|
|||||||
| Notka |
|
| W krzywym zwierciadle odchudzania Jest do jedyne forum, na którym zamieszczamy wszystkie diety, które promują odchudzanie poprzez drastyczne ograniczenie kaloryczności, tzw. "diety głodówkowe", które nie mają nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem.
|
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#2671 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 42
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
irytuje to mało powiedziane.. dobija mnie to! ale oni nie mają prawa! gdy bede dorosła, nie pozwolę nikomu wtrącać sie znowu w moje zycie, tego juz bym nie zniosła. co to w ogóle za straszenie ciągłe? nie wiem juz kto ma racje.. kiedys taka psycholog powiedziala mi,ze jak juz bede miała 18 lat to juz moje zycie i ja bede decydowała. powiedziała dobitnie, ale mądrze (z ironią w głosie): "chcesz umierać? prosze bardzo,umieraj, twoje życie, ale teraz poki nie jestes pełnoletnia, mama za ciebie odpowiada"-cos w tym stylu..a co do terapii to nie wiem czy nie zrezygnowac, nie czuje sensu tego wszystkiego..
|
|
|
|
#2672 | |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
Cytat:
![]() mają nawet obowiązek rodzicielski by Cię chronić przed złem tego świata, którym jesteś Ty sama. Otóż moja droga NIGDY nie będziesz dorosła, nie jesteś na to gotowa, o czym świadczy Twoja nieprzemyślana gadka, od rzeczy. Zamykasz sobie drzwi do dorosłości, możesz sobie w marzenia uciekać, ale niestety Twoje NIGDY je skreśla. To nie straszenie, a szantaż, cóż skoro racjonalne argumenty do Ciebie nie docierają to biedni rodzice działają tak a nie inaczej, i wynika to tylko z ich miłości do Ciebie. A psycholog Ci nie powiedziała, że dorosłość to nie tylko samostanowienie o sobie? Z resztą jak sobie tą dorosłość wyobrażasz? No opisz mi ją proszę. SENS NADAJESZ SAMA.
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
|
#2673 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 42
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
i komu tu wierzyc? jedni mówią z dumą w głosie, że mają prawo.. inni, ze kazdy jst wolnym czlowiekiem i moze robic co chce. Zresztą jak sobie pościelę, tak się wyśpię, i nic komus do tego.. nie sądzisz?
|
|
|
|
#2674 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
psycholog mądra babka. i ma rację.
powiedz - czy to bliscy chcą, żebyś się leczyła? bo mnie tata zaciągnął na terapię, choć wcale nie chciałam się leczyć. efekt? wykręcałam się ze spotkań jak mogłam, odwoływałam, nie odzywałam się do ojca i go nienawidziłam - za to, że uzurpuje sobie prawo do mojego życia i do MOJEJ choroby. dopiero, gdy sama uznałam, że pora coś zmienić, terapia zaczęła przynosić efekty, a ja zrzuciłam z siebie ten pancerz ee... ofiary. W domu nie mówiłam nic o wizytach u psychologa, temat uznałam za zamknięty (leczę się lub nie, póki nie utrudniam wam życia to tylko i wyłącznie moja sprawa), nie pozwalałam nikomu wchodzić z butami w moje leczenie (nie znoszę dociekliwości, jeżeli chcę rozmawiać sama wychodzę z inicjatywą), bo jest MOJE i nie życzę sobie w nie żadnych ingerencji. na Twoim miejscu nie rezygnowałabym z terapii. a poruszałabym na niej te tematy, które mnie bolą - czyli nie chcesz gadać stricte o chorobie - TRUDNO, nie gadasz o niej. Ale mówisz na przykład, że Cię denerwują ingerencje matki w Twoje życie, że chcesz być samodzielna itede itepe. I sobie to wszystko układasz, wszystko rozwiązujesz. a teraz się skup, bo przechodzę do meritum: o samodzielności w jakich dziedzinach życia mówisz? chcesz mieć monopol na samodzielność w czym? jak sobie wyobrażasz swoją samodzielność? co będzie obejmować? chcesz sama