28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce... - Strona 2 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2011-03-08, 14:36   #31
elvegirl
po drugiej stronie szafy
 
Avatar elvegirl
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Poza tym boję się, że nie ułożę sobie już z nikim życia. Będę bała się znowu tych kłamst, oszustw i cierpienia.
Ale wrócić do faceta, z którym było gorzej niż źle, byś się nie bała?

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Wiem, że mnie za to potępiacie, że powiecie, że ze mną to jak grochem o ścianę. Ja po prostu pragnę go zobaczyć. Nawet jeżeli to ma boleć.
Rany boskie, co ten facet z Tobą zrobił...NIKT Cię nie potępia, więc nie pisz, że WIESZ, bo gie wiesz

Przerażająca większość dziewczyn tu piszących doskonale zdaje sobie sprawę z tego, przez co przechodzisz. Też mamy za sobą pierwsze miłości, bolesne rozstania, rozpacze, tłuczenie głową w ścianę, chęci wyskoczenia przez okno i okresy obrzydliwie ohydnego poniżania się przed eksami. Bo przecież oni byli TAAAAAAAAAAAAACY cudowni, wspaniali, a my bez nich jesteśmy nic nie warte...tak, tak, tak, znamy.

I, kurcze, dziw nad dziwami, można z tego wyjść. I to z niesamowitą siłą wewnętrzną.

Tylko trzeba tego chcieć i dać czasowi czas...

I nie kontaktować się z eksem, który jest źródłem doła.

Na odwyku narkotykowym nie podają heroiny, żeby sobie narkoman ulżył. Dlaczego? Bo to mu ulży chwilowo, a w dłuższym rozrachunku tylko przedłuży jego cierpienie.

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Boże jak ta jego obojętność rani... czy ja się kiedykolwiek do niej przyzwyczaję?
Tak. A nawet stanie Ci się równie obojętny.

Tylko musisz dać czasowi czas...
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
elvegirl jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 14:50   #32
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez wandaweranda Pokaż wiadomość
ile masz lat? napisałaś, ze znacie się od wielu wielu lat, tzn. dokładnie od kiedy? z pobieżnych rachunków wychodzi mi, że to jest totalnie przeciągnięta historia, za dużo zmarnowanych szans, niepotrzebne powroty.
Wybierz się do specjalisty jak najszybciej, bo lęki można skutecznie leczyć. Trzeba tylko chcieć.
Za dwa miesiące skończę 24 lata. Znamy się od ok. 10 lat. Z czego byliśmy ze sobą raz przez 2 lata i raz przez 1,5 roku.

---------- Dopisano o 14:50 ---------- Poprzedni post napisano o 14:43 ----------

Cytat:
Napisane przez elvegirl Pokaż wiadomość
Ale wrócić do faceta, z którym było gorzej niż źle, byś się nie bała?



Rany boskie, co ten facet z Tobą zrobił...NIKT Cię nie potępia, więc nie pisz, że WIESZ, bo gie wiesz

Przerażająca większość dziewczyn tu piszących doskonale zdaje sobie sprawę z tego, przez co przechodzisz. Też mamy za sobą pierwsze miłości, bolesne rozstania, rozpacze, tłuczenie głową w ścianę, chęci wyskoczenia przez okno i okresy obrzydliwie ohydnego poniżania się przed eksami. Bo przecież oni byli TAAAAAAAAAAAAACY cudowni, wspaniali, a my bez nich jesteśmy nic nie warte...tak, tak, tak, znamy.

I, kurcze, dziw nad dziwami, można z tego wyjść. I to z niesamowitą siłą wewnętrzną.

Tylko trzeba tego chcieć i dać czasowi czas...

I nie kontaktować się z eksem, który jest źródłem doła.

Na odwyku narkotykowym nie podają heroiny, żeby sobie narkoman ulżył. Dlaczego? Bo to mu ulży chwilowo, a w dłuższym rozrachunku tylko przedłuży jego cierpienie.



Tak. A nawet stanie Ci się równie obojętny.

Tylko musisz dać czasowi czas...
Boże jak ja bym chciała spojrzeć na to wszystko tak trzeźwo jak Ty. Mam nadzieję, że masz rację i za jakiś czas tak się stanie.

Chyba muszę po prostu to przetrwać. Ten koszmar, w którym się teraz znalazłam.
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 14:50   #33
carolinascotties
Zakorzenienie
 
Avatar carolinascotties
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 8 320
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Znam zwiazek, w ktorym od lat dzieje sie tak, jak w Waszym...

To straszne - ciagle zadawanie ran - a jednoczesnie wiele wspanialych chwil...

Uwazam, ze powinnas uporac sie ze soba - przede wszystkim pojsc do psychiatry - byc moze skieruje Cie na terapie grupowa. Masz problem z emocjami, chcesz oddychac czlowiekiem, ktorego potrafisz skrzywdzic. To nie jest normalna wiez, uczucie, ktore zywisz tez nie jest miloscia, o ktorej marzysz...

