|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#4021 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć...
Pogrążałam się, oj pogrążam... Do zrobienia dzisiaj: -odrobienie pracy domowej z niemieckiego -zadania(1,2,34,5,6,7,8,9, 12) z zakresu zawodów(po niemiecku) -sporządzenie notatek z ostatniej lekcji niemieckiego -odrobienie pracy domowej z hiszpańskiego -sporządzenie notatek z ostatniej lekcji hiszpańskiego -zrobienie 8 modułu na hiszpański -wybranie filmu(zrobione) -zrobienie researchu na temat filmu i rozrysowanie mapy myśli -szkielet eseju -20:00 deadline przesłania eseju do wykładowcy z zapytaniem czy mogę przyjść w niedzielę -przeczytanie 50 stron ''Abonent czasowo niedostępny'' -przeczytanie 30 stron ''Błękitnego księżyca'' -wypowiedź w wątku na temat pracy i moich refleksji związanych z jej poszukiwaniem(mam nadzieję, że uzyskam parę rad od Was) -angielski I oczywiście zacznę od...nie, nie od hiszpańskiego. To byłoby zbyt piękne:P Zacznę od eseju bo jeśli zacznę i jeśli uda się go napisać, a potem uda się go wysłać to może w niedzielę uda się uzyskać wpis i w poniedziałek oddać indeks... |
|
|
|
#4022 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 294
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Czesc dziewczyny! Przeczytalam caly watek o prokrastynacji (pierwsza czesc) i w wolnej chwili zaczne czytac ten. Prokrastynacja jest wszechobecna w moim zyciu. Odkladam rzeczy na pozniej, nie z lenistwa, nie, ze boje sie, ze mi sie nie uda albo, ze sobie z czyms nie radze - wlasciwie to zadania nie sa dla mnie zbyt trudne. Ale odkladam, bo np. mysle, ze mam jeszcze tyyyyyle czasu. No wlasnie - deadline dzien przed a ja siedze i skrobie eseje, wypracowanka, ucze sie na sprawdzian przed. No i wychodze na tym calkiem niezle. Wielu nauczycieli mi mowilo, ze jestem nieprzecietnie inteligentna, ale meeega leniwa(znacie to?). A to nie prawda. Po prostu jak tyle lat udawalo mi sie osiagnac sukces na ostatnia chwile to ja dalej brne i wierze, ze mi sie tak uda. Tylko, ze kiedys byl dreszczyk emocji, napiecia, ktory dawal mi niesamowitego kopa, zeby cos zrobic na te ostatnia chwile, i zrobic to dobrze. A teraz to ulotnilo sie i nawet jak juz sie zblizam deadlinu specjalnie mi nie zalezy. Efekt? Mam az 5(!!!!!) poprawek eseji. Dlaczego? A no dlatego, ze nie zrobilam tego przed pierwszym terminem. Albo zrobilam prace, byla dosc dobra, ale nie na tyle dobra zeby ja oddac. I olewajac te eseje, wiedzialam, ze poprawka z wiekszosci znich oznacza napisanie prac na ten sam temat. I co? Deadline w przyszly pt do 1700, a ja seleruje. Oczywiscie rzeczy takie jak zmywanie, sprzatanie, odkurzanie czy nawet wstawienie prania nie sa robione ot tak, bo nie umiem sie do nich zebrac. Ale jak juz wejde w rytm pracy, to pozniej nie moge sie od niej oderwac. Aha, no i jezeli mam do zrobienia cos waznego i istotnego, tak jak te eseje, to wole zajmowac sie milionem innych rzeczy, robie rzeczy totalnie zbedne tylko zeby nie zajac sie ta najwazniejsza rzecza. Walka z prokrastynacja (nazywana przez moja mame zwyklym lenistwem) trwa i trwa. I zawsze sie poddaje. Ale chce sprobowac raz jeszcze. Dlatego dolaczylam sie do watku, bo stworzylyscie ze soba niesamowita wiez i to jest super grupa wsparcia.
Moj plan na dzis to: * pojscie do biblioteki po ksiazki o prokrastynacji, * pozmywanie, posprzatanie, odkurzanie, mycie podlogi * trening z Chodakowska, rowniez niesamowicie zaniedbany, * rozpoczac eseje w koncu no ! * no i zrobic jakis obiad dla mnie i TZ (musze robic dwa-on nienawidzi warzyw, ja nie jem miesa) Mam nadzieje, ze sie uda. Aha, moge sie w ogole do Was dolaczyc?
|
|
|
|
#4023 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Hej, witam się dziś.
O 9 zaliczyłam wizytę u psychiatry i psycholog. Wygląda na to, że zaliczyłam mały epizodzik maniakalny wtedy kiedy miałam tę wielką zwyżkę energetyczną...Niskie ciśnienie, drżenie rąk, potliwość - to mam od leków - mam po prostu bardziej na siebie uważać. Praca z psycholog idzie dalej, znów ciągniemy za sznurki. W moim przypadku lęk przed pracą nie jest czymś, z czym mogę sobie poradzić na poziomie racjonalnym. I o tym wiem, tylko nikt nie chce w to uwierzyć. Dotknęłam takiej sprawy jak lęk przed brakiem możliwości ucieczki - tak jakby praca była pułapką. Trochę nasuwających się wspomnień - których nijak nie mogę złączyc z omawianą sprawą pracy. Na razie. Brak wspracia i jakaś niepewność czy poradzę sobie sama w sytuacjach pracowych nazwijmy to. Jestem słaaaaba, kręci mi się w głowie, ogarnianie rzeczywistości przychodzi nie tak superłatwo. Nawet gdy piszę, czuję jakby moje palce były zgrabiałe, nie chcą współpracować. A dziś rano... skaleczyłam się w rękę grzebieniem ... podczas czesania. Dziwne odczucie...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#4024 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 294
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dzisiaj 13 piatek - mam nadzieje, ze szczesliwy dla wszystkich prokrastynatorek (?) Poprawcie!
