|
|
#31 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 34 553
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
w paszczy batonik/guma/czekolada = błoga cisza
|
|
|
|
|
|
#32 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 042
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Właśnie miałam to napisać
A potem zachodzenie w głowę- 'Dlaczego moje dziecko/wnuczek jeszcze nie mówi?' A buzia zaklejona mordoklejkami![]() ![]()
__________________
Życie na czas? Czas na życie! |
|
|
|
|
#33 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 3 073
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
czmu na takich uroczystosciach musza byc sldycze? ![]() u nas w przedszkolu jak jest jakas uroczystosci czy to mikolajki, czy urodziny, czy dzien serduszka to pozniej dzieci do domu zawsze wracaja z woreczkiem cukierkow czekoladek itp W przedszkolu jedza tylko torta czy jedno slodycz reszta idzie z nimi do domu. Chyba jako jedyna mama w przedszkolu przestalam kupowac slodkosci, ostatnio kupilam w woreczkach pokrojine jablka Moja dziecko 80% co przynosi nie lubi takzze idzie w kosz ![]() Szkoda ze wiecej rodzicow tego nie robi i ze przedszkola nie zachecaja rodzicow to zdrowszych smakolykow. |
|
|
|
|
|
#34 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 042
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
__________________
Życie na czas? Czas na życie! |
|
|
|
|
|
#35 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
Cytat:
|
||
|
|
|
|
#36 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Dziecko i słodycze
U nas w przedszkolu jeśli jest coś słodkiego na deser, to są to ciasta pieczone na miejscu przez kucharki lub np. pucharek z wafelka z owocami i jogurtem itd. Cukierki przynoszą dzieci do częstowania, gdy któreś ma urodziny.
Myśmy nigdy synkowi nie zabraniali jeść słodyczy, ale jeść, a nie opychać się. Produktów z czekoladą syn nie może, ewentualnie raz na jakiś tydzień coś małego zje, ale zawsze pyta , czy może, a gdy go ktoś częstuje, sam podkreśla, że czekolady mu nie wolno. Nie jest dzieckiem, które np. rzuci się na słodkości i zje np. paczkę cukierków na raz. Mała paczka draży mlecznych starcza mu na 3 dni, tak samo paczka mamby. Jest nauczony, że po słodyczach myje się zęby. W naszym domu zawsze jest coś słodkiego, bo w każdym momencie ktoś może poczuć ochotę na słodycze i nie widzę w tym niczego złego- wszystko jest dla ludzi. Tyle, by jeść z umiarem. |
|
|
|
|
#38 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 042
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
__________________
Życie na czas? Czas na życie! |
|
|
|
|
|
#39 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Dziecko i słodycze
U nas na przyjęcia przedszkolne rodzice sami przynoszą jedzenie, więc każdy może przynieść coś swojego, co uważa za słuszne. Wydaje mi się jednak, że spotkania dziecka ze słodyczami bez naszej kontroli i tak się nie uniknie. Dlatego trzeba od małego dziecko uświadamiać, czym grozi np. jedzenie zbyt dużej ilości słodyczy, uczyć je kontroli, umiaru. Przecież tym dzieciom nic się nie stanie, jak zjedzą 2 ciastka. Byleby się nimi nie opychały i nie rzucały na nie. Można też np. pani zaznaczyć, żeby dopilnowała, by maluch nie dostał za dużo. Jeśli jednak mówimy i przedszkolakach, to to są już świadome dzieci i jeśli wychowaliśmy je w duchu zdrowego odżywiania prawidłowo, czyli dużo tłumacząc, to chyba nie ma o co się martwić.