Zycze Ci, abys wytrwala w pracy nad soba i nie bala sie przez jakis czas pobyc sama...
__________________
USZKO {*}

Toksyczny związek? https://youtu.be/5bw4jeTxHGA
carolinascotties jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 14:52   #34
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Poza tym takie ostateczne zerwanie naszych kontaktów póki co jest niemożliwe. Mamy kilka niezałatwionych spraw. W naszym mieszkaniu nadal jest sporo jego rzeczy, które będzie musiał odebrać.
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 14:57   #35
liketoysoldiers
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 195
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Dziękuję Ci za tę wiadomość. Postaram się dostosować do Twoich rad, choć będzie mi trudno. Na samą myśl, że on może się związać z kimś innym i ułożyć sobie życie, łzy same napływają do oczu. Ja bardzo chciałabym, żeby czas zadziałał na naszą korzyć, jednak obawiam się, że będzie zupełnie inaczej, że on zobaczy jak łatwo i bezproblemowo jest, gdy mnie nie ma.Poza tym boję się, że nie ułożę sobie już z nikim życia. Będę bała się znowu tych kłamstw, oszustw i cierpienia.

Albo zobaczy, że jest mu źle bez Ciebie i zauważy błędy także w sobie i zatęskni. A jeśli rzeczywiście szybko zapomni to będziesz po prostu wiedziała że nie warto dłużej cierpieć bo to nie było "to".

Też się tego boję. Ale nikt nie da Ci gwarancji że z nim ułożysz sobie życie tak, jakbyś tego chciała, że nie obudzisz się z nim w łóżku za 20 lat i nie pomyślisz; "To 20 zmarnowanych lat, a miałam przecież szansę odejść, mogło być o wiele lepiej z kimś innym, nie powinnam wracać do tego."


Jak ja bardzo chciałabym dostosować się do tego. Mam nadzieję, że za jakiś czas jak emocje opadną będę mogła. Na tą chwilę pragnę spotkania z nim. Wiem, że mnie za to potępiacie, że powiecie, że ze mną to jak grochem o ścianę. Ja po prostu pragnę go zobaczyć. Nawet jeżeli to ma boleć.

Przed chwilą dzwonił, że załatwił dla mnie towar i wyśle go do mnie. Boże jak ta jego obojętność rani... czy ja się kiedykolwiek do niej przyzwyczaję?

Będzie dobrze!!!!
__________________

Jeśli cię kocham to cicho
tak jak oddech lub szept
kokardy twoim bucikom
przypinam z najbielszych nieb


liketoysoldiers jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 14:57   #36
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez carolinascotties Pokaż wiadomość
Znam zwiazek, w ktorym od lat dzieje sie tak, jak w Waszym...

To straszne - ciagle zadawanie ran - a jednoczesnie wiele wspanialych chwil...

Uwazam, ze powinnas uporac sie ze soba - przede wszystkim pojsc do psychiatry - byc moze skieruje Cie na terapie grupowa. Masz problem z emocjami, chcesz oddychac czlowiekiem, ktorego potrafisz skrzywdzic. To nie jest normalna wiez, uczucie, ktore zywisz tez nie jest miloscia, o ktorej marzysz...

Zycze Ci, abys wytrwala w pracy nad soba i nie bala sie przez jakis czas pobyc sama...
Jak to boli, gdy pojawia się kolejna osoba, która potwierdza, że ten związek nie ma sensu. Ja pisząc tutaj dziś rano byłam przekonana, że pomożecie mi go uratować. A tutaj brutalnie dowiaduję się, że nie ma już czego. A ja tak bardzo chciałabym dostać tę ostatnią szansę... sprawdzić się czy potrafię się zmienić dla naszego związku. Chciałabym go uszczęśliwić... dać mu szczęście i zaznać szczęścia u jego boku.
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 14:58   #37
wandaweranda
Zakorzenienie
 
Avatar wandaweranda
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 227
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Poza tym takie ostateczne zerwanie naszych kontaktów póki co jest niemożliwe. Mamy kilka niezałatwionych spraw. W naszym mieszkaniu nadal jest sporo jego rzeczy, które będzie musiał odebrać.
kobieto, Ty ratuj siebie-reszta to jakieś badziewie, głupie graty, jakieś małoznaczące sprawy! w porównaniu z tym, że Ty toniesz, i musisz się ratować, wszystko inne jest g.. warte. Ja na Twoim miejscu dokonałabym rewolucji w życiu-zamknęłabym biznes, wróciła do swojego miasta. Zmieniłabym nr telefonu. Spaliłabym za sobą mosty.
wandaweranda jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:07   #38
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez liketoysoldiers Pokaż wiadomość
Będzie dobrze!!!!
Dziękuję za wsparcie!
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:11   #39
chimera_v
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 136
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Toksyczna znajomość to nie jest wszystko. Zostawienie tego chłopaka nic nie pomoże, bo później pojawi się następny który będzie porównywany do tego wcześniejszego.
I bedziesz na nim odreagowywać swoją frustrację.

Więc moja recepta - idz do specjalisty, znajdz sobie uspokajające hobby, nie wiem - szydełkuj. Naucz się radzić ze stresem.
Nie widzę sensu próbowania z tym chłopakiem, nie teraz kiedy ta cała sprawa jest jeszcze świeża, ma ci wiele do zarzucenia.
Ale kiedyś... kto wie. Nie chodzi o to, żeby go mieć, tylko żeby uszczęśliwiać się nawzajem.

