|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#2611 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Myślę że w gruncie rzeczy Twoja rodzina ma rację, że "dasz sobie radę", ale rozumiem, że mało Cię to pociesza (i myślę że Ty też tak naprawdę wiesz, że sobie radę dasz ). Może - jeśli będziesz miała ochotę im pojęczeć - po prostu zakomunikuj "a teraz będę wylewać swoje żale, bo mi to pomaga, i proszę nie używać sformułowania 'dać sobie radę'" albo zanim coś im powiesz zastanów się jaką konkretną pomoc mogłabyś od nich uzyskać i o nią poproś?
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#2612 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Nebula - Tygrys ma rację, sałatka to nie obiad, chyba że ma mięso, to wtedy można ją zakwalifikować jako jakiś posiłek konkretny. Może ogólnie przerzuć się na dietę w miarę mięsną, ale z mięsem wyłącznie chudym i gotowanym? Może być w sałatce, w czymkolwiek...albo zapiekane z warzywkami jakimiś. Wiem, że na tym można bardzo schudnąć, a nie chodzi się ciągle głodnym.
Też bym była głodna zaraz po zjedzeniu takiej sałatki...wcale Ci się nie dziwię Podobnie działają na mnie zupy - bardzo lubię je jeść, ale po godzinie jestem już zwykle głodna i domagam się konkretnego obiadu
__________________
|
|
|
|
#2613 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Strasznie jestes fajna, z charakterem, aż Ci zazdroszcze tego! zreszta jak wszystkie tutaj dziewczyny, mam nadzieje, że już po ostatnim dolku nie ma sladu, bo widze ze znowu piszesz jak "stara" Ty ![]() Co do czerwonego nie jestem w klubie, nie wiem o co chodzi... bardziej chodziło o to, że jednak pisanie tego na osobnym wątku spotyka się z hmm różnymi przypadkowymi czytelniczkami, tutaj jednak prawdopodobieństwo bycia zmieszaną z błotem znacznie spada... Ale jeśli mi powiecie co mam zrobić to mogę to tam przeniesc ![]()
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
|
|
|
|
#2614 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
ja mam takie spostrzezenie - najlepiej na mnie dziala zajecie sie problemami innych ludzi. Moze to dziwne, ale odpowiedz na problemy change byla dla mnie bardzo dobrym lekarstwem, poneiwaz nie myslalam o sobie tylko o tym by pomoc change
tak to dziala...jak moj TZ powie, ze ma zly dzien, to moje smutki gdzies spadaja na dno, bo on ma zle, wiec musze pomyslec jak jemu pomoc. tak samo z moja mama czy siostra...badzo lubie pomgaca innym, ale to wlasnie chyba wynika z egoistycznych pobudek ;p ech ja...
|
|
|
|
#2615 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Poza tym zgadzam sie z tygrysem, że czasami inni muszą zrozumieć, że musimy się wygadać, moja siostra tez ma z tym straszny problem i moje marudzenie zbywa, tym ze przesadzam itp.. A najgorsze co sobie można zrobić to dusić coś takiego. Wygadac sie chociaz tutaj i juz jest lzej, uwazam ze jestes wspaniala i bardzo mądra Nebulo i chcialabym sobie radzic chociaz w polowie tak jak Ty... ---------- Dopisano o 15:23 ---------- Poprzedni post napisano o 15:21 ---------- Cytat:
![]() Ale w ogole to jest tak, że też widać, że w codziennym życiu starasz się wyciskać z siebie co się da i jesteś twarda, a jednak po tych wypowiedziach widać, że jesteś wrażliwą osobą, która bardzo dużo od siebie wymaga i jest bardzo ciepła w stosunku do innych...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
||
|
|
|
#2616 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 5 880
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Bura kocurka, ja też boję się obrony, nawet nie zabrałam się jeszcze za przygotowanie pytań do niej. Nie mówiąc o tym że chciałabym się obronić w lipcu a mam napisany zaledwie jeden z 3 rozdziałów. (moja ogromna żaba).A co studiujesz?
Halimaa, bardzo adekwatny kwejk. Garfield to moje któreś z kolei prokastynujące Ja. Patri, wysyłaj CV. Może będziemy się rozliczać nawzajem? Ja też powinnam intensywni e wysyłać a nie mogę się zebrać... A tu niedługo zacznie się 6 miesiąc bezrobocia... Chcę Ci też (wprawdzie spóźnione ale od serca) życzyć pozytynej energii, Wiary w siebie, pociechy z córki, zdrowia i miłości, oraz spełnienia marzeń ![]() Change, rozbawiło mnie podejście rekruterki. Wyraźnie mówisz że jesteś PO studiach a ta wymaga statutu studenta. Ostatnio coraz częściej mam wrażenie że rekrutującym nawet się CV nie chce czytać. Aper, muszę się wrócić do tekstu o którym wspominałaś. dla mnie szukanie pracy to męka, chciałabym pracować w zawodzie, ale nie mogę sobie pozwolić na bezpłatne praktyki, a bez doświadczenia mnie nie przyjmą. Hobby też nie mam pasjonującego. Powiedziałabym nawet że nie mam hobby, bo czy czytanie ksiażek do nich można zaliczyć? Chyba muszę wziąść przykład z Patri i wpisać sobie Quilling w zainteresowania, mimo że dopiero kilka razy sie w tym zagrzebałam... Coffee, szkoda że już na blogu nie piszesz i rzadko się tu pojawiasz. Zaglądaj częściej! Nebula nie da się jej sprowadzić z innego miasta? a u mnie standard, wielkie plany i listy, a gdy uda się skreślić kilka rzeczy to osiadam na laurach. Dziś 3 godziny zajęło mi zanim siadłam do Symfonii żeby dokończyć zadanie na zajęcia. Dokończenie zajęło mi pół godziny. Wstyd. Przydałoby się kilka rzeczy jeszcze zrobić ale wena uciekła zanim zdążyłam ją dogonić. |
|
|
|
#2617 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Change, a ja powiem jeszcze dosadniej: zerwij z nim dokumentnie. To jak z alkoholem, albo zrywasz zupełnie, albo nigdy się nie uwolnisz. Ten osobnik wygląda mi na przykład emocjonalnego wampira, toksycznego człowieka, z zerowym poczuciem empatii, wpsółczucia i wdzięczności. Wspaniały manipulator i mistrz odwracania kota ogonem.
