Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II. - Strona 22 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-02-10, 19:11   #631
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

przede wszystkim witam nowe koleżanki

fairytale gratuluje znalezienia pracy i trzymam mocno kciuki za Ciebie

co do dziewczyn zdających na prawko, ja póki co oblałam pierwszy egzamin, nie ukrywam, że wizja kolejnego podejścia budzi we mnie stres... po prostu mam ochotę uciec, a z drugiej strony wyrzut sumienia, że jak się już zabrałam to pora zdać i póki co jestem w stanie zawieszenia...

Cytat:
Napisane przez gusia2011 Pokaż wiadomość
mam inny problem....muszę się wybrać do DENTYSTY!!! koszmar!!
hehe, widzę że dentysta jest nie tylko moim postrachem
Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Teraz również mniej więcej od momentu jak powiedziałam jej o planowanych zaręczynach to słyszę,że powinnam pomyśleć o ślubie dopiero po studiach, a o dziecku jeszcze później.
To dosyć zabawne myślenie tym bardziej,że moja matka mając lat 19 była mężatką z dzieckiem...
odniosę się do tego, bo to jakbym czytała o swojej... moja mama zachwycona tym, że zamierzam brać ślub nie była... pewnie do końca nie jest nadal... ale cóż pogodzić się musiała jakoś z tą myslą, choć przed powiadomieniem jej dawała dość częste aluzje, że nie chce jeszcze bym brała ślub. Co do dzieci, budowania domu to uważa, że najlepiej po studiach, jak znajdę przecudownie rewelacyjną pracę (jakby ona na chodniku leżała) to wtedy MOGE zacząć myśleć, nie żeby zaraz już realizować. Nie wie niestety, że pewne rzeczy są planowane trochę szybciej niż skończę studia, bo od tego prace mam i odkładam oszczędności, żeby móc żyć taką drogą (może nie będzie najłatwiejsza, ale moja), jaką ja sobie wybrałam. I mimo, że przez to mamy mnóstwo spięć i tekstów, że jestem niepoważna, że nie dam sobie rady (bardzo pokrzepiające) itd. to muszę iść do przodu po swojemu.
Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Mnie przyszła wczoraj taka refleksja na temat kontaktów z rodzicami.
I mam pytanie (znów). Jak wspominacie swoje wczesne dzieciństwo? Jak spędzaliście czas? Z kim się bawiliście? Z rodzicami, rodzeństwem, sąsiadami?
Sama odpowiem później, co sobie uświadomiłam. Jestem ciekawa, czy to "samo" nie wyjdzie.
dzieciństwo nie było złe, oprócz tego, że byłam prawie ciągle u niań, a moja matka swoją frustrację życiową wylewała na swoich dzieciach... poza tym na dłuższy czas oddała mnie do dziadków... wierzcie mi, że dla 3 latka jest to straszne wydarzenie, jak się nie widzi z mamą i tatą, a jest ciągle z dziadkami, a potem nie rozumiała, dlaczego chcę by była i zachowywała sie jak oni... poza tym byłam dość skrytym i nieśmiałaym dzieckiem, wolałam bawić się sama lub z bardzo zaufanymi przyjaciółmi, więc cóż nie było źle, ale i nie najróżowiej
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 20:13   #632
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Inga86-wszystkiego najlepszego


change,
doskonale rozumiem, to co piszesz.
Ja też zawsze miałam poczucie, że jestem do tyłu.
I niestety bardzo często bałam się zrobić krok do przodu.
Kiedyś wymyśliłam sobie, że fajnie byłoby wyjechać do Erasmusa do Francji czy Norwegii. Super, ale moje obawy i niepewność(czy sobie poradzę i czy odnajdę się). W końcu zrezygnowałam.

Co do tej niezniszczalności to ostatnio koleżanka z grupy powiedziała, że ''ty to taka jesteś poukładana''.
Taka poukładana, ale w ''rankingu towarzyskim'' to raczej na ostatnim z miejsc...

Egzamin-najpierw pisemny, potem ustny.
Na 12 osób 2 oblały pisemny(więc nie podchodziły do ustnego już).
Na 9 osób nie zdały 2 ustnego czyli w sumie 1/3 nie zdała egzaminu.
Dostałam czwórkę.


Moje dzieciństwo?
Dziwne.
Mam sporą rodzinę(ze strony ojca). Rodzina mojego ojca mieszka w innym mieście. Moja matka nigdy do końca ich nie zaakceptowała, więc w pewnym momencie kontakty stały się coraz rzadsze.
Moje dzieciństwo upłynęło pod znakiem nieobecności.
Nieobecności mojej bo dla moich rodziców najlepsze dziecko to takie, które nie stwarza żadnych problemów i zachowuję się jakby go nie było(często w ramach ''anegdot rodzinnych mówi się u mnie, że zachowywałam się jakby mnie nie było bo byłam tak cicha i spokojna).
Nieobecności moich rodziców bo w okresie późno podstawówkowym i gimnazjalnym weekendy spędzałam praktycznie sama bo moi rodzice się dokształcali.
Poza tym moi rodzice byli zajęci swoją edukacją, więc przez większość czasu byłam pozostawiona sama sobie, więc im było to na rękę(oczywiście nie sprawiałam żadnych problemów).

Przyjaciół ani bliższych koleżanek nie miałam bo byłam strasznie nieśmiałą dziewczynką.
Do źłobka nie chodziłam(zajmowała się mną babcia), ale do przedszkola już tak.
Większość czasu spędzałam na zabawach z wyimaginowanymi przyjaciółmi i czytaniu książek.
''Negatywne nastawienie'' do innych wbudowywała mi matka, która jest strasznie zawistną osobą i od której codziennie słyszę jakieś niemiłe słowa na temat innych osób.
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 20:58   #633
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Poruszyłyście temat mamy i dzieciństwa...

Z mamą chyba nigdy nie miałam jakiegoś super kontaktu. Odkąd pamiętam, byłam zawsze przez mamę porównywana do innych. Jak byłam w podstawówce, i na początku gimnazjum byłam bardzo dobrą uczennicą, średnia ponad 5,0, zawsze czerwony pasek, mnóstwo nagród, mimo wszystko ciągle słyszałam "A Ola dostała 5, a Ty 4, widzisz, nie nauczyłaś!!"... Fakt, 4 była bardzo złą oceną, nie nauczyłam się, byłam GORSZA od innych, od tych, którzy dostali 5. Przyszło gimnazjum, pierwsza klasa super, druga klasa - chyba zaczęłam wchodzić w okres buntu, nie chciało mi się uczyć, wpadłam w nijakie towarzystwo, mimo wszystko nie schodziłam ze średnią poniżej 4,75, czyli pasek był. Ale i tak było źle. Dostałam 3 - byłam tą złą, bo się w ogóle nie nauczyłam. Z czasem uwierzyłam w to, że jestem na prawdę beznadziejna (nie wiem, czy to tylko wina mamy, nie chcę jej tym obarczać). Problemy zaczęły się już w podstawówce, kiedy zaczęłam się odczulać. Często opuszczałam lekcje, bo jechałam za zastrzyk. W klasie zaczęli się ze mnie wyśmiewać, że jestem jakaś inna, więc zamknęłam się w sobie. Przestałam się zgłaszać, jak musiałam coś powiedzieć to od razu się czerwieniłam i jąkałam, więc wszyscy zaczynali się śmiać, a ja zamykałam się w sobie jeszcze bardziej i zostało mi to do tej pory. Boję się ludzi, boję się wypowiadać w towarzystwie, bo zawsze JESTEM PEWNA, że palnę głupotę i, że wszyscy się będą za mnie śmiać. W ogóle uważam, że mam mało do powiedzenia, a co bym nie powiedziała to będzie to płytkie, puste i głupie, więc wolę nie mówić nic
Wracając do tematu mamy, ona uwielbia mnie porównywać do wszystkich, po prostu uwielbia. A nawet jak nie porównuje to mówi 'A tamta robi drugi kierunek studiów. Widzisz, jak dziewczyny się kształcą' i nawet jeżeli nie mówi, że ja jestem beznadziejna, to ja i tak czuję, że chciałaby dodać 'A Ty jesteś taka głupia, że nawet jednego nie możesz skończyć'. Doskonale wiem, że rodzice chcą dla mnie jak najlepiej. Chcieliby, abym była dobrze wykształcona, abym zdobyła super doświadczenie, abym wyjechała za granicę na praktyki, na Erasmusa, abym zwiedzała świat, miałam super męża, super pracę itd. Ale niestety ja nie potrafię spełnić ich oczekiwań... Jestem za leniwa, żebym studiować dwa kierunki (mimo, że może i bym chciała), jestem za strachliwa, żeby wyjechać np. na Erasmusa, zawsze dobieram sobie toksycznych facetów, nie trafiłam jeszcze na tego jedynego, a pracy przyszłej sobie nie wyobrażam, bo jak mam sobie wyobrazić, skoro boję się ludzi? Jedynym moim 'wyczynem' będzie wyjazd do USA, jest to MOJE marzenie, ale też po części marzenie rodziców, widzę, z jaką dumą mama mówi do kogoś 'a moja córka w czerwcu wylatuje za ocean na 4 miesiące'... Chyba jedyna rzecz, którą może się pochwalić odnośnie mnie...
Nie wiem, co mogłabym jeszcze napisać, rozproszyłam się czymś innym i straciłam wątek...
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-10, 23:21   #634
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Jestem absolutnie załamana swoją osobą...po prostu żal jeden wielki. ZNÓW TO ROBIĘ! Znów odkładam wszystko na ostatnia chwilę...a obiecywałam sobie, że moją magisterką tak nie będzie...obiecywałam sobie, planowałam jak to będę pisać i oddam przed terminem. TAAAA...jasne. Wczorajszy mail od opiekunki spowodował u mnie autentyczny atak PANIKI. Serio, to była panika. Kołatanie serca, zimne poty...myślałam przez chwilę, że zejdę. A później jedyne co mi się chciało, to zawinąć w kocyk i płakać, bo uznałam, że nie dam rady...

I bałam się tylko...że wszyscy zobaczą, że nie dałam rady. Tego się bałam. Nie myślałam o tym, że studiowałam 5 lat i żal by było stracić ten czas. Wyobrażałam sobie tylko co pomyślą INNI...rodzice, TŻ (który bardzo mnie wspiera i kochałby mnie nawet jakbym nie skończyła żadnych studiów), znajomi, dalsza rodzina...wszystkie te koleżanki ze studiów, które obroniłyby się w terminie...

Czuję się mała...i beznadziejna

A teraz odpowiem na wybrane posty

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Mnie przyszła wczoraj taka refleksja na temat kontaktów z rodzicami.
I mam pytanie (znów). Jak wspominacie swoje wczesne dzieciństwo? Jak spędzaliście czas? Z kim się bawiliście? Z rodzicami, rodzeństwem, sąsiadami?
Sama odpowiem później, co sobie uświadomiłam. Jestem ciekawa, czy to "samo" nie wyjdzie.
Nie mam za dużo do zarzucenia moim rodzicom - ogólnie to są w porządku. I da się z nimi pogadać, nie czepiają się, nie wtrącają, wierzą we mnie w gruncie rzeczy bardziej niż ja. Obawiam się tylko, że odziedziczyłam wszystkie ich najgorsze cechy...po mamie roztrzepanie, brak orientacji w terenie i myślenie: "a co sobie inni pomyślą?" A po tacie - nie wiem jak nazwać te cechy - chodzi o to, że tata nie jest zbyt dobry w okazywaniu uczuć, nie lubi imprez rodzinnych i ogólnie nieszczególnie lubi zbytnie socjalizowanie z rodziną, ale też i innymi Aczkolwiek przyjemny z niego człowiek, więc to po prostu taki styl bycia.
I ja to wszystko odziedziczyłam niestety...i mam od dziecka.

Poza tym to z bratem się nie bawiłam jak byłam mała ani z rodziną...byłam najmłodszym osobnikiem w calutkiej rodzinie, wszyscy kuzyni i kuzynki są ode mnie dużo starsi. Więc moją rodzinę stanowiły zawsze koleżanki. Zawsze z którąś koleżanką byłam papużką-nierozłączką. Najchętniej to bym ją adoptowała do rodziny gdzie stanowiłaby moją siostrę Jadłam u koleżanek, spędzałam u nich cały dzień i często też nocowałam - oczywiście później cała rzecz powtarzała się u mnie. Trochę byłam dzieckiem cygana pod tym względem Ale jakakolwiek zdrada zw strony przyjaciółki była niezwykle bolesnym wydarzeniem dla mnie (każdą zdradę pamiętam do dziś...i nie zapomnę nigdy, chociaż byśmy miały wtedy po 5-6 lat ). Wszystkie takie kłótnie i ekscesy kończyły się z mojej strony płaczem, wyciem, wrzaskami na bliskich, którzy chcieli wiedzieć o co chodzi i byli niewinni...

