|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#2401 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 5
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
![]() Wydaje mi się - że sytuacja, którą opisałaś generalnie daje Twojemu związkowi słabe rokowania. Aby być fair, zapytałabym faceta, co się zmieniło ? Czy chce ci coś powiedzieć ? Czy ma problemy ? Chyba Aiki pisał tu o pewnych standardach zachowań, które sa dopuszczalne, a które dopuszczalne nie są ... O ile możemy próbować usprawiedliwiać facetów - którzy nam sprawiają przykrość - o tyle rękoczyny, obrażanie mamy - są raczej poza bandą .. Są niedopuszczalne ! Co robić - mocno zastanów się - czy facet się zmienił czy po prostu wczesniej troche sie kamuflował... Mój obecny mąż bywał przykry dla mojej mamy, wierz mi, że to generalnie świadczy o braku klasy, więcej po prostu: o złym wychowaniu z całym koszmarem, który się za tym kryje . Jeżeli facet nie jest w depresji, albo iny stan psychiczny go nie usprawiedliwia... odsunęłabym go na bezpiecznym daleki dystans . Cieplutko pozdrawiam,
|
|
|
|
|
|
#2402 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Okolice Rzeszowa:)
Wiadomości: 8 484
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
madame29
Tu nawet nie ma sie nad czym zastanawiac, powinnas od razu pogonic faceta, jesli uderzyl raz to uderzy i drugi... jesli nie zrobisz tego w miare szybko to on wejdzie Ci na głowe a wtedy juz na zwyklym uderzeniu nie poprzestanie. Ja nie wyborazam sobie byc z facetem ktory by mnie kiedykolwiek uderzył - od razu by byl skreslony!
__________________
Zuzia 24.09.2014
|
|
|
|
|
#2403 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 5
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Czy na forum pomagałyście już jakiejś mężatce ? Nie spotkałam wątku, w którym ktoś poruszałby scenariusz wyjścia z formalnego związku, gdzie są też dzieci... Ten krok mam przed sobą ... Niby różnicy nie ma, ratować się trzeba, ale moze łatwiej by mi było, gdybym wiedziała, że mogę także liczyć na Wasze .. sugestie
|
|
|
|
|
#2404 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 39
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cóz powiem Dziewczyny, moj zwiazek oststnio to tylko klotnie, i przezprosiny ze bedzie lepiej, jednak chyba niestety on juz powoli wlazl mi na glowe. Mowi takie rzeczy ze JA SAMA zastanawiam sie CZY TO PRZYPADKIEM NIE MOJA WINA,?? w koncu to ja go uderzylam po twarzy pierwsza, ale nie znioslam juz tych upokarzań, tych sincow, i obrazań mojej rodziny, dlatego niewytrzymalam!!(ale zanim to zrobilam on scisnął moje nadgarstki i powiedzial wlasnie to on moich rodzicach-nie wiem czemu , zebymczula sie bezsilna, zeby poczol ze on jest panem i wladcą?), on na slepo u uporczywie obiecuje od tego czasu poprawe.. mowi ze bedę tego zalowac ze nie dam szansy zwiazkowi (w sensie czego czego strace i bede zalowac ze nie zostalam z nim bo on sie zmieni juz na zawsze)... ale ja juz nie mam sily mu wierzyc, no coz, porozmawiam z nim, powiem ze jesli dajemy sobie szanse to juz ostatnią (ale sama sie nie zastanawiam czy to nie jakis chory krąg, bo juz kiedys i kiedys obiecywal ze to sie nie powtorzy, ze nie zobacze siniakow) - a jednak..
ale musze byc silna i konsekwentna, bo on wykorzystuje ta slabosc moja chyba.. a tak mowi ze mnie kocha ze jestem jedyna dla niego, i nie wyobraza sobie zycia beze mnie,, |
|
|
|
|
#2405 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 5
|
Do Madame29;
|
|
|
|
|
#2406 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 16 345
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Ja z moim rozmawiam o weekendzie.
Ze sie spotkamy i pogadamy..ale denerwuje mnie jego podejscie.. nawet wkurza ![]() Jak sie klocilismy zamiast rozmawiac nie raz wychodzil i pier.. z calej sily drzwiami albo wychodzil na balkon i sie zamykal.. (az mi sie glupie ironie nasuwaly w stylu:jak masz zamiar isc na balkon wez kurtke bo zimno) .. albo chowal sie pod koldra i jak slup-nic nie docieralo.. Obecnie powiedzialam mu cos co by nie chcial slyszec (przez tel) to powiedzial czesc i wyl. tel..-zawsze tak robi.. i z wlasnej laski nie zadzwonii. Po tym weekendzie co sie nie odzywal -stwierdzil ze musial odpoczac ode mnie.
