Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy! - Strona 53 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-08-18, 10:24   #1561
Konczita
Zakorzenienie
 
Avatar Konczita
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: aglomeracja
Wiadomości: 8 607
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg 201208172977.jpg (117,3 KB, 221 załadowań)
__________________
Adunia
13.08.2012 godz 15:01
2532g i 50 cm naszej miłości
[*] .. dzieli nas już tylko czas ...
Konczita jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:25   #1562
ula2689
Wtajemniczenie
 
Avatar ula2689
 
Zarejestrowany: 2011-10
Lokalizacja: podlaskie
Wiadomości: 2 404
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Anusia piękna kołyska
Maggie serdeczne gratulacje!Byłaś dzielna i masz w końcu swoją upragnioną nagrodę!
ula2689 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:31   #1563
aga_ton
Wtajemniczenie
 
Avatar aga_ton
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 2 833
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez kasiam187 Pokaż wiadomość
matko to tesciowka pokazala jeszcze jakby jakas ogromnie religijna byla u mnie pewnie tak bedzie z moimi rodzicami
no właśnie też mnie to dziwi, bo przecież ona sama nie jest religijna, dla niej ważniejsza wydaje jest impreza po niż sam chrzest swoich dzieci do kościoła nie prowadzała, sama też nie chodzi więc czego oczekuje od swego syna? że raptem przykładnym katolikiem się stanie?

ale widocznie to taka pozorantka, martwi ją, co ludzie powiedzą... a mnie to guzik obchodzi tym bardziej, że gdy przyjeżdżam tam, gdzie mieszkaliśmy przez ostatnie 5 lat to ludzie nawet dzień dobry nie odpowiadają, taki ciemnogród... a ona jeszcze martwi się, że wezmą ją na języki...

Kasia, a Wy też macie wątpliwości czy chrzcić czy nie?
aga_ton jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:34   #1564
tamlin111
Zakorzenienie
 
Avatar tamlin111
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: ZWA :)
Wiadomości: 12 858
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez Bafi@Home Pokaż wiadomość
Tamlin to oni USG nie robią przed samym porodem? U mnie zanim wzięli mnie na porodówkę, lekarz obejrzał uważnie sobie młodą na USG czy nie okręcona pępowiną i czy prawidłowo ułożona mimo, że miałam ze sobą ostatni wynik.
Nie robią jak nie ma wskazań. Po co?

Cytat:
Napisane przez Konczita Pokaż wiadomość
.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
Nie nooooooooo i znów ryczę. Dziewczyny ja przez Was się odwodnię.
Piękny opis Konczi a Twój mąż - cudowny partner
__________________
Paulinka terrorystka
Boczuś
tamlin111 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:36   #1565
marzenka1984
Rozeznanie
 
Avatar marzenka1984
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 692
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez Konczita Pokaż wiadomość
.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
Gratuluję Męża coś pięknego
marzenka1984 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:45   #1566
Bafi@Home
Zakorzenienie
 
Avatar Bafi@Home
 
Zarejestrowany: 2003-08
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 7 203
GG do Bafi@Home
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Konczi, poryczałam się - Twój mąż to niezwykły skarb. Wspaniale ze sobą współpracowaliście. A Duśka to nagroda za wszystko przez co razem przeszliście. naprawdę pięknie.


---------- Dopisano o 10:45 ---------- Poprzedni post napisano o 10:40 ----------

Cytat:
Napisane przez tamlin111 Pokaż wiadomość
Nie robią jak nie ma wskazań. Po co?