o sobie decydować czy czego chcesz? samodzielna i dorosła będziesz wtedy, gdy sama się będziesz utrzymywać. chcesz, to znajdz pracę, podejmij odpowiedzialna decyzje, poczekaj do 18-stki, wynajmij mieszkanie, wyprowadz sie. WOLNOŚĆ WYMUSZA ODPOWIEDZIALNOŚĆ. ponoszenie konsekwencji swoich decyzji, a Ty nawet o to, czy możesz jeść więcej czy nie, pytasz nas. manifestujesz niezależność chorobą? nie widzisz, że to ona czyni Cię słabą i malutką, nie widzisz, że to ona Cię trzyma przy ziemi i zmusza rodzinę do prowadzenia Cię za rączkę przez życie? a może Ty wcale nie chcesz samodzielności, ale uciekasz przed nią w chorobę? ---------- Dopisano o 21:58 ---------- Poprzedni post napisano o 21:48 ---------- o, Dekas ^^ zapomniałabym, bo rzucilo mi sie w oczy: moim zdaniem Twoja rodzina pięknie Ci pomaga chorować Onaonaona może nie odrabiać lekcji, jeśli zje obiadek, onaonaona musi robić to, co my jej każemy, bo mamy monopol na władzę nad nią, onaonaona jest tak bezbronna, że sobie bez nas nie poradzi, musimy jej dotrzymywać kroku i wyręczać w każdej sprawie, bo jest kruchutka, delikatna jak jajko rozbije się albo jeszcze gorzejgdyby traktowali Cię jak normalnego człowieka i pozwalali się mylić, upadać, podnosić na własny rachunek, gdyby pozwolili podejmować własne decyzje to umiałabyś inaczej! ale Ty piszesz, że nie potrafisz decydować za siebie i żyć sama a jednocześnie marzysz o dorosłości i samodzielności coś tu nie gra, nie widzisz? Dekas, rodzice kochają ją złą miłością, która zrobi z niej niewolnika albo totalnie nieporadną życiowo istotę jak tak dalej pójdzie... ciężko patrzec jak dziecko umiera, ale zmuszac do terapii to glupota, grozac ubezwlasnowolnieniem tym bardziej. jej życie należy do niej i może się zniszczyć, tyle, że tu problem wygląda tak, że laska nie zdaje sobie chyba sprawy z konsekwencji i nie ma zamiaru ich ponosić i zapisywać sobie na konto. wydaje mi się - ale nie chcę być złym prorokiem - że jej życie"" jest na etapie niezbyt dojrzałego (paradoks:P) buntu, któy niewiele ma z dojrzałością wspólnego... buntu ktory się objawia anoreksją... i że za kilka lat kiedy dziewczyna np nie będzie mogła ćwiczyć z uwagi na łamliwe zniszczone osteoporozą kości powie mamie w twarz: TO TWOJA WINA, CZEMU MNIE NIE POWSTRZYMAŁAŚ????? Onaonaona a jestes gotowa na to, by wybrac anoreksję całkowicie SAMA? ze wszystkimi jej skutkami? jesli tak, to pewnie niebawem, kiedy objawy zaczna byc nie do zniesienia, niewykluczone, ze bedziesz w stanie SAMA zdecydowac sie na terapie i to bedzie dobre ![]() ---------- Dopisano o 22:07 ---------- Poprzedni post napisano o 21:58 ---------- słowotok. i w tym sęk: Cytat:
odpowiedzialność to nie słowa, tylko czyny samodzielność...patrz wyżej. a teraz skonfrontuj to z Twoimi SŁOWAMI: Cytat:
jakie masz decyzje do podjęcia teraz? stoisz przed jakimś ważnym wyborem? zapomnij o chorobie, o tyciu, zajmij się choćby na chwilę życiem. I zrób choćby dwa małe kroki. Choćby jeden- podejmij samiuteńka decyzję, która jest dla Ciebie trudna. przełam się w czymś, no nie wiem...czego się boisz? kogo? ludzi? wyjdź gdzieś z kimś, pogadaj, pobądź. nie patrz na siebie jak na chorą powtarzam do znudzenia: TWOJE ŻYCIE NIE JEST WALKĄ Z CHOROBĄ. nie rozpatruj uczuć i emocji tylko w kontekście tych dotyczących ed. Popatrz na siebie jak na normalnego człowieka i probuj tego, z czym masz problem... Twoim celem nie jest przytycie. Twoim celem nie jest normalne jedzenie, ale ukształtowanie Siebie jako niezależnej, samodzielnie funkcjonującej w społeczeństwie jednostki, która potrafi żyć i radzić sobie z problemami w sposób nie autodestukcyjny i niepatologiczny.
