Wspolne mieszkanie a finanse - Strona 3 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2012-05-15, 15:03   #61
Black Rainbow
Zadomowienie
 
Avatar Black Rainbow
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Mazowieckie
Wiadomości: 1 634
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Linka25 Pokaż wiadomość
Szczerze to jeśli takie kwestie są problemem to co to za związek?
Yyy... świeży?

Ludzie będący ze sobą po kilka lat mają podobne i jeszcze bardziej banalne problemy, a autorka jest z facetem dopiero dwa miesiące.

Nie wiem dlaczego jesteś złośliwa.

U Ciebie od samego początku (o ile jesteś teraz w związku, ewentualnie w poprzednich) wszystko bywało wyjaśniane od razu, nie było wątpliwości i nie było nad czym dyskutować? We wszystkich kwestiach byliście z chłopakiem zgodni i jednomyślni, a wszelkie różnice zdań i poglądy od razu rozstrzygane?

Edytowane przez Black Rainbow
Czas edycji: 2012-05-15 o 15:04
Black Rainbow jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:12   #62
Kaczorowna
Raczkowanie
 
Avatar Kaczorowna
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 53
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

gt

Edytowane przez Kaczorowna
Czas edycji: 2012-05-18 o 11:56
Kaczorowna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:18   #63
Joline
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: NY
Wiadomości: 1 336
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez rochelle_ Pokaż wiadomość
płacenie po tyle samo do wspólnego budżetu, w momencie, kiedy on zarabia więcej, uważam za niepoważne.
U nas system wyszedł jakoś naturalnie - z wypłaty odliczam sobie część (jakieś 500-600 zł), reszta idzie na wspólne konto lub od razu na nasze konto oszczędnościowe. Tż dokłada dużo więcej, bo i zarabia właściwie 2,5 raza tyle, co ja.
A porozmawiać na temat finansów możesz zawsze - przecież nie podpisaliście umowy, że ew. negocjacje odkładacie do czasu (i tu data), to twój facet, jeśli masz wątpliwości - porozmawiaj teraz, a nie wtedy, kiedy już będziesz sytuacją sfrustrowana.
Zdajesz sobie sprawę z tego, że Twój partner może kiedyś poprostu wyjąć te oszczędności i zostawić Cię z niczym ?
Jaki sens jest mieć wpólne konto ? Przecież nadal możecie oszczędzać, ale wpłacać na osobne konta ? Jeśli będzie potrzeba większego wydatku to przecież razem możecie się na to złożyć ?
Joline jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:23   #64
_Lady Zgaga
Raczkowanie
 
Avatar _Lady Zgaga
 
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 223
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Kaczorowna Pokaż wiadomość
Zgodzilam sie, bo nie moge przeciez komus narzucac mojego zdania i w sumie skoro bedziemy zyc na kocia lape to nie powinno mnie interesowac ile on zarabia.
Ano

No ale nie, dwa miesiące związku, ale jak to tak, żeby się po równo dzielić... toć nawet oszczędności powinni mieć na połowę Bo kasa jest zawsze wspólna, czy to dwa miesiące związku, czy dwadzieścia lat małżeństwa, nie?
Cytat:
Napisane przez banana84 Pokaż wiadomość
I osobiscie nie znam zadnej pary w ktorej kobitka by zarabiala wiecej.
Ja zarabiam więcej od mojego faceta. Da się.

Jednocześnie facet zarabia wystarczająco dużo, żeby żyć na bardzo przyzwoitym poziomie, więc nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby się czymkolwiek dzielić proporcjoanlnie do zarobków i de facto dokładać się do jego oszczedności Jeżeli związek przejdzie na powazniejszy etap - małżeństwo i kupno mieszkania - to i tak oszczędności wydamy razem na wspólne mieszkanie. Jeżeli się rozstaniemy, to przynajmniej każde odejdzie z własnymi pieniędzmi.
Cytat:
Napisane przez Joline Pokaż wiadomość
Owszem kobiety mniej zarabiają bo są kobietami - ale nie jest to jedyne wytłumaczenie. Jeśli kobieta zarabia mniej to powinna starać się poprawić swoją sytuację, a nie mówić 'zarabiam mniej bo jestem kobietą'. Niemniej jednak niektóre kobiety zarabiają więcej, inne mniej.
No ale po co poprawiać sytuację, skoro można wyrwać faceta i absolutnie od razu mieć wszystko wspólne.

Naprawdę ciekawa jestem, czy wizażanki też by tak nalegały na dokładanie się proporcjonalne do wypłaty gdyby to one więcej zarabiały
_Lady Zgaga jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:26   #65
Mojwa
zuy mod
 
Avatar Mojwa
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 23 212
GG do Mojwa
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Naprawdę ciekawa jestem, czy wizażanki też by tak nalegały na dokładanie się proporcjonalne do wypłaty gdyby to one więcej zarabiały
Niektórzy tworząc związek myślą w kategoriach "nasze" a nie tylko "moje i twoje".
__________________


L'amore scalda il cuore.




Do. Or do not. There is no try.

23.05.2011
22.05.2017
02.12.2017
Mojwa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:30   #66
4e9f92519f0a2c998a884c2af4c543da9bfeb435_5ffce6a84e16b
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 33 313
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez _Lady Zgaga Pokaż wiadomość
Naprawdę ciekawa jestem, czy wizażanki też by tak nalegały na dokładanie się proporcjonalne do wypłaty gdyby to one więcej zarabiały
U mnie tak bylo. Nigdy nie bylo sztywnej umowy. Kto mogl to placil wiecej. Zadnych procentow umownych nie bylo, zadnego podzialu. Jesli chwilowo finansowo bylismy "na rowni" to placilismy tez mniej wiecej tyle samo/na zmiane.
Szczerze to nawet nie wiedzielismy ile placimy, bo robilismy to na zmiane badz kase wyciagal ktos, kto mial jej wiecej lub kto mial ochote.

