Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki wychodzą za mąż! - cz.X - Strona 38 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Forum ślubne

Notka

Forum ślubne Forum ślubne - zanim staniecie na ślubnym kobiercu, możecie tutaj podyskutować na tematy jak: suknie, stroje dla świadków, wybór wizażystki i fryzjerki itd.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2011-11-02, 10:37   #1111
kasiamniam
Wtajemniczenie
 
Avatar kasiamniam
 
Zarejestrowany: 2007-10
Lokalizacja: De
Wiadomości: 2 287
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Hej dziewczyny moge ponownie dolaczyc??kiedys sie udzielalam ale z braku czasu ostatnio wogole :/
mam nadzieje ze teraz czesciej bede tu goscic
mamy juz troche zalatwione kosciol, sale, dj-a, nauki, drink bar, kamerzyste, fotografa, mam suknie i zarezerwowalismy rozowego Cadillaca do slubu
kasiamniam jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 10:46   #1112
Myska0
Zakorzenienie
 
Avatar Myska0
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 3 810
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez kasiamniam Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny moge ponownie dolaczyc??kiedys sie udzielalam ale z braku czasu ostatnio wogole :/
mam nadzieje ze teraz czesciej bede tu goscic
mamy juz troche zalatwione kosciol, sale, dj-a, nauki, drink bar, kamerzyste, fotografa, mam suknie i zarezerwowalismy rozowego Cadillaca do slubu
Pewnie, że możesz Witamy No to już najważniejsze załatwianie za Wami
__________________
19.05.2012 ŻONKA

20.05.2014 ANIA

27.06.2015 JAŚ


26.01.2018 ZUZIA
Myska0 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 11:10   #1113
klaudusk_a
Zakorzenienie
 
Avatar klaudusk_a
 
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Mała mieścina niedaleko Lublina :)
Wiadomości: 5 943
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez kasiamniam Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny moge ponownie dolaczyc??kiedys sie udzielalam ale z braku czasu ostatnio wogole :/
mam nadzieje ze teraz czesciej bede tu goscic
mamy juz troche zalatwione kosciol, sale, dj-a, nauki, drink bar, kamerzyste, fotografa, mam suknie i zarezerwowalismy rozowego Cadillaca do slubu
Witamy
Widzę, że macie juz bardzo dużo załatwione a my się jakoś zebrać nie możemy
__________________

Zapraszam na mój blog
http://kikalifestyle.blogspot.com/
klaudusk_a jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 12:10   #1114
Tanitka
Rozeznanie
 
Avatar Tanitka
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 834
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X


Dziewczynki wklejam zaległą relację ze ślubu, choć nie wiem, czy najpiekniejsze chwile w zyciu można ubrać w slowa...

24.09.

Na 8 rano byłam umówiona ze świadkową, żeby dokończyć ozdabianie klatki, więc rano po śniadanku, kąpiel, szykowanie biżuterii, podwiązki, pończoch i tp. W między czasie TŻ zdenerwowany dzwonił i pytał jak u mnie stres. A ja wcale się nie stresowałam!!! Wiedziaalm zatem, że jak zobaczę jego całego bladego, to mi się też udzieli. Ranek był chłodny, więc w myślach przebiegała jedna myśl: jak ja wytrzymam w moim cieniutkim szalu? Przed fryzjerem świadek zawiózł mnie do kwiaciarni po kwiaty we włosy i wtedy zdębiałam… mój fioletowy bukiet okazał się różowym, bo p. kwiaciarka stwierdziła, że fioletowe goździki były zbyt ciemne. Troszkę się tym podłamałam, ale za bardzo nie mialam kiedy o tym myśleć, bo fryzjerka tak mnie zagadywała, żebym tylko przestała się martwić. Fryzurka wyszła przepięknie, była idealna. Makijaż to samo, subtelny i delikatny, podkreślający moją urodę. W między czasie dzwonili znajomi ze studiów, którzy przemierzyli szmat drogi by przyjechać na wesele, więc bawiłam się też w nawigatora. Świadek zabrał mnie i świadkowa od fryzjera i makijażystki i ruszyłyśmy do domu. Była godzina 12:30, a ja zrobiłam się taka głodna, że pochłonęłam kanapki, wziełam szybki prysznic i zaczełam się nudzić. Koło 13 przyjechali znajomi, zaraz potem przyszła świadkowa i zaczęło się ubieranie. Dziewczyny poradziły sobie z suknią wyśmienicie, a ja mogłam zastanaowić się nad biżuterią. W pewnym momencie wpada kamerzysta i fotograf, zaczynają się zdjęcia, uśmieszki i słysze jak podjeżdzą mój narzeczony. Chłopaki zeszli szybko na dół, bo drużyna piłkarska zrobiła mu bramę i podarowała piłke i koszulkę z podpisami. Pozniej moje siostry i znajome zrobiły mu kolejne bramy i nie chciały do mnie wpuścić. Podsłuchiwałam czy TŻ. wszedł już do domu i jak usłyszałam jego głos serce zaczęło mi bić coraz mocniej. Ja jeszcze robilam ostatnie poprawki, świadkowa założyła podwiązkę, welon i wyszłam do niego. Gdy mnie zobaczył to zaniemówił. Oczy śmiały się na mój widok, a ja właśnie takiej reakcji oczekiwałam . Zaczęło się błogosławieństwo, na którym o dziwo byłam strasznie uśmiechnięta, a rodzice nie potrafili ukryć łez. Pojechaliśmy do kościoła, gdzie czekali na nas goście, wszyscy podchodzili i mówili, że wyglądam przepięknie. Ja nie mogłam przestać się uśmiechać. Wchodząc do kościoła drogę płatkami róż usypały nam nasze małe druhenki, a ksiądz zaczął żartować, bo wyglądaliśmy lepiej niż William i Kate ;-) Z mszy nie wiele pamiętam, emocje sięgały zenitu. Dobrze za to zapamiętałam przysięgę, nasze słowa”Chcemy”, słowa mojego MĘŻA wypowiedziane prosto w moje oczy, które zaszkliły się i jednocześnie uśmiechały ze szczęścia. Nigdy nie zapomnę tego wzroku. Po przysiędzę Ksiądz powiedział: Możecie się pocałować, więc mąż dał mi takiego buziaka, że słychać było w całym kościele ;-) Wracając do krzeseł stwierdził, że pięknie powiedzieliśmy przysięgę i należą nam się brawa, więc cały kościół rozległ się w oklaskach. Przyjęcie Komunii św. I następna chwila załamania. Zespół który zamowiliśmy tak pięknie grał i śpiewał, że nie mogłam się powstrzymać i łzy cisnęły się do oczu. Po mszy ofiarowanie, poświęcenie obrazu, który dostaliśmy od chrzestnej i całe życie wyczekiwany Marsz Mendelsona… wychodząc z kościoła obsypali nas płatkami róż, ryżem i monetami. Malutkie druhenki cały czas sypały płatki i były chyba bardziej przejęte niż my. Morze życzeń pod kościołem,mnóstwo ciepłych i pięknych słów i droga na salę. Przywitanie przez Rodziców, obiadek i nasz pierwszy taniec Przez 2 tygodnie nie mieliśmy czasu sobie przypomnieć naszego układu, więc poszliśmy na żywioł. Trochę zapomnieliśmy jakie figury mieliśmy, ale żaden z gości się nie zorientował,wręcz przeciwnie chwalili nas za cudowny taniec i pytali, gdzie się uczyliśmy. Potem była ciągła zabawa, zespół spisał się na medal, bawił gości i młodych i starszych. Wszyscy się bawili i chwalili nasz wybór. Mieliśmy zaplanowaną niespodziankę dla mojej chrześnicy, która w tym dniu miała urodziny, złożyliśmy jej życzenia i wręczyliśmy wielkie pudło, w którym był misiek. Mała była zachwycona i do konca dnia nie opuszczała go, mimo,że był większy od niej. Potem niespodziankę zrobiła nam moja 13letnia siostrzenica. Nagle na Sali moje rodzeństwo zaczęło rozkladać ogromny projektor, rzutnik, laptop. Okazało się, że zrobila dla nas prezentację multimedialną z naszymi zdjęciami, począwszy od narodzin, po nasze zaręczyny. Sama ją przygotowała, skanowala zdjęcia i dobrała muzkę. Byliśmy mega zaskoczeni, goście tak samo. Ale oczywiście to nie koniec niespodzianek. Ja bawiłam się na dobre na parkiecie, gdy nagle przestała grać muzyka i mój mężuś stał na scenie… Serce zabiło mi mocniej, podeszłam pod scenę, usłyszałam pierwsze takty melodii i oczy mi się zaszkliły. Mąż zaczął śpiewać mi najpiękniejszą piosenkę świata „Białą suknię” Ivana Komarenko. Goście zaczeli bić brawo, a ja wciąż byłam w szoku. Podarował mi piękny bukiet czerwonych róż, o których mowa jest w piosence. Wykonał ją przepięknie i nigdy tego nie zapomnę… Potem oczywiście tort, oczpiny i dalsza zabawa. Mogłabym opisywać ten dzień bez końca, ale obawiam się, że Was zanudzę Do domu wróciliśmy kolo 5, zmęczeni, ale zadowoleni. Reszta, to nasza słodka tajemnica ;-)