No, i jego palce się zrosną do tego czasu - ten fragment mnie rozwalił ;>
Spróbuj zrobić tak, żeby informacje o twoich "postępach" docierały przypadkiem do jego znajomych, którzy będą mówić jak to zapisałaś się na jogę, jeździsz na rowerze, radzisz sobie z nerwami. Jak będzie wiedział, że dajesz radę i układasz swoje życie bez jego pomocy (vide: nie musi prowadzić cie za rączkę i jednocześnie bać kolejnego ataku furii) zacznie sam o tobie lepiej myśleć. I zobaczy ze starasz się coś robić.

Życzę Ci, żebyś się uspokoiła, bo nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy
chimera_v jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:15   #40
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez wandaweranda Pokaż wiadomość
kobieto, Ty ratuj siebie-reszta to jakieś badziewie, głupie graty, jakieś małoznaczące sprawy! w porównaniu z tym, że Ty toniesz, i musisz się ratować, wszystko inne jest g.. warte. Ja na Twoim miejscu dokonałabym rewolucji w życiu-zamknęłabym biznes, wróciła do swojego miasta. Zmieniłabym nr telefonu. Spaliłabym za sobą mosty.
To niestety nie jest takie proste. Pieniądze na firmę pozyskałam z dotacji na pierwszą działalność. Muszę ją prowadzić conajmniej rok, żeby nie zwracać im tych pieniędzy. Nie będę ukrywać, że nie mam 14tys., żeby zwrócić, bo wszystko zainwestowałam. Zostało mi w tej sytuacji jeszcze 11 miesięcy...
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:19   #41
elvegirl
po drugiej stronie szafy
 
Avatar elvegirl
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Boże jak ja bym chciała spojrzeć na to wszystko tak trzeźwo jak Ty. Mam nadzieję, że masz rację i za jakiś czas tak się stanie.

Chyba muszę po prostu to przetrwać. Ten koszmar, w którym się teraz znalazłam.
Uwierz, też byłam w dole, też musiałam kiedyś stawiać swój system wartości od początku...

Tak, musisz to przetrwać. Przy czym najtrudniejsze będzie powstrzymanie przed poniżaniem się w imię wielkiego powrotu.


Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Poza tym takie ostateczne zerwanie naszych kontaktów póki co jest niemożliwe. Mamy kilka niezałatwionych spraw. W naszym mieszkaniu nadal jest sporo jego rzeczy, które będzie musiał odebrać.
Ale Ty nie chcesz się z nim spotkać po to, żeby załatwić niezałatwione sprawy służbowe, czy obgadać temat rzeczy. Ty się z nim chcesz spotkać, żeby błagać o kolejny powrót.

Więc nam tu biznesami i ciuchami oczu nie mydlij


Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Jak to boli, gdy pojawia się kolejna osoba, która potwierdza, że ten związek nie ma sensu. Ja pisząc tutaj dziś rano byłam przekonana, że pomożecie mi go uratować. A tutaj brutalnie dowiaduję się, że nie ma już czego. A ja tak bardzo chciałabym dostać tę ostatnią szansę... sprawdzić się czy potrafię się zmienić dla naszego związku. Chciałabym go uszczęśliwić... dać mu szczęście i zaznać szczęścia u jego boku.
A co tutaj jest do uratowania? Kolejne miesiące krzyków, nerwów? No faktycznie, jest do czego wracać

Dlaczego znowu piszesz o tym, że chciałabyś zmienić się dla waszego związku, skoro wiesz dobrze, że Twoje zachowanie nie brało się znikąd? Dlaczego znowu bierzesz całą winę na siebie?

Dlaczego piszesz o szczęściu, skoro to nie był szczęśliwy związek, szczęśliwy duet?

---------- Dopisano o 15:19 ---------- Poprzedni post napisano o 15:15 ----------

Cytat:
Napisane przez chimera_v Pokaż wiadomość
Spróbuj zrobić tak, żeby informacje o twoich "postępach" docierały przypadkiem do jego znajomych, którzy będą mówić jak to zapisałaś się na jogę, jeździsz na rowerze, radzisz sobie z nerwami. Jak będzie wiedział, że dajesz radę i układasz swoje życie bez jego pomocy (vide: nie musi prowadzić cie za rączkę i jednocześnie bać kolejnego ataku furii) zacznie sam o tobie lepiej myśleć. I zobaczy ze starasz się coś robić.
Po co?

Jaką będzie miała gwarancję, że ten koleś nie wypomni jej po raz pierdyliardowy błędów jakie popełniła?

Pamiętajmy, że autorka nie jest jedyną stroną winną tego, że ten związek był toksyczny.

