złości, zupełnie nieuzasadnione wybuchy agresji czy reakcje niewspółmierne do sytuacji oraz potrzebę kontroli. Staram się sobie z tym radzić przez wprowadzenie mojej rodziny (TŻ i jego rodziców) oraz przyjaciół w moją przeszłość, jak czuję, że zbiża się zupełnie nieuzasadniony sytuacją atak złości/agresji/gniewu to wychodzę na dłuuugi spacer (wracam dopiero kiedy czuję że mi przeszło). Z dzieciństwa pozostało mi spanie w sytuacjach stresowych (własnie dlatego że wtedy miałam spokój). Też się często zastanawialam czy będę w stanie być dobrą partnerką oraz matką, ale z czasem doszłam do wniosku że wszystko jest w moich rękach i że z pewnością nie będę nigdy idealna ale postaram sie być wystarczająco dobrą i matką i partnerką. Odpuściłam sobie, nie wymagam od siebie niemożliwego. I to mi sie póki co sprawdza
Mam podobnie. Z tym, że ja dopiero teraz zaczynam to zauważać i jeszcze nie do końca wiem, co z tą wiedzą mam robić. I nie wiem czy na terapii ktoś mną na tyle pokieruje, żebym wiedziała (bo to w zasadzie też będzie kontrola a tego chcemy uniknąć). Tylko pojawia się pytanie, skąd ja mam wiedzieć jak powinnam się zachować, czy jak powinnam zareagować w danej sytuacji?? Jeżeli w domu się tego nie nauczyłam, nie pokazano mi jak zawierać i utrzymywać bliskie relacje z innymi ( a w szczególności z facetami). Przecież nikt mi nie da rozpiski, której trzeba będzie się nauczyć żeby żyć w dobrych stosunkach z innymi.
Przede mną trzecie spotkanie z terapeutką a pytań i wątpliwości coraz więcej.
Co u Was kochane?
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 08:00   #2646
Amazoniak
Zadomowienie
 
Avatar Amazoniak
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 506
Dot.: Dda

to prawda, rozpiski nikt ci nie da-bo nic takiego nie ma. Ja sobie poradziłam w ten sposób, że wybrałam sobie małżeństwa, które uznałam za szczęśliwe (całe 2, z których jedno to małżeństwo mojej cioci, z którą mam serdeczne stosunki. I po prostu obserwuje ich, rozmawiam z nią o swoich wątpliwościach, pytam o wszystko co mnie martwi czy ciekawi. Ponadto dużo czytam i po prostu obserwuje pary, które według mnie są udane i wybieram zachowania i ich rozwiązania trudnych sytuacji, które uważam za pożądane i dobre dla związku i jednocześnie najlepsze dla mnie. A dalej to po prostu działam metodą prób i błędów. Napisz co ci powiedział terapeuta, bo myślę że każdy z nas może z tego wyciągnąć coś dla siebie)
__________________
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze
Amazoniak jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 12:55   #2647
Mallutka
Zadomowienie
 
Avatar Mallutka
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 136
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez bajeczka000 Pokaż wiadomość
Tylko pojawia się pytanie, skąd ja mam wiedzieć jak powinnam się zachować, czy jak powinnam zareagować w danej sytuacji??
Wiesz, bo chyba nie ma czegoś takiego jak jeden właściwy sposób zachowania się.
Warto by się było zachowywać w zgodzie ze sobą.
Ja wiem, że to ładny slogan i dla mnie to wciąż trudne. Generalnie ja się ciągle siebie pytam o to: co bym chciała?? co czuję i jakoś to idzie.
Największy problem mam z tym, że u mnie wszystko leci z automatu i dopiero post factum łapię się na tym co zrobiłam.

Cytat:
Jeżeli w domu się tego nie nauczyłam, nie pokazano mi jak zawierać i utrzymywać bliskie relacje z innymi ( a w szczególności z facetami). Przecież nikt mi nie da rozpiski, której trzeba będzie się nauczyć żeby żyć w dobrych stosunkach z innymi.
Amazoniak bardzo ładnie pokazuje w swoim poście jak utrzymywać bliskie kontakty z innymi:
Cytat:
Staram się sobie z tym radzić przez wprowadzenie mojej rodziny (TŻ i jego rodziców) oraz przyjaciół w moją przeszłość, jak czuję, że zbiża się zupełnie nieuzasadniony sytuacją atak złości/agresji/gniewu to wychodzę na dłuuugi spacer (wracam dopiero kiedy czuję że mi przeszło). Z dzieciństwa pozostało mi spanie w sytuacjach stresowych (własnie dlatego że wtedy miałam spokój).
Trzeba zaryzykować i opowiedzieć innym o sobie, o swoich uczuciach, o swoim dzieciństwie i o wszystkich rzeczach, które gdzieś tam w sobie uważasz za wstydliwe.
Ale też myślę, że trzeba wiedzieć kim się jest. Bo chyba nie da się sobą podzielić z drugim człowiekiem, jak się tego nie wie.


Cytat:
Przede mną trzecie spotkanie z terapeutką a pytań i wątpliwości coraz więcej.
Co u Was kochane?
I tak trzymaj


Cytat:
Napisane przez Amazoniak Pokaż wiadomość
to prawda, rozpiski nikt ci nie da-bo nic takiego nie ma. Ja sobie poradziłam w ten sposób, że wybrałam sobie małżeństwa, które uznałam za szczęśliwe (całe 2, z których jedno to małżeństwo mojej cioci, z którą mam serdeczne stosunki. I po prostu obserwuje ich, rozmawiam z nią o swoich wątpliwościach, pytam o wszystko co mnie martwi czy ciekawi. Ponadto dużo czytam i po prostu obserwuje pary, które według mnie są udane i wybieram zachowania i ich rozwiązania trudnych sytuacji, które uważam za pożądane i dobre dla związku i jednocześnie najlepsze dla mnie. A dalej to po prostu działam metodą prób i błędów. Napisz co ci powiedział terapeuta, bo myślę że każdy z nas może z tego wyciągnąć coś dla siebie)
A opowiesz o swoich obserwacjach????