|
|
|
|
#4025 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Jak wyczytasz coś ciekawego o pro podziel się .Powodzenia w realizacji planów.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#4026 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Hej
![]() Chyba podeszlam do moich pierogow zbyt krytycznie, bo wszystkim smakowaly i nawet moja mama ktorej jak cos nie pasuje to mowi prosto z mostu powiedziala ze sa pyszne i zebym zrobila wiecej to zamrozimy na zime Jestem z siebie dumnaWzielam sie za moja najwieksza zabe - szuflada z bielizna. Teraz wszystko lezy na srodku pokoju i nie wiem za co sie zabrac. Nie wiem czemu, ale za cholere nie potrafie utrzymac tam porzadku, zawsze wszystko skotlowane, majtki, skarpetki, rajstopy. Macie jakies super sposoby zeby szuflada z bielizna nie wygladala jak po przejsciu burzy z piorunami
__________________
staram się być miłą dziewczyną nie obgryzam paznokci ![]() systematycznie pracuje nad angielskim ![]() najwyższy czas nauczyć się gotować 5/50 |
|
|
|
#4027 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 376
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Super sprawa, od razu większy porządek ![]() Pozdrawiam |
|
|
|
|
#4028 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Szybko i sprawnie wyżalę się:
![]() -chyba nie powinnam zostawać matką (bo jestem zbyt "wygodna") - powrót do domu/dziecka jak "strzał w pysk" - masa obowiązków. -przesunęli mi termin badania=zrobili kłopot z opłaconym noclegiem i biletem. -nabiera mnie przeziębienie=zwykłe czynności ciążą jak kamień -znów z mężem nadajemy na falach "zadaniowych" a nie "związkowych". Nigdy bym nie uwierzyła, że dziecko/rutyna/dom aż tak zmieniają układ. Jest generalnie ok, ale pamiętam jak było w czasach chodzenia i po ślubie - nie chodzi o "motylki" i tęczowe jednorożce z początku związku (bo mówię o przestrzeni kilku lat), tylko o tę więź. Przez 3 dni wycieczki załapaliśmy to znowu, a w domu - już po staremu. Sama zauważyłam, że mi "twarz tężeje" wieczorem, uśmiechać mi się nie chce, patrzę tylko, żeby "było zrobione" to co ma "być zrobione". A teraz sprawnie wyłożę to co minusy równoważy (lub przeważa) +synek jest cudowny i bardzo go kocham ![]() +udało się przełożyć nocleg i bilet ![]() +każde przeziebienie w koncu mija, a dzięki przesunieciu terminu mam 1 dzień dodatkowy na kurowanie +mam dobry związek, na dobrych podstawach - miłości, zrozumieniu i szacunku (ale sloganowo to zabrzmiało). Nie musimy skupiać się na błędach i "niedoróbach" drugiej strony. Wyjazd przypomniał jak mogłoby być i na codzień. "Włączam" tryb: czułość. Trzeba pracować, samo nie przyjdzie. +dziś zrobię i skonsumuję koktajl maślanka z mango poza tym - przeczytałam co piszecie,już jestem na bieżąco. Nie mam siły i brak mi czasu na odp, przepraszam |
|
|
|
#4029 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 114
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Ja również mam, polecam. Mam też takie na buty. W jakim sklepie typu hipermarket, czy inne Leroy merliny można kupić tanie, ładne pudełka różnych wielkości, kolorów itd? Cytat:
pewnie jak u większości. Jak coś zacznę robić, jestem nie do zatrzymania. Najgorzej mi rozpocząć. Też mi po wielu walkach zaczęły "wisieć" pewne rzeczy, nie zależy mi. Leniwa nie jestem. Cały czas działam, choć przypomina to szaleńcze kręcenie w kółko i walkę ze sobą, z perfekcjonizmem. Robię zbyt wiele rzeczy za dużo, bo sama sobie narzucam wysoki poziom, którego nie mogę potem przeskoczyć. Wiele jest mi ładowane na głowę, zawsze pomagam. Bywa, że jestem asertywna, ale wtedy dopadają mnie wyrzuty sumienia: "nie pomogłaś, jesteś wyrodną córką/koleżanką". Ja nie czuję kopa, jak robię coś na ostatnia chwilę, raczej lęk, obezwładniający, rozbiegany umysł, nie mogę się skupić. Wyrzucam, że mogłam wcześniej się tym zająć, że to na 100% już ostatni raz, jak coś robię na deadline. Też się czasem morduję z obiadami. Ale czasem robię, co uważam, zje - ok, nie zje - niech się martwi i idzie polować na dziki
|
||
|
|
|
#4030 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
O projekcie "Pomysł na przyszłość".
Kocurko przez myśl mi przeszło, żeby przestudiować regulamin i ustawę. Rzeczywiscie, nie ma tam nic o wieku poniżej 27... Napisałam do nich maila.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-07-13 o 16:46 |
|
|
|
#4031 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć!
