|
|
#1 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 146
|
Fobia społeczna
Witam. Czy są tu jacyś fobicy społeczni, którzy chcieli by się ujawnić i porozmawiać o tym?
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 6 346
|
Dot.: Fobia społeczna
Ja jestem
- mogę o tym porozmawiać
__________________
|
|
|
|
|
#3 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 146
|
Dot.: Fobia społeczna
To witam serdecznie Lea_ny
Długo już się z tym zmagasz? Widać efekty?
|
|
|
|
|
#4 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Polska i cały świat:)
Wiadomości: 39
|
Dot.: Fobia społeczna
Witam was dziewczyny! Ja nie jestem pewna czy mam fobię społeczną ale jak czytałam definicję to u mnie występuję kilka objawów. Moim największym problemem jest rozpoczęcie pracy, związane z tym nowe kontakty, powodują u mnie bardzo duży stres. Ogólnie jak mam poznać nowe osoby to czuję skrępowanie, delikatny lęk. A jak u was się to objawia?Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
|
|
#5 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-05
Lokalizacja: mazowieckie
Wiadomości: 79
|
Dot.: Fobia społeczna
Witajcie
Zgłaszam się i ja. ananasek 25 najlepiej będzie jeśli wybierzesz się do psychiatry. Ja też nie miałam pewności, ale odważyłam się pójść do specjalisty, na wszelki wypadek zapisałam na kartce jakie objawy występują u mnie i przeczytałam. U Ciebie ciężko jest powiedzieć czy to nieśmiałość, czy fobia, między nimi wg. mnie jest spora różnica. A czy występują u Ciebie objawy somatyczne? Co myślisz gdy znajdujesz się w sytuacji która Cię przeraża (mam na myśli kontakty interpersonalne)?
__________________
Nie płacz w liście
nie pisz że los cie kopnął nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno. |
|
|
|
|
#6 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Polska i cały świat:)
Wiadomości: 39
|
Dot.: Fobia społeczna
Czuję lęk , boję się że coś powiem nie tak, albo ogólnie że nie znajdę żadnego tematu do rozmowy. W sumie w najgorszym wypadku jakbym mogła uciec w takiej sytuacji to bym to zrobiła. w sumie odkąd pamiętam to zawsze czułam lęk przed poznawaniem nowych ludzi, a nawet dosłownie strach. a objawy somatyczne to czerwienie się , czasami mi duszno w sytuacjach naprawdę stresowych zawroty głowy lub ból głowy.
|
|
|
|
|
#7 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-05
Lokalizacja: mazowieckie
Wiadomości: 79
|
Dot.: Fobia społeczna
Hmm.. A jak jest w wystąpieniach publicznych i telefonowaniu? Masz jakieś zaburzenia mowy?
__________________
Nie płacz w liście
nie pisz że los cie kopnął nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno. |
|
|
|
|
#8 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 6 346
|
Dot.: Fobia społeczna
Jak przypominam sobie poszczególne etapy mojego życia, to stwierdzam, ze jakoś w zerówce stałam się nieśmiała.
Na początku podstawówki nie było jeszcze tragedii - miałam kilka koleżanek, chociaż ciężko było mi funkcjonować w grupie (tylko przy jednej osobie na raz potrafiłam być wyluzowana; jak było kilka, to już stałam jak kołek i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić -nawet jeśli lubiłam wszytskie osoby z tej grupki). Jednak z każdym rokiem robiło się coraz gorzej - w gimnazjum byłam już na etapie klasowego odludka. W liceum tak samo - miałam 2 bliskie koleżanki, z reszta klasy w ogóle nie rozmawiałam. Bałam się rozmawiać przez telefon, pójść do niesamoobsługowego sklepu, przerażali mnie ludzie na ulicy... Na początku ostatniego roku LO poszłam do psychiatry, który stwierdził, że to fobia społeczna (+ depresja). Zaczęłam leczenie farmakologiczne. Rok później poszłam na terapię grupową - pomogła mi ona na tyle, że nie miałam jakiegoś większego lęku przed pójściem na studia. Poznałam sporo fajnych osób, zaczęłam spotykać się z moim pierwszym chłopakiem. Jednak po paru miesiącach zaczęło się znowu chrzanić - bałam się chodzić na zajęcia, coraz więcej opuszczałam... i tą metodą przerwałam studia pod koniec pierwszego semestru. Leki nie dawały zadowalającego efektu, więc przetestowałam ich masę (szukając tego odpowiedniego). Wróciłam na studia, potem znowu zrezygnowałam, wchodziłam w kolejne związku, które niestety szybko się rozpadały, zaliczałam kolejne terapie grupowe i indywidualne. Po czterech latach od początku leczenia w końcu lekarz dobrał mi lek, po którym zaczęło być coraz lepiej. Teraz po roku jego brania cały czas czuję się świetnie. Oczywiście nie stałam się nagle duszą towarzystwa, ale funkcjonuję normalnie: studiuję, pracuję, udało mi się stworzyć cudowny związek (jestem zaręczona w tym miesiącu wprowadzam się do narzeczonego), załatwianie spraw przez telefon przestało mnie paraliżować - jednym słowem mogę żyć jak normalny człowiek
__________________
Edytowane przez Lea_ny Czas edycji: 2011-06-02 o 18:01 |
|
|
|
|
#9 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 146
|
Dot.: Fobia społeczna
Fajnie, że już kilka osób się zgłosiło (tzn. szczęście w nieszczęściu).
