|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Witam,
Jestem częstym gościem wizażu i często czytam tutaj różne historie i korzystam z rad dziewczyn. Dziś postanowiłam sama założyć konto i opisać swoją sytuację ponieważ nie mam pojęcia co robić...Postaram się jak najbardziej obiektywnie przedstawić swoją historię i w skrócie. Rok temu "związałam" się z pewnym chłopakiem.Spędziliśmy razem sylwestra, i od tego momentu zaczęlismy być razem. Początki wiadomo piękne, on był bardzo zaangażowany, ja starałam się jak tylko mogłam bo miałam pracę mgr. na głowie i studia. Wiosną on wrócił do pracy, coraz mniej czasu, ale i tak widywaliśmy się tak często jak to było możliwe. Pojawiały się pierwsze kłotnie, no ale zawsze staraliśmy sobie na bieżąco wszystko wyjaśniać. Wakacje minęły bez szału, przyszła jesień no i Jego dziwne nastroje, brak czasu, brak zainteresowania. On to tłumaczył pracą ale czas na imprezy ze znajomymi potrafił znaleźć. Coś we mnie pękło gdy dowiedziałam się, że parę razy był na takich imprezach bez mojej wiedzy, gdy wolał rozmawiać ze swoją byłą na komunikatorze zamiast ze mną. ( to wyszło przypadkiem, nigdy go nie sprawdzałam ani nic w tym stylu). Zrozumiałam, że stracił mną zainteresowanie, rozmowy nic nie dawały więc poprostu odeszłam. Nie byliśmy razem jakieś 4 tyg. ja w tym czasie za namową przyjaciela założyłam konto na portalu randkowym ale jakoś nie uśmiechało mi się poznawać nikogo ponieważ tęskniłam za nim.Z tego portala otrzymałam dwa zaproszenia na fb. Po 4 tyg. z Jego( mojego eks)inicjatywy spotkalismy się, zaczęliśmy rozmawiać szczerze, on tęsknił rownież,zaprosił mnie na andrzejki- ale tak naprawdę nie potrafiliśmy się jeszcze określić czy jesteśmy razem czy nie. pewnego wieczoru napisał do mnie na fb koleś ze tego portalu randkowego, była to jedna, zwykła rozmowa, luźna, o sylwestrze o górach, pracy itp. Z jego strony padła propozycja spotkania jednak ja zbywałam go i nie chciałam się umówić. Moim błędem było to, że napisałam jedno zdanie sugerujące, że kiedyś łączyło mnie coś z pewną osobą ale to było w czasie przeszyłym. Napisałam tak, nie wprost ponieważ do końca nie wiedziałam czy mam faceta czy nie..Dzień później coś mnie ruszyło i musiałam wyjaśnić tą sprawę - i chciałam mieć jasną sytuację czy jesteśmy razem i tworzymy związek czy nie. On powiedział że tak, że chce być ze mną. Byłam taka szczęśliwa, minął tydzień, wszystko jak w bajce, plany na święta, na sylwestra, planowany wypad w góry...Wróciłąm do domu, otrzymałam smsa żeby zadzwonić na skypa...czułam, że coś jest nie tak. Zadzwoniłam...on krótko opowiedział jak minął mu dzień i zadał pytanie czy mam konto na tym portalu randkowym.( o ironio, ja od tamtego czasu zapomniałam je usunąć, nie korzystałam z niego i nawet nie miałam abonamentu) powiedziałam, że tak- że mam- że założyłam je gdy nie byliśmy razem. On powiedział, że nie wylogowałam się u niego z fb i przeczytał wszystkie moje wiadomości.W tym od tego kolesia z portalu- zarzucił mi,że umawiałam się na boku z innymi, że napisałam mu że jestem wolna, że chciałam się spotkać. Że pisałąm na fb też z innym kolesiem. ( wymienialiśmy się linkami z muzyką), i umawiałam się jeszcze z innymi( z dobrym kolegą którego nie widziałam rok ;/). W każdym bądź razie on sobie tak to poukładał, że uważa że kręciłam na prawo i lewo z innymi. Na nic nie dało tłumaczenie, że z nikim się nie umawiałam, że ten koleś z fb sam zaproponował spotkanie ale nie spotkałam się, że konto założyłam