__________________
Pisz do mnie tylko Ilona.
|
|
|
|
|
#2407 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Okolice Rzeszowa:)
Wiadomości: 8 484
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
Doskonale zdajesz sobie sprawe z tego ze on robi z Toba co chce a jednoczesnie sie na to zgadzasz. W sytuacji kiedy juz dochodzi do takich rzeczy ze facet potrafi podniesc reke na kobiete chyba nie trzeba uswiadamiac co zrobic? No bez przesady! Czego sie spodziewalas na tym forum? Moze ze ktos napisze ze jeszcze wszystko da sie naprawic? Ehh... Zal mi Ciebie - jesli sama nie zrozumiesz jak ten facet Toba zawładnął to nikt Ci do rozumu nie przemówi. Chcesz dawac mu szanse? Alez prosze dawaj, pewnego dnia tak Ci przylozy ze nawet sie nie poznasz. Twoj wybór.
__________________
Zuzia 24.09.2014
|
|
|
|
|
|
#2408 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 1
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
witam,
dziewczyny jestem tutaj nowa. Miałam podobna sytuację jak wy wszystkie. niby nic a jednak... codziennnie jakiś problem, wiecznie jakiś foch, zawsze było coś źle, a to brudno, a to nie ugotowane, a to potrafił powiedziec ze my brudasy jestesmy ( ja i moja córka- bo mieszkalismy w trójkę), a to wmawiał mi że zaczynam wszystkie kłótnie, darł się an małą ze go dotknęła mokrymi rękoma i teraz musi zmienić koszulę, krzyczał ze w domu jst bajzel, wiecznie mu przeszkadzałą małą, ciągle tylko słyszałam: nie rób tego, nie rób tamtego.. cokolwiek moja córka by nie zrobiła było źle, a to się mądrzyła, a o go nie szanowała.. prawie zawsze wszędzie chodziłysmy razem: ja i moja córka, bo on nie czuł potrzeby. a jak już czuł to szedł przed nami- bo potzrebuje ciszy. W domu nie mozna było się smiać bo darł się ze jest za głośno, nie można było się cieszyc bo mówił że nie ma powodu do radości. A ja tak przez dwa lata tkwiłam w czymś takim, zostawiłam dla niegowszystko: pracę, dom, męża i pojechałam za kretynem do Finlandii, a on tam mnie wiecznie dołował, ciągle byłam niezadbana, nieuczesana, bylm złą gospodynią i miałam mądrujące się dziecko... i tak dwa lata. W końcu dokłądnie tydzień temu przyszłam do domu z małą, a on znowu naburmuszony- bo bedzie miał zabieg i oczywiście z mordą, ze my mu po kryjou chleb wyjadłysmy, a potem do mojej córki ze jest bałągan i zeby K.. sprzatałą.. nie wytrzymałam, coś pękło ( dzwne że po dwóch latach) spakowałam walizki i wyjechałam do domu do odziców- nawet mnie nie zatrzymywał... tak się interesował co ze mną się dzieje że przez całą noc nawet nie napisał czy zyjemy a ja idiotka jeszcze rano mu ysłąłąm smsa że dojechałysmy... napisał za da dni- jakby nigdy nic: kiedy wracasz. odpisałam: nigdy, zaczął wydzwaniać, krzyczec co ja wyprawiam, mówic ze rujnuję dom ( jaki dom??), że tęskni... a na końcu napisał, ze to i tak ja zawsze zacznałam wszystkie kłotnie. Teraz jestem na lekach- mam tak zrujnowaną psychikę przez tego człowieka że musiałam iść na terapię i dostaję leki, potzrebuję wsparcia bo inaczej gotowa jesetm wrocić do tego debila. On akurat umie mną zmanipulowac w 100%. Tak oto zostałąm bez pracy, faceta, z dzickiem... ale za to w domu rodzinnym, gdzie nikt mi nie mówi ze śmierdzę a moja córka jest żabą ( autentyczne teksty!!) Próbowałam go zmienić- starczyło mi sił na dwa lata... po prostu nie dałam rady.. byłam zawsze taką optymistką, każdy mi mówił, ze jak wchodzę do pomieszczenia do słoce wsatje, teraz wglądam jak trup. nie mam kompletnie zadnych pomysłów, planów.. nie widzę sensu niczgo ( jemu wiecznie było mało, maieliśmy razem 6 tysięcy złotych a on mówiła ze za to nie da sie wyrzyć i miał pretensje o zakupy), nie jexdzilismy nigdzie- dosłownie nigdzie- szkoda mu było na bilet autobusowy- o górach- zapomnij...Jezu on zrobił mi z głowy prawie paćkę... uważam że nadal jestem pod jego wpływem- na szczęście jestśmy od siebie daleko i nie ma mozliwości żebysmy na siebie wpadli, a ja zaczęłam terpaię.. teraz w końcu zaczynam myśleć o sobie, muszę poszukać pracy w Warszawie, chcę iśc na