Cytat:
![]() Patri, mam nadzieję, że spotkania z psycholog i Twój namysł powoli wyprowadzą Cię z tych emocji związanych z pracą, że dotrzesz do sedna problemu. Przytulam. Cytat:
W jakich górach byliście? Poproszę przepis na koktajl z mango Ten tryb "czułość" to chyba najlepsze, co można zrobić. Drugi tryb to "uważność" - dzięki której może przełamać schematyzm zachowań w powtarzających sytuacjach - dom, rutyny, obowiązki, wychwytując jakieś wyjątkowe momenty, czy "fragmenty" tej drugiej osoby - uśmiech, sposób myślenia, coś budzącego tę czułość. No i fajnie, że znalazłaś lukę, trzymam kciuki za powodzenie. |
||
|
|
|
#4032 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
I niestety zawaliłam sprawę.
Esej jest ostatnią rzeczą, która powinnam zrobić, żeby zamknąc sesję. Zaliczenie z tego przedmiotu nie będzie miało decydującego wpływu na otrzymanie stypendium(bo moja średnia jest za niska). Dzisiaj powinnam wysłać esej, żeby w niedzielę spotkać się z wykładowcą. Nie jestem w stanie go napisać. Zgromadziłam wszystkie materiały, ale przekopanie się przez nie i przetłumaczenie wielu rzeczy na polski są ponad moje siły, cierpliwość i dostępny czas. Jest mi źle z tą świadomością bo po ludzku zawaliłam sprawę, ale teraz muszę pomyśleć w jaki sposób mogę wyjść z tego bagienka. Wykładowca jest obcokrajowem, który będzie w Polsce do końca sierpnia, ale ja chciałabym oddać esej najpóźniej w następny piątek. Źle mi z tą sprawą... Kolejna sprawa-praca Nie wiem jak mam zacząć, od czego mam zacząć i kiedy mam zacząć. Za chwilę stanę przed istotnym wyborem: -czy próbować kontyunować korepetycje -czy iść do ''normalnej'' pracy czyli 40h w tygodniu -czy znaleźć pracę na 1/2 lub 3/4 etatu i resztę dopełnić korepetycjami Najbardziej szczerze mówiąc podoba mi się opcja 3, ale...no właśnie te ''ale''. Może nie przeraża mnie, ale obawiam się pójścia do pracy. Może wypiszę po kolei wszystkie moją wątpliwości( i jednocześnie sama będę ustosunkowywać się do nich). 1. Obawiam się czy znajdę pracę W Łodzi(zapewne tak jak i w innych miastach naszego pięknego kraju) najczęściej spotykana ofertą pracy jest: kasjerka, sprzedawczyni, przedstawiciel handlowy, praca w restauracji/kawiarni, praca na produkcji(chodzi mi o prace dla osób bez konkretnego wykształcenia i z małym doświadczeniem). Rozmawiając z wieloma osobami, które wykonują powyższe prace słyszę o stawkach typu 5,5 na godzinę czy 6,5 na godzinę. Nie jest to oszałamiająca kwota, ale też jako osoba ''bez doświadczenia''(nie wiem czy 3 lata udzielania korków można zaliczyć w poczet doświadczenia) nie mogę wymagać zbyt wiele. 2.Obawiam się czy będę w stanie nauczyć się rzeczy, które są wymagane w pracy Tutaj przede wszystkim chodzi o wątpliwości co do moich własnych umiejętności. Nie jestem ich pewna. Ostatnio rozmawiałam z dziewczyną, która powiedziała, że po skończeniu szkoły policealnej na kierunku technik ekonomista powinnam szukać pracy w tym zawodzie. Tylko, że mam szukać pracy jako pomoc księgowej, kiedy WIEM, że moje umiejętności w tym zakresie są naprawdę marne? I to jest paradoks-przez 2 lata uczyłam się czegos, a teraz boję się z tej wiedzy korzystac bo czuję się zwyczajnie za głupia w tym temacie. Ale z drugiej strony myślę sobie, że trzeba się po prostu wdrożyć i tyle. Nikt nie urodził się z umiejętnością wypisywania faktur czy wypełniania papierów w ramach posady asystentki czy cokolwiek innego. 3.Obawiam się, co dalej Po studiach licencjackich(które wedle planu skonczę w 2014 roku) chciałabym iść na lingwistykę stosowaną(magisterskie). Bardzo dokładnie przejrzałam plan studiów dziennych i zaocznych i niestety zaoczne wypadają bardzo blado w porównaniu do studiów dziennych. Studia dzienne: -zdobywam gruntowną wiedze i mam mocny start(cały czas myślę o UW) -nawiązuję kontakty w czasie studiów -codziennie dojeżdżam z Łodzi do Wawy(czyli koszt biletu miesięcznego...) -nie mam możliwości zarobkowych, czyli jestem na utrzymaniu Tż i pewne plany(dzieciowe/mieszkaniowe itp) trzeba przesunąć w czasie Studia zaoczne: -mam możliwość pracy w tygodniu -płacę spore pieniądze za studia(około 5tys za rok, w sumie około 12 tys) -nie zdobywam tak gruntowej wiedzy jak na studiach dziennych bo godzin jest o wiele mniej i wykonuje się tłumaczenia tylko z języka A na język B(nie ma w ogóle języka C, który jest na takich samych prawach jak język B) Te wszystkie wątpliwości we mnie rosną i pęcznieją i powodują, że coraz gorzej mi z tym. Powtarzam sobie: nie popadaj w dołek, sporo osiągnęłaś, ale jeszcze więcej pracy Cię czeka. Tylko tyle niepewnych rzeczy w moim życiu i tak małych stałych punktów o które można się zaczepić. A może po prostu odczuwam dysonans między tym, co chciałabym robić(i w jaki sposób chciałabym, aby moje życie wyglądało) i to, co jestem w stanie zrobić(motywacja, zdolności intelektualne)? Pewnych rzeczy nie przeskoczę(ale nie przeskoczę z przyczyn subiektywnych czy obiektywnych)? Jakieś siano mam dzisiaj w głowie. Idę wypełniać mój zeszyt od niemieckiego i hiszpańskiego. uma_lucy-poszukaj w IKEI albo PEPCO. monika1379-witaj