gdy byłam wolna i że tak naprawdę jeśli popatrzyłby na daty to gdy sugerowałam że jestem sama - tak naprawdę nie było między nami nic wyjaśnione czy jesteśmy razem czy nie. Tak czy siak zerwał ze mną, powiedział że sprawa dla niego jest jasna, nie potrzebuje tłumaczeń, świąt nie spędzimy razem, na sylwestra jedzie sam no i że to koniec. Że to ja skreśliłam wszystko przez swoje zachowanie nie on. Od tamtej pory minęło kilka dni, on się do mnie nie odzywa, ma gdzieś moje tłumaczenia, nie chce nawet się spotkać aby to wyjaśnić. Czuję się strasznie, raz obwiniam siebie że może ma rację,że może nie powinnam pisać z obcym facetem z drugiej strony to była zwykła koleżeńska rozmowa. Bardzo mi zależy na tej relacji- nie wiem co robić i czy jest jakaś szansa aby to ratować. Płakać mi się chce gdy pomyślę, że świeta mieliśmy razem spędzić i sylwestra i miał to być taki piękny czas a on przez jedną głupią wiadomość rzucił mnie. Wczoraj napisałam smsa czy nadal nie ma ochoty rozmawiac ze mną o tym co się stało ..on odpisał że ma troszkę wiekszą ale narazie nie ma szans na to. Dziewczyny, czy ja powinnam teraz walczyć o to wszystko? Naprawdę bardzo mi zależy bo pomimo tych zawirowań to naprawdę wartościowy facet i teraz miałam nadzieję , że już wszystko zacznie się układać a tutaj nagle coś takiego ;( A jeśli walczyć to w jaki sposób, dać mu spokój czy też próbować złapać jakiś kontakt i próbować to sprostować teraz i już. Będę wdzięczna za każdą radę i opinię. Miało wyjść krótko a wyszło jak wyszło , także będę również wdzięczna za czas poświęcony przeczytaniu tej historii. Chcialam jeszcze dopisać, że gdy rzucał mnie przez tego skypa ( co jest i tak dla mnie żenujące), mówił, że dobrze że tak się stąło , że to wszystko wyszło ponieważ on już się zaangażował i był o krok od podjęcia ważnych decyzji życiowych a tak to wie na czym już stoi
Edytowane przez cocacolaaaaa Czas edycji: 2011-12-23 o 11:23 |
|
|
|
|
#2 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
No przepraszam bardzo ale co Ty złego zrobiłaś?
*założyłaś sobie konto na jakimś portalu randkowym NIE BYŁAŚ WTEDY W ZWIĄZKU *wymieniałaś jakieś luźne wiadomości z kimś na facebooku NIE BYŁAŚ WTEDY Z NIM W ZWIĄZKU *chciałaś się umówić z dawno nie widzianym kolegą NIE BYŁAŚ WTEDY Z NIM W ZWIĄZKU przy czym 2 ostatnie rzeczy mogłabyś zrobić też gdybyś była z kimś w związku a on ma do Ciebie wielkie pretensje, mimo, że mu to wszystko wytłumaczyłaś domyślam się że dość klarownie? obwiniasz się sama i wmawiasz sobie że jesteś za to odpowiedzialna. Ja nie widzę tu Twojej winy a jedynie jakieś zarzuty jaśnie pana który nagle wpadł we wściekłość bo przeczytał parę wiadomości na facebooku(pomijam że nie powinien tego robić). Na Twoim miejscu powiedziałabym mu/napisała że nie ma tu Twojej winy i nigdy go nie zdradziłaś ani fizycznie ani emocjonalnie a sytuacje o które ma pretensje wydarzyły się kiedy nie byliście razem, poza tym nie doszło ostatecznie nawet do żadnego spotkania. I żeby się uspokoił, przemyślał i jeśli będzie chciał-może się do Ciebie odezwać. Dla mnie jego zachowanie jest śmieszne. |
|
|
|
|
#3 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 816
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
Edytowane przez RubyFaelivrin Czas edycji: 2011-12-23 o 11:40 Powód: dopisek :) |
|
|
|
|
|
#4 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 5 472
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Co zrobić? Jak to zrobisz, to zobaczysz wreszcie efekty.
