|
|
#121 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 2 736
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Ja posadziłam też kolejną różę - wykorzystałam skrawek ziemi, który jest przy grobie. Teraz jest maleńki różany ogródek, z ławeczką, płotkiem, trawą. Tata bardzo lubił róże....
Trzymaj się, Natalia
__________________
Prawdziwy przyjaciel pozostawi ślady łap na Twoim sercu. |
|
|
|
|
#122 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Cytat:
Patrzac na podpis widze ze to juz rok... jak przeżyłaś ten dzien? pozdrawiam
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
|
#123 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 2 736
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Oj, dość marnie. Ogólnie to jakoś nie najlepiej się ostatnio czuję. Niby to tylko rok, a ja mam wrażenie, jakbym Go nie widziała od wieków. I tak naprawdę to chyba wciąż jeszcze nie pogodziłam się z tym, że odszedł.
Staram się trzymać pion. I przyzwyczajam się do myśli o weselu - choć ciężko mi to przychodzi. Ale życie toczy się dalej. Nie mogę przetłumaczyć mamie, że noszenie czarnych ubran nic w zasadzie nie znaczy.... Przez calutki rok nosiła wyłącznie czarne ubrania - myslałam, że po rocznicy coś się zmieni. Ale gdzie tam - zmieniło się to, ze załozy czarną bluzkę czy spódnicę z niewielkim dodatkiem innego koloru. Szanuję jej decyzję, ale już patrzeć na te czarne ubrania nie mogę. Nie wiem, dlaczego się tak uparła. Ale nie dociera do niej nic w tym względzie. Ja żałoby w zasadzie nie nosiłam - nie lubię czarnego koloru, nie miałam ubrań, więc nie kupowałam nic specjalnie. Zresztą wiem, jakie zdanie miał na ten temat Tata - ja mam takie samo - żałobę nosi się w sercu, w czerwonej bluzce będę za Nim tęsknić tak samo jak w czarnej. Mam wrażenie, że moja mama zachowuje się tak ze względu na otoczenie - ona zawsze dużą wagę przykładała do tego, "co ludzie powiedzą i pomyslą". Zimą był problem, no bo przeciez ma płaszcze w kolorach brązu lub stalowych, a jak to w takim iść? Eh.... A co u Ciebie?
__________________
Prawdziwy przyjaciel pozostawi ślady łap na Twoim sercu. |
|
|
|
|
#124 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Co do ubioru w żałobie to mamtakie samo zdanie jak Ty. To ze sie nie ubieram na czarno nie znacyz ze niu czuje pustki po stracie bliskiej osoby, ale niektórzy tego nie rozumieją. Ostatnio ktos z rodziny pytał mojej Babci dlaczego ja nie nosze żałoby
wkurzyłam sie bo przeciez mógł mnie zapytac. Nikt nie pomyśli ze moze specjanie niechce sie z tym afiszowac, zwracac uwagi na siebie, przeciez nie wszyscy wiedza i niech tak pozostanie ehh whatever.Moja mama podobnie jak Twoja ma te swoje stare utarte zasady, chociaz myśle ze nie w takim stopniu. Myśle ze Twoja mama w ten sposób moze chce jakos uczcic pamiec Ojca i to jak go Kocha. Moze właśnie to wesele bedzie jakims przełomem dla Was wszystkich, domyślam sie ze to bardzo cieżkie cieszyc sie ze szcześcia młodej pary a jednoczenie czując ból w sercu kiedy na takim wydarzeniu brakuje jednej z najważniejszych osób życie jest do D... smutne, trudne i krótkie. Nie układa mi sie tez za bardzo ostatnio... sesja słabiutko (brak motywacji wcześniejszej), znajomi... stosunki dobre nawet lepsze ale otepiała bywam chwilami no i straciłam praktycznie kontakt z pewna osoba która poznałam w pewnym sensie przez ostatnią sytuacje, która mnie wspierała, rozumiala i pomagała był takim Kimś do kogo mozna bylo zawsze na gg napisac i ten puisty czas wypełnic, no ale to juz czas przeszly heh i mimo staran utrzymania kolezenskich stosunkow nie da rady... bo to tylko facet ktoremu sie znudzilam ahh smutne to życie, ale juz nie smece mam dobre postanowienie poprawy
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
#125 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 2 736
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Ludzie gadają i nic na to nie poradzisz. Ja mam to wszystko w..... Żałobę mam w sercu ciągle i prawdopodobnie jakoś to bedzie do końca życia - coraz słabiej, ale zawsze. A jeśli dla kogoś to jedynie czarne ubrania - to tylko pożałować można płytkości myślenia.