Edytowane przez Impersona Czas edycji: 2010-03-11 o 13:35 |
|
|
|
|
#40 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 042
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
__________________
Życie na czas? Czas na życie! |
|
|
|
|
|
#41 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#42 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 042
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
Ja mam z kolei 'skrzywienie' w drugą stronę. Wolę dać mniej niż za dużo. To wynika z podejścia rodziny mojego męża. Podczas wigilii, małą chwilowo zajęły się 'ciocie'. W tym czasie Julka wcięła 3 kawałki sernika. Oczywiście, nic się nie stało Ale jeśli bym nie wróciła w porę, to może by pożarła kolejne 3. Komentarz był taki: Biedne dziecko, ciasta mu żałują. I weź tu zostaw dziecko z 'babunią'
__________________
Życie na czas? Czas na życie! |
|
|
|
|
|
#43 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 34 553
|
Dot.: Dziecko i słodycze
a nawet jesli bedzie paw to beda mialy nauczkę ![]() przyklad mojej corki co prawda nie slodyczowy ale pewnego dnia pożarła miche sałatki greckiej ,w nocy pawik i od kilku lat jej nie tyka ,co prawda szkoda ale nadrabia innymi . |
|
|
|
|
#44 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Jak byłam wczesną nastolatką pojawiły się w Polsce "amerykańskie" chipsy. Mama nie chciała nam tego kupować, ale wiadomo, sami sobie kupowaliśmy za jakieś drobiazgi/kieszonkowe. Któryś wakacji na Mazurach zjadłam 3 paczki chipsów, popite colą, do tego jakieś ciastka, lody, paluszki... puściłam takiego pawia panoramicznego, że zarzygałam cały namiot i koleżankę, która w nim ze mną nocowała
I wiecie - mam lekki uraz do chipsów i coli a to już blisko 20 lat temu było ![]() ![]()
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki ![]() |
|
|
|
|
#45 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-03
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 3 039
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Ja nie widze nic złego dawaniu dzieciom "wózkowym" na spacerze jakiś przekąsek.W sumie takie dziecko (raczej do roczku,bo potem,to już chcą same latać),to dużo nie zje,więc nie burzy to np. posiłków. Ja zawsze musiałam mieć w torebce kawałek bułki,czy chrupki-inaczej nie ujechałam spokojnie 10 min,a czasem trzeba było wybrać się gdzieś dalej. Chrupek w garśc i dziecko ma zajęcie
|
|
|
|
|
#46 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 34 553
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
Chrupki kukurydziane mniam ,takie co to sie przyklejaja do ust ![]() córka kiedys zasnęła w wózku z takim przyklejonym długim chrupkiem ![]() chrupki złe nie są ale taki prawie roczniak w wozku i paczka chipsow ? |
|
|
|
|
|
#47 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Pake czipsów wykluczam, lizaka tez, i tym podobne używki.
Ale dawanie dzieciom w wózkach takich piętek chleba, kawałków bułki czy chrupek kukurydzianych czy wafli ryżowych jest starym sposobem naszych babć na swędzące dziąsła kiedy wyłażą zęby. ![]() Tylko należy uważac, bo nadmiar chrupek czy wafli powoduje zatwardzenia, niestety.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
|
|
|
|
#48 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
W sumie to sama bym dziecku dała, bo raz, że jak to zgrabnie paula ujęła paszcza się wtedy zamyka na chwilę a dwa, że faktycznie dziecko sobie dziąsełka wydrapie.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki ![]() |
|
|
|
|
|
#49 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 042
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Ja piętki też dawałam na dziąsła, kiedy wyrzynały się zęby. Natomiast chrupki kukurydziane, które zwłaszcza latem widzę w prawie każdym wózku, odradził nam pedodonta (wypadły mi przypadkiem z torebki podczas wizyty z małą
)Może nie tyle odradził, co kazał zawsze szybko umyć po nich zęby dziecku, bo strasznie je oblepiają i podobno szkodzą na zęby. Jak mała mogła normalnie gryźć to na spacer zabierałam obrane pokrojone jabłka albo inne owoce.
__________________
Życie na czas? Czas na życie! |
|
|
|
|
#50 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-03
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 3 039
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Ineczka, nie miałam pojęcia,że na chrupki kukurydziane są jakieś "haki"-szkoda. Muszę ograniczyć w takim razie, bo moja je uwielbia-przyznam,że to jest najczęstsza przekąska,jaką jej serwuje,bo się nie kruszy i jest w chałupie czyściej-natomiast takie wafelki...