Przestań do niego pisać, nie nawiązuj żadnego kontaktu. Od teraz niech on się o niego stara. Zobaczysz efekty w krótkim czasie. Bardzo cię namawiam do takiego rozwiązania Cytat:
Pytanie brzmi: cóż on też robił w czasie zerwania? Sądzę, że miał na oku inną, ale ty o tym nie wiesz. Jako, ze z nią nie wyszło, to przypomniał sobie o tobie Autorko, ważne pytanie: dlaczego sądzisz, że teraz cokolwiek by się zmieniło, to jest: dlaczego teraz zacząłby chcieć spędzać czas z tobą, a nie ze znajomkami i łaził sam po klubach? Czemu jesteś przekonana, że cokolwiek w tym względzie się zmieni? [Jego gadki-szmatki o "życiowych planach" nie mówią o tym nic! Ale są przynajmniej ładnym mydleniem ci oczu... życiowe plany - dobre sobie, zwłaszcza, że woli z kolegą wypić, czy po klubach sobie pobuszować "samotnie" Edytowane przez JanePanzram Czas edycji: 2011-12-23 o 11:48 |
|
|
|
|
|
#5 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 816
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#6 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
Jemu chodzi o to, że założyłam konto na portalu randkowym- taki portal służy do poznawania partnera, jeden wieczór pisałam na fb z tym kolesiem- to nie ważne że o pierdołach i po koleżeńsku - tylko że on był z tego portalu-więc traktowałam go jako potencjalnego partnera. Co oczywiście jest bzdurą bo gdyby tak było umawiałbym się wcześniej szukając nowego faceta- ale nie chciałam. On uważa, że ten koleś to bylo takie zapasowe koło, że gdyby mi nie wyszło z Nim to mam tego z facebooka . No ręce mi się załamują bo on uważa, że grałam sobie na dwa fronty i wywnioskował to po jednej wiadomości w której nic takiego nie było oprócz zaproponowanego spotkania i mojej odmowy i to,że zasugerowałam że jestem sama..co było poniekąd prawdą bo wówczas moja sytuacja nie była jasna i klarowna. Ja już mu to wszystko wytlumaczyłam raz na gg , jednak on brnie w swoje domysły dalej. |
|
|
|
|
|
#7 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#8 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#9 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#10 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
Co do imprez, zawsze imprezowaliśmy razem i świetnie się bawiliśmy. Gdy zaczęło się psuć na jesień, on miał dziwne nastroje raz czy dwa wyszedł sam na imprezę, mnie olewał i dlatego wtedy odeszłam od niego bo zauważyłam że stracił zainteresowanie. On nie jest takim typem imprezowicza bo najnormalniej nie ma na to czasu. Czy teraz by się to zmieniło ? nie wiem ( ale wiem, że oprócz kilku sytuacji z jesieni naprawdę był zaangażowany) no ale postanowiliśmy być razem i myślałam że już wszystko jest na dobrej drodze dopóki on nie zerwał przez jakąś nic nie znaczącą wiadomość na fb, co też świadczy chyba o tym że łatwo mu to przyszło. |
|
|
|
|
|
#11 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 816
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#12 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
JanePanzram
Wtedy gdy mieliśmy przerwe 4 tyg. nie wiem co robił bo nie mieliśmy kontaktu, z tego co wiem od znajomych imprezował trochę i tyle. Od niego wiem, że w tym czasie nikogo nie poznał bo po 1. nie miał na to czasu a po 2. on tak szybko nie mógłby wejść w relację z drugą osobą. Co do imprez, zawsze imprezowaliśmy razem i świetnie się bawiliśmy. Gdy zaczęło się psuć na jesień, on miał dziwne nastroje raz czy dwa wyszedł sam na imprezę, mnie olewał i dlatego wtedy odeszłam od niego bo zauważyłam że stracił zainteresowanie. On nie jest takim typem imprezowicza bo najnormalniej nie ma na to czasu. Czy teraz by się to zmieniło ? nie wiem ( ale wiem, że oprócz kilku sytuacji z jesieni naprawdę był zaangażowany) no ale postanowiliśmy być razem i myślałam że już wszystko jest na dobrej drodze dopóki on nie zerwał przez jakąś nic nie znaczącą wiadomość na fb, co też świadczy chyba o tym że łatwo mu to przyszło. |
|
|
|
|
#13 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 7 183
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#14 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
wyluzuj dziewczyno, nie zrobiłaś NIC złego!
tylko dajesz sobą manipulować ile wlezie... aż ręce opadają... koleś Cię olewał i dobrze zrobiłaś, że odeszłaś, ale widocznie "coś na boczku" mu nie wypaliło, i tak się zakręcił, że pozwoliłaś mu wrócić - a co więcej: to TY pytałaś, czy jesteście razem, to TY się tłumaczyłaś z czegoś, z czego nie masz najmniejszego obowiązku się tłumaczyć, to TY teraz przepraszasz i zabiegasz o jego względy... jeśli pan i władca łaskawie się zgodzi wrócić to wyhodował w Tobie takie poczucie winy, że będziesz skakać wokół niego i przymykać oczy na wszystkie jego grzeszki... przynajmniej przez jakiś czas... nie ma co - zdolniacha z tego chłopa... umie się ustawić.
