|
|
#1 |
|
Zadomowienie
|
nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Witam,
We wrześniu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Był piątek... od dwóch tygodni czułam mdłości, więc postanowiłam zrobić test. Wyszedł pozytywny,zadzwoniłam do partnera, natychmiast przyjechał jeszcze z dwoma testami... Wszystkie były pozytywne... Wziął nawet urlop... mieliśmy zamówioną wizytę u ginekologa, ja już snułam plany jak to będzie, że urodzi się mała kruszynka... że jest we mnie coś co żyje, że się rozwija i jest owocem naszej miłości... Byłam w siódmym niebie. Ukochany zabrał mnie na obiad, poszliśmy na piękny spacer... Wziął na siebie wiele obowiązków, które sprawiały mi trudności. Następnego dnia mieliśmy wizytę, powiedział, że to 5 tydzień, że wszystko jest w porządku. Przez tydzień czułam się najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, dostałam od partnera stos książek, kupił małe buciki... i planowaliśmy chodzić do szkoły rodzenia... Sam siedział wciąż przed internetem i powtarzał... Kochanie za tyzień dzidzia będzie mieć już 4 mm. W sobotę w nocy dostałam silnych skurczy, krwotoku.... Wręcz nie moglam się ruszyć... Nie miałam pojęcia, że straciliśmy dziecko... Natychmiast zaczeliśmy dzwonić po prywatnych klinikach, ale terminy były dopiero za kilka-kilkanaście godzin.. Nie mogliśmy czekać, więc spakowałam się i pojechaliśmy do najbliższego szpitala. Ginekolog zbadał mnie na fotelu, później zrobił usg dopochwowe. Powiedział, że to resztki po poronieniu i zabrał na oddział... Ja płakałam, nie spałam, nie jadłam... Lekarze byli straszni. Mówili, że to normalne i mam nie beczeć.. ;( Następnego dnia zabrano mnie na ponowne badanie przez ordynatora i znów usg... Powiedzieli, że będę mieć zabieg oczyszczania. Musiałam udać się do pokoju zabiegowego na spotkanie z anestezjologiem. Usiadłam na krześle (dodam, że kazali mi przyjść w górze od piżamy i szlafroku, a na dole mam być naga. Weszłam a pokój był pełen studentów... Pani doktor kazała mi się rozebrać i usiąść na krześle. Zapytałam, czy mogę zostać w szlafroku, a ona zaczęła krzyczeć, że w takim razie zabieg mogę mieć wykonany bez znieczulenia i jej to nie obchodzi... rozebrałam się a ona tylko przeprowadziła ze mną rozmowę i powiedziała, żebym wyszła. Nie chciałam się rozebrać przy 10 studentach płci męskiej, a poza tym wciąż miałam silny krwotok, więc nie było to komfortowe. Podano mi tabletkę i kazali się położyć do łóżka i nie wstawać. Po godzinie przyszły po mnie dwie pielęgniarki i powiedziały, żebym się rozebrała i wyszła na korytarz położyć się na przyszykowanym łóżku. Musiałabym iść naga upokorzona z krwotokiem po korytarzu, żeby się tam położyć, gdyby nie przyszedł mój tata i nie powiedział,żeby przykryły mnie chociaż kołdrą Najpierw musiał się o to prawie wykłócić...tłumaczyły, że to ginekologia i są same kobiety, nie brały pod uwagę, że jest wiele mężczyzn, którzy przyszli w odwiedziny... Zabrali mnie do pokoju zabiegowego pełnego studentów, ja naprawdę nie chciałam, żeby ktoś tam był, prosiłam bardzo o to... Jednak to nic nie dało... Obudziłam się w łóżku na sali zakrwawiona... Tato powiedział,że nawet mnie nie przykryli i musiał sam to zrobić. Gdy przyszedł mój partner udał się do lekarza prowadzącego chciał się dowiedzieć co było przyczyną...Powiedział mu, że zrobimy sobie nowe i żeby wyszedł, bo on idzie na urlop i nie ma czasu. Dzień po zabiegu wypuszczono mnie do domu, nikt ze mną nawet nie porozmawiał. Po zabiegu moja pościel była cała we krwi, gdy tato poprosił, żeby mi ją zmienili powiedzieli, że to bez sensu, bo jutro wychodzę... Musiał zapłacić salowej, żeby to zrobiła. Nie mogę się pogodzić z tym, że dzidzia miała już 6 tygodni, że teraz miałaby 13 tygodni ... Partner miał wolne do końca tygodnia,wspierał mnie bardzo,z resztą jego rodzina jak i moja również. Ja wciąż o tym myślę... Byliśmy tacy szczęśliwi, tak bardzo chcieliśmy je mieć. A wizyta w szpitalu zostanie już na zawsze w mojej pamięci. Była tam tylko jedna pielęgniarka, która przyszła do mnie i porozmawiała ze mną... i opowiedziała, że przeżyła kiedyś to samo. Przez dwa tygodnie kładąc się wieczorem do łóżka płakaliśmy... Chociaż na dzień dzisiejszy udaje, że wszystko jest okej, wiem, że bardzo to przeżywa. Pochował wszystkie rzeczy do szafy... książki itp... Kilka dni temu znalazłam go w nocy w salonie jak przeglądał strony o poronieniach. Mam 3 letnią siostrzenicę... a ona wciąż pyta kiedy urodzi się dzidzi... i co ja mam jej powiedzieć...