Jesli ochłodzisz z nim stosunki, on to w końcu zauważy (brak "drugiej mamy" po pewnym czasie da mu się we znaki) i znowu będzie słodziutki przez jakiś czas, aż uzna, że wróciłaś, aby mu robić dobrze. I potem znowu będzie zjazd, jak na rollercosterze. Z dala, z dala od takich ludzi! On uniemożliwia Ci poszukiwanie osoby, która będzie czegoś warta i zapewni Ci szczęście. Z Twoim poziomem dawania powinnaś znaleźć kogoś podobnego sobie, hojnego w uczuciach i we wszyskim innym, kto będzie Cię doceniał i się odwdzięczał. Kto nie będzie dla wygody utrzymywał Cię w stanie stand by, jako emocjonalny worek treningowy, w który zawsze w razie potrzeby można przywalić. Change, czy masz wokół siebie innych ludzi? Masz kogoś, z kim możesz pogadać od serca Twoich relacjach z tym "przyjacielem"? Bo ja swojej przyjaciółce pomysł takiej "przyjaźni" wybiłabym z głowy w ciągu dwóch miesięcy, bo jednak przyjaciół należy chronić przed takiego typu ludźmi. Czujesz się zaopiekowana? Czujesz, że jak Ci się wali sufit na głowę i nie możesz, to dzwonisz i przyjaciółka/przyjaciel jedzie i Ci pomaga? Jeśli nie masz takich ludzi wokół, to po prostu nie masz porównania i mylisz tombak (nieTż) z prawdziwym złotem. Na przykład: prawdziwy przyjaciel na rzęsach by stanął, żeby Ci kasę oddać, bo czułby, że Cię wykorzystuje, a nie mógłby tego znieść. Uciekaj od tego człowieka i chlap święconą wodą po swoich śladach, żeby nie mógł Cię wytropić. Zapewniam, po jakimś czasie pojawią się na horyzoncie inni ludzie, faceci też, w których naprawdęwarto będzie inwestować. W niego nie warto! Sorki, ze tak ostro, ale normlanie "wścieklizny" jak kocurka dostałam, gdy przeczytałam Twoje posty. :P Odbieram to bardzo personalnie, bo bliska mi osoba męczy się z takim osobnikiem już pół zycia i wytrzymać tego nie mogę... :/ |
|
|
|
#2618 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Change - jest klub powstały z osób z naszego wątku. Zdaje się, że Nebula jako założycielka musi Cię zaprosić
![]() I dziękuję za komplement Akurat na punkcie swojego charakteru mam mega kompleksy Mnie dla urozmaicenia zwykle wydaje się, że za mało się staram...ale nie wiem jak to naprawdę ze mną jest. Zawsze uważam, że jestem nie taka jak bym chciała i jaka powinnam (nawet nie wiem co oznacza w tym przypadku "powinnam" ) No, ale nieważne...Nebula - coś w tym jest, dobrze zająć się trochę innymi, to zapomina się o sobie. A to jakie się ma intencje...To zależy z punktu widzenia jakiej filozofii startujemy - dla jednych to istotne, dla innych wcale Ja myślę, że na tym polega też wolontariat...czy nie często jest tak, że robiąc coś w ramach wolontariatu nie kieruje nami wcale chęć czynienia dobra, tylko jakieś osobiste interesy (np. sprawienie, że będę się czuła jak dobry człowiek, bo robię coś dobrego i pożytecznego)? Ale czy to ważne...grunt, żeby pomóc A jak przy okazji pomagania poczujesz się mniej zdołowana sobą, to tylko się cieszyć
__________________
|
|
|
|
#2619 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Ja tak samo gdybym nie musiała do niego dokładać miałabym teraz pieniądze na kurs...także mam nauczkę na przyszłość i nie dam z siebie robić skarbonki bez dna.. No i drogie koleżanki nie bierzcie ze mnie przykładu ![]() Coffee mam nadzieje, że przygotowania do Twojego wyjazdu idą pełną parą i powodzenia w zaliczeniach, dziekuję za odp
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
Edytowane przez change Czas edycji: 2012-05-22 o 15:39 |
|
|
|
|
#2620 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Została mi do napisania dyskusja, wnioski i streszczenie...ale niestety też jeden wielkgachny rozdział mam do poprawy. Dzisiaj jestem z siebie "w miarę" dumna, ponieważ przesiedziałam nad tym rozdziałem 6 pomodoros (prawie 3 godziny pracy w skupieniu) i posunęłam się nieco do przodu. Ale oczywiście...nie tak jak bym chciała ![]() Pytań to ja nawet żadnych nie mam i nic ogólnie nie umiem. Przez ten rok, można uznać, że cofnęłam się do zera w kwestii umiejętności i wiedzy...mówię poważnie - nawet już nie pamiętam co pisałam na początku tej pracy! A przecież muszę to mieć w małym paluszku
__________________
|
|
|
|
|
#2621 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 5 880
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Bura, ja studiuje Finanse i rachunkowość.