Nigdy nie umiałam bronić swojego zdania... Pozwalałam traktować się jak popychadło...i pozwalałam samej sobie tak o sobie myśleć...tak uważam, i mam to sobie za złe.

Byłam w zasadzie nieśmiałym dzieckiem i niezwykle wstydliwym. Dotąd mam trudności rozmowy na niektóre tematy (aczkolwiek pod względem gadatliwości niezwykle się rozwinęłam ).

A tak ogólnie, to jestem zdania, że wszystko co najgorsze w swoim życiu i w swoim zapatrywaniu na życie, zrobiłam sobie SAMA I robię dalej zresztą...


Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Mam głupią cechę, z czym miałam problem w liceum, że zawsze się czuje w każdym środowisku niedopasowana, nie dość dobra taka jaka jestem...Nie chce nikogo kopiować, ale mam wrażenie, że powinnam być np. bardziej zabawna, bardziej oczytana, bardziej ukulturaniona (wizyty w teatrach muzeach, wolonatriaty, fundacje etc), bardziej towarzyska, bardziej nowoczesna, bardziej zaskakująca, tańczyć, robić zdjęcia, skonczyc lepszą szkołe, uczyć się za granicą etc... I kiedy np. załóżmy widzę, aktywność koleżanki na portalu, która przypomina mi o czymś takim jak opera narodowa, tak naprawdę mnie to nie interesuje, wiem po prostu, że dobrze od czasu do czasu obcować ze sztuką wysoką, zaraz się łajam, że nie jestem taka jak ona...
Mam 25 lat na karku, mentalnie czuje sie na 5 mniej co najmniej i to jestem taką "20 latką głupią kozą", która wiecznie popełnia błędy. I na zdrowy rozum w swoim wieku powinnam być już pewna siebie, wiedząca czego chce, mieć swoje zdanie na każdy temat, umieć o siebie zadbać itp., podejmować decyzje, być niezależną. Wiele koleżanek zakłada już rodziny, wychodzi za mąż, ma dzieci. Ja nie mam nawet faceta, więc w ogóle z czym do ludzi...Nie mam z tym jakiejś presji, ale dobija mnie taki brak szczerej i bezinteresownej więzi z kimkolwiek... Takiej solidarności z drugim człowiekiem. Zauważyłam, że zawsze miałam taką relacje z jakimś facetem, ale nigdy nie było tak, żeby to przetrwało dłużej niż 1-2... :/ I tu znowu ten sam problem co zawsze... W końcu ja zaczynam jakby nie wiem, nie nadążać za tą drugą osobą, za bardzo się jej przypodobywać, upodabniać do niej i wtedy ją tracę, najczęśćiej się bardzo przywiązuje, wiec mnie to rozbija i dodatkowo rozwala poczucie wartości... Mam też tak teraz, z jednej strony wiem, że najlepiej zrobie sobie i "nam" , jak się skupię na swojej robocie...ale przywiązanie jest silniejsze. Nie wiem jak zmienić swoje myślenie...
Odniosę się do tego, bo czuję tak samo. U mnie pewna infantylność w myśleniu o sobie bierze się z tego co napisałam wyżej. Byłam najmłodsza w rodzinie...i rodzina traktowała mnie zawsze jak dziecko. I to nie tak, że uważali tak tylko wtedy kiedy istotnie byłam dzieckiem.
Nie, nie...moja rodzina ma tendencję do patrzenia na mnie jak na małolatę I czasem tylko gdy wspominam o tym co mój brat robił będąc młodszym niż ja...to jakoś tak się dziwią i nawet zastanawiają nad tym...A mąż kuzynki nadal, co rok, przy wigilijnym stole pyta się czy ja już mogę na pewno pić alkohol...
I to wcale nie na żarty tak pyta


Lasubmersion - moje plany na wyjazd za granicę i Erasmusa i w ogóle cokolwiek...nie wypaliły z takich samych powodów jak Twoje. Stchórzyłam, bo uznałam, że nie jestem w stanie sobie poradzić sama za granicą...nie nadaje się



Dziewczyny, tak mnie naszło też na pewne pytanie...Czy uważacie się za osoby zdecydowane? Jak szybko podejmujecie decyzje?
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2012-02-11 o 00:06
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 01:00   #635
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dzięki dziewczyny za słowa wiary.

Ej, nie bójcie się Erasmusa! Tam was nic złego nie spotka, to jest tak pomyslane, że największe francuskie i hiszpańskie sieroty sobie dadzą rade (a uwierzcie, Francuzi pod względem samodzielności są o jakieś 5 lat do tyłu w stosunku do rówieśników z Polski). Rok Erasmusowy w porównaniu z rokiem po studiach wspominam jak jedną wielką manianę, odpoczynek, podróże i imprezy. Zero poczucia winy za nicnierobienie... nie no bez kitu... i jeszcze mi za to UE płacila... To trochę takieuropejski rite de passage, zmienia sie troche optyka patrzenia na świat, człowiek ma więcej wiary w siebie i wrażenie, że nie zginie, że zawsze jakoś to będzie, coś się wymyśli. No i język wchodzi sam z siebie bez nauki. :P Na serio, jesli macie taką możliwość to koniecznie trzeba jechać!
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 05:37   #636
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

bura kocurka,
mnie co prawda póki co żadna praca typu licencjat czy magisterka nie czeka, ale za pół roku czeka mnie egzamin zawodowy.
Jedyny sposób (według mnie) na przygotowanie się do takiej pracy to poświęcić ileś godzin w tygodniu na to i przestrzegać tego.

Co Ci sprawia największą trudność w pisaniu tej pracy?
Nie możesz znaleźć materiałów?
Czy masz może materiały ale nie nie potrafisz wyciągnąć z nich esencji i uporządkować?
Czy temat może Ci nie podpasował?
Czy może obawiasz się (paradoksalnie) napisania tej pracy bo wiesz, że obrona zakończy pewien etap w Twoim życiu?
Mam koleżankę, która bodajże w 2010 skończyła ekonomię-miała napisać pracę na temat kondycji gospodarczej jednej z większych łódzkich firm-wszystkie dane miała bo jakaś jej krewna pracuje jako księgowa główna w tym zakładzie. Do tej pory koleżanka nie napisała tej pracy bo stwierdziła, że bardzo opornie jej to idzie. Po zkaończeniu studiów ekonomicznych(w sensie po 5 roku) zdecydowała się na filologię na której teraz powinna też pisać, ale licencjat. Więc teraz ma dwie prace do napisania i jest podłamana tym faktem.

Osobiście obiecałam sobie, że napiszę pracę i obronię w jak najkrótszym terminie bo z moim zdolnościami do odkładania to i 5 lat mogłabym ją pisać...

Co do Erasmusa- teraz jest już za późno,żeby wyjechać(dla mnie).
Wyjazd łączyłby się z tym, że muszę na pół roku zawiesić inne rzeczy,a nie mogę sobie na to pozwolić.

Do zrobienia dzisiaj:
-wysłać adres strony wykładowczyni na informatykę
-powtórzyć fonetykę przez 2 godziny( o 11:30 mam egzamin)
-powtórzyć przed lustrem prezentację na konwersacje
-powtórzyć słówka na sprawności
-powtórzyć hiszpański na jutrzejsze koło
-zdobyć wpisy z 2 przedmiotów
-odpowiedzieć na 1 smsa i 1 telefon

Do zrobienia jutro:
-zdobyć wpisy z 3 przedmiotów
-podjechać do Manufaktury, żeby wysłać herbaty i kawy dla jednej wizażanki
-przygotować korepetycje
-przygotować(przed zajęciami) kilka zdań dla uczennicy
-spotkanie z Tż

Moja pora wstawania jest coraz bardziej zabójcza(obudziłam się przed 5).
Nie wiem czy to wynik sesji czy czegoś innego, ale 5 godzin snu to dosyć mało.
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 05:50   #637
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Myślałąm,że tylko ja nie śpie....moj syn obudził sie dzis o 4:55mam dosc...
w zwiazku z ta sytuacja mózg mam wyłączony...picie kawy sprawia trudnosc...i myślę,że powinnam wykorzystac ten czas jakos konstruktywnie ale nie jestem w stanie robic nic...nawet nic planowac nie mam weny ani sily...poprostu poszłąbym spac -najlepiej na cały dzien....nie wiem kiedy i czy wogole jeszcze nastapi taki moment...ze bede mogłą pospac dłuzej....
cod oprzepraw z rodzicami to wszystkie macie bardzo podobne sytuacje z tego co czytamwiec mysle ze w duzej mierze nasza prokrastynacja wywodzi sie z domu rodzinnego...zy któras z dziewczyn na watku chodzi obecnie na jakas terapie do psychologa?bo ja swojego czasu bylam,ale po 2 spotkaniach doszłam do wniosku,ze to nie jest to czego oczekuje i dalam sobie spokoj...
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 06:11   #638
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Pocieszę się,że Tż od poniedziałku do piątku wstawał o 3:30(bo szedł na ranną zmianę).
Myślał,że chociaż w sobotę i niedzielę pośpi do 8-9, ale kilkanaście minut temu szwagier przywiózł do niego siostrzeńca bo jego rodzice pracują(mój chłopak dowiedział się o tym wczoraj o 22).

Idę pod prysznic, potem do sklepu po mleko i czas brać się za powtórki.

Podziwiam Cię za to,że sobie radzisz z takim maluchem.
Nie wiem czy sama bym tak potrafiła...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 08:10   #639
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dilayla - dziękuję za miłe słowa, a co do dzisiejszej pobudki to.... trzymaj się...
Fairytale
- gratulacje (dziś dopiero doczytałam o pracy). A pamiętasz jak się stresowałaś stażem?

burakocurka - proces decyzyjny -hmmm.. coś mi tu szwankuje ostatnio - przykładem najlepszym - ta tarczyca. Już w tamtym roku zdecydowałam się na terapię izotopem jodu, dostałam skierowanie i.... się rozmyśliłam (z różnych względów - jeden z nich - "obcy" na szyi to by mi nie zniknął tylko po prostu przestał produkować hormony). Stwierdziłam w listopadzie - chcę usunąć operacyjnie! Ale poczekam do nowego roku A teraz - hm... czy to najlepsza decyzja? A jak będę mieć problemy z głosem, itepe... Endokrynolog patrzy na mnie ciut dziwnie, ale jednak gość jest cierpliwy, jedno jest pewne - na nast. wizycie za ok 3 miesiące już muszę wiedzieć co dalej. Na razie biorę lek taki jak na nadczynność.

---------- Dopisano o 08:10 ---------- Poprzedni post napisano o 07:21 ----------

ad DECYDOWANIE - cd:

Generalnie decydowanie idzie szybko: przykład ślub i wesele - gdy okazało się że mój wymarzony lokal ma wolny termin - nie szukałam, nie oglądałam następnych. Restauracja miała umowę z zespołem - ok, bierzemy w ciemno. Sukienka - wybrałam pierwszą. Fotograf - jeden dzień - pozbieranie oferty i cen po zakładach w mieście, potem określenie, na czym nam zależy i od razu wybór (udany). W ogóle w kwestii robienia zakupów nie jest źle, zwłaszcza kiedy razem z mężem o czymś decydujemy - najpierw zbieramy dane, potem analiza i odsiew - pozostaje "winner"

Ale po zastanowieniu stwierdzam, że w życiu po prostu "płynę z falą" - po najprostszej linii oporu - np po studiach - tutaj po prostu zrezygnowałam z "walki" o to, żeby zostać w fajniejszym, dużym mieście, no i zrezygnowałam z mieszkania z chłopakiem (teraz mężem), który jeszcze kończył studia.
Proces decyzyjny: skoro nie dostałam pracy tam gdzie studiowałam, no to wracam do domu - bo tu mi dają przynajmniej pół etatu (które jednak zmalało do 1/5)
Gdzieś w środku wiem, że mam brać to "co się napatoczy" a nie kombinować i walczyć. (bo mogę przegrać?)
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 08:40   #640
Amitri
Zadomowienie
 
Avatar Amitri
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 966
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
A jak jest teraz?
Nadal się boję.
Jak pisałam wcześniej nadal we mnie pokutuje przekonanie, że oceny na studiach świadczą o mnie jako o człowieku.
Staram się uciec od takiej zerojedynkowej oceny,ale jest to trudne.
Czy któraś z Was ma sposób,żeby sobie z tym poradzić?

Problemem jest u mnie jeszcze to,że ciągle się do kogoś porównuję na moją niekorzyść. Bardzo wiele razy karcę się też za to, że zmarnowałam czas który mogłam poświęcić na naukę i na pracę.
Ja niestety nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić. Dlatego też ostatnio mam kiepskie samopoczucie - bo oceny są marne. I tak samo się porównuję, ale nic w tym kierunku nie robię. Dlatego też sądzę, że nie jest z Tobą tak źle. Przynajmniej przesz to przodu i coś osiągasz. Myślę, że z tego powodu powinnaś być z siebie zadowolona. Jesteś taką moją inspiracją

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Dzięki dziewczyny za słowa wiary.