Edytowane przez 4e9f92519f0a2c998a884c2af4c543da9bfeb435_5ffce6a84e16b
Czas edycji: 2012-05-15 o 15:31
4e9f92519f0a2c998a884c2af4c543da9bfeb435_5ffce6a84e16b jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:33   #67
Mojwa
zuy mod
 
Avatar Mojwa
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 23 212
GG do Mojwa
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Szczerze to nawet nie wiedzielismy ile placimy, bo robilismy to na zmiane badz kase wyciagal ktos, kto mial jej wiecej lub kto mial ochote.
Dokładnie. My nie oddajemy sobie za zakupy, czy coś. Po prostu kupuje ten kto akurat jest w sklepie/ma pieniądze. Bez sztywnych podziałów.
__________________


L'amore scalda il cuore.




Do. Or do not. There is no try.

23.05.2011
22.05.2017
02.12.2017
Mojwa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:47   #68
rochelle_
Mów mi Rosia :)
 
Avatar rochelle_
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 292
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Joline Pokaż wiadomość
Zdajesz sobie sprawę z tego, że Twój partner może kiedyś poprostu wyjąć te oszczędności i zostawić Cię z niczym ?
Jaki sens jest mieć wpólne konto ? Przecież nadal możecie oszczędzać, ale wpłacać na osobne konta ? Jeśli będzie potrzeba większego wydatku to przecież razem możecie się na to złożyć ?
pewnie, już widzę, jak ze wspólnego konta wyciąga bez mojej zgody kasę. Konto, jak napisałam, jest wspólne - w ten sposób, że umowa z bankiem jest podpisana na dwie osoby i jedno bez zgody drugiego pieniędzy nie wyciągnie. Drugie konto jest na wydatki bieżące i wybacz, ale przez ponad 4 lata nie zawiodłam się na tym systemie, więc nie sądzę, że teraz, tak po prostu, zrobi mnie w bambuko.
Oszczędności mam również własne, więc czuję się bezpieczna.
rochelle_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 15:52   #69
Joline
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: NY
Wiadomości: 1 336
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez rochelle_ Pokaż wiadomość
pewnie, już widzę, jak ze wspólnego konta wyciąga bez mojej zgody kasę. Konto, jak napisałam, jest wspólne - w ten sposób, że umowa z bankiem jest podpisana na dwie osoby i jedno bez zgody drugiego pieniędzy nie wyciągnie. Drugie konto jest na wydatki bieżące i wybacz, ale przez ponad 4 lata nie zawiodłam się na tym systemie, więc nie sądzę, że teraz, tak po prostu, zrobi mnie w bambuko.
Oszczędności mam również własne, więc czuję się bezpieczna.
Okay, myślałam że masz opcję że druga osoba może pobrać pieniądze bez Twojej zgody. Niemniej jednak i tak nie widzę sensu żeby mieć wspólne konto.
Jeśli będziesz chciała pobrać pieniądze - które sama wpłaciłaś, Twój partner może się na to nie zgodzić. Nie chciałabym być zależna od drugiej osoby w tym względzie, ale jeśli taki system u was działa, to to jest najważniejsze
Joline jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 16:00   #70
rochelle_
Mów mi Rosia :)
 
Avatar rochelle_
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 292
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Joline Pokaż wiadomość
Okay, myślałam że masz opcję że druga osoba może pobrać pieniądze bez Twojej zgody. Niemniej jednak i tak nie widzę sensu żeby mieć wspólne konto.
Jeśli będziesz chciała pobrać pieniądze - które sama wpłaciłaś, Twój partner może się na to nie zgodzić. Nie chciałabym być zależna od drugiej osoby w tym względzie, ale jeśli taki system u was działa, to to jest najważniejsze
Z założenia na oszczędnościowe wrzucamy nadwyżkę i jeszcze od czasów otwarcia konta nie wybieraliśmy pieniędzy "bo zabrało"/"bo coś tam". Podejście do związku można mieć różne, ja jednak nie wyobrażam sobie, aby podejrzewać przyszłego męża o to, że w każdej chwili może mnie "okraść". Tak jak mu ufam, że za rogiem/gdzieś tam nie zdradzi mnie z jakąś kobietą, tak ufam (a nawet wiem), że jest uczciwy i w kwestii finansów mnie nie oszuka. Nie wyobrażam sobie życia w wiecznym strachu przez brak zaufania, nie mogłabym być z facetem, któremu nie ufam chociażby w aspekcie finansowym. Oczywiście to nie tak, że "na wejściu" (w związek) miał 100% zaufania - zwyczajnie na nie zapracował.
A poza tym - lubię patrzeć miesiąc w miesiąc, jak ładnie rośnie nasza kasa i jesteśmy coraz bliżej celu, na który zbieramy.

edit, bo dopiero teraz doczytałam trzecią stronę:
Cytat:
Napisane przez _Lady Zgaga Pokaż wiadomość
Ja zarabiam więcej od mojego faceta. Da się.

Jednocześnie facet zarabia wystarczająco dużo, żeby żyć na bardzo przyzwoitym poziomie, więc nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby się czymkolwiek dzielić proporcjoanlnie do zarobków i de facto dokładać się do jego oszczedności Jeżeli związek przejdzie na powazniejszy etap - małżeństwo i kupno mieszkania - to i tak oszczędności wydamy razem na wspólne mieszkanie. Jeżeli się rozstaniemy, to przynajmniej każde odejdzie z własnymi pieniędzmi.

