|
|
#31 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 830
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cytat:
Wiesz o tym , że każda łza zostawia ślad na buzi ? Wychodzą podstępnie ( te ślady , rzecz jasna ) dopiero po latach . Ale jesteś ! Weź kartkę ( dużą kartkę ) i zapisz wszystko to , co możesz teraz robić lub chciałabyś zrobić , wszystko , co chciałabyś , by Cię spotkało jeszcze w życiu . I na końcu , ogromniastymi literami napisz : WSZYSTKO TO JEST MOŻLIWE , BO JA TEŻ JESTEM WAŻNA .
|
|
|
|
|
|
#32 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Eloi, dziękuję po stokroć za Twoje poranne słowa
Liczę na to, że teraz będzie już tylko lepiej. Gdyby tylko wyciąć tę część mózgu, która odpowiada za wspomnienia...Masz rację, nie mogę zaśmiecać przyszłości tym, co przeszłe. Pójdę za Twoją radą i wezmę duuużą kartkę, by napisać, co chciałabym zrobić. Już nawet wiem, co to będzie Sporo tego. Dziękuję za tą cenna radę!Jakże mądre są słowa o leczeniu ran z pomocą upływu czasu. Obym i ja z tego czasu skorzystała. Powiem Wam tylko jedno: kiedy weszłam po swoje rzeczy, mieszkanie było tak puste i nieprzystępne jak nigdy. Jest pięknie wykończone, ale nie czuć w nim już duszy. Smutne.. |
|
|
|
|
#33 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 851
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Witam wszystkich) Nie stety prawie każda kobieta przynajmniej raz w życiu wiąrze się z nie odpowiednim mężczyzną. Wszystko dzieje sie w jakims celu.. Ale co nas nie zabije to nas wzmocni) Życze wszystkiego dobrego)
|
|
|
|
|
#34 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Witam z rana
Zasiadłam wczoraj w księgarni z książką Evy-Marii Zurhorst (o kochaniu samego siebie) w rękach. I tak mi się obrzydliwie smutno zrobiło, bo..miałam wrażenie, że czytam o sobie. Przekartkowałam tylko książkę, a znalazłam niemal cytaty ze swojego życia. Bardzo ciężko mi się z tym pogodzić, zwłaszcza kiedy przeczytałam kawałek jednego z rozdziałów. "Pokochaj swojego byłego partnera, by móc się z nim rozstać" (wybaczcie, jeśli przekręciłam). ???? jak to zrobić? Jak go zaakceptować i móc odejść. Jeśli tak się stanie, to chyba tym bardziej będę żałowała, że nam nie wyszło.. Książki nie kupiłam..Nie byłam w stanie. Już przy tych kilku stronach ściskało mnie w żołądku. Wciąż nie mogę się pogodzić z faktami, a już naprawdę wypadałoby dać sobie spokój Jestem na siebie zła, na siebie, a raczej na tą drugą połowę siebie, bo to ona ciągnie mnie uparcie w dół. Jakbym rozumu nie miała Pozdrawiam ciepło |
|
|
|
|
#35 | ||||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: moje miasto
Wiadomości: 2 218
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Witaj Wymieniona...
przeszłam podobną historię... pisałam o tym w wątku Magody... tak użalasz sie nad sobą i każda z Nas to robiła robi lub będzie robiła.... MUSISZ pracować nad sobą. kup tą książkę... kup książkę Secret. pamietaj o przeszłości ale nie rozpamietuj! Cytat:
Oznacza ze szybko sie pocieszył.... nie oznacza ze kocha tę osobę i że Ciebie nie kochał... ...oczywisćie może byc tak jak piszesz, ale nie jest to oczywiste. Przestań myśleć o nim - zacznij myśleć o sobie! - swoja drogę masz fajnie- mozesz spotykać się z facetami od nowa mozesz zacząć chodzić na randki ....pierwsze trzymanie za ręce, pocałunki.....i te motylki w brzuchu - a to wszystko przed Tobą!!! Cytat:
facet chodzi zdołowany, niemarawy zaczyna Cię wkurzać... dociekasz dociekasz i wtedy BUM! Cytat:
Cytat:
teraz musisz nauczyć sie żyć sama musisz nauczyć się nowej sytuacji.. Eloi pisała o białej kartce i o tym abyś znalazła pozytywy tego w jakim miejscu jesteś - niie uwierzysz - ale na pewno jest ich dużo! dodam jeszcze pomyśl co chciałabyś robic jakie masz zainteresowania które chciałabyś rozwinąć... Wymieniona - u mnie minęło dwa lata... od rozstania.... szybko czas leci - brakuje mi go jako przyjaciela... ale teraz wiem co ja robiłam źle co on robił źle... czy był miłoscią mojego zycia? pewnie tak. ale ja miłoscią jego życia nie byłam.... nie wierzyłam w to że będę szczęsliwa ale znowu zaczęłam sie śmiać jestem znowu otwarta na ludzi, pozytywnie nastawiona do świata. I wierzę w to że na każdego czeka szczęscie.... z facetem lub bez... ale szczęście |
||||
|
|
|
|
#36 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 36
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#37 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Serce mi urosło od Twoich słów, St-ello! Naprawdę