Ja od siebie mogę dodać, że wchodząc teraz w jakieś relacje staram się być szczera. Trochę mi to w bólach przychodzi ale wychodzę z założenia, że lepiej jest by mnie ktoś nie polubił taką jaka jestem na początku, niż jakieś wielkie rozczarowanie po czasie.
No i tutaj powracam do poznawania siebie

Ja się strasznie stresuję każdą nową znajomością i tym, że ktoś mnie będzie oceniał.
W rezultacie tak naprawdę nie słucham rozmówcy i zdarzało mi się zgadywać co on by chciał, co on ode mnie chce.
Teraz wiem, że każdy człowiek jest inny i to co ja myślę o danej sytuacji wcale nie musi być tym samym co myśli i chciałby ktoś inny.
Więc warto pytać i słuchać innych. Co choć jest strasznym truizmem to dla mnie jest cholernie trudne zapytać (spokojnie) mężczyznę który mi się podoba dlaczego tak a nie inaczej się zachował. Albo powiedzenie mojej przyjaciółce, że ja chcę inaczej.
Mallutka jest offline Zgłoś do moderatora  

Najlepsze Promocje i Wyprzedaże

REKLAMA
Stary 2009-09-05, 14:10   #2648
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

Faktycznie może warto poszukać tych udanych wg mnie związków i im się troszkę przyjrzeć. Chociaż nie ma co ukrywać, wśród moich znajomych ciężko takich znaleźć, zauważyłam jakąś dziwną tendencję do rozpadu związków ostatnio.
Jeszcze nie pytam co bym chciała, jeszcze chyba do końca nie wiem. Natomiast staram się poznać siebie od nowa. I co ciekawsze staram się kontrolować te bezpodstawne napady złości - staram się stanąć z boku i dowiedzieć się o co ja się tak naprawdę wściekam, czy nie mogę tego inaczej załatwić. Czasem nawet dochodzę do jakiś konstruktywniejszych wniosków, że nie musiałam tak reagować. Chociaż nie ukrywam, że wolałabym dojść do takiego wniosku zanim urządzę awanturę z byle powodu.
Ale z drugiej strony jestem dopiero po 2 spotkaniach indywidualnych a już bym chciała jakieś niewiadomo jak duże efekty. Czasem sobie stawiam zbyt wysoką poprzeczkę..
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 14:33   #2649
Amazoniak
Zadomowienie
 
Avatar Amazoniak
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 506
Dot.: Dda

chętnie podam kilka przykładów moich obserwacji z mojego domu i dzieciństwa wyniosłam obawę aby nie utknąć w nieudanym związku, a ponieważ moja mama zakończyła swój związek (czyli przetarła mi niejako szlaki i dała przykład) moją dewizą życiową jest: jeżeli ci się coś nie podoba to zmień to (dotyczy to zarówno związków jak i np. pracy). Dopiero teraz widzę po obserwacji innych właśnie, że odejście jest jednak najłatwiejszym wyjściem, tylko że problemy rzeczywiste nie są rozwiązywane tylko przenoszone niejako "w posagu" do nowego związku. Dlatego uważam, że najcięższe nie jest w brew pozorom odejście ale praca nad związkiem, w którym przecież nic nie jest dane raz na zawsze i są upadki i wzloty-trzeba się z tym pogodzić, że to normalne. Nie mówię tu o akceptacji takich oczywistych patologii jak przemoc, alkoholizm itp. ale o troskach dnia codziennego czy rutyny w związku. Z innej beczki, na początku związku wpadłam w powszechną pułapkę "powinności" związkowej np. że jako para powinniśmy wychodzić razem albo razem siedzieć w domu inaczej "nie wypada". W moim przypadku, ponieważ mój TŻ jest bardzo niechętny do wszelkiego rodzaju wychodzenia z domu to dopóki ja w imię mojego wyobrażenia o dewizie "dla dobra związku trzeba..." ustępowałam i doprowadzilo mnie to do frustracji i wściekłości-bo ja akurat jestem osobą bardzo towarzyską i lubię spotykac sie z ludźmi. Suma sumarum wypracowaliśmy takie rozwiązanie, że wychodzimy sobie osobno ze swoimi znajomymi. Jest kilka sytuacji oficjalnych tj. święta, wesela itp. kiedy wychodzimy razem ale poza tym znamy swoich znajomych i nie zmuszamy się do niczego. Może jest to nietypowe rozwiązanie ale nam pasuje i nawet nie chcę sobie wyobrażać jak nieszczęśliwa czułabym sie w tym związku gdybym nadal realizowała wmawiany nam od małego scenariusz "dla dobra zwiazku..."
__________________
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze
Amazoniak jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 14:56   #2650
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

Tak, że się jeszcze wtrącę odnośnie życiowej dewizy - to u mnie tak samo. Tyle, że moja mama nadal siedzi w tym "związku", przez co ja sobie wmurowałam do głowy, że jeżeli nie zmienię czegoś, co mi się nie podoba, wtedy kiedy jest jeszcze wcześnie (np. na początku związku) to później z tego nie wyjdę i będę żyła jak ona i siłą rzeczy będę nieszczęśliwa.
I co gorsza bardzo płynnie stosuję to w życiu.
Przykład. Były tż. Kochał mnie, planował ślub - a dla mnie było to dziwne, czułam się jakaś zdominowana - mimo, że tak naprawdę to ja dominowałam, bo musiało być jak ja chcę. Ale mimo wszystko, i komentarzy znajomych jaką to nie jesteśmy cudowną parą mnie coś nie pasowało i zakończyłam związek. Bałam się zaczekać jak to się może rozwinąć dalej bo później może nie wiem nie umiałabym podejmować swoich decyzji. Dziwnie to brzmi tak jak teraz piszę, ale u mnie tak właśnie chaotycznie to wygląda.
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 15:09   #2651
Amazoniak
Zadomowienie
 