|
|
|
|
#4033 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 114
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Do prokrastynacji Ci chyba daleko, nie? Jak się wyćwiczyłaś, że piszesz "Idę wypełniać mój zeszyt od niemieckiego i hiszpańskiego." zamiast "obejrzę fajny film, cos zjem, poleżę"????!!! Ja czuję, że jesteś bardzo ambitna i cokolwiek wybierzesz - dasz sobie radę! Też mam wrażenie, że mimo moich fakultetów niewiele umiem tak naprawdę i z czym startuję na rynek pracy? Wydaje mi się, a raczej mam nadzieję, że nauczę się wszystkiego w pracy...W Pepco nie bylam nigdy, nie wiem nawet, jaki tam asortyment jest. A do Ikei mam ohohohoho i jeszcze dalej Ale dziękuję
|
|
|
|
|
#4034 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 294
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Dokladnie, ja tez sobie dodaje coraz to nowsze zadania i ludzie sa przyzwyczajeni, ze ja zawsze pomoge, wyslucham, doradze albo co gorsza zrobie cos za kogos. Na szczescie nie mieszkam w kraju i wychodzi kto byl prawdziwym przyjacielem, a kto przyjacielem dla wlasnej korzysci. Niestety, po czesci to byla moja wina, bo sie lituje nad tymi ludzmi. I teraz robie to samo z tz. Dzis mu nie pasowalo, ze zrobilam makaron chinski z kurczakiem, to ja glupia zamiast zostawic to jak bylo no to co zrobilam? A no powydlubywalam makaronik, co by sama kurka zostala....Oczywiscie dzisiaj nie zrobilam prawie nic z listy, poza obiadem, zmywaniem, bylam w bibliotece, ale nic ciekawego nie znalazlam. Pozniej wracalam 1,5h do domu, bo czekalam na autobus, a okazalo sie, ze nie jezdzi tedy, tylko inna droga bo jest wypadek i nie przejedzie. Nikt czekajacych ludzi nie poinformowal, dopiero jakas dziewczyna przypadkiem uslyszala. Takze dzisiaj nie ma sie czym chwalic. No ale mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej. Dzis planuje jeszcze troszke posprzatac i odkurzyc, podloge zmyje albo dzis, albo jutro. Aha, a macie cos takiego, ze np zwalniacie kogos z czynnosci albo obowiazku, bo myslicie, ze 'ja zrobie to lepiej? |
|
|
|
|
#4035 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dobra, powróciłam z odwiedzin u babci - nawet nie umarłam z nudów, jest sukces
I muszę przyznać, że dosyć wypoczęłam...jednak trzeba się ruszyć z domu, żeby odpocząć - bez tego ani rusz.Cytat:
![]() Cytat:
Cytat:
Chyba, że totalnie nic bym w niej nie robiła tylko siedziała, pachniała i czytała książki...wtedy ok Szukaj czegoś od 7,5-8zł za godzinę na rękę, w sklepach tyle dają, na promocjach, pewnie w telemarketingu też (kolega dostaje nawet więcej w sieci komórkowej i poleca pracę)...tylko że problem z taką pracą jest taki, że nic Ci ona nie daje do CV. I tu się zaczyna mój obecny problem z pracą Ale nie będę o tym mówić, bo wiadomo w czym rzecz...po prostu chciałabym mieć normalną pracę, gdzie mogłabym komuś powiedzieć, że pracuję, a nie że sobie dorabiam...maksymalnie 15 godzin w tygodniu, bo więcej nie mogę nawet jeśli mam czas, a w CV taka praca wygląda jakoś głupio... ![]() Po drugie...hmm...chyba wszyscy się tego boją Z tego co widzę (co jakoś niespecjalnie leczy mnie z tego lęku), to w pracy generalnie uczą takich młodziaków od podstaw wielu rzeczy i niespecjalnie dziwi pracodawców to, że świeżo upieczeni magistrzy (i studenci) tego czy tamtego nie potrafią...no nauczą się i już. A ja po swoim kierunku, to sobie mogę chyba darować szukanie pracy w temacie, bo to byłby cud jakbym takową znalazła...I jeszcze chciałam się odnieść do wypowiedzi Aper..tzn. może nie do końca, ale tak jakoś mi sie skojarzyło. Mamy takich znajomych rodziny (mieszkają tam gdzie moja babcia). Ludzie Ci mają pięcioro dzieci (!!!) co wydawałoby się męczące...wykańczające wręcz...jakbyście ich zobaczyły, to nie uwierzyłybyście, że mają taką liczną rodzinę i w ogóle...że ich jedna córka jest już w moim wieku Są bez przerwy uśmiechnięci, mega sympatyczni - wyglądają jakby wszystko ich cieszyło i byli ciągle zrelaksowani. JAK JA BYM TAK CHCIAŁA!!! (to moja pierwsza myśl), druga była taka: a co mi właściwie w tym przeszkadza? A co jeszcze lepsze - wygląda na to, że ich dzieci też będą takie...