Lea_ny- super że teraz jest już w porządku Szkoda tylko, że musiałaś tyle czekać. Ale zastanawia mnie jak dałaś radę normalnie otworzyć się i funkcjonować na terapii grupowej? Mnie to przeraża...ananasek 25- przeczytałam Twoje posty wydaje mi się że może to być fobia. Ale nie jestem lekarzem.. Tak jak radziła insomnia_x najlepiej wybierz się do psychiatry, dodatkowo możesz też do psychologa. Życzę powodzenia
|
|
|
|
|
#10 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 8
|
Dot.: Fobia społeczna
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#11 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: P.
Wiadomości: 256
|
Dot.: Fobia społeczna
i ja mogę do Was dołączyć Dziewczyny.
u mnie z fobią społeczną już trochę lepiej. jeszcze rok temu miałam problemy z wyjściem z domu. chociaż w moim wypadku było to spowodowane, a może bardziej spotęgowane miliardem kompleksów, których btw dorobiłam się w czasie dwóch lat toksycznego związku. wychodząc na ulicę czułam się mało atrakcyjna i wyalienowana co sprawiało, że panicznie bałam się ludzi, każdej osoby, którą spotykałam przypadkowo. zdarzało się, że po prostu uciekałam i zaszywałam się w domu. tak samo było z poznawaniem nowych ludzi, czy to w szkole czy na imprezach ze znajomymi, zawsze byłam nieśmiała i zamknięta, uciekałam wzrokiem i unikałam jakiegokolwiek kontaktu. ale wreszcie wzięłam się w garść, skończyłam dwuletni koszmar, zaczęłam o siebie dbać. psycholog i przyjaciele też bardzo mi pomogli. teraz mogę spokojnie wyjść z domu i nie uciekać przez każdym napotkanym człowiekiem. chociaż zdarza się, że czasem sobie o tym lęku przypomnę. chociaż czytając Wasze odpowiedzi, widzę, że nie było ze mną aż tak źle, wystarczyło mi kilka wizyt u psychologa i pomoc przyjaciół ![]()
__________________
cm Edytowane przez clara morfina Czas edycji: 2011-06-02 o 19:36 |
|
|
|
|
#12 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 323
|
Dot.: Fobia społeczna
Witam Was
Ja również niestety już od wielu lat zmagam się z tą fobią, z agorafobią... Istny koszmar... Po pierwsze to radzę każdej osobie zanim zauważy jakiekolwiek, nawet najdrobniejsze, objawy tego paskudztwa, by tego nie lekceważyć i nie zostawiać ! Należy niezwłocznie udać się do specjalisty. Ja tego nie zrobiłam i moje zycie coraz bardziej zamieniało się w koszmar I to trwało około 5 lat... Na początku miałam tak, że nie umiałam usiedzieć na lekcjach w szkole bo źle się czułam, odczuwałam jakiś niezrozumiały dla mnie lęk. To działo się bardzo szybko. Błyskawicznie objawy zaczęły się nasilać i pojawiać się inne. Potem nie umiałam wsiąśc do autobusu, wszelkie miejskie środki transportu odpadały. Dziwnie się czułam w miejscach publicznych. Byłam nerwowa i miałam ochotę jak najszybciej wrócić do domu. Miałam silne napady lęku i paniki, które były najgorszym koszmarem... Potem już nie byłam wstanie wejść sama do sklepu i coś kupić. Pamiętam do dzisiaj ten dzień, ten moment. Kiedy matka poprosiła mnie bym skoczyła jej do siedlowego sklepu po zakupy. Poszłam. Ale wejść nie potrafiłam. Wróciłam bez zakupów, z napadem paniki, płacząc przeokrutnie. Później było tylko gorzej niestety.... Nie potrafiłam wyjść sama z domu. Mogłam w nim siedzieć tygodniami, w ogóle nie wychodząc. Panicznie zaczęłam bać się ludzi. Dla mnie było koszmarem wyjść z własnego pokoju gdy ktoś przychodził. Gdy tylko słyszałam dzwonek do drzwi serce podchodziło mi do gardła i słyszałam jak potwornie mocno bije. To samo z odbieraniem telefonu. Ech..jeden wielki koszmar... Potem był psychiatra, leki, próba samobójcza, alkoholizm... Nie widziałam sensu życia. Bo to przecież nie było życie. To była wegetacja. Radziłam sobie tylko i wyłącznie dzięki alkoholowi. Nie polecam ani nie zachęcam !! To jest tylko pułapka, złudzenie, które powoduje, iż człowiek tak na prawdę tylko gorzej się czuje i stacza się na samo dno. Przeszło rok temu stało się coś za co nie wiem komu dziękować Nagle poczułam w sobie siłę, że dam radę żyć. I wzięłam się za siebie. Zatrudniłam się przy roznoszeniu ulotek. Swoją drogą świetna terapia ! Bardzo polecam ! Parę miesięcy później zatrudniłam się w szklarni na okres letni. Było wspaniale Nie potrzebowałam już alkoholu, bardzo rzadko po nie go sięgałam i tylko i wyłącznie gdy po prostu miałam ochotę na piwko. Byłam taka z siebie dumna ! Tego się po prostu nie da opisać słowami. Łzy mi się do oczu cisną jak sobie pomyślę ile zyskałam. Drugie życie Jestem szczęśliwa Robię rzeczy o których wcześniej mogłam tylko pomarzyć- robię normalnie zakupy, normalnie z ludźmi rozmawiam i wiele innych rzeczy 8 miesięcy temu poznałam mojego obecnego narzeczonego, mój wymarzony ideał Byłam już u niego dwa razy za granicą, tam planujemy swoje dalsze zycie. Bajka nie zycie I tego życzę wszystkim, by byli mega szczęśliwi Także bierzcie życie w swoje ręce i nie pozwólcie by jakieś beznadziejne fobie nim rządziły ! ![]() Pozdrawiam |