25.09.
Poprawiny. Rano poszliśmy do kościoła, potem na śniadanko, mężuś zabrał mnie i świadkową do fryzjera i na 16 jechaliśmy na salę. Zabaw ciąg dalszy, mnie w sobote tak obtarły butki ślubne, że rano ledwo włożyłam szpilki, ale nie dałam po sobie tego poznać. W niedziele zrobiliśmy też podziękowania. Najpierw dla rodziców. Postanowiliśmy zaśpiewać im piosenkę Preludium – To dzieki Wam. O dziwo wyszlo nam świetnie, zespół tak nam zagrał, że wogole się nie stresowaliśmy. Podarowaliśmy rodzicom też ich portrety malowane pastelami i kosze z kwiatami. Podziekowaliśmy też chrzestnym, dziadkom i świadkom. Gdy się ściemniło puściliśmy w niebo lampiony. Goście mieli białe serca, a my ze świadkami czerwone. Widok niesamowity. Impreza skończyła się kolo 1 w nocy, więc grzecznie poszliśmy spać, żeby mieć siłę na trzeci dzień.
26.09
Trzeci dzień zaczał się o 17, więc my już mega wypoczęci od nowa mieliśmy siłę do zabawy. Bawiliśmy się z gośćmi do 23. Wszystkim serdecznie podziękowaliśmy, rozdaliśmy gościńce z ciastem i wódkę. Po powrocie zaszyliśmy się w naszym malutkim pokoju i cieszyliśmy sobą, nadal nie wierząc, że jesteśmy małżeństwem.



Daje Wam jedno zdjęcie, przepraszam,że tak pozno,ale naprawde jestem zalatana ostatnio. Od fotografa jeszcze nie dostalismy, chociaz juz dawno powinien nam oddac..
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg my.jpg (74,4 KB, 165 załadowań)
__________________
Więc teraz serca mam dwa...
Tanitka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 12:24   #1115
klaudusk_a
Zakorzenienie
 
Avatar klaudusk_a
 
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Mała mieścina niedaleko Lublina :)
Wiadomości: 5 943
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez Tanitka Pokaż wiadomość
Dziewczynki wklejam zaległą relację ze ślubu, choć nie wiem, czy najpiekniejsze chwile w zyciu można ubrać w slowa...

24.09.

Na 8 rano byłam umówiona ze świadkową, żeby dokończyć ozdabianie klatki, więc rano po śniadanku, kąpiel, szykowanie biżuterii, podwiązki, pończoch i tp. W między czasie TŻ zdenerwowany dzwonił i pytał jak u mnie stres. A ja wcale się nie stresowałam!!! Wiedziaalm zatem, że jak zobaczę jego całego bladego, to mi się też udzieli. Ranek był chłodny, więc w myślach przebiegała jedna myśl: jak ja wytrzymam w moim cieniutkim szalu? Przed fryzjerem świadek zawiózł mnie do kwiaciarni po kwiaty we włosy i wtedy zdębiałam… mój fioletowy bukiet okazał się różowym, bo p. kwiaciarka stwierdziła, że fioletowe goździki były zbyt ciemne. Troszkę się tym podłamałam, ale za bardzo nie mialam kiedy o tym myśleć, bo fryzjerka tak mnie zagadywała, żebym tylko przestała się martwić. Fryzurka wyszła przepięknie, była idealna. Makijaż to samo, subtelny i delikatny, podkreślający moją urodę. W między czasie dzwonili znajomi ze studiów, którzy przemierzyli szmat drogi by przyjechać na wesele, więc bawiłam się też w nawigatora. Świadek zabrał mnie i świadkowa od fryzjera i makijażystki i ruszyłyśmy do domu. Była godzina 12:30, a ja zrobiłam się taka głodna, że pochłonęłam kanapki, wziełam szybki prysznic i zaczełam się nudzić. Koło 13 przyjechali znajomi, zaraz potem przyszła świadkowa i zaczęło się ubieranie. Dziewczyny poradziły sobie z suknią wyśmienicie, a ja mogłam zastanaowić się nad biżuterią. W pewnym momencie wpada kamerzysta i fotograf, zaczynają się zdjęcia, uśmieszki i słysze jak podjeżdzą mój narzeczony. Chłopaki zeszli szybko na dół, bo drużyna piłkarska zrobiła mu bramę i podarowała piłke i koszulkę z podpisami. Pozniej moje siostry i znajome zrobiły mu kolejne bramy i nie chciały do mnie wpuścić. Podsłuchiwałam czy TŻ. wszedł już do domu i jak usłyszałam jego głos serce zaczęło mi bić coraz mocniej. Ja jeszcze robilam ostatnie poprawki, świadkowa założyła podwiązkę, welon i wyszłam do niego. Gdy mnie zobaczył to zaniemówił. Oczy śmiały się na mój widok, a ja właśnie takiej reakcji oczekiwałam . Zaczęło się błogosławieństwo, na którym o dziwo byłam strasznie uśmiechnięta, a rodzice nie potrafili ukryć łez. Pojechaliśmy do kościoła, gdzie czekali na nas goście, wszyscy podchodzili i mówili, że wyglądam przepięknie. Ja nie mogłam przestać się uśmiechać. Wchodząc do kościoła drogę płatkami róż usypały nam nasze małe druhenki, a ksiądz zaczął żartować, bo wyglądaliśmy lepiej niż William i Kate ;-) Z mszy nie wiele pamiętam, emocje sięgały zenitu. Dobrze za to zapamiętałam przysięgę, nasze słowa”Chcemy”, słowa mojego MĘŻA wypowiedziane prosto w moje oczy, które zaszkliły się i jednocześnie uśmiechały ze szczęścia. Nigdy nie zapomnę tego wzroku. Po przysiędzę Ksiądz powiedział: Możecie się pocałować, więc mąż dał mi takiego buziaka, że słychać było w całym kościele ;-) Wracając do krzeseł stwierdził, że pięknie powiedzieliśmy przysięgę i należą nam się brawa, więc cały kościół rozległ się w oklaskach. Przyjęcie Komunii św. I następna chwila załamania. Zespół który zamowiliśmy tak pięknie grał i śpiewał, że nie mogłam się powstrzymać i łzy cisnęły się do oczu. Po mszy ofiarowanie, poświęcenie obrazu, który dostaliśmy od chrzestnej i całe życie wyczekiwany Marsz Mendelsona… wychodząc z kościoła obsypali nas płatkami róż, ryżem i monetami. Malutkie druhenki cały czas sypały płatki i były chyba bardziej przejęte niż my. Morze życzeń pod kościołem,mnóstwo ciepłych i pięknych słów i droga na salę. Przywitanie przez Rodziców, obiadek i nasz pierwszy taniec Przez 2 tygodnie nie mieliśmy czasu sobie przypomnieć naszego układu, więc poszliśmy na żywioł. Trochę zapomnieliśmy jakie figury mieliśmy, ale żaden z gości się nie zorientował,wręcz przeciwnie chwalili nas za cudowny taniec i pytali, gdzie się uczyliśmy. Potem była ciągła zabawa, zespół spisał się na medal, bawił gości i młodych i starszych. Wszyscy się bawili i chwalili nasz wybór. Mieliśmy zaplanowaną niespodziankę dla mojej chrześnicy, która w tym dniu miała urodziny, złożyliśmy jej życzenia i wręczyliśmy wielkie pudło, w którym był misiek. Mała była zachwycona i do konca dnia nie opuszczała go, mimo,że był większy od niej. Potem niespodziankę zrobiła nam moja 13letnia siostrzenica. Nagle na Sali moje rodzeństwo zaczęło rozkladać ogromny projektor, rzutnik, laptop. Okazało się, że zrobila dla nas prezentację multimedialną z naszymi zdjęciami, począwszy od narodzin, po nasze zaręczyny. Sama ją przygotowała, skanowala zdjęcia i dobrała muzkę. Byliśmy mega zaskoczeni, goście tak samo. Ale oczywiście to nie koniec niespodzianek. Ja bawiłam się na dobre na parkiecie, gdy nagle przestała grać muzyka i mój mężuś stał na scenie… Serce zabiło mi mocniej, podeszłam pod scenę, usłyszałam pierwsze takty melodii i oczy mi się zaszkliły. Mąż zaczął śpiewać mi najpiękniejszą piosenkę świata „Białą suknię” Ivana Komarenko. Goście zaczeli bić brawo, a ja wciąż byłam w szoku. Podarował mi piękny bukiet czerwonych róż, o których mowa jest w piosence. Wykonał ją przepięknie i nigdy tego nie zapomnę… Potem oczywiście tort, oczpiny i dalsza zabawa. Mogłabym opisywać ten dzień bez końca, ale obawiam się, że Was zanudzę Do domu wróciliśmy kolo 5, zmęczeni, ale zadowoleni. Reszta, to nasza słodka tajemnica ;-)

25.09.
Poprawiny. Rano poszliśmy do kościoła, potem na śniadanko, mężuś zabrał mnie i świadkową do fryzjera i na 16 jechaliśmy na salę. Zabaw ciąg dalszy, mnie w sobote tak obtarły butki ślubne, że rano ledwo włożyłam szpilki, ale nie dałam po sobie tego poznać. W niedziele zrobiliśmy też podziękowania. Najpierw dla rodziców. Postanowiliśmy zaśpiewać im piosenkę Preludium – To dzieki Wam. O dziwo wyszlo nam świetnie, zespół tak nam zagrał, że wogole się nie stresowaliśmy. Podarowaliśmy rodzicom też ich portrety malowane pastelami i kosze z kwiatami. Podziekowaliśmy też chrzestnym, dziadkom i świadkom. Gdy się ściemniło puściliśmy w niebo lampiony. Goście mieli białe serca, a my ze świadkami czerwone. Widok niesamowity. Impreza skończyła się kolo 1 w nocy, więc grzecznie poszliśmy spać, żeby mieć siłę na trzeci dzień.
26.09
Trzeci dzień zaczał się o 17, więc my już mega wypoczęci od nowa mieliśmy siłę do zabawy. Bawiliśmy się z gośćmi do 23. Wszystkim serdecznie podziękowaliśmy, rozdaliśmy gościńce z ciastem i wódkę. Po powrocie zaszyliśmy się w naszym malutkim pokoju i cieszyliśmy sobą, nadal nie wierząc, że jesteśmy małżeństwem.