Rozpad tego czegoś, to było najlepsze, co jej się mogło przydarzyć.
Żyć kolejny rok, dwa pięć, piętnaście w ciągłych nerwach i podsycanym poczuciu winy...a potem się dziwimy, że kobiety pozwalają się maltretować i jeszcze mówią, że zasłużyły.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
elvegirl jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:27   #42
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez chimera_v Pokaż wiadomość
Toksyczna znajomość to nie jest wszystko. Zostawienie tego chłopaka nic nie pomoże, bo później pojawi się następny który będzie porównywany do tego wcześniejszego.
I bedziesz na nim odreagowywać swoją frustrację.

Więc moja recepta - idz do specjalisty, znajdz sobie uspokajające hobby, nie wiem - szydełkuj. Naucz się radzić ze stresem.
Nie widzę sensu próbowania z tym chłopakiem, nie teraz kiedy ta cała sprawa jest jeszcze świeża, ma ci wiele do zarzucenia.
Ale kiedyś... kto wie. Nie chodzi o to, żeby go mieć, tylko żeby uszczęśliwiać się nawzajem.

No, i jego palce się zrosną do tego czasu - ten fragment mnie rozwalił ;>
Spróbuj zrobić tak, żeby informacje o twoich "postępach" docierały przypadkiem do jego znajomych, którzy będą mówić jak to zapisałaś się na jogę, jeździsz na rowerze, radzisz sobie z nerwami. Jak będzie wiedział, że dajesz radę i układasz swoje życie bez jego pomocy (vide: nie musi prowadzić cie za rączkę i jednocześnie bać kolejnego ataku furii) zacznie sam o tobie lepiej myśleć. I zobaczy ze starasz się coś robić.

Życzę Ci, żebyś się uspokoiła, bo nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy
Dziękuję za Twoją wiadomość. Będę musiała jeszcze raz wszystkie Wasze mądre słowa przeczytać, a jak będzie trzeba to jeszcze 2 razy lub trzy. Może wtedy coś do mnie dotrze...

A palce nie był jego tylko moje rozwaliła go kopiąc go w piszczel ... nawet siniaka nie miał, a ja 2 miesiące byłam w gipsie.

---------- Dopisano o 15:27 ---------- Poprzedni post napisano o 15:21 ----------

Cytat:
Napisane przez elvegirl Pokaż wiadomość
Ale Ty nie chcesz się z nim spotkać po to, żeby załatwić niezałatwione sprawy służbowe, czy obgadać temat rzeczy. Ty się z nim chcesz spotkać, żeby błagać o kolejny powrót.

Więc nam tu biznesami i ciuchami oczu nie mydlij
Rozgryzłaś mnie


Cytat:
A co tutaj jest do uratowania? Kolejne miesiące krzyków, nerwów? No faktycznie, jest do czego wracać

Dlaczego znowu piszesz o tym, że chciałabyś zmienić się dla waszego związku, skoro wiesz dobrze, że Twoje zachowanie nie brało się znikąd? Dlaczego znowu bierzesz całą winę na siebie?

Dlaczego piszesz o szczęściu, skoro to nie był szczęśliwy związek, szczęśliwy duet?
Ale może miałby szansę być szczęśliwy, jeżeli bym się zmieniła? Psycholog, psychiatra pomogliby mi radzić sobie z moimi emocjami. A to przecież w nich był problem. Może jakbym nad nimi zapanowała to byłoby nam łatwiej, lepiej. Tyle, że już nie dostanę szansy, żeby się o tym przekonać...

Edytowane przez Dearlie
Czas edycji: 2011-03-08 o 15:30
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:32   #43
carolinascotties
Zakorzenienie
 
Avatar carolinascotties
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 8 320
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Jak to boli, gdy pojawia się kolejna osoba, która potwierdza, że ten związek nie ma sensu. Ja pisząc tutaj dziś rano byłam przekonana, że pomożecie mi go uratować. A tutaj brutalnie dowiaduję się, że nie ma już czego. A ja tak bardzo chciałabym dostać tę ostatnią szansę... sprawdzić się czy potrafię się zmienić dla naszego związku. Chciałabym go uszczęśliwić... dać mu szczęście i zaznać szczęścia u jego boku.
Uwazam, ze przede wszystkim powinnas nauczyc sie byc sama ze soba... nie podpinaj wszystkiego pod ten "zwiazek"... nigdy nie wiadomo - moze jeszce jest dla Wasz szansa, moze jej nie ma, a moze Ty juz nie zechcesz jej wykorzystac...

Musisz zrozumiec siebie... bedac SAMA - dopoki tego nie zrobisz- nie zbudujesz normalnego zwiazku z nikim...

Nie uszczesliwisz kogos, kogo potafilas tak dotkliwie zranic, zrownac z ziemia, uzyc wobec niego sily fizycznej... Nie uszczesliwisz siebie - bo nie wiesz sama, czego tak naprawde chcesz - zrobilas ze swojego zycia walke o Niego... udowadniasz sobie, ze mozesz go miec.. jednoczesnie potrafisz go ponizyc, zbrukac to, co miedzy Wami bylo...