__________________
uśmiech pięknie zagrany. sometimes i feel like screaming
|
||
|
|
|
#2675 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 42
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
znowu powalił mnie Twój post. nie wiem od czego zacząc, czuje sie przy Tobie taka malutka... ja wlasnie ciągle kręcę się w kółko.. ciągle tak samo. bo mama żąda, zebym ja sie zmieniła, a sama nic od siebie nie chce zrobić, a ja z kolei potrzebuje tego, by ona tez zmieniła pewne zachowania.. itd. po prostu nie widze swojego wyzdrowienia bez jej zmian. Masz racje. ja sie boje odpowiedzialności, uciekam przed nią tak na prawdę.. bo całe zycie byłam wyręczana, kazdy za mnie decydował.. i jak coś, to ja nigdy nie ponosilam odpowiedzialnosci, bo przeciez to nie ja decydowalam. i tak jestem wychowana i nie potrafię inaczej. z jednej strony czuję się z tym źle, i dlatego znalazlam sobie sposob- kontrola jedzenia, kontroluje cos, mam swoją daną sferę, ale w innych sprawach nadal decyduje mama. jednak teraz gdy ona mi wchodzi w (że tak powiem) moje terytorium to mnie szlag trafia! jednak teraz chwilowo się uwolnilam od choroby- wymaga tego sytuacja.. czuje taką chwilową ulgę i odpoczynek i jak to powiedziałam mojej psycholog- urlop od choroby.. moze to smiesznie i dziwnie brzmi, ale tak jest. moze troche pisze dziwnie i mieszam, ale pisze od razu to co mi przychodzi do głowy, bo pierwsza mysl najwazniejsza.. dlatego jak straszą mnie sądem czy ubezwłasnowolnieniem itd, to szlag mnie trafia i czuję wielką panikę! mowilam tez o tym psycholog. panika na maxa.. po prostu czuje, ze ktos mi wchodzi z butami w moj świat, który ja sobie wytwarzam, który daje mi poczucie bezpieczenstwa i kontroli... i mowie mamie nie raz: to ja musze chciec, nic mi nie daje to co robicie! a straszenie jeszcze bardziej pogarsza wszystko! ale oni tego nie rozumieja.. eh. mama sie stara na maksa.. tylko, ze tą siłę moglaby inaczej wykorzystac.. nie czuje od niej wsparcia, lecz tylko takie trzymanie sie sztywne zasad. i ciągłe straszenie szpitalem. a ja potrzebuje rozmowy.. dlatego wiem, ze wroce do choroby, bo sobie nie poradze. jestem za słaba.. chociaz choroba wmawia mi ,ze mam władzę... a co do odpowiedzialnosci to po prostu chcialabym poczuc sie wolna.. i robic co zechce.. a wiem, ze to sie wiaze z pracem, zarabianiem itd.. jednak teraz ciagle czuje sie uwiązana.. tak jakbym byla na sznurku przywiazana do mamy i babci.. to takie toksyczne.. czuje sie jakbym sie dusiła! panika i panika.. dlatego tak sie tego boje i tak pragnę być sama.. i sama zmierzyc sie z choroba i zrozumiec siebie tak na prawde.. bo teraz, w obecnej sytuacji to nie wyjdzie.. bo nie chcę. no taka jest prawda.
|
|
|
|
#2676 | |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
Cytat:
pytanie jakiego? Oni nie znają innego, chcą robić cokolwiek, chcą pomóc. Są zdesperowani. Mój tata płakał przeze mnie taki wielki facet, i płakał... nie wiedział co ma zrobić, szantażował, krzyczał, milczał. Nie docierało. Musiał zapłakać i dotarło do mnie. onaonaona czy coś, jeśli nie zrozumie co czują inni, jeśli cały czas będzie tylko ona i jej 'wygodnictwo' jesli nie siegnie dalej poza siebie to z pewnoscia bedzie obwiniac wszystkich nie siebie. potrzebuje terapii, chyba bardziej niz jedzenia. ona nawet nie walczy z chorobą, ona ją pielęgnuje.
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! Edytowane przez Dekas Czas edycji: 2009-11-29 o 22:34 |
|
|
|
|
#2677 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
spoko-jnie.