Mama na pewno robi to z szacunku i miłości dla Taty, ale i sporo w tym właśnie takiej obawy przed tym, co inni powiedzą. Taka była, taka jest i taka pewnie będzie. Ale chcialabym już zacząć normalnie żyć - a nie ciągle patrzec na te czarne ubrania. Jeśli ten facet odwrócił się od Ciebie w takim momencie, to nie jest warty Twojego zainteresowania. Człowieka poznaje się właśnie w trudnych momentach - nie sztuka towarzyszyć komuś w radości, ale w smutku i cierpieniu. Tylko że przeważnie w takich momentach zostaje się samemu z tym wszystkim... Na pewno znajdziesz kogoś, kto będzie z Tobą na dobre i na złe. Życzę Ci tego z całego serca. Sesją się nie martw - grunt, że zaliczyłaś. Będzie lepiej - w takiej sytuacji to normalne, że nie miałaś głowy do nauki. Ja mam teraz w sobie takie przekonanie, że mogę wytrzymać naprawdę wiele - dałam sobie radę z tym, to dam i z innymi rzeczami. Na Tatę mogłam liczyć bezwzględnie zawsze i w każdej sytuacji. Teraz czas iść dalej samemu. I starać się, aby kiedyś stać się dla mojego syna taką pomocą, jaką dla mnie był Tata. Jak Twoja Mama? Planujecie coś na wakacje? Buziaki. ps. Twój Tatuś zmarł w dniu, kiedy mój miał urodziny.
__________________
Prawdziwy przyjaciel pozostawi ślady łap na Twoim sercu. |
|
|
|
|
#126 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Dziekuje jak zawsze za miłe słowa otuchy
![]() Owy facet bardzo mi pomógł w czasie gdy z Tata było naprawde bardzo źle a ja siedzac zamknieta w domu omal po ścianach nie zaczełam chodzić i wiem ze gdyby nie te rozmowy na gg wtedy z Nim to cieżko by bylo... nawet wole nie myśleć. Jednak masz racje... chociaz ja na nic nie liczyłam, ale skoro teraz po tym, wszystkim jak mu zaufałam i powiedziałam tyle co prawdziwemu przyjacielowi (nie jestem wylewna) to widze ze nawet na kolezenstwo nie ma co sie łudzic. Mama pochłonieta praca na działce z reszta jak co roku to jej pasja i całe życie, ja niestety jeszcze sesji nie zaliczyłam jutro poprawka ostatnia... :| moze w koncu... moze, ale najgorsze jest to ze w gruncie rzeczy czasem mi to zupełnie obojetne niedobrze. Na wakacje nie mamy specjalnych palnów.Ja zaczynam praktyki w lipcu a w sierpniu chciałysmy w góry pojechac no moze na pare dni chociaz.Wierzysz w przeznaczenie Allmode? w to ze w zyciu kazdy szczegół ma jakies znaczenie i nic przypadkowego nie dzieje sie bez przyczyny? bo ja mysle ze kazda data i kazdy czlowiek nawet przelotnie poznany (owy kolega) mial jakieś znaczenie w naszym zyciu. Chociaz data urodzin Twego Taty, to moze akurat zbieg okoliczności... Oby nigdy nie zabrakło nam tej siły, a te najgorsze wydarzenia dały wiecej pewnosci siebie i siłe przenoszenia gór o!
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
#127 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 2 736
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Wierzę, że co ma być to będzie - choć ciężko mi to czasem zrozumieć. Szczególnie, jak patrzę na mojego synka - bo dziadek był jego prawdziwym przyjacielem, powiernikiem, najlepszym towarzyszem zabaw. I wtedy dotkliwie odczuwam niesprawiedliwość losu...