kurs, wysła.c małą do przedszkola. jestem w kompletnej rozsypce. dziewczyny!! nie doprowadxcie się nigdy do takiego stanu jak ja!! Ja zawsze go tłumaczyłam, a to ze ma zły humor dzisiaj, a to ze może go główka boli, naprawde byłam tak głupia. Zawsze był on, on i jeszcze raz on.. Powiedziałąm koniec, eraz idę zmienić numer elefonu, zeby uznie mieć kontaktu. !!!!! Napiszcie mi cos optymistycznego!!! i Głowa do góry. Z takich związków wypisujcie się i oo jak najszybciej!!!! Ja az dwa lata się męczła, dałam sie znizć do samej podłogi.. i prawdopodobnie poszłąbym na dno, ale w akcie desperacji zadzwoniłam do mamy i opowiedziałam jej wszystko... ( pierwszy raz, bo wczesniej ciągle udawałm przed wszystkimi ze jest ok- a on udawać tez umie, nawet umiał byc miły przez kilka dni- do kolejnego momentu), ja nie mia.lam siły juz nawet sama spakowac walizki i odejść, to moi rodzic wzięli mnie w kaby i zmotywowali.. teraz jstem utaj i leczę rany. pierwsze co powiedziałam terapeucie o o ze czuję się jak osoba nie kochająca tyko uzalezniona zona alkoholika... Bardzo cierpię i nie mam bladego pojęcia jka to możliwe że dałam się tak ponizyć... |
|
|
|
|
#2409 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 39
|
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#2410 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 5
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Do Madame
Nie chcę krytykować Tojego sumienia - ale zastanów się ... Jesteście po kłótni, zawiesiliście kontakty, masz prawo znaleźć się wsród ludzi . Nie rozwijaj w sobie poczucia winy, to jeden z najgorszych kierunków... Napisałam wcześniej - dobry materiał z Ciebie na ofiarę ... Nie obraź się proszę - ja też zachowywyałam się podobnie - dlatego jaskrawo to widzę . Dzisiaj jestem totalnie wypalona, uwikłałam się w sytuację, gdzie przed każdą decyzją zastanawiam się czy ja jestem fair... A zastanawiać powinny się dwie Strony ... Twój TŻ obiecuje - że to ostatni raz... może tak być - jeżeli jest okoliczność - o której pisałam we wcześniejszych postach... Jeżeli natomiast takie zachowania to standard, wyniesiona lub utrwalona norma zachowania - nie wierzę w przemianę . Sugerowałam wcześniej byś zastanowiła się nad jego rodziną ... Znasz ich ? Ostatecznie: nie oszukuj go - powiedz, że byłaś na imprezie, bo tego potrzebowałaś, zobacz jak zareaguje ... Jak będzie agresywny - będziesz miała odpowiedź - czego się spodziewać w tzw. przyszłości ...---------- Dopisano o 13:11 ---------- Poprzedni post napisano o 12:40 ---------- Do Kathars - Witaj, ja też jestem "nowa" Rozumiem, że najwazniejszy krok za Tobą ! dziewczyno jestes bardzo dzielna. Trzeba tylko, abyś obok terapii szybko szukała pracy... Finanse mogą zmiękczyć najbardziej zdyscyplinowanych . Niezalęnie - praca to też kontakt z ludźmi - oderwanie od dręczących myśli ... Szukaj - zrób to dla siebie Na tym forum, dziewczyny podsunęły ciekawe rozwiązanie.. Puki Twoja pamięć przechowuje jeszcze przykre zdarzenia, spisz je na kartce, wracaj do niej - jak bęziesz chciała napisać sms.. Popatrz na zdjęcia - swoje, sprzed udręczenia. Pomyśl - że warto do lepszego stanu wrócić . Dla poczucia kontroli, zawsze moożesz sobie powiedzieć - jemu także - że:" może kiedyś podczas letnich wakacji spokojnie gdzieś wyjedziecie razem.." Moze się odczepi, poproś - aby dał Wam czas, aby wreszcie uszanował Twoją decyzję Coż mój mąż też potrafi manipulować, ale ja w związku trudnym jestem ponad 16 lat ... Wyboru dokonałam świadomie, wiedziałam, że lekko nie będzie. Przeciwnie do Ciebie - okopałam się we własnej pracy, uniezależniłam się finansowo, od zawsze szanatażował mnie, że zabierze mi kartę krdytową .. Nawet gdy bliźniaki byly malutkie.. FUU Hamisko ! Niestety - teraz wiem, że to też nie jest metoda ... Mój mąż po 3 latach rozwijania nieudanych biznesów i przeszkadzania mi w zarabianiu pieniędzy - permanentne awantury o wszystko - wymyślił żeglarstwo .. Jest w tym dobry - podoba się ...załogom... Ale w domu go nie ma ... i dobrze. Tylko mi niestety