Avatar Amazoniak
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 506
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez bajeczka000 Pokaż wiadomość
Tak, że się jeszcze wtrącę odnośnie życiowej dewizy - to u mnie tak samo. Tyle, że moja mama nadal siedzi w tym "związku", przez co ja sobie wmurowałam do głowy, że jeżeli nie zmienię czegoś, co mi się nie podoba, wtedy kiedy jest jeszcze wcześnie (np. na początku związku) to później z tego nie wyjdę i będę żyła jak ona i siłą rzeczy będę nieszczęśliwa.
I co gorsza bardzo płynnie stosuję to w życiu.
Przykład. Były tż. Kochał mnie, planował ślub - a dla mnie było to dziwne, czułam się jakaś zdominowana - mimo, że tak naprawdę to ja dominowałam, bo musiało być jak ja chcę. Ale mimo wszystko, i komentarzy znajomych jaką to nie jesteśmy cudowną parą mnie coś nie pasowało i zakończyłam związek. Bałam się zaczekać jak to się może rozwinąć dalej bo później może nie wiem nie umiałabym podejmować swoich decyzji. Dziwnie to brzmi tak jak teraz piszę, ale u mnie tak właśnie chaotycznie to wygląda.
rozumiem cię doskonale, podobnie czuję ale ponieważ zależy mi na moim TŻ-cie to z nim jestem ale nie ufam instytucji małżeństwa, więc poki co jest moim "kociołapowcem". A ty nie żałujesz rozstania ze swoim TŻ-tem? Z perspektywy czasu to jak oceniasz-dlaczego się rozstaliście? Myślisz, że to co ci nie pasowało to bylo w nim czy w tobie? Dlaczego miałabyś nie umieć podejmować swoich decyzji? Może to jednak jakiś lęk przed uzależnieniem zadominował?
__________________
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze
Amazoniak jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 15:25   #2652
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

Nie żałuję. Tak patrząc na to teraz to on chciał żebyśmy byli szczęśliwi i wiedli spokojne życie, co dla mnie było wtedy jakąś abstrakcją jeszcze. A perspektywa małżeństwa mnie odstraszała. Ja nie rozumiałam jak można się nie kłócić, jak można być zgodnym w tak wielu rzeczach. W efekcie wmówiłam sobie że wpakowałam go pod pantofel a ja z pantoflarzem żyć nie będę. Teraz wiem, że on to wszystko robił dla mnie, wiedział o sytuacji u mnie w domu przecież i nie chciał mi przysparzać dodatkowych zmartwień więc zawsze było idealnie. Zawsze! Ja się czułam zmęczona, nie umiałam mu mówić o swoich uczuciach (nadal tego nie umiem) i kiedyś wpadło mi przelotnie do głowy, że to nie ma sensu bo się męczymy oboje. Od pomysłu do praktyki nie upłynęło dużo czasu. Wiem, że go skrzywdziłam ale wiem, że ja bym w tym związku nie umiała być sobą - ale tą którą teraz poznaję.
Teraz jestem sama i jest mi na razie dobrze. Mogę się skupić chyba po raz pierwszy w życiu na sobie na swojej terapii, na studiach, na szukaniu pracy i swojej drogi w życiu.

---------- Dopisano o 16:25 ---------- Poprzedni post napisano o 16:21 ----------

Odnośnie tych decyzji to kolejny wspaniały przykład mojej mamy, która teraz mimo, że mogłaby i powinna nie zamierza nic zrobic ze swoją sytuacją "bo tak już musi być". A ja twierdzę, że wręcz odwrotnie i robię wszystko od razu, żeby tylko nie zmienić zdania, nie przemyśleć nie zastanowić się nad za i przeciw. Książkowa cecha prawda?
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 16:07   #2653
Mallutka
Zadomowienie
 
Avatar Mallutka
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 136
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez Amazoniak Pokaż wiadomość
chętnie podam kilka przykładów moich obserwacji z mojego domu i dzieciństwa wyniosłam obawę aby nie utknąć w nieudanym związku, a ponieważ moja mama zakończyła swój związek (czyli przetarła mi niejako szlaki i dała przykład) moją dewizą życiową jest: jeżeli ci się coś nie podoba to zmień to (dotyczy to zarówno związków jak i np. pracy).
Ja podczas studiów mieszkałam chyba w 7 miejscach, z czego odkąd złapałam to, że jestem DDD (czyli od 2,5 roku) w jednym. Jak tylko relacja staje się jakaś taka trudna to ja się zbieram.
W ogóle dużo we mnie obaw żeby w czymś nie utknąć.
Z drugiej strony byłam w związku 6 lat i mam takie poczucie, że ja w nim byłam za długo, że trzymałam się rękami i nogami choć dawno temu trzeba było odejść.

Cytat:
Dopiero teraz widzę po obserwacji innych właśnie, że odejście jest jednak najłatwiejszym wyjściem, tylko że problemy rzeczywiste nie są rozwiązywane tylko przenoszone niejako "w posagu" do nowego związku. Dlatego uważam, że najcięższe nie jest w brew pozorom odejście ale praca nad związkiem, w którym przecież nic nie jest dane raz na zawsze i są upadki i wzloty-trzeba się z tym pogodzić, że to normalne.
Wiem, że pewnie na własnym przykładzie będzie ci trudno ale czy mogłabyś napisać gdzie i jak pracujesz nad związkiem??