Siedzę w pracy i oderwać się od nich nie mogę. Czytam je już po raz trzeci. Dziękuję po stokroć!Czytałam Twoje wypowiedzi w wątku Magody. Kobietki, które tam piszą/pisały są wspaniałe, a moc ich słów nieoceniona. Bardzo mi pomógł ten wątek. Niejedną osobę przytłoczyłyby wypowiedzi autorki, ja bardziej patrzę na nie, jak na leczniczą drogę do "zrzucania klapek z oczu". Magoda to mądra osoba i choć nie raz się załamywała, podnosiła się coraz bardziej z dnia na dzień. Też marzę o tym, by stanąć z podniesioną głową i wiarą we własne możliwości. Tak, by popatrzeć w lustro z nieukrywaną dumą z tego, że jestem naprawdę wartościową osobą. Na tą chwilę nie ma mnie w lustrzanym odbiciu, zastępują je Ci, którzy każdego dnia powtarzają, że jestem ważna. A mi tak cholernie ciężko w to uwierzyć.. Swoją drogą, jakie to głupie - sugeruję się opinią jednej osoby i tym, jak mnie potraktowała, a nie słucham kilkunastu innych, którzy próbują mnie przekonać, że jest odwrotnie ![]() Pisałaś, że były był miłością Twego życia...skąd pewność, że taka nie jest jeszcze przed Tobą? Może gdybam i mówię teraz od rzeczy, ale ja też chciałabym w to wierzyć. Sama nie mogę niestety powiedzieć, że przeżyłam taką miłość - ta ostatnia nią nie była. Zbyt wiele było w nas obojgu sprzeczności. Mimo to boli, jakby była tą jedyną...Życzę Ci takiego uczucia z całego serca! I wiesz, masz rację, czas myśleć o sobie! Dziś wyjeżdzam w miejsce, które od dawna chciałam odwiedzić, spotkać się z osobą, która jest ogromnie bliska memu sercu. Zbyt długo to odwlekałam. I robię to dla siebie Jeszcze raz bardzo Ci/Wam dziękuję. Dziś lepszy dzień. Mądrzejszy, bo zgadzam się z Waszymi słowami, choć czuję, że przyjdzie jeszcze kryzys.. ![]() Tylko czy powinnam się martwić na zapas? Pozdrawiam weekendowo
|
|
|
|
|
#38 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 795
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Wszystkie reakcje i emocje, ktore tu opisalas sa jak najbardziej normalne i pasujace do sytuacji. Ani sie nad soba nie uzalasz ani nie oczekujesz glaskania po glowie. Z rozstaniami jest jest jak z wdowienstwiem, potrzebuje czasu. Nie bez potrzeby "ustalono" okres wdowienstwa na rok. Po roku, kiedy przezyje sie jeszcze raz w myslach wszystkie wazne swieta dla zwiasku ( wspolne Sylwestry, Boze Narodzenia, rocznice poznania, urodziny itp) emocje nieco opadaja. Czlowiek zaczyna patrzec inaczej, z dystansem na sprawe. Tak samo smierc kogos bliskiego jak i jego zdrada sa bardzo silymi emocjami. Do takiego wniosku doszlam jak zostawil mnie z malym dzieckiem moj ex i odszedl do innej. Nigdy jednak nie zadawalam sobie pytania czy bylam mniej atrakcjna. Bylam zdania, ze zobowiazal sie do czegos , powinien dotrzymac slowa i pracowac nad naszym zwiazkiem lub przynajmniej probowac, bo przeciez mielismy zyc razem do starosci i trudno np. po 30 latach malzenstwa byc nadal atrakcjna 20-latka. Zawsze znajda sie lepsze, ladniejsze, mlodsze i atrakcyjniejsze tylko czy o to chodzi w zwiazku , zeby miec ladna lale?
Jesli tak myslal Twoj byly - to z Bogiem - bedzie pewnie zmienial panny jak rekawiczki. Jesli nie, to poporstu jak piszesz - nie pasowaliscie do siebie i kropka. Jak juz ktos napisal, lepiej po 5 niz po 25-ciu latach. Takie przypadki tez sie zdarzaja. Kolegi matka rozwiodla sie po 30 latach malzenstwa. Jest szczesliwa kobieta i nie wie dlaczego zrobila to tak pozno ale coz ....to Pani innej daty, inaczej byla wchowana. Warcajac do mnie to po wielu latach i jakis glupich chwilowych zwiazkach ( nie zabijaj klina klinem, teraz myslisz tylko silnymi, zranionymi emocjami ) znalazlam swoja druga polowke. Tez po przejsciach. Zwiazek jest udany ale ...no tak ale czy do konca zycia bedziemy razem? Pracujemy nad tym ale zawsze gdzies tam zostanie ziarenko niepokoju a moze to i dobrze? Wracajac do Ciebie. Twoj stan jeszcze troche potwa, przyjda kryzysy a jakze, ale czas goi rany, uwierz, sama tego doswiadczylam. Przyjdzie czas, ze uwolnisz sie spod jego "uroku". |
|
|
|
|
#39 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Dziękuję Moniko
Zajęłam się czymś nowym, czymś, co pochłonie mnie bez reszty, siłą rzeczy. Opisze Wam to w swoim czasie. Powiem Wam tylko, że ostatnimi czasy dodaje mi to skrzydeł, pozwala rano wstać i myśleć, że jeszcze potrafię. Swoją drogą, Moniko, mój były partner nie miał żadnych zobowiązań wobec mnie. Nie byliśmy małżeństwem, toteż niczego mi nie obiecywał. Może stąd bardziej myślę, że wybrał kogoś "lepszego", niż, że się nie wywiązał. Ale wiem, że to minie. Przyjdzie dzień, kiedy będzie lepiej. Mam przynajmniej taką nadzieję. Już teraz mogę szczerze przyznać się, że mocno się staram. Okrutnie to trudne, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Gdyby tylko przestały gryźć mnie wyrzuty, że to ja jestem wszystkiemu winna.. Powiedzcie mi tylko, jak przekonać samą siebie, że zasługuje się na wiele..? Że to, co spotyka nas przy jednym człowieku, nie musi przeciez zdarzyć się przy innym.. Pozdrawiam Was wieczornie |
|
|
|
|
#40 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: moje male krolestwo ;-)
Wiadomości: 323
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cytat:
co było to było i już nie wróci. Staraj się nie rozpamiętywać tylko spojrzeć przed siebie. Podejmowałaś decyzje, które w tamtym czasie wydawały się właściwe, więc nie ma sensu sobie teraz wszystkiego wyrzucać. Jan Paweł II powiedział, że przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro Tak więc do dzieła!Nie obwiniaj się, bo z doświadczenia wiem, że to nie ma sensu, to tylko nie pozwala Ci iść do przodu. Pewnych rzeczy nie da się przewidzieć. Ja też zwlekałam, pozwalałam się wpędzać w poczucie winy i ciągle starałam się spełniać czyjeś oczekiwania. W tym wszystkim zatraciłam swoje "ja". Bardzo długo mi zajęło żeby stanąć na nogi. Kilkumiesięczny marazm, morze wylanych łez i setki pytań. To brzmi jak banał, ale to prawda- czas leczy rany. Jednym szybciej, innym wolniej, ale leczy. Po jakimś czasie nabierasz dystansu, widzisz sprawy inaczej, widzisz swoje błedy i błędy tej drugiej osoby. Jak to mówią, wraca ostrość widzenia, bo klapki spadają Ten związek był bardzo trudny i przysporzył mi dużo cierpienia, choć też i miłych chwil, ale nie żałuję. I być może dzięki temu nauczyłam się czegoś o sobie, może potrzebowałam takiego kopa, żeby się zmienić, zajrzeć wgłąb siebie i być wobec siebie szczera. By być silniejsza. I teraz czuję się silniejsza, wiem czego nie będę tolerować i jakich błędów będę unikać. Zrozumiałam, że nie mogę uzależniać swojego szczęścia tylko i wyłącznie od tej drugiej osoby. To ja muszę kochać i szanować siebie, to ja decyduję o sobie i o tym jak będzie wyglądało moje życie.I wierz mi, im wcześniej uwierzysz w siebie, zaczniesz realizować swoje marzenia i plany, tym lepiej. Piszę to wszystko, bo znam z autopsji. Ludzie są różni, a Ty dostałaś szansę na poznanie kogoś wartościowego, więc nie zmarnuj jej. Jesteś wolna, bez dzieci i zobowiązań i możesz o sobie decydować, a nie każdy jest w takiej komfortowej sytuacji. Przede wszystkim zadbaj o siebie, nie uzależniaj swojego samopoczucia i samooceny od tego co myślą inni ludzie
__________________
"Live as if you were to die tomorrow. Learn as if you were to live forever" (Gandhi) Love doesn't make the world go round. Love is what makes the ride worthwhile. ~ Franklin P. Jones Edytowane przez gonieczka_o Czas edycji: 2009-10-15 o 20:36 |
|
|
|
|
|
#41 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Droga Gonieczko_o, masz sporo racji. Czas daje możliwość przemyśleń i sposobność do pracy nad sobą. Jest to jednak, że tak się delikatnie wyrażę, cholernie trudne, bo trzeba przezwyciężyć siłę wspomnień i natręctwo myśli. Dziś wróciłam do domu, usiadłam przy muzyce Duffy i łzy mi puściły. Wróciła cała seria zdarzeń, emocji, słów. Poczułam się fatalnie. Wstąpił we mnie okropny żal, że tak bardzo nam nie wyszło. Mimo rozstania, jak bumerang wracają do mnie wspólne chwile. To jeszcze nie boli tak bardzo, jak myśl, że były partner dzieli "łoże" i życie z kimś nowym. Brak mi na to nawet komentarza.
Dziś na wątku Magody (który czytam namiętnie od kilku dni), przeczytałam historię pewnej dziewczyny, którą mężczyzna porzucił, mimo, iż byli zaręczeni, i związał się z kimś nowym, po czym po dwóch miesiącach był zaręczony z tą nową. Kiedy pomyślałam, że i w moim przypadku może tak się właśnie dzieje, zrobiło mi się niedobrze. Nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić. I może ktoś powie, że ma prawo. Owszem, ma. Nie zmienia to jednak faktu, że boli mnie to okrutnie.Cały czas jednak wmawiam sobie, że takie życie, to nie życie. Że nie byłam z niego do końca zadowolona. Bo w pewnym momencie doszliśmy do ściany i zamiast przebić ją wspólnie pięściami, oparliśmy się o nią wykończeni i poddaliśmy się - ja dlatego, że samotna walka to walka z wiatrakami, on dlatego, że nie miał ochoty w ogóle walczyć, bo skapitulował już wcześniej. Dziś mam wrażenie, że moje obecne życie to bieg, w trakcie którego ciągle coś robię, załatwiam, poznaję ludzi, podejmuję decyzje (i to nie byle jakie). A jednocześnie wystarczy moment zawahania, czyli tzw. przystanek, kiedy siadam, by odpocząć, i wszystko wraca. Tak jak dziś, kiedy stojąc w korkach nuciłam smutną piosenkę, którą mi nagrał ![]() Nie chciałabym się jednak całkiem rozkleić... Tak bardzo chciałabym mieć już rodzinę, chciałabym móc dotknąć brzucha i czuć z niego ciepło, wiedzieć, że tworzy się w nim nowe życie. Dziecko było w "tamtych" planach. Miało imię, kolor oczu, wymyślone gesty i uśmiech. Nie potrafię tego zapomnieć i wciąż mi się wydaje, że moja szansa uleciała.. Życie jest niesprawiedliwe, bo nie dzieli po równo...czy to znaczy, że zasłuzyłam na mniej..? ![]() Pozdrawiam Was smutno |
|
|
|
|
#42 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 830
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Życie nie jest sprawiedliwe i nie dzieli po równo - ale właśnie dlatego jest takie wyjątkowe i ciekawe . Chciałabyś , Autorko wątku , żyć takim samym życiem jak wszyscy inni ? Nie wierzę , by ktokolwiek tak chciał . Tak , jak i stwarzanie sobie obrazu swojego dziecka nie jest dobre
, bądź , kim chcesz być , nie daj się już nigdy (sama sobie przede wszystkim ) zepchnąć się na daleki plan , i , choć nikt nie jest w stanie nikomu dać gwarancji na szczęście , to mam nadzieję , że kiedy będziesz na to gotowa , to stworzysz z kimś wreszcie wyjątkowym naprawdę pełny związek . Nie smutkuj się , co było , to było , ale ile jeszcze duuużo lepszego przed Tobą !
|
|
|
|
|
#43 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Bardzo Ci dziękuję, Eloi, za to, co piszesz. Faktycznie, taka niesprawiedliwość jest czasem wskazana. Chciałabym się tylko przekonać, że nie na moją niekorzyść.