No ale po co poprawiać sytuację, skoro można wyrwać faceta i absolutnie od razu mieć wszystko wspólne.

Naprawdę ciekawa jestem, czy wizażanki też by tak nalegały na dokładanie się proporcjonalne do wypłaty gdyby to one więcej zarabiały
Cytuję fragmenty, bo do nich się chcę odnieść.
Owszem, da się zarabiać więcej od swojego faceta. Co więcej, znam ze trzy pary, w których to płeć piękna przoduje w dochodach. Sama nie miałabym nic przeciwko, aby w przypadku, gdybym to ja zarabiała więcej - więcej się dokładała. Z tym, że jako jeszcze studentka, muszę nabyć więcej doświadczenia, aby "przebić" zarobki mojego marketingowca z dyplomem i 5,5 letnim doświadczeniem.

Edytowane przez rochelle_
Czas edycji: 2012-05-15 o 16:26
rochelle_ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 16:00   #71
visionAM
Zakorzenienie
 
Avatar visionAM
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 31 910
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Joline Pokaż wiadomość
Nie bardzo, sensowne pytania w świetle tego co napisałaś.
Poprostu wiesz że mam rację i sama nie wiesz jak na nie odpowiedzieć
tak, ty lepiej wiesz co ja myślę i jakie mam zdanie na dany temat
visionAM jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 16:13   #72
banana84
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2007-01
Lokalizacja: iceland
Wiadomości: 1 039
GG do banana84
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez _Lady Zgaga Pokaż wiadomość
Ano

No ale nie, dwa miesiące związku, ale jak to tak, żeby się po równo dzielić... toć nawet oszczędności powinni mieć na połowę Bo kasa jest zawsze wspólna, czy to dwa miesiące związku, czy dwadzieścia lat małżeństwa, nie?

Ja zarabiam więcej od mojego faceta. Da się.

Jednocześnie facet zarabia wystarczająco dużo, żeby żyć na bardzo przyzwoitym poziomie, więc nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby się czymkolwiek dzielić proporcjoanlnie do zarobków i de facto dokładać się do jego oszczedności Jeżeli związek przejdzie na powazniejszy etap - małżeństwo i kupno mieszkania - to i tak oszczędności wydamy razem na wspólne mieszkanie. Jeżeli się rozstaniemy, to przynajmniej każde odejdzie z własnymi pieniędzmi.

No ale po co poprawiać sytuację, skoro można wyrwać faceta i absolutnie od razu mieć wszystko wspólne.

Naprawdę ciekawa jestem, czy wizażanki też by tak nalegały na dokładanie się proporcjonalne do wypłaty gdyby to one więcej zarabiały

Osobiscie to my sie nie znamy - wiec dalej twierdze ze takowej pary nie znam:P

A ze takowe istnieja to nie watpie. Ale cos podejrzewam ze raczej odwrotna proporcja wystepuje duzo czesciej.

I owszem sa zawody i branze ktore umozliwiaja "dorobienie" czy tez zg na specyfike sa mniej oblegane i latwiej o jakies zlecenie, czy lepiej platna prace ale wiekszosc duzego pola manewru nie ma.
banana84 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 16:40   #73
Linka25
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: moje miasto...?
Wiadomości: 21 347
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Black Rainbow Pokaż wiadomość
Yyy... świeży?

Ludzie będący ze sobą po kilka lat mają podobne i jeszcze bardziej banalne problemy, a autorka jest z facetem dopiero dwa miesiące.

Nie wiem dlaczego jesteś złośliwa.

U Ciebie od samego początku (o ile jesteś teraz w związku, ewentualnie w poprzednich) wszystko bywało wyjaśniane od razu, nie było wątpliwości i nie było nad czym dyskutować? We wszystkich kwestiach byliście z chłopakiem zgodni i jednomyślni, a wszelkie różnice zdań i poglądy od razu rozstrzygane?
Tak. W kwestiach finansowych nigdy nie musieliśmy dochodzi do porozumienia i nigdy nie było na tym tle żadnych sporów, nawet różnicy zdań.
Linka25 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 16:45   #74
potwor_z_jeziora
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2012-02
Lokalizacja: z pod byka
Wiadomości: 945
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Zastanawiające jest to powszechne w tym temacie zdziwienie, że po dwóch miesiącach razem są takie dylematy finansowe.

Jeszcze w kraju, w którym najbliższa rodzina potrafi się żreć o złotówkę.

"Książę"

Będąc na miejscu tegoż "księcia", policzyłbym opłaty sztywne, podzielił pi razy drzwi na pół - z większą częścią na jego stronę, ale bez przesady - tak żeby autorce nie zżarły czasem więcej z pensji niż kiedy mieszkała sama . A resztą niech sobie każdy sam na razie dysponuje i zobaczymy co wyjdzie w praniu.