posypało się zdrowie, więc zasygnalizowałam - że potrzebuje kasy... No to się wściekł... Niby razem inwestujemy ( ? mamy rozdzielność - on inwestuje na swoją rzecz) a ja teraz chce kase, w takim momencie ... No cóż, moment nigdy nie był dobry, gość mnie obrzuca winą - że za mało zarabiam... No K... darujcie...Płacę za wszystko łącznie z jego tel. komórkowym ... Na samotność we dwoje pracuje się latami - mając po drodze wiele okazji, aby to przerwać ! Ignorujemy te możliwości, czas płynie, optymizm słabnie, siły także. Dziewczyny nasze scenariusze niech są przestrogą dla takich jak Madame, które sa na początku tej drogi .. Ściskam cieplutko <KS |
|
|
|
|
#2411 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 18
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Jak widać, nie tylko chęć bycia piękną i rozmawiania o modzie, urodzie czy ciuchach, sprawia, że zakładamy konta na wizaż.pl
Dziękuję wszystkim Wam, że jesteście, doradzicie, jak trzeba nawrzeszczycie. Dotyczczas w niewielu wątkach udzielałam swojego głosu, za to wiele wątków czytam "anonimowo" i czerpię z nich mądrości i rady, które zdarza mi się zastosować we własnym życiu... Kathars, czytając Twoją jedną z kolejnych historii tego wątku, po raz kolejny utwierdzam się, że jednak można być silną kobietą. Co prawda u mnie sytuacja wygląda całkiem odwrotnie, tzn. moj TŻ ma syna, którego bierze na weekendy, czasem w tygodniu. Pozwala mu na wszystko, co mnie na początku denerwowało, następnie zaczęło irytować. Nie buduje w nim żadnych autorytetów, nie uczy co to szacunek dla drugiego człowieka. Co gorsze, matka małego mam wrażenie, też w niego nic mądrego nie wpaja. Przerażało mnie to, gdyż ja mam całkowicie odmienną wizję "na dziecko"... Nieważne... A nieważne, ponieważ to nie mój problem, już nie... Wniosek został wyciągnięty i jest taki, że nie da sie zbudować normalnego związku kiedy szacunku w nim zero. Kiedy żadnych w nim wartości, żadnych hierarchii kto ważny a kto ważniejszy, co ważne a co ważniejsze. Mimo, że nadal mieszkamy razem, parę dni temu, postanowiłam zacząć żyć po swojemu. Mimo, że żyję w lekkim zawieszeniu, wiem, że jest to okres przejściowy, bo podświadomie przygotowuję się na fizyczne odejście, i mam wrażenie, że tak jak do tej pory było mi ciężko pogodzić się z tą myślą, tak pewnego dnia zrobię to bez uronienia jednej łzy. Kiedyś nie pojmowałam co to jest "wypalanie się w związku", dziś doskonale rozumiem to pojęcie. Kiedyś nie widziałam dalszego życia bez TŻ, teraz otwierają się nowe wizje na przyszłość. Wychodzę z założenia, że jeśli nie potrafił docenić tego jakim jestem człowiekiem, jaką jestem gospodynią czy kochanką, jeśli nie potrafił docenić jaką jestem - po prostu - kobietą, doceni to ktoś inny. Jak wspominałyście wcześniej i ja jestem na etapie niewiary, że jeszcze kiedykolwiek zaangażuję się w jakiś związek. Jednak wierzę, że można żyć inaczej niż dotychczas - a to już połowa sukcesu! madame29 - i ja przez trzy lata łudziłam sie, a każda poprawa jego zachowania przyniesie coś innego, coś lepszego. Ale uwierz, że po którejś z kolei awanturze (w Twoim przypadku kolejnym bólu fizycznym, nie daj Bóg), powiesz sobie definitywnie: "basta!". I mnie przyznanie się do wyjścia z koleżanką, przyprawiało o palpitacje serca, lecz w końcu dotarło do mnie, że więźniem nie jestem, że mam prawo do spotkań z ludźmi. Tyle. A wszelkie wyrzuty sumienia i obwiniania się, wyrzućmy raz nareszcie do kosza...
__________________
Czas na zmiany! |
|
|
|
|
#2412 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 22 108
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
Przecież ona też przeżyła piekło, widziała, słyszała, czuła atmosferę, nasiąkała negatywnymi uczuciami i to może jej zniszczyć życie. Musisz ją tez wyleczyć nie tylko siebie, żeby nie powtórzyła kiedyś twoich błędów, żeby nie powieliła modelu takiego związku. dziecko jest o wiele bardziej wrażliwe niż dorosła kobieta, więc zadbaj o nią, nie zostawiaj jej bez pomocy specjalisty po takiej traumie!