|
|
|
|
#2622 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Jeju dziękuje... wscieklizna jest bardzo konstruktywna, nadaje się do wydrukowania i powieszenia na ścianie, powiem szczerze, że odbieram to jako troske z waszej strony, a nie coś negatywnego, taki zimny prysznic, który może w końcu przyniesie jakis efekt...Chociaż moja koleżanka próbowała mi od dawno zasugerować, że powinnam sobie dać siana z nim, że go nie lubi (to samo siostra) i daje się wykorzystywać, ale ona sama ma niewiele lepsze relacje ze swoim chłopakiem i nie wydawało mi sie to co mówi zbyt wiarygodne... No własnie problemem jest to, że nikogo takiego poza moim "wspaniałym i kochanym" przyjacielem, który zawsze odstawia fochy, gdy go najbardziej potrzebuję nie ma... Bywają dni, które są sielanką i super się dogadujemy, co mi dodatkowo tylko mydli oczy, ale wiem, że na dłuższą metę "tracimy" na siebie czas, bo to nie jest na 100%... Nie wiem jak mam znaleźć taką osobę, której nie musiałabym matkować, albo przynajmniej nie ciągle i miała w niej jakies oparcie. Ostatnio byłam pod wrażeniem jak chłopak, którego poznałam przy wolontariacie nie dość, że powiedział, na samym wstępie, że mam śliczne imię to poczęstował mnie raffaello i zaproponował wycieczkę, bo się tym zajmuje...od razu mnie oczarował, bo ma pasje i wie co chce. I nagle odczulam zdziwienie, że jednak sa tacy faceci...i to nie jest bajka..Inny znajomy bez przerwy do mnie wydzwania z propozycjami wyjscia/grilla/spacerow/biwakow etc... ale mimo, że ma już 26 lat to te wszystkie imprezy są tak rzenujące,że ja nie mam na to siły,tak samo jak na wysluchiwanie problemow egzystencjalnych takiej osoby... przyklad rzenujacego zachowania dzwoni do mnie kiedy wracałam do domu autobusem pelnym ludzi, mowie mu, ze za bardzo nie moge rozmawiac, wiec bede konczyla na to on, ze "sie nie wstydzi nawet rozmow o swoich krostach w miejscach intymnych <hahaha>"... także same rozumiecie, że tutaj mój czujnik 'nie idz ta droga' zadzialal natychmiast Na tym tle mój nieTŻ wypada całkiem ok...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
|
|
|
|
#2623 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Cytat:
Te z Was, które są na FB wśród moich kontaktów, mogą zobaczyć wydarzenia, powoli będą spływać zdjęcia z różnych aparatów. Za każdym razem jest warto być częścią takiego wydarzenia. [1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;34246741]znowu jest źle, bardzo źle.... kompletnie zero motywacji i kompletnie zero chęci do jakiejkolwiek czynności. Najchętniej siedziałabym pod kołdrą i spała, bo TV też nie chce mi się oglądać.[/QUOTE] Co Cię dopadło Cymemont? Leń czy depresja? Nie chcę szastać ani jednym ani drugim słowem. Co się dzieje babo?! Change, widze, że długi post się pojawił. Dziś moja córka ma imieniny, nie posiedzę więc dłużej, na razie nie odpiszę, bo chcę żeby było przemyślane to co napiszę. Nebulka, pamiętam, że i Tobie mam napisać coś ważnego. Trzymajcie się tym czasem. Do napisania.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-05-22 o 16:12 |
||
|
|
|
#2624 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Czasami tacy ludzie dają niezwykłego kopa, może to coś dla cynemont? dobrze znam ten stan zniechęcenia do wszystkiego...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
|
|
|
|
#2625 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Patri - co za historia...biedna ta kobitka, ale podziwiam ludzi, którzy mają tyle siły, żeby stawiać czoło życiu mimo ciężkiej choroby. A stwardnienie rozsiane, to choroba naprawdę okrutna...
![]() I tak w ogóle...to czy ja Ci kiedyś mówiłam, że przypominasz mi aktorkę Emily Deschanel?
__________________
|
|
|
|
#2626 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Bywam samolubem. Wpadam na wątek wylać co na języku - ni w pięć, ni w dziewięć do tematu na tapecie, a potem szybko uciekam, bo już brak czasu.