rozumiem Cię doskonale i wiem, że jeżeli bliscy "zabiorą" Ci na siłę coś Twojego, to zyskasz tylko frustrację, nienawiść i rzeczywiście pewnie wrócisz niebawem do choroby. z jedzeniem nie rób nic szczególnego. staraj się utrzymywać wagę, żeby nie trafić do szpitala, tyć nie musisz, nic na siłę. Po coś Ci potrzebne to wszystko i siłując się z sobą niczego nie zwojujesz a już zdrowia na pewno nie. liczy się wszystko to, co od dziś zrobisz dla Swojej psychiki. Po pierwsze: powoli, spokojnie szukaj tych dziedzin życia, które mogą być TWOJE i tylko TWOJE byle nie miały związku z chorobą. Możesz zrobić coś na przekór bliskim - nie chciały kiedyś, żebyś zapisała się eeeee do klubu szachistów? zapisz się. dobra, przykład z choinki, ale chodzi o coś w ten deseń. uważają, że jesteś za słaba, żeby pracować? poszukaj pracy, może jako niania? a może pomyśl o wolontariacie? TO, ŻE OTOCZENIE UWAŻA, ŻE JESTEŚ SŁABA NIE CZYNI CIĘ SŁABĄ! czemu tak o sobie piszesz? może jednak podoba Ci się to chuchanie na Ciebie, decydowanie za Ciebie, życie za Ciebie? żyć jest ciężko, chorować łatwiej, chcesz sama przed sobą udawać, że sobie radzisz w zastępczym świecie? "jestem za słaba", "jestem za słaba" gówno prawda, nie jesteś! skumulowałaś swoją siłę w złym miejscu - eeej, piszesz: bo całe zycie byłam wyręczana, kazdy za mnie decydował.. i jak coś, to ja nigdy nie ponosilam odpowiedzialnosci, bo przeciez to nie ja decydowalam. i tak jestem wychowana i nie potrafię inaczej. z jednej strony czuję się z tym źle, i dlatego znalazlam sobie sposob- kontrola jedzenia, kontroluje cos, mam swoją daną sferę, ale w innych sprawach nadal decyduje mama. dobra, skrzywdzili Cię miłością niewolniczą i zbyt silną, ale masz tego świadomość, więc możesz zacząć coś zmieniać. w innych sprawach decyduje mama - innych czyli jakich? jeżeli weźmiesz na siebie odpowiedzialność za coś niby błahego, ale z czym masz problem, poczujesz się silniejsza, potem będzie łatwiej kolejna decyzja, za która jestes odpowiedzialna i przy ktorej podjeciu nie pytasz bliskich o rady...znów jesteś silniejsza nastepna decyzja, nastepny rozwiazany problem i jesteś już wystarczajaco silna by poluzowac wiezy z matką, udowodnic jej i sobie, ze dasz radę sama i że ona NIE JEST NIEZBĘDNA. aż w końcu będziesz na tyle silna, że zbudujesz Swoje fajne życie - swoje i tylko swoje, otworzysz oczy i... o kurde, pomyślisz: przecież ja jem normalnie, przecież ja jestem chyba zdrowa małe kroczki prowadzą do celu, tylko musisz go sprecyzować. Nie ma - jestem chora, słaba - bo sama siebie ograniczasz i zacieśniasz więzy z matką. TERAZ, DZIŚ gdy już masz trochę samoświadomości przełamuj się i nie uciekaj w prowizorkę, marną imitację samodzielności (chorobę), ale zdystansuj się do niej i zaczynaj żyć. możesz równolegle sobie uprawiać chorobowe zachowania, możesz się objadać, potem głodzić, nikt Ci nie zabroni nie zjeść jutro kolacji, ale dopóki nie udowodnisz sobie, że potrafisz decydować (a potrafisz) i ponosić za decyzję odpowiedzialność, dopóty ani nie będziesz dorosła, ani samodzielna. A zaburzenia i kolacja, i kalorie i waga będą Twoim centrum , Twoim światem, Twoim obiektem kontroli. Zobaczysz, że gdy znajdziesz sobie prawdziwe wartości, ucieszysz z pierwszej dobrze podjętej decyzji, popłaczesz czy powkurzasz się chwilę tą źle podjętą, zaurzenia odżywiania zaczną stopniowo przestawać być TAK STRASZNIE ISTOTNE. ---------- Dopisano o 22:50 ---------- Poprzedni post napisano o 22:34 ---------- Cytat:
tylko po co szukać winnych? zgadzam się - chorobą krzywdzimy nie tylko siebie i cierpienie bliskich może być bodźcem do tego, by zacząć się leczyć. ale co jeśli bliscy są przyczyną? jeśli ich łzy sprawiają radość, jeżeli pozwalają się zemścić? albo: co, jeśli chorujemy przez nadmiar troski bliskich? wtedy łzy i płacz będą trzymać w chorobie i nawet jeżeli zmuszą do rozpoczęcia leczenia /dla nich/ to prawdopodobnie wrócimy do punktu wyjścia. Będę ja zaleczona, troskliwi rodzice (jeszcze bardziej troskliwi, bo córka była na granicy życia i śmierci i trzeba na nią chuchać) nade mną i totalny brak niezależności i