Polecam lekture wspanialej ksiazki Katarzyny Miller - Chce byc kochana tak, jak chce...

edit - w kazdym prawie poscie chcesz potwierdzenia, ze jest dla Was szansa... to dowod na to, ze rzeczywiscie jest Ci ciezko i sama nie dasz rady... jak najszybciej zglos sie do psychiatry...
__________________
USZKO {*}

Toksyczny związek? https://youtu.be/5bw4jeTxHGA

Edytowane przez carolinascotties
Czas edycji: 2011-03-08 o 15:34
carolinascotties jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:35   #44
elvegirl
po drugiej stronie szafy
 
Avatar elvegirl
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Rozgryzłaś mnie
Nie jesteś jedynym człowiekiem, który ma durne, autodestrukcyjne pomysły...



Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Ale może miałby szansę być szczęśliwy, jeżeli bym się zmieniła? Psycholog, psychiatra pomogliby mi radzić sobie z moimi emocjami. A to przecież w nich był problem. Może jakbym nad nimi zapanowała to byłoby nam łatwiej, lepiej. Tyle, że już nie dostanę szansy, żeby się o tym przekonać...
Jeśli to on był zapalnikiem Twoich emocji, to pomoże Ci tylko odcięcie się od niego.

Nie dasz rady się zmienić, jeśli on dalej będzie Cię traktował tak, jak Cię traktował.

Naprawdę byłaś szczęśliwa w związku, w którym przez cały czas facet Tobą gardził?

Naprawdę chcesz tego dalej?


Pamiętaj, położenie uszu po sobie i poddanie się mu udowodni mu tylko jedno - może wszystko. Może po Tobie skakać, opluć Cię, obrzygać, a Ty go za to przeprosisz.

To nie jest dobry pomysł, serio.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
elvegirl jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 15:54   #45
Rybka62
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 27
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

poboli, poboli i jeszcze raz poboli, ale z czasem przejdzie- przejdzie napewno!!! Sama widzisz pod jaka jesteś presją własnych emocji - MUSISZ DAC SOBIE CZAS. Działając teraz działasz pochopnie, mozesz zrobić wiele rzeczy, które wydaje Ci się że Was zbliża, ale w efekcie....mogą oddalić. Daj i jemu wytchnienie. Bo jeśli zatęskni to i będzie chciał wrócić, to zrobi to, a póki co...nie ma nawet jak zatęsknic. Nachalnością niewiele zdziałasz- uwierz mi Głowa do góry!!!
Rybka62 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 16:40   #46
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

I znowu mam kryzys... zadzwoniłam zapytać o wysyłkę, wyśle ją dziś do mnie. Zapytałam o niedzielę, dziś już nie wie czy się ze mną spotka. A dla mnie to była jedyna nadzieja. Poza tym publikuje na facebooku posty jaki to nowy epizod w życiu zaczyna. Boże jak mnie to boli... jaki ten ból jest nie do zniesienia...
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 16:45   #47
Fubizka
Zakorzenienie
 
Avatar Fubizka
 
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 8 896
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Już tu dziewczyny wiele mądrego napisały, nie będę się powtarzać.

Od siebie dodam tylko tyle, że nie powinnaś prosić go o kolejną szansę, nawet nie dlatego, że nie można się tak poniżać. Przede wszystkim dlatego, że ten związek nie ma żadnych szans się udać. Twoja psychika jest w strzępach a im dłużej trwał ten związek, tym było gorzej. Kiedy podjęłaś walkę o odzyskanie równowagi, Twój partner wypiął się na Ciebie, nie poczynił najmniejszej próby wspierania Cię w tym procesie. Dodatkowo sam poniósł niemałą winę za to, jak wyglądała Wasza relacja, ale obrywało się tylko Tobie, tylko Ty byłaś winna. To nie jest uczciwe. On nie podjął żadnej próby naprawy tego wszystkiego, miałaś to zrobić tylko Ty, a tak się nie da. Nie neguję, że Twoje zachowanie było straszne, połamać komuś palce to już jest naprawdę skandaliczne zachowanie.
Ale to, że teraz do siebie wrócicie nic nie zmieni, nie zapanujesz nad sobą tylko dlatego, że teraz masz silniejsze postanowienie. Musisz nad sobą pracować, to jest długotrwały, ciężki i wymagający proces i powinnaś go przejść przede wszystkim dla SIEBIE. Nie dla niego. Wg mnie z nim obok siebie nie dasz rady uleczyć swoich emocji. I wg mnie również Wasz powrót ma sens tylko i wyłącznie kiedy OBOJE uporacie się ze swoimi problemami. Jednak ja mam naprawdę duże wątpliwości, czy on to uczyni, bo póki co doszukuje się winy tylko u Ciebie.
A jego zachowanie, o którym do tej pory lakonicznie wspomniałaś, każdego wytrąciłoby z równowagi. I podejrzewam, że takich zachowań było o wiele więcej. Nie bierz na siebie całej winy za rozpad tego związku, zamknij tą sprawę i zabierz się za siebie, żeby resztę życia przeżyć bez dramatów, histerii i innych niszczących akcji.

