|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#751 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Lasubmersion gratuluję zaręczyn!
Fajnie było przeczytać taki pozytywny post, dostałaś powera -same tigrinha WOW! Lubię to!Przez Ciebie też muszę dopisać szycie do swojej listy stu. Najpierw czeka mnie rozpracowanie maszyny do szycia mojej mamy. Obawiam się jednak, że mogę nie mieć do tego cierpliwości. Bardziej pociąga mnie etap projektowania. :p Nie musieć szukać ciuchów które sobie wymyśliłam w sklepach- byłoby fajnie. ![]() Nebula życzę udanego weekendu w Aachen, odpoczywaj! Mogłabym się rozpisać, ale byłoby to odkładanie ważnych i pilnych rzeczy, które muszę zrobić do końca tygodnia. ![]() Przemogłam się, u lekarza w końcu nie byłam, pomogłam sobie w pn i wt takimi doraźnymi tabletkami, które wcześniej dostałam. Nie zmieniam sobie sama dawki- wiecie dlaczego? Bo później strasznie głupio byłoby mi się do tego przyznać i pewnie odkładałabym wizytę. |
|
|
|
#752 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Inga
witaj i od razu piszę, że w Twoich słowach odnalazłam siebie. Ja będę wszystko robić, aby nie wziąć za coś odpowiedzialności... Nie cierpię podejmować decyzji. Najchętniej stosuję metodę spychologii (co przy moim zawodzie nie sprawdza się ). Nebula Co do mieszkania razem, ja jestem zdania, że trzeba się dotrzeć i spróbować. Ja z moim TZtem mieszka już ho ho ho no i po ślubie też ho ho ho ale jednak nie wyobrażam sobie, że dzisiaj ślub, a jutro wprowadzasz się do mnie. I co? i zaczynamy się bawić w dom. Bo niestety, ale dla mnie początki mieszkania razem to taka zabawa i chyba wg mnie jest ją lepiej przejść przed ślubem i się dotrzeć niż zamiast cieszyć się obrączką na palcu, wnerwiać się na skarpetki. Ja jestem egoistką i jedynaczką i na początku wnerwiało mnie, że TZt używa moich rzeczy (mydła w płynie, pasty do zębów itd )Iszka Dobrze, że masz promotorkę za sobą I mam nadzieję, że rozpatrzą pozytywnie Twoje podanie.Tygrysek Zazdraszczam mocno figury i talentu szyciowego! Ja niestety takiego nie posiadam (chociaż bym czasami chciała). Bardzo fajny krój i kolor ma ta kiecka!!! noś ją!---------- Dopisano o 09:40 ---------- Poprzedni post napisano o 09:39 ---------- AAAAA- a ja nawet nabyłam drogą zakupu maszynę do szycia i myślałam, że to takie proste wszystko będzie- i szok... jednak szycie to nie takie proste! |
|
|
|
#753 | |||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Iszka- to dobrze, że masz wsparcie promotorki. Walcz o uczelnię, bo potem możesz żałować. Jesteś już na mgr? Cytat:
Cytat:
I Ty masz doła? Kobieto, spójrz w lustro i przestań dołować Sama się uczyłaś szyć czy byłaś na jakiś kursach? Ja bym chciała spróbować, ale nie wiem jak zacząć. O szyciu nie mam pojęcia, choć kiedyś uwielbiałam oglądać wykroje w burdzie i marzyłam, że kiedyś się nauczę. Mam znajomą, która ubiera się głównie w to co uszyje, wygląda zawsze ładnie i oryginalnie, więc może pójdziesz w jej ślady ![]() Emilko jak w pracy? Czym się zajmujesz? (O ile dobrze pamiętam to Ty dostałaś pracę po stażu. Jeśli się pomyliłam, to przepraszam.) Ja kolejny dzień nie poszłam na zajęcia, ale wczoraj bardzo źle się czułam, wymiotowałam i bolała mnie głowa, więc mam usprawiedliwienie sama przed sobą. Zresztą wybieram się na salsę w ramach zaliczenia wf, więc i tak się ruszę z domu A rano bawiłam się w telefonie aplikacją do nauki języków i po raz kolejny stwierdziłam, że chciałabym się kilku nauczyć i że sprawia mi to ogromną przyjemność.