Też wiele razy myślałam, że dziecko w niezbyt szczęśliwym związku, to nic dobrego. Zupełnym nonsensem było nasze gdybanie, że uratowałoby ono w jakimś sensie naszą relację. Dziś się cieszę, że się nie przytrafiło. Powoli, z dnia na dzień dochodzę do wniosku, że jest coraz lepiej. Że wreszcie oddycham. Nie jest to powietrze przejrzyste, ale coraz lżejsze. Idę do przodu. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że pewnego dnia usiadłam i zdałam sobie sprawę, że w przeciągu dwóch miesięcy zrobiłam więcej i byłam o wiele bardziej samodzielna niż przez ostatnie lata. I szczerze mówiąc, jestem z siebie dumna.. ![]() Pozdrawiam już weselej
|
|
|
|
|
#44 | ||||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: moje miasto
Wiadomości: 2 218
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cytat:
![]() ja sie powtarzamw swoich wypowiedziach... i na pewno czytałaś juz to na wątku MAgody: - idealizujemy nasze byłe zwiazki - wyobrażamy sobie jak słodko mogłoby by byc i jak oni maja słodko (nadal to robię ) ...ale wtedy zaczynam myśleć o negatywach tzn o codziennym naszym dniu... wszystko odwracam na negatyw - że włóczył by sie z kolegami, ze nie pomógłby mi przy dziecku itd... super jest zdanie któejś z dziewczyn ze potrzebujemy roku załoby... i potwierdze to by się zgadzało... im dalej im w głąb tym mniejszy nasz żal... i ja cały czas wierzę że nic nie dzieje sie bez przyczyny... że twoje szczęście gdzieś na Ciebie czeka, tylko nie siedz i nie rozpamietuj - rób coś abyście mogli sie odnaleść... ..i wcale nie pisze tu o Facecie a np o Hobby (np Magoda znalazła Konie )Ty też piszesz że czymś innym sie zajęłaś... na dziecko przyjdzie czas. i wtedy w ciazy nie beziesz płakała że TŻ sie nie interesuje a beziesz sie cieszyła bo Twój nowy parter bedzie tak samo szczęśliwy jak Ty... i tym razem moze toOn bezie cię bardziej kochał i bedzie sie starał??? Cytat:
ale rozejrzyj sie wokoło? czy naprawdę masz źle? jeśli dobrze znasz moja historię wiesz, ze moje zycie nie jest jak z bajki, nie jest moim wysnionym... ale mam o wiele lepiej niż niektóre moje koleżanki!!! serio co dnia dziękuje Bogu za to co mam. Moze nie mam wszystkiego, ale potrafie znaleśc bardzoooo baaardzo duzo pozytywów w moim obecnym życiu! zrób to samo! Cytat:
Cytat:
czas mimo wsystko szybko biegnie. za rok przeczytasz wątek i zobaczysz jakie zmiany nastapiły w Twoim życiu ![]() i jak Ty sie zmieniłas ![]() napisz nam czym sie zajełaś! |
||||
|
|
|
|
#45 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Drogie Kobitki
Znów wspaniałe słowa od Was. Dziękuję!!! (St_ello, pięknie piszesz i na pewno nie gorzej od Gonieczki i Eloi, bo tego się porównywać nie da; każda rada jest dla mnie teraz na wagę złota) Czytając wątek Magody, pomyślałam, że zgodnie ze stażem cierpię o połowę mniej od niej. Plus fakt, że była już mężatką, a ja nawet nie doszłam do zaręczyn. I wtedy się właśnie uśmiechnęłam. Sama do siebie Jakie my baby jesteśmy czasem głupiutkie. Mężczyźni nie dumają tak jak my, nie siedzą godzinami nad przeszłoscią, nie płaczą nad zdjęciami i nie zakładają wątków o utraconej miłości (choć nie chciałabym tu przekłamać, więc powiem, że chodzi o tych mężczyzn, których znam, o innych wypowiedzieć się nie mogę). A teraz po Waszych słowach, doszło do mnie, że chyba muszę przejąc od nich pewne cechy - nie wracać się, nie rozpamiętywać, po prostu iść do przodu. Nie jest łatwo, cały czas mam to na uwadze, ale faktycznie St_ello, czas na wyszukiwanie pozytywów we własnym życiu. Myślałam o tym dzisiaj - jest tego sporo, naprawdę, miałaś rację. Poczynając od poważnych i dużych spraw, aż po te najcenniejsze małe perełki, jak kawa z przyjaciółkami, kolega, który jeździ po leki, kiedy jestem chora, brat, który gotów jest mnie bronić, kiedy sytuacja wymaga. Nie wspominając o rodzicach, bliskich mi osobach, pracy i zainteresowaniach. A skoro już pytasz, o to, czym się zajęłam - nie chciałabym zapeszyć, bo to naprawdę coś ogromnie ważnego, ale chyba się nie uchowa, więc chodzi o cztery ściany Już niedługo, jeszcze chwilka...i mam nadzieję malowanie ścian Wszystkie karty na stół ![]() St_ello, co do Twojej historii..podziwiam Cię, naprawdę. Ktoś kiedyś powiedział, że kobieta ma w sobie tyle siły, że dźwiga ciężary, których mężczyzna nie jest w stanie unieść. Jesteś tego wspaniałym przykładem. I wiele innych kobiet z wątku Magody. Kurcze, muszę się od Was uczyć i to natychmiast! ![]() Pozdrowienia wieczorne Ps. A swoją drogą? Jak jest u Was teraz? Czy po przezwyciężeniu kryzysu, czuje się satysfakcję i jest nieco lżej na duszy? |
|
|
|
|
#46 | |||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: moje miasto
Wiadomości: 2 218
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cytat:
Cytat:
i mają podobne przemyślenia jak my...moze Twój nie duma, albo o tym nie wiesz... ale ja właśnie prowadzę rozmowy z kolega którego zostawiła zona... i miota się chłopak okrutnie... Ciesze się, ze bedziesz miała własny kąt. Mam nadzieję ze bedzie to początek czegoś nowego! Zaczniesz wszystko od nowa nowe mieszkanie zcyie... wnowym mieszkaniu nie bedzie wspomnien o byłym... a raczej bodźców do wspomnień. Ciesze się ze znalazłas pozytywy, każda z NAs je ma tylko czasem nie doceniamy tego co mamy, że wokół nas fajni ludzie któzy chcą nam pomóc... że my same jesteśmy wartosciowe i nie potrzebujemy faceta aby to wiedzieć. z perspektywy czasu stwierdzam ze ja przy moim byłym miałam niskie poczucie wartosci - teraz stałam sie pewna siebie. Znajomi nie moga sie nadziwić jak sie zmieniłam oczywisćie na korzyść... ![]() Cytat:
i że i tak nie przetrwałby próby czasu... Satysfakcje? nie wiem... ale wstydziałms ie tego że byłam rozwódką teraz mówie o tym z podniesionym czołem... ..ale ja mam inaczej niz Magoda... ex czasem jeszcze do mnie maila napisze.. |
|||
|
|
|
|
#47 |
|
Kobieta z klasą
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 3 058
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Kobietko kiedy wreszcie nie będziesz się nazywać Wymienioną??