A czas nie przyzwyczaja do bólu, on naprawdę leczy rany. I nie tylko czas, ale też świeże powietrze, dlatego lekarze każą co jakiś czas zdejmować opatrunek, żeby dostał się tam tlen. Idź trochę pooddychaj
Fubizka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 17:31   #48
Dearlie
Zakorzenienie
 
Avatar Dearlie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 3 173
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Dziewczyny ja wiem, że w Waszych słowach jest dużo prawdy i sama mądrość. Wybaczcie mi jednak, że ja przy emocjach, które mną targają nie jestem w stanie racjonalnie na to wszystko spojrzeć. Straciłam jedną z najważniejszych osób w moim życiu... osobę, którą jak zakładałam już zawsze będę miała przy sobie. Większość z Was pewnie cierpiała tak z miłości, więc wiecie przez co przechodzę. Potrzeba czasu, żeby się z tego otrząsnąć, a póki co mi daleko do tego stanu.

Mam za sobą 12-godzin płaczu. Nosa nie czuję, głowę mam jak balon. Zaraz kończę pracę i muszę wrócić do naszego mieszkania... Mieszkania, w którym jeszcze niedawno przeżywaliśmy wspólnie wiele cudownych chwil. Kolejna długa noc przede mną... znowu wyleję pewnie morze łez wtulając się w jego poduszkę, próbując poczuć jego zapach... zapach jego ciała, którego już nigdy nie przyjdzie mi poczuć
Dearlie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 18:09   #49
Lexie
Przyjaciel wizaz.pl
 
Avatar Lexie
 
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 576
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
Doris1981 jadę w sobotę do mojej przyjaciółki, która niestety jest w innym mieście, bo tak jak pisał, w imię naszych wspólnych planów na przyszłość przeniosłam się z nim do mojego rodzinnego miasta, zostawiając w Poznaniu 7 lat mojego życia. Do fryzjera wybieram się w następnym tygodniu... zamierzam obciąć sporo włosów, bo przez ponad rok zapuszczałam je dla niego, bo lubił długie włosy ( no to męczyłam się długimi ). Staram się sięgać po książki, ale to też budzi niepotrzebne wspomnienia, bo czytanie to było nasze wspólne hobby. Poza tym jestem uziemniona w pracy od 10 do 18... klientek brak, więc zostaję ze swoimi myślami, a to mi nie służy.
No to może opracuj plan rozreklamowania swojej firmy, jakaś promocja, coś co pomoże ściągnąć klientki Połączysz odrywanie myśli od niego ze ściąganiem klientów. To nie musi być nic wymagającego wielkich nakładów finansowych, teraz wiele firm się reklamuje na facebooku (robią profil firmy, zbierają fanów, czasem robią jakieś konkursy z drobnymi nagrodami, wrzucają fotki/informacje itp), możesz pomyśleć o ulotkach, może czymś takim się zajmij, skoro nie masz klientek, a za to masz wolny czas?

---------- Dopisano o 18:05 ---------- Poprzedni post napisano o 17:59 ----------

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość
I znowu mam kryzys... zadzwoniłam zapytać o wysyłkę, wyśle ją dziś do mnie. Zapytałam o niedzielę, dziś już nie wie czy się ze mną spotka. A dla mnie to była jedyna nadzieja. Poza tym publikuje na facebooku posty jaki to nowy epizod w życiu zaczyna. Boże jak mnie to boli... jaki ten ból jest nie do zniesienia...
Ukryj sobie jego posty na facebooku. Po co masz na to patrzeć?

Szukaj innego dostawcy, to kolejna rzecz, która może Cię zająć na trochę...

---------- Dopisano o 18:09 ---------- Poprzedni post napisano o 18:05 ----------

Cytat:
Napisane przez Dearlie Pokaż wiadomość

Mam za sobą 12-godzin płaczu. Nosa nie czuję, głowę mam jak balon. Zaraz kończę pracę i muszę wrócić do naszego mieszkania... Mieszkania, w którym jeszcze niedawno przeżywaliśmy wspólnie wiele cudownych chwil. Kolejna długa noc przede mną... znowu wyleję pewnie morze łez wtulając się w jego poduszkę, próbując poczuć jego zapach... zapach jego ciała, którego już nigdy nie przyjdzie mi poczuć
Powsadzaj jego rzeczy do pudeł i mu oddaj. Pochowaj to, co Ci przypomina go najbardziej. Kup sobie nowe firanki albo poduszki na kanapę. Na allegro, jeśli jesteś zapuchnięta i wstyd iść do sklepu Ściany przemaluj własnoręcznie... Szukaj sobie zajęć.

Rozumiem, że przeżywasz teraz stratę - to jest podobna reakcja do reakcji żałoby. To normalne, że tak się czujesz. Nie jesteś pierwszą ani ostatnią osobą, która przechodzi coś podobnego. Jeśli mogę coś doradzić, to rozejrzyj się za ośrodkiem interwencji kryzysowej w swoim mieście, może taka terapia by Ci bardziej pomogła w tej chwili, niż "klasyczna". Albo spotykaj się z psychologiem, ale częściej, nie raz na parę tygodni.
Lexie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 19:01   #50
wandaweranda
Zakorzenienie
 