Cytat:
Nie mówię tu o akceptacji takich oczywistych patologii jak przemoc, alkoholizm itp. ale o troskach dnia codziennego czy rutyny w związku.
Mogłabyś o tym więcej coś napisać??


Cytat:
Z innej beczki, na początku związku wpadłam w powszechną pułapkę "powinności" związkowej np. że jako para powinniśmy wychodzić razem albo razem siedzieć w domu inaczej "nie wypada". W moim przypadku, ponieważ mój TŻ jest bardzo niechętny do wszelkiego rodzaju wychodzenia z domu to dopóki ja w imię mojego wyobrażenia o dewizie "dla dobra związku trzeba..." ustępowałam i doprowadzilo mnie to do frustracji i wściekłości-bo ja akurat jestem osobą bardzo towarzyską i lubię spotykac sie z ludźmi. Suma sumarum wypracowaliśmy takie rozwiązanie, że wychodzimy sobie osobno ze swoimi znajomymi. Jest kilka sytuacji oficjalnych tj. święta, wesela itp. kiedy wychodzimy razem ale poza tym znamy swoich znajomych i nie zmuszamy się do niczego. Może jest to nietypowe rozwiązanie ale nam pasuje i nawet nie chcę sobie wyobrażać jak nieszczęśliwa czułabym sie w tym związku gdybym nadal realizowała wmawiany nam od małego scenariusz "dla dobra zwiazku..."
Nie wiem czy to nietypowe rozwiązanie. Ja też tak miałam i akurat z takiego rozwiązania byłam bardzo zadowolona. Tylko, że ja z moim byłym partnerem nigdy o tym nie porozmawiałam, nigdy nie doszliśmy do konsensusu. Po prostu kiedyś poszłam sama na imprezę i tak już zostało.
Mallutka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 18:47   #2654
Amazoniak
Zadomowienie
 
Avatar Amazoniak
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 506
Dot.: Dda

W sumie to ciężko to jakoś zwięźle napisać, ale postanowiłam sobie że nie będę się do niczego zmuszać i robić czegokolwiek w związku z powinności, bo wypada-wbrew sobie. A następnie w przypadku każdej trudnej sytuacji czy konfliktu wsłuchuję się w siebie, czego ja bym chciała i jakie rozwiązanie mnie zadowoli i wówczas najpierw szukam rozwiązania zadowalającego nas obydwoje, jeżeli to nie wypala to realizuję swój scenariusz albo ustępuję ale z założeniem że następnym razem (tu pada określenie kiedy dokładnie) robimy po mojemu-nie jest to w sumie nic odkrywczego. Jako DDA nie ufamy własnej intuicji czy swoim osądom, dlatego kiedy mam watpliwości czy mój osąd sytuacji jest prawidłowy czy wyolbżymiony to się po prostu konsultuję i to najlepiej z kilkoma zaufanymi, bliskimi osobami. I powiem wam, że z czasem odzyskałam wiarę w swoją intuicję (choć wiadomo e nie jest nieomylna)

Cytat:"Wiem, że pewnie na własnym przykładzie będzie ci trudno ale czy mogłabyś napisać gdzie i jak pracujesz nad związkiem??"

Na codzień, w domu, negocjując kto będzie przygotowywał kolację czy ścielił łóźko wszystko zgodnie z zasadą-nic na silę heheh Akurat drugą parą, którą uważam za udane malżeństwo są rodzice mojego TŻ-ta, których widuję na codzień, a ponieważ TŻ jest strasznie podobny do ojca to pytam jego mamy jak sobie radzi z pewnymi sytuacjami i obserwuję. Już wiem np, że suszenie głowy po wpadce TŻ-ta (co praktykowała z lubością moja matka) mimo iż jest kuszące i w sumie najłatwiejsze dla odreagowania własnych emocji to dla związku raczej nie jest najlepsze (choć bardzo trudne do wykonania-ostatnio zareagowałam właśnie 3 dniową gadaniną-ale wkońcu ciągle się uczę), a moja Tesia właśnie reaguje inaczej. I choć nie powiem, że wszystkie jej zachowania kopiuję, bo z niektórymi sie po prostu nie zgadzam to uwielbiam wprost jej dywizę życiową: albo przywykniesz albo zdechniesz


Cytat:"Mogłabyś o tym więcej coś napisać??"

Na codzień staram się nie przenosić stresów z pracy do domu, po wyjściu z niej staram się nie przeżywać i nie rozpamiętywać w nieskończoność pewnych rzeczy-bo gadanie o nich często nakręca złość człowieka na nowo. Podkreślam-staram się Wypracowaliśmy taki sposób odreagowywania sobie złości, że sobie na siebie do siebie wygadujemy-mamy nawet kilka utartych sformułowań, których wymiennie używamy. Podczas tego odreagowywania obydwoje używamy stałych sformułowań i tak jakby narzekamy sobie na siebie ale wszystko w granicach normy, bo ani jedno ani drugie się nie obraża, tego nawet nie można nazwać kłótnią, gdzieś przeczytałam takie sformułowanie jak: akceptowalne sposoby odreagowania agresji i myślę, że te nasze "narzekania" się w to wpisują

Cytat:"Nie wiem czy to nietypowe rozwiązanie. Ja też tak miałam i akurat z takiego rozwiązania byłam bardzo zadowolona. Tylko, że ja z moim byłym partnerem nigdy o tym nie porozmawiałam, nigdy nie doszliśmy do konsensusu. Po prostu kiedyś poszłam sama na imprezę i tak już zostało."
Napisałam nietypowe bo w moim środowisku ciągle sie wszyscy dziwią, że tak funkcjonujemy i że żadne z nas nie jest zazdrosne itp. I znajomi moich znajomych też się dziwią hehe Ale my dalej robimy swoje skoro spełnia swoją rolę. Ale się rozpisałam uffffff