Nie nooooooooo i znów ryczę. Dziewczyny ja przez Was się odwodnię.
Piękny opis Konczi a Twój mąż - cudowny partner
Tamlin - ja widzę, że myślimy dokładnie tak samo, normalnie nóż się w kieszeni otwiera. Przecież to takie oczywiste, że dziecko zawsze główką w dół ustawione. Po co sprawdzać, lepiej wymęczyć kobietę, niech sobie kurde nie myśli, miliony urodziło prawda. A potem są depresje, traumy i inne cuda.
__________________
Klaudia - 27.10.2006 i Sonia - 29.08.2012 - moje dwa promyczki

"Nie wierzysz, mówiła miłość - jak cię rąbnę to we wszystko uwierzysz"
ks. Jan Twardowski
Bafi@Home jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:46   #1567
ula2689
Wtajemniczenie
 
Avatar ula2689
 
Zarejestrowany: 2011-10
Lokalizacja: podlaskie
Wiadomości: 2 404
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Konczi śliczna ta Wasza Dusia
ula2689 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:47   #1568
tamlin111
Zakorzenienie
 
Avatar tamlin111
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: ZWA :)
Wiadomości: 12 858
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Nie mogę z tym zdjęciem nic zrobić. Siedzi w skrzynce odbiorczej i nie mogę do multimediów przesłać, maila też nie mogę wysłać. Może wyślę którejś co nie ma takich problemów i da radę wrzucić tutaj fotkę. Bo jak nie, to będę musiała czekać na powrót Kropka z pracy i na jego tel wysłać i z jego przesłać tutaj.
__________________
Paulinka terrorystka
Boczuś
tamlin111 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:50   #1569
angel166
Zakorzenienie
 
Avatar angel166
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 3 953
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cześć mamuśki to dzisiaj która rodzi?
u mnie remontu ciąg dalszy, dziś znów teściu pomaga męzulowi ,a ja się lenięidę zaraz do sklepu po coś słodkiego do kawki
w ogóle mam złe przeczucia, że po odstawieniu fenka w poniedziałek to Jagódka za długo nie wytrzyma w brzuchu, bo w nocy coś mnie brzuchol pobolewał, mimo, że leżałam cały dzień

dziś oficjalnie kończymy 36 tc i zaczynamy 37ttakże soczek dziś stawiam znów, bo znalazłam chwilę, by wejsc na wątek

w poniedziałek mam wizytę i odstawiam fenka tylko nie wiem czy mam brac go w poniedziałek do wizyty czy nie hm... jak myślicie?

w ogóle we wtorek są mojego taty urodziny i chciałam pojechać na cmentarz zapalić mu świeczkę ale chyba pojadę jutro, puki jestem jeszcze na fenku. Spora góra od parkingu do grobu, a bez fenka to wolę nie ryzykować takich wypadów

konczita to siem wzruszyłam. Śliczny opis i dla męzula spisał się na medal.

pozdrowienia dla Iwonci i Martusi
Cytat:
Napisane przez tamlin111 Pokaż wiadomość
Sms sprzed minuty:
Wczoraj o 20.10 po masakrycznym porodzie Zuzia przyszła na świat ma 50cm waży 2770g i 10 punkcików dostała Udało się sn niestety z nacięciem bo była odwrotnie główką ułożona. Mój maleńki okruszek szczęścia. Pozdrawiamy ciotki wizażowe.


---------- Dopisano o 09:19 ---------- Poprzedni post napisano o 09:16 ----------
witamy Zuźkę ,pozdrawiamy i dużo, dużo zdrówka dla malutkiej gratulacje dla Maggie

---------- Dopisano o 10:50 ---------- Poprzedni post napisano o 10:49 ----------

także jak na razie to życzę wam kochane udanego dzionka i do zobaczyska może uda mi się jeszcze dzisiaj zajrzeć do Was jak mężul będzie z tatem robił przedpokój
__________________
Ślubowaliśmy
Aniołkowa mama 10.08.2010r., 10tc
Byłam przy Tobie od pierwszego grama...