|
|
|
|
#13 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 6 346
|
Dot.: Fobia społeczna
Ja nie umiałam wysiąść
Cytat:
Nie wiem jak jest na innych terapiach, ale tam gdzie ja chodziłam trzeba było po 1-2 tygodniach przeczytać grupie swój życiorys - no i po tym było już trochę łatwiej, bo wszyscy wiedzieli już coś o mnie. A najbardziej się otwierałam jak ktoś wkurzył mnie do granic możliwości - tak bardzo, że lęk schodził na drugi plan i chęć wypowiedzenia swojego zdania na dany temat brała górę (wtedy wszyscy byli w szoku, że taka cicha ja, potrafię się zdenerwować - sama byłam zaskoczona
__________________
|
|
|
|
|
|
#14 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-05
Lokalizacja: mazowieckie
Wiadomości: 79
|
Dot.: Fobia społeczna
Lea_ny- o kurczę, miałaś aż od zerówki fobię, masakra...
Super, że zdecydowałaś się leczyć, bo to duży krok A dlaczego zrezygnowałaś ze studiów? Aż tak źle z Tobą było? Gratuluję zaręczyn i powrotu do ludzi clara morfina- cieszę się, że zakończyłaś toksyczny związek który spowodował u Ciebie te wszystkie lęki i kompleksy Tak jak napisałaś ważne jest wsparcie bliskich i oczywiście psychologa. Tak sie zastanawiam jak to możliwe że fobia tak szybko Ci minęła bez znacznych kroków mających poprawić Twój stan...Asiulek87- zszokowała mnie troszkę Twoja wypowiedź... Musiało być Ci bardzo ciężko. Nawet nie wychodziłaś z domu przez kilka tygodni... Wydaję mi się że w nałogi łatwiej jest wpaść ludziom, którzy czują się samotni i tak jak my nie widzą sensu w życiu. A alkohol może prowadzić do próby samobójczej... Muszę przyznać że zaimponowałaś mi- tak nagle wzięłaś sie w garść, skoczyłaś w głęboką wodę przy roznoszeniu ulotek. Serdecznie gratuluję narzeczonego Życzę szczęścia za granicą z nim ![]() To może teraz ja dodam coś od siebie. U mnie fobia nie jest aż tak straszna. Przyczyną jej jest szkoła. Zaczęło się pod koniec podstawówki. Najpierw wyzwiska w moją stronę, popychanie i szybko stałam sie szkolnym wyrzutkiem. Gimnazjum było to samo, więc i ci sami ludzie. Zaczęłam zamykać sie w sobie. Zaczęło się liceum, poznałam dwie przyjaciółki, ale potem coś sie stało. Mój stan się pogorszył. Zaczęły się lęki w towarzystkie, byłam bardziej skryta i nieśmiała, posmutniałam. Dopiero po ok. dwóch latach zdecydowałam sie na wizytę u psychiatry. Diagnoza- fobia społeczna i depresja. Pamiętam do tej pory słowa lekarza. Jak wyszłam od niego to czułam sie jakby życie legło mi w gruzach. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zaszyłam sie w domu, bardziej niż wcześniej unikałam wyjścia z domu. W tej chwili biorę leki ale nie ma efektów. Częściej zdażają mi się "gorsze dni". Myślę wtedy o tym jak bezndziejne jest moje życie. Mieszkam na wsi, więc często spotykam "starych znajomych" z dawnej szkoły. Dwie przyjaciółki z LO trochę mnie zawiodły, kontakt powoli urywa się. A ja nie mam co z sobą począć. Nie mam pasji, zainteresowań. W domu albo siedzę przed TV albo przed komputerem. Nigdzie nie wychodzę. Poza podwórkiem (nie licząc wizyt u lekarza) byłam ostatnio chyba na ostaniej maturze- 17 maja. Nie widzę sensu w życiu i nadziei dla mnie. Na studia wybieram sie do innego miasta, ale przeraża mnie to. Na pewno z nikim się nie zaprzyjaźnię, bo jak. Na terapię też na razie nie mogę sie zapisac bo nie wiem gdzie za pół roku będe. Eh, jest mi ciężko, chyba nigdy nie pogodzę się z tym życiem. Nawet przy rodzinie odczuwam lęk. Nie mogę dłużej tego znieść i choć staram się wziąźć w garść to nie pomaga. Niedawno miałam się okaleczać ale nie miałam żyletki. Myślałam też o samobójstwie, ale nie byłabym zdolna do tego. Do psychologa już nie chodzę. Przepraszam że dodatkowo się wyrzaliłam, nie chciałąm żeby tak wyszło.