Nie mogę na ten napis patrzeć. Jeżeli czytałaś wątek Magody to znasz mnie trochę, nie będę się powtarzać. Napiszę Ci tylko, że mnie nigdy nie udało się pokochać moich byłych, szczyt moich możliwości to obojętność. Ale udało mi się coś innego, a mianowicie przekonałam sama siebie aby nie żałować przeżytych dni, tych dobrych i tych złych, bo wiem, że bez tych złych nie byłabym teraz taka świadoma swoich pragnień i możliwości. Okres użalania się nad sobą mam już dawno za sobą ( wydaje mi się, że w tej sytuacji jest to nieuniknione). Nie pozwól aby Twój przeciągał się zbyt długo. Nie wiem ile masz lat, jeszcze ta operacja na pewno nie jest Ci łatwo ale poszukaj sobie kogoś kim możesz się zaopiekować, czasem krzywda innych pozwala zdystansować się do swoich problemów. Jeżeli będziesz skupiać się na sobie cały czas będzie Ci trudno. Zapisz się na jakiś kurs gdzie możesz poznać nowych ludzi, myśląc o nich nie będziesz wspominać swojego życia z exem. No to ja tyle, pozdrawiam.
__________________
Miłość to gra we dwoje, w której oboje muszą wygrywać. |
|
|
|
|
#48 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Witaj Kareno, aż mi się wierzyć nie chce, że napisałaś
Kolejna mądra głowa. Kiedy czytałam zwierzenia Magody, odnosiłam je bardzo do siebie (tak, wiem, nie mam się nawet co porównywać) i gdy radziłyście jej tak czy inaczej, miałam wrażenie, że radzicie też mi. A teraz napisałyście tutaj..dziękuję. Ach i przepraszam, że taki nick - stworzyłam go pod wpływem chwili i przerostu negatywnych emocji. Może za jakiś czas będzie to "odmieniona" lub "zmieniona"..? ![]() U mnie powoli zaczyna się rozjaśniać. Przestałam zupełnie odzywać się do byłego partnera. Kontakt zerowy i idzie mi świetnie. Jestem z siebie dumna, bo początki były totalną histerią. Zabieram jeszcze tylko kilka rzeczy, bo niestety okazały się utknąć w piwnicy . I będę wolna.Nie mam za bardzo na kim się teraz skupić, więc całą energię przeznaczać na mieszkanie. Ale poszukam czegoś: myślałam o powrocie do świetlicy i pomocy dzieciakom w nauce.. Jestem przerażona, że tak łatwo mi idzie...nie wiem, czy to źle, czy dobrze. Może nie łatwo, ale jakoś tak bezkonfliktowo. Na początku jeździłam tam i wyłam tłumacząc mu, że można to naprawić. A teraz... Zostały mi 2 lata do 30-stki, operacja pod koniec roku, a mi wciąż brakuje pewności siebie. Kiedy Was czytam, myślę: kiedy ja będę miała tyle odwagi na życie? Kiedy zacznę w siebie wierzyć? Naprawdę marzy mi się, by wreszcie żyć z podniesionym czołem i nie zastanawiać się, czy ta, która zajęła moje miejsce jest lepsza ode mnie... Pozdrawiam Was weekendowo i ściskam za dobre słowa
|
|
|
|
|
#49 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 795
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Napisane przez wymieniona
... Mężczyźni nie dumają tak jak my, nie siedzą godzinami nad przeszłoscią, nie płaczą nad zdjęciami i nie zakładają wątków o utraconej miłości Kobiety zaczynaja studiowac a faceci pic. Tak jest za zwyczaj. My jakos po pierwszym szoku zabieramy sie za siebie i posuwamy sie do przodu a oni uciekaja czesto w alkohol albo ...drastyczne co powiem - potrafia zastrzelic cala rodzine. Obecnie mieszkam w Niemczech a tu, o czym w Polsce wiele sie nie mowi, co drugi dom ma bron. Niestety czesto slysze w wiadomosciach, ze facet zagrozony odejsciem zony zabija ja wraz z dziecimi i popelnia samobojstwo. Zawsze jak to slysze zakrywam usta w odruchu przerazenia i nie rozumiem dlaczego kretyn nie zabije tylko siebie. Reakcja natomiast mojego meza byla rowniez szokujaca -ale go kobieta wkurzyla - ze jak? - zadawalam sobie pytanie, czyzby moj maz stawal po stronie mordercy jedynie z meskiej solidrnoci? Po kilku takich reakcjach zaczelismy spokojnie rozmawiac ( on tez po rozwodzie, zona rzucila go dla innego) i wytlumaczyl mi ,ze kiedy mezczyzna stara sie o cos, pracuje ciezko, zeby zapewnic dom zonie i dzieciom, czesto pracuje jeszcze na czaro ( tak, rodowici Niemcy tez pracuja na czaro) i nagle okazuje sie , ze wszytko to na nic, ze zona odchodzi czesto do innego, to wtedy w zaleznosci od faceta, ale wielu poprostu odbija, nie widza sensu zycia i jedyna reakcja jest zniszczyc wszytko to, dla czego sie tak poswiecalo. Powiedzial, ze w pewnym sensie ich rozumie, chociaz nie jest to do zaakceptowania. On np. po odejsciu zony pracowal ponad godziny, przychodzil do domu, wypijal jedno piwo zeby mogl spac, rano wstawal i dalej pracowal w dni powszednie i w weekendy. Zwolnil dopiero po roku, nabral dystansu, pogodzil sie z tym, zwiazal sie z inna kobieta. To fakt nie zakladaja watkow o utraconej milosci, reaguja impulsywnie, brutalnie, insynktownie jak ...w piewotnej naturze. |
|
|
|
|
#50 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Moniko, nie znam takiego przypadku. Nie sądzę, żeby zależało to od kraju, raczej od typu człowieka. Na tyle na ile znałam swojego ex mogę potwierdzić, że nie należy do tej grupy mężczyzn. Ale mogę się mylić, skoro już raz oberwałam po uszach..