__________________
|
|
|
|
|
#15 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
Autorko wątku, nie daj sobą manipulować w ten sposób. Nigdy. Przez nikogo. Inaczej za jakiś czas obudzisz się i stwierdzisz, że nie masz znajomych, od rodziny również zostałaś sprytnie odsunięta, że dałaś komuś prawo do zaglądania w TWOJĄ PRYWATNĄ pocztę, czy na TWOJE PRYWATNE kontom, że dałaś komuś prawo o decydowania o tym jak wygląda Twoje życie. |
|
|
|
|
|
#16 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Mam jakieś problemy z cytowaniem i nic mi nie chce się opublikować, także napiszę odnośnie do wszystkich odpowiedzi.
Gdy nie bylismy razem przez te 4 tyg. ja nie wiem co on robił ponieważ nie mieliśmy kontaktu ze sobą. Z tego co wiem , a raczej z tego co on mi później mówił trochę imprezował ale nie poznawał nikogo w tym czasie. Właściwie to mało mnie to interesowało ponieważ był wolny mógł robić co chce. Co do imprez, gdy byliśmy razem,zawsze imprezowaliśmy i wychodziliśmy razem z jego lub moimi znajomymi i świetnie się bawiliśmy. W jesieni gdy przyszedł kryzys, on się dziwnie zachowywał , wyszedł może dwa razy ( ja tylko wiem o 2 razach) na imprezę bez mojej wiedzy. Przy okazji stracił zainteresowanie mną, zaczął trochę olewać więc rozstaliśmy się. To nie jest typ jakiegoś imprezowicza ponieważ najnormalniej nie ma na to czasu. Do tej pory zawsze spędzaliśmy wolny czas razem na ile to było możliwe. Myślałam i miałam nadzieję, że teraz gdy postanowiliśmy zacząć od nowa wszystko się ułoży i wręcz nieprawdopodobne jest dla mnie, że przez jakąś niejednoznaczną wiadomość na fb on zerwał ze mną i nie chce ze mną o tym nawet porozmawiać. Zaraz po zerwaniu zadzwoniłam i tłumaczyłam ale on mówił że to koniec, żebym sobie jechala na sylwestra z tym z fb, że mam drogę wolną mogę się umawiać z kim chcę. To jest myślący racjonalnie człowiek i nie wiem na jakiej podstawie w ogóle zaczął snuć takie domysły. Dwa dni później gdy myślalam że może ochłonął on stwierdził że ja kręciłam na dwa fronty, że gdyby nam się nie udało to mialam już innego na oku..dla mnie paranoja ponieważ jedna zwykla rozmowa z jakimś facetem na fb którego na oczy nawet nie widziałam chyba nie świadczy o tym.. :| Wszystkie piszecie tutaj żeby nie odzywać się, no i tak chyba zrobię ponieważ ja już tłumaczyłam mu jak było. ---------- Dopisano o 12:49 ---------- Poprzedni post napisano o 12:35 ---------- Cytat:
|
|
|
|
|
|
#17 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Facet próbuje Tobą manipulować i tyle. Tak, jak ktoś tu słusznie napisał: to nie tak, że on tego nie rozumie, on nie chce tego zrozumieć. A to już jego problem, nie Twój. W jego zachowaniu wobec Ciebie może i jest pasja, ale negatywna. Pokazał co tak naprawdę o Tobie myśli, a może sam ma sporo za uszami, a na Ciebie przenosi swoje poczucie winy?
|
|
|
|
|
#18 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 584
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Wiesz co, miałam podobną sytuację, ale na żywo. Nie byliśmy wtedy razem, jego słowa godzinę przed 'jesteś wolna, rób co chcesz' to zobaczył mnie jak dobrze bawiłam się z kolegą. No i po tym wielka awantura, że jak ja mogłam itp. I tydzień milczenia z jego strony.