Jakieś kombinacje ze wspólnymi kontami i składkami na w sumie nie wiadomo co, na tym etapie to są takie trochę niesmaczne.
potwor_z_jeziora jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 16:51   #75
Kaczorowna
Raczkowanie
 
Avatar Kaczorowna
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 53
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

tr

Edytowane przez Kaczorowna
Czas edycji: 2012-05-18 o 11:56
Kaczorowna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 16:54   #76
potwor_z_jeziora
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2012-02
Lokalizacja: z pod byka
Wiadomości: 945
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

A to trochę dupa. W sumie fajnie by było jakby wspólne mieszkanie Cię trochę odciążyło finansowo.
potwor_z_jeziora jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 17:14   #77
Linka25
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: moje miasto...?
Wiadomości: 21 347
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

[1=4e9f92519f0a2c998a884c2 af4c543da9bfeb435_5ffce6a 84e16b;34137747]U mnie tak bylo. Nigdy nie bylo sztywnej umowy. Kto mogl to placil wiecej. Zadnych procentow umownych nie bylo, zadnego podzialu. Jesli chwilowo finansowo bylismy "na rowni" to placilismy tez mniej wiecej tyle samo/na zmiane.
Szczerze to nawet nie wiedzielismy ile placimy, bo robilismy to na zmiane badz kase wyciagal ktos, kto mial jej wiecej lub kto mial ochote.[/QUOTE]

no i to jest normalne
u nas od zawsze tak to wyglądało

Jak juz wiedzieliśmy że chcemy być razem to mieliśmy podejście "co twoje to moje" i wszystkim po prostu dzieliliśmy się. Przez długi czas ja zarabiałam dwa lub trzy razy mniej, teraz zarabiamy tyle samo. Płaci ten, kto ma kasę, ochotę, fantazję... A każdy kasę ma swoją, owszem i konto też swoje. I tak było od zawsze.
Dlatego Black Rainbow - tak, dziwią mnie problemy na tym tle. I nie jest to kwestia mojej złośliwosci, nie ma o tym mowy.

Druga sprawa, ze może kwestii spornych nie ma, jak pieniądze po prostu są. Nie wiem.

A jak ktoś chce udawac ze jest w związku i to poważnym po 2 miesiacach znajomości.. no cóż. To chyba rozgrzewka a nie czas na wspólne gospodarowanie

Edytowane przez Linka25
Czas edycji: 2012-05-15 o 17:19
Linka25 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 17:23   #78
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-03
Wiadomości: 44 950
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

A ja nie ogarniam

Najpierw sama mu proponujesz, że CAŁĄ wypłątę mu oddasz, a teraz się martwisz, że jak współlokatorka?

Co zresztą jest głupią obawą, u nas (małżeństwo!) puszka funkcjonuje i jest ok
0096a1e2f6245c4e98bc18de9b0ed84c369ef137_632f8bf2adc0b jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 17:30   #79
Hultaj
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

wg mnie

1. to, że chcesz z nim zamieszkać po 2 miesiącach jest jak najbardziej ok, niby dlaczego masz się bawić sztucznie w jakieś wydłużanie tańców godowych, jak chcesz zamieszkać, jesteś dorosła, no chyba Cię facet na kolację nie zje. Jak zje to po 8 miesiącach udawania wegetarianina też by mógł zjeść.

2. chyba trochę nadinterpretujecie, wierzę w nieco rozsądku, więc zakładam, że dziewczynie nie chodzi o to, by facetowi w zębach przynosić wypłatę a potem pisać eska, czy może sobie kupić zapiekankę na mieście, tylko, że chce mieć wspólny budżet, czyli bez problemu daje swoją wypłatę dla nich a większe wydatki czy w ogóle wydatki, bo jak widzę, dziewczyna żyje sobie skromnie, z chłopakiem bez problemu konsultuje.
On się na to nie zgadza, bo wie, że gdyby chciał zachować pozory fair play musiałby odpowiedzieć podobnym zachowaniem, kompletnie mu się nie dziwię, że po 2 miesiącach związku chce mieć jakąś część pieniędzy wyłącznie dla siebie. 2 miesiące bycia razem to jest wielkie nic, on może zwyczajnie się obawiać, że będzie jakoś tam rozliczany, nie chodzi nawet o to, że coś mu powiesz (bo nie powiesz ) na temat zakupu 7 pary adidasów czy wydawania kasy na obiady na mieście, ale, że będziesz wiedziała, i tym samym miała w jakiś sposób kontrolę nad jego finansami. W zupelności rozumiem jego niechęć.

3. to co wg mnie powinien to na dzień dobry przyjąć większą proporcję wkładania kasy we wspólny budżet z racji dysproporcji zarobków, ale w ogóle z tego co piszesz, nigdzie nie widzę, że chłopak miałby rokować źle. Dlatego myślę, że spokojnie możesz spróbować, a potem zobaczysz w praniu, czy facet jest egoistą czy nie.

4. Oczywiście Joline, że kompletnie nie masz racji, bo po to się jest z kimś w związku, żeby było 'my' a nie 'ja i on', od myślenia kategoriami 'co moje to moje' to krótka droga do osobnych półek w lodówce czy lazience. Co kto woli ale ja bym nie chciała być z kimś na zasadzie współlokatorskiej. Kwestie wysokości zarobków są mniej ważne, bo z tym bywa różnie. Nie wyobrażam sobie, żeby jedno popierdzielało w kaszmirowych kostiumach czy krawatach z jedwabiu, a drugie naści trampeczki ze skaju za 2 dyszki, bo na więcej go nie stać i żeby to się miało nazywać związkiem.
Cytat:
Naprawdę ciekawa jestem, czy wizażanki też by tak nalegały na dokładanie się proporcjonalne do wypłaty gdyby to one więcej zarabiały
mnie chodzi raczej o coś takiego, że powiedzmy masz fantazję kupić Wam po rowerze. No to logiczne, dla mnie, że nie kupisz sobie takiego za 3 tysiące a jemu za 500 zł, prawdaż?