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. Edytowane przez shineE Czas edycji: 2009-11-03 o 10:37 Powód: dopisek |
|
|
|
|
#2 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Wa-wa
Wiadomości: 552
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Boże...to jest skandal co wyprawia się w tych szpitalach, jak mozna traktować tak kobiete, która straciła dziecko, jak to czytałam to, aż mi łzy w oczach stanęły
![]() A co do dzieciątka, które straciłaś to nie wiem co Ci napisać...wiem, że to tragedia dla Ciebie, ale trzeba żyć dalej i jakoś się pozbierać. Masz szczęście, że masz takiego kochającego chłopaka i rodzine Jedyne co mogę Ci jeszcze napisać to, że trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieje, że szybko się pozbierasz pozdrawiam |
|
|
|
|
#3 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
Boję się świąt Bożego Narodzenia i pytań wszystkich z rodziny...
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. |
|
|
|
|
|
#4 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Wa-wa
Wiadomości: 552
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
Jeżeli jednak nie chce robić tego Ty to może niech Twój chłopak na początku zakomunikuje, że nie chcecie do tego wracać i że to Wasza prywatna sprawa Z drugiej strony może rodzina zdaje sobie sprawe z tego co czujesz i nie będą Cię zasypywać tego typu pytaniami |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: jelenia góra
Wiadomości: 79
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Bardzo Ci wspólczuję ...
Trauma jaką przeżyłaś w szpitalu do tego utrata dzieciatka.. Ale życie toczy się dalej i nie możesz żyć tym cobybyło gdyby... To zabrzmi brutalnie ale skoro Twój organizm nie utrzymał płodu na 99% był z wadą. Musisz spojrzeć na przyszłość optymistycznie a z czasem będzie coraz lepiej. Masz super faceta u boku który Cię wsparł w najtrudniejszej chwili. Wychodzę z założenia że nic się nie dzieje bez przyczyny... A co do przeżyć w szpitalu nie zostawiłabym tego. Złozyłabym skargę u ordynatora, dyr szpitala i skontaktowałabym się z lokalną gazetą. To nic, że mineło już trochę czasu, NIKT nie zasługuje na takie traktowanie. Może gdybyś zajeła się tą sprawą teraz, zapomniałabyś choć trochę o bólu związanym ze stratą i miałabyś świadomość że dzięki Tobie nie spotka takie poniżenie już żadnej dziewczyny! PS: nie bój się na forum napisać jaki to szpital, ostrzeż inne dziewczyny! |
|
|
|
|
#6 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
niestety tak to w szpitalu wygląda. ciezko mi o tym mówić ale tez straciłam kilka miesiecy swoją kruszynke ![]() dostałam krwotoku pojechałam do szpitala tam badało mnie 3 lekarzy mimo że strsznie krwawiłam i wszytko bolało pozniej połyzli mnie na sale gdzie lezały kobiety w ciązy. czekała na usg kilka godzin cigale miałam nadzieje że moje maleństwo jeszce tam jest ale niestety. ogolenie personle szpitala był bardzo nie miły. tez musiałam łazić nago przy krwotoku ![]() nie zycze tego niekomu. strrasznie Ci wspołczuje. jeśli jest coś co mogła bym zrobić dla Ciebie to napewno bym to zrobiła. wiem jak bardzo ta strata boli
|
|
|
|
|
|
#7 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Anglia
Wiadomości: 6 798
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
w szpitalu potraktowano cie nieludzko wrecz! bardzo wspolczuje.