Ale wszystko się wyjaśniło i to on pierwszy się odezwał. Na Twoim miejscu poczekałabym kilka dni i się do niego pierwsza nie odzywała. Jestem pewna, że sam to zrobi Na marginesie dodam, że ten facet jest teraz moim mężem i po kilku latach nadal pamięta tą sytuację
|
|
|
|
|
#19 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 676
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Dlatego usunęłam konto na fejsie, po 4 latach
![]() Autorko - Jaśnie Panu napisz tak jak wcześniej pisały Dziewczyny - byłaś wolna, miałaś prawo umawiać się/ pisać/ imprezować z kim tylko mogło Ci się zamarzyć, a jeu NIC do tego. A wymówki, że Twoje tłumaczenia nie są mu potrzebne może sobie schować. Ile on ma lat? Bo zachowuje się jak pies ogrodnika - nie jesteście razem, ale broń boże z kimś się umawiać. Powinnaś siedzieć jak na szpilkach i czekać, aż Łaskawcy przejdzie zły jesienny nastrój ![]() Jeżeli już takie tłumaczenia nie trafiają do niego, to nie trafią żadne. Mi osobiście szkoda byłoby czasu na takiego delikwenta. ---------- Dopisano o 13:14 ---------- Poprzedni post napisano o 13:11 ---------- I tak jak ktoś wyżej napisał - widocznie sam ma coś za uszami i chce winę za rozpad znajomości zwalić tylko na Ciebie. Nie daj się! Jejkuuuuu jak ja jestem wyczulona na takich typków
|
|
|
|
|
#20 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Dziewczyny ja narazie nie będę mu nic pisać ponieważ ja mu to wszystko (może tylko trochę chaotycznie ale z sensem) tłumaczyłam na gg dwa dni temu. Na gg dlatego, ponieważ nie chciał żebym przyjeżdżała. I nie wiem czy powinnam ale on nie wie, że czytam wizaz -zacytuję jego odpowiedzi na gg- bo to jest właściwie jedyne co mam a co opisuje jego powody zerwania.
-Napisałam do niego, że z nikim się nie umówiłam i że nawet nie proponowałam spotkania i jak sam czytał nie zgodziłam się na spotkanie i że to była luźna koleżeńska rozmowa. Jego odp: "to Ty do niego napisałaś pierwsza. a nie widziałem co masz na skrzynce na sympatii ale podejrzewam że nieco więcej. Nie chce robić dochodzenia ani analizy porównawczej. Dobrze wiesz, że z nie poznawałem sobie żadnych nowych panienek, tym bardziej przez sympatie, która służy do jednego celu - znalezienia partnera. " - odpisałam, że założyłam sympatię gdy byłam wolna i że ten koleś zapytał gdzie było robione zdjęcie i podał linka na fb więc odpisałam pierwsza na fb ( wiem teraz, że nie powinnam się tłumaczyć ) Jego odp. "Ty mu napisałaś xx grudnia że juz ze mną nie jesteś... kogo Ty próbujesz oszukać chyba tylko własne sumienie" - wytłumaczyłam, że między nami nie było jasnej sytuacji i że tak naprawdę nie wiedziałam czy z nim jestem czy nie , że sam nie mógł się zdeklarować i dlatego dzień później jak pamięta spotkaliśmy się i chciałam sprawę wyjaśnić. Jego odp."tak, ale na wszelki wypadek już wcześniej się ugadałaś wstępnie z kim innym. Więc teraz skorzystaj z tego koła zapasowego. Swoją droga to pisałaś z tym gościem będąc w (nazwa miasta) tak? Co tak swobodnie się poczułaś te kilkaset kilometrów od domu.. przesadziłaś sobie ze swobodą.. Twoja sprawa.. a mówiłem że nie wiem czy jesteśmy razem bo sama nie potrafiłaś sie ciągle określić ..""jeden chłop na smskach.. drugi na sympatii/fb trzeci koleszka na fb .. nie obrażaj mnie tymi tłumaczeniami.. nie chce tego wysłuchiwać.. temat jest jasny i nie potrzebuje żadnych tłumaczeń" No i tak w skrócie to wyglądało..co do tych smsów to jeden znajomy do mnie często wypisuje i to zawsze wzbudzało zazdrość , drugi to ten z portalu a trzeci to ten kolega z fb z którym nie widziałąm się rok i zapraszał mnie na piwo. No i jak widać z jego wypowiedzi on naprawdę uważa że ja kręciłam na boku z innymi. i to nie prawda że nie potrafiłam się określić bo cały czas męczyło mnie to że nie wiadomo jak jest między nami i dlatego to wlasnie z mojej inicjatywy chciałam mieć sytuację jasną. |
|
|
|
|
#21 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
.