---------- Dopisano o 19:47 ---------- Poprzedni post napisano o 19:43 ----------

sorki trochę mi post nie wyszedł , ale mam nadzieję że wszyscy zrozumieją, że to odpowiedź na cytat Mallutkiej
__________________
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze

Edytowane przez Amazoniak
Czas edycji: 2009-09-05 o 18:51
Amazoniak jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 20:06   #2655
Mallutka
Zadomowienie
 
Avatar Mallutka
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 136
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez Amazoniak Pokaż wiadomość

Na codzień, w domu, negocjując kto będzie przygotowywał kolację czy ścielił łóźko wszystko zgodnie z zasadą-nic na silę heheh Akurat drugą parą, którą uważam za udane malżeństwo są rodzice mojego TŻ-ta, których widuję na codzień, a ponieważ TŻ jest strasznie podobny do ojca to pytam jego mamy jak sobie radzi z pewnymi sytuacjami i obserwuję. Już wiem np, że suszenie głowy po wpadce TŻ-ta (co praktykowała z lubością moja matka) mimo iż jest kuszące i w sumie najłatwiejsze dla odreagowania własnych emocji to dla związku raczej nie jest najlepsze (choć bardzo trudne do wykonania-ostatnio zareagowałam właśnie 3 dniową gadaniną-ale wkońcu ciągle się uczę), a moja Tesia właśnie reaguje inaczej. I choć nie powiem, że wszystkie jej zachowania kopiuję, bo z niektórymi sie po prostu nie zgadzam to uwielbiam wprost jej dywizę życiową: albo przywykniesz albo zdechniesz
Inaczej czyli jak??
Ja z domu znam tylko strzelanie focha na 3 dni albo gderanie przez miesiąc.
Możesz mi wyjaśnić na przykładzie? Nie wiem twój TŻ obiecał, że coś zrobi i nie zrobił. Albo robi coś co cię denerwuje.
Co robisz z taką sytuacją??
(Nie piszę tutaj o piciu na umór przez partnera, notorycznym niedotrzymywaniu słowa tylko czymś na zasadzie obiecał napisać sms'a ale nie napisał. Generalnie o pierdołę.)

Cytat:
Wypracowaliśmy taki sposób odreagowywania sobie złości, że sobie na siebie do siebie wygadujemy-mamy nawet kilka utartych sformułowań, których wymiennie używamy. Podczas tego odreagowywania obydwoje używamy stałych sformułowań i tak jakby narzekamy sobie na siebie ale wszystko w granicach normy, bo ani jedno ani drugie się nie obraża, tego nawet nie można nazwać kłótnią, gdzieś przeczytałam takie sformułowanie jak: akceptowalne sposoby odreagowania agresji i myślę, że te nasze "narzekania" się w to wpisują
Brzmi ciekawie tylko wciąż nie wiem jak to technicznie rozwiązujesz??
Umawiacie się z TŻtem, że teraz pogadacie o sobie i sobie nawzajem na siebie narzekacie??
Mogłabyś mi podać jakiś przykład??


Amazoniak dziękuję bardzo za odp. i jeśli możesz odpowiedzieć na moje pytania najbardziej łopatologicznie jak to tylko możliwe to będę bardzo wdzięczna.
Nie mam za bardzo par które mogłabym obserwować w swoim otoczeniu, więc wszystko co piszesz wydaje mi się niezwykle cenne
Mallutka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-05, 20:51   #2656
Amazoniak
Zadomowienie
 
Avatar Amazoniak
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 506
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez Mallutka Pokaż wiadomość
Inaczej czyli jak??
Ja z domu znam tylko strzelanie focha na 3 dni albo gderanie przez miesiąc.
Możesz mi wyjaśnić na przykładzie? Nie wiem twój TŻ obiecał, że coś zrobi i nie zrobił. Albo robi coś co cię denerwuje.
Co robisz z taką sytuacją??
(Nie piszę tutaj o piciu na umór przez partnera, notorycznym niedotrzymywaniu słowa tylko czymś na zasadzie obiecał napisać sms'a ale nie napisał. Generalnie o pierdołę.)
Znam reakcje głównie publiczne. Moja Tesia zwraca uwagę raz, w zasadzie to jest jedno, dwa zdania i nie gdera potem w ogóle, nie wyżywa się, nie dramatyzuje. Zdarza się że potem się nie odzywa, ale nie jest to foch (który rozumiem jako demontracyjne nie odzywanie się, jakoby na złość) tylko zwyczajne wycofanie. w sumie to wiele rzeczy trzeba po prostu odpuścić czy machnąć ręką, do tej pory jeżeli chodzi o remontowo-domowe sprawy to mam ich wiele nie zrobionych, w jednym z pokoi od kilku lat mam wypadającą klamkę z jednej strony drzwi i już zrobiłam z tego obiegowy żart, że nigdy jej nie naprawimy bo za dużo mamy przyjemności z patrzenia na miny ludzi wychodzących od nas, którzy zszokowani stoją z klamką w ręce Ale powiem ci, że łatwo się mówi a gorzej zrobić, więc mi się normalnie też zdarzają i fochy i gderanie, a myśle że najważniejszy jest po prostu umiar, żeby nie przesadzić. Mam nadzieje, że jest to teraz bardziej zrozumiałe, choć nie czuje się ekspertem w tej dziedzinie, piszę jedynie jak ja rozwiązuje swoje problemy-a myślę, że każdy musi znaleźć rozwiązanie najbardziej do niego pasujące.
Jeszcze dodam, że dysponuję całym wachlarzem kobiecych zachowań w kłótni, ale najważniejsze wg mnie są 2 sprawy: 1) aby podczas nich nie przekroczyć pewnych granic (nie obrażać się, nie uderzać w czule punkty partnera-generalnie nie przesadzić) i 2) aby nie obrażać się czy nie milczeć w nieskończoność, my najczęściej godzimy się tego samego dnia, a jeżeli na noc kładziemy się sklóceni to się przytulamy i jest po sprawie; więc najcześciej obchodzi się bez majestatycznego przepraszam, no chyba że sytuacja była poważna, przegięcie duże to mówię TŻ-towi wprost że czekam na przeprosiny bo przesadził i zwykły buziak nie wystarczy.