z jednym mieli jednak racje: takie rzeczy sie zdarzaja. samoistne poronienia we wczesnej ciazy sa bardzo czeste. kobiety zazwyczaj nawet nie wiedza, ze byly w ciazy. widac ze masz bardzo kochajacego partnera. wspierajcie sie nawzajem, podnoscie na duchu, a moze za miesiac, dwa, trzy przyjdzie ochota by sprobowac zajsc w ciaze? wiem, ze bardzo ciezko jest teraz wrocic do normalnosci, ale trzeba. tak, przezylam to. w 6tym miesiacu. trzeba czasu na top by sie pozbierac, ale jest to wykonalne. uwierz mi.
__________________
Windows is now a 64 bit tweak of a 32 bit extension to a 16 bit user interface for an 8 bit operating system based on a 4 bit architecture from a 2 bit company that can't stand 1 bit of competition. |
|
|
|
|
#8 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Przezylam to samo prawie rok temu ,22 grudnia. To był 13 tydzien. To jak zostalas potraktowana nie miesci mi sie w glowie. Ja mialam to szczescie,ze trafilam na naprawde wspanialego lekarza i polozne ,niestety to ciagle zadkie zjawisko :/
Bol z czasem przycichnie ,nauczysz sie z tym żyć. Nie zapomnisz,bo to niemozliwe ,ale bedzie troche łatwiej. Przyczyny raczej nie poznasz,chyba ze cos wyjdzie w badaniu histopatologicznym. Sciskam mocno ![]() Ja wolałam o tym rozmawiac ,wolałam pytania niz milczenie i udawanie,ze nic sie nie stalo. Watek na ktorym dziewczyn po takich przejsciach jest wiecej http://www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=86654 Edytowane przez stokrotka_to_ja Czas edycji: 2009-11-03 o 10:56 |
|
|
|
|
#9 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
Myślę, że w rodzinie ze strony Partnera nikt nie będzie pytał -ostatnio spotkaliśmy się 1 listopada w dużym gronie i nikt nie rozmawiał o tym... Jednakże rodzina z mojej strony jest nieco inna. Staram się żyć normalnie, czasem naprawdę mam niezłe dni.. Uśmiecham się i lgnę do ludzi... ale gdy usłyszę temat związany z ciążą, dziećmi... od razu się w sobie zamykam Nawet reklamy w telewizji doprowadzały mnie do płaczu...
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. |
|
|
|
|
|
#10 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
miałam tak samo. z czasem ten ból sie staje mniejszy ale nigdy sie tego nie zapomina
|
|
|
|
|
#11 | ||
|
Zadomowienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
i to było akurat grono kobiet, które wspierały mnie najbardziej. Leżała tam kobieta w 7 miesiącu, która wcześniej straciła dziecko. Leżałam w szpitalu Madurowicza w Łodzi ---------- Dopisano o 10:58 ---------- Poprzedni post napisano o 10:56 ---------- Cytat:
Dziękuję za te słowa. Jednakże ja nie chcę tego rozgrzebywać chyba, tym bardziej, że likwidują ten szpital z tego co czytałam.
