|
|
#31 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
Nie widzę w tym winy rodziców, raczej mnie wypychali do wszystkiego: "Sama sobie załatw". I w końcu załatwiałam...chociaż się bałam.Ze studiami też nie wiem czego chcę, ale powiem Ci coś...ponad połowa moich znajomych nie wie. Studiują coś, trzymają się tego, bo szkoda im tych straconych lat, ale tak naprawdę wcale nie wiedzą czy dobrze wybrali i widzą, że ich to jednak męczy. Podejście mają różne: od takich jak ja (i pewnie Ty) - "Jezu, jezu...po co ja poszłam na te studia?! Po co mi to było? Trzeba było iść na inne...teraz to będę na pewno bezrobotna...nic mi się w życiu nie udaje" Do tych bardziej wyluzowanych: "Głupie te studia, źle wybrałam...ale trudno, jakoś sobie poradzę" To teraz rada: Rzuć się raz na głęboką wodę i zobacz jak będzie Nic się nie stanie jak pójdziesz na rozmowę kwalifikacyjną i Cię nie przyjmą...świat się od tego nie zawali. A nawet jak Cię to zaboli, to popłaczesz sobie i Ci przejdzie Ale już będziesz wiedziała jak to wygląda i następnym razem nie będziesz się tego bać. Tak jest ze wszystkim...wiem po sobie ![]() Pozdrawiam
__________________
|
|
|
|
|
|
#32 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Thessaloniki! Greece
Wiadomości: 5 377
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
PS: a Bura kocurka też daje dobrą radę
sproboj coś trochę potem na głęboką wodę,nic się nie stanie ! a każdy hardcore pozwala nam zdobywać nowe umiejętności !
__________________
> and I'm like... and I'm like... and I'm like... 'But know this...I'm only judged by one Power, and I serve HIM.. !
<3 |
|
|
|
|
#33 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
![]() Tylko trzeba zrobić jeden krok...a to najtrudniejsze
__________________
|
|
|
|
|
|
#34 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: ukraina
Wiadomości: 3 736
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Masz 22 lat i albo zrobisz to teraz albo już tak zostanie. Znam osoby podobne do Ciebie i po pierwsze to nie może być kolejny powód do wstydu, tak po prostu jest a Twoim zdaniem jest to zmienić. Można być nieśmiałym ale bycie niezaradnym to już klapa. Skoro mieszkasz daleko od rodziców to zmieniaj coś, działaj, zresztą jakoś sobie radzisz w innym mieście więc chyba nie jest aż tak źle ? no najwyżej, że oni dalej wszystko załatwiają na odległość...
Nie możesz całe życie myśleć co sobie ktoś pomyśli, nigdy wszystkim nie dogodzisz, wiec nawet nie ma co próbować i robić tylko to co uszczęsliwia ciebie i osoby ważne w twoim życiu. Zacznij od drobnych spraw, załatwiaj cos na poczcie, płać rachunki, załóż karte stałego klienta w np. aptece (tak naprawde nie musisz wcale z niej korzystać, chodzić o samą próbe działania a jesli sie akurat przyda to bedzie super) przejedź sie do domu pociagami z przesiadką, pojedz z kims znajomym na weekend pozwiedzać obce miasto, zorganizuje wyjazd na wakacje na kilka dni, drobne rzeczy które wymają troche wiecej inicjatywy własnej. Potem jak się rozkręcisz to jeszcze własny biznes założysz ![]() Znajdź w sobie te siłe do walki, świat jest taaki wielki i tyle oferuje, skoro masz możliwości to daj sobie szanse ![]() Jestem troche młodsza od ciebie, ale pamietam jak byłam w podstawówce i płakałam, że siedze sama w domu i jestem głodna bo mame wezwali do szpitala i nie zdarzyła zrobić obiadu a tato jest na drugiej zmianie aż nauczyłam się gotować, na samotność poszłam do szkoły muzycznej, siedziałam popołudniami w bibliotece i układałam książki z bibliotekarką z którą sie zapoznałam. W tamtym czasie i wieku też było mi się cieżko przełamać, ale jakoś musiałam sobie poradzić bo rodzice mieli taką a nie inną prace, siostry na studiach i trzeba było sobie radzić. Potem już samo poszło, coraz wiecej rzeczy załatwiałam sama nowe szkoły, jakies sprawy w pzu, urzedzie skarbowym, pierwsza praca w obcym mieście itd. Oczywiście, że nadal są rzeczy które mi cieżko przychodzą, sprawy których nie znosze złatwiać i te których nie umiem rozwiązać ale najważniejsze to próbować. Wierzę, że Ci się uda chociażby dlatego, że napisałaś tutaj i chcesz cos zmienić a to już pierwszy krok
__________________
ha! Edytowane przez Dziewucha Czas edycji: 2011-04-09 o 23:50 |
|
|
|
|
#36 | |||
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 13