samodzielności...? rodzice powinni chodzić na własną terapię i uczyć się na niej jak kochać mądrze, bo decydowanie za dziecko i niezezwalanie na pomyłki baaaaaaaaaardzo się mija z mądrą miłością. miłość rodziców ma przygotować do życia, ich wychowanie kształtować mnie jako samodzielnie funkcjonującą jednostkę...wyręczanie nie pomaga, desperacja nie jest dobrym doradcą, choć wiem, że sytuacja pewnie ich przerosła. choruje się po coś, żeby coś zmienić, a jeżeli bodźcem jest tylko empatia to...kiepski bodziec według mnie... mówię tu w określonym kontekście, w sytuacji w jakiej znalazła się onaonaona ... według mnie, jeżeli przytyje teraz dla mamy/babci to po osiągnięciu wagi na granicy normy będzie tylko sfrustrowana, nadal niesamodzielna i zagubiona i nie zmieni się nic prócz tej cholernej wagi. sama byłam w takiej sytuacji hmmmm troszkę ponad rok temu. teksty mojego ojca na rodzinnej: przyprowadzę ją tutaj choćby (cośtam) były na porzadku dziennym... przytyłam, fajnie, nie nauczyłam się żyć i decydować za siebie - już mniej fajnie...tego uczyłam się dopiero po przytyciu, niestety, bo wielokrotnie czułam się tak jak onaonaona - że siłą zabrano mi coś mojego, moją niezależność. wtedy chudość jeszcze była mi potrzebna, wiem, że bliskich by ona bolała, ale JA też się liczę i wiem, że teraz na pewno byłabym zdrowa gdyby wszystko potoczyło się inaczej i gdybym świadomie - nie zmanipulowana i stłamszona szantażem - podjęła KAŻDĄ spośród moich decyzji. czyli gdybym najpierw nauczyła się odpowiedzialności przed która chroniła mnie choroba, a potem dopiero wzięła na siebie jej ciężar za decyzję o przytyciu i ostatecznym zdrowieniu. pokręcone to wszystko . ale cholera to wszystko o czym onaonaona pisze jest mi takie bliskie. ![]() a ja jestem sfrustrowana jeszcze czasem................
__________________
uśmiech pięknie zagrany. sometimes i feel like screaming
|
|
|
|
|
#2678 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Miasto Ogrodów
Wiadomości: 3 195
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
Cytat:
moga cie ubezwlasnowolnic,wiesz? |
|
|
|
|
#2679 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 42
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
kurde.. Ty studiujesz psychologię?
wiem, robic cos swojego, ale ja wlasnie nie mam chęci takiej wewnetrznej.. od środka.. i masz racje w tym, ze chorować mi jest wygodniej.. bo nie jestem odpowiedzialna.. ale to jest taki paradoks. bo z jednej strony nie chce byc odpowiedzialna, a z drugiej strony chcialabym wreszcie! tylko, ze mylnie na to patrzę.. bo poki co patrzę tylko pod kątem jedzenia.. wiem, ze mi bardziej potrzebna jest terapia niz jedzeenie.. mama tez wie, ze tu chodzi o moje myślenie.. ale ona musiala poczynic pewne kroki, jak to ona mowi, no bo w koncu bym sie nie obudziła.. ciągle mowila, ze spadnie mi cukier i sie nie obudzę, albo, ze złamię kregoslup (mam silna osteoporoze..) itd.. tylko, ze wkurzam się i wybucham! bo juz od prawie tygodnia staram się, jem.. bo boje sie szpitala jak nie wiem co! i przytylam.. (600 g od czwartku ) jednak mama mowi, ze nic nie przytylam, bo sie w ogole nie wyprozniałam, poza tym organizm jest w szoku- w sumie mam taką nadzieje.. wiec to sie tak zebrało. eh.. i mimo, ze spelniam umowe, która zawarlam z lekarką-tyję to ona mowi,ze mnie da do szpitala, bo jestem agresywna, czy cos.. (zrobilam sie strasznie pyskata i chamska podczas choroby, ciezko mi nad soba zapanowac, jak wpadne w jakis szał, szczegolnie dzis, jak zobaczylam, ze jest 600 gram wiecej.. ) no itd... ale w takim razie po co ja sie kuźwa tak staram?! umowe spelniam: jem, tyje - unikam szpitala.. i teraz tak dziwnie.. bo wiem, ze musze zjesc dany posilek- to jest jak przymus w szpitalu. potrzeba takich drastycznych metod, zebym jadla.. jak nikt nie pilnuje,nie jem. gdy jest sytuacja, ze grozi mi szpital-"jesz,albo szpital" to potrafie.. jednak posilki narzucone przez lekarke i codziennie to samo jem, i o swoich porach, no i mama siedzi przy mnie, musi pilnowac. zreszta taka jest prawda, gdyby nie siedziala- nie jadlabym tego wszystkiego.. chce byc odpowiedzialna, a