__________________
Nie płacz w liście
nie pisz że los cie kopnął nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno. |
|
|
|
|
#15 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 8
|
Dot.: Fobia społeczna
Hej, dziewczyny, jak mam rozpocząć walkę z fobią?? do jakiego lekarza najpierw mam się udac?? pomóżcie
mam iść najpierw do psychologa, psychiatry?? czy musze mieć skierowanie od lekarza internisty?? i jak znaleźć w sobie siłe na to żeby odważyć sie mowić o swoich problemach przed obcą osobą??
Edytowane przez mroja106 Czas edycji: 2011-06-02 o 20:35 |
|
|
|
|
#16 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Polska i cały świat:)
Wiadomości: 39
|
Dot.: Fobia społeczna
Cytat:
o wystąpieniach publicznych nie ma nowy, już w szkole nigdy nie zgłaszałam się na żadne apele itd. natomiast jeżeli chodzi o telefon nie jest tak źle z tym sobie radzę. Podziwiam wszystkie dziewczyny które umiały pokonać ten potworny lęk i wyjść wszystkiemu naprzód a jak Ty sobie radzisz? Pracujesz? funkcjonujesz normalnie w życiu? u mnie najgorszym problemem jest że panicznie boję się iść do pracy. Oczywiście moje najbliższe otocznie nie ma pojęcia że to związane jest z fobią a nie z tym że np mi się nie chce. Bo już niestety takie docinki usłyszałam niestety.
|
|
|
|
|
|
#17 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-05
Lokalizacja: mazowieckie
Wiadomości: 79
|
Dot.: Fobia społeczna
mroja106 witam
Najpierw udaj się do psychiatry, żeby postawił u Ciebie diagnozę. Najpier wysłucha co masz do powiedzenia, potem będzie Ci zadawał różne pytania. Jeśli coś stwierdzi to przepisze Ci lek/i. Następnie aby mieć wsparcie możesz zapisać sie do psychologa. Na początku będzie Ci trudno otworzyć się przed kimś obcym ale z czasem powinno to minąć. I tylko do psychologa musisz mieć skierowanie od lekarza rodzinnego.Pozdrawiam i trzymam kciuki ![]() ananasek 25 być może to fobia. Czeka Cię wizyta u psychiatry tak jak już pisałam. A ja sobie nie radzę niestety. Diagnozę postawiono mi bardzo niedawno, dopiero zaczynam walkę z fobią ale czasami brak mi sił i nie potrafię wziąźć się w garść. A przede mną studia, do tego mieszkanie w akademiku Nie wiem jak ja sobie poradzę. W grupce na pewno nie stanę, a rozmowa sam na sam przyniesie tylko pustkę w głowie :/ Przykro mi że nie masz wspracia, radzę Ci nie mówić im jeśli będziesz miała pewność że to fobia, bo oni Cię nie zrozumieją poprostu. Tak mi się wydaje. Ja powiedziałam i znajomi to zbagatelizowali i jestem teraz sama, bez żadnego wsparcia.
__________________
Nie płacz w liście
nie pisz że los cie kopnął nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno. |
|
|
|
|
#18 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 417
|
Dot.: Fobia społeczna
Witajcie.
![]() Ja również cierpię na fobię społeczną + depresję. Tak naprawdę, pierwsze objawy pojawiły się jakieś 5 lat temu (kiedy szłam do gimnazjum), ale jakoś nie zauważyłam wtedy, że dzieje się ze mną coś złego, myślałam, że tak już po prostu mam, że jestem nieśmiała. Wówczas niewielki lęk przerodził się w lęk paniczny. Teraz jestem w liceum, zawaliłam przez tą fobię rok w szkole. Nadal nie potrafię sobie z tym poradzić, wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, a każde wyjście jest dla mnie torturą. Kiedy idę ulicą, robi mi się słabo, ciemno przed oczami, kręci mi się w głowie, chce mi się wymiotować... Z objawów somatycznych, najgorszy jest dla mnie ten silny ból brzucha i serca. Moje życie to piekło, ciągłe myśli samobójcze, z którymi nie potrafię sobie dać rady, ten ciągły strach, ból... Nigdy nie próbowałam zrobić sobie krzywdy tylko z jednego powodu, którym jest mój chłopak. Poznałam go zanim zaczął się ten koszmar. Bardzo mnie wspiera, stara się zrozumieć i mimo, że często jest mu bardzo ciężko przez moją chorobę, to zawsze mogę na niego liczyć, jest jedyną osobą, przy której w 100% jestem sobą, to mój najlepszy przyjaciel. Nie wiem, co by było bez niego. Co do leczenia - niedawno przerwałam terapię, ta p. psycholog to nieporozumienie. Obecnie szukam nowego psychoterapeuty i mam nadzieję, że kiedyś skończy się ten koszmar.