---------- Dopisano o 14:45 ---------- Poprzedni post napisano o 14:44 ---------- Dziewczyny ja narazie nie będę nic mu pisać ponieważ dwa dni temu tłumaczyłam na gg. Dlaczego na gg? ponieważ nie chciał się ze mną spotkać. Ja staralam się wytłumaczyć mu to wszystko jasno i klarownie tak jak pisałyście ( może trochę chaotycznie ze względu na emocje ale z sensem). Nie wiem czy powinnam, ale on nie wie że czytam wizaz więc zamieszczę poniżej-jego odpowiedzi na tą naszą rozmowę - bo to jest jedyna rozmowa która przedstawia jego subiektywne powody zerwania ![]() - Napisałam do niego, że nie umawiałam się z nikim ani nie grałam na dwa fronty i tak jak czytał do żadnego spotkania nigdy nie doszło ani nie miało dojść z mojej strony, To nie moja wina że jakiś facet zaproponował mi spotkanie na które i tak się nie zgodziłam. Jego odp." to Ty do niego napisałaś pierwsza. a nie widziałem co masz na skrzynce na sympatii ale podejrzewam że nieco więcej. Nie chce robić dochodzenia ani analizy porównawczej. Dobrze wiesz, że z nie poznawałem sobie żadnych nowych panienek, tym bardziej przez sympatie, która służy do jednego celu - znalezienia partnera. " - napisałam , że portal założyłam gdy byłam wolna i że to ten koleś napisał do mnie na tym portalu z pytaniem gdzie zrobiłam zdjęcie i podał facebooka więc odpisałam na fb pierwsza. ( wiem teraz, że nie powinnam się z tego w sumie tłumaczyć) Jego odp. "Ty mu napisałaś xx grudnia że juz ze mną nie jesteś... kogo Ty próbujesz oszukać chyba tylko własne sumienie" - napisałam, że w tym czasie sytuacja między nami nie była jasna i nikt nie zdeklarował się czy jesteśmy razem czy nie -i jeśli spojrzy na date to niech sobie przypomni że dzień później spotkałam się z nim aby wszystko wyjaśnić i ustalić jak jest między nami, czy jesteśmy razem czy nie bo mnie już taka sytuacja męczyła Jego odp."tak, ale na wszelki wypadek już wcześniej się ugadałaś wstępnie z kim innym. Więc teraz skorzystaj z tego koła zapasowego. Swoją droga to pisałaś z tym gościem będąc w (nazwa miasta) tak? Co tak swobodnie się poczułaś te kilkaset kilometrów od domu.. przesadziłaś sobie ze swobodą.. Twoja sprawa.. a mówiłem że nie wiem czy jesteśmy razem bo sama nie potrafiłaś sie ciągle określić .." "jeden chłop na smskach.. drugi na sympatii/fb trzeci koleszka na fb .. nie obrażaj mnie tymi tłumaczeniami.. nie chce tego wysłuchiwać.. temat jest jasny i nie potrzebuje żadnych tłumaczeń""ja niczego nie skreślam .. Twoje zachowanie to zrobiło lepiej i skuteczniej" no i tak to w skrócie wyglądało. Ten chłopak od smsów to też jest znajomy który czasem pisal do mnie smsy co u mnie itp. ten drugi to własnie z tego portalu a trzeci to kolega z którym nie widziałam się rok i przez fb chciał się umówić na piwo. I to nie jest tak że ja nie potrafiłam się określić bo gdyby tak było to bym nie wyszła z inicjatywą aby uzgodnić czy jesteśmy razem czy nie. Z tego co on pisał do mnie wynika , że on naprawdę uważa że ja grałąm na dwa fronty,mam już naprawdę mieszane uczucia czy on miał prawo tak wnioskować. Nie byliśmy razem wtedy a on zerwał z takiego powodu :| ps. nie wiem dlaczego -próbowałam chyba z godzinę dodać ta odpowiedz i bezskutecznie. |
|
|
|
|
#22 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 5 936
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Daj sobie z nim spokój. Po co Ci taki manipulant? A motyw z przeczytaniem całej twojej historii rozmów na fb przeuroczy! Przestań do niego pisać, on nie jest wart Twojej uwagi.
|
|
|
|
|
#23 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
Przykład: ostatni weekend przed tym jak mnie rzucił. Byłam w jego mieście i szukałam butów. On miał jakieś tam załatwienia na mieście również więc sam zaproponował że spotkamy się pod galerią xy. Spotkaliśmy się , poszliśmy wybierać prezent dla jego brata, trwało to z godzinę, ja poprosiłam jeszcze o chwilę bo chciałam spojrzeć na buty. Trwało to wszystko również z godzinę, byliśmy w 3 sklepach aż w końcu kupiłam buty, Widziałam jego niezadowolenie ponieważ stwierdził że bardzo się śpieszy a on nie miał dziś w planach szukania ze mną butów. zaczął mi wyliczać ile do tej pory czasu spędzał ze mną na zakupach a ile ja z nim był samochodem dostawczym kolegi i miał odstawić i poprosił żebym zajęła parking jak będzie odstawiać. Żeby się nie rozpisywać, on strasznie był zdenerwowany w trakcie jazdy-ja przez to zapomniałam o zajęciu tego parkingu, przy wysiadaniu powiedziałam że ide do jego auta, dał mi kluczyki - nie przypomniał mi że mialam zając parking no i pechowo ktoś wjechal na to miejsce. On wpadł w szał, nakrzyczał na mnie na całe osiedle- pierwszy raz widziałam go w takim stanie. Kazał mi wracać do domu itp. Chwilę później gdy się uspokoił, powiedziałam że mógl mi o tym przypomnieć. On na to że skoro prosił mnie o to - a ja powiedziałam że zrobię to - to już nie jego sprawa żeby mi o tym przypominać, i że jeśli widziałąm że miał zły humor w samochodzie to powinnam zrobić wszystko żeby nie było jeszcze gorzej. Na koniec powiedział że specjalnie mi nie przypomniał o zajęciu tego parkingu na miejscu bo chciał zobaczyć jak dociera do mnie to o co mnie prosi i że nawet jeśli by mi o tym przypomniał i zajęłabym ten parking to i tak bylby wkurzony :| nie wiem czy to jest dobry przykład ale oczywiście skończyło się na tym, że on nie przeprosił mnie za to że nakrzyczał na mnie ani nie czuł się w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za tą sytuację, a na mnie zrzucił odpowiedzialność nie odstawienia samochodu kolegi na wyznaczone miejsce parkingowe.