---------- Dopisano o 17:30 ---------- Poprzedni post napisano o 17:25 ----------

Cytat:
Kto mogl to placil wiecej.
Cytat:
na zmiane badz kase wyciagal ktos, kto mial jej wiecej lub kto mial ochote.
no, dokładnie. Bo nad związkiem, że jednemu zostaje w kieszonce do rozniesienia na głupotki 200 zł, drugiemu 2 tysiaczki, ale tyle samo wrzucają w budżet, to można się co najwyżej z politowaniem uśmiechnąć.
Hultaj jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 18:06   #80
Kaczorowna
Raczkowanie
 
Avatar Kaczorowna
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 53
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

fd

Edytowane przez Kaczorowna
Czas edycji: 2012-05-18 o 11:57
Kaczorowna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 18:31   #81
Layla79
Zakorzenienie
 
Avatar Layla79
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 5 739
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez rochelle_ Pokaż wiadomość
pewnie, już widzę, jak ze wspólnego konta wyciąga bez mojej zgody kasę.
znam 3 przypadki tuż przed rozwodem, gdzie ona/on wyciągnął całą kasę ze wspólnego konta. człowiek w obliczu rozwodu zyskuje zupełnie nowe i to nieznane oblicze. dlatego rzeczywiście warto jakby co zrobić zastrzeżenie, że tylko dwie osoby naraz mogą wypłacić.
...
a tak w ogóle, to ile związków, tyle pomysłów na wspólne życie. nie wyobrażam sobie, żebyśmy miały Tobie Autorko dać radę, jak podzielić kwestie finansowe. właściwie to mi się wydaje, że trudno się wczuć w cudzą sytuację, bo zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. osoby, które zarabiają mniej zawsze będą uważały, że to ten zarabiający więcej, powinien adekwatnie dokładać się więcej.
ja uważam, że jeżeli zarobki partnerów są na takim poziomie, że każdemu na wszystko wystarczy, a mimo wszystko jest dysproporcja, to jestem za układem fifty fifty. nikt nie mówił,że związek jest po to, żeby w tym związku się wzbogacić kosztem partnera i odkładać sobie oszczędności, bo on będzie płacił większy procent.
ogólnie wg mnie powinna być jakaś wspólna kasa /kwestia procentów to już kwestia uzgodnień/, a poza tym każdy powinien mieć swoją kasę. pojęcie wspólnoty już dawno się zdezaktualizowało. jest za dużo rozwodów, żeby zakładać wspólnotę.

inna sprawa, że po 2 mcach to nie ma mowy o wspólnej kasie i wcale nie dziwię się Twojemu chłopakowi. już abstrahując od tego pomysłu o wspólnym zamieszkaniu.poza tym.. wszystko wyjdzie w praniu. nie da się przewidzieć jego rzeczywistej postawy i tego, jak to w praktyce będzie funkcjonować.
Layla79 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 18:32   #82
Gwiazdeczka1978
Zakorzenienie
 
Avatar Gwiazdeczka1978
 
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 8 259
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Nie wyobrazam sobie oddawac całą wyplatę facetowi, którego znam zaledwie 2 msce.
Uwazam, ze wspolne zamieszkanie powinno Cie w jakis sposob odciązyc, a tymczasem jestes na tym samym gruncie. Zastanów sie czy stac Cie wogole na takie opłaty i takie mieszkanie. 300 zł, które moze Ci zostac z wypłaty to strasznie mało.
Gwiazdeczka1978 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 18:44   #83
Buenaestrella
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 582
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Ja tylko nie wiem, jak Wy sobie wyobrażacie dzielenie pieniędzy na "wspólne" i "osobne". Cały czas będziecie chodzić z osobnymi portfelami? Jak np. pójdziesz do sklepu i kupisz rzeczy na obiad który zjesz z TŻem i butelkę wina i pudełko lodów na spotkanie z koleżankami to poprosisz o dwa paragony?
Buenaestrella jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 19:04   #84
asvr
Zadomowienie
 
Avatar asvr
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 1 865
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez _Lady Zgaga Pokaż wiadomość
Ano

No ale nie, dwa miesiące związku, ale jak to tak, żeby się po równo dzielić... toć nawet oszczędności powinni mieć na połowę Bo kasa jest zawsze wspólna, czy to dwa miesiące związku, czy dwadzieścia lat małżeństwa, nie?

Ja zarabiam więcej od mojego faceta. Da się.

Jednocześnie facet zarabia wystarczająco dużo, żeby żyć na bardzo przyzwoitym poziomie, więc nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby się czymkolwiek dzielić proporcjoanlnie do zarobków i de facto dokładać się do jego oszczedności Jeżeli związek przejdzie na powazniejszy etap - małżeństwo i kupno mieszkania - to i tak oszczędności wydamy razem na wspólne mieszkanie. Jeżeli się rozstaniemy, to przynajmniej każde odejdzie z własnymi pieniędzmi.

No ale po co poprawiać sytuację, skoro można wyrwać faceta i absolutnie od razu mieć wszystko wspólne.

Naprawdę ciekawa jestem, czy wizażanki też by tak nalegały na dokładanie się proporcjonalne do wypłaty gdyby to one więcej zarabiały
taa dokładnie
__________________
Dziś jesteś starszy niż wczoraj, ale czy lepszy?