![]() Ja jestem tez przeciwiczką dawania maluszkom takich kupnych, typowo deserowych,mlecznych posiłków-np. puddingi, monte, różne budynie itp.Może to i zdrowsze,niż typowe słodycze(pod warunkiem,że są ZAMIAST nich),ale one też sa bardzo tuczące...Nie jestem też zwolennikiem Danonków-w mojej rodzinie obserwuję,że są one serwowane dzieciom nagminnie.
|
|
|
|
|
#51 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 2 443
|
Dot.: Dziecko i słodycze
my kategorycznie zabronilismy slodyczy do 2 roku i wszyscy to zaakceptowali. nie mielismy problemu z dziadkami
oczywiscie jak powiedzialam,ze od swieta daje cos slodkieo, to dla rodziny swieto bylo codziennie ![]() wrocilismy do zdrowych nawykow. dziecie uwielbia owoce i warzywa. czekoladke dostaje, raz na tydzien,moze raz na 2...bez wiekszej okazji. napisze szczerze,ze syn rzuca sie na slodycze jak szalony,ale tak samo zachwouje sie kwesti owocow,a tych przeciez mu nie odmawiam ![]() Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
|
#52 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Ślunsk :)
Wiadomości: 27 468
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Od urodzenia mleczko, potem warzywka miksowane, mięsko, powoli jakieś owoce. W ciągu najbliższego roku nie mam w planie ani podawania słodyczy, ani dosładzania czy dosalania potraw.
A potem zobaczymy... Na pewno nie będzie słodyczy na każde żądanie. To nie jest jedzenie. Po prostu. |
|
|
|
|
#53 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2004-03
Wiadomości: 3 315
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Dziwny temat, przeciez z gory wiadomo, ze wypowiedza sie tylko mamy ktore slodycze swoim dzieciom dozuja, nikt przy zdrowych zmyslach nie napisze, ze zostawia szafke ze slodyczami otwarta i hulaj dusza
. watpie czy ktokolwiek tak w ogole robi, no chyba, ze zakochane w swoich wnuczkach babcie ![]() A co do rzucania sie na slodycze, nie rozumiem tego zdziwienia, ja sama mam 30 z hakiem a czasem rzucam sie na slodycze i jem do oporu, az pekam, choc wiem, ze sa be, be be i fuj i nie dziwie sie takim szkrabom, wy nie macie takich ciagotek?, czyzbym byla jedyna |
|
|
|
|
#54 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-03
Lokalizacja: Rzeszów
Wiadomości: 10 504
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Marzy mi się aby wychować moje dziecko tak jak ja byłam wychowywana, ale wiem że to będzie niemożliwe z moim mężem i jego podejściem do słodyczy
![]() U mnie w domu słodyczy nie jadło się Czasem były jakieś pierniczki w czekoladzie. Od święta była czekolada i to był rarytas Na jakieś uroczystości dostawało się słodycze, z pracy od Mamy na święta zawsze wieeeelkie reklamówy i jedliśmy to przez pół roku i taki prezent sprawiał nam autentycznie radość Nie zrozumcie mnie źle, nie było u mnie w domu biedy czy rodziców tyranów Moje dzieciństwo było mlekiem i miodem płynące ). Ze słodyczy to moja mama i babcia piekły domowe ciasta, jedliśmy mnóstwo owoców, suszonych, świeżych, ze słoików, galaretek z owocami, jogurtów z galaretką Nie wiem czy za słodycze można uznać słone paluszki i czipsy, ale to jedliśmy dość często, w szczególności paluszki. W sklepach gdy chcieliśmy coś słodkiego czasem Mama kupowała jakieś ciastka na wagę, ale nie przypominam sobie, żebyśmy jakoś strasznie pragnęli słodyczy i nie przeszli obojętnie koło półki ze słodyczami ![]() I tak było dłuuuugie lata, aż do mojego ślubu U nich co tydzień kupuję się w Makro całe pudła ciastek, batonów, wafelków i innych śmieci. Teściowa sama mówi: "Ja tak kocham słodycze, że gdybym nie bała się o podwyższony cukier to bym nic innego nie jadła" Nie wytrzyma ani dnia bez czegoś słodkiego. Najgorsze, że jak tyle słodyczy leży w domu to i ja zaczęłam coś podjadać i strasznie mnie to wkurza. Coraz częściej sięgam po czekoladkę zamiast mandarynkę. Nie chcę żeby moje dziecko przejęło to |
|
|
|
|
#55 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Ślunsk :)
Wiadomości: 27 468
|
Dot.: Dziecko i słodycze
U mnie było jak u Seony. Ale to chyba były takie czasy.