Ej, nie bójcie się Erasmusa! Tam was nic złego nie spotka, to jest tak pomyslane, że największe francuskie i hiszpańskie sieroty sobie dadzą rade (a uwierzcie, Francuzi pod względem samodzielności są o jakieś 5 lat do tyłu w stosunku do rówieśników z Polski). Rok Erasmusowy w porównaniu z rokiem po studiach wspominam jak jedną wielką manianę, odpoczynek, podróże i imprezy. Zero poczucia winy za nicnierobienie... nie no bez kitu... i jeszcze mi za to UE płacila... To trochę takieuropejski rite de passage, zmienia sie troche optyka patrzenia na świat, człowiek ma więcej wiary w siebie i wrażenie, że nie zginie, że zawsze jakoś to będzie, coś się wymyśli. No i język wchodzi sam z siebie bez nauki. :P Na serio, jesli macie taką możliwość to koniecznie trzeba jechać!
Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie pragnęłam wyjechać na Erasmusa. Wydaje mi się, że zmarnowałabym pół roku. Bo jak potem nadrobić wszystkie egzaminy? Na dwa tygodnie to fajnie było pojechać w liceum na wymianę, ale na dłużej to chyba by było więcej kłopotów niż pożytku.

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Ale po zastanowieniu stwierdzam, że w życiu po prostu "płynę z falą" - po najprostszej linii oporu - np po studiach - tutaj po prostu zrezygnowałam z "walki" o to, żeby zostać w fajniejszym, dużym mieście, no i zrezygnowałam z mieszkania z chłopakiem (teraz mężem), który jeszcze kończył studia.
Proces decyzyjny: skoro nie dostałam pracy tam gdzie studiowałam, no to wracam do domu - bo tu mi dają przynajmniej pół etatu (które jednak zmalało do 1/5)
Gdzieś w środku wiem, że mam brać to "co się napatoczy" a nie kombinować i walczyć. (bo mogę przegrać?)
Nigdy nie miałaś jakiegoś założenia, które chciałaś zrealizować? Że na przykład chcesz jedną rzecz i nic innego? Ja mam wręcz odwrotnie. Wszystko musi być zgodnie z planem, bo inaczej załamka. Konkretnie napisana matura, żeby dostać się na konkretne studia, praca magisterska musi być pisana z tego a z tego przedmiotu, a zaraz po studiach zdać na konkretną aplikację i mieć taką, a nie inną pracę.
Na razie jestem na etapie: zdać przedmiot na 5, żeby zapisać się na wybrane seminarium magisterskie. I nie biorę pod uwagę opcji, że nie wyjdzie.
__________________
Ciekawostka na dziś
Amitri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 11:52   #641
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Mnie przyszła wczoraj taka refleksja na temat kontaktów z rodzicami.
I mam pytanie (znów). Jak wspominacie swoje wczesne dzieciństwo? Jak spędzaliście czas? Z kim się bawiliście? Z rodzicami, rodzeństwem, sąsiadami?
Sama odpowiem później, co sobie uświadomiłam. Jestem ciekawa, czy to "samo" nie wyjdzie.
To jeszcze ja odpowiem Moje dzieciństwo było raczej średnio udane, z powodów o których do tej pory rozmawiałam tylko i wyłącznie z moją terapeutką, jest kilka osób - np. tż - które też o tym wiedzą, ale nigdy z nimi tego nie omawiam. Nie mam rodzeństwa, bawiłam się głownie samochodzikami z sąsiadami-chłopakami, dziewczynki poznałam dopiero jak poszłam do zerówki (ze względu na stan zdrowia nie chodziłam do przedszkola) - potem już zawsze miałam jakąś "najlepszą przyjaciółkę", ale mnóstwo czasu spędzałam sama i do tej pory mi to zostało, że sama nigdy się ze sobą nie nudzę i nigdy nie był to dla mnie problem, jak nie mogłam gdzieś w weekend wyjść. Nie znaczy to, że nie jestem towarzyska, bo jestem, bardzo lubię spotykać się z innymi, ale lubię też być sama. Z rodzicami miałam minimalny kontakt i nigdy nie mówiłam im o swoich problemach, choć miałabym o czym (np. jak byłam w piątej klasie, to przez cały rok szkolny taki jeden starszy chłopak wyżywał się na mnie i jak mnie widział na przerwach to wrzeszczał na cały korytarz że jestem brzydka i głupia - nic mu nie zrobiłam i w ogóle mnie nie znał, więc nie wiem dlaczego to robił. Często nie chodziłam przez to na obiady - bałam się go spotkać na stołówce- i wiele przerw przesiedziałam w toalecie, no bo tam nie mógł wejść - ale nigdy nie poskarżyłam się rodzicom, po prostu do głowy mi nie przyszło, że to mogłoby coś pomóc). Generalnie to uważam, że jako dziecko byłam bardziej dojrzała i odpowiedzialna niż jestem teraz, czytałam mądre książki, nie interesowałam się głupotami, sama sobie ze wszystkim radziłam.

Fairytale, gratulacje!!!

---------- Dopisano o 11:52 ---------- Poprzedni post napisano o 11:19 ----------

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Pierwszym i chyba najważniejszym problemem, który mnie nęka jest niska samoocena.
Z jednej strony jako mała dziewczynka lubiłam uczyć się i poznawać nowe rzeczy, ale z czasem zaczęłam myśleć sobie jako o tej ''mało zdolnej'' czy wręcz głupiej.

A jak jest teraz?
Nadal się boję.
Jak pisałam wcześniej nadal we mnie pokutuje przekonanie, że oceny na studiach świadczą o mnie jako o człowieku.
Staram się uciec od takiej zerojedynkowej oceny,ale jest to trudne.
Czy któraś z Was ma sposób,żeby sobie z tym poradzić?

Problemem jest u mnie jeszcze to,że ciągle się do kogoś porównuję na moją niekorzyść. Bardzo wiele razy karcę się też za to, że zmarnowałam czas który mogłam poświęcić na naukę i na pracę.

Problemem nierozwiązanym(chociaż chciałabym się niedługo za to zabrać) jest moje ciało do którego mam baaaardzo ambiwalentny stosunek. Bywają dni, kiedy je uwielbiam. Bywają jednak takie dni,kiedy go nienawidzę co kończy się powrotem bulimi.
A czy to było tak, że jakieś jedno/kilka wydarzeń odebrało Ci wiarę, że możesz się czegoś nauczyć i że w dodatku to może być fajne? U mnie tak było z kilkoma rzeczami, jedna kąśliwa uwaga i rezygnowałam z czegoś co wcześniej uwielbiałam.

Jeszcze tego nie wiem, ale ostatnio odkryłam, że dobrze jest być dla siebie dobrym. Obecnie pracuję nad rozwinięciem tej koncepcji

Chyba wiem, o czym mówisz, też siebie nie lubiłam, bo w podstawówce wiele razy słyszałam, że jestem brzydka. Teraz już tak o sobie nie myślę, ale dla odmiany często czuję się taka jakaś "brudna", co ma pewnie związek z moją skłonną do zanieczyszczeń cerą, śladami po trądziku oraz tym, że jako osoba bardzo szczupła i ciemnowłosa mam spory problem z nadmiernym owłosieniem (albo tak mi się wydaje, bo jak o tym pomyślę na trzeźwo i się poprzyglądam, to aż tak bardzo nie różnię się od innych brunetek). W każdym razie dostałam takiej schizy, że wydawało mi się, że tylko depilacja woskiem od stóp do głów była w stanie mnie "oczyścić" Ostatnio zdecydowałam, że nie ma co się dłużej męczyć, chodzę na fotodepilację i naprawdę lepiej się czuję sama ze sobą i uważam, że to dobrze zainwestowane pieniądze i że powinnam była już wcześniej to zrobić. Więc może faktycznie postaraj się rozwiązać ten problem ze stosunkiem do swojego ciała jak najszybciej, albo chociaż się za to zabierz, bo świadomość że coś dla siebie robisz jest naprawdę super (choć ja mam czasem wątpliwości, czy jestem warta tego, żeby wydawać na siebie tyle pieniędzy). Wydaje mi się, że warto jest zająć się tym z dwóch stron - postarać się zaakceptować to, czego już się nie zmieni i popracować nad tym , co można polepszyć.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 13:17   #642
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Jestem za głupia na te studia..
Nie potrafię się uczyć..
Wczoraj nic nie zrobiłam.
Dzisiaj, od rana też nic nie robię...
Wyłączyłam laptopa i próbowałam się uczyć, ale wychodzę z założenia, że I TAK NIE ZDAM, to po co mam się uczyć?
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 18:38   #643
Amitri
Zadomowienie
 
Avatar Amitri
 
Zarejestrowany: 2005-07
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 966
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Coffee With Milk to złe założenie, bo jest wręcz przeciwnie. Potrzebujesz więcej się uczyć po prostu, a każdy dzień nic nierobienia działa na Twoją niekorzyść. Jeżeli godzina to za mało to poświęć trzy. Po tym czasie okaże się, że jednak czegoś się nauczyłaś. Czyli to nie fatum a raczej potrzeba większej ilości czasu. Przynajmniej ja tak mam. Głowa do góry!
__________________
Ciekawostka na dziś
Amitri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 19:02   #644
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Jestem za głupia na te studia..
Nie potrafię się uczyć..
Wczoraj nic nie zrobiłam.
Dzisiaj, od rana też nic nie robię...
Wyłączyłam laptopa i próbowałam się uczyć, ale wychodzę z założenia, że I TAK NIE ZDAM, to po co mam się uczyć?
nie Tobie oceniac czy zdasz czy nie. To raczej rola prowadzacego. Przygotuj sie na tyle na ile dasz rade i idz. Po prostu.

Fairytale - gratuluje pracy, powiesz cos wiecej co to i gdzie to? Cieszysz sie? to jest cos co chcialabys robic ?

Zdalam wczoraj test, prezentacja tez poszla dobrze, ogolnie milo sie rozmawialo z promotorami.

Dzis zrobilam zakupy, zjadlam dobry obiad, popracuje teraz troche, dokoncze prezentacje i.. do tego ufarbowalam wlosy chcialam (troszke zazdroscilam Patri, ze ona taki kameleon z tymi fryzurami; kolorami itd...) chcialam po raz pierwszy od jakis 15 lat ufarbowac sie na cos innego. No i mial to byc zloty braz. dupa wyszla, bo mam zloty braz na czubku, a reszta to jest mieszanina baklazana i zlotego brazu, wiec wygladam jak... ech, szkoda slow.

Wczoraj mialam taka sytuacje, ktora wprawia mnie w nastroj 'lezec na chodniku, walic piesciami w ziemie i krzyczec'. Otoz chcialam po pracy pojechac zapakowac prezent urodzinowy dla mojego TZta. Jedyne miejsce w Glasgow, ktore udalo mi sie znalezc - galeria handlowa, pakuja tam prezenty. Ok, wsiadlam w metro - ta stacja na ktorej mialam wysiasc nieczynna. DObra, dojde z nastepnej, to nie tak daleko. Wychodze, ide...policja zamknela caly kwadrat, kilka ulic naokolo tej galerii. Da sie wejsc jedynei od drugiej strony. Biegusiem obiegam DWA DWORCE KOLEJOWE (mialam w zasadzie 30 min) dochodze do galerii 18.00. co sie okazuje, galeria czynna do 18.00....niedojrze, ze nie poszlam do domu, mialam ze soba ciezkiego jak skurczysyn laptopa, plecak pelen papierow, inne duperele.. i 2h wolnego, gdzie wszystko jest zamkniete. W sensie wszystkie sklepy. Poszlam wiec z moja grypka zoladkowa na pizze i wino. Grypka sie chyba najadla bo dzis juz jest ok. Ale nie lubie takich akcji, ze bardzo mi na czyms zalezy, a co chwila wyskakuja NOWE demotywujace, bardzo wkurzajace rzeczy.

Prezent nie zapakowany, trudno...

A i jeszcze Coffee powiem CI jedna rzecz - czesto sie zdarza tak, ze gdy material jest bardzo obszerny musimy poswieci na neigo wiecej czasu. na poczatku wrazenie jest jednoznaczne - nie damy rady, tragedia, co ja tu robie...Ale jezeli sie zmobilizujemy, po pewnym czasie nie jest az tak fatalnie. Wierze w Ciebie.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!

Edytowane przez Nebula
Czas edycji: 2012-02-11 o 19:08
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-11, 21:06   #645
karateczka000
Zakorzenienie
 
Avatar karateczka000
 
Zarejestrowany: 2006-05
Lokalizacja: ~.~.~.~
Wiadomości: 6 663
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziewczyny, jak się cieszę, że znalazłam taki wątek na wizazu!!!! i to calkiem przypadkowo...