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. |
||
|
|
|
|
#12 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
![]()
|
|
|
|
|
|
#13 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Wa-wa
Wiadomości: 552
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
![]() Nigdy nie zapomnisz o tej małej istotce, która była Twoją częścią, ale nauczysz się z z tym żyć i z czasem już nawet reklamy nie będą doprowadzać Cię do smutku i płaczu. Gdybyś chciała pogadać prywatnie to zapraszam...ja chętnie 'wysłycham' być może pomoge. |
|
|
|
|
|
#14 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
uweirz mi że z czasem będzie lepiej
|
|
|
|
|
#15 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 11:02 ---------- Poprzedni post napisano o 11:00 ---------- Jesteście kochane, wszystkie bez wyjątku. Tak się cieszę, że odważyłam się tutaj napisać. Pabi28 Dziękuję Ci bardzo, bardzo na pewno do Ciebie napiszę
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. |
|
|
|
|
|
#16 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Anglia
Wiadomości: 6 798
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
nie wiem jak wy, ale ja uwazam, ze kobiecie po poronieniu powinna byc oferowana konsultacja z psychologiem. oferowana - bo nie kazda kobieta by jej chciala, ale kazda moglaby skorzystac. z psychologiem - by ktos pomogl nam uporac sie z cierpieniem i zyc dalej bez blizn na psychice a jednoczesnie pamietajac o utraconej istotce.
chociaz ja tu gadam o psychologu... po samym pobycie na ginekologii i poloznictwie powinni dawac psychologa, bo to co sie wyprawia w polskich szpitalach to ludzkie pojecie przechodzi!
__________________
Windows is now a 64 bit tweak of a 32 bit extension to a 16 bit user interface for an 8 bit operating system based on a 4 bit architecture from a 2 bit company that can't stand 1 bit of competition. Edytowane przez witchwq Czas edycji: 2009-11-03 o 11:04 |
|
|
|
|
#17 | ||
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
czasem dobrze jest się komuś wyzalić. a z doświadczenia wiem że tutaj na forum można znalezć pomoc i wspracie w trudnych chwilach ---------- Dopisano o 11:04 ---------- Poprzedni post napisano o 11:03 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#18 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Wa-wa
Wiadomości: 552
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#19 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Anglia
Wiadomości: 6 798
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
oczywiscie ze bardzo dobra. bardzo ciezko jest samemu przez to przechodzic. masz super wsparcie
__________________
Windows is now a 64 bit tweak of a 32 bit extension to a 16 bit user interface for an 8 bit operating system based on a 4 bit architecture from a 2 bit company that can't stand 1 bit of competition. |
|
|
|
|
#20 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Krosno
Wiadomości: 22 213
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Boże to jakiś skandal jak teraz traktują pacjentów
![]() kochana bardzo Ci współczuję ![]() wiesz co zrobiłabym na Twoim miejscu? opisałabym ta sytuację jak Was potraktowali i wysłała do gazety niech się wkońcu zajmią tymi (debilami) bo to przechodzi już ludzkie pojęcie !!! |
|
|
|
|
#21 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Bliska mi osoba jest psychologiem, utrzymuje z nią stały kontakt. Jednakże widzę po sobie, że to jest chwilowa poprawa nastroju. Czuję się ok jak z nią rozmawiam, natomiast, gdy upływa dzień, dwa wszystko wraca do normy..
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. |
|
|
|
|
#22 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
|
|
|
|
|
#23 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-08
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 77
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
|
|
|
|
|
#24 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 2 365
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
Bardzo Ci wspolczuje i trzymam kciuki zeby nastepnym razem sie udalo witchwq masz racje, tak powinno byc.. |
|
|
|
|
|
#25 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
![]() Jeśli przeczyta mój wątek ktoś, kto leżał w szpitalu Madurowicza w Łodzi i potraktowano go tak jak mnie proszę o kontakt. Trzeba coś z tym zrobić by te kobiety nie cierpiały tak jak my. Dodam jeszcze, że leżała ze mną kobieta również po poronieniu. Lekarz, gdy przyszedł ją zbadać powiedział, że jest tak gruba, że nie wyobraża sobie jej wykonywać zabiegu. . . miała usuwane resztki po poronieniu laparoskopowo, które zebrały się w jajniku.
