|
|||||||
| Notka |
|
| Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 5
|
Sumienie :(
Witam,
jestem tu od dawna ale zadko i malo pisze na forum. Mam jednak spory problem, którym jak w temacie jest moje sumienie i niestety nie umiem sobie z tym poradzic. Za pewne teraz napisze swoj esej i mozliwe ze w nie odpowiednim miejscu to bedzie ale jesli tak to prosze mnie poinformowac. Mam nadzieje ze troszke mi pomozecie z moim problem i moze znajde jakies slowa otuchy. Zaczne od tego ze od 6 lat jestem w szczesliwym zwiazku z jednym mezczyzna. Mieszkamy razem i jest na prawde dobrze poza malymi problemami ktore chyba sa w kazdym zwiazku :/ Jednak stalo sie cos czego nie umiem zapomniec jakis rok temu bylismy razem na wspolnej imprezce z naszymi znajomymi, bylo duzo alkoholu i mozna powiedziec ze dobra zabawa, niestety ja stanowczo przesadzilam i z jednym i z drugim. Nie wiele pamietam z tej imprezy poza tym ze jeden osobnik plci przeciwnej zaczal sie do mnie dostawiac- poza tym nie pamietam nic. Impreza byla calo nocna z noclegiem. Na drugi dzien wrocilismy do domu i wszystko bylo ok przez najblizsze tygodnie. Az w koncu pewnego dnia na kolejnym wspolnym spotkaniu ze znajomymi przekazano mi informacje ze na tamtej imprezei zekomo przespalam sie z tym chlopakiem- ustalmy- Panem X. Oburzylo mnie to, powiedzialam swojemu TŻ o tym i wszystko skonczylo sie klotnia. Jednak TŻ prawie w to uwiezyl, ale pozniej jednak stwierdzil ze jest to nie mozliwe bo spalam kolo niego. Ale wspaniali dobrze znajomi chcieli mu to udowodnic i nacisneli na Pana X i on porozmawial z moim TŻ i przyznal sie ze tak wlasnie bylo :/ W co moj TŻ uwierzyl ;( Niestety przezylam wtedy straszna meczarnie Przez ponad miesiac odgrywal sie na mnie za to i bylismy w mega separacji. Pozniej powoli wracalo wszystko do normy. Oczywiscie ja staralam sie unikac kontaktu z naszymi wspanialymi znajomymi ktorzy oczernili mnie... neistety nie pamietam co sie stalo i kazdy zna dwie rozne opcje jedna ode mnie druga od Pana X. Nie ma trzeciej osoby potwierdzajacej. Pewnego dnia moj TŻ postanowil sie spotkac z naszymi znajomymi i musialam przelamac lody bo bardzo go kocham i chcialam pokazac ze sie nie wstydze tego co sie stalo i ze nadal w to nie wierze..... Od tamtego czasu kontynujemy znajomosc z tymi ludzmi, Pan X stracil sie z tego towarzystwa i pojawil sie raz na jednym spotkaniu poza tym nie utrzymuje zadnych kontaktow. No i moj najwiekszy problem polega na tym ze prze ten caly rok ponad meczy mnie ciagle to jak zostalam oskarzona, czuje sie skrzywdzona wiem ze moj TŻ wybaczyl mi ale mnie to bardzo gryzie... nie umiem z tym zyc czuje sie jak trendowata najgorsze jest to ze w ogole nie mam pewnosci siebie przez ta cala sytuacje a ja na prawde uwazalam siebie za bardzo madra dziewczyne. Ze wszystkim radze sobie sama, nie mam ojca, wychowalam sie z chlopakami i jestem twarda ale z tym nie umiem zyc Moj TŻ powiedzial mi ze nie chce o tym nigdy romawiac, ze wybacza i ze bedzie wszystko dobrze ale nie chce do tego wracac nie mam z kim o tym porozmawiac, nie umiem sie znalesc Wydaje mi sie ze jestem wartosciowa dziewczyna, ale boje sie ciagle ze przyjdzie taki dzien ze on mi to wypomni i mnie zostawi. teraz chodze jak na palcach, nie chce sie z nim klocic itp bo wiem ze on ma na mnie haka, a ja go bardzo kocham..... juz sie zastanwialam nad pojsciem do psychologa ale co mam powiedziec w domu... nie zarabiam sama na siebie wiec potrzebuje od mamy pieniadze i co powiem ze na psychologa bo nie mam pewnosci siebie ? masakra!!!!!!!! jeszcze jak na zlosc w serialu ktory ogladam "pierwsza miłość" taki ideal jak Pawel zdradzil Marysie na niby ... moj TŻ tez to oglada ale nigdy nic o tym nie mowi - zawsze milczy a pozniej widze ze jest inny niz wczesniej ze znowu mu to wrocilo ciezko mi na prawde... przepraszam ze was tym zameczam ale nie wiem sama jak mam sobie z tym poradzic, ja wiem ze czas leczy rany ale u mnie niestety nie zmienia sie zbyt wiele w miare uplywu czasu