"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość."

asvr jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 19:05   #85
Layla79
Zakorzenienie
 
Avatar Layla79
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 5 739
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Buenaestrella Pokaż wiadomość
Ja tylko nie wiem, jak Wy sobie wyobrażacie dzielenie pieniędzy na "wspólne" i "osobne". Cały czas będziecie chodzić z osobnymi portfelami? Jak np. pójdziesz do sklepu i kupisz rzeczy na obiad który zjesz z TŻem i butelkę wina i pudełko lodów na spotkanie z koleżankami to poprosisz o dwa paragony?
hm..a jeżeli mieliby wspólne konto i on wychodziłby dajmy na to 4 razy w mcu z kolegami i kupował dużo piwa, to ona powinna za to płacić, sama niewiele zarabiając?
moim zdaniem wspólne utrzymanie to jedna kwestia, a kto ma jaką rękę do własnych wydatków, to zupełnie inna kwestia.

ja nie wyobrażam sobie tłumaczyć się ze swoich kosmetyków, na które wydaję czasem znacznie więcej niż na ubrania. ani tłumaczyć czemu nie kupiłam najtańszego kremu do twarzy.
każdy ma swoje uzasadnione wyłącznie dla siebie wydatki, które innym wydają się zbytkiem, a nie kupuje np. nowych butów co miesiąc. każdy ma jakiegoś świra moim świrem są kosmetyki i wiem, że nigdy nie zyskałyby aprobaty w oczach mojego tżta, dlatego też mamy osobne konta. nikt nikomu nie tłumaczy się ze swoich wydatków.
Layla79 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 19:22   #86
Hultaj
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
każdy ma swoje uzasadnione wyłącznie dla siebie wydatki, które innym wydają się zbytkiem, a nie kupuje np. nowych butów co miesiąc. każdy ma jakiegoś świra moim świrem są kosmetyki i wiem, że nigdy nie zyskałyby aprobaty w oczach mojego tżta, dlatego też mamy osobne konta. nikt nikomu nie tłumaczy się ze swoich wydatków
znakomicie się z Tobą zgadzam, a konkretnie to uważam, że idea własnych pieniedzy chroni spokój człowieka na zasadzie ''czego oczy nie widzą tego sercu nie żal'' i może sobie radośnie wywodzić, że była przecena a kiecka 3 x tansza niż naprawdę, skoro chodzi głównie o to, żeby partner się nie czepial, ale nie dorabiajmy do tego ideologii, że ''za dużo jest rozwodów na wspólnotę'', gdy rzecz idzie o zwykłe ukrywanie się przed drugą stroną, a ładnie nazywając, niezawracanie jej głowy tym, co nie trzeba.

Edytowane przez Hultaj
Czas edycji: 2012-05-15 o 19:24
Hultaj jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 19:27   #87
Kretka666
Zakorzenienie
 
Avatar Kretka666
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 22 330
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Layla79 Pokaż wiadomość
ja nie wyobrażam sobie tłumaczyć się ze swoich kosmetyków, na które wydaję czasem znacznie więcej niż na ubrania. ani tłumaczyć czemu nie kupiłam najtańszego kremu do twarzy.
każdy ma swoje uzasadnione wyłącznie dla siebie wydatki, które innym wydają się zbytkiem, a nie kupuje np. nowych butów co miesiąc. każdy ma jakiegoś świra moim świrem są kosmetyki i wiem, że nigdy nie zyskałyby aprobaty w oczach mojego tżta, dlatego też mamy osobne konta. nikt nikomu nie tłumaczy się ze swoich wydatków.
No widzisz, a my mamy wspólny budżet, wspólne konto i nie muszę się tłumaczyć z moich obsesyjnych, również kosmetycznych zakupów. Mogę kupić krem za ile chcę, mój TŻ nic się o to nie rzuca, nie ma pretensji, nie każe mi się z każdej złotówki tłumaczyć. Bo czemu miałby? To są nasze pieniądze, więc oboje mamy prawo je wydawać
Najwidoczniej mamy podobny charakter co do tej kwestii i pasuje nam taki układ, nie ma sporów.
__________________
Mydła, oleje, no poo

Edytowane przez Kretka666
Czas edycji: 2012-05-15 o 19:30
Kretka666 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 19:56   #88
Layla79
Zakorzenienie
 
Avatar Layla79
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 5 739
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Kretka666 Pokaż wiadomość
No widzisz, a my mamy wspólny budżet, wspólne konto i nie muszę się tłumaczyć z moich obsesyjnych, również kosmetycznych zakupów. Mogę kupić krem za ile chcę, mój TŻ nic się o to nie rzuca, nie ma pretensji, nie każe mi się z każdej złotówki tłumaczyć. Bo czemu miałby? To są nasze pieniądze, więc oboje mamy prawo je wydawać
Najwidoczniej mamy podobny charakter co do tej kwestii i pasuje nam taki układ, nie ma sporów.
w sumie to znowu weszliśmy na ten grunt wspólnoty, od której mam trzęsiawki mój tż napewno nie zaakceptowałby moich kremów, chociażby tylko dlatego, że uważa kremy za takie samo cudo jak smalec.

---------- Dopisano o 19:56 ---------- Poprzedni post napisano o 19:55 ----------

Cytat:
Napisane przez Hultaj Pokaż wiadomość
znakomicie się z Tobą zgadzam, a konkretnie to uważam, że idea własnych pieniedzy chroni spokój człowieka na zasadzie ''czego oczy nie widzą tego sercu nie żal'' i może sobie radośnie wywodzić, że była przecena a kiecka 3 x tansza niż naprawdę, skoro chodzi głównie o to, żeby partner się nie czepial, ale nie dorabiajmy do tego ideologii, że ''za dużo jest rozwodów na wspólnotę'', gdy rzecz idzie o zwykłe ukrywanie się przed drugą stroną, a ładnie nazywając, niezawracanie jej głowy tym, co nie trzeba.
czyli dymplomatycznie rzecz ujmując chodzi o oszustwo
Layla79 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 20:06   #89
Kretka666
Zakorzenienie
 