I wierzę również w to, że teraz mam więcej siły. Ja za tydzień się wybieram w góry - muszę odpocząć, naładować akumulatory, odreagować wreszcie. Mieć wolne od sprzątania, garów, pracy i wreszcie spokojnie zająć się moimi lalkami Strasznie tego potrzebuję.Daj znać, jak poszła poprawka. I nie martw się - ja też mam często tumiwisizm i totalny brak chęci.
__________________
Prawdziwy przyjaciel pozostawi ślady łap na Twoim sercu. |
|
|
|
|
#128 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Co do poprawki to czekam cały czas na wyniki, ale... chociaz lepiej cii wole nie zapeszać chopciaz w tym wypadku. Niestety z 1 examu z sesji mi nie poszło 1 cholerny punkt ;/ czy ja nie mam pecha... ehh dobra bez zrzedzenia miało byc ;P w niedziele jade na "dopytke" ustną matko Świeta
ale koleżanka chce mnie zawieźć moze jeszcze jedna pojedzie a potem na plaze no trzeba sobie jakos zycie umilić. Dziś po pierwszym dniu praktyk i jestem o dziwno zaciekawiona i narazie ok.2 dni temu dowiedziałam sie ze moich znajomych Ojciec zmarł chyba nagle a są mniej wiecej w moim wieku ;/ a dzisiaj dzwonił pewien znajomy Ojca i chciał z nim rozmawiać... zamarłam nie wiedziałąm jak mu to powiedziec. Po chwili w słuchawce "o Boze, Jezu..." i tak w kółko rozbita wtedy łaże znowu... ale, ale miało byuć lepiej... wiec musi byc, tylko jeszcze nie wiem kiedy... chyba kogoś naprawde potrzebuje
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
#129 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-02
Wiadomości: 140
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Mój tata też nie żyje od zeszłego roku,najgorsza dla mnie jest myśl że go zabili,ale ja nie miałam czasu żeby sie do tego przygotowac,najlepiej teraz wspieraj tate i badz z nim,to wazne.
__________________
... Kocham Cię Krzysiu I Tylko To Się Liczy... |
|
|
|
|
#130 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Cytat:
na śmierć nie idzie sie przygotowac... ja czasem mysle ze wolałabym nagłą, bez widoku ciągłego cierpienia i bezradnosci w jakiejkolwiek próbie pomocy, chociaz moze nie powinnam tak myśleć. Domyslam sie ze o mame Ci chodziło odnośnie wspierania... 3maj sie
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
|
#131 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 39
|
Piszę z nadzieją, że ktoś zauważy mojego posta... Potrzebuję pomocy. Tzn. nie ja ale moja najlepsza przyjaciółka. Kilka dni temu odszedł jej Tata. Długo walczył ze straszną chorobą, nie udało Mu się przetrwac
. Mała jest załamana, nie ma co się dziwic. Tym bardziej, że ma dopiero 18 lat. W tym roku matura, studniówka... Codziennie będzie wracała do pustego domu, widziała puste łóżko, na którym zawsze leżał... Chcę byc dla niej jakimś oparciem, ale nie wiem jak jej pomoc, chociażby w jakimś najmniejszym stopniu. Zupełnie nie wiem, jak się do tego zabrac. Czego potrzebuje taka osoba? Samotności? Wyjścia do ludzi? Nie chcę się jej narzucac, ale nie mogę jej przecież zostawic z tym samej . Bardzo się o nią martwię . Proszę, pomóżcie, co robic????
|
|
|
|
|
#132 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 5 337
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Ewcia300590 nie wiem czy jest coś co mogłabyś zrobic/powiedzieć by poczuła sie lepiej..przynajmniej w chwili obecnej to poprostu musi minąć, to jest świeże zadne wyrazy wspolczucia nie pomoga, ona nie bedzie chciała ich słuchać.. niech poprostu czuje to, że jesteś przy niej, blisko, że nie jest sama..