__________________
Don't let them say You ain't beautiful, They can all get fucked just stay true to You...♥ |
|
|
|
|
#19 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 8
|
Dot.: Fobia społeczna
Cytat:
![]() boje sie iść do rodzinnego i powiedzieć ze potrzebuje pomocy psychologa, boje się ze weźmie mnie za wariatke nie będzie robił problemów ze skierowaniem?
|
|
|
|
|
|
#20 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Polska i cały świat:)
Wiadomości: 39
|
Dot.: Fobia społeczna
Insomnio dziękuję za wsparcie. Jeżeli chodzi o najbliższą rodzinę to oni myślą że to po prostu nieśmiałość i tyle. Koleżankom tego nie powiedziałam. W sumie to wie tylko jedna taka naprawdę najbliższa, która w sumie też jest niezbyt śmiałą osobą i raczej zamkniętą w sobie. Domyślam się że tego nie zrozumieją bo już nie raz słyszałam że "odludek"ze mnie. Nie wie nawet mój mąż, choć już od dawna też mi to zarzucał że przeze mnie większość czasu siedzimy w domu. Próbuje się przemóc do rodziny w odwiedziny jeżdżę swojej jak i męża ale jeżeli mogę się wywinąć z takiego wyjazdu to oczywiście to robię. Ale jak już mam poznać kogoś zupełnie obcego np ze znajomych męża to już zaczynają się schody.
|
|
|
|
|
#21 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: P.
Wiadomości: 256
|
Dot.: Fobia społeczna
Cytat:
__________________
cm |
|
|
|
|
|
#22 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 6 346
|
Dot.: Fobia społeczna
Cytat:
).
__________________
|
|
|
|
|
|
#23 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 237
|
Dot.: Fobia społeczna
O, wątek dla mnie. Do dzisiaj jazda komunikacją miejską jest dla mnie jedną z bardziej stresujących rzeczy. Jak jadę z kimś - nie ma problemu, ale jak jadę sama to czuję irracjonalną niechęć/strach/wstyd przed wsiadaniem/wysiadaniem z tramwaju czy autobusu.
I do pracy nie idę, bo boję się ludzi. Paranoja. Rozpoczęcie studiów i utrzymanie się na nich pod względem kontaktów z ludźmi uważam za swoje spore osiągnięcie. Co więcej, poznałam wiele fajnych osób. Z drugiej strony, jak pomyślę, że niedługo czeka mnie zmiana (nowa grupa, zmieniam tryb studiów) to się stresuję.
__________________
when I grow up, I want to be a forester run through the moss on high heels that’s what I’ll do, throwing out boomerang waiting for it to come back to me Edytowane przez svamp Czas edycji: 2011-06-02 o 22:14 |
|
|
|
|
#24 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 6 346
|
Dot.: Fobia społeczna
Cytat:
I dodam, że nie zrezygnowałam całkiem, tylko wzięłam sobie urlop dziekański zdrowotny (jedyny możliwy na pierwszym roku) - warto wiedzieć, że jest taka możliwość
__________________
|
|
|
|
|
|
#25 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-05
Lokalizacja: mazowieckie
Wiadomości: 79
|
Dot.: Fobia społeczna
malynka93 Witam
Przykro mi, że jak na razie nie widać u Ciebie efektów. Ja mam tam samo, również ciężko jest mi znaleźć jakiegokolwiek psychoterapeute. Na razie tylko farmakologicznie się leczę. A może spróbuj załatwić sobie nauczanie indywidualne w szkole? Bo inaczej będzie niefajnie.Super, że chłopak Cię wspiera w ciężkich chwilach, że w ogóle rozumie Twoją sytuację, skarb Ci się trafił Trzymam kciuki żebyś miała siłę do dalszej walki, nie poddawała się i znalazła dobrą pomoc ![]() mroja106 Nie bój się nic Ja również się trochę krępowałam, ale tylko zapytała o jakie problemy chodzi, nawet nie musiałam nic mówić, tylko sama napisała byle jaki powód ananasek 25 Wydaje mi się, że ciężej jest tym osobom którzy nie mają wsparcia, tak jak my. Twoja rodzina nie musi o niczym wiedzieć, ja swojej nie powiedziałam bo pewnie zaraz rozniosłoby się i wszyscy traktowaliby mnie jak wariatkę, znając współczesne stereotypy. Ale dlaczego mężkowi nic nie powiedziałaś? On jest chyba najbliższą Ci osobą, poza tym z pewnością byłoby Ci łatwiej po takim wyznaniu, przebywasz z nim na co dzień, więc na codzień wspierałby Cię, wreszcie zrozumiał czemu nie chcesz nigdzie wychodzić i przestał nazywać odludkiem. Myślę że powinnnaś przemyśleć to i zastanowić się nad powiedzeniem mężowi prawdy ![]() clara morfina u mnie również nie jest za bardzo rozwinięta jak u innych wizażanek, ale niestety chyba dlatego, że długo zwlekałam to teraz będe musiała długo sie leczyć... Bardzo fajnie że teraz jest już wszystko dobrze i możesz normalnie żyć ![]() svamp witam A nie myślałaś nad terapią? Dzieki niej może przełamałabyś się i poszła do pracy, kiedyś trzeba Niestety ja również mam problem podczas jazdy autobusem, ale wydaje mi się że zmniejszył się ten lęk u mnie bo jeżdże codziennie od 3 lat. Może Ty też się trochę "zachartujesz"...Lea_ny dobrze ze istnieje taki urlop Z drugiej strony mogłas na osobności wytłumaczyć prowadzącemu dlaczego opuściłaś tyle zajęć i nie musiałabys wtedy tłumaczyć się przy wszystkich...