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania" |
|||
|
|
|
#754 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
A co to znaczy lista stu???
Oświećcie proszę Cymcię ![]() (w ogóle jeśli komuś sprawia problemów mój nick- można na mnie wołać: cym, cymcia) ![]() ---------- Dopisano o 10:00 ---------- Poprzedni post napisano o 09:58 ---------- a ja dzisiaj wdrażam plan taki: otóż chcę sobie przypomnieć wszystkie tajniki fotografii (kiedyś duuużooo zdjęć robiłam). I zamiast odłożyć na później zrobienie fotek faworkom- poszłam i otrzaskałam fotki a teraz idę pobawić się w fotoszopie ![]() Strasznie kręci mnie obróbka zdjęć, jakiś ciekawe ujęcia z życia codziennego (bylebym to nie ja była na fotce)
|
|
|
|
#755 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć!
Dużo do zrobienia przede mną... stresuję się. Mam do połknięcia żabę - niechciany telefon. Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 10:13 ---------- Poprzedni post napisano o 10:01 ---------- OMG, pożarłam tę żabę i teraz chce mi się normalnie krzyknąć z radości i napięcia Zawsze wyobrażę sobie, że coś będzie dużo straszniejsze niż w rzeczywistości. Edytowane przez emi_lka Czas edycji: 2012-02-16 o 10:12 |
|
|
|
|
#756 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Przepraszam, że nie odnoszę się do żadnego postu..
Czy aby iść do psychologa na NFZ trzeba mieć skierowanie od lekarza rodzinnego? Chodzicie na terapię prywatnie czy na NFZ? Nie mam już siły żyć. |
|
|
|
#757 |
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Od lekarza rodzinnego lub od psychiatry.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|
|
|
#758 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
moje faworkasy! enjoy!
|
|
|
|
#759 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
|
|
|
|
#760 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Dziewczyny - bardzo dziękuję za słowa uznania dla mojej sukienki ![]() ", no i dzięki niej poszło szybciej, bo pomogła mi zorganizować to całe szycie, bo opisy z Burdy to jakiś koszmar, przypuszczam że oszczędzają na tłumaczach. Wcześniej miałam z nią kilka lekcji "przygotowawczych" - wszywanie suwaków, obrębianie itd. Teraz zamierzam uszyć taką samą, tylko czarną. A moja figura na zdjęciu, to efekt tego, że było ono robione od dołu więc nogi wydają się dłuższe plus byłam dobrze ustawiona plus mam obcasy plus jest to niewyraźne zdjęcie robione telefonem. Na żywo wyglądam jak lekko niedożywiony, 12 letni chłopiec.Cymciu - jakoś chyba w grudniu ktoś odkrył bloga o samorozwoju oraz akcję "30 dni do zmiany", wklejam link ze szczegółami - http://lifeskillsacademy.blogspot.co...1-zadanie.htmli właśnie stamtąd był pomysł na listę sto---------- Dopisano o 12:45 ---------- Poprzedni post napisano o 12:26 ---------- [1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32340607]moje faworkasy! enjoy![/QUOTE] ![]() ![]() Wyglądają pysznościowo! I jakie ładne zdjęcie Skoro wkroczyłyśmy w tematy kulinarne, to, jeśli jeszcze nie znacie, polecam Wam bardzo kiełki rzodkiewki, którymi ostatnio posypuję sobie kanapki, jajecznicę, spaghetti, sałatki itp. Są tanie, pyszne (smak rzodkiewkowo-rzeżuchowo-pikantny), mają mnóstwo witamin i innych składników i nie mają skłonności do szybkiego psucia się, tak jak inne kiełki. W ogóle spodobał mi się pomysł na wklejanie zdjęć z naszymi osiągnięciami. Pamiętam jak raz Patri wkleiła takie super kolaże zdjęć ze swojego życia, w odpowiedzi na post w którym jakieś bezczelne pannisko wmawiało jej i reszcie, że pewnie jesteśmy leniwe, brzydkie i beznadziejne. No, i więcej się po tym poście Patri nie odezwała, hehe
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
Edytowane przez tigrinha Czas edycji: 2012-02-16 o 12:28 |
|
|
|
|
#761 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Witam!