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 12 631
|
Dot.: Sumienie :(
Na początku chciałam Ci pogratulowac, że jesteś ze swoim partnerem tyle czasu, sama jestem w 6-letnim związku i wiem, że nie wszystkim tak łatwo jest znaleźć ta druga połówke.Przechodząc do tematu, zastanawia mnie jedno piszesz, że
"(...) bylo duzo alkoholu i mozna powiedziec ze dobra zabawa, niestety ja stanowczo przesadzilam i z jednym i z drugim. Nie wiele pamietam z tej imprezy poza tym ze jeden osobnik plci przeciwnej zaczal sie do mnie dostawiac- poza tym nie pamietam nic (...)" w takim razie jestem ciekawa, gdzie był Twój partner, przeciez widząc Ciebie w takim stanie powinien zareagować i nie spuszczac Cie z oka, nie tylko dlatego,by nikt "sie do Ciebie nie przystawiał", ale tez dla Twojego bezpieczeństwa,przeciez mogłas sobie cos zrobić.Jesli sie nic nie pamieta, to swiadczy to o tym, że alkoholu było stanowczo za duzo... ![]() Jasne rozumiem kazdemu może sie zdarzyc zaliczyc takiego alkoholowego zgona, ale Partner tak czy siak powinien zaregować....chyba że sam ostro poszalał?
__________________
Zmieniaj swoje życie
|
|
|
|
|
#3 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 800
|
Dot.: Sumienie :(
przykro mi, że znalazłaś się w takiej sytuacji.
szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego ta historia właśnie tak się potoczyła, skoro Twój partner sam stwierdził, że do niczego nie mogło dojść, ponieważ spaliście wtedy koło siebie. nie rozumiem też zupełnie postawy Waszych znajomych, którzy nie tylko zabawili się w "życzliwy" donos, po prostu Cię oczerniając, ale i namówili rzekomego wielbiciela na rozmowę z Twoim chłopakiem. to smutne, że właśnie im uwierzył, a nie Tobie. gdzie tu zaufanie? szkoda, że sprawa się po prostu nie wyjaśniła. teraz, po roku czasu, chyba nie ma faktycznie sensu tego roztrząsać i z tego powodu właśnie osobiście nie chciałabym mieć żadnego kontaktu z wspomnianymi "znajomymi". nie potrafiłabym nad tym przejść do porządku dziennego. ich pomówienie omal nie zburzyło Waszego związku, natomiast na pewno zburzyło Twoje poczucie własnej wartości i spokój. skoro i Twój TŻ nie chce wracać do tej sytuacji, tym bardziej dziwię się, że chce wciąż kontynuować tamtą znajomość. Mandarynko, a czy próbowałaś kiedyś rozmówić się z tymi "znajomymi"? czy wprost powiedziałaś im, że takie oczernianie obraża cię?
__________________
..nie ma mnie, więc nie wątpię. .... Das also war des Pudels Kern! |
|
|
|
|
#4 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 26 535
|
Dot.: Sumienie :(
najwazniejsze ze TZ Ci wybaczyl...
nie bylam nigdy w takiej sytuacji wiec nie bardzo wiem jakbym sie zachowala, moze to dobrze ze o tym nie gadacie? najlepiej zapomni i juz...wiem potrzeba czasu.... Na razie na Twoim miejscu zaczekalabym co byloby dalej...a do filmu "pierwsza milosc" to jakos moglabys nawiazac do waszej sytuacji, tak bardzo delikatnie... a jezeli tak bardzo Cie do dreczy to powiedz mu to - ze zle sie z tym czujesz ze chcesz chociaz OSTATNI raz o tym pogadac bo dusisz to w sobie i zle Ci z tym... |
|
|
|
|
#5 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 44 950
|
Dot.: Sumienie :(
|
|
|
|
|
#6 |
|
KWC
Zarejestrowany: 2004-01
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 671
|
Dot.: Sumienie :(
[1=0096a1e2f6245c4e98bc18d e9b0ed84c369ef137_632f8bf 2adc0b;2922702]I to zdanie sprawiło, że...Nieważne, tyle tylko, że to Twój PIERWSZY post tutaj, wiesz? I po co od ściemniania zaczynasz?