Avatar Kretka666
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 22 330
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Layla79 Pokaż wiadomość
w sumie to znowu weszliśmy na ten grunt wspólnoty, od której mam trzęsiawki mój tż napewno nie zaakceptowałby moich kremów, chociażby tylko dlatego, że uważa kremy za takie samo cudo jak smalec.
Właśnie, może ja tak podchodzę do tego tematu, bo mój akceptuje moje kremy Nie rozumie tego, ale to jest moje hobby i jeśli nasz budżet nie będzie z tego powodu cierpiał, to nie ma sprawy, mogę kupować co chcę, on tak samo I tak zwykle mówię mu jak coś kupuję większego dla siebie, bo tak mam już (a nawet jakbym nie mówiła, to będzie widział na saldzie; nie mam z tym problemu, że zobaczy kwotę wydaną ) i też czasami pytam o zdanie, jak nie mogę się zdecydować czy coś. Mój się zna
__________________
Mydła, oleje, no poo
Kretka666 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-05-15, 20:47   #90
eyo
Zakorzenienie
 
Avatar eyo
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 16 947
Dot.: Wspolne mieszkanie a finanse

Cytat:
Napisane przez Kaczorowna Pokaż wiadomość
Wynajelismy z moim chlopakiem wspolnie mieszkanie i niebawem sie tam wprowadzamy. Ja zarabiam od 1800 do 2300, natomiast on od 3500 do 4000. Poczatkowo trzeba wplacic kaucje za mieszkanie (2tys, z czego ja mam 1200zl odzyskac za poprzednia kawalerke) i 800zl dla biura nieruchomosci za posrednictwo. Trzeba tez dokupic meble. Czesc mebli przynosze ja bo mieszkalam sama juz wczesniej, a reszte trzeba zakupic. To sa spore koszta.

Zaproponowalam mojemu tz ze moge oddawac mu moja wyplate skoro zarabiam mniej i ze wszystkie wydatki bede z nim konsultowac. Nie wydaje na glupoty, nie mam nalogow i kazdy zakup jak ciuchy bym z nim omawiala. Proponowalam wrecz zebysmy wszystkie zakupy tego typu robili razem.
Ani ja mu nigdy niczego nie wyliczalam jak mialam kase, ani on mi (wielokrotnie proponowal mi na zakupach zebym sobie cos wybrala na jego koszt jednak ja z tego nie korzystalam).

On na moja propozycje nie przystal. Zaproponowal bysmy oboje skladali sie co miesiac po tyle samo np po 1500zl na glowe i z tych pieniedzy robili wspolne oplaty, mieszkanie, tel, internet, paliwo, jedzenie, chemia, a to co nam zostanie z reszty wyplaty mamy dla siebie. Jesli okaze sie ze te 1500 na glowe to za malo, to dorzucamy sie po tyle samo i zyjemy za to reszte miesiaca. Zapewnil, ze jesli braknie mi kasy, to on nie bedzie mial problemu z tym zeby zyc za jego oraz ze za nasze lepsze wyjscia (na ktore jego stac a mnie raczej nie) bedzie placil on i ze nie bedzie przez to na mnie krzywo patrzyl.
Zgodzilam sie, bo nie moge przeciez komus narzucac mojego zdania i w sumie skoro bedziemy zyc na kocia lape to nie powinno mnie interesowac ile on zarabia, ale z drugiej strony potraktowal mnie troche jak wspollokatora a nie kobiete do zycia. Mowilam mu, ze wiem ze on wiecej zarabia i ze ja go nie bede z niczym kontrolowac, niech kupuje sobie co chce, ale mimo to sie nie zgodzil. Liczyc sie jak Zydzi nie ma sensu a nawet oboje tego nie chcemy. Dwie osoby mi powiedzialy ze dwie trzecie mieszkania powinien oplacac on, a jedna trzecia ja, tylko ze takie wyliczanie procentow w zwiazku moim zdaniem tez jest chore.

Sama nie wiem jak to powinno wygladac i co o tym myslec...
A co wy myslicie?
nie rozumiem kompletnie po cóż chcesz mu oddawać całą wypłatę
a tym bardziej nie rozumiem co ci tak strasznie przeszkadza w tym, że on nie chce całej twojej wypłaty brać.. przecież tylko na tym zyskujesz bo zamiast mieć pusty portfel będziesz miała jakąś swoją kasę na awaryjne sytuacje... no nie ogarniam problemu naprawdę

druga sprawa
ja sie facetowi kompletnie nie dziwię - tzn. dziwię się w sumie, że w ogóle chce coś brać bo ja na jego miejscu nie wzięłabym nic

dla mnie sytuacje jest taka
ty mu dajesz całą swoją wypłatę czyli te 2 tysiące zł.
on dokłada swoje 3,5
suma 5,5 tys zł/msc na jednym koncie
robicie opłaty, żyjecie, wszystko cacy - załóżmy, że wydajecie na wspólne życie ok. 3 tys zł czyli co msc odkładacie 2,5 tys zł
po roku powiedzmy to jest 30 tys zł

i... postanawiacie się rozstać, zaczynacie się kłócić - ja wiem, zdradził cię w waszym łóżku z najlepszą przyjaciółką (źle ci nie życzę ale po prostu chodzi mi o sytuacje w której najspokojniejszym i uczciwszym ludziom puszczają nerwy)
i co teraz?
macie "wspólne" 30 tys na jego koncie
i co zaczynacie się rozliczać na zasadzie bo ty kupiłaś 560 paczuszek wacików a on 500 zgrzewek piwa więc ty dostajesz z tego 10 a on 20 tys ?
według mnie w razie takiej sytuacji między ludźmi bez żadnych zobowiązań od strony prawnej to było by tragiczne rozstanie i dążenie do układu w którym coś takiego się staje to proszenie się o kłopoty....