__________________
Cava Z salamandrą w dłoni szedłem przez powierzchnię komety. Liz Williams |
|
|
|
|
|
#2413 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Okolice Rzeszowa:)
Wiadomości: 8 484
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
__________________
Zuzia 24.09.2014
|
|
|
|
|
|
#2414 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 5
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
Ja już zrozumiałam, TŻ Manipuluje, dobrze się bawi żeglując po świecie, na mojej głowie dom, finansowanie rodziny. Teraz się obraził -oczekiwałam ciepłego słowa i podobno na niego napadłam... "Nic nie rozumiem, bo on tak cięzko planował i cięzko pracuje... " Skutek - obraził się, nie rozmawia ze mną, nie pisze - czeka aż go przeproszę ... Bo niby napadłam na niego, zarzucając mu - że "dom ma gdzieś tam..." I tak milcząc - czeka kilka dni na przeprosiny - wszystko za to, że chciałam trochę ciepłego słowa... O kurcze, jak sama czytam, to aż jestem przerażona ... jak ja się dałam wrobić ... Tylko... my mamy dzieci, przed ezgaminami, nie wiem - czy to nie najgorszy moment z możliwych na rozwód ... Napisz coś ...
|
|
|
|
|
|
#2415 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Okolice Rzeszowa:)
Wiadomości: 8 484
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
Ja sama jestem wychowana w rodzinie gdzie rodzice zyja ze soba bo zyja ale ani sie nie kochaja ani nie dogaduja, jedyny plus to chyba to ze moj ojciec jest raczej spokojny nikomu nic nie zrobi. Takze jedyne co mogłabym Ci doradzic to to zebys sie powaznie zastanowila czy Twoje malzenstwo ma sens? Czy jestes w nim szczesliwa? Czy dzieci sa szczesliwe w takiej rodzinie? Jesli nie to rozwód jest wskazany - bo po co tkwic w bezsensownym zwiazku kiedy mozna ulozyc sobie zycie na nowo i miec spokoj. Tylko musisz sie nad tym solidnie zastanowic.
__________________
Zuzia 24.09.2014
|
|
|
|
|
|
#2416 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 39
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
wczoraj spędzilismy pierwszą noc razem, po tygodniowej przerwie, mielismy zaczac wszytko od nowa.
Przy czym uswiadomilam mojego TŻ ze niestety ale stracilam zaufanie do niego, ze to nie jest to co przedtem, nie czuje juz tego uczucia co kiedys. I doslownie : jestesmy razem, ale to ze on mnie dotyka czule wzbudza u mnie taki dziwny lęk, nie pragnę tego tylko od razu włacza mi sie 100 mysli na minute. Poki co jest dobrze, on sie stara byc dobrym.. ale ja nie wiem czy to prawda, czy to tylko gra aby mnie odzyskac, Dodam, ze oprocz tego ze chlopak newrowy, moj problem polega na tym ze chcialabym aby poszedl do pracy!! (on ma pieniądze, nikt go nie utrzymuje, wrecz pomaga mi czasem finansowo, ale oprocz swoich "niecodziennych" mozliwosci zarobku 3dniowego (zaklady bukmacherskie) nie kwapi sie on do bardziej ambitnej pracy, a ja bym chciala zeby on mnie wspieral, ja co prawda pracuje na pol etatu ale chcialabym aby on mial rowniez jakies codzienne zajecie,) w klotni mowi mi ze nie pojdzie do pracy za 1200 zl - po czym przeprasza i mowi ze pojdzie, ale od wczoraj jakos jej nie szuka;/ czekam i nie wiem co robic,, nie wiem czy go zostawic teraz - bo teraz mi trudniej niz jak bezposrednio po tym bolu ktory mi zafundowal.. a co do rodziny.. kurcze-jego rodzice nie martwia sie tym ze nie pracuje on "normalnie", zawsze u nich nerwowa atmosfera panuje (nie kochają się z siostrą zbytnio). ---------- Dopisano o 12:44 ---------- Poprzedni post napisano o 12:42 ---------- moze nie zawsze, ale czesto rodzenstwo ma inne poglady i dochodzi do sprzeczek.. |
|
|
|
|
#2417 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Zasługujemy na to żeby być kochane i docenione.. jeśli mężczyzna kocha nosi nas na rękach i jesteśmy jego oczkiem w głowie.Nie pozwoli na to,żebyśmy były nieszczęśliwe.Wychodze z założenia,że najgorszą rzeczą jaką możemy zobaczyc to łzy ukochanej osoby.Jesli ktoś nas do nich doprowadza nie jest wart naszych uczuć.