Dziś, wybaczcie, nie nadrobię czytania i nie odniosę się do Waszych postów. Wczoraj pozytywny dzień Mimo że zaczął się ciut ciężko, a skończył niczym Armageddon (sprzątaniem po wymiocinkach synka) Synek przeziębiony, ale obyło się na razie bez antybiotyku, a ja wykazałam się zdolnościami organizacyjnymi, asertywnością i w ogóle jako super-mama Byłam z siebie cholernie dumna... NIE PAMIĘTAM KIEDY TAK SIĘ CZUŁAM. Dziś mogłam „wszystko”, wierzyłam w siebie. (pozytywna konfiguracja hormonów???) Ja chcę tego codziennie! Nawet sterta garów, zmywana późną nocą przez godzinę była pretekstem do miłych rozmyślań – przecież właśnie tego zawsze chciałam! Przez tyle lat mieszkania z rodziną, studiowania, widzenia się z obecnym mężem co 2,3 tyg – przecież właśnie o tym marzyłam – o tej samodzielności, o zajmowaniu się dzieckiem, o własnej stercie garów we własnym mieszkaniu... no i mam to. I potrafi to smakować tak jak sobie wyobrażałam. Muszę to odczucie w sobie pielęgnować i chuchać na nie. Do tej pory taka sytuacja to był pretekst do użalania się i przełykania gorzkich łez – a teraz myślę – kiedy ja się tak strasznie postarzałam i zgorzkniałam? Więc dziś, mimo trudności obiektywnych (kiepskie samopoczucie, mało czasu, dużo pracy) chucham i pielęgnuję. Plan: obiadek makijaż, mycie naczyń ewentualnie – praca przy komputerze ![]() ---------- Dopisano o 12:55 ---------- Poprzedni post napisano o 12:52 ---------- Trzymajcie się, powodzenia w planach i w podnoszeniu się z gruzów Cytat:
heheheee
|
|
|
|
|
#762 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-05
Lokalizacja: ~.~.~.~
Wiadomości: 6 663
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Proszę Cię nie mów tak
Wczoraj kolezanka opowiadała mi o czlowieku, ktory stoczyl się psychicznie do tego stopnia, ze całe zycie spędzal w łózku i w tym łózku tez wszytsko robił lacznie z zalatwianiem potrzeb fizjologicznych, sluchajac tego wcale nie bylo mi do smiechu, podobno gdzies w internecie jest filmik gdzie pokazane jest jego 'krolestwo', mozecie sobie wyobrazic jak jego łózko wygląda... Na mnie bardzo dobrze działa poranne wczesne wstawanie, chyba będę wstawac wczesnie, chocbym byla niewyspana, czuję, ze mam wtedy więcej energii do dzialania, jestem radosniejsza, dzien jest dluzszy. Tak, postanawiam sobie, ze będę wczesniej wstawala
__________________
~.~.~.~.~.~.~.~.~.~ Edytowane przez karateczka000 Czas edycji: 2012-02-16 o 12:58 |
|
|
|
#763 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Tygrysku
co do kiełków- ja ostatnio namiętnie wcinam z brokuła uwielbiam i również polecam!
|
|
|
|
#764 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32344291]Tygrysku
co do kiełków- ja ostatnio namiętnie wcinam z brokuła uwielbiam i również polecam![/QUOTE]Dziękuję - zakupię przy najbliższej okazji, kiełki są cool ![]() Aha, właśnie rzucił mi się w oczy Twój podpis - co to jest "uzależnienie koralikowe" ?