U siebie juz od dawna zauwazylam tendencję do odkładania wszystkiego na pozniej, na lepszy moment, na odpowiedniejszą porę, "po co się spieszyc ze zrobieniem czegos, przeciez mam czas", a gdy przychodzi co do czego to ......
Co gorsza mam wrazenie, ze czas przecieka mi przez palce, a w zyciu jest przeciez tyle pięknych no i waznych rzeczy do zrobienia.

Wszystko co mam zrobic zapisuję sobie na karteczkach, bo inaczej po prostu nie wiem za co się zabrac ...

Dlatego mam nadzieję, ze mogę dołączyc do wątku ?


Egzaminy pozdawane, konczy mi się przerwa międzysemestralna, a ostatnie kilka dni z rzędu po prostu zmarnowalam, nie zrobilam nic konstruktywnego, jestem przez to na samą siebie cholernie zła, nie potrafię się zmotywować. Dziś dostałam nie wiem dlaczego, jakiegoś kopa psychicznego !!!!!, powiedziałam sobie DOŚĆ, od tego semestru zapisuję się na siłownię lub basen, a do tego, jak zrobi się cieplej będę kontynuowała jazdę na rowerze (przed rokiem akademickim jezdzilam minimum godzine dziennie i ogolnie prowadzilam bardzo sportowy tryb zycia)

Mam nadzieje, ze ten watek mi pomoże wziąć się w garsć
__________________
~.~.~.~.~.~.~.~.~.~



Edytowane przez karateczka000
Czas edycji: 2012-02-11 o 21:09
karateczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 00:03   #646
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
bura kocurka,
mnie co prawda póki co żadna praca typu licencjat czy magisterka nie czeka, ale za pół roku czeka mnie egzamin zawodowy.
Jedyny sposób (według mnie) na przygotowanie się do takiej pracy to poświęcić ileś godzin w tygodniu na to i przestrzegać tego.

Co Ci sprawia największą trudność w pisaniu tej pracy?
Nie możesz znaleźć materiałów?
Czy masz może materiały ale nie nie potrafisz wyciągnąć z nich esencji i uporządkować?
Czy temat może Ci nie podpasował?
Czy może obawiasz się (paradoksalnie) napisania tej pracy bo wiesz, że obrona zakończy pewien etap w Twoim życiu?
Hmm...
Sprawa wygląda tak, że nie miałam żadnego wpływu na mój temat...i tak, nie do końca mi się podoba. Uważam, że dostałam najtrudniejszy temat ze wszystkich osób - myślę, że mnie przerasta. Tym samym mam przeczucie, że jestem niesprawiedliwie traktowana, skoro dostałam TAK TRUDNY temat, na który jestem za głupia, a inni mają łatwiej i mają tyle samo czasu (oczywiście zdaję sobie sprawę, że moja opiekunka stwierdziłaby, że każdy ma tak samo trudny temat...jednak ja uważam inaczej i już).
Największym problemem z moją pracą jest taki...że nie wiem o czym pisać. To jest największy kłopot...gdybym tylko wiedziała o czym pisać, byłoby mi dużo łatwiej. A tymczasem jak siadam by coś sklecić...to kończy się tak, że się miotam przez 2 godziny i nic z tego nie wynika.
Nie otrzymałam dostatecznej ilości rad co z tym tematem zrobić (bo i nie pytałam odpowiednio wcześnie...) a teraz zwyczajnie boję się o coś zapytać, bo powinnam mieć to już gotowe, więc to nie czas na pytania

No i jeszcze jedno...naprawdę boję się mojej opiekunki jako osoby! Ona potrafi być taka nieobliczalna...boję się jej podpaść

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Jestem za głupia na te studia..
Nie potrafię się uczyć..
Wczoraj nic nie zrobiłam.
Dzisiaj, od rana też nic nie robię...
Wyłączyłam laptopa i próbowałam się uczyć, ale wychodzę z założenia, że I TAK NIE ZDAM, to po co mam się uczyć?
Często mam takie myśli...właściwie jedyne co mi pomaga, to myślenie, że głupsi i mniej ambitni ode mnie zdawali...może Tobie pomoże? Bo ja wierzę, że jesteś zdolna i tylko tak Ci się zdaje, że się nie nadajesz
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2012-02-12 o 00:04
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 07:08   #647
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Jestem za głupia na te studia..
Nie potrafię się uczyć..
[...] ale wychodzę z założenia, że I TAK NIE ZDAM, to po co mam się uczyć?
... jestem za glupia do pracy, skoro i tak jej nie dostane, to po co w ogole probowac? ...
Glupie przekonania Coffee... Wydaja sie prawda objawiona. A to tylko zle zalozenie juz na starcie...
Bede pracowac nad tym na terapii.

---------- Dopisano o 07:08 ---------- Poprzedni post napisano o 06:43 ----------

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Myślałąm,że tylko ja nie śpie....moj syn obudził sie dzis o 4:55mam dosc...
w zwiazku z ta sytuacja mózg mam wyłączony...picie kawy sprawia trudnosc...i myślę,że powinnam wykorzystac ten czas jakos konstruktywnie ale nie jestem w stanie robic nic...nawet nic planowac nie mam weny ani sily...poprostu poszłąbym spac -najlepiej na cały dzien....nie wiem kiedy i czy wogole jeszcze nastapi taki moment...ze bede mogłą pospac dłuzej....

cod oprzepraw z rodzicami to wszystkie macie bardzo podobne sytuacje z tego co czytamwiec mysle ze w duzej mierze nasza prokrastynacja wywodzi sie z domu rodzinnego...zy któras z dziewczyn na watku chodzi obecnie na jakas terapie do psychologa?bo ja swojego czasu bylam,ale po 2 spotkaniach doszłam do wniosku,ze to nie jest to czego oczekuje i dalam sobie spokoj...
Chyba na Twoim miejscu wykorzystywalabym na odpoczynek kazda chwile gdy maluch pozwoli...sporo przeszlas, a dziecko to jest wyzwanie. Moja ma 5 lat i CZASEM da pospac do 8 ... z przerwa na awanture nocna okolo 1-2... tez chodze super wyspana...
Co do rodzicow, zgadzam sie z tym co napisalas. Coffee w zasadzie opisala moja mame.
Ja zaczelam terapie, a jestem juz po wielu. Z czesci tez zrezygnowalam, bo byly do niczego. Zobaczymy tym razem...
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 07:17   #648
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Coffee With Milk,
dziewczyny bardzo dobrze piszą.
każdy dzień, który ''odpuścisz'' sobie działa na twoją niekorzyść.
te egzaminy masz w tym tygodniu?

Kiedyś też się bardzo bałam zaliczeń czy egzaminów i czasami bywało tak,że nie chodziłam na nie.
Negatywne skutki:
-traciłam jedną możliwość podejścia do egzaminu
-jeśli byłabym jedyną osobą, która nie zdała to dla wykładowcy wyznaczanie kolejnego terminu(tylko dla mnie) było kłopotem
-wykładowca zaczął mieć do mnie negatywne podejście(bo według niego moje nieprzyjście było spowodowane fanaberią czy jakimś mało ważnym powodem).

Co mogę poradzić teraz(kiedy mam za sobą 75% sesji)?
1. chodź na zajęcia i bierz w nich udział.
Wykładowca lubi aktywnych studentów. Są onie też łatwiej zapamiętywani, co może pomóc wybrnąć z trudnej sytuacji w czasie egzaminu(ostatnio miałam egzamin z przedmiotu na którym aktywność połączona ze 100% obecnością podniosła mi nieco ocenę)
2. znajdź ulubiony przedmiot i bądź z niego najlepsza
Warto mieć taki przedmiot bo świetna ocena i pochwała wykładowcy zachęca i bardzo mobilizuje do dalszej pracy
3 chodź na egzaminy i postaraj się je zdać bez egzaminów poprawkowych
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest systematyczna praca. Wiem,że to trudne, ale dzięki temu człowiek jest mniej zestresowany(bo wie, że np.w 80% opanował materiał a nie tylko w 30%).
Systematyczność pozwala mi opanować nerwy i mieć czyste sumienie.

Nebulka, ostre stwierdzenie ale tutaj popieram Cię w 100%
Czy chcesz po doktoracie zająć się karierą naukową?


Bura Kocurka,
jaki masz temat?
Osobiście kiedy mam do opracowania jakiś temat, który jest dla mnie totalnie obcy to ''przełączam się na tryb kreta'' czyli szukam wszystkiego, co jest związane z tym tematem.
Gromadzę wszytkie materiały, czytam je w celu późniejszego naniesienia na ''mapę myśli''. Konfrontuję ze sobą wszystkie pomysły, proszę o opinię osoby siedzące w danym temacie. Metodą eliminacji pozostawiam te tematy, które otwierają dalsze perspektywy szukania. W ten sposób tworzę ''siatkę informacji'' z którego potem buduję szkielet. Na nim opieram zwykle referat/esej itp.

Pierwszym (i jednocześnie najtrudniejszym) krokiem jest zacząć.
Im bardziej będziesz to odkładać tym będzie gorzej.

karateczka000, witaj w naszym gronie

Nebulka, co do takich sytuacji to ja też baaardzo ich nie lubię, ale to co mi pomaga:
-planując wcześniej jakieś zadanie sprawdzam wszystko po kolei.
Zabawne jest to, że jak czasem czegoś nie sprawdzę to potem okazuje się,że AKURAT wtedy coś wypadło(tramwaj inaczej jeździ/sklep zamknięty itp).
-tworzę plan B(dlatego zostawianie na ostatnią chwilę jest najgorsze bo jeśli coś wypadnie to plan może totalnie się rozwalić)
-jeśli w grę wchodzi podróż to sprawdzam nie tylko połączenie, które mnie interesuje, ale też inne(które mogłyby mi pomóc jeśli to podstawowe połączenie by nie wypaliło).

Czasem jednak zdarzają się pojedyńcze sytuacje, które ciągną za sobą następne powodując, że piękny dzień z pięknymi planami zamienia się w ruinę...
Nebulka,

A ja wczoraj nie zaliczyłam kolokwium(fonetyka i fonologia).
Jednak ze spuszczoną głową mogę przyznać, że jest to moja wina.
Miałam 47%(progiem było 51%).
Teoretycznie powinnam być wściekła,ale praktycznie to jeśli nie nauczę się wiadomości z pierwszego semestru to drugi semestr (pod względem tego przedmiotu) będzie stać pod znakiem zapytania bo fonetyka i fonologia to podstawy.
Poza tym jeśli się nauczę to będę mieć szansę na 4 lub więcej, co nie obniży mi średniej(na chwilę obecną przewiduje 4,5).
Za to z informatyki dostałam piątkę.

Przede mną hiszpański i dwa inne przedmioty.
Potem czas poświęcony na przygotowanie korków i cudne popołudnie spędzone z Tż.


Dziewczyny,
chciałabym poszerzyć moją wiedzę z zakresu kultury krajów anglojęzycznych(Wielka Brytania i Stany Zjednoczone). Czy możecie polecić jakieś książki(myślę o serii z PWN ''Dzieje kultury ....''.
Oglądałam te ksiażki w księgarni i są fantastyczne,ale nie wiem jak to wygląda pod względem treści.
Jeśli któraś coś wie to proszę pisać
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 08:00   #649
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
... jestem za glupia do pracy, skoro i tak jej nie dostane, to po co w ogole probowac? ...
Glupie przekonania Coffee... Wydaja sie prawda objawiona. A to tylko zle zalozenie juz na starcie...
Bede pracowac nad tym na terapii.