__________________
similia similibus curantur. "Racjonalizacje, to kłamstwa, które mówimy, by samemu poczuć się lepiej." |
|
|
|
|
#133 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Czytając Was dziewczyny łzy mi płynęły strumieniami
W kwietniu zmarł mój dziadek, teraz babcia, a jego żona leży w szpitalu, pękł jej tętniak. Brat mojej mamy i syn jego umarli na raka, dziadek też na raka, szwagier mamy na raka się wyleczył, siostra mamy, a jego żona ma operacje na oczy, bo ma guza, druga siostra mamy ma guzy na tarczycy, siostra taty zmarła na raka i jaka teraz jest prawdopodobność, że i moi rodzice będą mieli nowotwór? ogromna
__________________
fight |
|
|
|
|
#134 |
|
Rozeznanie
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
ja przezylam smierc kuzynki, zostala zamordowana gdy miala 12 lat... musze powiedziec ze ciezko sobie twdy radzilam, bo jezdzilam do niej co wakacje no i sama bylam jeszcze dzieckiem bo bylam starsza od niej zaledwie rok...
na twoim miejscu poszlabym do psychologa, kogos z kim mozesz pogadac, wyzliac sie... ja nie poszlam i to byl mój bład...
__________________
zaczynamy walkę z wagą! 69 -68 -67 - 66 - 65,7 - 64,5 - 63 - 62,5 - 61 - 60 - 59 - 58 - 57 - 56! -----> tyle ma być )
|
|
|
|
|
#135 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 39
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Za mną smierc Babci i Dziadka... Zmarli rok po roku, mieli po 68 lat. Byli mi bardzo bliscy, ale nigdy nie można tego porównac z odejściem któregoś z rodziców. Rok temu odszedł także brat mamy, ale z Nim nie miałam żadnych bliższych konatktów. Każdy z tych pogrzebów przeżyłam mocno, każdy inaczej. Jednak Mała straciła Tatę - ja nawet boję się wyobrazic, co Ona czuje... Jestem z nią jak tylko mogę, całym sercem.
Najbardziej przeżyłam jednak odejście przyjaciela. Miał dopiero 16 lat, zginął w wypadku samochodowym trochę ponad półtora roku temu. Rozpędzony kierowca z powodu nadmiernej prędkości i ulewnego deszczu nie zauważył Go wchodzącego na przejście, ani On nie widział samochodu... Zmarł w szpitalu na skutek rozległych obrażeń... To stało się tak nagle... Jeszcze rano rozmawialiśmy w szkole, a kilka godzin później już Go nie było... Nie było . Do dziś nie mogę pogodzic się z Jego śmiercią. Mimo że co miesiąc odwiedzam Jego grób mam nadzieję, że to nie On tam leży... Wydaje mi się, że gdzieś wyjechał, że niedługo znów się zobaczymy... Brakuje mi Go codziennie, ale czasem tak bardzo, że cały dzień płaczę wtulona w misia jak mała dziewczynka... Był zawsze taki wesoły, uśmiechnięty, pełen chęci do życia, życzliwy dla każdego, zawsze potrafił pomóc, chociażby w szkole, pocieszyc i wyciągnąc z dołka... Taki żyje w moim serduszku... Dziś na pewno Mała w Nim miałaby przeogromne oparcie i tonę zrozumienia. Ale zamiast tego spotkał się z Jej Tatą po tamtej, lepszej stronie życia...Chyba nigdy nie wybaczę Bogu, że Go zabrał... ;(. |
|
|
|
|
#136 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Dopiero zauważyłam ze wątek znowu "ożył"
chociaz czy to tak dobrze to tez nie wiem...Ewcia jedyne jak mozesz jej omóc to bądź z Nia i staraj sie zeby wychodziła z Tobą gdziekolwiek do ludzi. Każdy inaczej to przeżywa ale siedzenie w domu szczególnie samemu w miejscu gdzie czesto zostają rzeczy po osobie jest dobijające i nawet jak sie nie chce to nie idzie nie myśleć. Ja nadal miewam napady płaczu chociaz coraz żadsze a bywalo źle. Wczoraj mineło 5 miesiecy i moge powiedziec ze czuje sie lepiej ale nadal w najmniej oczekiwanych momentach to powraca no i nie jestem juz osobą taka jaka byłam, nie potrafie... Nie mów jej ze ją rozumiesz, bo nie idzie a co niektórzy moga sie denerwować, chociaż mysle po tym, co napisałaś ze Ona mimo iz pewnie nie dopuszczala mysli o smierci to jednak byla bardzo swiadoma tego i pewnie nie bedzie miala zalu do świata (dlaczego?!) tak akurat jest u mnie. ToTylko Ja2 to ze tyle osób w Twojej rodzinie miało raka nie znaczy ze i u Ciebie i najblizszych musi tak byc, nie ma co sie zamartwiac na zapas bo przed smiercia nikt nie ucieknie a szkoda zycia lepiej korzystac z kazdej chwili i doceniac to co sie ma.