|
|
|
|
|
|
#24 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
..
---------- Dopisano o 16:39 ---------- Poprzedni post napisano o 16:38 ---------- Cytat:
Przykład: ostatni weekend przed tym jak mnie rzucił. Byłam w jego mieście i szukałam butów. On miał jakieś tam załatwienia na mieście również więc sam zaproponował że spotkamy się pod galerią xy. Spotkaliśmy się , poszliśmy wybierać prezent dla jego brata, trwało to z godzinę, ja poprosiłam jeszcze o chwilę bo chciałam spojrzeć na buty. Trwało to wszystko również z godzinę, byliśmy w 3 sklepach aż w końcu kupiłam buty, Widziałam jego niezadowolenie ponieważ stwierdził że bardzo się śpieszy a on nie miał dziś w planach szukania ze mną butów. zaczął mi wyliczać ile do tej pory czasu spędzał ze mną na zakupach a ile ja z nim był samochodem dostawczym kolegi i miał odstawić i poprosił żebym zajęła parking jak będzie odstawiać. Żeby się nie rozpisywać, on strasznie był zdenerwowany w trakcie jazdy-ja przez to zapomniałam o zajęciu tego parkingu, przy wysiadaniu powiedziałam że ide do jego auta, dał mi kluczyki - nie przypomniał mi że mialam zając parking no i pechowo ktoś wjechal na to miejsce. On wpadł w szał, nakrzyczał na mnie na całe osiedle- pierwszy raz widziałam go w takim stanie. Kazał mi wracać do domu itp. Chwilę później gdy się uspokoił, powiedziałam że mógl mi o tym przypomnieć. On na to że skoro prosił mnie o to - a ja powiedziałam że zrobię to - to już nie jego sprawa żeby mi o tym przypominać, i że jeśli widziałąm że miał zły humor w samochodzie to powinnam zrobić wszystko żeby nie było jeszcze gorzej. Na koniec powiedział że specjalnie mi nie przypomniał o zajęciu tego parkingu na miejscu bo chciał zobaczyć jak dociera do mnie to o co mnie prosi i że nawet jeśli by mi o tym przypomniał i zajęłabym ten parking to i tak bylby wkurzony :| nie wiem czy to jest dobry przykład ale oczywiście skończyło się na tym, że on nie przeprosił mnie za to że nakrzyczał na mnie ani nie czuł się w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za tą sytuację, a na mnie zrzucił odpowiedzialność nie odstawienia samochodu kolegi na wyznaczone miejsce parkingowe. |
|
|
|
|
|
#25 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 5 911
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#26 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 14 006
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
nie płacz nad nim, bo skoro
1. rozstaliście sie bo Cię tak jakby olewal 2. kiedy nie byłaś z nim i chciałaś zacząć od nowa to mu się to nie spodobało - traktował Cię jak własność 3. kiedy zaczęliście znowu być razem sprawdzał Cię - to nie fair 4. zerwał z Tobą przez skypa - dla mnie to żenada dlatego nie ubolewaj, nie myśl o nim, bo Tobie może się wydawać że to wartosciowy człowiek, ale tutaj widzimy co innego. |
|
|
|
|
#27 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
kurcze, znajduję tu co najmniej trzy powody dla których kopnęłabym gościa w tyłek, i wysłała na księżyc - za każdy z osobna!