![]() Pamiętam w sklepie spożywczym czekoladki na wagę, takie jakby trufle obsypane kolorowymi kuleczkami i inne bez papierków, w koszmarnej cenie. Czasem jakieś pakowane, np. michałki, równie drogie. Mięso było tańsze. Niby nie było biedy, ale się nie kupowało bo... właśnie nie wiem dlaczego. Od czasu do czasu matka kupiła coś takiego na wagę, w małej ilości, a ja miałam radość że ho ho... Jadłam po cukierku dziennie, ciesząc się każdym jak największym skarbem. Poza tym piekło się w domu. I takie słodycze owszem, jadaliśmy. U dziadków najczęściej jakąś babkę. Na moje życzenie jakieś krucze z owocami. A główna dieta poza śniadaniem, obiadem i kolacją to było to, co na ogrodzie znalazłam: truskawki z piachem, brudne jabłka, czereśnie prosto z drzewa... jak się zerwało brudnymi łapami, tak się zjadało. I cały dzień buzia chodziła, bo i agrest był, i maliny, i wiśnie... Żarcia co niemiara. ![]() Podobnie było w okolicznych domach. Pewnie dlatego ani w przedszkolu ani w szkole nie miałam kolegów i koleżanek z otyłością, a dziś takich dzieci widuję mnóstwo. Podobnie jak Seona, chciałabym moje dziecko uchronić od słodyczożerstwa. |
|
|
|
|
#56 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: Dziecko i słodycze
No nie wiem jak Wasze dzieciństwo ale moje to przypadało na czasy kryzysu
i dlatego mało słodyczy było w domu. Ja to pamietam pierwsza kolejke po cukier w sklepie obok bloku... Krówki się robiło w domu (od świeta), pomarańcze i banany były na Świeta a jak raz koleżanka mojej siostry dostała paczkę ze słodyczami od babci (z ameryki), to obie zeżarły prawie całą na raz i się porzygały Się nie jadło, bo nie było, wątpię, czy bylibyśmy tacy wstrzemięźliwi, gdyby wszytsko było tak jak teraz na wyciągnięcie ręki Dziecko jest dziecko, jak jest to zje, trzebna najpierw trochę wyedukować, że słodycze są be, żeby sie nie rzucało na nie jak ... no, jak dziecko właśnie
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! Edytowane przez Luba Czas edycji: 2010-03-23 o 09:26 |
|
|
|
|
#57 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-03
Lokalizacja: Rzeszów
Wiadomości: 10 504
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Luba, moje dzieciństwo przypadło po trochu w czasach kryzysu (więc na pewno miało też wpływ to, że w sklepach nie było nic więc i i słodyczy się nie kupowało), ale w wieku 9-10 lat i później, (kiedy to dziecko jest już świadome że jest coś takiego jak słodycz i lubi słodkie i już zna) to już przypadło na rozkwit czyli lata 90 - te i później
Nie wiem może to przyzwyczajenie mojej Mamy do niekupowania słodyczy sprawiło, że półki uginały się pod nadmiarem batonów i czekolad to i tak zawsze po pracy na pytanie: "Co mi kupiłaś?" . Od razu się rzucaliśmy jak dzikie bestie na te owoceTak samo nie piło się u mnie w domu ŻADNYCH napojów gazowanych i słodkich Szliśmy do sklepu i kupowaliśmy sobie dużą butlę gazowaną, ja zawsze cytrynową, moją siostra pomarańczową a brat colę Piliśmy kompoty i wodę z sokami domowej roboty albo zimną herbatę z cytryną ![]() Ale np. dzięki