---------- Dopisano o 07:08 ---------- Poprzedni post napisano o 06:43 ----------


Chyba na Twoim miejscu wykorzystywalabym na odpoczynek kazda chwile gdy maluch pozwoli...sporo przeszlas, a dziecko to jest wyzwanie. Moja ma 5 lat i CZASEM da pospac do 8 ... z przerwa na awanture nocna okolo 1-2... tez chodze super wyspana...
Co do rodzicow, zgadzam sie z tym co napisalas. Coffee w zasadzie opisala moja mame.
Ja zaczelam terapie, a jestem juz po wielu. Z czesci tez zrezygnowalam, bo byly do niczego. Zobaczymy tym razem...
no tez tak sadzę,ale jak juz sie rozbudzę to pozniej nie zasnę-miliony obrazów mi sie przesuwa przed oczami i ze spania nici..nie pocieszyąłś mnie że córa ma 5 lat i robi awantury w nocymoj od czasu narodzin nie przespał ani jednej nocki
co do terapii to ja narazie nie zamierzam zaczynac juz żadnej innej bo wiem ze i tak u mnie to nie wypali nie ma sensu..oprocz wizyty u psychiatry ktora mam zaplanowana na marzec
najgorsze w tym wszystkim dla mnie jest obecnie fakt,świadomość ze mogłabym tyle zrobić a z braku siły i organizacji i cierpliwości nie udaje mi sie nic....i zastanawiam sie czy tak właśnie było od zawsze i tego nie zauważałam bo byłam zajęta praca czy teraz sie to po prostu objawia i prawda o paskudnym''nie chce mi sie''została teraz obnażona
jak uda mi sie zrobić pranie to sie ciesze jak głupia,przecież to normalne sprawy na porządku dziennym...po prostu nie rozumiem
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 09:02   #650
gusia2011
Raczkowanie
 
Avatar gusia2011
 
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 441
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

witam nowe koleżanki

muszę się pochwalić byłam u dentysty!!! to jest sukces, ponieważ zawsze to odkładałam;/ jeszcze raz muszę isć ale najgorsze za mną!!

wczoraj z TŻtem byliśmy na zakupach walentynkowych tzn. ogólnie jakoś tego święta nie wielbimy ale może po prostu szukaliśmy powodu na drobne zakupy
i bardzo miło spędzaliśmy czas dziś pewnie powtórka jakiś spacerek czy coś... chciałabym wybrać się do kina na "i cię nie opuszczę"..podobno ładny film.

pozdrawiam miłego dnia!!!!!
gusia2011 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 09:36   #651
karateczka000
Zakorzenienie
 
Avatar karateczka000
 
Zarejestrowany: 2006-05
Lokalizacja: ~.~.~.~
Wiadomości: 6 663
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Coffee With Milk,
dziewczyny bardzo dobrze piszą.
każdy dzień, który ''odpuścisz'' sobie działa na twoją niekorzyść.
te egzaminy masz w tym tygodniu?

Kiedyś też się bardzo bałam zaliczeń czy egzaminów i czasami bywało tak,że nie chodziłam na nie.
Negatywne skutki:
-traciłam jedną możliwość podejścia do egzaminu
-jeśli byłabym jedyną osobą, która nie zdała to dla wykładowcy wyznaczanie kolejnego terminu(tylko dla mnie) było kłopotem
-wykładowca zaczął mieć do mnie negatywne podejście(bo według niego moje nieprzyjście było spowodowane fanaberią czy jakimś mało ważnym powodem).

Co mogę poradzić teraz(kiedy mam za sobą 75% sesji)?
1. chodź na zajęcia i bierz w nich udział.
Wykładowca lubi aktywnych studentów. Są onie też łatwiej zapamiętywani, co może pomóc wybrnąć z trudnej sytuacji w czasie egzaminu(ostatnio miałam egzamin z przedmiotu na którym aktywność połączona ze 100% obecnością podniosła mi nieco ocenę)
2. znajdź ulubiony przedmiot i bądź z niego najlepsza
Warto mieć taki przedmiot bo świetna ocena i pochwała wykładowcy zachęca i bardzo mobilizuje do dalszej pracy
3 chodź na egzaminy i postaraj się je zdać bez egzaminów poprawkowych
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest systematyczna praca. Wiem,że to trudne, ale dzięki temu człowiek jest mniej zestresowany(bo wie, że np.w 80% opanował materiał a nie tylko w 30%).
Systematyczność pozwala mi opanować nerwy i mieć czyste sumienie.

Nebulka, ostre stwierdzenie ale tutaj popieram Cię w 100%
Czy chcesz po doktoracie zająć się karierą naukową?


Bura Kocurka,
jaki masz temat?
Osobiście kiedy mam do opracowania jakiś temat, który jest dla mnie totalnie obcy to ''przełączam się na tryb kreta'' czyli szukam wszystkiego, co jest związane z tym tematem.
Gromadzę wszytkie materiały, czytam je w celu późniejszego naniesienia na ''mapę myśli''. Konfrontuję ze sobą wszystkie pomysły, proszę o opinię osoby siedzące w danym temacie. Metodą eliminacji pozostawiam te tematy, które otwierają dalsze perspektywy szukania. W ten sposób tworzę ''siatkę informacji'' z którego potem buduję szkielet. Na nim opieram zwykle referat/esej itp.

Pierwszym (i jednocześnie najtrudniejszym) krokiem jest zacząć.
Im bardziej będziesz to odkładać tym będzie gorzej.

karateczka000, witaj w naszym gronie

Nebulka, co do takich sytuacji to ja też baaardzo ich nie lubię, ale to co mi pomaga:
-planując wcześniej jakieś zadanie sprawdzam wszystko po kolei.
Zabawne jest to, że jak czasem czegoś nie sprawdzę to potem okazuje się,że AKURAT wtedy coś wypadło(tramwaj inaczej jeździ/sklep zamknięty itp).
-tworzę plan B(dlatego zostawianie na ostatnią chwilę jest najgorsze bo jeśli coś wypadnie to plan może totalnie się rozwalić)
-jeśli w grę wchodzi podróż to sprawdzam nie tylko połączenie, które mnie interesuje, ale też inne(które mogłyby mi pomóc jeśli to podstawowe połączenie by nie wypaliło).


Czasem jednak zdarzają się pojedyńcze sytuacje, które ciągną za sobą następne powodując, że piękny dzień z pięknymi planami zamienia się w ruinę...
Nebulka,

A ja wczoraj nie zaliczyłam kolokwium(fonetyka i fonologia).
Jednak ze spuszczoną głową mogę przyznać, że jest to moja wina.
Miałam 47%(progiem było 51%).
Teoretycznie powinnam być wściekła,ale praktycznie to jeśli nie nauczę się wiadomości z pierwszego semestru to drugi semestr (pod względem tego przedmiotu) będzie stać pod znakiem zapytania bo fonetyka i fonologia to podstawy.
Poza tym jeśli się nauczę to będę mieć szansę na 4 lub więcej, co nie obniży mi średniej(na chwilę obecną przewiduje 4,5).
Za to z informatyki dostałam piątkę.

Przede mną hiszpański i dwa inne przedmioty.
Potem czas poświęcony na przygotowanie korków i cudne popołudnie spędzone z Tż.


Dziewczyny,
chciałabym poszerzyć moją wiedzę z zakresu kultury krajów anglojęzycznych(Wielka Brytania i Stany Zjednoczone). Czy możecie polecić jakieś książki(myślę o serii z PWN ''Dzieje kultury ....''.
Oglądałam te ksiażki w księgarni i są fantastyczne,ale nie wiem jak to wygląda pod względem treści.
Jeśli któraś coś wie to proszę pisać
fonetyka i fonologia, czyżby też jakaś filologia ?

masz rację, najlepiej jest przed zapalnowaniem czegos sparwdzic wszystkie potencjalne mozliwosci

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
no tez tak sadzę,ale jak juz sie rozbudzę to pozniej nie zasnę-miliony obrazów mi sie przesuwa przed oczami i ze spania nici..nie pocieszyąłś mnie że córa ma 5 lat i robi awantury w nocymoj od czasu narodzin nie przespał ani jednej nocki
co do terapii to ja narazie nie zamierzam zaczynac juz żadnej innej bo wiem ze i tak u mnie to nie wypali nie ma sensu..oprocz wizyty u psychiatry ktora mam zaplanowana na marzec
najgorsze w tym wszystkim dla mnie jest obecnie fakt,świadomość ze mogłabym tyle zrobić a z braku siły i organizacji i cierpliwości nie udaje mi sie nic....i zastanawiam sie czy tak właśnie było od zawsze i tego nie zauważałam bo byłam zajęta praca czy teraz sie to po prostu objawia i prawda o paskudnym''nie chce mi sie''została teraz obnażona
jak uda mi sie zrobić pranie to sie ciesze jak głupia,przecież to normalne sprawy na porządku dziennym...po prostu nie rozumiem
wlasnie! mnie ta swiadomość i to, ze wiem, ze zdaję sobie sprawę, że sama z własnej winy marnuję czas, w którym mogłabym tak dużo zrobić po prostu dobija
a prania gratuluję, ja się ostatnio tez za nie zbieralami i zabieralam, ale w koncu zrobilam..

Cytat:
Napisane przez gusia2011 Pokaż wiadomość
witam nowe koleżanki

muszę się pochwalić byłam u dentysty!!! to jest sukces, ponieważ zawsze to odkładałam;/ jeszcze raz muszę isć ale najgorsze za mną!!

wczoraj z TŻtem byliśmy na zakupach walentynkowych tzn. ogólnie jakoś tego święta nie wielbimy ale może po prostu szukaliśmy powodu na drobne zakupy
i bardzo miło spędzaliśmy czas dziś pewnie powtórka jakiś spacerek czy coś... chciałabym wybrać się do kina na "i cię nie opuszczę"..podobno ładny film.

pozdrawiam miłego dnia!!!!!
i dentysty rowniez gratuluję, teraz juz masz jedną z waznych sparw zalatwioną

Moim dzisiejszym sukcesem jest samo to, że wstalam tak jak sobie wczoraj zaplanowalam, o 8 w dzien wolny, i mam zamiar nie zmarnowac tego dnia!

Dziewczyny, ostatnio zaczelam sie zastanawiac, czy to jest normalne tworzenie sobie czy to w glowie czy na kartce listy rzeczy, które ma się do zrobienia?? Mam takie myśli, ze to planowanie sobie zadan jest trochę schizowe, bo to wygląda z boku tak, ze dzien polega na skreslaniu zadan z listy. Jednoczesnie wiem tez, ze taka lista pomaga i bez niej było by gorzej się zorganizowac..
__________________
~.~.~.~.~.~.~.~.~.~



Edytowane przez karateczka000
Czas edycji: 2012-02-12 o 09:42
karateczka000 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 10:02   #652
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cześć!
Witam nowe dziewczyny

W ciągu weekendu ogarnęłam sporo spraw związanych z remontem kuchni: wybrałam projekt, materiały, mechanizmy do szafek, wybrałam płytę grzewczą, zlewozmywak, zmywarkę, zastanawiam się jeszcze nad piekarnikiem, pochłaniaczem i baterią.
Jak to jest, że sprawy dużego kalibru, mimo dylematów, jestem w stanie ogarnąć bez większego problemu, a sprawy dużo mniejszej wagi, takie jak "zadzwonić gdzieś, żeby" i inne drobne związane z moją pracą, czy życiem codziennym przychodzą mi z wielkim trudem? Czasem naprawdę nie mogę uwierzyć, w jaki sposób wybrałam (bo w zasadzie ja to zrobiłam, nie TŻ) mieszkanie, załatwiłam kredyt, znalazłam ekipę remontową, zrobiłam remont w większości pomieszczeń, dobrałam glazurę i farby w ciągu 30 minut do całego mieszkania.... a od półtora roku nie potrafię kupić zasłonki do pokoju... o co tu chodzi?


Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość

Zdalam wczoraj test, prezentacja tez poszla dobrze, ogolnie milo sie rozmawialo z promotorami.

Dzis zrobilam zakupy, zjadlam dobry obiad, popracuje teraz troche, dokoncze prezentacje i.. do tego ufarbowalam wlosy chcialam (troszke zazdroscilam Patri, ze ona taki kameleon z tymi fryzurami; kolorami itd...) chcialam po raz pierwszy od jakis 15 lat ufarbowac sie na cos innego. No i mial to byc zloty braz. dupa wyszla, bo mam zloty braz na czubku, a reszta to jest mieszanina baklazana i zlotego brazu, wiec wygladam jak... ech, szkoda slow.

Wczoraj mialam taka sytuacje, ktora wprawia mnie w nastroj 'lezec na chodniku, walic piesciami w ziemie i krzyczec'.

Prezent nie zapakowany, trudno...
Dobrze, że prezentacja i rozmowa się udały
Przykry zbieg sytuacji i okoliczności - też czasem tak mam w najmniej odpowiednich sytuacjach.