Dziś muszę przyznać sama przed sobą..jestem beznadziejna, jak cholera - siedzę i zastanawiam się, czemu on nie pamięta, czemu nie interesuje go, czy w ogóle żyję?..a było już tak dobrze. Chyba pójdę dziś na salsę...za bardzo mnie to męczy. Pozdrawiam Was |
|
|
|
|
#51 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: moje male krolestwo ;-)
Wiadomości: 323
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cytat:
Może to lepiej, że nie zawraca Ci głowy, możesz spokojnie zająć się sobą! Mój eks akurat za bardzo się interesuje niczym pies ogrodnika, sam nie chcę, ale drugiemu nie dam kiedy dowiedział się, że zmieniam pracę i wyprowadzam się 200 km stąd... to usłyszałam najpierw, że zawsze będę mogła na niego liczyć i że jest moim przyjacielem a potem " wspaniałe wieści dla ciebie. bardzo się cieszę, że wszystko układa się tak jak zawsze tego chciałaś..." normalnie ![]() Zazdroszczę Ci więc tego spokoju, poważnie ![]() ![]() p.s. Salsa? super pomysł!!!
__________________
"Live as if you were to die tomorrow. Learn as if you were to live forever" (Gandhi) Love doesn't make the world go round. Love is what makes the ride worthwhile. ~ Franklin P. Jones Edytowane przez gonieczka_o Czas edycji: 2009-10-27 o 23:36 |
|
|
|
|
|
#52 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Gonieczko, dobrze wiem, że jedyne, czego mi trzeba to czas. A mimo to jak uparty osioł wracam myślami. Sama na siebie zła jestem
Na przykład dzisiaj, zamiast wspominać wczorajszy fantastyczny wieczór salsowy, żałuję, że nie mogę z nim porozmawiać. Chore to..Ale powiem Ci, że wolałabym chyba, by interesował się, nawet za bardzo. Przynajmniej wiedziałabym, że nie jestem mu obojętna..A tak..jakiś czas temu padały jeszcze pytania, kiedy znów napiszę i co u mnie. Dziś już nie ma żadnych![]() A salsa? Fenomenalna A dziś kac moralny...ech, nie ma na to lekarstwa? Pozdrawiam |
|
|
|
|
#53 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 830
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cytat:
A tu coś dodającego energii ( salsa jest dobra na wszystko ) :http://www.youtube.com/watch?v=AplZvPlG6f8 http://www.youtube.com/watch?v=fulBW...eature=related http://www.youtube.com/watch?v=mkc4t...eature=related Pozdrawiam ciepło
|
|
|
|
|
|
#54 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Wielkie dzięki, Eloi
Akurat jeśli o salsę chodzi, fantastycznie się czuję w tych klimatach. Dziś od rana analizujemy z koleżankami z pracy, jak trudne są relacje damsko-męskie, a jak z drugiej strony jak łatwo je naruszyć. Przynajmniej się pośmiejemy. Tyle naszego ![]() A z czasem jest tak, że i przeszkadza, i pomaga jednocześnie. Póki co, jeszcze się z nim nie potrafię zaprzyjaźnić, bo mam wrażenie, że im więcej go ubywa, tym częściej myślę i czuję, że życie przepływa mi między palcami. Że nie jest mi dane doświadczyć pewnych spraw, na które do tej pory liczyłam. Może faktycznie powinnam sobie odpuścić i pozwolić mu robić swoje. Na tą chwilę boję się, że rodzi się we mnie blokada - na czyjeś dobre chęci, na przyjaźń, zaufanie. Zamiast korzystać z wolności, wzbraniam się przed nią. Chyba nie chcę znów dostać po głowie.. ![]() pozdr. |
|
|
|
|
#55 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: moje miasto
Wiadomości: 2 218
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
ja nie salsowa ale zapodam cos z reggae
![]() http://www.youtube.com/watch?v=4JEo-GetMRY Cytat:
naprawdę trudno sie odnaleźć i poukładać gdy ktos CI maci w głowie a jednocześnie układa sobie zycie z kimś innym teksty typu że zawsze bedzie pielęgnował grób miłości to nie pomaga... a interesować może się interesować poprzez znajomych np ale ty nic o tym nie wiesz...
|
|
|
|
|
|
#56 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Cześć dziewczyny..