[/QUOTE]może nowe, anonimowe założyła konto żeby to napisać? Może nie chce żeby ją ktoś oceniał? |
|
|
|
|
#7 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Big Roads :D
Wiadomości: 23 859
|
Dot.: Sumienie :(
Bardzo trudna sytuacja
Nie wiem co doradzić, ale zastanawia mnie jedno - skoro jesteście z TŻ tyle lat razem, to dziwne, że on uwierzył słowom tego Pana X a nie tobie ![]() Myślę, że musicie porozmawiać, takie unikanie tematu nic nie da a tylko bedziecie oboje czuć się z tym coraz gorzej Pozdrawiam
__________________
|
|
|
|
|
#8 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-04
Wiadomości: 5 268
|
Dot.: Sumienie :(
Jesli nic zlego nie zrobilas to co ma do tego sumienie?
Po drugie, psycholog nic nie kosztuje. Na ksiązeczke mozna isc. Oczywiscie moga byc kolejki, ale to chyba nie jest sprawa nie cierpiaca zwłoki. Cytat:
A najtrudniejsze jest pytanie: czy rozmawiac o tym. Ze swojego doswiadczenia wiem, ze takie tabu 'podskórnie' rozwalaja związek. Ale moje tabu było rzeczywiste, a twoje nawet nie wiadomo czy sie wydarzylo... Pozdrawiam i trzymaj sie w kazdym razie.
__________________
|
|
|
|
|
|
#9 |
|
Użytkownik ma kliknąć w link aktywujący (mail)
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 12 850
|
Dot.: Sumienie :(
[QUOTE=ahinsa;2923096]Ktos kto kocha, nie ma 'haka'.[QUOTE]
O tym samym pomyślałam przed chwilą... |
|
|
|
|
#10 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-05
Lokalizacja: uroczysko
Wiadomości: 4 876
|
Dot.: Sumienie :(
Wiesz co? Każdy związek opiera się na wzajemnym zaufaniu.
A w tym związku twego nie ma. Twój chłopak ci nie ufa bo uwierzył im a nie Tobie. I dlatego do tego nie chce wracać bo wybaczył ci [coś czego nie zrobiłaś] ale chce o tym zapomnieć. Zastanawiam się: chce zapomnieć o tym, nie chce rozmawiac, to po co szuka kontaktu z tymi koleżkami?? Wyvbacz ale po co tak żyć, chodzisz na paluszkach, boisz się ....to jest życie? To jest normalny zdrowy związek, oparty na solidnych fundamentach? otóż moim zdaniem nie. I przede wszystkim, jest to wielce krzywdzące dla Ciebie, bo zostałaś obwiniona za coś, czego nie zrobiłaś. To bardzo nie fair ze strony Twojego chłopaka.
__________________
Połam język Spadł bąk na strąk, a strąk na pąk. Pękł pąk, pękł strąk, a bąk się zląkł. MIŁEGO DNIA
|
|
|
|
|
#11 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 5
|
Dot.: Sumienie :(
odpowiem od poczatku:
m.a.r.t.a no widzisz wlasnie o to samo sie pytalam mojego TŻ zaraz po tym jak ta sprawa wyszla na jaw... "gdzie byles skoro uwazasz ze moglo cos takiego miec miejsce?" ale on odpowiedzial ze widzial ze sie X do mnie dostawia ale nie wiedzial ze az do tego stopnia ja moge sie posunac :/ niestety moj TZ ma czasem mniej rozumu niz powinien miec.. sam tez popil wtedy nie zle wiec pewnie nie zastanawial sie nad tym :/ Fioletto no wlasnie ja nei wiem gdzie jest to zaufanie ;( ale mysle jeszcze o jednym skoro mi wybaczyl albo nie wiem przestal o tym myslec to moze to przemyslal i sam doszedl do wniosku ze moze powinien mi uwiezyc, dac taka szanse... i moze dlatego jestesmy koleny rok razem.. ja nie wiem sama co on mysli i myslal bo nie chce o tym rozmawiac... ja wiem ze jak zaczniemy rozmawiac to sie on sie zdenerwuje ... za znajomymi tez nie rozmawialam bo niestety boje sie tego tematu... to jest chora sytuacja i nardzo trudna bo ja sama nie wiem czy oni w to wierza, bo najgorsze jest to ze tylko dwie osoby wypowiedzialy sie na ten temat ja i pan X, reszta nic o tym nie wie... bo nikt nas nie zlapal na niczym wiec mysle ze oni tez ostatecznie mysla ze nie koniecznie X mowil prawde motylek1007 ja sie na prawde boje o tym