Teraz pora nadrobić: change - wszystko, na co mogłabym się wysilić w temacie Twojej sytuacji, dziewczyny - nebula, kocurka, fairytale - napisały mądrze. Z boku (z Twojego, łagodzonego!) opisu patrząc na gościa aż wścieklizna telepie. Zresztą, patrząc na Ciebie też - podkładasz i tyłek i policzek do bicia. Piszesz o zachowaniu jak wobec dziecka - tylko, że malutkie dziecko patrzy na ojca i matkę jak na wszechmocnych bogów - rodzic i tak dostaje bezwarunkową miłość (póki nie zepsuje dziecka ); a i tak musi włączyć rozsądek i dla dobra dziecka go nie rozpuścić.Miałam nie dokładać, ale i tak mnie poniosło, przepraszam. Życzenia złóż, owszem, pamiętasz o nich, to nie ma sensu bawić się w "focha" i ich nie składać. Ale zrób to smsem, albo "fejsbukiem". Pora ochłodzić relacje. Życzę dużo sił A jak Cię najdzie nawrót "choroby" to pisz tutaj. Patri - jestemz Ciebie dumna - nieważne jak to głupio brzmi, inne słowo mi tu nie pasuje. ![]() nebulo - gdyby nie fakt, że w tym momencie jesteś już w okolicach wagi prawidłowej (patrząc na liczby: wzrost i wagę) zachęciłabym Cię do diety SB (pamiętam, że o niej myslałaś). Tylko że możliwe, że na niej nie schudłabyś więcej. Autor książki zwraca uwagę na przestój gdy osiągnie się wagę prawidłową (mimo np chęci powrotu do wagi niższej). Jedyną jego radą jest zwiększyć ćwiczenia fizyczne i na poszczególne części ciała. Natomiast jako sposób na wyrobienie zdrowych nawyków, wyćwiczenie fajnych przepisów, bez parcia na gubienie kg - to tak. |
|
|
|
#2627 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Chciałam napisać na blogu o moich przygotowaniach do wyjazdu, bo dostałam sporo e-maili, z pytaniami odnośnie wyjazdu na W&T, a ja ani na te e-maile nie odpisałam, ani nie napisałam nic na blogu, przez co jest mi wstyd ![]() Cytat:
), ale ciągle? Tak miałam z byłym. Co do niego pojechałam, to musiałam płacić za zakupy. Albo on przyjeżdżał do mnie i planował, co zrobimy na kolację, robił listę zakupów, a jak pytałam, czy ma pieniądze to odpowiadał bez ogródek 'myślałem, że Ty masz'. Ludzie Ale moim zdaniem do tego, żeby zakończyć z nim tą niezdrową relację musisz dojść sama. My możemy sobie pogadać, 'zakończ to', 'ochłodź stosunki', 'zerwij całkowicie kontakty', ale to Ty musisz zrozumieć, że ta relacja jest chora i, że nie prowadzi do niczego dobrego. Nie znam Cię, nawet rzadko się udzielam na wątku, ale po Twoim jednym wpisie wiem, że jesteś wspaniałą osobą, pełną miłością, która chciałabyś przelewać na innych, ale zacznij ją przelewać na kogoś, kto to doceni i kto jest tego wart. Daj sobie szansę na prawdziwą przyjaźń, na miłość, bo trwanie przy nim zabierze Ci tą możliwość. Wrócę jeszcze na chwilę do siebie - jak byłam w tym tragicznym związku, gdzie byłam oszukiwana, zdradzana, molestowana psychicznie, gdzie ex wysysał ze mnie całą moją energię do życia, gdzie przez to wszystko trafiłam do psychiatry, bo byłam na skraju załamania, gdzie przez tą sytuację zawaliłam semestr na studiach, bo nie miałam siły wstawać z łóżka, bo bałam się kolejnego dnia. Wszyscy mi mówili - ZAKOŃCZ TO! Mówiła mama, mówił tata (gdzie nigdy mnie nie pouczał, zawsze uważał, że jestem dorosła i wiem co robię), mówiła ciocia (jedna i druga - dwie bardzo bliskie mi osoby), mówiła przyjaciółka, mówili znajomi (nawet jego znajomi), a ja dalej w tym tkwiłam, bo mówiłam - ale są też cudowne chwile, kupuje mi kwiaty - od wielkiego dzwonu, ale jednak, pisze ciągle smsy, dzwoni - w międzyczasie kiedy jest w łóżku z inną i cały czas miałam nadzieję, że się zmieni. I co? Swoją godność, swoje poczucie własnej wartości musiałam zbierać z ziemi i zbieram do tej pory. Cały czas, jak sobie pomyślę o tym, jak dałam się wykorzystywać to po prostu mówię 'zeszma.ciłam się'. Ale dopiero gdy doszłam do tego sama i pomyślałam 'Boże, idiotko, co Ty robisz. Marnujesz sobie swoje najpiękniejsze lata' to dopiero wtedy byłam w stanie to zakończyć. Dlatego życzę Ci, żebyś sobie wszystko przemyślała i doszła do wniosku, że jednak nie warto. Bo na prawdę zabierasz sobie szansę na prawdziwą przyjaźń i miłość i tracisz na niego swoje najpiękniejsze lata. ![]() A co do mojego wyjazdu to praktycznie pozostaje mi tylko iść na zakupy, spakować się i frruuu Wizę już mam, bilet lotniczy też kupiony, mieszkanie w USA wynajęte, więc teraz czeka mnie tylko wielkie pakowanie ![]() ----------------------------------------------------------------------------------------------------- Jeszcze tak napiszę co do tego wyjazdu, to nawet sobie nie wyobrażacie, jakiego KOPA daje mi ten wyjazd. Od czasów liceum nie czułam się tak pewna siebie, jak teraz, mimo, że to nie jest jeszcze to, co bym chciała osiągnąć. Ale postawiłam wszystko na jedną kartę. Ja, taka mała, zagubiona w świecie dziewczynka chce wyjechać za ocean, gdzie czasem boi się nawet własnego cienia. Po rozstaniu z extż nie byłam sobą. Byłam zamknięta w sobie, nie podobałam się sobie, miałam wrażenie, że jestem osobą, której nie da się lubić i, która w życiu sobie w ogóle nie radzi i nie poradzi. Do tego dochodziło to, że rodzice, a zwłaszcza mama w ogóle we mnie nie wierzyła. A swoim gadaniem jeszcze bardziej utwierdzała mnie w przekonaniu, że faktycznie jestem taka beznadziejna, że gorzej się nie da. A przede wszystkim bałam się wyjść do ludzi. Bałam się wyjść gdziekolwiek! Na uczelni miałam wrażenie, że wszyscy się ze mnie śmieją, że nie zaliczyłam semestru. Extż ciągle śmiał się ze mnie, że nie mam w ogóle znajomych, że jestem jak stara baba. Ale ja nie potrafiłam wejść w jakiekolwiek relacje z żadnym człowiekiem. Jak ktoś do mnie zagadał, gdziekolwiek to ja od razu uciekałam, bo myślałam, że lepiej jak pierwsza odejdę, niż jakby ten ktoś miał po paru minutach się przekonać, jaka jestem beznadziejna i sam odejść. A teraz? Zacisnęłam zęby. Załatwiłam przyspieszoną sesję na uczelni. Nie boję się podejść do wykładowcy i poprosić o termin wcześniejszego zaliczenia (no może jakiś tam stres jest, ale chole.ra - ROBIĘ TO). Jak miałam spotkanie w ambasadzie przy staraniu się o wizę to poznałam parę osób, którzy też wyjeżdżają i którzy będą pracować tam gdzie ja i w końcu byłam sobą! Nie uciekłam! Śmiałam się, żartowałam, gadałam, jak najęta. Później nie bałam się zaprosić tych ludzi na fb i zagadać. Przedwczoraj miałam spotkanie organizacyjne dot. wyjazdu - poznałam znowu kolejne osoby. Poszłam z jedną dziewczyną na kawę - gadałam, śmiałam się, siedziałyśmy w kawiarni ponad 2 godziny - to chyba nie jestem aż tak beznadziejna? ![]() Dlatego, tak bardzo cieszę się z tego wyjazdu, tego mi było trzeba. Takiego KOPA motywacyjnego, KOPA DO ŻYCIA, KOPA DO DAWNEJ JA, której tak długo szukałam i za którą tak dawno tęskniłam... Edytowane przez Coffee With Milk Czas edycji: 2012-05-22 o 19:00 |