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
#765 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
http://imageshack.us/photo/my-images/545/cc5l.jpg/wciągnęłam się w bransoletki modułowe i tak to mnie trzyma od pinad roku i nie chce puścić
|
|
|
|
|
#766 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dzień z życia.
Zadanie na dziś - wysłać 1 (słownie jedno) cv. 8:00 Pobudka. Hm, wcześnie. Kawa, książka. Około 10 wychodzi z domu tż. 10:00 Rozkładam statyw, będę robić sobie zdjęcie do cv. To od fotografa jest gorzej niż beznadziejne. Chcę ładne zdjęcie w cv. Makijaż. Strój (dół ciągle od piżamy). Sesja trwa - z autowyzwalaczem. Duuuużo zdjeć, każde następne lepsze, koryguję wyraz twarzy, ustawienie głowy, włosy, ubranie. 12:00 Obrabiam zdjęcia. Wyłoniony zwycięzca. Kadrowanie, mała korekta pryszcza. Hop! Jest ładne zdjęcie w cv. 14:00 Otwieram stronę instytutu. Natrafiam na ogłoszenie o pracy. Spełniam wymagania. Czytam zakres obowiązków i czuję jak ściska mnie w żołądku - nie dam rady. Do wysłania oprócz cv potrzebny też list motywacyjny. Otwieram strony ze wzorami listów motywacyjnych. Czytam. Zaczyna mnie boleć w klatce piersiowej, kiepsko mi się oddycha. Czytam we wzorze: "Posiadam siedmioletnie doświadczenie w technologiach wymienionych w opisie stanowiska." Zaczyna się szał w głowie.... AAAAAAAAAAAAAAAAAA, jakie doświadczenie!? jaka najlepsza na to stanowisko?! Najbardziej się nadaje zwrot "do niczego się nie nadaję, ale proszę o szansę."!!!! Boże, nie przejdę tego, nie dam rady. Kark napięty jak diabli, oddech płytki, serce wali, klata piersiowa boli, żołądek sciśniety. Ratuj się to może, wyłączam komp ze stronami instytutów.... Enta ucieczka w tym samym stylu. Może tym razem zabrnęłam dalej, bo mam już kompletne cv i wiem, że potrzeba listu motywacyjnego, który będzie w moim stylu, a nie szablonowym stylu. Nadal nie wiem jak uprawiać autoreklamę, jak mówić o sobie w superlatywach, jak przekonać pracodawcę, że to ja jestem najlepszym z kandydatów, skoro wcale tak nie myślę. Nie oczekuję od Was pocieszenia. Przedstawiam klasyczny problem, z którym się miotam. Psycholog - drugie spotkanie, moje życie bez poprawy. Bo to nie psycholog ma żyć nim, ale ja, więc nie on musi pokonać lęk, ale ja. Duży problem, duży. Dzień się jeszcze nie skończył.... łudzę się, że dobrze się skończy...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-02-16 o 16:27 |
|
|
|
#767 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
ja bym chyba tak nie umiała ![]() [1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32340607]moje faworkasy! enjoy![/QUOTE] mniaaaaaam , zdjęcie fajne jakim aparatem robisz?[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32344779]nie wiem, czy chcesz wiedzieć http://imageshack.us/photo/my-images/545/cc5l.jpg/wciągnęłam się w bransoletki modułowe i tak to mnie trzyma od pinad roku i nie chce puścić [/QUOTE]ja też chce taką bransoletke śliczne |
|
|
|
|
#768 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32318013]Dzisiaj z sukcesem pokroiłam jedną ropuchę i już zjadłam nóżkę- pomysł na budynek został zaakceptowany