Cytat:
Napisane przez visionAM Pokaż wiadomość
Był już podobny wątek

Moim zdaniem on ze względu na to, że zarabia więcej, powinien także więcej dokładać do mieszkania. Ile - ciężko stwierdzić, powinno to wyjść od niego.

Jeśli 1500 masz dawać z wypłaty na mieszkanie to zostaje Ci 300zł na własne potrzeby. Przecież to tyle co nic... a jemu tymczasem zostaje 2000zł
a co jego zarobki mają niby wspólnego z tym ile ma płacić za mieszkanie?
mają jedno mieszkanie, mieszkają we dwoje, korzystają z niego w równym stopniu = dla mnie to oznacza płatność w równym stopniu
a że on zarabia więcej - jego szczęście(tym bardziej, że facet czuje się za autorkę odpowiedzialny i nie planuje póki co stronić od pomagania jej jeżeli będzie taka potrzeba więc moim zdaniem to właśnie oznacza traktowanie kogoś jak partnera - że z góry się zakłada że jak będzie trzeba to się naturalnie pomaga tej drugiej osobie i już...)

Cytat:
Napisane przez milionmalychkawalkow Pokaż wiadomość
Chcesz mu z własnej woli oddać wszystkie swoje pieniądze, a potem prosić o każdą złotówkę? Na ciuchy, gumki i tampony też? Ty się dziewczyno powinnaś cieszyć, że twój facet ma normalne podejście do sprawy i nie chce robić z ciebie osoby zupełnie mu podległej finansowo.
zgadzam się

Cytat:
Napisane przez Kaczorowna Pokaż wiadomość
On nie jest skapcem wiec uznalam ze lepiej bedzie miec w ten sposob wspolny budzet niz sie liczyc jak obcy. On uznal ze sie nie to nie zgadza, bo dla niego to bedzie krepujace przejmowac moja kase- tak powiedzial. Stwierdzil tez, ze jesli po miesiacu stwierdzimy ze jego system sie nie sprawdza to mozemy posmylec o czyms innym.

---------- Dopisano o 13:14 ---------- Poprzedni post napisano o 13:13 ----------



Tylko ze on tak nie chce... Powiedzial ze mozemy miec wpsolny budzet w tym sensie, ze jak ja np zarobie 2200zl to on tez da 2200zl i to bedzie wspolne, a to co mu nadbywa to bedzie jego...
też bym się źle czuła jakby TZ dał mi całą swoją wypłatę bo na prawdę na nic mi ona nie jest potrzebna

wiesz co.. niby mówisz, że absolutnie nie chcesz go kontrolować
wiec skąd u ciebie ta ogromna potrzeba żeby twoje pieniądze leżały na tym samym koncie co jego? no po co ci to? nie rozumiem...

Cytat:
Napisane przez milionmalychkawalkow Pokaż wiadomość
Kobiety zarabiają mniej, ponieważ są kobietami. Męzczyzna - młody, bez zobowiązań w postaci rodziny i z doswiadczeniem - to jest dla pracodawcy kandydat idealny. Kobieta, chociażby dlatego, że ma fizyczna możliwość zajścia w ciążę i spowodowania tym problemu - jest mniej pożądana.
Kobiety mają problem ze znalezieniem pracy, jeśli ją znajdą, zarabiają średnio 30% mniej niż mężczyźni na tym samym stanowisku. Dlatego pracodawcy zatrudniają kobiety, ponieważ one nie mają wyboru, muszą pracować za to, co im się oferuje. Ogólnie sytuacja kobiet na rynku pracy jest conajmniej kiepska, również trzeba pamiętać o nieopłacanej pracy na drugim etacie - pracy w domu. I to są postulaty współczesnych feministek, te najważniejsze. Dziękuję.
nie wiem co to ma wspólnego z tematem (pomijając to, że uważam, że to bzdura) - nie wszyscy żyją jak chodzące potwierdzenie stereotypów i nie każda firma traktuje pracowników jw.
poza tym - z moich doświadczeń wynika, że kobiety bardzo często otrzymują niższe wynagrodzenia bo po prostu podają niższe (mocno bezpieczne) kwoty kiedy ktoś je pyta o to ile by chciały na danym stanowisku zarabiać

chociażby mój TZ poszedł do pewnej firmy na praktyki - nie miał problemu z powiedzeniem, że za darmo pracował nie będzie i podał kwotę której oczekiwał za swoją pracę. I tyle dostał.
Jakiś czas później jego koleżanka ze studiów poszła do tej samej firmy na praktyki.. i sama z siebie podała kwotę dokładnie o połowę niższą niż mój TZ. No to tyle jej zapłacili skoro tyle chciała...

i spotkałam podobnych przypadków mnóstwo

inna sprawa, że często nie ma też co porównywać dwóch osób pracujących w dwóch różnych firmach bo wtedy często płace nie mają związku z płcią a po prostu z "polityką" firmy w zakresie płac - jedni płacą minimalną bo tak a inni płacą tyle ile uważają za stosowane za daną pracę - bo tak

tyle, tylko czy autorka i jej TZ zajmują te same stanowiska żeby to w ogóle tak porównywać

---
A co do tematu..
ja ze swoim TZ wspólnie opłacam tylko rachunki (mieszkanie etc ) po połowie
resztę zakupów - płaci ten kto akurat kupuje/ma chęć
nie rozliczamy się z tego - po prostu kupujemy to co potrzebne
raz zapłacę ja, raz on - i tyle filozofii
jak nie mam przy sobie gotówki i potrzebuję to od niego biorę i na odwrót
i problemów nie ma, żadne wspólne konta nam do tego nie potrzebne..
__________________
...

Prędzej czy później cmentarze są pełne wszystkich.

15.02.2017 ♥
eyo jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:23.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.