nie potrafie zadbac o siebie w tak podstawowym zakresie? o tym wlasnie rozmawialam tez z psycholog.. jakie to dziwne.. byłoby mi łatwiej na razie utrzymywac wage i probowac sie leczyc.. ale ja ciagle czuje sie z przymusu. jezdze do terapeuty nie do konca z wlasnej chęci. jem nie z wlasnej chęci i woli. wszystko jest na zasadzie strachu przed czyms. nie zjem-szpital. ale jak dlugo? jednak moze dopiero, gdy bylabym sama zrozumialabym co jest na prawde wazne? i zaczela sie leczyc dla siebie? czesto wydaje mi sie, ze nie dotknelam jeszcze na tyle dna, by moc sie odbic.. jakie to chore! te mysli ciagle mnie nachodza. bmi 14,4? nie jest niskie. a dzisiaj policzylam i bylo wg dzisiejszej wagi 14,6 i od razu mysle: jaka gruuba swinia. i dzisiaj caly dzien taki miałam, czułam sie jak beczka, nie moglam patrzec na swoj brzuch i nogi.. przerazenie mnie ogarniało.. jednak jadlam, bo wiem co inaczej mnie czeka.. gdybym nie zjadla chociaz jednej kolacja mama by powiedziala lekarce ,a ta pewnie od razu, ze znowu zaczynam i szpital.. mimo,ze przytyylam! wiec wole nie ryzykowac. bo nie po to zaczelam sie "starac" i tyc, by wyladowac w psychiatryku po raz kolejny i po raz kolejny zagłębiac sie jeszcze bardziej w anoreksji. co do jakiejs pasji.. hm np lubie malowac, ale w ogole jakos nie mam chęci, jak juz napisalam. jednak teraz zajme sie wiecej nauką, poniewaz od wtorku juz nie bede miala internetu.. mama tak postanowila.. i wie cos,ze mam kontakty z innymi anorektyczkami. wiedziala tez jakie np mialam opisy na gg, nie wiem skąd, od znajomych, dlatego nr zmieniłam, a ona pozniej znowu zaczela mi o moich opisach, nie wiem skad wiedziala! mam dosyc.. zaraz od razu do babci dzwoni i wszystkie przeciwko mnie. jednak ja nieraz tez tak robilam- tak zostalam wychowana. jednak teraz oddaliłam się od rodziny i otoczenia, jestem ja i choroba i tak jest łatwiej... złudne myslenie. eh
|
|
|
|
#2680 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
aaaaaaaaa!
nie, nie i nie. Ta rozmowa się zrobiła bez sensu, bo opisujesz objawy, które są nieistotne. czym się zajmujesz oprócz zdrowienia? oprócz zamartwiania się posiłkami? cokolwiek to jest, jeśli jest zajmuj się tym jak najczęściej obok jedzenia...staraj się sprawić, by żarcie było środkiem do życia, a nie jego celem (cel jako niejedzenie, przytycie, nieważne). na siłę wychodź z domu, na siłę rób to, co kiedyś lubiłaś a teraz, gdy tak fascynuje Cię choroba, stało się dla Ciebie szare i nudne, i przyziemne.co do terapii - chcesz zostać z chorobą całkowicie sama? totalnie sama za nią odpowiedzialna? psycholog jednak zdejmuje z Ciebie trochę tego ciężaru... no ale - it's up to You. decyduj. KAŻDA TWOJA WŁASNA DECYZJA jest na wagę złota, nawet ta zła... ten przymus to czujesz pewnie dlatego, że musisz tyć rownolegle. Nie dalabys rady choc trochę przybrac na wadze? umow sie z psycho na iles kilo i daj sobie potem siana, poczekaj. ale zagrazajacy zyciu stan zdrowia niestety kwalifikuje Cię na leczenie szpitalne... Mama chcąc Cię ratować KRZYWDZI CIĘ. Robi z Ciebie niezdolną do czynu i samodzielnego myślenia istotkę, trzyma Cię na etapie rozwoju emocjonalno-przystosowawczego dwunastolatki. ale Ty dajesz jej się trzymać, bo sobie wmówiłaś, że nie jesteś gotowa do odpowiadania za siebie....... małe kroczki. własne decyzje, własne życie, wychodzenie poza obrąb choroby - tego Ci trzeba. moze zacznij od zmiany myslenia: cokolwiek robisz/myslisz o czymkolwiek decydujesz, wszystko jest TWOJE. nie ma, że gdy zapytasz mamę o radę, powiedzmy jakie studia wybrać i ona Ci powie, że pedagogike a Ty marzysz o anglistyce, ale pod wplywem jej słów zdecydujesz sie na pedagogikę - nie ma, powtórzę;-), że studia sie nie podobaja i TO JEJ WINA. Ty zdecydowalas swiadomie, Ty sie nie odwazylas na cos, mama byla posrednikiem, ale decyzje + konsekwencje naleza do Ciebie. zawsze. jakbys wybrala anglistyke i byloby masakrycznie beznadziejnie, to tez konsekwencje naleza do Ciebie ale w popelnianiu bledow nie ma niczego zlego. aha. postaraj się nie przenosić odpowiedzialności za coś na innych (co zjeść na śniadanie: bułkę z masłem