1. przepyranie wiadomości - masakra, dla mnie korespondencja to świętość, nie wyobrażam sobie że mój mąż siedzi i bez pozwolenia czyta moje wiadomości 2. te jego teksty na gg - żenuła! wyrzucanie Ci, że czułaś się zbyt swobodnie... a jak niby miałaś się czuć będąc wolnym człowiekiem, nie będąc w związku?! zbyt swobodnie bo SMS-y pisałaś??? 3. no i ta akcja z samochodem - WTF??? to furiat jakiś! dla mnie potrójna masakra - w życiu nie pozwoliłabym się tak traktować...
__________________
|
|
|
|
|
#28 | ||
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
Cytat:
Z drugiej strony on w ogóle nie wykazuje chęci kontaktu więc po co mam znowu się tłumaczyć... ---------- Dopisano o 22:07 ---------- Poprzedni post napisano o 21:58 ---------- Cytat:
On uważa, że skoro po tym jak spotkaliśmy się po 4 tyg rozstaniu, zaprosił mnie na andrzejki, spędzalismy całkiem fajnie czas ale NIE BYŁO MOWY O TYM ŻE JESTEŚMY RAZEM ( przede wszystkim z jego strony nie było widocznych sygnałów - bo ja bardzo chciałąm) na tym etapie- to że ja byłam nie fair bo rozmawiałam z kolesiem ze sympatii i napisałam że nie jestem z nikim związana ...plus jeszcze dopowiedział sobie że kręciłam na dwa fronty pewnie. Co do sytuacji z samochodem to niestety tak wyglądało i również byłąm zaskoczona taką reakcją napadu furii o jakiś parking ![]() Kurcze dopiero teraz widzę, że zostały opublikowane moje odpowiedzi które nie chciały się wcześniej opublikować, dlatego przepraszam że gdzieniegdzie wyszły podwójnie
Edytowane przez cocacolaaaaa Czas edycji: 2011-12-23 o 22:17 |
||
|
|
|
|
#29 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 23
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
już chyba nikt tego nie czyta..no ale może ...dostałam życzenia od niego, załamało mnie to
było w nich "pogodnych i spokojnych Swiąt dla Ciebie (moje imie zdrobniałe) i Twojej rodziny. Przekaż wszystkim "Zagotowało się we mnie, zastanawiam się jak można być tak bezczelnym, żeby po tym wszystkim pisać mi takie życzenia. Przecież to przez niego mam okropne święta, przez niego nie mam planów na sylwestra. Rzucił mnie w najgorszy możliwy sposób bo bez powodu oskarżając o rzeczy ktorych nie zrobilam ![]() Mam ochote mu wygarnąć albo nie odpisywać, nie wiem co zrobić. |
|
|
|
|
#30 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Czy jest jeszcze jakaś szansa.....
kurcze... dziwne zachowanie, nie wiadomo czy to taka złośliwość czy kolejna zmiana frontu
![]() ja bym się raczej nie odezwała - nawet jeśli coś do niego dotarło, to pierwszej kolejności należą Ci się przeprosiny... a nie udawanie, że wszystko jest ok
__________________
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 13:18.






życiowe plany - dobre sobie, zwłaszcza, że woli z kolegą wypić, czy po klubach sobie pobuszować "samotnie" 






był samochodem dostawczym kolegi i miał odstawić i poprosił żebym zajęła parking jak będzie odstawiać. Żeby się nie rozpisywać, on strasznie był zdenerwowany w trakcie jazdy-ja przez to zapomniałam o zajęciu tego parkingu, przy wysiadaniu powiedziałam że ide do jego auta, dał mi kluczyki - nie przypomniał mi że mialam zając parking no i pechowo ktoś wjechal na to miejsce. On wpadł w szał, nakrzyczał na mnie na całe osiedle- pierwszy raz widziałam go w takim stanie. Kazał mi wracać do domu itp. Chwilę później gdy się uspokoił, powiedziałam że mógl mi o tym przypomnieć. On na to że skoro prosił mnie o to - a ja powiedziałam że zrobię to - to już nie jego sprawa żeby mi o tym przypominać, i że jeśli widziałąm że miał zły humor w samochodzie to powinnam zrobić wszystko żeby nie było jeszcze gorzej. Na koniec powiedział że specjalnie mi nie przypomniał o zajęciu tego parkingu na miejscu bo chciał zobaczyć jak dociera do mnie to o co mnie prosi i że nawet jeśli by mi o tym przypomniał i zajęłabym ten parking to i tak bylby wkurzony :| nie wiem czy to jest dobry przykład ale oczywiście skończyło się na tym, że on nie przeprosił mnie za to że nakrzyczał na mnie ani nie czuł się w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za tą sytuację, a na mnie zrzucił odpowiedzialność nie odstawienia samochodu kolegi na wyznaczone miejsce parkingowe.