Daje Wam jedno zdjęcie, przepraszam,że tak pozno,ale naprawde jestem zalatana ostatnio. Od fotografa jeszcze nie dostalismy, chociaz juz dawno powinien nam oddac..
Oniemiałam po tej relacji
Wyglądaliście przepięknie Najważniejsze, że tego dnia byłaś cały czas uśmiechnięta
__________________

Zapraszam na mój blog
http://kikalifestyle.blogspot.com/
klaudusk_a jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 12:38   #1116
Myska0
Zakorzenienie
 
Avatar Myska0
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 3 810
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez Tanitka Pokaż wiadomość
Dziewczynki wklejam zaległą relację ze ślubu, choć nie wiem, czy najpiekniejsze chwile w zyciu można ubrać w slowa...

24.09.

Na 8 rano byłam umówiona ze świadkową, żeby dokończyć ozdabianie klatki, więc rano po śniadanku, kąpiel, szykowanie biżuterii, podwiązki, pończoch i tp. W między czasie TŻ zdenerwowany dzwonił i pytał jak u mnie stres. A ja wcale się nie stresowałam!!! Wiedziaalm zatem, że jak zobaczę jego całego bladego, to mi się też udzieli. Ranek był chłodny, więc w myślach przebiegała jedna myśl: jak ja wytrzymam w moim cieniutkim szalu? Przed fryzjerem świadek zawiózł mnie do kwiaciarni po kwiaty we włosy i wtedy zdębiałam… mój fioletowy bukiet okazał się różowym, bo p. kwiaciarka stwierdziła, że fioletowe goździki były zbyt ciemne. Troszkę się tym podłamałam, ale za bardzo nie mialam kiedy o tym myśleć, bo fryzjerka tak mnie zagadywała, żebym tylko przestała się martwić. Fryzurka wyszła przepięknie, była idealna. Makijaż to samo, subtelny i delikatny, podkreślający moją urodę. W między czasie dzwonili znajomi ze studiów, którzy przemierzyli szmat drogi by przyjechać na wesele, więc bawiłam się też w nawigatora. Świadek zabrał mnie i świadkowa od fryzjera i makijażystki i ruszyłyśmy do domu. Była godzina 12:30, a ja zrobiłam się taka głodna, że pochłonęłam kanapki, wziełam szybki prysznic i zaczełam się nudzić. Koło 13 przyjechali znajomi, zaraz potem przyszła świadkowa i zaczęło się ubieranie. Dziewczyny poradziły sobie z suknią wyśmienicie, a ja mogłam zastanaowić się nad biżuterią. W pewnym momencie wpada kamerzysta i fotograf, zaczynają się zdjęcia, uśmieszki i słysze jak podjeżdzą mój narzeczony. Chłopaki zeszli szybko na dół, bo drużyna piłkarska zrobiła mu bramę i podarowała piłke i koszulkę z podpisami. Pozniej moje siostry i znajome zrobiły mu kolejne bramy i nie chciały do mnie wpuścić. Podsłuchiwałam czy TŻ. wszedł już do domu i jak usłyszałam jego głos serce zaczęło mi bić coraz mocniej. Ja jeszcze robilam ostatnie poprawki, świadkowa założyła podwiązkę, welon i wyszłam do niego. Gdy mnie zobaczył to zaniemówił. Oczy śmiały się na mój widok, a ja właśnie takiej reakcji oczekiwałam . Zaczęło się błogosławieństwo, na którym o dziwo byłam strasznie uśmiechnięta, a rodzice nie potrafili ukryć łez. Pojechaliśmy do kościoła, gdzie czekali na nas goście, wszyscy podchodzili i mówili, że wyglądam przepięknie. Ja nie mogłam przestać się uśmiechać. Wchodząc do kościoła drogę płatkami róż usypały nam nasze małe druhenki, a ksiądz zaczął żartować, bo wyglądaliśmy lepiej niż William i Kate ;-) Z mszy nie wiele pamiętam, emocje sięgały zenitu. Dobrze za to zapamiętałam przysięgę, nasze słowa”Chcemy”, słowa mojego MĘŻA wypowiedziane prosto w moje oczy, które zaszkliły się i jednocześnie uśmiechały ze szczęścia. Nigdy nie zapomnę tego wzroku. Po przysiędzę Ksiądz powiedział: Możecie się pocałować, więc mąż dał mi takiego buziaka, że słychać było w całym kościele ;-) Wracając do krzeseł stwierdził, że pięknie powiedzieliśmy przysięgę i należą nam się brawa, więc cały kościół rozległ się w oklaskach. Przyjęcie Komunii św. I następna chwila załamania. Zespół który zamowiliśmy tak pięknie grał i śpiewał, że nie mogłam się powstrzymać i łzy cisnęły się do oczu. Po mszy ofiarowanie, poświęcenie obrazu, który dostaliśmy od chrzestnej i całe życie wyczekiwany Marsz Mendelsona… wychodząc z kościoła obsypali nas płatkami róż, ryżem i monetami. Malutkie druhenki cały czas sypały płatki i były chyba bardziej przejęte niż my. Morze życzeń pod kościołem,mnóstwo ciepłych i pięknych słów i droga na salę. Przywitanie przez Rodziców, obiadek i nasz pierwszy taniec Przez 2 tygodnie nie mieliśmy czasu sobie przypomnieć naszego układu, więc poszliśmy na żywioł. Trochę zapomnieliśmy jakie figury mieliśmy, ale żaden z gości się nie zorientował,wręcz przeciwnie chwalili nas za cudowny taniec i pytali, gdzie się uczyliśmy. Potem była ciągła zabawa, zespół spisał się na medal, bawił gości i młodych i starszych. Wszyscy się bawili i chwalili nasz wybór. Mieliśmy zaplanowaną niespodziankę dla mojej chrześnicy, która w tym dniu miała urodziny, złożyliśmy jej życzenia i wręczyliśmy wielkie pudło, w którym był misiek. Mała była zachwycona i do konca dnia nie opuszczała go, mimo,że był większy od niej. Potem niespodziankę zrobiła nam moja 13letnia siostrzenica. Nagle na Sali moje rodzeństwo zaczęło rozkladać ogromny projektor, rzutnik, laptop. Okazało się, że zrobila dla nas prezentację multimedialną z naszymi zdjęciami, począwszy od narodzin, po nasze zaręczyny. Sama ją przygotowała, skanowala zdjęcia i dobrała muzkę. Byliśmy mega zaskoczeni, goście tak samo. Ale oczywiście to nie koniec niespodzianek. Ja bawiłam się na dobre na parkiecie, gdy nagle przestała grać muzyka i mój mężuś stał na scenie… Serce zabiło mi mocniej, podeszłam pod scenę, usłyszałam pierwsze takty melodii i oczy mi się zaszkliły. Mąż zaczął śpiewać mi najpiękniejszą piosenkę świata „Białą suknię” Ivana Komarenko. Goście zaczeli bić brawo, a ja wciąż byłam w szoku. Podarował mi piękny bukiet czerwonych róż, o których mowa jest w piosence. Wykonał ją przepięknie i nigdy tego nie zapomnę… Potem oczywiście tort, oczpiny i dalsza zabawa. Mogłabym opisywać ten dzień bez końca, ale obawiam się, że Was zanudzę Do domu wróciliśmy kolo 5, zmęczeni, ale zadowoleni. Reszta, to nasza słodka tajemnica ;-)

25.09.
Poprawiny. Rano poszliśmy do kościoła, potem na śniadanko, mężuś zabrał mnie i świadkową do fryzjera i na 16 jechaliśmy na salę. Zabaw ciąg dalszy, mnie w sobote tak obtarły butki ślubne, że rano ledwo włożyłam szpilki, ale nie dałam po sobie tego poznać. W niedziele zrobiliśmy też podziękowania. Najpierw dla rodziców. Postanowiliśmy zaśpiewać im piosenkę Preludium – To dzieki Wam. O dziwo wyszlo nam świetnie, zespół tak nam zagrał, że wogole się nie stresowaliśmy. Podarowaliśmy rodzicom też ich portrety malowane pastelami i kosze z kwiatami. Podziekowaliśmy też chrzestnym, dziadkom i świadkom. Gdy się ściemniło puściliśmy w niebo lampiony. Goście mieli białe serca, a my ze świadkami czerwone. Widok niesamowity. Impreza skończyła się kolo 1 w nocy, więc grzecznie poszliśmy spać, żeby mieć siłę na trzeci dzień.
26.09
Trzeci dzień zaczał się o 17, więc my już mega wypoczęci od nowa mieliśmy siłę do zabawy. Bawiliśmy się z gośćmi do 23. Wszystkim serdecznie podziękowaliśmy, rozdaliśmy gościńce z ciastem i wódkę. Po powrocie zaszyliśmy się w naszym malutkim pokoju i cieszyliśmy sobą, nadal nie wierząc, że jesteśmy małżeństwem.