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
dziękuję za odpowiedz, tak rewolucja bardzo by się przydała...---------- Dopisano o 00:10 ---------- Poprzedni post napisano o 00:09 ---------- Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 00:17 ---------- Poprzedni post napisano o 00:10 ---------- Cytat:
uff czyli jednak nie jestem jedyna. Właśnie... ja zawsze miałam podany obiad, a jak nie to przesłane pieniądze, żeby iśc na pizze lub gdzieś coś zjeść. Jestem za to oczywiście rodzicom wdzięczna... ale teraz... Co tydzien przesyłają mi pewną kwotę na życie i ciągle jeszcze powtarzają, że jak mi zabraknie to mi przyślą więcej. Jejkuuu jestem tak do tego przyzwyczajona, nie chcę tak. Bo wiem ze z drugiej strony oni kiedyś będą oczekiwać, że sama zacznę na siebie zarabiać. Co za paradoks! Ciągle mnie rozpieszczają, ale chcą żebym po studiach się już usamodzielniła. To bardzo dobrze, ale wiem, że powinnam już zrobić to teraz. Miłej nocy Buziaki |
|||
|
|
|
|
#37 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: :)
Wiadomości: 890
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Byłam taka,jakby ując ''pod kloszem'' rodziców.Pewnego dnia wstałam i sobie powiedziałam koniec biegania pod spódnicę mamusi.Dokładnie rozpoczęło się to na początku studiów,tak zawsze mamę bym wysłała,ale z racji,że wiedziałam,że w dziekanacie mamusia w imieniu córki nie jest to dobry pomysł
zaczęłam sama załatwiać(a miałam co ).Potem po malutku wszystko zaczynalam sama robić,nie rozmawiając nawet z mamą.Mama była w szoku po pewnym czasie i teraz sama mnie jak ją proszę nie chcę wyręczać eheheh Być może też masz taki przełom,nie zagłuszaj go tylko działaj.
__________________
Jestem kobietą,a w nicku nie jest podany mój wiek (![]() Odwyk kosmetyczny od jutra
|
|
|
|
|
#38 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 13
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Jejku jak ja kocham moich rodziców
ale oni tak mi utrudnili życie.... cóz za pradoks
|
|
|
|
|
#39 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 582
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Spokojnie, jeszcze nie jest za późno
)Chyba każda z nas czasem się boi. I nikt się nie cieszy, gdy go za coś krytykuje ktoś ;/ Trochę to wygląda jakby Twoim problem nie była nadopiekuńczość rodziców, a raczej brak pewności siebie? |
|
|
|
|
#40 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: domciu;)
Wiadomości: 794
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Ja jeszcze polecam Ci wątek na plotkowym "nie odkładam życia na potem - zmieniam się!"
ale z pewnością na bardziej "osobiste" zmiany też znajdzie się tam miejsce Myślę, że znajdziesz tam sporo inspiracji![]() Dobrze, że sobie zdajesz sprawę z Twojego problemu i że chcesz się zmieniać. Ja jak przyjechałam do stolicy na studia też byłam dość nieporadną istotą, ale przez pierwszy rok baaardzo się zmieniłam, a dziś już w ogóle nie przypominam siebie z 1-wszego roku Powodzenia!
|
|
|
|
|
#41 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 13
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Dziękii za odpowiedzi
![]() serio dodają mi sił... małymi kroczkami do przodu, juz wysłałam CV do kilku miejsc, MUSZE SIĘ PRZEŁAMAĆ, BO CHCE ŻYC!
|
|
|
|
|
#42 | |
|
Regulator reniferów
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
Trochę kontaktu twarzą w twarz nie zaszkodzi
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni. |
|
|
|
|
|
#43 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 13
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
dobrze ze na razie wyslalam emailem, ale nie odwazyłabym sie jeszcze wciskać CV na zywo ![]() kurde pewnosci siebie tez brak.... ach |
|
|
|
|
|
#44 | |
|
Regulator reniferów
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
Najwyżej przekaże cię do szefa i tam powtórzysz formułkę. Nic skomplikowanego, przecież codziennie stoisz przy tej ladzie ![]() Takie zadanie na przyszły tydzień
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni. |
|
|
|
|
|
#45 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 996
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Ja z racji bycia DDA nie mogę rodzicom zarzucić nadopiekuńczości, ale problem był mi znany. Bałam się "co to będzie", dopóki nie poszłam do pierwszej pracy.