Cytat:
Napisane przez Mallutka Pokaż wiadomość
Brzmi ciekawie tylko wciąż nie wiem jak to technicznie rozwiązujesz??
Umawiacie się z TŻtem, że teraz pogadacie o sobie i sobie nawzajem na siebie narzekacie??
Mogłabyś mi podać jakiś przykład??
Może to śmiesznie brzmi ale najpierw informuje go, że jestem dziś strasznie zła i zupełnie nie wiem dlaczego (jeżeli to taki stan złości bez powodu bo nie stosuje tego jak mamy jakąś poważną sprawę do rozwiazania czy konflikt). Czekam na jego reakcję (bo to też zależy od tego czy TŻ akurat jest w norlanym nastroju-bo wiadomo, że jak ma np. poważne problemy w pracy to go nie będę dobijać) i zaczynam od jakis pierdół (nic ważnego ani nic stojącego między nami-bo jak sie wejdzie na jakis drażliwy temat dla obydwu stron to zamiast ponarzekania na siebie można się normalnie pokłócić) i zaczynam sobie narzekać np. że jak u nas nagracone, a tu kubki stoją, a moglismy sobie dzis wyjść gdzieś, a że nie wytrzymam dziś z nim, że dostanę kręćka itp. Ja to nazywam takim bezpiecznym gęganiem. Jak mój TŻ podchwytuje nastrój to też sobie na mnie narzeka, że on też nie wytrzyma ze mną i jakoś to się tak nakręca, że się złościmy ale bez agresji i nie wynika z tego kłótnia tylko najczęściej sobie tak narzekamy że kończy sie żartem i śmiechem. Ciężko mi to wytłumaczyć. Jak mówiłam wczesniej mamy kilka stałych powiedzonek, których używamy, są niecenzuralne wiec ich nie zacytuje ale to cos w stylu: do cholerki jasnej-czyli takie przerywniki nie odnoszące się do nikogo ani niczego. W zasadzie użycie ich sygnalizuje nam, że to taka "kłótnia na niby" jedynie dla odreagowania a nie rzeczywista wymiana zdań na poważne i dlatego traktujemy z przymrużeniem oka co do siebie wtedy mówimy, ja dlatego czesto sobie wtedy pozwalam na dramatyzowanie i wyolbrzymianie np. mówie że nic mnie w życiu juz nie spotka dobrego, on mówi że tak bo latka lecą i starość nie radość itp. Mam nadzieję, że jest to teraz troche bardziej zrozumiałe. A swoja drogą to rozglądnij sie dookoła, na pewno znajdziesz jakieś udane związki i podpatruj ich, a jak nikogo takiego blisko nie masz żeby się podzielic swoimi wątpliwościami to myślę, że równie dobre jest wypytywanie innych jak sobie radzą z podobnymi sytuacjami i wybieranie rozwiązań najlepszych dla ciebie-bo moje mogą ale nie muszą zadziałac także u ciebie-choc oczywiście wolalabym być przydatna
__________________
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze

Edytowane przez Amazoniak
Czas edycji: 2009-09-05 o 21:09
Amazoniak jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-06, 23:45   #2657
little J
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 58
Dot.: Dda

"Elementy zaburzenia osobowości typu BORDERLINE;
  • Zaburzenia tożsamości (nieprzewidywalność, zawyżona lub zaniżona samoocena)
  • Mechanizmy obronne; rozszczepienia, zaprzeczenia
  • Problemy z kontrolą impulsów
  • Problemy z tolerancją lęku
  • Problemy z regulacją afektu (eskalacja stanów uczuciowych)
  • Negatywny afekt, chroniczna depresja
  • Problemy z odzyskaniem spokoju
  • Lęk przed porzuceniem (dylemat między potrzebą bliskości, a lękiem przed nią)
  • Problemy z regulacją poczucia własnej wartości
  • Intensywne i niestabilne związki interpersonalne".....
Czy tylko ja dostrzegam dużą zbieżność???? Ciekawe ile z Was ma w diagnozie Borderline?
Ciekawe czy ktoś wogóle pokusił się o jakieś badania, ile osób z zaburzeniem Borderline jest wśród DDA...?
little J jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-07, 10:02   #2658
Mallutka
Zadomowienie
 
Avatar Mallutka
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 136
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez little J Pokaż wiadomość
Czy tylko ja dostrzegam dużą zbieżność???? Ciekawe ile z Was ma w diagnozie Borderline?
Wiesz ja mam zdiagnozowane zaburzenia adaptacyjne. Do tego powinnam być w środku trójkąta bermudzkiego, którego wierzchołki to DDD, DDA, współuzależnienie, bo mój alkoholik to brat, który po rozwodzie rodziców (DDD) mnie wychowywał (DDA) ale jednocześnie był też moim bratem (współuzależnienie).
Ale tak naprawdę myślę, że to tylko nazwa, etykietka, ważne co się z tym zrobi
Jeżeli podejrzewasz u siebie bordeline to powiedz o tym lekarzowi/psychiatrze/terapeucie
Mallutka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-07, 10:15   #2659
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