Daje Wam jedno zdjęcie, przepraszam,że tak pozno,ale naprawde jestem zalatana ostatnio. Od fotografa jeszcze nie dostalismy, chociaz juz dawno powinien nam oddac..
Cudnie Pozazdrościć pomysłowości Mężusiowi i siostrzenicy To bardzo miłe musiało być..
Już znowu się rozmarzyłam.. Wyglądaliście pięknie
Gratulacje!
__________________
19.05.2012 ŻONKA

20.05.2014 ANIA

27.06.2015 JAŚ


26.01.2018 ZUZIA
Myska0 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 14:50   #1117
PoKaPoKa
Zadomowienie
 
Avatar PoKaPoKa
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 1 068
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez Tanitka Pokaż wiadomość
Dziewczynki wklejam zaległą relację ze ślubu, choć nie wiem, czy najpiekniejsze chwile w zyciu można ubrać w slowa...

24.09.

Na 8 rano byłam umówiona ze świadkową, żeby dokończyć ozdabianie klatki, więc rano po śniadanku, kąpiel, szykowanie biżuterii, podwiązki, pończoch i tp. W między czasie TŻ zdenerwowany dzwonił i pytał jak u mnie stres. A ja wcale się nie stresowałam!!! Wiedziaalm zatem, że jak zobaczę jego całego bladego, to mi się też udzieli. Ranek był chłodny, więc w myślach przebiegała jedna myśl: jak ja wytrzymam w moim cieniutkim szalu? Przed fryzjerem świadek zawiózł mnie do kwiaciarni po kwiaty we włosy i wtedy zdębiałam… mój fioletowy bukiet okazał się różowym, bo p. kwiaciarka stwierdziła, że fioletowe goździki były zbyt ciemne. Troszkę się tym podłamałam, ale za bardzo nie mialam kiedy o tym myśleć, bo fryzjerka tak mnie zagadywała, żebym tylko przestała się martwić. Fryzurka wyszła przepięknie, była idealna. Makijaż to samo, subtelny i delikatny, podkreślający moją urodę. W między czasie dzwonili znajomi ze studiów, którzy przemierzyli szmat drogi by przyjechać na wesele, więc bawiłam się też w nawigatora. Świadek zabrał mnie i świadkowa od fryzjera i makijażystki i ruszyłyśmy do domu. Była godzina 12:30, a ja zrobiłam się taka głodna, że pochłonęłam kanapki, wziełam szybki prysznic i zaczełam się nudzić. Koło 13 przyjechali znajomi, zaraz potem przyszła świadkowa i zaczęło się ubieranie. Dziewczyny poradziły sobie z suknią wyśmienicie, a ja mogłam zastanaowić się nad biżuterią. W pewnym momencie wpada kamerzysta i fotograf, zaczynają się zdjęcia, uśmieszki i słysze jak podjeżdzą mój narzeczony. Chłopaki zeszli szybko na dół, bo drużyna piłkarska zrobiła mu bramę i podarowała piłke i koszulkę z podpisami. Pozniej moje siostry i znajome zrobiły mu kolejne bramy i nie chciały do mnie wpuścić. Podsłuchiwałam czy TŻ. wszedł już do domu i jak usłyszałam jego głos serce zaczęło mi bić coraz mocniej. Ja jeszcze robilam ostatnie poprawki, świadkowa założyła podwiązkę, welon i wyszłam do niego. Gdy mnie zobaczył to zaniemówił. Oczy śmiały się na mój widok, a ja właśnie takiej reakcji oczekiwałam . Zaczęło się błogosławieństwo, na którym o dziwo byłam strasznie uśmiechnięta, a rodzice nie potrafili ukryć łez. Pojechaliśmy do kościoła, gdzie czekali na nas goście, wszyscy podchodzili i mówili, że wyglądam przepięknie. Ja nie mogłam przestać się uśmiechać. Wchodząc do kościoła drogę płatkami róż usypały nam nasze małe druhenki, a ksiądz zaczął żartować, bo wyglądaliśmy lepiej niż William i Kate ;-) Z mszy nie wiele pamiętam, emocje sięgały zenitu. Dobrze za to zapamiętałam przysięgę, nasze słowa”Chcemy”, słowa mojego MĘŻA wypowiedziane prosto w moje oczy, które zaszkliły się i jednocześnie uśmiechały ze szczęścia. Nigdy nie zapomnę tego wzroku. Po przysiędzę Ksiądz powiedział: Możecie się pocałować, więc mąż dał mi takiego buziaka, że słychać było w całym kościele ;-) Wracając do krzeseł stwierdził, że pięknie powiedzieliśmy przysięgę i należą nam się brawa, więc cały kościół rozległ się w oklaskach. Przyjęcie Komunii św. I następna chwila załamania. Zespół który zamowiliśmy tak pięknie grał i śpiewał, że nie mogłam się powstrzymać i łzy cisnęły się do oczu. Po mszy ofiarowanie, poświęcenie obrazu, który dostaliśmy od chrzestnej i całe życie wyczekiwany Marsz Mendelsona… wychodząc z kościoła obsypali nas płatkami róż, ryżem i monetami. Malutkie druhenki cały czas sypały płatki i były chyba bardziej przejęte niż my. Morze życzeń pod kościołem,mnóstwo ciepłych i pięknych słów i droga na salę. Przywitanie przez Rodziców, obiadek i nasz pierwszy taniec Przez 2 tygodnie nie mieliśmy czasu sobie przypomnieć naszego układu, więc poszliśmy na żywioł. Trochę zapomnieliśmy jakie figury mieliśmy, ale żaden z gości się nie zorientował,wręcz przeciwnie chwalili nas za cudowny taniec i pytali, gdzie się uczyliśmy. Potem była ciągła zabawa, zespół spisał się na medal, bawił gości i młodych i starszych. Wszyscy się bawili i chwalili nasz wybór. Mieliśmy zaplanowaną niespodziankę dla mojej chrześnicy, która w tym dniu miała urodziny, złożyliśmy jej życzenia i wręczyliśmy wielkie pudło, w którym był misiek. Mała była zachwycona i do konca dnia nie opuszczała go, mimo,że był większy od niej. Potem niespodziankę zrobiła nam moja 13letnia siostrzenica. Nagle na Sali moje rodzeństwo zaczęło rozkladać ogromny projektor, rzutnik, laptop. Okazało się, że zrobila dla nas prezentację multimedialną z naszymi zdjęciami, począwszy od narodzin, po nasze zaręczyny. Sama ją przygotowała, skanowala zdjęcia i dobrała muzkę. Byliśmy mega zaskoczeni, goście tak samo. Ale oczywiście to nie koniec niespodzianek. Ja bawiłam się na dobre na parkiecie, gdy nagle przestała grać muzyka i mój mężuś stał na scenie… Serce zabiło mi mocniej, podeszłam pod scenę, usłyszałam pierwsze takty melodii i oczy mi się zaszkliły. Mąż zaczął śpiewać mi najpiękniejszą piosenkę świata „Białą suknię” Ivana Komarenko. Goście zaczeli bić brawo, a ja wciąż byłam w szoku. Podarował mi piękny bukiet czerwonych róż, o których mowa jest w piosence. Wykonał ją przepięknie i nigdy tego nie zapomnę… Potem oczywiście tort, oczpiny i dalsza zabawa. Mogłabym opisywać ten dzień bez końca, ale obawiam się, że Was zanudzę Do domu wróciliśmy kolo 5, zmęczeni, ale zadowoleni. Reszta, to nasza słodka tajemnica ;-)

25.09.
Poprawiny. Rano poszliśmy do kościoła, potem na śniadanko, mężuś zabrał mnie i świadkową do fryzjera i na 16 jechaliśmy na salę. Zabaw ciąg dalszy, mnie w sobote tak obtarły butki ślubne, że rano ledwo włożyłam szpilki, ale nie dałam po sobie tego poznać. W niedziele zrobiliśmy też podziękowania. Najpierw dla rodziców. Postanowiliśmy zaśpiewać im piosenkę Preludium – To dzieki Wam. O dziwo wyszlo nam świetnie, zespół tak nam zagrał, że wogole się nie stresowaliśmy. Podarowaliśmy rodzicom też ich portrety malowane pastelami i kosze z kwiatami. Podziekowaliśmy też chrzestnym, dziadkom i świadkom. Gdy się ściemniło puściliśmy w niebo lampiony. Goście mieli białe serca, a my ze świadkami czerwone. Widok niesamowity. Impreza skończyła się kolo 1 w nocy, więc grzecznie poszliśmy spać, żeby mieć siłę na trzeci dzień.
26.09
Trzeci dzień zaczał się o 17, więc my już mega wypoczęci od nowa mieliśmy iłę do zabawy. Bawiliśmy się z gośćmi do 23. Wszystkim serdecznie podziękowaliśmy, rozdaliśmy gościńce z ciastem i wódkę. Po powrocie zaszyliśmy się w naszym malutkim pokoju i cieszyliśmy sobą, nadal nie wierząc, że jesteśmy małżeństwem.