rozmawiac.. moze kiedys przyjdzie taki dzien ale teraz sie boje nie chce klotni, bo wiem ze jak wroce do tego to moze sie to skonczyc kolejna "separacja" szajajaba no niestety mylisz sie ... bo tak jak napisala inteligentna osoba spray zmienilam wlasnie nicka ... po to zeby byc anonimowa... isa666 ja sie boje rozmawiac, a dlaczego on uwierzyl jemu, no nie wiem... poprostu widzial ze tamten sie do mnie dostawia wiec moze mysli ze moglo do tego dojsc... ahinsa nie wiem czy zrobilam czy nie... mysle ze nie, mysle ze nie pozwolilabym na to, ale jak nagle Ci ktos przez dluzszy czas to wmaiwia to zazynasz w to wierzyc psycholog na ksiazeczke- no moze kiedys sprobuje, nie wiem czy umiem o tym mowic w 4 oczy mnie sie jednak wydaje ze jak ktos chce to znajdzie haka a ja nie wiem czy moj TZ mnie rzeczywiscie kocha tak jak ja jego czy poprostu sie nie przyzwyczail ;/ neistety moze moj problem tez ze tego wnika
|
|
|
|
|
#12 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 5
|
Dot.: Sumienie :(
sathi to mile ze mnie tak wspierasz... tp jest wlasnie chyba ten problem ze nie ma tego zaufania... i ja nie wiem czy on w ogole kiedy mi ufal, ale z drugiej strony dlaczego teraz jest wszystko ok...
najgorsze jest to ze on nie potrafi rozmawiac.... on ajk sie zle dzieje to przy trudnej rozmowie wstaje i wychodzi i jesli ja rusze ten teamt to on poprostu powie ze nie bedzie o tym rozmawial ;( on w ogole nie jest wylewny bo jest w takiej rodzinie wychowany gdzie nie ma mowy o uczuciach ... i on nie umie mowic tego co czuje... chociaz czesto mi powtarza ze mnie kocha... i nie to ze ja go do tego zmuszam, sam mowi tak od siebie, ale nie umie rozmawiac o nas.. to wlasnie jest to ze ja nie moge z nim pogadac, ja jestem nauczona ze o problemach sie rozmawia duzo, a on zamyka sie w sobie nie umiem tego rozwiazac
|
|
|
|
|
#13 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 800
|
Dot.: Sumienie :(
szkoda, naprawdę szkoda, że nie wyjaśniłaś tej sprawy od razu i to najlepiej w cztery oczy ze wspomnianymi osobami. aby zdusić to obrazliwe pomówienie w zarodku, zanim Twój chłopak nie dowiedział się o tej "rewelacji"!!!
owi znajomi widzieli zapewne, że Pan X Cię adorował i zapewne stąd wysnuli ciąg dalszy.ale jak można budować takie oskarżenie na podstawie jakichś domysłów???? naprawdę nie pojmuję jaki był tego cel? wywołanie sensacji? niestety mam wrażenie, że są ludzie, którzy dobrze się czują w roli dostarczycieli złych wiadomości... tak więc znajomi nic nie widzieli, nic nie słyszeli, ale jednak poinformowali Twojego TŻ o swoich...hmmm...domnieman iach i jeszcze nasłali rzekomego Don Juana... szkoda, że Twój chłopak mu nie przyłożył, a swoim "kolegom" nie powiedział paru słów do słuchu! teraz po roku czasu radziłabym potraktować tą przykrą sytuację jako rozdział zamknięty. jesteście już tak długo w związku, przeszliście przez tą historię z pewnymi zawirowaniami, więc faktycznie już do niej nie wracajcie. Mandarynko, ty sama wiesz, czujesz jak było naprawdę. nie obwiniaj się i nie nakładaj sobie pokuty za coś, czego nie zrobiłaś. myślę, że jeśli Twój partner chciałby odejść z powodu tej "zdrady", jeśli chciałby to wypomnieć, to zrobiłby to wcześniej. a znajomych radzę zmienić
__________________
..nie ma mnie, więc nie wątpię. .... Das also war des Pudels Kern! |
|
|
|
|
#14 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 5
|
Dot.: Sumienie :(
Fioletto dziekuje jestes bardzo mila. wlasnie o to chodzi zeby on znal poczucie swojej wartosci moj TZ znaczy sie to byloby moze i tak zeby tych znajomych zostawil, ale nie oni sa dla niego bardzo wazni, zreszta ja tez nawet lubie to towarzystwo.