Złoty brąz? Też mam zamiar taki sobie dziś zrobić, ciekawe, co wyjdzie

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Hmm...
Sprawa wygląda tak, że nie miałam żadnego wpływu na mój temat...i tak, nie do końca mi się podoba. Uważam, że dostałam najtrudniejszy temat ze wszystkich osób - myślę, że mnie przerasta. Tym samym mam przeczucie, że jestem niesprawiedliwie traktowana, skoro dostałam TAK TRUDNY temat, na który jestem za głupia, a inni mają łatwiej i mają tyle samo czasu (oczywiście zdaję sobie sprawę, że moja opiekunka stwierdziłaby, że każdy ma tak samo trudny temat...jednak ja uważam inaczej i już).
Największym problemem z moją pracą jest taki...że nie wiem o czym pisać. To jest największy kłopot...gdybym tylko wiedziała o czym pisać, byłoby mi dużo łatwiej. A tymczasem jak siadam by coś sklecić...to kończy się tak, że się miotam przez 2 godziny i nic z tego nie wynika.
Nie otrzymałam dostatecznej ilości rad co z tym tematem zrobić (bo i nie pytałam odpowiednio wcześnie...) a teraz zwyczajnie boję się o coś zapytać, bo powinnam mieć to już gotowe, więc to nie czas na pytania
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale nie fiksuj się na stopniu trudności tematu.
W pełni rozumiem Twoją blokadę z zadawaniem pytań, ja też tak mam. Odwlekam, odwlekam - a później zostaje mi tak mało czasu, że wstyd mi pytać o bazowe kwestie, bo powinnam być już zaawansowana w temacie. I jakoś muszę sobie sama poradzić... i radzę. Ty też dasz sobie radę

Nie wiesz, co pisać... Masz w ogóle plan pracy? Czy nie wiesz, co pisać już w obrębie rozdziałów i podrozdziałów?
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 10:34   #653
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziewczyny, mam dół. Wraca mi samopoczucie z października, czuję jakby ktoś ze mnie pół krwi spuścił. Nie mam siły, czuję że zadania mnie przerastają, jest już za późno. Nie jestem w stanie tego ogarnąć, pojechanie gdzieś wydaje mi się ponad moje siły. Siedzę w domu, a to mi nie pomaga. Wstanę i najchętniej bym się znów położyła, nawet niekoniecznie schowała pod kołdrę, mogę leżeć/siedzieć i patrzeć w ścianę. I tak płynie już tydzień ponad. Zastanawiam się czy lęk mnie nie paraliżuje. Czy nie zwiększyć dawki leku. I znowu jest mi ciągle zimno (w mieszkaniu mam ciepło). Jakbym nie miała grzania w środku. Co robić? ;(
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 11:23   #654
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Dziewczyny, mam dół. Wraca mi samopoczucie z października, czuję jakby ktoś ze mnie pół krwi spuścił. Nie mam siły, czuję że zadania mnie przerastają, jest już za późno. Nie jestem w stanie tego ogarnąć, pojechanie gdzieś wydaje mi się ponad moje siły. Siedzę w domu, a to mi nie pomaga. Wstanę i najchętniej bym się znów położyła, nawet niekoniecznie schowała pod kołdrę, mogę leżeć/siedzieć i patrzeć w ścianę. I tak płynie już tydzień ponad. Zastanawiam się czy lęk mnie nie paraliżuje. Czy nie zwiększyć dawki leku. I znowu jest mi ciągle zimno (w mieszkaniu mam ciepło). Jakbym nie miała grzania w środku. Co robić? ;(
Halimko, nie wiem za bardzo co Ci doradzić Jakie bierzesz leki? Od psychiatry? Najlepiej żebyś jego się poradziła, czy zwiększyć dawkę czy nie. Co do zadań, które wydaje Ci się, że Cię przerastają, to może spróbuj robić jedną, nawet łatwą, rzecz dziennie, powolutku i z odpoczynkami, jeśli potrzebujesz, ale coś rób. I, jeśli to możliwe, nie siedź w domu, umów się z kimś w kawiarni, tak żebyś już musiała się ubrać, umalować i wyjść.

Coffee, takimi stwierdzeniami typu "nie nadaję się na studia" sama siebie straszysz i utrudniasz życie, które pewnie bez tego też jest dostatecznie trudne Jestem pewna że umiesz się uczyć, po prostu daj sobie więcej czasu na opanowanie materiału, może po prostu nie możesz się teraz dobrze skoncentrować (też nie najlepiej z moją koncentracją ostatnio, zwalam to na pogodę)

---------- Dopisano o 11:23 ---------- Poprzedni post napisano o 11:00 ----------

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość

A ja wczoraj nie zaliczyłam kolokwium(fonetyka i fonologia).
Jednak ze spuszczoną głową mogę przyznać, że jest to moja wina.
Miałam 47%(progiem było 51%).
Teoretycznie powinnam być wściekła,ale praktycznie to jeśli nie nauczę się wiadomości z pierwszego semestru to drugi semestr (pod względem tego przedmiotu) będzie stać pod znakiem zapytania bo fonetyka i fonologia to podstawy.


Dziewczyny,
chciałabym poszerzyć moją wiedzę z zakresu kultury krajów anglojęzycznych(Wielka Brytania i Stany Zjednoczone). Czy możecie polecić jakieś książki(myślę o serii z PWN ''Dzieje kultury ....''.
Oglądałam te ksiażki w księgarni i są fantastyczne,ale nie wiem jak to wygląda pod względem treści.
Jeśli któraś coś wie to proszę pisać
Lasubmersion, bardzo podoba mi się Twoje podejście do tego niezaliczonego kolokwium - jako motywację do lepszego nauczenia się, a nie porażkę. Mam pytanie - z czego i jak uczysz się fonetyki? Znam dobrze ang, ale akurat ten dział jest niestety najmniej mi znany.

A co dokładnie Cię interesuje z kultury? Mój TŻ kończył amerykanistykę (hobbystycznie, historia USA go fascynuje), mogłabym się go zapytać jak wróci. Jeśli chodzi o kulturę UK, to polecam bloga:

http://blog.inkyfool.com/

to jest wprawdzie o etymologii różnych przysłów i idiomów w angielskim, no ale wyrażenia te brały się z różnych powieści, wydarzeń historycznych itd., więc sporo można się o kulturze dowiedzieć. Oglądałam też kiedyś cykl filmów BBC o historii Wielkiej Brytanii prowadzony przez Simona Shamę (jest na chomiku), a sporo angielskich powieści, na które sama nigdy pewnie bym nie natrafiła, wynalazłam na blogu "miasto książek", prowadzonym przez dziewczynę, która wykłada literaturę ang. A czytałaś może "Zatrute ciasteczko" (The Sweetness at The Bottom of a Pie) A. Bradleya i dalsze części? Trochę dziecinne, ale polecam, super oddany klimat angielskiej prowincji lat 50, mnóstwo aluzji literackich i przeurocza główna bohaterka (lat 11).
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 11:28   #655
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Coffee With Milk,
dziewczyny bardzo dobrze piszą.
każdy dzień, który ''odpuścisz'' sobie działa na twoją niekorzyść.
te egzaminy masz w tym tygodniu?

Kiedyś też się bardzo bałam zaliczeń czy egzaminów i czasami bywało tak,że nie chodziłam na nie.
Negatywne skutki:
-traciłam jedną możliwość podejścia do egzaminu
-jeśli byłabym jedyną osobą, która nie zdała to dla wykładowcy wyznaczanie kolejnego terminu(tylko dla mnie) było kłopotem
-wykładowca zaczął mieć do mnie negatywne podejście(bo według niego moje nieprzyjście było spowodowane fanaberią czy jakimś mało ważnym powodem).

Co mogę poradzić teraz(kiedy mam za sobą 75% sesji)?
1. chodź na zajęcia i bierz w nich udział.
Wykładowca lubi aktywnych studentów. Są onie też łatwiej zapamiętywani, co może pomóc wybrnąć z trudnej sytuacji w czasie egzaminu(ostatnio miałam egzamin z przedmiotu na którym aktywność połączona ze 100% obecnością podniosła mi nieco ocenę)
2. znajdź ulubiony przedmiot i bądź z niego najlepsza
Warto mieć taki przedmiot bo świetna ocena i pochwała wykładowcy zachęca i bardzo mobilizuje do dalszej pracy
3 chodź na egzaminy i postaraj się je zdać bez egzaminów poprawkowych
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest systematyczna praca. Wiem,że to trudne, ale dzięki temu człowiek jest mniej zestresowany(bo wie, że np.w 80% opanował materiał a nie tylko w 30%).
Systematyczność pozwala mi opanować nerwy i mieć czyste sumienie.

Nebulka, ostre stwierdzenie ale tutaj popieram Cię w 100%
Czy chcesz po doktoracie zająć się karierą naukową?



karateczka000, witaj w naszym gronie

Nebulka, co do takich sytuacji to ja też baaardzo ich nie lubię, ale to co mi pomaga:
-planując wcześniej jakieś zadanie sprawdzam wszystko po kolei.
Zabawne jest to, że jak czasem czegoś nie sprawdzę to potem okazuje się,że AKURAT wtedy coś wypadło(tramwaj inaczej jeździ/sklep zamknięty itp).
-tworzę plan B(dlatego zostawianie na ostatnią chwilę jest najgorsze bo jeśli coś wypadnie to plan może totalnie się rozwalić)
-jeśli w grę wchodzi podróż to sprawdzam nie tylko połączenie, które mnie interesuje, ale też inne(które mogłyby mi pomóc jeśli to podstawowe połączenie by nie wypaliło).

Czasem jednak zdarzają się pojedyńcze sytuacje, które ciągną za sobą następne powodując, że piękny dzień z pięknymi planami zamienia się w ruinę...
Nebulka,
Wiem, ze to troszke surowe stwierdzenie, zastanawialam sie nawet czy to pisac...ale taka jest prawda. Kazdemu studentowi brakuje kompetencji by ocenic czy jest za glupi, czy nie. Mozemy tylko oceniac wklad wlasny w studia. Ale zakladanie, ze nie zdam, bo 'jestem za glupia nawet jak sie bede uczyc' jest naprawde nierozsadne.
Tak chcialabym rozwijac swoja kariere naukowa. Mimo iz jest wiele wad takiej kariery (trzeba miec twarda reke i twardy tylek do pozyskiwania grantow i nastepnie ich rozdzielania, umiejetnosci menagerskie sa bardzo wskazane, oraz umiejetnosc interpersonalne jak najbardziej, czasem bardzo silna i niezdrowa rywalizacja...no i oczywiscie wysoka kultura osobista)...to widze mnostwo zalet, ktore daja mi duzo satysfakcji.

Gratuluje jednego egzaminu, za kolejny trzymam kciuki, no i czekam na relacje wieczorkiem )

CO do planu B i przygotowania - jak najbardziej, zazwyczaj tak robie, jednak jak ja koncze prace o 17, akurat w pt skonczylam o 17.30 to naprawde cudem udaje sie zdarzyc gdziekolwiek, niezaleznie od planu a czy b - wszystko zamykaja o 18. a akurat piatek byl tak dziki, ze nie moglam wyjsc wczesniej, a w poprzednie dni nie chcialam za bardzo tracic kasy by jechac tylko po to do samego centrum (4£ podroz w dwie strony...a za tyle to ja mam jedzenia na 4 dni). no i tak to wyglada.

Witam nowe

Lista na dzis jest ogromna, bo wczoraj prawie nic nie zrobilam (

PREZENTACJA
*wybrac zdjecia FIB
*opracowac ze dwa slajdy z FIB
*zmierzyc spacing dla orientacji 001
*obrobic 001 w Photoshopie
*poprawic wielkosc zdjec dufrakcyjnych
*poprawic markery
*dodac animacje
*napisac drobne przemowienie, by wiedziec co chcialabym w ogole powiedziec...

Przygotowania siebie do podrozy:
*paznokcie
*Depilacja
*peeling stop + kapiel w soli + pedicure
*spakowac sie
*znalezc paszport
*odprawic sie
*dokumenty zgrac na komputer
*spakowac swieczke i zapalniczke
*wino i korkociag
*talerzyk i noz
*spakowac kosmetyki, pomadki, inne duperele
*wziac papiery na lotnisko
*spakowac dysk


Na razie to tyle... MUSZE TO DZIS ZROBIC BO WCZORAJ wykonywalam same nieistotne rzeczy jak zmiane czcionki na prezentacji itd....
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 11:45   #656
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Lasubmersion - to z czym mam trudność w napisaniu odnosi się do wstępu. Ponieważ temat całej pracy wszyscy mamy bardzo podobny, praktycznie pracujemy tylko na innych odmianach roślin. Natomiast każdy pisze o czymś innym na wstępie i...no nie wiem czy ja mam czas na bycie kretem. Wydaje mi się, że nie bardzo

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale nie fiksuj się na stopniu trudności tematu.
W pełni rozumiem Twoją blokadę z zadawaniem pytań, ja też tak mam. Odwlekam, odwlekam - a później zostaje mi tak mało czasu, że wstyd mi pytać o bazowe kwestie, bo powinnam być już zaawansowana w temacie. I jakoś muszę sobie sama poradzić... i radzę. Ty też dasz sobie radę

Nie wiesz, co pisać... Masz w ogóle plan pracy? Czy nie wiesz, co pisać już w obrębie rozdziałów i podrozdziałów?
No cóż...miałam już problem na etapie tworzenia szczegółowego konspektu...i tak na dobrą sprawę go nie zrobiłam. Mówiłam wtedy opiekunce, że tak serio, to nie potrafię stwierdzić o czym powinnam pisać, ale nie pomogła mi wtedy Szczerze mówiąc, to mam wrażenie, że ona sama nie wie co by chciała zobaczyć w tej pracy i ile to w rzeczywistości jest danych (np. mam taką pracę, z której stwierdziła, że powinnam wziąć wyniki...tylko jest ich naprawdę ogrom i myślę, że branie ich wszystkich nie ma sensu. Ale teraz powinnam mieć je zrobione i zwyczajnie wstyd mi zapytać co mam z nimi zrobić ) Później zmieniłam trochę koncepcję, pytałam jej się czy mogę o czymś tam innym pisać, a ona, że musi być o tamtym wcześniej napisane, bo to jest na temat, ale jeśli chcę, to mogę o tym drugim też pisać...i w rezultacie już kompletnie zgłupiałam i nie wiedziałam o czym pisać, więc rzuciłam to w kąt i zajęłam się sesją na drugim kierunku...i teraz mam przekichane, bo zostało mi za mało czasu, a opiekunka jeszcze skróciła termin o kilka dni (dla mnie to katastrofa...)