Daje Wam jedno zdjęcie, przepraszam,że tak pozno,ale naprawde jestem zalatana ostatnio. Od fotografa jeszcze nie dostalismy, chociaz juz dawno powinien nam oddac..

Wyglądałaś cudnie super relacja
__________________
Nigdy nie żałuję tego co w życiu mi nie wyszło. Wierzę, że będzie lepiej, a szczęście w końcu mnie dopadnie...

MakeUp Artist www.annettea.pl
PoKaPoKa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 18:40   #1118
maja5826
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 61
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Pozazdrościć tylko takich wrażeń Piękne chwile przeżyliście

Dawno już sie tutaj nie udzielałam, choć podczytuje ciągle.
Co do świadkowej to ja osobiście mam już wybraną osóbkę, ale narazie jej jeszcze o tym nie poinformowałam bo planujemy z TŻ singli na świadków a życie różnie sie układa i nie chce żeby potem jedno ze świadków było w związku a drugie samo.
A co do załatwień nareszcie oprócz sali i zaspołu mamy kamerzyste i fotografa(tu miałam wolną ręke)
maja5826 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-02, 23:25   #1119
justyna_b3
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 196
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Tanitka świetna relacja, gratuluję! Możesz się pochwalić jaki zespół Wam grał? Miałaś bardzo ciekawą suknię, podoba mi się taki kolorowy motyw. W ogóle dziewczyny, co myślicie o kolorowych akcentach ślubno-weselnych? Ostatnio na stronie któregoś z fotografów oglądałam zdjęcia, na których podłapałam bardzo ciekawy pomysł. A mianowicie - za "kolor przewodni" został ustalony fiolet. Panna Młoda miała w tym kolorze buty, kwiat we włosach, kolczyki, Pan Młody miał fioletowy krawat, świadkowa fioletowa sukienkę, bukiet i butonierki także fioletowe. Do tego fioletowe winietki, kwiaty na stołach, ogólnie wystrój. Co o tym myślicie? Podobno w Warszawie takie rzeczy to już standard, ale u nas na lubelskiej prowincji jeszcze sie z tym nie spotkałam. Czy np. kolorowe buty są "na miejscu"?

Co do kwestii świadków - jakos tak się utarło żeby brać singli, tylko i wyłącznie. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, że miałabym nie wziąć do tej roli najlepszej przyjaciółki dlatego że jest mężatką. A co niby mąż przeszkadza? Owszem, niektórzy ludzie mają chore akcje zazdrości, ale to już inna kwestia, która można przewidzieć i takiej osoby po prostu nie brać. Ja 3 razy byłam druhną i za każdym razem mojemu partnerowi to nie przeszkadzało to już chyba nie te czasy, że świadkowie muszą się obcałowywać na równi z Młodymi (bo dla mnie to jedyny argument za tym, aby byli wolni).

Podzielę się z Wami moją frustracją odnośnie zespołu. Naprawdę ciężko nam cos znaleźć. Wiele zespołów ma nasz termin zajęty, czego się nie spodziewałam, bo ślub jest za 11 miesięcy i myślałam, że wybór będzie większy. Jesteśmy ograniczeni funduszami, więc na niektóre zespoły nie możemy sobie pozwolić. Wczoraj udało nam się dojść do porozumienia i wybraliśmy zespół, po czym okazało się, że jednak są już zajęci (kontaktowałam się z nimi miesiąc temu i ktoś nas ubiegł). No i teraz poszukiwanie od nowa... Może któraś z Was może się wypowiedzieć na temat zespołu Irys? Bo aktualnie bierzemy go pod lupę

I sorki za spam jak już się zbiorę, żeby coś napisać, to nie znam umiaru
justyna_b3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 07:05   #1120
majka277
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 52
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez justyna_b3 Pokaż wiadomość
Tanitka świetna relacja, gratuluję! Możesz się pochwalić jaki zespół Wam grał? Miałaś bardzo ciekawą suknię, podoba mi się taki kolorowy motyw. W ogóle dziewczyny, co myślicie o kolorowych akcentach ślubno-weselnych? Ostatnio na stronie któregoś z fotografów oglądałam zdjęcia, na których podłapałam bardzo ciekawy pomysł. A mianowicie - za "kolor przewodni" został ustalony fiolet. Panna Młoda miała w tym kolorze buty, kwiat we włosach, kolczyki, Pan Młody miał fioletowy krawat, świadkowa fioletowa sukienkę, bukiet i butonierki także fioletowe. Do tego fioletowe winietki, kwiaty na stołach, ogólnie wystrój. Co o tym myślicie? Podobno w Warszawie takie rzeczy to już standard, ale u nas na lubelskiej prowincji jeszcze sie z tym nie spotkałam. Czy np. kolorowe buty są "na miejscu"?

Co do kwestii świadków - jakos tak się utarło żeby brać singli, tylko i wyłącznie. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, że miałabym nie wziąć do tej roli najlepszej przyjaciółki dlatego że jest mężatką. A co niby mąż przeszkadza? Owszem, niektórzy ludzie mają chore akcje zazdrości, ale to już inna kwestia, która można przewidzieć i takiej osoby po prostu nie brać. Ja 3 razy byłam druhną i za każdym razem mojemu partnerowi to nie przeszkadzało to już chyba nie te czasy, że świadkowie muszą się obcałowywać na równi z Młodymi (bo dla mnie to jedyny argument za tym, aby byli wolni).

Podzielę się z Wami moją frustracją odnośnie zespołu. Naprawdę ciężko nam cos znaleźć. Wiele zespołów ma nasz termin zajęty, czego się nie spodziewałam, bo ślub jest za 11 miesięcy i myślałam, że wybór będzie większy. Jesteśmy ograniczeni funduszami, więc na niektóre zespoły nie możemy sobie pozwolić. Wczoraj udało nam się dojść do porozumienia i wybraliśmy zespół, po czym okazało się, że jednak są już zajęci (kontaktowałam się z nimi miesiąc temu i ktoś nas ubiegł). No i teraz poszukiwanie od nowa... Może któraś z Was może się wypowiedzieć na temat zespołu Irys? Bo aktualnie bierzemy go pod lupę

I sorki za spam jak już się zbiorę, żeby coś napisać, to nie znam umiaru
Tanitka - super relacja czyta się ją jak karty księgi z niespodziankami do odkrycia gratuluję
Justyna - byłam na dancingach gdzie grał zespół Irys - młodzi chłopcy, całkiem fajnie śpiewają co prawda wiem, że oni są złączeni jako kilka zespołów i nigdy nie wiadomo, którzy członkowie bandu będą grali. ja polecam zajrzeć na stronkę zespołu, który u nas grał - Albion - bardzo fajne głosy goście nie schodzili z parkietu
majka277 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 07:24   #1121
klaudusk_a
Zakorzenienie
 
Avatar klaudusk_a
 
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Mała mieścina niedaleko Lublina :)
Wiadomości: 5 943
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez justyna_b3 Pokaż wiadomość
Tanitka świetna relacja, gratuluję! Możesz się pochwalić jaki zespół Wam grał? Miałaś bardzo ciekawą suknię, podoba mi się taki kolorowy motyw. W ogóle dziewczyny, co myślicie o kolorowych akcentach ślubno-weselnych? Ostatnio na stronie któregoś z fotografów oglądałam zdjęcia, na których podłapałam bardzo ciekawy pomysł. A mianowicie - za "kolor przewodni" został ustalony fiolet. Panna Młoda miała w tym kolorze buty, kwiat we włosach, kolczyki, Pan Młody miał fioletowy krawat, świadkowa fioletowa sukienkę, bukiet i butonierki także fioletowe. Do tego fioletowe winietki, kwiaty na stołach, ogólnie wystrój. Co o tym myślicie? Podobno w Warszawie takie rzeczy to już standard, ale u nas na lubelskiej prowincji jeszcze sie z tym nie spotkałam. Czy np. kolorowe buty są "na miejscu"?

Co do kwestii świadków - jakos tak się utarło żeby brać singli, tylko i wyłącznie. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, że miałabym nie wziąć do tej roli najlepszej przyjaciółki dlatego że jest mężatką. A co niby mąż przeszkadza? Owszem, niektórzy ludzie mają chore akcje zazdrości, ale to już inna kwestia, która można przewidzieć i takiej osoby po prostu nie brać. Ja 3 razy byłam druhną i za każdym razem mojemu partnerowi to nie przeszkadzało to już chyba nie te czasy, że świadkowie muszą się obcałowywać na równi z Młodymi (bo dla mnie to jedyny argument za tym, aby byli wolni).