temu pamiętam doskonale kiedy poraz pierwszy wypiłam soczek z kartoniku przez słomkę Później trzymałam to opakowanie tak się cieszyłam![]() Ale np. w szkole namiętnie piłam wodę z woreczka Mamie nic nie mówiłam Boshe, jakie to było pyszne![]() I naprawdę do 23 roku życia, gdy mieszkałam z rodzicami nie jadło się u mnie słodyczy. Teraz jak przychodzimy do Mamy, też jest pieczone ciasto, drożdżówki na deser a jak się Mamie nie chce to jakieś kupne ciastka, ale nie całe pudło, jak u Teściowej ![]() Chodzi mi o to, że mimo, że wszystko w sklepach było, to i tak jakoś po nas to spłynęło obojętnie. Może te lata kryzysu tak nas "wyedukowały", ale w sumie wątpię, bo np. w sklepach pojawiły się różne kolorowe ciuchy i zabawki i jakoś od tego się uzależniliśmy bardzo łatwo Darliśmy się, żeby mieć nowy komputer, nowy telewizor, rower, rolki itp.
Edytowane przez Seona Czas edycji: 2010-03-23 o 10:04 Powód: dopisek |
|
|
|
|
#58 |
|
kobieta za ladą
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: z czarnej..dziury
Wiadomości: 11 696
|
Dot.: Dziecko i słodycze
ojjj ja też walcze z babcią Julki -moją teściową,(moja mama mieszka 300km od nas więc z nią nie walcze
) i smiem twierdzić ze na razie wygrywam![]() od razu zapowiedziałam,jak jeszcze w ciązy bylam, ze jak najdłużej nie będę dawać dziecku słodyczy i mam tu na myśli lizaków, cukierkow, gum ,wafelków typu princessa ,oraz chipsów smakowych .... pierwszą odsiecz musiałam zrobić jak Julka miała gdzieś 5 miesięcy, przyszła w odwiedziny moja niedoszła szwagierka ,przyniosła prezent dla dziecka--mleczną czekoladę i zaczeła normalnie ją rozpakowywać by jej dać ...a jaka była zdziwiona ,ze młoda nie je czekolady(dodam ,ze ona ma dziecko lat 6) bo Kamilka w jej wieku już jadła ![]() druga batalia, w 9 miesiacu życia Julki też coś było z czekoladą związana akcja, bodajże z orzechami, też nie pozwoliłam uraczyć dziecka jak to teściowa określiła dla poznania smaku...(pomijam ,ze orzechy mogą uczulać) moje dziecko jako jedyne z rodziny(troche tu dzieci jest)budzi POWSZECHNE zdziwienie , bo właśnie nie to ze nie je słodyczy, tylko ze nawet nie widzi ze są ,slodycze w kolorowych opakowaniach budzą w niej ciekawość nie ze względu na zawartość a ze względu na opakowanie,z tego powodu zakupy bezwozkowe nie są koszmarem mogę spokojnie przejść obok słodyczy--Julki je nie obchodzą... jak to zrobiłam---bardzo prosto(wg mnie) stałe godziny posiłków nie przegryzanie pomiędzy ,jak najedzona nic nie skusi jej pomiedzy posiłkami i tak dostaje dużo cukru, tak ze ta tabliczka czeko wcale jej nie kusi--pije słodkie soczki(umiarkowane ilości--zawsze po posiłku, lub jako dodatek do deseru) budynie, kiśle ,jogurty ,od czasu do czasu ciasto(ostatnio jadła na roczek,w święta BN "nie chciała" wolała kromke chleba...)no i słodkie owoce dzem zje tylko na chlebku ,żadne naleśniki ,omlety (słodkie nie ale warzywne jajeczne jak najbardziej)"nie przejdą"---ostatnio nie miała apetytu na ząbki, więc posmażyłam naleśników ,dotkneła językiem dzemu i toby było na tyle, naleśniki