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. |
|
|
|
|
|
#26 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
lekarze nasze zmarłe kruszynki traktują jak jakies resztki. |
|
|
|
|
|
#27 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 34 839
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Chyba mniej bys to przezyla gdybys odbyło się to w sposob mniej widowiskowy i bez tych cyrków w szpitalu i tu bat dla szpitala ,napisalas jakas skragę ?
dwa zbyt wczesnie zaczeliscie snuc plany. 3 -malemu dziecku nie mowi sie o ciązy i dzidzi aby uniknąc takich sytuacji wlaśnie. 4-pytania rodziny ?w mojej rodzinie tez sie przytrafilo poroninie w 4 miesiacu i nikt z rodziny nie ciagnąłniedoszlych rodziców za język ,dostalismy do wiadomosci ze sie cos stalo i juz koniec tematu bo o czym tu dyskutować ? obecnie ww rodzice maja kilkumiesieczna zdrową córkę. Współczuje i wiem ze to malo pociszajace ale to sie zdarza więc radzę odczekac i zabrc sie do roboty i nie zapeszać ,poszukac przy okazji dobrego lekarza i inny szpital Edytowane przez paula78 Czas edycji: 2009-11-03 o 11:13 |
|
|
|
|
#28 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Anglia
Wiadomości: 6 798
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
na wszystko jest odpowiedni czas....
__________________
Windows is now a 64 bit tweak of a 32 bit extension to a 16 bit user interface for an 8 bit operating system based on a 4 bit architecture from a 2 bit company that can't stand 1 bit of competition. |
|
|
|
|
|
#29 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 326
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
do mnie powiedział lekarz "czego pani płacze?? przeciez juz po wszytkim " ---------- Dopisano o 11:16 ---------- Poprzedni post napisano o 11:15 ---------- zgadzam się. potzreba czasu na "wygojenie ran" |
|
|
|
|
|
#30 | |
|
Zadomowienie
|
Dot.: nie potrafię pozbierać się po poronieniu
Cytat:
---------- Dopisano o 11:21 ---------- Poprzedni post napisano o 11:19 ---------- [QUOTE=eniggma;15060552]takie zachowanie jest skandaliczne. dla nich takie zabiegi to norma i nikt z nich nie zastanwia się co to dla nas oznacza. lekarze tego nie rozumieją. do mnie powiedział lekarz "czego pani płacze?? przeciez juz po wszytkim " ---------- Dopisano o 11:16 ---------- Poprzedni post napisano o 11:15 ---------- Ja rozumiem, że dla lekarzy to zabieg jak każdy inny i wykonują ich setki... jednakże powinni na takich oddziałach znajdować się psycholodzy, tak jak mówicie. To straszne co powiedział Ci lekarz.
__________________
Wtuliłam twarz w jego ramię. - Kocham Cię - szepnęłam. |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:00.




Najpierw musiał się o to prawie wykłócić...tłumaczyły, że to ginekologia i są same kobiety, nie brały pod uwagę, że jest wiele mężczyzn, którzy przyszli w odwiedziny... Zabrali mnie do pokoju zabiegowego pełnego studentów, ja naprawdę nie chciałam, żeby ktoś tam był, prosiłam bardzo o to... Jednak to nic nie dało... Obudziłam się w łóżku na sali zakrwawiona... Tato powiedział,że nawet mnie nie przykryli i musiał sam to zrobić. Gdy przyszedł mój partner udał się do lekarza prowadzącego chciał się dowiedzieć co było przyczyną...Powiedział mu, że zrobimy sobie nowe i żeby wyszedł, bo on idzie na urlop i nie ma czasu. Dzień po zabiegu wypuszczono mnie do domu, nikt ze mną nawet nie porozmawiał. Po zabiegu moja pościel była cała we krwi, gdy tato poprosił, żeby mi ją zmienili powiedzieli, że to bez sensu, bo jutro wychodzę... Musiał zapłacić salowej, żeby to zrobiła. 