||
|
|
|
#2628 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Patri- chyba leń. Duży leń.... Bo jak można nazwać depresją to, że okej- czytać książkę mi się chce, chce mi się iść popracować w ogrodzie, ale zawracam, bo mam przecież innej pracy dużo. Po prostu wszystko orbija się o to, że marnuję czas do południa, nic nie robię na czas, a później huzia na juzia. Nie potrafię wykorzystać dobrze czasu
|
|
|
|
#2629 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;34269280]Patri- chyba leń. Duży leń.... Bo jak można nazwać depresją to, że okej- czytać książkę mi się chce, chce mi się iść popracować w ogrodzie, ale zawracam, bo mam przecież innej pracy dużo. Po prostu wszystko orbija się o to, że marnuję czas do południa, nic nie robię na czas, a później huzia na juzia. Nie potrafię wykorzystać dobrze czasu
[/QUOTE]Mówię Ci, zmień awatar na poprzedni. To przez tego psa na zdjęciu! Działa na Twoją podświadomość! Sprawdźmy czy to to!
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#2630 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć dziewczyny...
Chyba dzisiaj ja zaliczyłam potężny dół i jakoś wszystko się rozpierzchło... Z korepetycjami cienko-uczniowie wyjeżdżają na zielony szkoły/mają urodziny itp. Na początku miesiąca szacowałam, że na swoje wydatki będę mieć 400 złotych(rzeczy osobiste, migawka, prezent dla mamy i prezent dla Tż). Z tych wszystkich rzeczy zakupiłam migawkę i dzisiaj okazuje się, że zostaje mi 125 złotych(zakładając, że chcę odłożyć kwotę x w ramach oszczędzania na wyposażenie do mieszkania). 125 złotych starczy na prezent dla Tż i jakiegoś skromnego storczyka dla mojej mamy. Eh... Drugą sprawą jest dzisiejsza wizyta mojej kuzynki. Bierze ślub w sierpniu i przyjechała dzisiaj z narzeczonym, aby nas zaprosić na tą uroczystość. Przy niej poczułam się taka malutka i głupiutka...K. ma 24 lata, za chwilę kończy studia na filologii w moim mieście i robi podyplomówkę jeszcze. Pracuje w dwóch publicznych szkołach jako nauczyciel.Była w stanie zebrać wraz z narzeczonym na wesele na 100 osób. Między słowami padła kwota około 30 tysięcy. Po tej wizycie moja mama zaczęła ją strasznie wychwalać(jaka sympatyczna!jaka miła!jaka zaradna, że dała radę zebrać pieniądze na wesele..). I miałam ochotę się rozpłakać... Bo ja nie skończyłam studiów dziennych... Bo zdobędę magisterium na filolologii/lingwistyce przy dobrych wiatrach w wieku 29/30 lat. Bo nie mam czasu się uczyć na studia(owszem robię to, ale ciągle mam wrażenie, że za chwilę zapomnę to, czego się nauczyłam) i stypendium oddala się w iście ekspresowym tempie. Bo codziennie słyszę jaka jestem okropna/leniwa i mało zaradna... Bo nigdy(niestety smutna prawda) nie usłyszałam, że moi rodzice są dumni z tego, że daję pogodzić tyle rzeczy i że dałam radę wyjść z choroby, która wedle psychiatrów skazywała mnie na życie w szpitalu psychiatrycznym. A i tak to co zrobiłam jest maleńkim paprochem. Z mieszkaniem(a raczej jego kupnem) też zaczęły się problemy. Codziennie słyszę jak moi rodzice się poświęcili i jaka jestem zła i podła(to od matki słyszę) bo nie potrafię się z tego cieszyć i tego nie doceniam. Dokonaliśmy kalkulacjii i wyrobimy się albo na styk, ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że coś trzeba będzie wziąć na raty(najprawdopodobniej pralkę). W czwartek idziemy podpisać umowę sprzedaży i boję się spotkania z właścicielami bo moi rodzice przy obcych ludziach traktują mnie jak największe zło tego świata wyładowując się za wszystko(nawet jeśli nie ja byłam powodem takiej sytuacji). [Kiedyś pojechałam z ojcem do biura nieruchomości. Proponowałam, że kupię wcześiej bilety na MPK, ale stwierdził, że nie ma takiej potrzeby. W końcu kupiłam je w sklepie, ale trafiłam na gadatliwego klienta i 10 minut stałam w kolejce. A niestety był to jedyne miejsce, aby nabyć bilety. Jak dotarłam już na przystanek to mój ojciec zrobił mi potężną awanturę, że przeze mnie on się spóźni i co sobie pomyśli osoba z którą mamy się spotkać...] Jutro kolejny dzień... Kolejne tysiące zadania do zrobienia. Zostały mi 3 dni(w sumie to 2,5). Jestem w tak totalnym stresie, że mam ochotę rzucić się na łóżko i olać te wszystkie rzeczy. Rezygnacja z korepetycji dałabymi czas na nadgonienie wszystkiego( i spanie więcej niż 5 godzin dziennie), ale byłabym ponad 150 złotych do tyłu. Nie wiem już sama dokąd moje życie prowadzi. Przepraszam dziewczyny za to, że nie przyłączam się do dyskusji na tematy dotyczące waszych spraw. Czytam jednak wszystkie wypowiedzi i jestem całym sercem przy smutkach waszych i ciesze się z waszych sukcesów i małych plusików dnia codziennego. Patri-o tej pani o której piszesz słyszałam i czytałam jakiś rok temu w Wysokich Obcasach. Jej osoba i postawa bardzo zapadła mi w pamięć i z zainteresowaniem śledzę wszystkie wydarzenia, które jej dotyczą. |
|
|
|
#2631 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: 3miasto i okolice
Wiadomości: 366
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Coffee, to co napisałaś w drugiej części posta, tej o wyjeździe - fantastyczne i niesamowicie krzepiące. potrzebowałam "usłyszeć" coś takiego i za to dziękuję.