Podzielę się z Wami moją frustracją odnośnie zespołu. Naprawdę ciężko nam cos znaleźć. Wiele zespołów ma nasz termin zajęty, czego się nie spodziewałam, bo ślub jest za 11 miesięcy i myślałam, że wybór będzie większy. Jesteśmy ograniczeni funduszami, więc na niektóre zespoły nie możemy sobie pozwolić. Wczoraj udało nam się dojść do porozumienia i wybraliśmy zespół, po czym okazało się, że jednak są już zajęci (kontaktowałam się z nimi miesiąc temu i ktoś nas ubiegł). No i teraz poszukiwanie od nowa... Może któraś z Was może się wypowiedzieć na temat zespołu Irys? Bo aktualnie bierzemy go pod lupę

I sorki za spam jak już się zbiorę, żeby coś napisać, to nie znam umiaru
Ja sama chciałam założyć kolorowe buty do ślubu, jednak nie wiem jaki mógłby być kolor przewodni bo nie mam swojego ulubionego, no i oczywiście moja mama od razu skomentowała odpowiednio ten pomysł
Jeżeli chodzi o świadków to raczej Twoja sprawa czy są po ślubie czy wolni.
Na kujawach zazwyczaj świadkami są osoby już zamężne a nawet dziewczyny w początkowej ciąży (spotkałam się z tym)
Dlatego rób tak jak Ty chcesz bo wiadomo, że lepiej wziąć bliską przyjaciółkę po ślubie niż na siłe szukać kogoś wolnego
__________________

Zapraszam na mój blog
http://kikalifestyle.blogspot.com/
klaudusk_a jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 11:20   #1122
wisienka25
Raczkowanie
 
Avatar wisienka25
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 154
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez justyna_b3 Pokaż wiadomość
W ogóle dziewczyny, co myślicie o kolorowych akcentach ślubno-weselnych? Ostatnio na stronie któregoś z fotografów oglądałam zdjęcia, na których podłapałam bardzo ciekawy pomysł. A mianowicie - za "kolor przewodni" został ustalony fiolet. Panna Młoda miała w tym kolorze buty, kwiat we włosach, kolczyki, Pan Młody miał fioletowy krawat, świadkowa fioletowa sukienkę, bukiet i butonierki także fioletowe. Do tego fioletowe winietki, kwiaty na stołach, ogólnie wystrój. Co o tym myślicie? Podobno w Warszawie takie rzeczy to już standard, ale u nas na lubelskiej prowincji jeszcze sie z tym nie spotkałam. Czy np. kolorowe buty są "na miejscu"?
Takie wyraźne, kolorowe akcenty są po prostu fantastyczne U mnie kolorem przewodnim będzie czerwień. Będę miała bukiet z czerwonych róż, czerwone paznokcie, czerwone buty, a TŻ czerwony krawat i butonierkę. Do tego zaproszenia i elementy dekoracji sali też będą czerwone Tylko raczej moja świadkowa nie zgodzi się na czerwoną sukienkę, bo nie lubi tego koloru... Ale postaram się namówić ją na białą i do tego czerwone dodatki
__________________
21.07.2012
wisienka25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 12:52   #1123
klaudusk_a
Zakorzenienie
 
Avatar klaudusk_a
 
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Mała mieścina niedaleko Lublina :)
Wiadomości: 5 943
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Moja druhna powiedziała, że białej sukienki nie założyła na mój ślub bo w tym dniu jest to kolor "zarezerwowany" dla Panny młodej
__________________

Zapraszam na mój blog
http://kikalifestyle.blogspot.com/
klaudusk_a jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 13:18   #1124
wisienka25
Raczkowanie
 
Avatar wisienka25
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 154
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez klaudusk_a Pokaż wiadomość
Moja druhna powiedziała, że białej sukienki nie założyła na mój ślub bo w tym dniu jest to kolor "zarezerwowany" dla Panny młodej
Ja nie mam nic przeciwko, żeby miała białą sukienką, przecież nie będzie to suknia ślubna... Najlepiej gdyby miała czerwoną- taką jak kolor przewodni, ale jeśli nie zechce, to biała chyba będzie najlepszym rozwiązaniem.
__________________
21.07.2012
wisienka25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 13:41   #1125
kasiamniam
Wtajemniczenie
 
Avatar kasiamniam
 
Zarejestrowany: 2007-10
Lokalizacja: De
Wiadomości: 2 287
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez Tanitka Pokaż wiadomość
Dziewczynki wklejam zaległą relację ze ślubu, choć nie wiem, czy najpiekniejsze chwile w zyciu można ubrać w slowa...


Daje Wam jedno zdjęcie, przepraszam,że tak pozno,ale naprawde jestem zalatana ostatnio. Od fotografa jeszcze nie dostalismy, chociaz juz dawno powinien nam oddac..
sliczna sukienka gratulacje

Cytat:
Napisane przez justyna_b3 Pokaż wiadomość
W ogóle dziewczyny, co myślicie o kolorowych akcentach ślubno-weselnych? Ostatnio na stronie któregoś z fotografów oglądałam zdjęcia, na których podłapałam bardzo ciekawy pomysł. A mianowicie - za "kolor przewodni" został ustalony fiolet. Panna Młoda miała w tym kolorze buty, kwiat we włosach, kolczyki, Pan Młody miał fioletowy krawat, świadkowa fioletowa sukienkę, bukiet i butonierki także fioletowe. Do tego fioletowe winietki, kwiaty na stołach, ogólnie wystrój. Co o tym myślicie? Podobno w Warszawie takie rzeczy to już standard, ale u nas na lubelskiej prowincji jeszcze sie z tym nie spotkałam. Czy np. kolorowe buty są "na miejscu"?
Jak najbardziej jestem za sama bede miala slub w kolorze fuksji tzn buty, kwiaty, sale udekorowana pod taki kolor, Tz muche badz krawat (bo jeszcze nie jest zdecydowany), zaproszenia i samochod nawet udalo nam sie wynajac w kolorze fuksji
kasiamniam jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 13:56   #1126
klaudusk_a
Zakorzenienie
 
Avatar klaudusk_a
 
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Mała mieścina niedaleko Lublina :)
Wiadomości: 5 943
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez kasiamniam Pokaż wiadomość
sliczna sukienka gratulacje


Jak najbardziej jestem za sama bede miala slub w kolorze fuksji tzn buty, kwiaty, sale udekorowana pod taki kolor, Tz muche badz krawat (bo jeszcze nie jest zdecydowany), zaproszenia i samochod nawet udalo nam sie wynajac w kolorze fuksji
ahhh fuksja, piękny kolor taki żywy
__________________

Zapraszam na mój blog
http://kikalifestyle.blogspot.com/
klaudusk_a jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 14:00   #1127
moni_ka.g
Zakorzenienie
 
Avatar moni_ka.g
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: gdzieś pod lasem :)
Wiadomości: 12 241
GG do moni_ka.g
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez justyna_b3 Pokaż wiadomość
Co do kwestii świadków - jakos tak się utarło żeby brać singli, tylko i wyłącznie. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, że miałabym nie wziąć do tej roli najlepszej przyjaciółki dlatego że jest mężatką. A co niby mąż przeszkadza? Owszem, niektórzy ludzie mają chore akcje zazdrości, ale to już inna kwestia, która można przewidzieć i takiej osoby po prostu nie brać. Ja 3 razy byłam druhną i za każdym razem mojemu partnerowi to nie przeszkadzało to już chyba nie te czasy, że świadkowie muszą się obcałowywać na równi z Młodymi (bo dla mnie to jedyny argument za tym, aby byli wolni).
Przy obcałowywaniu się chyba nie ma takiego znaczenia czy są wolni czy nie, w tym sensie, że jak oboje wolni to mają być do czegoś zmuszani mimo, że mogą się np. na weselu widzieć po raz pierwszy? Ale tu znowu powraca kwestia ustaleń z zespołem. Nasz zespół miał taką ankietę, którą wspólnie wypełniliśmy i oni mieli ją na weselu (tak dla siebie dla przypomnienia). Tam m. in. były zaznaczone kwestie dla kogo mogą zaśpiewać gorzka wódka, itp, więc świadkowie, mimo, że oboje wolni byli w tego wykluczeni bo parą nie byli i po co im niezręczną sytuację stwarzać?
moni_ka.g jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 15:16   #1128
Tanitka
Rozeznanie
 
Avatar Tanitka
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 834
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