czy owsiankę? bułkę z masłem. (jesz. wyrzuty sumienia, dół) mamo nienawidzę cie bo kazalas mi zjesc bulke i przez ciebie bede gruba!!!!!!!!!!!!!chcialam zjesc owsianke, bo ma mniej kcal ale Ty kazalas bulke z maslem) tyle ode mnie. nie wiem, jak jeszcze moge Ci pomoc. chyba nie mogę nic wiecej zrobic poza wskazaniem drogi. zacznij od brania odpowiedzialnosci za te blahostki (niby...), od wypracowania w sobie mechanizmu nieobwiniania innych za skutki Twoich decyzji...pracuj na terapii i dojrzewaj do Zdrowienia, bo kiedy odnajdziesz w Sobie sile i poczujesz, ze dasz rade SAMA o sobie decydować a mama Ci na to pozwoli choroba stanie się ZBĘDNA [nie bedziesz juz potrzebowac czegos swojego patologicznego, bo przeciez bedziesz to miec niepatologiczne w prawdziwym swiecie].(btw - Twojej mamie potrzebna jest terapia albo dluga rozmowa z lekarzem!!!!!!!!! niesamowicie Ci szkodzi swoim zachowaniem, juz lepiej gdyby Cie totalnie olewala niz wyreczala we wszystkim!!!!!!!! moze Ty z nia porozmawiaj? ale musisz tez dac cos od siebie, zasluzyc na zaufanie...) ---------- Dopisano o 23:26 ---------- Poprzedni post napisano o 23:21 ---------- aha. przeczytaj druga czesc tego posta, bo edytowalam a Ty w tym czasie odpowiadalas i nie wiem, czy sie zapoznalas z jego trescia: https://wizaz.pl/forum/showpost.php?...postcount=2677 i odnosnie "anorektyczek" (nie nazywaj nikogo odchorobowo, ok? ) : https://wizaz.pl/forum/showpost.php?...4&postcount=13
__________________
uśmiech pięknie zagrany. sometimes i feel like screaming
Edytowane przez iza_wiosenna Czas edycji: 2009-11-29 o 23:23 |
|
|
|
#2681 |
|
Przyczajenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
Eh, jeśli mogłabym się wtrącić w wątek... Mam 15 lat, od około 4 miesięcy choruję na anoreksje. Zaczęło się pewnie jak u większości z was, chęcią zgubienia paru kg (mimo iż w moim przypadku nie było takiej potrzeby ; /)...Zagalopowałam się i wpadłam w to bagno. Aktualnie staram się wyjść z choroby, jeżdżę na trapię, jestem pod opieką lekarza. Muszę przytyć, jednak wiadomo, jakaś blokada ciągle w głowie jest. Są momenty, w których jestem zmobilizowana i naprawdę chcę jeść więcej i przytyć, ale czasem mam chwile totalnego załamania. Niby jem 5 posiłków dziennie, ale wiem że to jeszcze za mało i powinnam jeść więcej, ale nie bardzo wiem co mogłabym dodać do mojego jadłospisu (a luźne podjadanie między posiłkami jakoś mi nie wychodzi...). Z drugiej strony problemem jest to, że gdy zjem np. duży obiad to zaraz ograniczam podwieczorek czy kolacje...
Od jakiegoś czasu śledzę ten wątek i czytając wasze posty czuję się trochę silniejsza i zaczynam rozumieć co robię nie tak, widzę, że są tu bardzo doświadczone osoby, które być może i mi mogłyby coś doradzić i wybić z głowy głupie anorektyczne myśli... Mam nadzieję, że da się zrozumieć coś z tego co napisałam heh.... |
|
|
|
#2682 | |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
Cytat:
problemem nie jest duży obiad i lichy podwieczorek, problem jest w 'tym czymś' co Cię motywuje i demotywuje. Gratuluje podjęcia terapii, wierze, że stać Cię na wysiłek z nią związany.
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
|
#2683 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Miasto Ogrodów
Wiadomości: 3 195
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
super, dostalam wyniki TP we krwi, bialka mam 66/norma jest od 66 do 87/, miesiac temu bylo 79,6.
dziecko z konga; nie ma odwrotu,trza zaczac jesc na powaznie |
|
|
|
#2684 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 783
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
ja tez dostalam wynik badania chormonow.. okazalo sie ze przy moim poziomie estrogenow(mam taki jak kobiety w czasie menopauzy:/) nie dostalabym okresu bez zastosowania chormonow.. i teraz biore estrogen w plastach dokladnie system sequi czy ktoras z was o tym slyszala? penwie po estrogenie nabiore 'kobiecych ksztaltow' com? tak mi sie wydaje... ale to moze tylko takie gadanie ze po chormonach tyje sie 'z powietrza'
|
|
|
|
#2685 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
jakiś plan masz?