__________________
Edytowane przez bura kocurka Czas edycji: 2012-07-13 o 23:12 |
|||
|
|
|
#4036 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
-odrobienie pracy domowej z niemieckiego (pół na pół bo to, co miałam zlecone przez wykładowcę to zrobiłam, ale nie zrobiłam tego co sama chciałam zrobić)
-zadania(1,2,34,5,6,7,8,9, 12) z zakresu zawodów(po niemiecku) -sporządzenie notatek z ostatniej lekcji niemieckiego -odrobienie pracy domowej z hiszpańskiego -sporządzenie notatek z ostatniej lekcji hiszpańskiego -zrobienie 8 modułu na hiszpański -wybranie filmu(zrobione) -zrobienie researchu na temat filmu i rozrysowanie mapy myśli -szkielet eseju -20:00 deadline przesłania eseju do wykładowcy z zapytaniem czy mogę przyjść w niedzielę nie zrobiłam... -przeczytanie 50 stron ''Abonent czasowo niedostępny'' (książka dokończona) -przeczytanie 30 stron ''Błękitnego księżyca'' -wypowiedź w wątku na temat pracy i moich refleksji związanych z jej poszukiwaniem(mam nadzieję, że uzyskam parę rad od Was) -angielski Cześć dziewczyny ![]() bura kocurka, dzięki za komentarz w sprawie pracy. Naprawdę podniosłaś mnie na duchu. Mam zamiar już niedługo(koniec lipca/początek sierpnia) rozpocząć poszukiwania pracy(między 20, a 30 godzinami w tygodniu). Szkoda mi tracić moich uczniów i pewnej renomy, którą sobie wypracowałam. Od wrzesnia być może będzie 14 uczniów, ale wiadomo jak jest z korepetycjami...Bywają martwe sezony,a bywa 5 godzin korków przez 6 dni w tygodniu... uma_lucy, to tylko pozory;-). Do zrobienia dzisiaj: -ksero i wydrukowanie stron potrzebnych na hiszpański -zrobienie modułu 7,8 i 9(hiszpański) -APA2 Uni 1,Uni 2(hiszpański -zadania(1,2,34,5,6,7,8,9, 12) z zakresu zawodów(po niemiecku) -3.11-3.15,8.2,8.3(francuski) -DEST C1 U2,Review 1/2(angielski) -spotkanie z Tż(maks.3 godziny) Mam nadzieję, że dzisiaj wyrobię się ze wszystkim... |
|
|
|
#4037 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 3 271
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dałam radę wczoraj, zrobiłam prawie wszystko z listy mimo przygnębiającej pogody. Dzisiaj mam okres i na nic nie mam ochoty, dlatego nie planowałam zbyt wiele...
Boję się studiów... Boję się, że znowu będę outsiderem i nie znajdę bratniej duszy. Całe życie sobie powtarzam, że w końcu znajdę prawdziwego przyjaciela, chłopaka, ale powoli zaczynam w to wątpić. Szczerze mówiąc wolałabym przebywać w męskim gronie, ale studia techniczne kompletnie mnie nie interesują. Nie wiem, czy dobrze robię idąc na UJ... DO ZROBIENIA DZIŚ 1. prysznic, mycie włosów + nakładanie odżywki i jedwabiu w końce, balsam na ciało, krem do twarzy 2. powtórzyć 200 słówek w programie Profesor Klaus 3. wypić szklankę pokrzywy 4. wypić szklankę zielonej herbaty 5. przerobić rozdział 6 z książki Ortografia języka niemieckiego z ćwiczeniami 6. przeczytać 1 rozdział książki Ich bin kein Serienkiller - przechodzi na jutro 7. przeczytać 3 podrozdziały z przewodnika po Szwecji 8. opanować kilka zwrotów po szwedzku 9. wieczorem umyć twarz (mleczko, hydrolat) i nałożyć krem 10. posmarować się na noc olejkiem cytrynowym 11. nałożyć olej na włosy
__________________
Vi alla, alla har något att ge. Włosy: 43cm (03.11.2014) Cel: 50 Drożdże: 6/30 Edytowane przez bleedingsun Czas edycji: 2012-07-14 o 23:15 |
|
|
|
#4038 | ||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Tylko jak sie rozgladalam na allegro to nie moge znalezc. Rozejrze sie w sklepach![]() ---------- Dopisano o 14:46 ---------- Poprzedni post napisano o 14:42 ---------- Cytat:
Ale na pewno za 3 dni tez wroci klebowisko ![]() Dziewczyny, w klubie pisalyscie o plasterkach na nos. Obeszlam dzisiaj 3 apteki, 3 drogerie i nigdzie nie ma. Mozecie mi podac ich dokladna nazwe? Bo moze cos poprzekrecalam
__________________
staram się być miłą dziewczyną nie obgryzam paznokci ![]() systematycznie pracuje nad angielskim ![]() najwyższy czas nauczyć się gotować 5/50 |
||
|
|
|
#4039 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 5 880
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
a ja od mojej ostatniej w połowie zrobionej listy nie zrealizowałam z drugiej połowy praktycznie nic
![]() A dziś wypadałoby coś ogarnąć ale oczy mi się zamykają strasznie i śpię praktycznie na stojąco :ekhm: |
|
|
|
#4040 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 3 271
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Ja mam dzisiaj to samo...
__________________
Vi alla, alla har något att ge. Włosy: 43cm (03.11.2014) Cel: 50 Drożdże: 6/30 |
|
|
|
#4041 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Weszłam w drugą połowę cyklu, i jestem śpiąca (wczoraj spałam po południu), czuję się głodna (jadłam), mam ochotę na ciastka. Niekorzystny biomet czy gorszy czas dla mnie? Będę obserwować..
Co tu robić w weekend?