dziewczynki dziekuje za mile slowa. Powiem Wam, ze to byla suknia moich marzen, czulam sie w niej wyjatkowo i co najwazniejsze - byla leciutka jak piorko. Nic mi sie nie platalo pod nogami (jedynie na slub zalozylam halkę), a tak falbany swobodnie wirowaluy w tancu i pieknie sie ukladaly. Mialam jeszcze tren, ktory byl podpinany pod spod, tak ze nie widac zadnego "kuperka". Co do koloru przewodniego, to jestem oczywiscie: za! Ja mialam jak widzicie fioletowa kokarde (w oryginale byla biala) no i fioletowe butki. Tż mial mieć fioletowa butonierkę, a ja bukiet, ale jak juz wiecie pani kwiaciarka zreobila rozowy za to na plener mąż zalozyl fioletowy krawat. Suknia swiadkowej byla fioletowa i swiadek mial fioletowy krawat. Druhenki w kosciele tez mialy takie same fioletowe sukienki oczywiscie wszytskie dodatki na sale, tj serwetki, podziekowania czy swieczki byly w odcieniach fioletu i bieli. Zaproszenia rowniez. Dlatego naprawde polecam wam takie zestawienie, goscie byli zachwyceni tym jak to wszystko zorganizowalismy, bo u mnie to byla nowosc. Co do zespolu jaki mielismy, to jest on z moich okolic, nie z Lublina, gdzie niestety placi sie za samo miasto grali poprostu wysmienicie, byc moze jest to nieobiektywne, ale naprawde bylam na weselach gdzie zgaraniali kupe kasy, a robili wszystko "na odwal" bo przeciez i tak maja dobra renome. Nasz zespol za 3 dni grania wział 4000zł więc tanio jak barszcz, inne chcialy ok. 6-6500zł, więc róznica kolosalna.
__________________
Więc teraz serca mam dwa...
Tanitka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 15:32   #1129
maja5826
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 61
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez justyna_b3 Pokaż wiadomość
Co do kwestii świadków - jakos tak się utarło żeby brać singli, tylko i wyłącznie. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, że miałabym nie wziąć do tej roli najlepszej przyjaciółki dlatego że jest mężatką. A co niby mąż przeszkadza? Owszem, niektórzy ludzie mają chore akcje zazdrości, ale to już inna kwestia, która można przewidzieć i takiej osoby po prostu nie brać. Ja 3 razy byłam druhną i za każdym razem mojemu partnerowi to nie przeszkadzało to już chyba nie te czasy, że świadkowie muszą się obcałowywać na równi z Młodymi (bo dla mnie to jedyny argument za tym, aby byli wolni).
Ja nie mam nic przeciwko braniu na świadków osób ze związków czy nawet małżeństw. Przecież najważniejsze żeby świadkami były najbliższe osoby. A całowanie sie świadków(nawet wolnych) nie zbyt mi sie podoba.
Ale byłam już na niejednym weselu i naprawde mam wrażenie że kiedy świadkami są single lepiej sie rozkręcają na weselu, a poza tym ja nie mam jednej takiej osoby która jest mi najbliższa, tylko kilka przyjaciółek więc mam pole manewru
maja5826 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 17:40   #1130
Miss Anna
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 106
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Ja też robię fioletowe zaproszenia i winietki, bukiet też taki chce- wiszący- kiedyś się chwaliłam na forum zdjęciem . Ale ja to w ogóle jestem zwariowana na punkcie tego koloru a zwłaszcza połączeń z szarościami, nawet ostatnio sobie kupiłam fioletowe okulary na wykłady, a co! Moje koleżanki stwierdziły że innych się nie mogły spodziewać
Ale krawat TZ bedzie miał jakiś kremowy (czy tam musznik), żeby było widać że to TŻ
Miss Anna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 18:09   #1131
posia2
Raczkowanie
 
Avatar posia2
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 55
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez Miss Anna Pokaż wiadomość
Ja też robię fioletowe zaproszenia i winietki, bukiet też taki chce- wiszący- kiedyś się chwaliłam na forum zdjęciem . Ale ja to w ogóle jestem zwariowana na punkcie tego koloru a zwłaszcza połączeń z szarościami, nawet ostatnio sobie kupiłam fioletowe okulary na wykłady, a co! Moje koleżanki stwierdziły że innych się nie mogły spodziewać
Ale krawat TZ bedzie miał jakiś kremowy (czy tam musznik), żeby było widać że to TŻ
Dziewczyny, ale mi narobiłyście ochoty na te wszystkie akcenty kolorystyczne! Genialny pomysł! Muszę to zastosować i u siebie. Postanowione!
__________________
"- Puchatku.
- Co Prosiaczku?
- Byłoby nam raźniej we dwóch."


04.08.2012
posia2 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 20:17   #1132
shirmus
Rozeznanie
 
Avatar shirmus
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 567
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

ja dzisiaj urządziłam sobie maraton po salonach sukien ślubnych przymierzyłam chyba z 50 sukienek i w końcu wybrałam, zamówiłam i już będzie moja... jest niemal idealna. Zawsze jestem wybredna a tu taka niespodzianka choć mierzyłam już ją jako ostatnią i miałam dylemat na którą się zdecydować bo ostatecznie wybrałam 3 wzory,ale jest taka ładna zwiewna i dziewczęca. W ten weekend jest wyprzedaż sukienek w Margarett kolekcja z 2011 za 1500zł wiec się opłaca wybrac...
shirmus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 20:31   #1133
jagodzia133
Zakorzenienie
 
Avatar jagodzia133
 
Zarejestrowany: 2011-02
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 5 059
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez Tanitka Pokaż wiadomość
Dziewczynki wklejam zaległą relację ze ślubu, choć nie wiem, czy najpiekniejsze chwile w zyciu można ubrać w slowa...

24.09.

Na 8 rano byłam umówiona ze świadkową, żeby dokończyć ozdabianie klatki, więc rano po śniadanku, kąpiel, szykowanie biżuterii, podwiązki, pończoch i tp. W między czasie TŻ zdenerwowany dzwonił i pytał jak u mnie stres. A ja wcale się nie stresowałam!!! Wiedziaalm zatem, że jak zobaczę jego całego bladego, to mi się też udzieli. Ranek był chłodny, więc w myślach przebiegała jedna myśl: jak ja wytrzymam w moim cieniutkim szalu? Przed fryzjerem świadek zawiózł mnie do kwiaciarni po kwiaty we włosy i wtedy zdębiałam… mój fioletowy bukiet okazał się różowym, bo p. kwiaciarka stwierdziła, że fioletowe goździki były zbyt ciemne. Troszkę się tym podłamałam, ale za bardzo nie mialam kiedy o tym myśleć, bo fryzjerka tak mnie zagadywała, żebym tylko przestała się martwić. Fryzurka wyszła przepięknie, była idealna. Makijaż to samo, subtelny i delikatny, podkreślający moją urodę. W między czasie dzwonili znajomi ze studiów, którzy przemierzyli szmat drogi by przyjechać na wesele, więc bawiłam się też w nawigatora. Świadek zabrał mnie i świadkowa od fryzjera i makijażystki i ruszyłyśmy do domu. Była godzina 12:30, a ja zrobiłam się taka głodna, że pochłonęłam kanapki, wziełam szybki prysznic i zaczełam się nudzić. Koło 13 przyjechali znajomi, zaraz potem przyszła świadkowa i zaczęło się ubieranie. Dziewczyny poradziły sobie z suknią wyśmienicie, a ja mogłam zastanaowić się nad biżuterią. W pewnym momencie wpada kamerzysta i fotograf, zaczynają się zdjęcia, uśmieszki i słysze jak podjeżdzą mój narzeczony. Chłopaki zeszli szybko na dół, bo drużyna piłkarska zrobiła mu bramę i podarowała piłke i koszulkę z podpisami. Pozniej moje siostry i znajome zrobiły mu kolejne bramy i nie chciały do mnie wpuścić. Podsłuchiwałam czy TŻ. wszedł już do domu i jak usłyszałam jego głos serce zaczęło mi bić coraz mocniej. Ja jeszcze robilam ostatnie poprawki, świadkowa założyła podwiązkę, welon i wyszłam do niego. Gdy mnie zobaczył to zaniemówił. Oczy śmiały się na mój widok, a ja właśnie takiej reakcji oczekiwałam . Zaczęło się błogosławieństwo, na którym o dziwo byłam strasznie uśmiechnięta, a rodzice nie potrafili ukryć łez. Pojechaliśmy do kościoła, gdzie czekali na nas goście, wszyscy podchodzili i mówili, że wyglądam przepięknie. Ja nie mogłam przestać się uśmiechać. Wchodząc do kościoła drogę płatkami róż usypały nam nasze małe druhenki, a ksiądz zaczął żartować, bo wyglądaliśmy lepiej niż William i Kate ;-) Z mszy nie wiele pamiętam, emocje sięgały zenitu. Dobrze za to zapamiętałam przysięgę, nasze słowa”Chcemy”, słowa mojego MĘŻA wypowiedziane prosto w moje oczy, które zaszkliły się i jednocześnie uśmiechały ze szczęścia. Nigdy nie zapomnę tego wzroku. Po przysiędzę Ksiądz powiedział: Możecie się pocałować, więc mąż dał mi takiego buziaka, że słychać było w całym kościele ;-) Wracając do krzeseł stwierdził, że pięknie powiedzieliśmy przysięgę i należą nam się brawa, więc cały kościół rozległ się w oklaskach. Przyjęcie Komunii św. I następna chwila załamania. Zespół który zamowiliśmy tak pięknie grał i śpiewał, że nie mogłam się powstrzymać i łzy cisnęły się do oczu. Po mszy ofiarowanie, poświęcenie obrazu, który dostaliśmy od chrzestnej i całe życie wyczekiwany Marsz Mendelsona… wychodząc z kościoła obsypali nas płatkami róż, ryżem i monetami. Malutkie druhenki cały czas sypały płatki i były chyba bardziej przejęte niż my. Morze życzeń pod kościołem,mnóstwo ciepłych i pięknych słów i droga na salę. Przywitanie przez Rodziców, obiadek i nasz pierwszy taniec Przez 2 tygodnie nie mieliśmy czasu sobie przypomnieć naszego układu, więc poszliśmy na żywioł. Trochę zapomnieliśmy jakie figury mieliśmy, ale żaden z gości się nie zorientował,wręcz przeciwnie chwalili nas za cudowny taniec i pytali, gdzie się uczyliśmy. Potem była ciągła zabawa, zespół spisał się na medal, bawił gości i młodych i starszych. Wszyscy się bawili i chwalili nasz wybór. Mieliśmy zaplanowaną niespodziankę dla mojej chrześnicy, która w tym dniu miała urodziny, złożyliśmy jej życzenia i wręczyliśmy wielkie pudło, w którym był misiek. Mała była zachwycona i do konca dnia nie opuszczała go, mimo,że był większy od niej. Potem niespodziankę zrobiła nam moja 13letnia siostrzenica. Nagle na Sali moje rodzeństwo zaczęło rozkladać ogromny projektor, rzutnik, laptop. Okazało się, że zrobila dla nas prezentację multimedialną z naszymi zdjęciami, począwszy od narodzin, po nasze zaręczyny. Sama ją przygotowała, skanowala zdjęcia i dobrała muzkę. Byliśmy mega zaskoczeni, goście tak samo. Ale oczywiście to nie koniec niespodzianek. Ja bawiłam się na dobre na parkiecie, gdy nagle przestała grać muzyka i mój mężuś stał na scenie… Serce zabiło mi mocniej, podeszłam pod scenę, usłyszałam pierwsze takty melodii i oczy mi się zaszkliły. Mąż zaczął śpiewać mi najpiękniejszą piosenkę świata „Białą suknię” Ivana Komarenko. Goście zaczeli bić brawo, a ja wciąż byłam w szoku. Podarował mi piękny bukiet czerwonych róż, o których mowa jest w piosence. Wykonał ją przepięknie i nigdy tego nie zapomnę… Potem oczywiście tort, oczpiny i dalsza zabawa. Mogłabym opisywać ten dzień bez końca, ale obawiam się, że Was zanudzę Do domu wróciliśmy kolo 5, zmęczeni, ale zadowoleni. Reszta, to nasza słodka tajemnica ;-)