Avatar wandaweranda
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 227
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez carolinascotties Pokaż wiadomość
Uwazam, ze przede wszystkim powinnas nauczyc sie byc sama ze soba... nie podpinaj wszystkiego pod ten "zwiazek"... nigdy nie wiadomo - moze jeszce jest dla Wasz szansa, moze jej nie ma, a moze Ty juz nie zechcesz jej wykorzystac...
podpisuję się pod tymi słowami.
Autorko, ja Cię rozumiem, wyobrażam sobie co przeżywasz, zwłaszcza, że z tym człowiekiem związana jest niemal połowa Twojego życia. Dorastałaś z nim w tle, Twoje zycie emocjonalne w znacznej mierze kształtowało się pod jego wpływem, było na nim oparte. Ty nie miałaś szansy rozpoznac samej siebie, zaprzyjaźnić się sama ze sobą. Pokochac siebie. Dlatego teraz jest Ci tak cięzko.
Cytat:
Napisane przez carolinascotties Pokaż wiadomość
Musisz zrozumiec siebie... bedac SAMA - dopoki tego nie zrobisz- nie zbudujesz normalnego zwiazku z nikim...
swięte słowa
wandaweranda jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 19:14   #51
wiki1992
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 105
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Wiesz... ja wiem, że to może nie na miejscu, ale twój post bardzo mi pomógł. Obecnie przechodzę ze swoim chłopakiem takie "burzliwe" chwile i doskonale wiem, że wina jest głównie moja. Mam straszne napady, ale nie agresji, tylko zazdrości... I choć wiem, że on mnie kocha i wszystko by dla mnie zrobił ja i tak wynajduję dziurę w całym. Choć ostatnio zdarzyły się kłamstewka z jego strony to z jednej strony nie umiem wybaczyć, ale z drugiej sama do tego doprowadziłam. I teraz nie umiem mu tak ufać jak wcześniej. Kurczę, jak to przeczytałam to dosłownie zupełnie inaczej się poczułam. Widzę, że muszę doceniać to, co mam.

A co do twojej sytuacji. Sądzę, że regularne wizyty u psychologa odbudują twoją wiarę w siebie. Jeśli chcesz, aby kiedyś tam ułożyło ci się z nim (albo może z innym facetem?) musisz nauczyć się kontrolować swoje emocje. Wiem po sobie, że samej będzie ci ciężko, dlatego specjalista to dobre rozwiązanie. Daj sobie czas. Zobacz ile osiągnęłaś - masz mieszkanie i założyłaś własną firmę! Spełniaj swoje marzenia, a zobaczysz, że miłość sama do ciebie zapuka
wiki1992 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 21:43   #52
tofaniutka
Zadomowienie
 
Avatar tofaniutka
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 1 097
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Człowiek docenia coś jak to straci. W Twoim przypadku to prawda. Nie wiem czy to dobry pomysł żebyś się z nim jeszcze spotykała. To Ci nie pomoże tylko Cię dobije.

Najlepiej będzie zapomnieć...
Mi we wszystkich ciężkich chwilach pomogła muzyka i kieliszek wina i uryczenie się do ogromnego bólu...Tak , tak MUZYKA, przyjaciele owszem ale ich nie było 24 na dobę i przyszedł moment kiedy byłam sama. Znam uczucie bólu w klatce piersiowej i ściśnięty żołądek ale trzeba się podnieść...
tofaniutka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 22:17   #53
natal20ka
Rozeznanie
 
Avatar natal20ka
 
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 644
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez tofaniutka Pokaż wiadomość
Człowiek docenia coś jak to straci. W Twoim przypadku to prawda. Nie wiem czy to dobry pomysł żebyś się z nim jeszcze spotykała. To Ci nie pomoże tylko Cię dobije.

Najlepiej będzie zapomnieć...
Mi we wszystkich ciężkich chwilach pomogła muzyka i kieliszek wina i uryczenie się do ogromnego bólu...Tak , tak MUZYKA, przyjaciele owszem ale ich nie było 24 na dobę i przyszedł moment kiedy byłam sama. Znam uczucie bólu w klatce piersiowej i ściśnięty żołądek ale trzeba się podnieść...
i to uczucie gdy rano sie budzisz i myslisz, ze wszystko ok a tu nagle buuuum, rzeczywistosc i uswiadamiamy sobie co sie wydarzyloazbrak sil zeby wstac
natal20ka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 22:29   #54
tofaniutka
Zadomowienie
 
Avatar tofaniutka
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 1 097
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez natal20ka Pokaż wiadomość
i to uczucie gdy rano sie budzisz i myslisz, ze wszystko ok a tu nagle buuuum, rzeczywistosc i uswiadamiamy sobie co sie wydarzyloazbrak sil zeby wstac

ale przychodzi dzień kiedy wstajesz i mówisz "chce mi się żyć". Czasami człowiek potrzebuje porządnego kopa, ale to kopiora, a to już doświadczenie na przyszłość i większą siłę. Uczymy się na błędach chodź czasami je powtarzamy... ale taka natura człowieka.
tofaniutka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-08, 23:06   #55
natal20ka
Rozeznanie
 
Avatar natal20ka
 
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 644
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez tofaniutka Pokaż wiadomość
ale przychodzi dzień kiedy wstajesz i mówisz "chce mi się żyć". Czasami człowiek potrzebuje porządnego kopa, ale to kopiora, a to już doświadczenie na przyszłość i większą siłę. Uczymy się na błędach chodź czasami je powtarzamy... ale taka natura człowieka.
oooj tak i ja naszczescie takiego kopniaka juz dostalam i ta sile juz mam
natal20ka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-09, 01:28   #56
miriuri
Raczkowanie
 
Avatar miriuri
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 445
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Matkobosko, dziewczyna faceta tak tłukła, że połamała sobie palce, a wszyscy ją tu próbują przekonać, że wina leży po obu stronach, czy ja dobrze widzę?