...chyba warto trochę ze sobą powalczyć, podjąć wyzwania i poczuć jak one nas zmieniają, na lepsze stagnacja to chyba najgorsza rzecz na świecie.Bardzo ogromnie demotywuje mnie oddalenie celu w czasie. rozpisałam go wg SMART, wiem co muszę zrobić żeby coś ruszyło i nic, kompletnie nie czuję ciśnienia, mimo że bardzo mi na tym czymś zależy. Jest na to jakiś sposób? Na to żeby jakoś do siebie dotrzeć?
__________________
"Wszystko, co nie jest świadomym poświęcaniem się rzeczom ważnym, jest nieświadomym poświęcaniem się rzeczom nieważnym" wymienię tusz L'Oreal |
|
|
|
#2632 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Przecież Ty tyle robisz!!! Ja i moja produktywność, to przy Tobie właśnie takie paproszki...Lasub...nie martw się Ja czytając Ciebie odnoszę całkowicie odmienne wrażenie niż to jak postrzega Cię rodzina. Myślę, że to jakieś ich uprzedzenia, z dawnych czasów - czasów choroby zapewne. Utkwiło im coś w pamięci i w ogóle przestali zauważać zmiany. Przykre to, ale chyba dość częste. Nie przejmuj się nimi ![]() Ale powiem Ci, że mnie by też wcięło jakby przyszła do mnie taka kuzynka...z natury jestem zazdrosna o cudze życie, a jak ktoś sobie aż tak świetnie radzi?! To już w ogóle moja psycha siada
__________________
|
|
|
|
|
#2633 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
I jeszcze jedna rzecz, która mnie rozwala totalnie
.Jako,że mamy się przeprowadzić w połowie czerwca(koło 12) to Tż porozmawiał ze swoją mamą, że w czerwcu nie da jej tyle pieniędzy co zwykle(dawał jej 600 złotych co miesiąc). Doszedł do wniosku, że da jej 200 złotych bo w momencie wyprowadzki każdy grosz będzie się liczył. No i była wielka awantura. Mama Tż stwierdził, że on chce ją zagłodzić(jego mama ma rentę+dochód z pracy+oszczędności zbudowane dzięki Tż). Stwierdziła również, że ona tak się poświęca(obiecała nam zestaw szklanek na nowe mieszkanie), a on tak szanuje własną matkę... Ja naprawdę muszę się mocno nagimnastykować, żeby zarobić jakieś pieniądze na wyposażenie mieszkanie i odmawiam sobie bardzo wielu rzeczy(balsam na rozstępy kupuje 3 miesiąc...), a matka Tż biega radośnie na zakupy wydając kasę na duperele(gazetki/książki/płyty). ![]() bura kocurka, ogólnie chodzi o to,że moi rodzice nie potrafią się cieszyć z moich sukcesów. Zawsze słyszałam jak fantastycznie radzą sobie dzieci mojego wuja(jedną z córek jest właśnie ta kuzynka) i czułam się totalnie nikim. Z tym weselem też mnie trochę przybiło bo ja naprawdę cieszę się ich szczęściem, ale jednocześnie mnie trochę kłuje w sercu .Niedługo po zaręczynach zaczęliśmy rozmawiać z Tż na temat ślubu i tak naprawdę doszliśmy do jednego wniosku:nie stać nas tak naprawdę na nic w tej materii. Ja mam sporą rodzinę, więc nawet skromny obiad kosztowałby jakieś 10-15 tys. Przez ostatnie 1,5 roku odmawiałam sobie naprawdę bardzo dużej ilości rzeczy i nie umiem i nie chcę wyobrażić sobie dalszego zaciskania pasa przez rok czy 2 lata... Miło mi, że odnosisz inne wrażenie, ale czasami nachodzą mnie poważne wątpliwości czy moje działania mają sens. Edytowane przez lasubmersion Czas edycji: 2012-05-22 o 22:11 |
|
|
|
#2634 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dziewczyny musze napisać podanie o przyjęcie mnie na praktyki, a jak zwykle urosło to do rangi wieeelkiej zaby. Pomozecie?
