|
|
#31 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Leszno :)
Wiadomości: 99
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
Moje Drogie, ja mam 21lat, mój chłopak 28, jest po rozwodzie. Rodzice też wobec mnie stosują szantaż emocjonalny. Co najgorsze nikt z rodziny, nie akceptuje mojego związku. tęż studiuję teraz 3 rok, rodzice również powiedzieli albo on albo oni i co zrobiłam przeprowadziłam sie do niego, a raczej uciekłam z domu, bo jakby widziei ze biore rzezczy to by mnie nigdy w życiu nie wypuścili z domu. po miesiącu sami przyjechali po mnie do TŻ, tata głównie po to zeby nie byo ze nie przyjecha, mama widziałam ze mocno cierpiała ze mnie w domu nie ma. wróciłam po półtora miesiąca do domu. Rodzice moi nie są az tak toksyczni jak autorki rodzice, ale nadal boje sie im srzeciwić w obojętnie jakiej sprawie. u mnie dochodzi jeszcze wiekowa babcia, któraz nami mieszka i wtrąca sie we wszystko co może, robi to juz od 80 paru lat, wiec jej nie zmienie.
Dla rodziców nie liczy sie co ja czuje, liczy sie dla nich co ludzie powiedzą, ze wstyd przyniosłam rodzine, że napewno nie bede szczęśliwa z TŻ, chociaż nie chcą nawet w najmniejszym stopniu go poznać. Z tz chodziłam w ukryciu przez około 3 lata, niedawno bo 3 miesiące temu cała sprawa musiała wkońcu ujżeć swiatło dzienne dla mojej rodziny, bo wkoło przecież wszyscy wiedzieli o nas.... rodziców nie zmienie. Ja za każdym razem zeby sprzeciwic sie im potrzebuje sie mocno zebrać w sobie. zostaje mi jeszcze powiedzieć tacie ze nie bede mieszkać w akademiku a w mieszkaniu, na dodatek u Pastora, już widzę co sie bedzie działo....... Również pragnę sie usamodzilnić, ale wiem ze jesli wyjde z domu obojętnie czy do tz czy na własny kąt, to mama bedzie mi robić jazdy psychiczne, ze mam mieszkać w domu, ze ona nie może spać jeśc, ze ją wykończę psychicznie, ze wogóle wszyskich wykończę. Boli serce jak tego sie słucha, kocham ich i nie chve zeby cierpieli, ale nie chce równoczesnie zebym ja rezygnowała z moich marzeń i pragnień. nie znalazłam jeszcze odpowiednieg rozwiązania jak z nimi rozmawiać i wogóle. ja chce na weekend wyjechac na jedną noc gdzieś w Polskę już widzę te komentarze o tym ze jestem głupia, ze marnuję kase. mało tego teraz przezywam kryzys z Tż, o którym oczywiście rodzice nie wiedzą, bo byliby zadowoleni i w skowronkach. ciężkie to życie, ciągle sie zastanawiam, dlaczego my ludzie ciągle sobie je kąplikujemy? |
|
|
|
|
#32 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 021
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
Współczuję, rodziców, ale ja bym nie wróciła...
|
|
|
|
|
#33 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tu i ówdzie
Wiadomości: 4
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
Duzo sledzilam forum i czytalam rozne posty, teraz postanowilam sie zarejestrowac
czesc dziezyny ![]() Wiec opowiem jak to bylo w moim przypadku... poznalam jakis czas temu swietnego chlopaka przez przypadek przez internet po dluzszym pisaniu na gg , eski itp postanowilismy sie spotkac..mieszkal ode mnie jakies 2o pare km..zaiskrzylo..zaczelism y sie regularnie widywac..zakochalismy sie w sobie bylo cudownie..przyjezdzal codziennie prosto po pracy do mnie.. widywalismy sie ile tylko moglismy..moi rodzice dosc sceptycznie podchodzili do tego zwiazku..mysleli ze to jakas zabawa..zaczelismy planowac wspolna przyszlosc.. o jakimkolwiek nocowaniu moim u niego badz jego u mnie nie bylo nawet mowy, a juz o wspolnym wyjezdzie na weekend juz w ogole mimo iz ja wtedy mialam 22 lata a on 23, ja po studiach nie pracujaca..zareczylismy sie myslelismy ze to jakos rodzicom uzmyslowi ze to nie jest zabawa i naprawde chcemy ze soba spedzic reszte zycia..ale wtedy dopiero sie zaczelo...teksty ojca typu "zareczyles sie z nia po to zebys mogl dup**c kiedy tylko chcesz" byly na porzadku dziennym ,-plakal mimo iz nie dawalismy im zadnych powodow by tak sadzili... obelgi w moja strone typu kur**a, nieszanujaca sie i bez hamulcow..bylo chore... sytuacja sie pogarszala , ja w miedzy czasie znalazlam prace postanowilam zagryzc zeby i odkladac kazdy grosz bo wiedzialam ze dluzej tego nie wytrzymam.. moj TZ byl w coraz gorszym samopoczuciu psychicznym- coraz czesciej mowil ze skoro moi rodzice tego chca to moze nie jest nam dane byc ze soba(wiedzialam ze albo on albo rodzice inaczej sie nie dalo). Ja schudlam