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
#137 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Nie wiem czy Ktoś to przeczyta, ale musze to napisać bo sama nie wiem co o tym wszystkim juz myśleć...
Podnosze sie no przynajmniej próbuje i sie staram, chciałabym zeby zycie nabrało znowu sensu i nie bylo juz tak ciezkie i bolesne z brakiem perspektyw na lepsze. To cieżke bardzo... a moze ja tylko histeryzuje Wiem ze po wczorajszym dniu jak zagadałam do dobrej kolezanki z grupy ze studiów widząc jej ostatnie opisy i dowiedzialam sie od niej o czymś (o czym wolałabym juz wiecej nie slyszeć... ) podłamałam się i wszystko wróciło w jedneju chwili mi przed oczyma Moja koleżanka ma nowotwór i widocznie zaufała mi moze w jakis sposób ze opisała wszystko dosyc dokłądnie, otworzyła sie bo wie ze miałąm z tym do czynienia.Strasznie jej współczuje bo wiem ze to poważne mimo iż ją pocieszam, przejełam sie tym i starałam wyciagnąc ją z dołka mam nadzieje ze w ciagu roku sie nie załamie. Otóż pisze, bo obawiam sie tego co bedzie... czy podołam kiedy znów zacznie zadawac mi pytania o przebieg taty choroby lub też zacznie sie załąmywać.Nie wiem czy zniose to nerwowo znowu, tak bardzo bym chciała sie odciac od tego wszystkoego Za bardzo sie angazuje czasem ale przeciez nie moge załamanej osoby tak sobie zostawic powiedziec ze mi przykro i odwrócić sie na piecie... ehhhh
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
#138 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Dziś zmarła moja ukochana Babcia;( Była dla mnie kimś wyjątkowym... Zwolniłam się z pracy, siedzę w pustym mieszkaniu i płaczę. Jutro jadę do rodziców, pomogę mamie, zajmę się gośćmi. Dziękuję Bogu, że niecały miesiąc temu wzięłam urlop i spędziłam z Babcią tydzień.
Zmarła na czerniaka. . . Kiedy każdy z nas myślał, że wszystko idzie ku lepszemu ta okropna choroba znowu zaatakowała. Dziś nadszedł koniec. Ryczę jak głupia.... Już nigdy nie zadzwonię do niej, żeby zapytać się, jak gotuje się jakąś zupę.... Nigdy nie zapytam się o hasło do krzyżówki.... Nigdy nie pójdę z Nią na spacer naszą utartą trasą... Nie zobaczy mnie w białej sukni... nie pozna moich dzieci w przyszłości... Jest mi tak bardzo, bardzo smutno!!! I boję się pomyśleć co czuje moja Mama.... To niesprawiedliwe, ze taka wyjątkowa osoba musiała tak szybko odejść. Niesprawiedliwe...
__________________
|
|
|
|
|
#139 |
|
BAN stały
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Dziewczyny przez was i ja się rozpłakałam.
To wszystko jest takie smutne, aż nawet trudno o tym pisać. Natalio, dzieki za pv, jak z twoją koleżąnkA? |
|
|
|
|
#140 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Cytat:
![]() z koleżanką dobrze o dziwo bardzo dobrze podziwiam ją, a najbardziej jej młodsze rodzeństwo wspierają się nawzajem, widać dużą wieź i myśle ze to iż razem to przezywali pomogło w przejsciu przez najgorsze. Ta koleżanka to jedna z niewielu osob z którą bez słów sie w tej sprawie rozumiem. Ale teraz jest już dobrze... czas leczy rany naprawde chociaz niewidoczne blizny pozostają i wpływają czasem na obecne życie mimo ze nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawe. No chyba ze tylko ja tak mam Jak ktoś ma miękkie serce to musi miec twardą D.... niestety pozdrawiam
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
|
#141 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: kraina uśmiechu i dobrego humoru :-D
Wiadomości: 7 690
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Dzisiaj zmarł mój ukochany Tatuś, nagle, na zawał. Nie wiem co napisać...