Przepraszam za chaos mojej wypowiedzi...
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2012-02-12 o 11:49
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 11:48   #657
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Co mogę poradzić teraz(kiedy mam za sobą 75% sesji)?
1. chodź na zajęcia i bierz w nich udział.
Wykładowca lubi aktywnych studentów. Są onie też łatwiej zapamiętywani, co może pomóc wybrnąć z trudnej sytuacji w czasie egzaminu(ostatnio miałam egzamin z przedmiotu na którym aktywność połączona ze 100% obecnością podniosła mi nieco ocenę)
2. znajdź ulubiony przedmiot i bądź z niego najlepsza
Warto mieć taki przedmiot bo świetna ocena i pochwała wykładowcy zachęca i bardzo mobilizuje do dalszej pracy
3 chodź na egzaminy i postaraj się je zdać bez egzaminów poprawkowych
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest systematyczna praca. Wiem,że to trudne, ale dzięki temu człowiek jest mniej zestresowany(bo wie, że np.w 80% opanował materiał a nie tylko w 30%).
Systematyczność pozwala mi opanować nerwy i mieć czyste sumienie.
bardzo dobre podejście, ja sama chyba muszę takie w końcu zastosować...
Cytat:
Napisane przez gusia2011 Pokaż wiadomość
muszę się pochwalić byłam u dentysty!!! to jest sukces, ponieważ zawsze to odkładałam;/ jeszcze raz muszę isć ale najgorsze za mną!!
gratuluję sukcesu
Cytat:
Napisane przez karateczka000 Pokaż wiadomość
Dziewczyny, ostatnio zaczelam sie zastanawiac, czy to jest normalne tworzenie sobie czy to w glowie czy na kartce listy rzeczy, które ma się do zrobienia?? Mam takie myśli, ze to planowanie sobie zadan jest trochę schizowe, bo to wygląda z boku tak, ze dzien polega na skreslaniu zadan z listy. Jednoczesnie wiem tez, ze taka lista pomaga i bez niej było by gorzej się zorganizowac..
moim zdaniem taka lista jest jak najbardziej normalna, a w moim przypadku wręcz niezbędna. często zapominam o jakichś sprawach do zrealizowania w natłoku obowiązków więc miło jest miec takie przypomnienie pod ręką.

Dziewczyny powiedzcie mi czy to normalne że przyjaciółka już 5 raz odwółuje nasze spotkanie? Ja wiem, że ma do przyjechania do mnie 200km i może nie ma super warunków, ale umawiamy się od września i zawsze jej coś wypada, a to jest chora, a to nie ma kasy, a to musi być w pracy... sama nie wiem co o tym mysleć, bo ma być moja druhną na ślubie a nawet nie mogę jej przedstawić koncepcji ślubu... nie widziałam się z nią rok, jest mi przykro że ciągle coś wypada... nie wiem nawet jak do tej sprawy podejść, poradzicie coś?
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 12:05   #658
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Dziękuję dziewczyny za gratulacje. Chyba zaczynam powoli się cieszyć z tej pracy, choć nadal nie umiem sobie wyobrazić "jak to będzie" - zakres obowiązków będzie bowiem zupełnie inny niż na stażu. Nebulko, praca o tyle fajna, że zasadniczo zgodna z profilem moich studiów i będzie przynajmniej w jakimś stopniu dotyczyć tego, czym się interesuję i na czym się znam, a ponieważ kończyłam studia wybitnie humanistyczne, to można powiedzieć, że jestem megaszczęściarą.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
chciałabym poszerzyć moją wiedzę z zakresu kultury krajów anglojęzycznych(Wielka Brytania i Stany Zjednoczone). Czy możecie polecić jakieś książki(myślę o serii z PWN ''Dzieje kultury ....''.
Oglądałam te ksiażki w księgarni i są fantastyczne,ale nie wiem jak to wygląda pod względem treści. Jeśli któraś coś wie to proszę pisać
Czytam właśnie Dzieje kultury brytyjskiej (jestem w jakiejś 1/4, połowa XVII w.) i bardzo mi się podoba. Ładny styl, ładna równowaga między tłumaczeniem wydarzeń historycznych i ich odbicia w kulturze, dużo informacji o najróżniejszych przedstawicielach różnych dziedzin sztuki, ale też np. o życiu codziennym, ubiorze itd. Autor nie pisze tylko o Anglii, ale też o Szkocji i Walii. Minusem może być skrótowość, którą jednak trzeba było zastosować przy tego typu książce (zauważyłam, że autor lubi chyba XIX w., bo o nim jest bardzo dużo - nie mogę się już doczekać ). Myślę, że to dobry punkt wyjścia do poszerzania wiedzy o kulturze brytyjskiej, jest duża bibliografia na końcu, więc ew. do Twoich studiów czy pisania mgr mogłabyś nawet sobie sprowadzić te książki po angielsku.
Swoją drogą, jest taka księgarnia brytyjska, Book Depository, która ma darmową wysyłkę do Polski i mnóstwo promocji - POLECAM ją).
Czytałam z tej serii również Dzieje kultury francuskiej, ale ponieważ była to książka pisana przez wielu autorów, okazała się bardzo nieówna. Aż do Rewolucji była napisana świetnie, ale potem niestety za XIX w. wziął się autor o kiepskim stylu i mi popsuł zabawę... :<

Halimaaa - właśnie opisałaś cały mój styczeń i połowę lutego. Miałam tyle planów, a nie zrobiłam nic. Konto w banku od dwóch tygodni zakładam. Wczoraj przeleżałam w łózku jakieś 5 godzin, wmawiając sobie i rodzinie, że jestem chora (taaa, katar plus kichanie to już na pewno ciężka choroba obłożna). Mam taką teorię, że ogarnięcie siebie to jak jazda na rowerze - trzeba pedałować, żeby iść do przodu. Im mniej człowiek robi, tym trudniej utrzymać się w pionie. A jak już się nabierze prędkości, pedałowanie robi się dziwnie łatwe. Tyle ze ja jak na razie mam wrażenie, że leżę sobie na poboczu i nie bedę wstawać do tak prozaicznych czynności jak wizyta w banku...

Coffe with milk - miałam strategię taką, że czytałam raz podkreślając markerami CAŁY materiał, potem czytałam drugi już rozdziałami, powtarzając sobie najważniejsze rzecyz, a potem jeszcze wyrywkowo i przed samym egzaminem skanowałam materiał "ocznie".
Ogólnie powiem Ci jeszcze tak - po powrocie z erasmusa, kiedy cały rok nic nie robiłam, myślałam że umrę i że mój mózg przez ten rok wyparował. Na serio, trudno mi było się nauczyć CZEGOKOLWIEK. Odzwyczaiłam się od nauki. Potem to wróciło na szczęście, ale trzeba było się na powrót przyzwyczaić. I chyba tu też działa zasada, że im więcej się uczysz, tym łatwiej ci to przychodzi.
(Niedawno musiałam sie nauczyć paru stron na egzamin na studiach podyplomowych. Materiał taki, że chapnęłabym go w godzinę na moich studiach magisterskich, ale po roku od obrony, ja... nie zapamiętywałam nic, dosłownie. Wielka mordęga i błe-niechciejstwo.)
Aaa, mi jeszcze pomagało pisanie na fejsie jak to bardzo cierpię i ile musze się uczyć, inni też pisali że cierpią i było mi raźniej.

Amitri - Erasmus jest tak zrobiony, że na wyjeździe musisz zaliczyć odpowiednią porcję ECTSów, którą honoruje Twoja uczelnia i która zalicza ci dzięki temu semestr/dwa semestry. U mnie było tak, że oprócz przywiezionych z zagranicy ECTSów trzeba było zdać jeden egzamin na semestr z podstawy programowej, czyli po roku na erasmusie musiałam jeszcze w trybie indywidualnym zdawać dwa egaminy. W moim przypadku było tak, że we Francji oblałam jeden exam, więc mogłam brakującą porcję ECTSów dołożyć zdając w Polsce dodatkowy, trzeci egzamin. U mnie było to tak zorganizowane, że mogłam zdawać sam exam, bez chodzenia na ćwiczenia, zdawania kolokwiów itd... aczkolwiek jeden z przedmiotów był tak fajny że dobrowolnie chodziłam na ćwiczenia z młodszym rokiem i zdałam normalnie egzamin razem z nimi.
No i strata czasu to chyba nie jest, bo nie czytałabym teraz książek po francusku gdyby nie tamten wyjazd (Jechałam z poziomem B1, wracałam z C1 ).
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 12:08   #659
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

No cóż...miałam już problem na etapie tworzenia szczegółowego konspektu...i tak na dobrą sprawę go nie zrobiłam. Mówiłam wtedy opiekunce, że tak serio, to nie potrafię stwierdzić o czym powinnam pisać, ale nie pomogła mi wtedy Szczerze mówiąc, to mam wrażenie, że ona sama nie wie co by chciała zobaczyć w tej pracy i ile to w rzeczywistości jest danych (np. mam taką pracę, z której stwierdziła, że powinnam wziąć wyniki...tylko jest ich naprawdę ogrom i myślę, że branie ich wszystkich nie ma sensu. Ale teraz powinnam mieć je zrobione i zwyczajnie wstyd mi zapytać co mam z nimi zrobić ) Później zmieniłam trochę koncepcję, pytałam jej się czy mogę o czymś tam innym pisać, a ona, że musi być o tamtym wcześniej napisane, bo to jest na temat, ale jeśli chcę, to mogę o tym drugim też pisać...i w rezultacie już kompletnie zgłupiałam i nie wiedziałam o czym pisać, więc rzuciłam to w kąt i zajęłam się sesją na drugim kierunku...i teraz mam przekichane, bo zostało mi za mało czasu, a opiekunka jeszcze skróciła termin o kilka dni (dla mnie to katastrofa...)

Przepraszam za chaos mojej wypowiedzi...
Piszesz dość ogólne (rozumiem, nie jesteśmy w temacie, etc.), ale na tej podstawie wydaje mi się, że musisz po prostu przyjąć do wiadomości, że od Ciebie i Twoich decyzji zależy kształt tej pracy. Zrób z tematem, co chcesz Zbuduj swoją koncepcję, jak czujesz, jak Ci się wydaje...
Konspekt uważam za coś bazowego. To tak jak z listą rzeczy do wykonania na dany dzień... Ułatwia, ukierunkowuje.
Myślę, że łatwiej Ci będzie ruszyć, jeśli zbudujesz plan.

Co do wstępu... często pisze się go na końcu. Może w Twoim przypadku też to będzie lepsze rozwiązanie?

Ogólna struktura pracy empirycznej jest stała: wprowadzenie do tematu (teoria, wyjaśnienie pojęć), metodologia badań, prezentowanie wyników, wnioski/dyskusja. Jeśli w Twojej dziedzinie ta struktura wygląda inaczej, ale jest Ci znana, to to już coś - najbardziej ogólny plan.

Samodzielność w takich sytuacjach jest trudna, ale jeśli nie ma wyjścia? - poczuj się jak twórca swojej własnej, autorskiej koncepcji, bez myślenia o tym, co promotorka "chce" zobaczyć - bo przecież nie wiesz i na 100% tego nie zrekonstruujesz sama.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-12, 12:51   #660
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Amitri Pokaż wiadomość
Coffee With Milk to złe założenie, bo jest wręcz przeciwnie. Potrzebujesz więcej się uczyć po prostu, a każdy dzień nic nierobienia działa na Twoją niekorzyść. Jeżeli godzina to za mało to poświęć trzy. Po tym czasie okaże się, że jednak czegoś się nauczyłaś. Czyli to nie fatum a raczej potrzeba większej ilości czasu. Przynajmniej ja tak mam. Głowa do góry!
No właśnie, potrzebuję więcej czasu na naukę, ale tego czasu nie mam, bo jak zwykle zabieram się za wszystko na ostatnią chwilę Egzamin jutro (i to poprawka, bo na I termin wcale nie poszłam ), a moja nauka leży i kwiczy. Umiem może z 10% materiału.... A gdzie pozostałe 90%? Już parę razy przeszła mi przez głowę myśl: "Nie pójdę wcale, bo po co? Skoro i tak nie zdam' i 'Nie uczę się, bo i tak już się nie nauczę'


Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
nie Tobie oceniac czy zdasz czy nie. To raczej rola prowadzacego. Przygotuj sie na tyle na ile dasz rade i idz. Po prostu.