Zrozumiałam to nie dawno, za pewnie o wiele za późno.Przeczytałam całe to forum , wszystkie wypowiedzi słowo po słowie..i pomogłyście mi..podjąć tą decyzję,że będę walczyć o swoje szczęście i odejdę. Upokrzałam się jedną rzeczą...prosząc o miłość, uczucie i ciepło.. Nie było przemocy, niemiłych słów, wulgaryzmów..ale emocjonalny chłód, brak szacunku do mojego czasu i uczuć, brak zaangażowania i kłamstwa potrafiły wszystko zniszczyć.Miałam dla Niego serce na dłoni, chciałam dać wszystko co najlepsze.. Teraz niech żałuje..co stracił. A ja powoli sie pozbieram, nie raz zapłacze, poczuje sie strasznie samotna, pewnie zwątpie w to ze odnajde szczęście.. Ale równie nieszczęśliwa byłamw tym "związku"..bo ktoś mi dał nadzieje na miłość, którą powoli deptał każdego dnia patrząc mi prosto w oczy a na to nie zasługuje NIKT...NIKT NIE ZASŁUGUJE NA TO ABY WYKORZYSTYWAĆ W CZŁOWIEKU TO CO NAJPIEKNIEJSZE - UCZUCIA. |
|
|
|
|
#2418 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Wpadam powoli w dołek...wiedziałam,że tak będzie. Nie łatwo czuć sie oszukaną, zdradzoną.. Czuje sie taka..pusta.Jakby nie dało sie mnie pokochać.. Nie wiem co czuje..smutek?żal?rozczar owanie?.. czasem chce mi sie płakać..ze znowu dałam sie oszukać i uwierzyłam w to,że moge byc szczęśliwa.Pozwoliłam sobie,żeby znowu mnie skrzywdzono...
Teraz czuje ze miłość, to większa wygrana niż 6 w lotka... ![]() ![]()
|
|
|
|
|
#2419 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 348
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Witajcie
![]() Nie odzywałam się długo, ale widzę, że niestety założony przeze mnie wątek nadal ma dużą popularność. Tak czy siak cieszę się, że dziewczyny walczą i wygrywają, poprawiają swoje życie na lepsze. U mnie od czasu gdy założyłam wątek dużo się zmieniło na lepsze. Mogę powiedzieć, że walkę wygrałam - o debilu, który mnie poniżał i nie szanował praktycznie zapomniałam. A nawet jak mi się o nim przypomina to myślę o nim bez grama sentymentu i cieszę się, że wszystko się skończyło. Mam obecnie cudownego faceta, który jest czuły,troskliwy, ma dla mnie czas i nigdy nie mówi, że moje problemy są nieistotne, ani nie wywołuje u mnie poczucia winy, że mam jakieś swoje potrzeby. Pierwszy raz od nie wiadomo kiedy czuję naprawdę szczęśliwa i z radością patrzę w przyszłość
__________________
SB od 30.06.09 Było : 57 kg ![]() Jest: 51 kg )Będzie: 47 kg (mam 158 cm wzrostu) |
|
|
|
|
#2420 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 39
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
Gratuluję i zmiany i super chlopaka, moze kazdej z nas ten wątek przyniesie zmiana na lepsze!Ja poki co sie miotam, sama nie wiem czego chce, tzn wiem ze on jednak sie nie zmiani bo odkąd jestesmy razem (od czasu rozstania) to nie robi wiele w kierunku zmian, uwaza ze dla mniego pracy nie ma bo wszedzie potrezbne doswiadczenie, i ze jak zwykle moja wina gdy zaczynam temat pracy - bo to ja chce sie klocic(??? OMG), ale jednego czego boje sie najbardziej to chyba ta samotnosc ktora otaczac mnie bedzie po rozstaniu.. |
|
|
|
|
|
#2421 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 348
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Madame29,
Nie rozstając się, nie dajesz sobie sznasy na nowy lepszy związek. Musisz najpierw się uwolnić, przetrawić to co było i dopiero wtedy będziesz miała szansę na znalezienie kogoś lepszego. Samotnośćm jest paskudna, ale warto. Mi po rozstaniu z byłym wzrosło poczucie własnej wartości, bardziej ciesze się życiem i ogólnie jestem o niebo szczęśliwsza.
__________________
SB od 30.06.09 Było : 57 kg ![]() Jest: 51 kg )Będzie: 47 kg (mam 158 cm wzrostu) |
|
|
|
|
#2422 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 412
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Dziewczyny pomóżcie ja nie wiem czy wymyślam problem czy mój facet odwraca kota ogonem.