A gdyby przyszedł tu facet, opisał swoją łzawą historię wplatając w to 'tak jej przyłożyłem w twarz, że uszkodziłem sobie dłoń', to też by czytał, żeby nie obwiniać tylko siebie, bo z czegoś się ta agresja wzięła?

Ja tam uważam, że chłopak podjął najlepszą decyzję dla siebie, za wiele jego winy tu nie widzę - no trudno, żeby się zachowywał jak anioł, w sytuacji kiedy jest zwyczajnie wykończony psychicznie szaleństwami, histeriami i rękoczynami swojej dziewczyny

A Dearlie też to kiedyś ostatecznie wyjdzie na dobre.
__________________
a w e s o m e !

Edytowane przez miriuri
Czas edycji: 2011-03-09 o 01:30
miriuri jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-09, 08:31   #57
Vampi_z_piekla_rodem
Zakorzenienie
 
Avatar Vampi_z_piekla_rodem
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 3 222
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Ja też trochę nie rozumiem tłumaczenia autorki.. Fakt faktem - w związku bywają chwile kiedy ręce opadają, ale nawet jakbym czuła się bezsilna i sprowokowana to nie wyobrażam sobie bić TŻ...

Ja mam bardzo upierdliwy charakter, w złości potrafię powiedzieć wiele niemiłych rzeczy, ale i tu nie wyobrażam sobie, że TŻ mógłby mnie uderzyć, bo aż tak go zdenerwowałam

Jeśli pojawia się agresja - nie ma co ratować. Trzeba się jak najszybciej rozejść i uważam, że on podjął dobrą decyzję.
A autorkę czeka ciężka praca nad samą sobą, praca nad emocjami, nad zrozumieniem co tak na prawdę jest przyczyną obecnej sytuacji..
__________________

"Give me reason but don't give me choice.
'Cause I'll just make the same mistake again.."
Vampi_z_piekla_rodem jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-09, 08:38   #58
201803290936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez Vampi_z_piekla_rodem Pokaż wiadomość
(...)
A autorkę czeka ciężka praca nad samą sobą, praca nad emocjami, nad zrozumieniem co tak na prawdę jest przyczyną obecnej sytuacji..
Dobrze gadasz. Znając życie: diabeł (czyli problem) tkwi w dzieciństwie.
201803290936 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-09, 08:55   #59
elvegirl
po drugiej stronie szafy
 
Avatar elvegirl
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 41 583
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Cytat:
Napisane przez miriuri Pokaż wiadomość
Matkobosko, dziewczyna faceta tak tłukła, że połamała sobie palce, a wszyscy ją tu próbują przekonać, że wina leży po obu stronach, czy ja dobrze widzę?
Osoba, która oficjalnie daje partnerowi drugą szansę po zdradzie, a potem się przez ponad rok na partnerze za to wyżywa, nie jest według mnie niewinna.

Cytat:
Napisane przez miriuri Pokaż wiadomość
A gdyby przyszedł tu facet, opisał swoją łzawą historię wplatając w to 'tak jej przyłożyłem w twarz, że uszkodziłem sobie dłoń', to też by czytał, żeby nie obwiniać tylko siebie, bo z czegoś się ta agresja wzięła?
Znam kobietę, która była bita przez męża. Im więcej czasu z nią spędzam, tym mniej się facetowi dziwię...

Zresztą przegrała w sądzie sprawę o rozwód z orzeczeniem jego winy


Żeby było jasne - nie twierdzę, że autorka postępowała dobrze. Jak najbardziej powinna skorzystać z pomocy fachowca, nauczyć się panować nad emocjami i tak dalej. Po prostu uważam, że on swoje do tego bagna dorzucił i tyle.
__________________
"Widziałeś tę dziewczynę? Ma nogi za milion złotych!" - pomagamy Dianie https://www.siepomaga.pl/dla-diany
elvegirl jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2011-03-09, 09:06   #60
Vampi_z_piekla_rodem
Zakorzenienie
 
Avatar Vampi_z_piekla_rodem
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 3 222
Dot.: 28.02.2011 - Dzień, w którym złamano mi serce...

Serio.. chciałabym widzieć jak niektóre z Was postrzegałyby sytuację, gdyby autorka napisała,że to eks TŻ kopnął ją ze złości i połamał sobie przy tym palce..czy też uważałybyście, że ona dorzuciła coś do bagna
__________________

"Give me reason but don't give me choice.
'Cause I'll just make the same mistake again.."
Vampi_z_piekla_rodem jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:07.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.