O matko ![]() PRzynieś/wynieś, zrób to na przedwczoraj/jaka głowa boli/popraw się etc. A tu jeszcze siedem godzin do wyjścia ![]() Kolejna i kolejna praca oznacza dużo większy luz. Osobiście nie znam nikogo, kto w ogóle nie denerwowałby się przed pierwszymi dniami pracy, ale wierz mi, im dalej w las tym lepiej. Zatrudnij się byle gdzie, biegaj na rozmowy kwalifikacyjne nawet, gdy nie masz teoretycznie szans. Po którejś tam ofercie, przy kolejnej pracy, będzie to pestka Powodzenia!
|
|
|
|
|
#46 | |
|
Regulator reniferów
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni. |
|
|
|
|
|
#47 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: ukraina
Wiadomości: 3 736
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
w ogóle ludzie byli tam straszni, kiedys zostałam sama dwie godziny dłuzej bo tyle mi zwalili roboty i jeszcze nie miał mi kto na koniec pomóc wózkiem zwiezc palet bo wszyscy byli juz po pracy a one nie mogą sobie tak same zostać na sklepie to sie wkurzyłam zostawiłam kartke z informacja co zostało na palecie, ofoliowałam ją i poszłam do domu, o dziwo nastepnego dnia nikt mnie nie zasztyletował co nie zmienia faktu, że byli dla mnie mega wredni, zrzucali na mnie swoją prace i to ludzie ok. 30+ gdzie zdawałoby się, że powinni wykazać troche zrozumienia dla 16latki. Znowu na innym sklepie było już dużo lepiej, każdy pomógł jak umiał, normalnie można było pogadać Ale już na pewno wiem, że nie chce pracować w handlu ![]() W pracy tak już jest czasem lepiej, czasem gorzej ale za którymś już razem nabiera sie do wszystkiego dystansu. Dopóki nie spróbujesz to się nie dowiesz i lepiej teraz kiedy rodzice i tak ci dają pieniądze a nie jak juz bedziesz sie musiala utrzymywac zuepełnie sama i wtedy w desperacji nabierac doswiadczenia
__________________
ha! Edytowane przez Dziewucha Czas edycji: 2011-04-10 o 22:47 |
|
|
|
|
|
#48 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 13
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Dzien dobry dziewczyny
![]() NOWY dzien NOWE wyzwania, ciekawe czy ktoś zadzwoni w związku z wysłanym CV... ---------- Dopisano o 08:17 ---------- Poprzedni post napisano o 08:15 ---------- Cytat:
![]() ![]() jak miałam 16 lat to byłam takaaaaaaa dziecinna, dwa inne swiaty, czas sie obudzic ;-) |
|
|
|
|
|
#49 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: z Kwiatu Bzu
Wiadomości: 1 024
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
dołączam do "walczących o siebie". Mnie rodzice niby nie wyręczali i nie wyręczają w niczym .Na jakąkolwiek pomoc ze strony taty nie mam co liczyć.Mnóstwo spraw sobie sama pozałatwiałam ,ale i tak za każdym razem czuję ,że walczę ze sobą -załatwianie tego wszystkiego nie przychodzi mi tak łatwo.Poza tym boję się o przyszłość -że np.nie będę miała pracy ,że nie zdam egzaminów ,że nie wystarczy mi pieniędzy na opłacenie mieszkania itd.Jeszcze mieszkam w domu rodzinnym,ale w tym lub przyszłym roku to się zmieni ....i tu jest mój spory lęk o to jak będzie.
|
|
|
|
|
#50 | ||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 2 665
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
teraz za karę w naszym wspólnym mieszkaniu on zmywa ![]() jestem z tych, co dały radę się przełamać, rozkwitły na studiach i uważają, że z rodziną wychodzi się dobrze na zdjęciu, nie ma co się rozczulać. dlatego ja pracuję, a część koleżanek studentek CO TYDZIEŃ jeździ na 3 dni do rodzinnego domu. a później będzie biadolenie... proponuję mniej słodkopierdzenia, bo mi się trochę mdło zrobiło po przeczytaniu tego wątku - i będzie dobrze. najważniejsze, to zrobić pierwszy krok.Cytat:
__________________
|
||
|
|
|
|
#51 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 1 132
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
Jestem właśnie na etapie 1000 odmów i rozsyłania CV i oszołomił mnie twój post Nigdy tak na to nie patrzyłam, a to prawda
|
|
|
|
|
|
#52 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: od Kraka
Wiadomości: 13
|
Dot.: Dziewczyny... jak Wy to robicie?
Cytat:
Dasz radę, tylko zechciej. To, że Cię rozpieszczali i chronili, nie oznacza, że teraz już nie możesz samodzielnie żyć. Przetnij pępowinę i ogarnij wszystko |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:51.





Nie widzę w tym winy rodziców, raczej mnie wypychali do wszystkiego: "Sama sobie załatw". I w końcu załatwiałam...chociaż się bałam.
Do tych bardziej wyluzowanych: "Głupie te studia, źle wybrałam...ale trudno, jakoś sobie poradzę"
Nic się nie stanie jak pójdziesz na rozmowę kwalifikacyjną i Cię nie przyjmą...świat się od tego nie zawali. A nawet jak Cię to zaboli, to popłaczesz sobie i Ci przejdzie 