Czy ból będzie kiedyś do zniesienia? |
|
|
|
|
#142 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 96
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Bardzo Ci współczuje. Ja moge powiedzieć,że ból..do zniesienia będzie, ale napewno nigdy nie przestanie boleć. Czas przyzwyczaja do ran
Ale nie goi ich. Płacz,krzycz,rozpaczaj. Rób wszystko żeby ulżyło chociaż troche. Znajdź wsparcie u bliskich. Rozmawiaj albo milcz-razem jest łatwiej. Pozdrawiam i dużo siły życze,żeby to jakoś przetrwać.
|
|
|
|
|
#143 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: kraina uśmiechu i dobrego humoru :-D
Wiadomości: 7 690
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Dziękuję nati. Musimy przez to przejść ja i mama - przynajmniej mamy siebie.
|
|
|
|
|
#144 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 96
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
A ja znów znalazłam się w beznadziejnej sytuacji. Tym razem dotyczy mojej babci. Okazało się,że ma raka woreczka żółciowego z przerzutami na wątrobę. Totalna beznadzieja. Lekarze mówią,że już jest bardzo zaawansowana choroba. Na domiar złego 2 tyg temu zawału dostała i leży w szpitalu. Wiem,że muszę jakoś się pogodzić,że niedługo odejdzie bo jest w złym stanie..tylko jak? Jak znów przetrwać i pogodzić się z odejściem kolejnej ukochanej osoby? A jak Wy sobie radzicie? Pozdrawiam
|
|
|
|
|
#145 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 52 421
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Dziewczyny, bardzo Wam współczuję...
Za każdym razem, jak czytam Wasze historie, przypominam sobie moją - moja babcia zmarła na 3 tygodnie przed moim ślubem. Była już bardzo chora, ale miałam ogromną nadzieję, że doczeka. Wiedziałam, że nie będzie jej na weselu, ani nawet na samym ślubie, chciałam pojechać do niej do szpitala, żeby się pokazać w sukience... Nie ma sensu opisywać tego, co czułam, bo możecie to sobie wyobrazić. Najgorsze w tym wszystkim było to, że przez to tak jakby nie umiałam dobrze przejść żałoby po jej śmierci i bardzo długo się to za mną ciągnęło... Dlatego tak ważne jest, żebyście dały upust swoim emocjom, płaczcie, jak czujecie, że musicie, to w końcu przejdzie... A w pamięci pozostaną tylko najpiękniejsze chwile. |
|
|
|
|
#146 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2006-12
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 212
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Witam dziewczyny.Sama znalazlam sie w tej sytuacji ,wlasnie stracilam najukochanszego dziadka,bylam jego wnusia do tej pory mimi ze wyszlam juz za maz.Najciezsze w tym wszystkiem jest to ze nie moge go porzegnac .mieszkam za granica i wrocilam 3 dni temu z kraju widzialam sie z nim dwa razy byl slaby ale myslalam ze wyjdzie z tego,oddawalismy krew dla niego z mysla ze przetrzyma,A to nagle taka wiadomosc tylko 3 dni po powrocie.jestem kompletnie rozbita placze calymi dniami,wplywa to negatywnie i na prace i na rodzine,jak mam sobie poradzic z tym bolem?