Edytowane przez Halimaa Czas edycji: 2012-07-14 o 15:56 |
|
|
|
#4042 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
ok dziewczyny, czas na spowiedz....co i dlaczego srednio sie udzielalam ostatnie pare dni i zaniedbalam ciekawe watki, ktore poruszalyscie.
Otoz w srode mialam 'atak'. Atak polegal na zjedzieniu praktycznie na raz ponad 5000kcal. Nie zartuje. Nie bede rowniez opisywac co dokladnie wchodzilo w sklad, bo juz na sama mysl robi mi sie niedobrze... ale to byl koszmar. Koszmar powtorzyl sie w czwartek. W piatek powiedzialam sobei dosc i prawie caly dzien byl na wodzie. Prawie bo rano zjadlam sniadanie a wieczorem twarozek i troche gorzkiej czekolady. ale powiedzmy drastycznym krokiem CHYBA udalo mi sie przelamac troche moja bardzo zla passe. Przez te 3 dni bylam bardzo zagubiona, ciezko mi sie bylo skupic, myslec o czymkolwiek, bo moj mozg wysylal tylko jeden komunikat "ZREEEC". Nie zrobilam nic wielkiego przez te dni, a nawet musze powiedziec, ze wczoraj zrobilam nieswiadomie ogromna przykrosc TZ, takze...GREAT!:/ chcialam sie odwolac do paru ciekawych watkow, ktore poruszylyscie, ale nie czulam sie na silach Dzis jednak czuje sie lepiej troszke. Bylam na silowni ponad godzine, spalilam wg maszyny ponad 500kcal, potem posiedzialam w steam room ponadd 30 minut wchodzac i wychodzac pod zimny prysznic co jakis czas. Poki co zjadlam tylko kanapke rano (ofc z ciemnego pieczywa), wiec chyba nadal jakos sie trzymam. Ale zobaczymy co bedzie wieczorem... Takze z dzis i na dzis (jutro i pn tez...) lista: laser silownia 65min + 5 min cooldown Sauna 30min zakupy pranie*maseczka *plasterek *depilacja brwi*kompletny pedicure manicure*maska na wlosy francuski co najmniej 4 rozdzialy - zaczelam. Jeden zrobilam calkowicie. 3 dokoncze jutro, troche wkurza mnie system, w ktorym to robie. obejrzec sobie jakis film dla relaksu - snatch, nigdy wczesniej go nie widzialam zrobic porzadek w papierach i artykulach drugie pranie pranie reczne*Przeczytac kolejne 50stron z Getting Things Done *8 min ABS *8 min stretch *zaczac cwiczyc z Zoe plyta 2ga. *wyspastowac buty *przeczytac 5 artykulow z pracy a z humorystycznego punktu widzenia mojego zycia opisze wam moj dzisiejszy sen. Co prawda zabawny nie byl bo obudzilam sie ze lzami w oczaach, co uczuciem przyjemnym nie jest... ale z perspektywy dnia, sadze, ze byl calkiem zabawny. Snil mi sie moj slub i wesele. Slub jakos minal bez rewelacji, ale jak pojechalismy do SALI...okazalo sie, ze: Moja mama zapomniala sie przygotowac i miala na sobie taka sukienke jeansowa, zniszczona, ktora uzywa do przekopywania ogrodka, a fryzure miala jak po nocy, ofc bez makijazu, moj TZ, juz tamtejszy MAZ, zapomnial garnituru i byl tylko w marynarce, a na dole mial jeansy...moja suknia sie zniszczyla i miala na sobie niewiadomo co, fotograf zapomnial przyjsc na slub i byl tylko na weselu, ale siedzial i w ogole zdjec nie robil, zespol nie przyjechal, bo moj tz zapomnial zaplacic, wlasciciel sali nam powiedzial, ze nie mozemy miec wesela wewnatrz i kazal nam siedziec przy takich plastykowych, bialych krzeselkach i stolach na zewnatrz, jedzenia tez jakos nie bardzo chcial podawac, a na domiar zlego okazalo sie, ze nie dostalismy zadnych prezentow, tylko jakies czekoladki, ktore i tak ktos zjadl. Oczywiscie po jakis 15 min gosci nie bylo bo sie na nas obrazili i pojechali do domow. Ja sie poplakalam, tata probowal mnie uspokoic, ale ogolnie wyszlo kiepsko. I w tym momencie sie obudzilam. TADA. : ) ciezki dzien caly czas mysle o jedzeniu. wlewam w siebie wode i herbaty, byle tylko nie jesc wiecej niz to co norma przewiduje (czyt, sniadanie, obiad, kolcja) ale oczywiscie juz poleglam...50g czekolady za mna + dodatkowy serek wiejski Ale chociaz nie sa to jakies fatalnie rzeczy, bo czekolada gorzka. Ale uwierzcie mi, uczucie ktore w sobie tlumie od mniej wiecej 14tej jest absolutnie koszmarne... :/
Edytowane przez Nebula Czas edycji: 2012-07-14 o 22:12 |
|
|
|
#4043 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Oj dziewczyny...ja też dzisiaj musiałam się ratować kawą bo dosyć śpiący dzień u mnie.