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
#2686 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
stosowalam system sequi i nie przytyłam.
__________________
uśmiech pięknie zagrany. sometimes i feel like screaming
|
|
|
|
#2687 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Miasto Ogrodów
Wiadomości: 3 195
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
|
|
|
|
#2688 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 1 174
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
ja też mam brac plastry system sequi chociaż wyniki badań mam jak to lekarz powiedział idealne. nie wiem o co wiec chodzi? mam 2 opkowania zapisane i ciut sie ich boję. może napisałby ktoś więcej na ten temat.
__________________
Świat nie jest taki zły ![]() Turcja Alanya- 2007 Tunezja Sousse- 2008 Egipt Hurghada- 2009 Turcja Marmaris- 2010 Grecja Rodos Egipt Sharm el sheikh- 2011 Izrael Jerozolima i Betlejem Wyspy Kanaryjskie Fuerteventura- 2012 Grecja Kreta 2013- ? |
|
|
|
#2689 | |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
Cytat:
a jak się ruszać?
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
|
#2690 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Miasto Ogrodów
Wiadomości: 3 195
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
|
|
|
|
#2691 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
kacha ja zrywam.
__________________
pani pasztetowa
![]() |
|
|
|
#2692 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
pobaw się kasik węglami i tłuszczami, jak Ci będzie bardziej pasowało, żeby się tak sztywno nie trzymać.
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
#2693 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 783
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
dzieki za odp
mam nadzieje ze zadnych skutkow ubocznych nie bede mialakurde......... chyba schrzanilam sobie kolejna rzecz w moim ciele.. PIEKIELNIE bola mnie kolana i inne kosci..dzisiaj nie dalam rady dosc do domu ze szkoly.. czytalam ze to z pwoodu braku estrogenow eh..
Edytowane przez 201703061224 Czas edycji: 2009-12-03 o 17:00 |
|
|
|
#2694 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
albo łapie cie grypa, mnie wczoraj wieczorem tak polamalo ze dzisiaj chodze po scianach.
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
#2695 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 783
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
z jednej strony mowie 'oby' a z drugiej 'nie' bo byc przykuta do lozka przez kilka dni nie chce:P inncyh objawow nie mam,glowa nie boli,kataru nie mam,gardlo ok.. ale dobra nie jestem lekarzem wiec nie moge sobie wymysac diagnozy
|
|
|
|
#2696 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
a przez resztę życia tak ?
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
#2697 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 783
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
nie no co ty, chodzilo mi tylko o grype z tym NIE
|
|
|
|
#2698 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 319
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
Oj skąd znam ten problem, u mnie od 2 lat okres pojawił się tylko raz jak dostałam tabletki od ginekologa. Tabletki zniknęly (miałam je brać 3 miesiące) i okres też.
|
|
|
|
#2699 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
i co dalej?
__________________
Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Anthony de Mello kocham Cię życie! |
|
|
|
#2700 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 880
|
Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
No ludzie, no... niecały tydzień choroby, zero ruchu, ponad kilogram w dół i jeszcze brak samozaparcia, by odzyskać ten kilogram...Dopadła mnie jakaś blokada, poczucie bezsensu...to się ciągnie już rok...Wiem, że nie wolno mi się poddawać, ale trochę mnie to wszystko demotywuje...Dobra, bardzo, a nie trochę.
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum W krzywym zwierciadle odchudzania
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:37.







Onaonaona może nie odrabiać lekcji, jeśli zje obiadek, onaonaona musi robić to, co my jej każemy, bo mamy monopol na władzę nad nią, onaonaona jest tak bezbronna, że sobie bez nas nie poradzi, musimy jej dotrzymywać kroku i wyręczać w każdej sprawie, bo jest kruchutka, delikatna jak jajko rozbije się albo jeszcze gorzej
. ale cholera to wszystko o czym onaonaona pisze jest mi takie bliskie. 



zajmuj się tym jak najczęściej obok jedzenia...staraj się sprawić, by żarcie było środkiem do życia, a nie jego celem (cel jako niejedzenie, przytycie, nieważne). na siłę wychodź z domu, na siłę rób to, co kiedyś lubiłaś a teraz, gdy tak fascynuje Cię choroba, stało się dla Ciebie szare i nudne, i przyziemne.