Najlepiej byloby gdyby moj TŻ dolozyl temu X bo ja bym przynajmniej wiedziala ze mu zalezy a tak calej tej chorej sytuacji konsekwencje ponioslam tylko ja a kazdy moim kosztem mial wielka sensacje... ja do dzisiaj sie z tym mecze psychicznie a inni... hm mmm maja swoje zycie i maja pewnie to gdzies ale ja niestety nosze to w sobie.... Mysle ze masz racje najlepiej zamknac ten rozdzial zycia i nie myslec o tym... musze sie jakos dowartosciowac... Zawsze uwazalam siebie za rozsadna dziewczyne i wiem ze ze wszystkim daje sobie rade... to jest troszke ponad mnie ale podniose sie i bede zyc dalej, nie wiem jak bedzie bo nie wiem co przyniesie mi los.. mam nadzieje ze bedzie dobrze ......................... .. |
|
|
|
|
#15 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 5
|
Dot.: Sumienie :(
wiecie co mam juz tego dosyc .. nie umiem o tym zapomniec ale staram sie i mam nadzieje ze niedlugo zapomne..zaczynam podchodzic do tego tak, ze jesli bedzie mial sie ten zwiazek zakonczyc to sie zakonczy i ja juz na to nie wplyne. Nie czuje sie winna wiec musze zyc dalej i starac sie zebyu znow odzysakac pewnosc siebie..
Nie chcialabym rozstac sie z moim TŻ-tem, chociaz on tez nie zyje bez grzechu, co prawda nigdy chyba mnie nie zdradzil ani nic w tym stylu ale duzo brakuje mu do idealu i czesto przez niego mam dola... wiec mysle ze czas wszystko pokaze.. nie bede juz do tego wracac... jednak najbardziej boli mnie to ze wtedy jak byl potrzebny to mnie olal i olal to ze jakis obcy koles sie do mnie dostawia..
|
|
|
|
|
#16 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 800
|
Dot.: Sumienie :(
myślę, że to zdarzenie z przeszłości wciąż rzutuje na Wasz związek. podkopało Twoją pewność siebie i nie chodzi tutaj o poczucie winy.
gdyby wtedy Twój chłopak stanął po Twojej stronie, gdyby uwierzył Tobie, a nie znajomym, a tym bardziej wspomnianemu Panu X, to wtedy ich oskarżenia niewiele by dla Ciebie znaczyły, prawda? wtedy nie miałabyś teraz takich odczuć- nie czułabyś się skrzywdzona, niedowartościowana- mam rację? wina zawsze leży gdziesz po środku. z Twojej strony było to zbyt wiele alkoholu, mogłaś bardziej się pilnować, to fakt. ale gdzie był wtedy Twój chłopak? dlaczego nie zwrócił większej uwagi na to, co się dzieje? czemu potem nie stanął w Twojej obronie? szkoda, że zabrakło szczerej rozmowy na ten temat. wtedy oboje moglibyście wyrzucić z siebie Waszą złość i rozczarowanie. a potem zapomnieć. domyślam się, jak trudno jest teraz do tego wracać, że chciałabyś całą sytuację wymazać z pamięci. może jednak, kiedy ten temat powróci, powiesz szczerze, jak Ty do tego podchodzisz. jak przeżyłaś tamto oskarżenie, jak brakowało Ci jego wsparcia. jeśli nie dasz rady o tym rozmawiać, to faktycznie najlepiej dajcie sobie czas. Wasz związek przetrwał, minął kolejny rok, więc pora zadać sobie pytanie, co teraz jest dla Ciebie najważniejsze. czy jesteście oboje w stanie odbudować podkopane zaufanie i cieszyć się z bycia razem, czy się rozejść. mam nadzieję, że podejmiecie właściwą decyzję
__________________
..nie ma mnie, więc nie wątpię. .... Das also war des Pudels Kern! |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:41.












MIŁEGO DNIA 