A czym jest Borderline? Każdy z DDx to ma? Pierwszy raz się spotykam z czymś takim
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-07, 10:40   #2660
Mallutka
Zadomowienie
 
Avatar Mallutka
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 136
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez bajeczka000 Pokaż wiadomość
A czym jest Borderline? Każdy z DDx to ma? Pierwszy raz się spotykam z czymś takim

To jest osobowość z pogranicza.
bajeczko nie każdy DDx jest bordeline.
Podejrzewam, że DDx mogą towarzyszyć jakieś zaburzenia osobowości ale nie muszą


EDIT: dorzucam fajny artykuł o małżeństwie i potrzebach:
http://partnerstwo.onet.pl/1573308,4704,1,artykul.html

Edytowane przez Mallutka
Czas edycji: 2009-09-07 o 11:32
Mallutka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-08, 16:38   #2661
Cherry Blossom Girl
nyan nyan ^^
 
Avatar Cherry Blossom Girl
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
Dot.: Dda

Cześć z ciekawości wpisałam w wizażowej wyszukiwarce "DDA" byłam ciekawa, czy jest tu więcej osób takich, jak ja.
No i jest.
Jestem DDA, przyznaję to otwarcie, może jeszcze nie przed znajomymi, może na razie tylko przed anonimowym gronem forumowiczów, ale to zawsze coś.
Jakiś czas temu czytałam książkę o DDA, zrobiło mi się smutno, gdyż pasowały do mnie praktycznie wszystkie cechy charakterystyczne dla Dzieci.
U mnie w domu wyglądało to tak: ojciec był alkoholikiem i przez niego w alkoholizm popadła moja mama, ale poszła na leczenie i nie pije od sześciu lat. Parę miesięcy od zakończenia leczenia mamy wyprowadziłyśmy się z domu z hukiem, ponieważ terapia ojca po raz kolejny nie dała rezultatów. Katorga z nim trwała 10 lat- liczne upokorzenia, bicie, poniżanie. Po rozwodzie utrzymywałyśmy z nim jeszcze stały kontakt przez około 3 lata, nadal znosiłyśmy jego humory- wiadomo, współuzależnienie. Potem powiedziałyśmy sobie dość- od 3 lat nie mamy z nim kontaktu.
A ja, chociaż też się nie poddaję, nadal żyję z dziwnym poczuciem wstydu. Winna za jego pijaństwo na szczęście się nie czuję, ale jako, że jestem jedynaczką, czuję się odpowiedzialna za cały świat. Nadal muszę mieć kontrolę nad wszystkim.
Nigdy nie wybaczę babci od strony mamy, że powiedziała mi, że ja sama mam wyprowadzić rodziców z nałogu i drugim dziadkom, którzy woleli nic nie robić, udawać że wszystko jest w porządku, zostawić małe dziecko na pastwę człowieka z zaburzeniami osobowości i agresywnym. I oni jeszcze by wszyscy chcieli, żebym z nim utrzymywała kontakt!
Mam zaburzenia nerwicowe. Pamiętam dręczące mnie "magiczne myślenie" którego niektóre symptomy trzymają się mnie do dziś. Mam zaburzenia snu, chwiejne nastroje, często jestem smutna i zamartwiam się.
Muszę mieć kontrolę.
Muszę być idealna, perfekcyjna, bez skazy.
Nie wolno mi myśleć źle o innych.
Moje przyjemności to powód do wstydu i strata czasu. Nie mam prawa do przyjemności.
Jestem pełna żalu, nie kocham chyba mojego ojca, nie chcę go nawet pamiętać.
Denerwują mnie dzieciaki, które mają wspaniały dom, a rodzicom urządzają awantury, ponieważ nie pozwolili im iść na imprezę.

Chcę być normalna.
Cherry Blossom Girl jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-08, 16:53   #2662
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

Cherry Blossom Girl witaj

Ja dziś po spotkaniu z terapeutką. No troszkę wyhamowałam, zrozumiałam, że nie załatwię niczego tak szybko jak bym chciała. Wiem, że będzie mnie dużo kosztować zmiana relacji z moją mamą ( jest bardzo toksyczna ), ale jestem pełna optymizmu. Na początku wydawało mi się, że tak kobieta w ogóle nie wie co ma ze mną robić. Ale ona wie doskonale tylko robi to wszystko stopniowo, żebym się nie wystraszyła i nie zwiała Muszę wyluzować, przestać stawiać sobie coraz to wyżej poprzeczkę.
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-08, 17:22   #2663
Cherry Blossom Girl
nyan nyan ^^
 
Avatar Cherry Blossom Girl
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
Dot.: Dda

Stawianie sobie coraz wyżej poprzeczki i chęć osiągnięcia efektu natychmiast- skąd ja to znam
Cherry Blossom Girl jest offline Zgłoś do moderatora  

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2009-09-08, 22:24   #2664
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

No właśnie to jakiś przerost ambicji. Mi dzisiaj terapeutka wyjaśniła to w ten sposób, że to jak się teraz zachowujemy, jakie przejawiamy cechy to były procesy, które zachodziły w nas przez praktycznie całe życie i nie zmieni się tego wszystkiego przez jedną noc czy kilka rozmów. Na to potrzeba czasu i pracy
Uczę się mówić i myśleć "chcę" a nie - ja muszę czy mi nie wolno. Długa droga przede mną ale nie zamierzam się poddawać
P.S. Wybaczcie, że ja tak dziś egoistycznie i tylko o sobie ale chciałam się z Wami podzielić tym wszystkim

---------- Dopisano o 23:24 ---------- Poprzedni post napisano o 23:20 ----------