Trochę się wkurzyłam bo kiedy pojechałam do ksero to nastąpiło niezbyt przyjemne zakrzywienie w mojej czasoprzestrzeni i wszystko pod górkę nagle zaczęło się układać. Godzina(którą wykroiłam na załatwienie tej sprawy) rozciągnęła się do 2 godzin(plus wydane kilka złotych na Politykę i łódeczki w McDonaldzie , tylko to drugie ).Do zrobienia dzisiaj: -ksero i wydrukowanie stron potrzebnych na hiszpański -zrobienie modułu 7,8 i 9(hiszpański) -APA2 Uni 1,Uni 2(hiszpański) -zadania(1,2,34,5,6,7,8,9, 12) z zakresu zawodów(po niemiecku) -3.11-3.15,8.2,8.3(francuski) -zrobienie 1 rozdziału z książki do niemieckiego -DEST C1 U2,Review 1/2(angielski) -spotkanie z Tż(maks.3 godziny) Jak widać część zaplanowanych rzeczy się udała, a część nie. Byliśmy dzisiaj z Tż na małych zakupach i zatrzymaliśmy się przy stoisku jubilerskim, żeby obejrzeć obrączki. Bardzo nam się podobają dwukolorowe czyli białe złoto i tradycyjne złoto. Ceny chyba spadły biżuterii wykonanej z dwóch rodzajów złota bo jeszcze kilka tygodni temu kosztowały około 2500pln(a dzisiaj spokojnie do 2000pln można coś fajnego wybrać). Doszliśmy do wniosku, że jak uda nam się zamieszkać razem(co mam nadzieję, że będzie miało miejsce do końca sierpnia) to chcemy iść do USC i zapytać o termin na czerwiec lub lipiec 2013. Jednak chyba zdecydujemy się na mini wesele(jedno dla rodziny i drugie w ramach imprezy dla znajomych), ale chcielibyśmy zrobić je w naszym mieszkaniu i zamówić tylko catering plus 1 kelnerka. Zobaczymy co z tych naszych pomysłów wyjdzie .Do zrobienia jutro: -pobudka o 6 -umycie włosów+nałożenie odżywki -DEST C1 U2,Review 1/2(angielski) -DEST B2 U3,U4 -hiszpański 12A,12B,12C -hiszpański APA2 UN1,Un2 -spotkanie z wykładowcą -obiad w gronie rodziny -dokończenie książki Nebula, sen chyba obnażył wszystkie Twoje obawy dotyczące ślubu? Dobrze, że w formie niemiłego snu, aniżeli w rzeczywistości ![]() bleedingsun, a co będziesz studiować na UJ? Myslę, że obawy przed studiami są czymś całkowicie naturalnym. Myślę, że każda z nas mogłaby Ci powiedzieć, że w mniejszym lub większym stopniu przeżywała takie lęki. Halimaa,Choji-przytulam ![]() Patri, gdzie jesteś? Do dziewczyn biorących ślub: |
|
|
|
#4044 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Nebulo a bylas u tej psycholog-dietetyczki?
Btw mama mi w ramach ratowania samopoczucia podrzucila prochy jakie brala od psychiatry, i poza leczeniem ciezkiej depresji i poprawa samopoczucia maja za zadanie leczenie bulimii i hamowanie napadow glodu... Nawet moja mama stwierdzila, ze jak brala te leki, to nie miala takiego apetytu Moze cos takiego by ci doraznie pomoglo?(to akurat nazywa sie fluoxetin) Bo zdecydowanie wiesz pewnie sama, ze to jest problem do przegadania z psychologiem. Mam wyrzuty sumienia, ze nie wrzucilam jeszcze tej ksiazki w calosci... Tez czasami jak mnie cos przerasta czuje sie bezradna jedyne co to mam ochote cos zjesc, wrecz do przessady i poczuc uczucie blogosci, ktore zaraz zastepuje fala wyrzutow sumienia z powodu bezsensu zachowania... Moze znowu narzucilas na siebie za duzo, no i moze to ten stres przedslubny skoro masz te sny? Pozwol sobie na gorszy dzien, na nagrode w postaci czegos dobrego do jedzenia, albo staraj sie jesc ze znajomymi nie sama... Wiem, ze latwo powiedziec, ale na pewno sobie z tym poradisz, czasami to wszystko przez te nieszczesne hormony...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
Edytowane przez change Czas edycji: 2012-07-14 o 22:42 |
|
|
|
#4045 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 3 271
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dni upływają mi coraz szybciej, nawet nie wiem kiedy mijają kolejne miesiące...
DO ZROBIENIA DZIŚ 1. prysznic, mycie włosów + nakładanie jedwabiu w końce, balsam na ciało, krem do twarzy 2. powtórzyć 200 słówek w programie Profesor Klaus 3. wypić szklankę pokrzywy 4. wypić szklankę zielonej herbaty 6. przeczytać 2 rozdziały książki Ich bin kein Serienkiller 7. przeczytać 3 podrozdziały z przewodnika po Szwecji 8. opanować kilka zwrotów po szwedzku i nauczyć się liczyć do 10 9. zrobić przelewy (za legitymację studencką, za syropy Monin) 10. wieczorem umyć twarz (mleczko, hydrolat) i nałożyć krem 11. posmarować się na noc balsamem * dodatkowo powtórzyłam o 100 więcej słówek w programie ---------- Dopisano o 10:27 ---------- Poprzedni post napisano o 10:25 ---------- Filologię szwedzką. Języki to jedyna rzecz, w której jakoś się odnajduję i ich nauka sprawia mi przyjemność.