[/quote]Wiesz jak to brzmi dla laika? NIESAMOWICIE! ![]() [1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32318013] Po nocnych przemyśleniach stwierdziłam, że moje życie toczy się jedynie wokół pracy. A gdzie dom? Pasje? [...] Praca pracą, ale są też inne sfery życiowe [/QUOTE]Ja bym się z Tobą zamieniła, mam wszystko prócz pracy. Jedno i drugie na własne życzenie... ---------- Dopisano o 16:36 ---------- Poprzedni post napisano o 16:30 ---------- [1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32318013]AAAAA- a ja nawet nabyłam drogą zakupu maszynę do szycia i myślałam, że to takie proste wszystko będzie- i szok... jednak szycie to nie takie proste![/QUOTE] Moja maszyna też stoi bezużyteczna. Najtrudniejszy w tym wszystkim jest krój. Szycie idzie, krojenie materiału :/ masakra.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#769 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Patri- możemy się podzielić - oddam Ci troszkę mojej pracy
- chcesz?![]() Lilith - Nikon D(coś tam) chyba 60 ![]() wpadłam na kolejny genialny pomysł! oby jutro inwestor zaakceptował- wyciągam ile się da powierzchni mieszkaniowej - albo wychodzi mi 4 mieszkania (gdy budujemy po taniości) albo 17 gdy inwestor zainwestuje w parking podziemny- od- filozofia układankowa... jutro będą rezultaty
|
|
|
|
#770 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32340607]moje faworkasy! enjoy![/QUOTE]
Ja mam kłopot z fotografowaniem jedzenia. Wychodzi jakby ktoś się porzygał. Nie wstawiam na blog, bo mi wstyd. Robiłaś jakiś kurs fotografii, może możesz polecić jakieś stronki co by mi pomogły robić takie zdjęcia jak Twoje? Bardzo ładne, smakowite zdjecie.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-02-16 o 16:47 |
|
|
|
#771 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
W ostatnich dniach lepiej radzę sobie z żabskami, z odkładaniem na później.
Zmuszam się do zatrzymania przed podjęciem działania (takiego jak np. zdjęcie i upranie firanki TERAZ - choć powinnam pracować). Po prostu staram się na czas demaskować siebie poprzez zatrzymanie się i zdecydowanie, co i dlaczego chcę zrobić. I powiedzenie sobie "udajesz, że musisz. Nie musisz. To nie jest czas, żeby perfekcyjnie ustawić opcje drukowania. To jest czas na warstwę merytoryczną..." etc. |
|
|
|
#772 | |||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() Cytat:
Cytat:
Ja tego jeszcze nie wyłoniłam. Chyba dobrze działa na mnie spełnianie obowiązków, np pójście na uczelnię. Samo pójście nie jest problemem, problemem jest wyjście z domu. Dotarłam dzisiaj na wf, z czego się bardzo cieszę, ale się przed wyjściem poryczałam i prawie zrezygnowałam, bo nie mogłam znaleźć prostownicy (!). Czułam się jak 5letnie dziecko, któremu zabrano zabawkę...
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania" |
|||
|
|
|
#773 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
|
|
|
|
#774 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
a podasz?