zjedliśmy z męzem sami ,ona zjadla ziemniaki z jajkiem i surówką... ostatnio byliśmy u chrzestnej małej ,chciała jej dać ciepłego loda czy cos w tym stylu, Julka uciekła...była przy tym teściowa no i usłyszałam super opinie "nic dziwnego ze Julka nie je słodkiego,skoro Edyta (czyli ja )nie UCZY ją jeść słodyczy"tutaj dostałam piany i sie zapytałam grzecznie czy to jakiś piorytet uczenie takie?? czy naprawde mojemu dziecku dzieje sie krzywda jakaś??? no i mam chwilowy spokój...... oczywiscie zdaje sobie sprawę z tego ,ze słodyczy nie da sie na dłuższą metę uniknąć ,ze kiedyś ten moment nastąpi ,ale jak podkreślam w rozmowach z innymi ,to ja chce zadecydować o tym ,a nie ktoś inny...chce być 1 osobą która da dziecku czekolade czy batona ... jak na razie mam z górki, bo Julka nawet nie chce spróbować ![]() co do karmienia"wózkowego" to znam "mrożące "przypadki typu-- 6 miesięczne dzieci z lizakami w buzi, albo 5 miesięczny chłopczyk na moich oczach jedzący chrupki paprykowe(mamusia mu do buzi wpychala)....oraz 4 miesięczna dzieczynka jedząca w domu na śniadanie(to już w domu a nie na spacerach) parówki....
__________________
9 lipca 2014 godzina 2 .00 -------- 20.04 2015---świat się zatrzymał ![]() trzeba dzisiaj nie mieć czasu |
|
|
|
|
#59 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-03
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 3 039
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Cytat:
.To juz lepsza jest czekolada...Ostatnio była ze swoją 14-stomiesięczną córcią w mięsnym i sprzedawczyni dała jej lizaka. Głupio mi było go oddać, zresztą nie chciałam wyrywać jej z rączki, bo byłby płacz...Na szczęście moje dziecko nie wiedziało do czego to służy, więc nie zdążyła pociućkać i zasmakować
|
|
|
|
|
|
#60 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 2 326
|
Dot.: Dziecko i słodycze
Moona Luba i moje dziecinstwo przypadlo jakos na czasy kryzysowe ze slodyczmi-) Ja si eteraz rzucam na slodycze, tak mi po ciazy zostalo, wczesniej tylko domowe ciasta pochlanialam, a teraz juz wszytsko moge zmiatac-)
Moje dzieciaki czy jedza slodycze?(trza sie watku trzymac to cos opisze A wiec ze glownie moglabym sie zywic slodyczami to nei kupuje, Wiec i chlopaki malo korzystaja,ale dostaja jak ktos przyjdzie i jedza. Czekalode bym dawala ale zauwazylam niepozadane reakcje wiec nie ma czekolady(wiecej dla mnie ) Rodzina akceptuje wszytsko co powiem, czy to slodycze czy nie.Zanim cos dadza to sie pytaja. Cos o chrupkach kukurydzianych bylo, ja dawalam wczesniej, jak wiecej jezdzilam z nimi wozkiem, inaczej bym oszalala |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Być rodzicem
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:37.






A potem zachodzenie w głowę- 'Dlaczego moje dziecko/wnuczek jeszcze nie mówi?' A buzia zaklejona mordoklejkami









. watpie czy ktokolwiek tak w ogole robi, no chyba, ze zakochane w swoich wnuczkach babcie ![:]](http://static.wizaz.pl/forum/images/smilies/krzywy.gif)

Później trzymałam to opakowanie tak się cieszyłam