Fairytale - gratuluje pracy, powiesz cos wiecej co to i gdzie to? Cieszysz sie? to jest cos co chcialabys robic ?

Zdalam wczoraj test, prezentacja tez poszla dobrze, ogolnie milo sie rozmawialo z promotorami.

Dzis zrobilam zakupy, zjadlam dobry obiad, popracuje teraz troche, dokoncze prezentacje i.. do tego ufarbowalam wlosy chcialam (troszke zazdroscilam Patri, ze ona taki kameleon z tymi fryzurami; kolorami itd...) chcialam po raz pierwszy od jakis 15 lat ufarbowac sie na cos innego. No i mial to byc zloty braz. dupa wyszla, bo mam zloty braz na czubku, a reszta to jest mieszanina baklazana i zlotego brazu, wiec wygladam jak... ech, szkoda slow.

Wczoraj mialam taka sytuacje, ktora wprawia mnie w nastroj 'lezec na chodniku, walic piesciami w ziemie i krzyczec'. Otoz chcialam po pracy pojechac zapakowac prezent urodzinowy dla mojego TZta. Jedyne miejsce w Glasgow, ktore udalo mi sie znalezc - galeria handlowa, pakuja tam prezenty. Ok, wsiadlam w metro - ta stacja na ktorej mialam wysiasc nieczynna. DObra, dojde z nastepnej, to nie tak daleko. Wychodze, ide...policja zamknela caly kwadrat, kilka ulic naokolo tej galerii. Da sie wejsc jedynei od drugiej strony. Biegusiem obiegam DWA DWORCE KOLEJOWE (mialam w zasadzie 30 min) dochodze do galerii 18.00. co sie okazuje, galeria czynna do 18.00....niedojrze, ze nie poszlam do domu, mialam ze soba ciezkiego jak skurczysyn laptopa, plecak pelen papierow, inne duperele.. i 2h wolnego, gdzie wszystko jest zamkniete. W sensie wszystkie sklepy. Poszlam wiec z moja grypka zoladkowa na pizze i wino. Grypka sie chyba najadla bo dzis juz jest ok. Ale nie lubie takich akcji, ze bardzo mi na czyms zalezy, a co chwila wyskakuja NOWE demotywujace, bardzo wkurzajace rzeczy.

Prezent nie zapakowany, trudno...

A i jeszcze Coffee powiem CI jedna rzecz - czesto sie zdarza tak, ze gdy material jest bardzo obszerny musimy poswieci na neigo wiecej czasu. na poczatku wrazenie jest jednoznaczne - nie damy rady, tragedia, co ja tu robie...Ale jezeli sie zmobilizujemy, po pewnym czasie nie jest az tak fatalnie. Wierze w Ciebie.
Właśnie to jest najgorszy przedmiot Męczę się z nim od zeszłego roku, ale dlaczego się męczę? Dlatego, że nawet nie podchodziłam do egzaminów, bo za każdym razem wyszłam z założenia 'po co? skoro i tak go nie zdam'....

Gratuluję zdanego testu i udanej prezentacji

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Często mam takie myśli...właściwie jedyne co mi pomaga, to myślenie, że głupsi i mniej ambitni ode mnie zdawali...może Tobie pomoże? Bo ja wierzę, że jesteś zdolna i tylko tak Ci się zdaje, że się nie nadajesz
Dziękuję, że we mnie wierzysz, bo u mnie z tą wiarą w siebie ciężko A moja głupie myślenie, że ktoś mniej ambitny i głupi zdał jest takie: 'Miał szczęście! Udało mu się. A ja mam zawsze pecha, więc i tak mi się nie uda'

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
... jestem za glupia do pracy, skoro i tak jej nie dostane, to po co w ogole probowac? ...
Glupie przekonania Coffee... Wydaja sie prawda objawiona. A to tylko zle zalozenie juz na starcie...
Bede pracowac nad tym na terapii.

---------- Dopisano o 07:08 ---------- Poprzedni post napisano o 06:43 ----------


Chyba na Twoim miejscu wykorzystywalabym na odpoczynek kazda chwile gdy maluch pozwoli...sporo przeszlas, a dziecko to jest wyzwanie. Moja ma 5 lat i CZASEM da pospac do 8 ... z przerwa na awanture nocna okolo 1-2... tez chodze super wyspana...
Co do rodzicow, zgadzam sie z tym co napisalas. Coffee w zasadzie opisala moja mame.
Ja zaczelam terapie, a jestem juz po wielu. Z czesci tez zrezygnowalam, bo byly do niczego. Zobaczymy tym razem...
Staram się odcinać od gadania mamy w taki sposób, że gdy zadzwoni, rozmawiamy i zaczyna prawić swoje kazania, to po prostu mówię 'Kończę. Cześć' i się rozłączam, bo wiem, że inaczej zaraz będzie dzika awantura przez telefon
Niestety nie zawsze to działa, np. jak jestem w domu... I z resztą czasem ona nic nie musi powiedzieć, a ja wiem, co by powiedziała i i myślę, że ona myśli, że ja jestem beznadziejna, że do niczego się nie nadaje itd. Jak wyłączyć myślenie?

Cytat:
Napisane przez karateczka000 Pokaż wiadomość
Dziewczyny, jak się cieszę, że znalazłam taki wątek na wizazu!!!! i to calkiem przypadkowo...

U siebie juz od dawna zauwazylam tendencję do odkładania wszystkiego na pozniej, na lepszy moment, na odpowiedniejszą porę, "po co się spieszyc ze zrobieniem czegos, przeciez mam czas", a gdy przychodzi co do czego to ......
Co gorsza mam wrazenie, ze czas przecieka mi przez palce, a w zyciu jest przeciez tyle pięknych no i waznych rzeczy do zrobienia.

Wszystko co mam zrobic zapisuję sobie na karteczkach, bo inaczej po prostu nie wiem za co się zabrac ...

Dlatego mam nadzieję, ze mogę dołączyc do wątku ?


Egzaminy pozdawane, konczy mi się przerwa międzysemestralna, a ostatnie kilka dni z rzędu po prostu zmarnowalam, nie zrobilam nic konstruktywnego, jestem przez to na samą siebie cholernie zła, nie potrafię się zmotywować. Dziś dostałam nie wiem dlaczego, jakiegoś kopa psychicznego !!!!!, powiedziałam sobie DOŚĆ, od tego semestru zapisuję się na siłownię lub basen, a do tego, jak zrobi się cieplej będę kontynuowała jazdę na rowerze (przed rokiem akademickim jezdzilam minimum godzine dziennie i ogolnie prowadzilam bardzo sportowy tryb zycia)

Mam nadzieje, ze ten watek mi pomoże wziąć się w garsć
Witaj
Też zamierzam zacząć uprawiać sport od marca, może zmobilizujemy się razem?

Gratuluję zdanych egzaminów

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Coffee With Milk,
dziewczyny bardzo dobrze piszą.
każdy dzień, który ''odpuścisz'' sobie działa na twoją niekorzyść.
te egzaminy masz w tym tygodniu?

Kiedyś też się bardzo bałam zaliczeń czy egzaminów i czasami bywało tak,że nie chodziłam na nie.
Negatywne skutki:
-traciłam jedną możliwość podejścia do egzaminu
-jeśli byłabym jedyną osobą, która nie zdała to dla wykładowcy wyznaczanie kolejnego terminu(tylko dla mnie) było kłopotem
-wykładowca zaczął mieć do mnie negatywne podejście(bo według niego moje nieprzyjście było spowodowane fanaberią czy jakimś mało ważnym powodem).

Co mogę poradzić teraz(kiedy mam za sobą 75% sesji)?
1. chodź na zajęcia i bierz w nich udział.
Wykładowca lubi aktywnych studentów. Są onie też łatwiej zapamiętywani, co może pomóc wybrnąć z trudnej sytuacji w czasie egzaminu(ostatnio miałam egzamin z przedmiotu na którym aktywność połączona ze 100% obecnością podniosła mi nieco ocenę)
2. znajdź ulubiony przedmiot i bądź z niego najlepsza
Warto mieć taki przedmiot bo świetna ocena i pochwała wykładowcy zachęca i bardzo mobilizuje do dalszej pracy
3 chodź na egzaminy i postaraj się je zdać bez egzaminów poprawkowych
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest systematyczna praca. Wiem,że to trudne, ale dzięki temu człowiek jest mniej zestresowany(bo wie, że np.w 80% opanował materiał a nie tylko w 30%).
Systematyczność pozwala mi opanować nerwy i mieć czyste sumienie.
Dziękuję
Masz rację, co do systematyczności, mi jej brakuję, i to bardzo. Odkładam wszystko na ostatnią chwilę. Wiedziałam od baaardzo dawna, że czeka mnie ten trudny egzamin, ale nie zaczęłam uczyć się na bieżąco, każdego dnia po trochu, tylko zostawiłam wszystko na teraz, kiedy jutro o 10 mam egzamin, a jestem w czarnej
Przepisałam sobie Twoje rady do notesu, są bardzo cenne
Jesteś moim guru


Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
no tez tak sadzę,ale jak juz sie rozbudzę to pozniej nie zasnę-miliony obrazów mi sie przesuwa przed oczami i ze spania nici..nie pocieszyąłś mnie że córa ma 5 lat i robi awantury w nocymoj od czasu narodzin nie przespał ani jednej nocki
co do terapii to ja narazie nie zamierzam zaczynac juz żadnej innej bo wiem ze i tak u mnie to nie wypali nie ma sensu..oprocz wizyty u psychiatry ktora mam zaplanowana na marzec
najgorsze w tym wszystkim dla mnie jest obecnie fakt,świadomość ze mogłabym tyle zrobić a z braku siły i organizacji i cierpliwości nie udaje mi sie nic....i zastanawiam sie czy tak właśnie było od zawsze i tego nie zauważałam bo byłam zajęta praca czy teraz sie to po prostu objawia i prawda o paskudnym''nie chce mi sie''została teraz obnażona
jak uda mi sie zrobić pranie to sie ciesze jak głupia,przecież to normalne sprawy na porządku dziennym...po prostu nie rozumiem
Nie martw się, wstawienie prania dla mnie to też nie lada wyczyn... Noszę się z zamiarem wstawienia od poniedziałku, mija już prawie tydzień, a pranie dalej nie wyprane. Jutro się tym zajmę

---------- Dopisano o 12:51 ---------- Poprzedni post napisano o 12:48 ----------

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Dziewczyny, mam dół. Wraca mi samopoczucie z października, czuję jakby ktoś ze mnie pół krwi spuścił. Nie mam siły, czuję że zadania mnie przerastają, jest już za późno. Nie jestem w stanie tego ogarnąć, pojechanie gdzieś wydaje mi się ponad moje siły. Siedzę w domu, a to mi nie pomaga. Wstanę i najchętniej bym się znów położyła, nawet niekoniecznie schowała pod kołdrę, mogę leżeć/siedzieć i patrzeć w ścianę. I tak płynie już tydzień ponad. Zastanawiam się czy lęk mnie nie paraliżuje. Czy nie zwiększyć dawki leku. I znowu jest mi ciągle zimno (w mieszkaniu mam ciepło). Jakbym nie miała grzania w środku. Co robić? ;(
Nie wiem co Ci doradzić... Byłam nie raz w takiej sytuacji, ale po prostu to mijało, samo...
Przytulam mocno

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Coffe with milk - miałam strategię taką, że czytałam raz podkreślając markerami CAŁY materiał, potem czytałam drugi już rozdziałami, powtarzając sobie najważniejsze rzecyz, a potem jeszcze wyrywkowo i przed samym egzaminem skanowałam materiał "ocznie".
Ogólnie powiem Ci jeszcze tak - po powrocie z erasmusa, kiedy cały rok nic nie robiłam, myślałam że umrę i że mój mózg przez ten rok wyparował. Na serio, trudno mi było się nauczyć CZEGOKOLWIEK. Odzwyczaiłam się od nauki. Potem to wróciło na szczęście, ale trzeba było się na powrót przyzwyczaić. I chyba tu też działa zasada, że im więcej się uczysz, tym łatwiej ci to przychodzi.
(Niedawno musiałam sie nauczyć paru stron na egzamin na studiach podyplomowych. Materiał taki, że chapnęłabym go w godzinę na moich studiach magisterskich, ale po roku od obrony, ja... nie zapamiętywałam nic, dosłownie. Wielka mordęga i błe-niechciejstwo.)
Aaa, mi jeszcze pomagało pisanie na fejsie jak to bardzo cierpię i ile musze się uczyć, inni też pisali że cierpią i było mi raźniej.
Dziękuję bardzo za rady
Materiał raz przeczytałam i pozakreślałam, ale nie mogę się zmobilizować, żeby czytać to znów i nauczyć się najważniejszych rzeczy
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-16 10:51:17


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 12:50.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.