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania" |
|
|
|
#775 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
miód na moje uszy!w sumie to miałam zajęcia z fotografii na studiach, ale tam robiliśmy fotki ludziom i w sumie to tak średnio pamiętam te zajęcia facet nie potrafił przekazać wiedzy.... w moim zdjęciach jest bardzo dużo photoshopa- a to już sama metodą prób i błędów próbuję ogarnąć. Właśnie teraz mam mega chcicę na osiągnięcie efektu takiego: http://slodko-gorzko.pl/tyrgysi-rok/ - to są dla mnie mistrzowskie fotki i najpierw chcę opanować jeszcze photoshopa z zakresu obróbki zdjęć, a później zagłębiać się w robienie dużej ilości zdjęć (wiem wiem, powinno się robić na odwrót, ale ja czuję, że teraz narobię milion fotek i nic z nimi nie zrobię to nie ruszę, a jak najpierw photoshop a później będę cykać fotki to od razu będzie mi się chciało je obrabiać, bo będę wiedziała, że to umiem )
Edytowane przez 78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 Czas edycji: 2012-02-16 o 21:34 |
|
|
|
|
#776 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-02
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 762
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
|
|
|
|
#777 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Tylko nie wszystkimi, bo niektóre oddałam w dobre ręce Też były na liście stu No...ale to za jakiś czas, bo teraz jakoś czuję jakbym nie miała czasu na nic ![]() [1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32344779]nie wiem, czy chcesz wiedzieć http://imageshack.us/photo/my-images/545/cc5l.jpg/wciągnęłam się w bransoletki modułowe i tak to mnie trzyma od pinad roku i nie chce puścić [/QUOTE]Iiiiikk...koraliki Fajne ![]() Przepraszam...czasem bywam taka infantylna - ogólnie dzisiaj stwierdziłam, że mam mentalność 10-latki ![]() Cymciu - smakowite te faworki Twoje Ja dzisiaj tylko pączki...A ogólnie to chyba też powinnam fotografować swoje dzieła kulinarne...ostatnio dość często piekę. I w dodatku odkryłam, że mnie to odpręża Mój TŻ będzie gruby, bo musi zjadać moje dzieła ciastowe (ale na szczęście wszystkie mu smakują ). Jeszcze bym się chciała nauczyć ładnie dekorować ciasta i torty...i będzie już genialnie Ostatnio udekorowałam muffinki walentynkowe...i odkryłam, że rękaw cukierniczy to fajna rzecz Caffee - przytulam mocno ![]() ---------- Dopisano o 23:25 ---------- Poprzedni post napisano o 23:11 ---------- Cytat:
I powiem Ci, że moja znajoma potrafiła nie przyjśc w LO do szkoły dlatego, że miała taki dzień...że nie potrafiła znaleźć odpowiedniego stroju, więc po kilku próbach uznawała, że ma dosyć i nigdzie nie idzie ![]() Kiedyś zaczęłam temat pytaniem: czy jesteście zdecydowane? I oczywiście zapomniałam go kontynuować...a ponieważ mi się właśnie przypomniało, to napiszę o co mi chodziło. Uważam, że przynajmniej część moich problemów bierze się z ogromnego problemu z podejmowaniem decyzji. Naprawdę mam z tym kłopot! Jak mam się za coś zabrać, to po prostu kręcę się w kółko jak bączek, miotam się i nie wiem co robić, bo mam wrażenie, że powinnam zrobić wszystko...i najlepiej jednocześnie i perfekcyjnie Nie potrafię wybrać co jest w danej chwili najważniejsze...robiłabym jedno i drugie po trochu, a że tak nie potrafię...to nic nie robię :/ To jest naprawdę beznadziejne...Tak mam teraz, kiedy jednocześnie powinnam się uczyć na egzamin i pisać pracę magisterską. I co? Przez kilka dni się miotałam i nie wiedziałam czym mam się zająć bardziej...więc trochę liznęłam jednego, trochę drugiego...a w gruncie rzeczy nie zrobiłam nic. A teraz już nadszedł czas na naukę na egzamin, więc wybór sam się dokonał ![]() I wiecie co jeszcze? Jestem bardzo znerwicowana...mam ewidentne objawy nadmiaru stresu i w ogóle nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim...i sama się w to wpędzam. Gdybym zabierała się za wszystko wcześniej to nie musiałabym się martwić o to, że jeszcze tego nie zrobiłam...mogłabym odpoczywać...mogłabym się bawić...zamiast przejmować się ciągle, że nie mam odwalonej roboty...czy to nie przykre, że robimy sobie same taka krzywdę? Bo nie wątpię, że nie jestem sama z tym odczuciem
__________________
Edytowane przez bura kocurka Czas edycji: 2012-02-16 o 23:28 |
||
|
|
|
#778 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Nie wiem co mi jest. Co się ze mną dzieje. Może ja sobie coś ubzdurałam. Może sobie coś wkręciłam. Ale po prostu źle się czuję. Mam ochotę wyjść z siebie, wyjść ze swojego życia i stanąć obok. A najlepiej to przespać życie. Albo je jakoś ominąć. Z resztą życie samo ucieka mi przez palce, a ja nic z tym nie robię. Przeżyję całe życie 'na odwal', obok niego.