|
|
|
|
|
#147 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Cytat:
Jedyne co moge powiedzieć i nie jedna osoba pewnie to powie bo są to słowa stare jak świat "Czas leczy rany" albo i nie leczy ale przyzwyczaja do bólu... z czasem przejdzie narazie wszystko jest świeże, postaraj się czymś zając wazne by nie myslec jakos czas sobie wypełnić... Przejdzie naprawde... ale trzeba dać czasowi czas... Tym czasem pozdrawiam Cię gorąco i mimo ze te Świeta pewnie nie należą do Twoich najlepszych to prosze uwierz w lepsze jutro bo będzie lepiej
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
|
|
#148 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 51
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Bardzo wam współczuje dziewczyny.... ja ostatnio tez przezywam bol odejscia dwoch najukochanszych osob... bardzo tesknie za nimi
|
|
|
|
|
#149 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: aglomeracja
Wiadomości: 8 607
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Cytat:
Cytat:
... przeczytałam cały watek, szukając ukojenia ? sama nie wiem czego szukałam ... może słów że będzie lepiej ? że potrafimy przetrwać??? Moja mamusia, najlepsza przyjaciółka, życiowy drogowskaz .... uśmiechnięta, gotowa na każde wyzwanie, mająca dla każdego z nas czas ..... nigdy nie chorowała ... aż do 2 lutego br ... pierwsze diagnozy ... 4 luty - przeżuty - nowotwór - świat zatrzymał się ... dostaliśmy 3 tygodnie, wszyscy byliśmy razem, nie odstępowaliśmy na krok, ukrywaliśmy każda łzę, smutek ... wierzyliśmy do końca ... poniedziałek 21 luty - łzy, strach, ból ... pojawił się ból którego cholernie się baliśmy - ordynator przeniósł mamcie na intensywną, jedźcie do domu - przyjedziecie rano, pacjentka musi odpocząć ... 22 luty godzina 6:05 .... dzwoni telefon - szpital - widziałam że Mamcia odeszła 4:40 - całą noc modliłam się by nie cierpiała - wiem wiem to straszne że nie modliłam się o zdrowie ... ale nie mieliśmy szans wygrać .... dzisiaj mija 3 tygodnie i jeden dzień, mówią że z każdym dniem będzie lepiej a mi wydaje się że jest gorzej, tęsknię .... coraz bardziej tęsknię, nie potrafię wrócić do normalności ... czy jeszcze kiedyś będzie normalność ?????
__________________
[*] .. dzieli nas już tylko czas ... |
||
|
|
|
|
#150 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
|
Dot.: pogodzić się z KOŃCEM... (?!)
Cytat:
![]() Bedzie lepiej... póki co wszystko jest za świeze... czasu, czasu, czasu... to trudne wiem, ale uspokoi się, nastana dni że nie bedzie to jedyna mysl wypełniająca dzień... Powiem szczerze, że u mnie w kwietniu miną 3 lata od smierci Taty... byly dni ze w ogole nie myslałam i az wstyd mi czasem bo to niby tak jakbym o nim zapomniała... ale tak naprawde starałam się życ na nowo bez ciaglych mysli, placzu i wspominania. Udało się nastały dni w ktorych bez łez w oczach potrafię o Nim mówić nawet z obcymi mi osobami, co kiedys było niemożliwe. Tak naprawde nigdy się nie zapomni, nie wypelni tej pustki do konca... tez tęsknie ale to uczucie słabnie albo sobie to wmówiłam tego nie wiem ![]() W każdym razie kochana jestem z Tobą mimo że teraz wszystko jest tak bolesne to gwarantuje że nadejda dni w których będziesz się uśmiechać jak dawniej Pozdrawiam Cię serdecznie
__________________
Where words fail music speaks... 09.04.2008 [*]... |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 07:45.






wkurzyłam sie bo przeciez mógł mnie zapytac. Nikt nie pomyśli ze moze specjanie niechce sie z tym afiszowac, zwracac uwagi na siebie, przeciez nie wszyscy wiedza i niech tak pozostanie ehh whatever.Moja mama podobnie jak Twoja ma te swoje stare utarte zasady, chociaz myśle ze nie w takim stopniu. Myśle ze Twoja mama w ten sposób moze chce jakos uczcic pamiec Ojca i to jak go Kocha. Moze właśnie to wesele bedzie jakims przełomem dla Was wszystkich, domyślam sie ze to bardzo cieżkie cieszyc sie ze szcześcia młodej pary a jednoczenie czując ból w sercu kiedy na takim wydarzeniu brakuje jednej z najważniejszych osób
smutne, trudne i krótkie. Nie układa mi sie tez za bardzo ostatnio... sesja słabiutko (brak motywacji wcześniejszej), znajomi... stosunki dobre nawet lepsze ale otepiała bywam chwilami no i straciłam praktycznie kontakt z pewna osoba która poznałam w pewnym sensie przez ostatnią sytuacje, która mnie wspierała, rozumiala i pomagała był takim Kimś do kogo mozna bylo zawsze na gg napisac i ten puisty czas wypełnic, no ale to juz czas przeszly heh i mimo staran utrzymania kolezenskich stosunkow nie da rady... bo to tylko facet ktoremu sie znudzilam
ahh smutne to życie, ale juz nie smece mam dobre postanowienie poprawy