__________________
Nie płacz w liście
nie pisz że los cie kopnął nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno. |
|
|
|
|
#26 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Polska i cały świat:)
Wiadomości: 39
|
Dot.: Fobia społeczna
ananasek 25 Wydaje mi się, że ciężej jest tym osobom którzy nie mają wsparcia, tak jak my. Twoja rodzina nie musi o niczym wiedzieć, ja swojej nie powiedziałam bo pewnie zaraz rozniosłoby się i wszyscy traktowaliby mnie jak wariatkę, znając współczesne stereotypy. Ale dlaczego mężkowi nic nie powiedziałaś? On jest chyba najbliższą Ci osobą, poza tym z pewnością byłoby Ci łatwiej po takim wyznaniu, przebywasz z nim na co dzień, więc na codzień wspierałby Cię, wreszcie zrozumiał czemu nie chcesz nigdzie wychodzić i przestał nazywać odludkiem. Myślę że powinnnaś przemyśleć to i zastanowić się nad powiedzeniem mężowi prawdy
![]() W tym problem , że jedyną osobą która powiedzmy postara się mnie zrozumieć jest oczywiście moja mama ewentualnie siostra i jak już wcześniej wspomniałam kuzynka która co nieco wie. Mężowi nie powiem ponieważ on na 100% mnie nie zrozumie , jest osobą bardzo śmiałą i towarzyską . Więc samo z siebie wynika ,że nie skuma na czym to polega. A poza tym to prawda , że niestety w naszym społeczeństwie wszelakie odchylenia od normy jeżeli chodzi o psychikę są bardzo źle odbierane , ludzie zaraz myślą nie wiadomo co. a Też nie chciałabym aby rodzina męża się o tym dowiedziała bo delikatnie mówiąc nie pałają do mnie za dużą sympatią. A wiem że było by to wykorzystane przeciwko mnie. Jak właśnie argument pracy, twierdzą że nie chce pójść bo mi się nie chce , bo jestem leniwa itd a powody są zupełnie inne. No cóż może w końcu się przełamie i znajdę coś co będzie mi odpowiadało ale pewnie to potrwa i jeszcze nasłucham się jaki to ze mnie leń
|
|
|
|
|
#27 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 237
|
Dot.: Fobia społeczna
Cytat:
Dobra, rozpisałam się Co do terapeuty... odkładam ten moment od ponad roku i wiem, że sama sobie szkodzę, bo fobia sama nie zginie.