25.09.
Poprawiny. Rano poszliśmy do kościoła, potem na śniadanko, mężuś zabrał mnie i świadkową do fryzjera i na 16 jechaliśmy na salę. Zabaw ciąg dalszy, mnie w sobote tak obtarły butki ślubne, że rano ledwo włożyłam szpilki, ale nie dałam po sobie tego poznać. W niedziele zrobiliśmy też podziękowania. Najpierw dla rodziców. Postanowiliśmy zaśpiewać im piosenkę Preludium – To dzieki Wam. O dziwo wyszlo nam świetnie, zespół tak nam zagrał, że wogole się nie stresowaliśmy. Podarowaliśmy rodzicom też ich portrety malowane pastelami i kosze z kwiatami. Podziekowaliśmy też chrzestnym, dziadkom i świadkom. Gdy się ściemniło puściliśmy w niebo lampiony. Goście mieli białe serca, a my ze świadkami czerwone. Widok niesamowity. Impreza skończyła się kolo 1 w nocy, więc grzecznie poszliśmy spać, żeby mieć siłę na trzeci dzień.
26.09
Trzeci dzień zaczał się o 17, więc my już mega wypoczęci od nowa mieliśmy siłę do zabawy. Bawiliśmy się z gośćmi do 23. Wszystkim serdecznie podziękowaliśmy, rozdaliśmy gościńce z ciastem i wódkę. Po powrocie zaszyliśmy się w naszym malutkim pokoju i cieszyliśmy sobą, nadal nie wierząc, że jesteśmy małżeństwem.



Daje Wam jedno zdjęcie, przepraszam,że tak pozno,ale naprawde jestem zalatana ostatnio. Od fotografa jeszcze nie dostalismy, chociaz juz dawno powinien nam oddac..
super relacja wyglądałaś cudnie szczęścia na nowej drodze życia
__________________
początek
18.08.2010 - zaręczyny
19.05.2012 - ślub
Lili & Gabryś

jagodzia133 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 20:43   #1134
ibyza
Wtajemniczenie
 
Avatar ibyza
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 2 633
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

hej dziewczyny już się udzielałam w tym wątku, ale jak się nie mylę w pierwszej części jestem PM 2012 i większość z Was znam z wątku PM2012

ja jestem na etapie poszukiwania sukni narazie w internecie nie miałam kiedy do tej pory wybrać się na jakiekolwiek przymiarki ale chciałabym w najblizszym czasei to zrobić ale boję się, że jak teraz kupie to później spodoba mi się inna

Cytat:
Napisane przez shirmus Pokaż wiadomość
ja dzisiaj urządziłam sobie maraton po salonach sukien ślubnych przymierzyłam chyba z 50 sukienek i w końcu wybrałam, zamówiłam i już będzie moja... jest niemal idealna. Zawsze jestem wybredna a tu taka niespodzianka choć mierzyłam już ją jako ostatnią i miałam dylemat na którą się zdecydować bo ostatecznie wybrałam 3 wzory,ale jest taka ładna zwiewna i dziewczęca. W ten weekend jest wyprzedaż sukienek w Margarett kolekcja z 2011 za 1500zł wiec się opłaca wybrac...
taaak??? a wszystkie sukienki??? mi sie bardzo podoba Antonina

Tanitka wyglądałaś cudownie

na stronie salonu jest napisane, że ta wyprzedaż jest 12 i 13 listopada nie w ten weekend

Edytowane przez ibyza
Czas edycji: 2011-11-03 o 20:47
ibyza jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 21:47   #1135
shirmus
Rozeznanie
 
Avatar shirmus
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 567
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Oj faktycznie wyprzedaż jest 12-13 i obejmuje wszystkie sukienki tej kolekcji 2011 P. ekspedientka mnie zmyliła ponieważ kazała mi w ten weekend przyjechać i pozałatwiać formalności a co do Antoniny to faktycznie jest fajna znalazła się w 3 finalistek razem z Agatą i Nuziale ale w końcu stanęło na tej ostatniej a jak Ci się podoba ten model to radze się już wybrać i określić ponieważ z dnia na dzień jest coraz mniej sukienek a promocja obejmuje te tzw z szafy a ich jest po sztuce.

Edytowane przez shirmus
Czas edycji: 2011-11-03 o 21:50
shirmus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 22:00   #1136
wisienka25
Raczkowanie
 
Avatar wisienka25
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 154
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez shirmus Pokaż wiadomość
ja dzisiaj urządziłam sobie maraton po salonach sukien ślubnych przymierzyłam chyba z 50 sukienek i w końcu wybrałam, zamówiłam i już będzie moja... jest niemal idealna. Zawsze jestem wybredna a tu taka niespodzianka choć mierzyłam już ją jako ostatnią i miałam dylemat na którą się zdecydować bo ostatecznie wybrałam 3 wzory,ale jest taka ładna zwiewna i dziewczęca. W ten weekend jest wyprzedaż sukienek w Margarett kolekcja z 2011 za 1500zł wiec się opłaca wybrac...
Mam upatrzoną suknię w Margarett, ale niestety promocja obejmuje tylko gotowe suknie znajdujące się w salonach, czyli mojego rozmiaru i tak nie będzie
__________________
21.07.2012
wisienka25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-03, 22:25   #1137
shirmus
Rozeznanie
 
Avatar shirmus
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 567
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

a może jednak coś by się dało zrobić, powiększyć zmniejszyć zawsze można pójść dowiedzieć się
shirmus jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-04, 07:41   #1138
PoKaPoKa
Zadomowienie
 
Avatar PoKaPoKa
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 1 068
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Ja swoją suknie kupiłam właśnie na wyprzedaży w rozmiarze 8 bo tylko jedna była, więc przymiarki będą obowiązkowe oczywiście za dodatkową opłatą, ale suknia o połowę tańsza. Jak nie byłyście jeszcze to warto pochodzić, może akurat coś wpadnie w oko
__________________
Nigdy nie żałuję tego co w życiu mi nie wyszło. Wierzę, że będzie lepiej, a szczęście w końcu mnie dopadnie...

MakeUp Artist www.annettea.pl
PoKaPoKa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-04, 10:27   #1139
justyna_b3
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2007-09
Wiadomości: 196
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Pisałyście o ślubnych snach i chyba mi się udzieliło, bo miałam dziś potworny koszmar. Dzień ślubu, około południa, fryzura i makijaż gotowe i nagle uświadamiam sobie, że praktycznie NIC nie jest załatwione. Spanikowana latam i pytam mamy, co z tortem, co z alkoholem, nie ma winietek, totalny chaos. Obudziłam się totalnie przerażona...

Macie jakieś pomysły gdzie można kupić fajne kolorowe buty?

Edytowane przez justyna_b3
Czas edycji: 2011-11-04 o 10:30
justyna_b3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2011-11-04, 10:52   #1140
kasiamniam
Wtajemniczenie
 
Avatar kasiamniam
 
Zarejestrowany: 2007-10
Lokalizacja: De
Wiadomości: 2 287
Dot.: Oj córuś, córuś...Lubelskie PMki 2011 i 2012 wychodzą za mąż! - cz.X

Cytat:
Napisane przez justyna_b3 Pokaż wiadomość
Macie jakieś pomysły gdzie można kupić fajne kolorowe buty?
ja szukam na necie juz jakis czas i nie moge znalezc takich ktore by mi odpowiadaly
w tych sie zakochalam ale nie ma mojego rozmiaru
http://www.6pm.com/rsvp-larisa-fuchsia-satin
albo te http://www.6pm.com/rsvp-angela-fuchsia-satin?zlfid=a9
ale nie moge miec odkrytych palcow :/ wiec odpadaja

Edytowane przez kasiamniam
Czas edycji: 2011-11-04 o 10:55
kasiamniam jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Forum ślubne


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:36.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.