z nerwow ponad 15 kg w 3 tygodnie to bylo straszne..az pewnego razu awantura..ja chce wyjsc z domu na spacer ochlonac ojciec zamyka mi na klucz drzwi chowa klucz i grozi ze jak dotkne klamki to powybija mi zeby...pomyslalm ze dluzej tak nie dam rady..zagryzlam zeby nic nie moglam zrobic..postanowilam jak tylko nadazy sie okazja wychodze z domu i nie wracam. Przygotowania na dogodna okazje trwaly ok 2,3 tygodnie, najpotrzebniejsze rzeczy mialam spakowane oszczednosci wszelkie dokumenty i wszystko to co mi sie przyda i abym tylko po cos nie musiala wracac..jeden telefon przyjechala przyjaciolka i TZ mielismy jakies 15 min nim rodzice wroca zapakowalismy sie do auta i pojechalismy do domu TZ. Dzis mam 24 lata i juz 2 lata nie bylam w domu rodzinnym nie mialam zadnego kontaktu jedynie z starsza siostra ktora tam zostala i tez kombinuje jak zarobic na wlasne mieszkanie, a my? mieszkamy razem ja mam nowa prace i jestesmy szczeliwi Takze dziewczyny walczcie o swoje nie jestesmy niczyja wlasnascia, trzeba sobie zdac sprawe z tego czego chcemy naprawde i podjac ryzyko
|
|
|
|
|
#34 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 13 021
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
Da się? Da się! Szantażystom emocjonalnym, ekonomicznym i przemocowcom mówmy stanowcze nie! Nawet jeśli są naszymi rodzicami. Nie można dać się tak traktować tylko dlatego, że ktoś chce wobec dziecka realizować własne plany.
|
|
|
|
|
#35 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 54
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
kurcze, jak tak czytam te Wasze historie, to aż mi sie włos na głowie staje . rrr . ale trzeba walczyć o swoje !
|
|
|
|
|
#36 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tu i ówdzie
Wiadomości: 4
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
pewnie ze sie da
zycze wszystkim dziewczynom powodzenia
|
|
|
|
|
#37 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Leszno :)
Wiadomości: 99
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
dzieki, przyda sie :P
do mysli_zlozone no moi aż tak destruktywni nie są, ale ja już nie mogłam wytrzymać tych codziennych telefonów mojej mamy. A przy drugiej wizycie mamy u Tż już nie chciałam robić powtórki rodzinie tż z pierwszej wizyty moich rodziców, wtedy mama moja płakała, nie chciała wyjść z domu, powiedziała ze wyjdzie tylko ze mną. to jaj jej ze moze tu zostać razem ze mną u tz, powiedziałam tak bo wiedziałam ze nie zostanie i po 1 gzodz lamentu, płaczu i próśb pojecała razem z tata do domu. nie chciałam z drugą wizytą mamy takiej powtórki, bo mi tez było głupio odzywać sie w te sposób do własnej matki przy tz rodzicach, choć są zdania ze sie wtrącać nie bedą w nasze życie. zobaczymy co czas pokaże. A z tz już dochodzimy do porozumienia:P Bardzo mnie to cieszy |
|
|
|
|
#38 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tu i ówdzie
Wiadomości: 4
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
wiadomo, ze kazdy by wolal, ze by bylo okej w kazdej sferze i z rodzicami i z chlopakiem. Mozna 1-jakos sprobowac przekonac rodzicow i malymi kroczkami jakos isc do przodu dazyc by zaakceptowali twoj zwiazek, poglady, zapatrywania, badz 2- usamodzielnic sie i zyc wlasnym zyciem, nie dac zatruwac sobie SWOJEGO zycia, bo to Twoje zycie i nikt go za ciebie nie przezyje"jak sobie poscielisz tak sie wyspisz". Trzeba sobie zadac pytanie czy rozwiazanie 1 ma racje bytu i ze tak powiem przejdzie, czy tak jak w moim przypadku 1 w ogole nie wchodzilo w gre i musialam siegnac po rozwiazanie nr 2, ktorego wcale nie zaluje i czuje ze zyje
|
|
|
|
|
#39 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Leszno :)
Wiadomości: 99
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#40 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tu i ówdzie
Wiadomości: 4
|
Dot.: Odwieczny problem - rodzice
siostra odwiedza mnie kiedy tylko da rade.. (tzn wymysli jakas wymowke dla rodzicow)..a po za tym z cala rodzina mam kontak odwiedzam ich kiedy tylko moge oczywiscie tak by nie natknac sie na rodzicow (oni wszyscy popieraja moja decyzje i widza ze tak jest lepiej i namawiaja siostre by zrobila to samo)... a z rodzicami sie nie widuje i nie kontaktuje oni tez nie szukaja konaktu ze mna.
tak wiec "woz albo przewoz " moja droga
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:58.





czesc dziezyny 