__________________
when I grow up, I want to be a forester run through the moss on high heels that’s what I’ll do, throwing out boomerang waiting for it to come back to me |
|
|
|
|
|
#28 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 323
|
Dot.: Fobia społeczna
insomnia_x, dobra duszyczko tego wątku
Dziękuję za miłe słowa Oj tak, narzeczony przewspaniały ! Podziwiam go za cierpliwość do mnie Mimo, iż jest u mnie tak dobrze, to tak na prawdę nigdy już do końca nie uwolnie się z tej fobii, coś mi po niej pozostało... Tym bardziej, że na nerwicę cierpię od podstawówki. W dodatku męczy mnie ostatnio depresja... Nie jest lekko ze mną A on to wytrzymuje... Mój księciunio Dokładnie przez samotność i brak zrozumienia oraz wsparcia popada się w nałogi... Ciężko jest żyć, gdy ma się obok siebie bliskich ludzi, którzy nie są wstanie ci pomóc, poniewać nie rozumieją twojej choroby, twoich problemów Chcesz krzyczeć z całych sił, pokazać im jak bardzo cierpisz, ale nie ma na to siły, odwagi... Bezradność jest potworna !Z tego co piszesz Ty tez nie masz lekko. Brak zajęcia w takim przypadku jest najgorszy. A może zaczniesz ćwiczyć jogę, medytować ? Zajmie Tobie czas i myśli Pożyteczna sprawa. Gorąco polecam Myśle, wręcz jestem tego pewna, że pójście na studia, nowe środowisko i ludzie to idealna okazja by coś zmienić w sobie i w swoim zyciu Przeciez nie znasz tych ludzi, oni nie znają Ciebie Miałam podobną sytuację gdy kończyłam gimnazjum. Też mi było ciężko z myslą, że pójdę do nowej szkoły w innym mieście, w dodatku gdzie nikogo nie znałam. I wykorzystałam to Najpierw zachowywałam się tak jak bym chciała, a potem się po prostu w taką osobę zmieniłam To na prawdę działa Nie chodzi o to by udawać kogoś kim się nie jest Ale pokonywać swoje słabości Podchodzić do ludzi, rozmawiać, uśmiechać się do nich Nie poddawaj się ! Teraz może wszystko wydaje Ci się trudne, ale jesli odpowiedni moment wykorzystasz to zorientujesz się, że wszystko jest możliwe svamp ja mam tak samo ostatnio z pracą wiem, że muszę iść, bo nie służy mi siedzenie w domu bez zajęcia, ale ciężko się przemóc po takiej przerwie... Ostatnio pracowałam we wrzesniu zeszłego roku I wymyślam sobie, że do tej pracy nie pójdę bo "coś tam", do tamtej też nie bo "coś tam" Chociaż muszę przyznać, iż dziś dzwoniłam w sprawie zatrudnienia do dwóch miejsc Normalnie bohaterka świeżego powietrza ze mnie Byłam też się na roznoszenie ulotek miesiąc temu zapisać... Mieli dzwonić, nie zadzwonili... A niech mnie bodną w żić Ściskam was mozno wszystkie dziewczyny i życzę miłego dnia (biegusiem na spacerek bo ładna pogoda jest ) |
|
|
|
|
#29 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-05
Lokalizacja: mazowieckie
Wiadomości: 79
|
Dot.: Fobia społeczna
ananasek
Chyba rzeczywiście osoba towarzyska nie zrozumie za bardzo kogoś kto ma fobię społeczną. Moja przyjaciółka jest właśnie taka jak Twój mąż i nie zrozumiała. Najbardziej podatni na stereotypy są chyba ludzie starsi, nie wiem z czego to wynika A naprawdę myślisz że rodzina Twojego męża spróbowałaby Ci zaszkodzić? Aż tacy są wredni ? Kurcza, wiem jakie to jest denerwujące gdy ktoś wmawia Ci coś co jest nieprawdą, jak właśnie sytuacja z pracą u Ciebie. A po studiach które ukończyłaś (chyba) to nie znalazłabyś żadnej pracy, niewymagającej za bardzi kontaktu z ludźmi? svamp Hmmm... to jeśli już będziesz miała czas na pracę to może załatw sobie jakąś, ale przed tym odwiedzaj np, codziennie to miejsce żebyś przyzwyczaiła się do miejsca pracy Rzeczywiście dziwne że masz zawyżoną samoocenę, przy fobii nie spotkałam się jeszcze z kimś takim Chyba to lepiej, bo przynajmniej o sobie masz dobre zdanie. A to że masz pasje, zainteresowania jest dużym plusem jak dla fobiczki Masz rację, fobia sama nie zginie, tylko czemu tak usilnie bronisz się przed terapeutą? Jeśli trafisz na odpowiedniego to zanim się obejrzysz a nie będziesz miała już fobii ![]() Asiulek Oh, dziękuję, staram sie być jeszcze lepszą duszyczką ![]() Na pewno fobia całkowicie nie zniknie, w najmniej spodziewanym momencie się pokaże, ale ten moment z pewnością nie będzie już tak straszny i długotrwały jak kiedyś. Liczy się to że wreszcie możesz żyć normalnie, jak każdy człowiek funkcjonować bez żadnego lęku w społeczeństwie A o nerwicy niestety zbyt dużo nie wiem, ale wyobrażam to sobie jak ciężko musi Ci być... Ojoj, a co sie stało że nagle stany depresyjne Cię męczą? Jestem pewna, że Twój rycerz nie pozwoli Ci być smutną i popaść w dołek ![]() No właśnie, bezradność... To jest chyba najgorsze w tym wszystkim. Z jednej strony cieszę sie że nie mam własnego pokoju, rzadko