__________________
Vi alla, alla har något att ge. Włosy: 43cm (03.11.2014) Cel: 50 Drożdże: 6/30 Edytowane przez bleedingsun Czas edycji: 2012-07-15 o 23:53 |
|
|
|
#4046 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
My kupilismy obraczki w malym sklepie jubilerskim, zaplacilismy za obraczki i jeden diamencik w sumie 2000. Biale zloto, drapane + blyszczacy rowek. Moja obraczka ma 4mm, obraczka TZta ma 6mm. https://www.dropbox.com/s/7ef1t9use8c9utv/IMG_5135.JPG https://www.dropbox.com/s/2bujfd0gl28s5iu/IMG_5136.JPG wygrawerowane imie, serduszko, imie, data Nie chcialam drapanych, bo wydawalo mi sie, ze to bedzie klopot...ale tak nam sie te spodobaly, ze zdecydowalismy sie na nie. Co do obaw, wlasnie te najpowazniejsze obawy w ogole sie nie pojawily - rodzice mojego TZta. ale poki co, nie chce marudzic. Nie jest zle, zobaczymy jak bedzie na slubie cywilnym i obiedzie. Co do slubu cywilnego to nie trzeba az tak wczesnie isc. My zarezerwowalismy date na jakis 3miesiace wczesniej. ale w sumie im wczesniej tym przyjemniej Change - dziekuje za wiadomosc niestety powod ataku, jest nieznany. wszystko bylo ok, nic ponadnormalnego na siebie nie wzielam wiec nie wiem. Ciezko wczoraj bylo, zjadlam wszystko co sie dalo, kazdy okruszek czekolady (gorzkiej) jaki mialam w domu... ale nie bylo az takiej ilosci jak w dniach poprzednich. niemniej - nie dalo sie powstrzymac cakolwicie. Zobaczymy jak bedzie dzis. co do wczorajszej listy: Takze z dzis i na dzis (jutro i pn tez...) lista: laser silownia 65min + 5 min cooldown Sauna 30min zakupy pranie maseczka plasterek depilacja brwi kompletny pedicure manicure maska na wlosy francuski co najmniej 4 rozdzialy - zaczelam. Jeden zrobilam calkowicie. 3 dokoncze jutro, troche wkurza mnie system, w ktorym to robie. obejrzec sobie jakis film dla relaksu - snatch, nigdy wczesniej go nie widzialam zrobic porzadek w papierach i artykulach drugie pranie pranie reczne*Przeczytac kolejne 50stron z Getting Things Done 8 min ABS 8 min stretch*zaczac cwiczyc z Zoe plyta 2ga. *wyspastowac buty *przeczytac 5 artykulow z pracy DODATKOWO peeling buzi Peeling nozek (taki mechaniczny specjalny) dorwalam troche artykulow o komunikacji, samorozwoju...zobaczymy czy to cos ciekawego zaczelam regularnie (2tygodnie) brac magnez dodatkowo film z Zelweger - doszlam do wniosku, ze jednak wyglada wyjatkowo niekorzystnie w tym filmie. (new in town) kupilam ksiazke po ang i mam zamiar zaczac ja czytac ![]() ---------- Dopisano o 11:47 ---------- Poprzedni post napisano o 11:44 ---------- Cytat:
Filologia Szwedzka? Wow, ciekawy kierunek Czemu akurat szwedzka? jakies konkretne zdarzenie sprawilo, ze wybralas wlasnie taki kierunek? Ja mam sentyment do literatury szwedzkiej... no i Bergmana i Triera
|
||
|
|
|
#4047 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 3 271
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Chciałam wybrać język, który nie będzie aż tak popularny (za dużo już mamy anglistów i germanistów), ale bardzo lubię niemiecki i jego też chciałam się uczyć. Udało się to pogodzić, bo na tym kierunku drugim językiem jest właśnie niemiecki. Poza tym zawsze chciałam wyjechać do Skandynawii, odpowiada mi taki klimat (jestem zimnolubem ), a krajobrazy zapierają dech w piersiach
__________________
Vi alla, alla har något att ge. Włosy: 43cm (03.11.2014) Cel: 50 Drożdże: 6/30 |
|
|
|
|
#4048 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Heh, nie zmarnować młodości... tydzień upłynął mi bardzo fajnie, niestety weekend mogę zaliczyć do zmarnowanych. Ech...
http://demotywatory.pl/3859501/Wyobrazenia Edytowane przez Halimaa Czas edycji: 2012-07-15 o 16:36 |
|
|
|
#4049 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć!
Za mną miły, odmienny weekend, bardzo towarzysko bogaty + spotkanie rodzinne w plenerze. Relaks ![]() Lasub, co do obrączek - ja mam z łączonego złota, na zewnątrz białe, w środku czerwone złoto, obrączki proste, niesoczewkowe. Kupowaliśmy w salonie jubilerskim w centrum Wwy i 3 lata temu zapłaciliśmy 1300 zł. |
|
|
|
#4050 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Mam jakiś dziwny komputerowy wstręt...nie chce mi się nawet na wizażu za bardzo pisać, podczytuję raczej. Mimo, że kłębi mi się trochę rzeczy do napisania. Ale to później...czytam książkę, o której wcześniej trochę zaczęłam pisać - uważam, że jest w niej wiele mądrości, przynajmniej do mnie bardzo to przemawia. Ale to jak przeczytam całą, to opowiem.
Cicho tutaj dosyć... A tu mądrość na teraz ![]() https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net...40733804_n.jpg
__________________
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:26.





wtedy kiedy miałam tę wielką zwyżkę energetyczną...
.
Jestem z siebie dumna







pewnie jak u większości. Jak coś zacznę robić, jestem nie do zatrzymania. Najgorzej mi rozpocząć. Też mi po wielu walkach zaczęły "wisieć" pewne rzeczy, nie zależy mi. 

Wydaje mi się, a raczej mam nadzieję, że nauczę się wszystkiego w pracy...

Chyba, że totalnie nic bym w niej nie robiła tylko siedziała, pachniała i czytała książki...wtedy ok 
, tylko to drugie