On potrafi się zacząć kłócić o byle co, to w sumie u nas tak bywa ale godzimy się od razu... ale on czasami zwala winę na mnie ![]() np. w czasie rozmowy przytoczę coś - uważa ze go podpuszczam żeby i on tak zrobił coś się stanie, nie wyjdzie - to staram się go jakoś pocieszyć a co słyszę? Wyrzuty! Dlaczego mi nie pomogłaś, mogłaś powiedzieć (od razu mówię że to nie są rzeczy zależne ode mnie, czy on mi pomaga w nauce do kolokwium ) a ja w sumie nie wiem już co mam odpowiedzieć skoro to naprawdę nie moja wina, potrafię przeprosić gdy czuje się winna, a on nie.Ostatnio po kłótniach nie czuje złości tylko rezygnacje i zawiedzenie... nie wiem chociaz jestem choleryczką to potrafię się opanować przy nim żeby się pogodzić, a on wręcz przeciwnie, ciska, nakręca się, krzyczy. Kocham go i chciałabym to zmienić, możecie jakoś pomóc? Ostatnio się po prostu postawiłam i wytłumaczyłam mu że to niezależne ode mnie i nie bedzię tak do mnie mówić bo nie jestem jego kumplem do piwa, a on co? chcesz się fochać to fochaj!! On narozrabiał a to ja zła kobieta się obrażam! |
|
|
|
|
#2423 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 39
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
Tak wlansie zrozumialam twoją wypowiedź, powiem tak: moj facet od dawna dawna juz wmawia mi ze to ja pierwsza chce sie klocic(jezeli oczywiscie zaczne temat ktory go drazni), ja chce porozmawiac, wyjasnic cos, rozwazyc za i przeciw, a on tylko "chcesz sie klocic!" to jego chcesz sie klocic nasłuchalam sie xxxx razy, po naszej ostatniej wielkiej klotni powiedzialam sobie ze odpuszczam, nie bede z nim rozmawiala na tematy ktore go draznią tylko po to zeby uslyszec, ze to ja prowokuję do klotni, ze to ja go prowokuję i przeze mnie sie klocimy-przeze mnie! (dodatkowo wg mojegoTŻ to ja jestem histeryczka (?)(?), oh ile sie tego nasluchalam, ale ja naprawde chce dobrze, a on chyba zle to odbiera , albo poprostu gwizdze na te wg problemu, bo jemu jest dobrze tak jak jest, wiec jesli o takim problemie mowisz, to rozumiem Cie , ale niestety - nie potrafie pomoc, bo jak widzisz sama w takowym tkwię, nie wiem jak tam z Twoim TŻ- czy ma nerwowy charakter? ---------- Dopisano o 12:39 ---------- Poprzedni post napisano o 12:36 ---------- ale dodam ze ja juz sie do tego przyzwyczailam, opadam z sił, nie probuje na sile przetrzymac tego zwiazku, mowie co mi nie pasuje , a i jesli on mi mowi ze znow moja wina, to jakos juz to nie szczegolnie nie dotyka, walcze o swoje zdanie, i wlasne perspektywy związku, bo mam do tego prawo, |
|
|
|
|
|
#2424 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Jest mi cięzko, po tym rozstaniu nie umiem znaleźć sobie miejsca... nie tak to wszystko miało wyglądać
![]() ![]() . Moj psychika wysiadła..nie spodziewałam sie ,że znowu będę cierpieć, ze to wszystko tak sie potoczy.. Wierzyłąm w słowa,obietnice,jakieś tam gesty.. A teraz... teraz pluje sobie w brode ze byłam taka naiwna.Chyba juz nigdy nie uwierze w miłość![]()
|
|
|
|
|
#2425 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 16 345
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Jest ktoras z Was?
Moge wam jutro opisac moj problem ponownie? Nie dogadujemy sie..on w zlosci chce mi zabrac klucze do naszego mieszkania i powiedzial ze wymieni zamki.. I ogolnie robi mi laske ze moge u niego mieszkac.. Sluchajcie..znalazlam mieszkanie inne?brac rzeczy i sie przeprowadzac? Bo to chyba nie ma szans..ja placze przez niego a on chce wymienic zamki bo ja mam klucze..(zamki w calym bloku)
__________________
Pisz do mnie tylko Ilona.
|
|
|
|
|
#2426 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 3 429
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
__________________
"Wiem,że jak każda kobieta,mam więcej siły niż na to wygląda"
/Evita |
|
|
|
|
|
#2427 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 16 345
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Tylko teraz jestem u siebie.. nie we Wrocku.
On wine za wszystko zwala na mnie..jak kiedys dal mi te klucze zebym mogla korzystac z nich i nie czekac na niego tak teraz chce mi zabrac. I wiecie co powiedzial mi w zlosci.. Ze ma mnie dosc...swojej rodziny i on chce zostac sam z komputerem.. i tylko sam siedziec w tym pokoju. (on jest informatykiem i cale noce filmy oglada.. co ja mu robilam o to awantury bo chcialam spac.. ) i mialam nie raz wrazenie ze ten komp jest wazniejszy ode mnie. A nie chce sie pakowac przy nim tylko jak go nie bedzie i wyprowadzic..po co akcje robic w mieszkaniu..