jestem sama, bo z pewnością szybko sięgnęłabym po alkohol czy coś. A tak to nawet nie mam jak sie rozkleić Hmm... joga i medytowanie ? Może spróbuję, tylko że kompletnie nie wiem na czym to polega Ale wiem że muszę sie czymś zająć, bo inaczej to zamienie się w puch marny ![]() A w studiach chyba właśnie najgorsze jest to że nikt mnie tam nie zna i będe sama. Z drugiej strony jeśli mi się uda to będe miała niedaleko do brata (w tym samym mieście), a z nim mam raczej dobry kontakt więc nie będe taka osamotniona i lepiej się poczuję U mnie niefajne jest to że ja chyba nie chcę się z nikim kolegować, mam potrzebę mieć tylko jedną przyjaciółkę no i chłopaka, a więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Może być dlatego ciężko, jeśli będe miała takie opory... Dziękuję Ci również za wsparcie, ja choć idę wolno to nie cofam się nigdy i nigdy się nie poddaję
__________________
Nie płacz w liście
nie pisz że los cie kopnął nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno. |
|
|
|
|
#30 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 323
|
Dot.: Fobia społeczna
Depresja zawitała do mnie nagle nie proszona
Bez konkretnej przyczyny. Mam za duzo wolnego czasu to i za duzo myślę i wyolbrzymiam Dlatego tak ważna jest pasja, hobby To bardzo dobrze, ze mieszaksz z kims w pokoju. Korzystnie Pamiętam, że bardzo nie lubiłam gdy ktoś mi wchodził do pokoju. Zawsze lubiłam być sama. I to mnie tez niestety zgubiło Bo nikt się nie wtrącał. Do czasu aż brat z narzeczoną się do nas wprowadzili Żyć mi dziewczyna nie dała Wiecznie przychodziła do mnie do pokoju... Wiecznie coś chciała... Wiecznie mnie gdzieś wyciągała z domu... No istny koszmar To wyszukaj wśród tłumu studentów z tego samego roku osobę z którą byś chciała się zaprzyjaźnić Już pierwszego dnia coś zagadaj, działaj szybko, nawet nie myśl co ona zrobi Idź na żywioł Dobrze, że będziesz mieć brata blisko Tylko się nie izoluj ![]() Bardzo podoba mi się Twoje ostatnie zdanie w Twoim poście "ja choć idę wolno to nie cofam się nigdy i nigdy się nie poddaję " ! Piękne I tak trzymaj ! |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:31.





- mogę o tym porozmawiać
Długo już się z tym zmagasz? Widać efekty?




w tym miesiącu wprowadzam się do narzeczonego), załatwianie spraw przez telefon przestało mnie paraliżować - jednym słowem mogę żyć jak normalny człowiek 

I to trwało około 5 lat... Na początku miałam tak, że nie umiałam usiedzieć na lekcjach w szkole bo źle się czułam, odczuwałam jakiś niezrozumiały dla mnie lęk. To działo się bardzo szybko. Błyskawicznie objawy zaczęły się nasilać i pojawiać się inne. Potem nie umiałam wsiąśc do autobusu, wszelkie miejskie środki transportu odpadały. Dziwnie się czułam w miejscach publicznych. Byłam nerwowa i miałam ochotę jak najszybciej wrócić do domu. Miałam silne napady lęku i paniki, które były najgorszym koszmarem... Potem już nie byłam wstanie wejść sama do sklepu i coś kupić. Pamiętam do dzisiaj ten dzień, ten moment. Kiedy matka poprosiła mnie bym skoczyła jej do siedlowego sklepu po zakupy. Poszłam. Ale wejść nie potrafiłam. Wróciłam bez zakupów, z napadem paniki, płacząc przeokrutnie. Później było tylko gorzej niestety.... Nie potrafiłam wyjść sama z domu. Mogłam w nim siedzieć tygodniami, w ogóle nie wychodząc. Panicznie zaczęłam bać się ludzi. Dla mnie było koszmarem wyjść z własnego pokoju gdy ktoś przychodził. Gdy tylko słyszałam dzwonek do drzwi serce podchodziło mi do gardła i słyszałam jak potwornie mocno bije. To samo z odbieraniem telefonu. Ech..jeden wielki koszmar... Potem był psychiatra, leki, próba samobójcza, alkoholizm... Nie widziałam sensu życia. Bo to przecież nie było życie. To była wegetacja. Radziłam sobie tylko i wyłącznie dzięki alkoholowi. Nie polecam ani nie zachęcam !! To jest tylko pułapka, złudzenie, które powoduje, iż człowiek tak na prawdę tylko gorzej się czuje i stacza się na samo dno. Przeszło rok temu stało się coś za co nie wiem komu dziękować 
mam iść najpierw do psychologa, psychiatry?? czy musze mieć skierowanie od lekarza internisty?? i jak znaleźć w sobie siłe na to żeby odważyć sie mowić o swoich problemach przed obcą osobą??
a jak Ty sobie radzisz? Pracujesz? funkcjonujesz normalnie w życiu? u mnie najgorszym problemem jest że panicznie boję się iść do pracy. Oczywiście moje najbliższe otocznie nie ma pojęcia że to związane jest z fobią a nie z tym że np mi się nie chce. Bo już niestety takie docinki usłyszałam niestety.

nie będzie robił problemów ze skierowaniem?

I wymyślam sobie, że do tej pracy nie pójdę bo "coś tam", do tamtej też nie bo "coś tam"