Miałam egzamin, w poniedziałek, o którym Wam pisałam. Nie poszłam na niego (I poprawka). Przeleżałam pół dnia w łóżku. W końcu musiałam wstać, żeby iść do toalety. Byłam na siebie wściekła, byłam rozgoryczona, że znów się poddałam i nie poszłam. Miałam ochotę na 'kłębek i pod kołdrę'. Więc to zrobiłam. Chciałam zasnąć, żeby przespać to okropne ściskanie w żołądku, nie mogłam zasnąć. Zadzwoniła koleżanka, że niedługo wpadnie po coś tam. Musiałam wstać. Wstałam, z lekka się ogarnęłam. Poszłyśmy do sklepu. Kupiłyśmy alkohol - upiłyśmy się. Zapomniałam o problemach. Bawiłam się świetnie. A na drugi dzień.... Możecie się domyśleć. Ból głowy, brzucha - jednym słowem kac, więc świetne usprawiedliwienie całodziennego leżenia w łóżku... Minął wtorek. Przyszła środa. Obudziłam się około 11. Zanim wstałam, ogarnęłam się, zjadłam itd. była 13, więc usiadłam do laptopa - 'tylko na chwilkę'. Patrzę, godzina 18. A w czwartek egzamin. 'Jeszcze tylko sekundka'. 'O nie, nowy odcinek Julki już jest, obejrzę i zabieram się za naukę' Godzina 19 'Jeszcze tylko coś zjem i wypiję kawę' Godzina 20 'Ooo Na wspólnej już jest. Muszę obejrzeć, bo się nie skupię' Godzina 21 'Zmarnowałam cały dzień' - ból w klatce piersiowej, ból głowy, zmęczenie, złość, rozczarowanie sobą... Dwie tabletki Persenu i idę spać. Nie, jednak się pouczę. Godzina 22 Wyjęłam notatki. Przeczytałam. Odłożyłam, bo i tak nic nie umiem. Ale pójdę na egzamin. PÓJDĘ! Idę spać. Dzisiaj czwartek. Obudziłam się o 8, egzamin o 9. Nie poszłam. Leżałam do 11. Wściekła, zła, rozczarowana... Wstałam, poszłam do dziekanatu. Nie przyjęli indeksu, trzeba mieć wszystkie wpisy. Wróciłam. Miałam jechać o 12 do domu - nie mogłam się ruszyć. Napisałam do mamy, że spóźniłam się na pociąg, że będę później. Dałam indeks koleżance z prośbą o pozbieranie wpisów. Uciekłam na pociąg i do domu. W domu mama pyta ' co się z Tobą ostatnio dzieje? Nie można się z Tobą dogadać przez telefon. Teraz też taka markotna. Wszystko ok?' 'Tak mamo, wszystko ok'. Tylko, że NIC nie jest OK, NIC!!! Ciągle gdzieś uciekam. Ciągle kulę się w sobie i uciekam przed światem, przed życiem. Omijam je bokiem.... Boję się życia.... Ja najzwyczajniej w świecie BOJĘ SIĘ ŻYCIA. Boję się iść do sklepu, boję się jechać tramwajem, boję się iść zapytać o praktyki,boję się iść do dziekanatu, boję się iść po wpis, boję się powiedzieć o moich problemach mamie/tacie/komukolwiek, bo wiem, ze mnie wyśmieją, powiedzą 'weź się w garść', ale jak? Jak wszystko odmawia mi posłuszeństwa? Chcę robić tak wiele rzeczy... Mam tak wiele planów i marzeń, a wciąż nie robię nic... Nie potrafię zmierzyć się z codziennością. Budzę się rano i marzę tylko o tym, żeby znów zasnąć, albo, żeby ten dzień, jak najszybciej się skończył, żebym mogła z powrotem iść spać i nie myśleć... Poprzedniej nocy zasnęłam dopiero około 4 nad ranem... Nie mogłam spać... Albo nie śpię wcale, albo śpię po 15 godzin... Ja już na prawdę nie mam siły. Nawet nie mam siły udawać, że wszystko jest ok. Mama myśli, że już wszystko pozaliczałam, a ja na początku szłam, jak burza, a potem nagle.... nie potrafię zrobić nic. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić swojego życia za powiedzmy 5 lat. Pewnie bez narzeczonego, a już na pewno bez męża, bo kto będzie chciał taką chodzącą depresję jak ja? Bez pasji? Bez życia? Pewnie bez pracy, bo kto za mnie odbierze telefon z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną, albo kto za mnie na nią pójdzie? Może i bez studiów, bo jak mam je skończyć, skoro ciągle gdzieś uciekam? Przed wszystkim uciekam.... Przepraszam, że się rozpisałam. Nie powinnam obarczać Was swoimi problemami.... |
|
|
|
#779 |
|
Copyraptor
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 115
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dziewczyny, przepraszam, że się wtrącę. Może część z was mnie pamięta, udzielałam się tu jakiś czas, później zniknęłam, ale czasami was podczytuję, cieszę się waszymi sukcesami, martwię porażkami i zgryzotami. Taki cichy obserwator.
Być może część z was nie zdaje sobie z tego sprawy, ale ten lęk który opisujecie przed działaniem nie jest normalny, i to da się leczyć. Mam ten sam problem co wy - rano po prostu boję się wstać z łóżka. Boję się, że nie podołam, że zmarnuję kolejny dzień. I oczywiście tak właśnie jest, bo przecież jak leżę w łóżku z bólem żołądka, to odkładam coś na kolejny dzień, i kolejny, i kolejny... W końcu zdecydowałam się pójść z tym do psychiatry, bo miałam tego dość. Zwyczajnie powiedziałam sobie, że nie życzę sobie codziennie rano skręcać się ze strachu wewnętrznie bez żadnego poważnego powodu, poza listą zajęć, z którą każdy normalny człowiek sobie radzi. Dostałam diagnozę dystymii z napadami lękowymi. I żyję. Biorę leki działające anksjolitycznie i widzę poprawę. Rano żołądek już mnie tak nie ściska, problemy nie wydają się takie ogromne. Mam też silniejsze leki uspokajające doraźnie, na nagły lęk, który zwykł mnie dopadać np. przed egzaminami, blokując mi naukę albo powodując gwałtowne skurcze żołądka przed samym egzaminem. Czasem się nim ratuję, ale już coraz rzadziej. Bałam się brać leki, przyznać się, że mam problem, że to nie jest normalne. Ale wiecie, nie żałuję. Bo widzę zwyczajną poprawę mojego życia, jestem codziennie trochę szczęśliwsza, brnę ze wszystkimi projektami do przodu, chociaż wciąż się mnie prokrastynacja czepia, to nie jest to już takie straszne. Czasem nawet, olaboga, zabieranie się za coś sprawia mi przyjemność Ten post nie dotyczy większości z was, ale czytając post Coffee poczułam się, jakbym czytała o sobie sprzed paru tygodni. Więc zdecydowałam się napisać. Może akurat komuś to pomoże |
|
|
|
#780 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dzień dobry!
Dziś już zwykły szary dzień... Piszę, by się zmotywować do tego co konieczne, ważne i potrzebne. Coffee - |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:51.



Lubię to!

).
)











?

mniaaaaaam , zdjęcie fajne jakim aparatem robisz?