__________________
Pisz do mnie tylko Ilona.
|
|
|
|
|
#2428 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 3 429
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Cytat:
chyba że on z domu nie wychodzi skoro komp jest dla niego druga ręką
__________________
"Wiem,że jak każda kobieta,mam więcej siły niż na to wygląda"
/Evita |
|
|
|
|
|
#2429 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 139
|
Cytat:
Boże dziewczyny! Myślałam naprawdę że ja tylko mam takiego chłopaka! Z kąd to się bierze? Ja też tak miałam że latałam za nim, że mi wypominał paliwo, kase, którą na mnien wydał w pizzerii itp... Ale pewnego dnia coś we mnie pękło i nie staram sie aż tak bardzo i powiem Wam moje drogie, że się zmienił. Oczywiście nie drastycznie bo nadal robi jak robił, ale nie kłócimy sie już tyle co kiedyś, częściej odpuszcza. Także myślę, że warto jest czasem z czegoś zrezygnować, żeby móc dostać coś piękniejszego.Trza myśleć pozitiw! |
|
|
|
|
|
#2430 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: gdzie diabeł zamiata ogonem
Wiadomości: 18 619
|
Dot.: Będę silna i nie dam sobą pomiatać - brak szacunku ze strony TŻ
Witajcie
Pisałam na tym wątku już wcześniej. Chciałabym jednak swój problem rozszerzyć i poprosić Was o pomoc. Wszystko zaczęło się od początków szkoły. Byłam nielubianym, zaszczutym dzieckiem, tylko dlatego że dobrze się uczyłam, a że miałam zaborczych rodziców, nie potrafiłam się im sprzeciwić trzymali mnie krótko. Podobnie jak moja jedyna "przyjaciółka", która dawała mi poczucie akceptacji, ale jednocześnie wykorzystać i zostawić samą poza grupą. Ciężko było mi złapać z kontakt z kimkolwiek innym, skoro już zawisł na mnie stereotyp... Nie mogłam liczyć też na żadną pomoc ze strony dorosłych. Kiedy w końcu poszłam do liceum, zachłysnęłam się pozorną "wolnością", poczułam się "dorosła" i zerwałam się ze smyczy rodziców. Chciałam robić to, czego nie mogłam wcześniej. Przestałam się uczyć, uciekałam z lekcji. Szło mi kiepsko, bo całą energię przerzuciłam na nawiązywanie więzi z rówieśnikami. Zaczęłam zauważać zainteresowanie płci przeciwnej,co była dla mnie niesamowitym sukcesem, bo wcześniej byłam szarą myszką, którą większość chłopców uważało za brzydką. W liceum zaczęłam dbać o siebie. Rozkwitłam. A co za tym poszło rzuciłam się w wir związków. Jednak rys w charakterze pozostał i mając obok siebie kogoś z kim dobrze się rozumiałam, otwierałam się przed nim, co większość chłopców zwyczajnie wykorzystało. Miałam wtedy 16 lat, wtedy też straciłam dziewictwo, co jest dla mnie niesamowicie wstydliwym wspomnieniem, bo w złym miejscu, w złym czasie i złą osobą... Kiedy jednak weszłam w "poważniejszy" związek poniekąd odżywałam. Trochę się uspokoiłam, jednak mimo wszystko całą siebie poświeciłam temu związkowi. Chłopak wykorzystał to w najgorszy sposób w jaki nie życzę żadnej dziewczynie. Roczny, toksyczny związek skończył się na terapii, bo wychowawczyni zauważyła, że coś jest ze mną nie tak. Przestałam rozmawiać z ludźmi (ten chłopak chodził ze mną do klasy, a ja nie mogłam znieść tego że muszę go oglądać codziennie), chociaż mi się wydawało, że wszystko jest w porządku. Moi rodzice też tak sądzili, ciągle interesowało ich jedynie jak stoi moja nauka. Powoli zaczęłam wychodzić na prostą. Po roku weszłam w związek z innym chłopakiem, który... no właśnie. Robi ze mną co chce. Zmanipuluje i jeszcze odwróci kota ogonem, tak że to ja czuję się winna. Nie jest tak od początku i cały czas. Bardzo się do niego przywiązałam, szczególnie że bardzo długo się znamy. Zależy mi na nim, jednak zaczęłam zauważać, że coraz bardziej nie mogę sobie z sobą poradzić. Stres, który teraz wywołują studia, prawko i te problemy związkowe doprowadzają mnie do stanu histerii i permanentnego doła. Opowiadam Wam to, bo nie wiem w czym tkwi problem. Co powinnam zrobić, żeby stać się silniejsza i przestać popełniać te same błędy. Przepraszam, jeśli mój post jest nie zrozumiały.
__________________
Nie podoba mi się świat, gdzie "właściwe" zdarza się tak rzadko, że uważamy je za "uprzejmość". -J.C 31/365 |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:32.
















)
skoro komp jest dla niego druga ręką 