__________________
staram się być miłą dziewczyną nie obgryzam paznokci ![]() systematycznie pracuje nad angielskim ![]() najwyższy czas nauczyć się gotować 5/50 |
|
|
|
#2635 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Lasub - nie wiem nawet jak skomentować zachowanie Twojej przyszłej teściowej
Po prostu...nie wiem...pozostanę więc w niemiłym zadziwieniu ![]() Staraj się o tym wszystkim po prostu nie myśleć Mam jedną kuzynkę, która w ogóle wesela nie robiła, bo wprost stwierdziła, że ich nie stać, a woli wziąć urlop po ślubie i pojechać (nie..na super wycieczkę też nie mieli niestety, wyjechali w Polskę) zamiast się zapożyczać na weselicho dla rodziny. I moim zdaniem zachowała się bardzo rozsądnie. Więc nie przejmuj się, że nie stać Cię na wielkie przyjęcie - nie to się w tym wszystkim liczy Cytat:
![]() Generalnie to ja też się dzisiaj czuję jak takie g.... Siedzę pół dnia, biedzę się nad pracą, a jestem gdzieś daleko w tyle. Chyba nie nadaję się do tego - skoro inni umieją wszystko zrobić na czas i nie potrzebują na to aż tyle czasu, to znaczy, że prawdopodobnie jestem jakimś totalnym matołem
__________________
|
|
|
|
|
#2636 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Lasubmersion biedaku, co za dzień
Tu chyba znów się kłania kwestia porównywania do innych i co gorsza, trudniej się z tym uporać, bo z tego co piszesz nie masz raczej wsparcia rodziny Jedyne co mogę Ci doradzić, to żebyś nadal robiła swoje, masz bardzo dokładnie sprecyzowane plany i pomysł jak je zrealizować, więc nie zaprzestawaj walki tylko dlatego, że komuś tam idzie lepiej. Tamta dziewczyna być może nie miała takich problemów jak Ty w przeszłości, być może, będąc na jej miejscu, byłabyś teraz znacznie dalej? I to, że w pewnym sensie ona jest "dalej", wcale nie oznacza, że Ty zrobiłaś mniej - może po prostu miałaś trudniej? Btw. zgadzam się z Kocurką, że nazywanie Cię "leniem"to jakiś kiepski żart. Nie pamiętam już kto Cię tak nazwał, ale wydrukuj mu może definicję lenistwa z słownika PWN, przyda mu się.W niedzielę zamieściłam plan minimum na ten tydzień i oto pierwszy raport zeń: 1. zdecydować co z czerwcowym wyjazdem i ew. zaaranżować go - jadę! teraz załatwić formalności 2. pożyczyć + przeczytać "Kosmos" (na razie 75/150) i dotrzeć na czytaczy (wtorek)![]() 3. 12 stron (1/12 póki co, brawo tygrys, po prostu wspaniale )4. skończyć "Biesy" 5. wyciągnąć mamę na "Uwodziciela" we wtorek (ale sam film nudnawy)6. zrobić prasowanie ![]() 7. pozałatwiać rzeczy na poczcie (wtorek) ![]() 8. pojechać podpisać rachunek /odebrać książkę9. przynajmniej 1 (a najlepiej dwa) nowe wpisy na bloga (na razie mam pomysł na zapowiedź )10. manicure i pedicure 11. kupić Mamie prezent ![]() + bonus w postaci częściowego poukładania w szafie
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
#2637 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Lasub, domyślam się przez co przechodzisz, bo ja też zawsze byłam porównywana do innych, znajomych, rodziny... Oczywiście zawsze byłam gorsza. Kiedyś wypłakałam wszystko mamie, bo po prostu nie wytrzymałam to powiedziała, że myślała, że w ten sposób mnie motywuje, a skutek był całkiem odwrotny.
Dlatego teraz staram się jak najmniej wtajemniczać ją w sprawy uczelniane i inne. Przykład z przed paru dni: pojechałam do ambasady. Miałam rozmowę z konsulem o wizę. Bardzo się stresowałam. Momentami miałam wrażenie, że już zupełnie zapomniałam angielskiego z tego stresu. Mama przez telefon powiedziała mi, że będzie dobrze, żebym się nie denerwowała. Rozmowa poszła ok, dzwonię do mamy z radością, że dostałam wizę, na co ona: 'a co Ty myślałaś? Przecież to była tylko formalność' , ręce i nogi mi opadły. Wszyscy mi gratulowali, a dla mamy to była tylko formalność. A chyba do końca tak nie było, bo dwie osoby z naszej grupy wizy nie dostały. Dla mnie jesteś wzorem do naśladowania. Kobieto, tyle rzeczy, ile Ty ogarniasz w jeden dzień, to ja nie robię w tydzień, żeby nie powiedzieć, że w miesiąc. Chciałabym choć w minimalnym stopniu radzić sobie tak super jak Ty -------------------------------------------------------------------------- Mam potworny problem z koncentracją. Już od jakiegoś czasu. Nic nie mogę zapamiętać. W zeszłym tygodniu codziennie uczyłam się z jednego przedmiotu. Nauka zajmowała mi strasznie dużo czasu. Jednego się nauczyłam, byłam pewna, że umiem, szłam do następnego zagadanienia, potem wracałam do poprzedniego, a tu zonk - nic nie pamiętam. Momentami leciały mi łzy z bezsilności. W końcu nie poszłam w poniedziałek na konsultacje, żeby zdawać ten egzamin, bo nie nauczyłam się nawet połowy, a dzisiaj stwierdziłam, że nie pamiętam NIC z tego co się nauczyłam, po prostu NIC! A w niektóre rzeczy byłam na prawdę obkuta... Jestem załamana, bo mam tyle nauki i zaliczeń. Jutro też mam zaliczenie. Niby nie dużo materiału i w miarę łatwy. Siedzę trzecią godzinę, a nie umiem najprostszych zagadnień. Czytam, powtarzam, tłumaczę sobie, rysuję, robię mapy myśli. Nic. Jak już mi się wydaję, że pamiętam, to za chwilę okazuję się, że jednak nie zapamiętałam niczego
|
|
|
|
#2638 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() Co kto lubi, ale odkładanie latami po to żeby przez kilka godzin ludzie, których w większości nawet dobrze nie znamy i którzy niewiele nas obchodzą to przehulali trochę przechodzi moje pojęcie. Trochę mi się to kojarzy z pokazówą albo takim ślepym naśladowaniem tradycji, że "wszyscy to robią, to i ja muszę". Osobiście uważam że małe przyjęcie tylko dla najbliższych jest bardziej eleganckim i sensownym rozwiązaniem, no chyba że kogoś stać i ubytku 30 tysięcy nie odczuje zbytnio.