Cherry Blossom Girl zapytam jak moja terapeutka - "a kto jest normalny wg Ciebie? Jaką masz definicję normalności?"
Podobno nie ma nic takiego jak "normalność" bo nikt nie ma prawa ani kwalifikacji, żeby oceniać kto lub co jest "normalne". No to koniec tych moich wymądrzeń na dziś
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-09, 08:39   #2665
Cherry Blossom Girl
nyan nyan ^^
 
Avatar Cherry Blossom Girl
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
Dot.: Dda

Masz rację, bardzo trudno jest określić co jest normalne, zwłaszcza, że nie ma definicji normalności. Dla mnie jako DDA normalna będzie osoba, która nie jest DDA, ale zaraz może się okazać, że ta sama osoba ma ADHD i też pragnie być"normalna".
Wydaje mi się, że wiele z nas ma zakorzenione poczucie inności i niezrozumienia.
Czytałam w książce o DDA, że Dzieci często mają problem z zabawą. Zauważyłam to też u siebie. Nie umiem się wygłupiać, gdy wychodzimy z TŻ na imprezę zawsze czuję się nieswojo i mam płaczliwy nastrój- z tym, że jest to uzależnione od miejsca- w pubach czuję się dobrze, natomiast na dyskotekach- fatalnie. Nie potrafię poczuć się swobodnie w tłumie wymalowanych panienek i upitych facecików (wiem, że trochę koloryzuję) najchętniej zostałabym w domu.
Cherry Blossom Girl jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-09, 09:36   #2666
Amazoniak
Zadomowienie
 
Avatar Amazoniak
 
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 506
Dot.: Dda

jeżeliby za "normalność" przyjąć to co się dzieje u większości, to jesteśmy jak najbardziej normalne w związku z tym co się dzieje w naszym spatologizowanym, alkoholowym kraju i nie powinnyśmy akurat czuć się "inne", bo podobne problemy (DDA) ma pewnie min 70% polskiego społeczeństwa a tak poważnie, to ja przy okazji swoich rozkmin na temat normalności uznałam, że to kwestia wyboru grupy odniesienia, która przecież nie zawsze musi być tożsama z rodziną pochodzenia (dom rodzinny)
__________________
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze
Amazoniak jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-09, 10:24   #2667
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

Jeśli chodzi o problem z zabawą to mam podobnie. W ogóle wszyscy patrzą na mnie jak na sztywniaka, który nigdy nie potrafi wyluzować. Zaczęłam to rozumieć po przeczytaniu książki, w której czarno na białym są po kolei opisane cechy i zachowania typowe dla DDA.
A odnośnie ten "normalności" to wydaje mi się, że dla nas najlepszym rozwiązaniem i odniesieniem byłoby nie to co jest "normalne" czy uważane za normalnie przez innych a to co jest dobre dla nas i to czego oczekujemy od siebie czy innych.
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  

Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe

REKLAMA
Stary 2009-09-09, 11:04   #2668
Cherry Blossom Girl
nyan nyan ^^
 
Avatar Cherry Blossom Girl
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 956
Dot.: Dda

Mnie chyba jeszcze za sztywniaka nie biorą, potrafiłam przemóc się i zatańczyć, jest to prostsze, gdy otaczają Cię ludzie, którym ufasz. Chociaż wiadomo, zaufać drugiemu człowiekowi jest trudno, ja bym w ogóle wykreśliła dyskoteki z mojego życia.
Cherry Blossom Girl jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-09, 11:23   #2669
bajeczka000
Wtajemniczenie
 
Avatar bajeczka000
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 2 737
Dot.: Dda

Nie miałam na myśli dyskotek bo ja lubię takie zatłoczone miejsca gdzie mogę zlać się z tłumem i w ogóle bardzo lubię tańczyć. bardziej mi chodziło o jakieś wygłupy na imprezach, gdzie komuś wpada do głowy szalony pomysł wszyscy się bawią - a ja stoję z boku. W ogóle na początku zawsze jestem strasznie zażenowana i muszę wszystkich najpierw poobserwować żeby wiedzieć jak się zachować.
__________________


Cytat:
Napisane przez marrellic
Jeżeli Wizaż jest bezradny, to nic tylko skakać z mostu


bajeczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2009-09-11, 09:20   #2670
Makiko
Raczkowanie
 
Avatar Makiko
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Z nad morza :P
Wiadomości: 121
Dot.: Dda

Cytat:
Napisane przez bajeczka000 Pokaż wiadomość
Nie miałam na myśli dyskotek bo ja lubię takie zatłoczone miejsca gdzie mogę zlać się z tłumem i w ogóle bardzo lubię tańczyć. bardziej mi chodziło o jakieś wygłupy na imprezach, gdzie komuś wpada do głowy szalony pomysł wszyscy się bawią - a ja stoję z boku. W ogóle na początku zawsze jestem strasznie zażenowana i muszę wszystkich najpierw poobserwować żeby wiedzieć jak się zachować.

Też tak mam. Choc gdy jestem ze swoimi to potrafie z nimi sie powyglupiac.

Ostatnio mecze sie z soba. Chcialabym sie przytulic i wyplakac, ale nie umiem okazywac slabosci, a przynajmniej przychodzi mi to z trudnoscia. Nawet u boku Tż nie umiałam do konca sie otworzyc, moze dlatego, ze mial normalny dom? Wiem, że starsznie meczylam swoim zachowaniem. Przychodzilam sie wygadac, ale gdy robilo sie zbyt otwarcie wkurzalam sie i budowalam mur miedzy nami. I mimo, ze chcialabym, aby przytulil to nie dalam. Sama siebie nie rozumiem.
__________________
Studentka^^ I rok

Cele:
-> zapomnieć o nim
-> zacząć nowe życie
-> być szczęśliwą

"Nie ma gorszych słów
Od zostańmy przyjaciółmi
I nie ma gorszych przekleństw
Od zapewnień: lubię cię"
Makiko jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:24.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.