Może to sprawka minionego weekendu, a może czegoś innego, ale miałam sen, w którym były partner paradował z kimś nowym Kiedy to się skończy? Skąd w głowie takie rzeczy?Mam wrażenie, że z każdym dniem jest lepiej, a mimo to w głębi duszy jakoś się nie mogę pozbierać, duszę się. Wracam myślami i karcę samą siebie za to, jaka byłam, że popełniałam błędy, że to moja wina. On wydaje mi się teraz kimś kto był dla mnie stworzony, choć w ogóle tak nie uważałam do tej pory. Skąd się bierze to idealizowanie? Skąd myśl, że gdyby nastąpił powrót byłoby wspaniale? Powoli kończą mi się pomysły na uniknięcie tego tematu i zastąpienie go innym Czy samo łatanie czasu wieloma zajęciami i sprawami pomoże? Już nawet nie ma co wspominać o tym, że robię krzywdę nie tylko sobie, ale i innym porównując wszystkich do jednego modelu ![]() Pomóżcie... |
|
|
|
|
#57 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 830
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Droga Autorko wątku ( no nie mogę patrzeć na Twój nick , nie mówiąc o jego używaniu ) , czy Ty masz do kogo się wyżalić , wyawanturować , pozłożeczyć na ex-a w Swoim otoczeniu ? Nie ukrywasz się przypadkiem przed Swoimi bliskimi z faktem , że jesteś głęboko zraniona i potrzebujesz głośno , do kogoś (i bez wypominek ), wyrzucić z Siebie frustrację ? Nie udajesz przed nimi , że dasz radę , że jest dobrze itp.? Kobieta też człowiek
i masz prawo wywalić z Siebie Swój żal do przyjaciół - korzystaj z tego prawa . Zapełnianie czasu jest dobre , ale i tak będziesz musiała rozprawić się ze Swoimi myślami o ex . Jak ? Może i zastanów się , jak to by było wspaniale , gdybyście wrócili do Siebie . Ale podejdź do takiego rozmyślania realnie . Przypomnij Sobie , jakie cechy tworzyły charakter Twojego ex-a , jego zalety i wady , sytuacje , jakie wynikały z tych jego cech odnośnie Ciebie i waszego otoczenia . Nałóż ten obraz na "wspólną przyszłość " . Czy jest pięknie ? Teraz dodaj do tego obrazu Swoje cechy ( też zalety i wady , uczciwie ) wraz z przypomnieniem jego reakcji na nie . Czy jest jeszcze piękniej ? I wyobraź Sobie tak codzienność waszą , dzień po dniu - od "powrotu do siebie" przez kolejne dni, tygodnie,miesiące lata. Odpowiada Ci to , co Sobie ewentualnie wyobraziłaś tą drogą ? Może Ci jeszcze w uporaniu się z tym , co już było , pomoże spisanie na kartce ( tak , żeby zobaczyć czarno na białym ) Twoich wad i zalet , ex-a wad i zalet oraz właśnie sytuacji wynikających w przeszłości z ich kombinacji , czyli plusy i minusy waszego byłego związku . Być może okaże się , iż wiele plusów wynikało z naturalnego , ale nietrafionego pragnienia kochania i bycia kochaną , oraz budowania samooceny w dużym stopniu na bazie dopasowywania się pod oczekiwania drugiej strony a wbrew sobie . Takie plusy zmień na minusy . Popatrz na wynik i odpowiedz Sobie , czy to , co widzisz , zadawalałoby Cię ( was) przez najbliższe kilkadziesiąt lat . I jeśli inni panowie będą nadal w Twoich oczach nie dorastali do pięt takiemu zestawieniu , to . Nie , jedna to za mało ![]() ![]() ![]() Powodzenia życzę ![]() P.S. Dobrze myśleć o wspólnej przeszłości jest dobrze i wskazuje na Twój dobry charakter , ale tylko pod warunkiem , że nie zapomina się i o nieprzyjemnej części byłego związku - to też składa się na lekcję przygotowującą do lepszego jutra . |
|
|
|
|
#58 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Eloi, kurcze...chyba bym nie chciała..I w ogóle nie jest już ak różowo, kiedy na to patrzę z Twojego punktu widzenia. Wygląda na to, że się uparłam i za wszelką cenę chciałam być kochana. Straszne jest, kiedy do człowieka dociera, że ktoś może go po prostu przestać kochać. No bo jak niby? Tyle czasu razem, wspólne wakacje, mieszkanie pod jednym dachem, poważne rozmowy - byliśmy dla siebie przyjaciółmi, którzy wiedzieli o sobie wszystko. Dosłownie. I było to piękne, dopóki działało w dwie strony.
Ale wiesz...faktycznie, nie było wspólnych planów, nie było po prostu..ciągu dalszego. Wszystko było w mojej durnej, pełnej wyobrażeń i nadziei głowie... Ech.. |
|
|
|
|
#59 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 5 013
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Wymieniona
Nie obraz sie, ale to jest zachowanie przyslowiowego psa ogrodnika. Sama nie chcialas i drugiemu nie dasz. To, co teraz robisz, to przekreslanie 5 wspolnych lat, rowniez wszystkiego, co bylo wtedy dobre i piekne. To nie Twoj eks przekresla Wasz byly zwiazek poprzez bycie z kims innym - to Ty to robisz. Rozstaliscie sie w zgodzie, wiec po co ten jad teraz? ... po to, zeby zle Cie wspominal? po to, zeby drapac rany? Kiedy moj wtedy jeszcze chlopak dwukrotnie wyprowadzal sie do swojej kochanki, pakowalam mu nawet po parze talerzykow i sztuccow i glupich kubeczkow dla dwojga. Swiat mi runal, ale zyczylam mu szczescia, bo jak mialam zle zyczyc komus, kto stanowil polowe mnie? Roznie sie losy plota, dzis ten ktos jest moim najdrozszym, najlepszym mezem i ojcem mojej coreczki. Pewnie m.in. dlatego, ze pozwolilam mu pamietac mnie taka, jaka mnie pokochal, nawet w najciezszych chwilach. Czy mialam zafajdane poczucie wartosci? ... kochana - ja czulam sie od tamtej duzo brzydsza (mam lekki stopien niepelnosprawnosci, a wtedy dodatkowo brzydkie, wyssane przez dziecko piersi --> obecnie stuningowane plastyka ), oraz o niebo glupsza (ja mam 1 licencjat i 1 magisterke, ona juz dawno temu miala dwie - a teraz trzecia i robi doktorat), totalne zero z minusem. Jedyne, za co sie szanowalam niezmiennie, to fakt, ze mialam sile, odwage i czelnosc powiedziec - kocham cie, badz szczesliwy, tylko nie dzwon i nie pisz, bo bedzie mi jeszcze ciezej. Bede twoja do konca zycia. (bozeeee, brzmi jak z kiczowatej opery mydlanej ). I pomysl, jak sie czulam za tym DRUGIM razem...Wiesz, co mi pomoglo? Zmiany. Troszke na zasadzie - udowodnie swiatu, ze jestem chodzaca rewelacja, i mam nadzieje, ze do exa tez wiesc o moim sukcesie cudem jakims dotrze. Dostalam awans w pracy, bo pracowalam za cztery. Plany - ze zrobie do konca drugiego magistra, kupie gazika z agencji mienia wojskowego, zbuduje sobie dom (co z tego, ze spelzly na niczym - gazika i drugiego magistra nie mam po dzis dzien, mieszkanie dopiero niedawno kupilismy - zwyczajnie potrzeba mi bylo tych planow, zajecia, zastepczego sensu zycia, malych celow i malego chocby entuzjazmu). Weszcie - przyjaznie, ktore odnowilam. Wyszlam z tego silniejsza, odporniejsza, pewniejsza siebie, wyszlam z tego w 100% bardziej kobieca i atrakcyjna, niz przedtem. I - co bezcenne - ze swiadomoscia, ze juz sie nie zlamie, chocby nie wiem jak wialo. Wiec juz nie rozgrzebuj, nie szukaj winnych, zakochaj sie w sobie i nigdy sie ze soba nie kloc
__________________
Iza Diablicja Lilo Kubulek |
|
|
|
|
#60 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę i żyć...?:(
Oliath, dzięki za optymizm. Jeszcze tak dobrze ze mną nie jest, bym cieszyła się z tego, kim jestem. Ale za jakąś chwilę na pewno. Przyznaję się, jestem trudnym charakterem, wcale mi nie do śmiechu z tego powodu, ale to wpływ wychowania i to w dużej mierze. Nie chcę wcale zwalać na rodziców, ale jest to mocno związane z relacjami, jakie z nimi miałam, głównie chodzi mi o ojca. Może stąd to zachwanie emocjonalne, jakiś strach przed zmianą, utratą czegoś, co jest ważne, przed czyimś odejściem.
Ktoś mi ostatnio powiedział "krok po kroku". I tak staram się postępować. Wyliczałam sobie plusy tego, że jestem sama i co zrobiłam od rozstania. Na ich poczet mogę wypisać przede wszystkim samodzielność. Fajne uczucie Do tej pory czułam się, jakbym miała związane obie ręce. Jakoś tak pechowo, niewiele zależało ode mnie. Oliath, dzięki za optymizm. Jeszcze tak dobrze ze mną nie jest, bym cieszyła się z tego, kim jestem. Ale za jakąś chwilę na pewno. Przyznaję się, jestem trudnym charakterem, wcale mi nie do śmiechu z tego powodu, ale to wpływ wychowania i to w dużej mierze. Nie chce wcale zwalać na rodziców, ale jest to mocno związane z relacjami, jakie z nimi miałam, głównie chodzi mi o ojca. Może stąd to zachwanie emocjonalne, jakiś strach przed zmianą, utratą czegoś, co jest ważne, przed czyimś odejściem. Ktoś mi ostatnio powiedział "krok po kroku". I tak staram się postępować. Wyliczałam sobie plusy tego, że jestem sama i co zrobiłam od rozstania. Na ich poczet mogę wypisać przede wszystkim samodzielność. Fajne uczucie Do tej pory czułam się, jakbym miała związane obie ręce. Jakoś tak pechowo, niewiele zależało ode mnie. Teraz wszystko zależy ode mnie. Trochę się boję, ale jednocześnie cieszę. Fajna ta Twoja/Wasza historia Chciałabym dożyć podobnego uczucia. Może kiedyś mi się nawet uda...Pozdrawiam wieczornie i jeszcze raz dziękuję za Twoje ciepłe słowa. |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Kobieta 30+
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 01:18.




) dopiero po latach
. Ale jesteś ! Weź kartkę ( dużą kartkę ) i zapisz wszystko to , co możesz teraz robić lub chciałabyś zrobić , wszystko , co chciałabyś , by Cię spotkało jeszcze w życiu . I na końcu , ogromniastymi literami napisz : WSZYSTKO TO JEST MOŻLIWE , BO JA TEŻ JESTEM WAŻNA .


Jestem na siebie zła, na siebie, a raczej na tą drugą połowę siebie, bo to ona ciągnie mnie uparcie w dół. Jakbym rozumu nie miała 




co było to było i już nie wróci. Staraj się nie rozpamiętywać tylko spojrzeć przed siebie. Podejmowałaś decyzje, które w tamtym czasie wydawały się właściwe, więc nie ma sensu sobie teraz wszystkiego wyrzucać. Jan Paweł II powiedział, że przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro
Ten związek był bardzo trudny i przysporzył mi dużo cierpienia, choć też i miłych chwil, ale nie żałuję. I być może dzięki temu nauczyłam się czegoś o sobie, może potrzebowałam takiego kopa, żeby się zmienić, zajrzeć wgłąb siebie i być wobec siebie szczera. By być silniejsza. I teraz czuję się silniejsza, wiem czego nie będę tolerować i jakich błędów będę unikać. Zrozumiałam, że nie mogę uzależniać swojego szczęścia tylko i wyłącznie od tej drugiej osoby. To ja muszę kochać i szanować siebie, to ja decyduję o sobie i o tym jak będzie wyglądało moje życie.

, bądź , kim chcesz być , nie daj się już nigdy (sama sobie przede wszystkim ) zepchnąć się na daleki plan , i , choć nikt nie jest w stanie nikomu dać gwarancji na szczęście , to mam nadzieję , że kiedy będziesz na to gotowa , to stworzysz z kimś wreszcie wyjątkowym naprawdę pełny związek . Nie smutkuj się , co było , to było , ale ile jeszcze duuużo lepszego przed Tobą !

). I pomysl, jak sie czulam za tym DRUGIM razem...