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#2639 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Nie tylko ja odnosze takie wrazenie jak bura kocurka..
Lasubumersion uszy do góry!!!.. Powiem tak, co do takich spedow z oficjalnymi zaproszeniami, dziel wszystko na pół, to że sami tyle odlozyli z jakichs nauczycielskich pensji nigdy nie uwierze i co i w tym czasie nigdzie nie byli, nic nie kupowali itp. Zakladam sie, ze dolozyli duza czesc rodzice mlodych, tylko nikt oficjalnie tego nie powie... Tak samo jak z dziecmi gwiazd, np. widze dzisiaj w gazecie artykul o Radzimirze Debskim i potwierdzilo sie moje przypuszczenie, ze jest synem K. Debskiego, tego znanego kompozytora, na ostatniej stronie zas przebieranki Kasi Tusk... no czysta protekcja ...moze pod jakims wzgledami sa ludzmi zdolnymi, ale mieli ogromnie ulatwiony start, a czesto jest tak, ze jak rodzice na czyms sie znaja, to zawsze cos sprawdza/pomoga/dodadza od siebie... Co do szkol, moja kolezanka ma mgr zrobionego w terminie na 5 z tego samego kierunku co ja, pracuje natomiast jako technik farmaceutyczny, ktorego zrobila rowniez w trakcie studiow i wydaje mi sie, ze do pracy zawodowej takie studia sa o niebo bardziej przydatne...nie mowiac o tym, ze uczac sie tylu rzeczy na raz i tak jest to dla mnie niedowyobrazenia jak Ty to godzisz... Z takich porownan wlasnie bierze sie ta nasza prokrastynacja, bardzo Cie wspieram i nie daj się tak daleko zaszłaś Ty i Twoj TZ, zobaczysz jeszcze troche skoncza sie zajecia w jednej szkole jak mowilas, bedziesz miala chwile na zlapanie oddechu... Pomysl o tej satysfakcji, ktora nastapi, jak dasz sobie rade, ja Cie uwazam za wspaniala osobe i nie masz prawa zle o sobie myslec !!! Jestes bardzo dzielna i podziwiam twoja odpowiedzialnosc i zaradnosc, zawstydzilaby sie przy Tobie nie jedna osoba, w tym ja !---------- Dopisano o 01:29 ---------- Poprzedni post napisano o 01:22 ---------- Cofffe chyba za bardzo sie przejmujesz, stres powoduje ze ma sie dziure w glowie...a robilas sobie jakies badania krwi, albo tarczyce...to tez czasami wplywa na zdolnosc koncentracji... 3mam kciuki, nie stresuj sie tak!! wez regule pareto, ze 20% najwazniejszych zagadnien przynosi 80% efektu... moze w miare mozliwosci rozkladaj nauke w czasie, powtarzaj z kims jeszcze?---------- Dopisano o 01:32 ---------- Poprzedni post napisano o 01:29 ---------- wow wlasnie zauwazylam link do bloga Tygrysku, zajrzalam i zapowiada sie bardzo ciekawie i na pewno warto bedzie poczytac juz z tych paru wpisow wylania sie olbrzymia wiedza ![]() ---------- Dopisano o 02:00 ---------- Poprzedni post napisano o 01:32 ---------- Cytat:
Hahah... bardzo mozliwe... Cynemont moze rzeczywiscie tak jak radzi Patri zmien na ten poprzedni "
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
Edytowane przez change Czas edycji: 2012-05-23 o 01:36 |
|
|
|
|
#2640 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć dziewczyny
Wstałam o 4:30. To nie jest dobra godzina na wstawanie jak się pół nocy nie spało. Trzeba brać prysznic, jakieś szybkie śniadanko i nauka. Pisałyście o problemach z koncentracją-ja też czasami takie miewam. Zauważyłam, że w moim przypadku wynikają one z nastawienia-jeśli mam beznadziejny nastrój to naukę mogę sobie odpuścić. Muszę się ''zrestrartować'' i przestać myśleć o problemach, ale z tym stosunkowo trudno sobie radzę. Stres się nasila, więc moje huśtawki nastroju są coraz częstsze i dłużej trwające. Obym dotrwała do niedzielnego popołudnia-wtedy sobie kilka godzin odpocznę. Dobra, lecę dziewczyny bo nauka czeka. Miłego dnia! |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:17.




. 

Może wolałabyś to do klubu przenieść?





Akurat na punkcie swojego charakteru mam mega kompleksy 



Przecież Ty tyle robisz!!! Ja i moja produktywność, to przy Tobie właśnie takie paproszki...

)