Jagódka
angel166 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:51   #1570
aga_ton
Wtajemniczenie
 
Avatar aga_ton
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 2 833
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez Konczita Pokaż wiadomość
.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
Konczita, bardzo ładnie to wszystko opisałaś, aż łzy same napływają do oczu, gdy się to czyta...
jeszcze raz gratuluję i po cichu zazdroszczę, że masz już swoją kruszynkę przy sobie
aga_ton jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:51   #1571
Hatti
Rozeznanie
 
Avatar Hatti
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: moving planet
Wiadomości: 868
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez tamlin111 Pokaż wiadomość
Sms sprzed minuty:
Wczoraj o 20.10 po masakrycznym porodzie Zuzia przyszła na świat ma 50cm waży 2770g i 10 punkcików dostała Udało się sn niestety z nacięciem bo była odwrotnie główką ułożona. Mój maleńki okruszek szczęścia. Pozdrawiamy ciotki wizażowe.


---------- Dopisano o 09:19 ---------- Poprzedni post napisano o 09:16 ----------

No i od rana się spłakałam Mamy kolejne dziecko...
Maggie jeszcze pisze że Malutka cały czas przy piersi by chciała być, taki głodomorek z niej
maggie,gratuluje!!dzielnie sie spisalas,jestes wielka!!!

Cytat:
Napisane przez Konczita Pokaż wiadomość
.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
konczi,
dla Ciebie i meza oczywiscie!!mam nadzieje,ze moj tz tez bedzie mial glowe na karku w TYM dniu..
sliczna ta Wasza Duska!
__________________
Swiat niewidzialny istnieje,bez dwoch zdan.Kwestia tylko, jak daleko jest do srodmiescia i do ktorej jest otwarte?
-Woody Allen
Hatti jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:55   #1572
Bafi@Home
Zakorzenienie
 
Avatar Bafi@Home
 
Zarejestrowany: 2003-08
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 7 203
GG do Bafi@Home
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez aga_ton Pokaż wiadomość
cześć dziewczyny



mnie też to najbardziej wkurza... jak jej czegoś zabronię to ona i tak zrobi to, tyle że potajemnie tyle razy ją prosiłam by nie karmiła mojego psiaka a ona wraz swoje, zawoła go do kuchni i tam rzuci mu jakiś ochłap ze stołu

to samo będzie w wnuczką, dla mniej chude dziecko to zaniedbane dziecko
swoje utuczyła a teraz planuje moje



to był królik
nachyliłam się by posprzątać mu klatkę i obrzygałam biedaka do dziś zmyka do domku jak mnie widzi, że nadchodzę



ja dalej idę w zaparte i mówię, że chrzcić nie będziemy (tym bardziej, że chrzciny planujemy dopiero na wiosnę
). poczekam, aż teściówka zrozumie, że nie ma w tej sprawie nic do gadania i odpuści

wiem, że zołza ze mnie ale jak teraz pozwolę jej myśleć, że może decydować o wychowaniu naszej małej, to później będzie tylko gorzej... trzeba od razu wprowadzić pewne zasady bo inaczej dojdzie do tego, że ona ma decydujący głos nie ja





mi też trochę brakuje, pod koniec miesiąca czekają mnie zakupy w aptece i jeszcze leżaczek, jakaś karuzela lub konik fisher. a i jeszcze łóżeczko i kołyska




kolejny maluszek

gratulacje dla Ciebie i dla Zuzi
Aguś, masz rację wyznacz jasne granice, męża też uczul, żeby mamuśka nie wtrącała się w wasze wychowanie. Znam takie osoby dla których szczupłe dziecko do niedożywione dziecko.

Miała swój czas jako matka, więc teraz niech spyla na bambus. Może być babcią ale taką do ewentualnego pobawienia się. A ona mieszka z wami czy gdzieś osobno mieszkacie?

A co do królika to się zdrowo uśmiałam biedaczyna tak sobie zapamiętał to zdarzenie.
__________________
Klaudia - 27.10.2006 i Sonia - 29.08.2012 - moje dwa promyczki

"Nie wierzysz, mówiła miłość - jak cię rąbnę to we wszystko uwierzysz"
ks. Jan Twardowski
Bafi@Home jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:55   #1573
weronika_91
Zakorzenienie
 
Avatar weronika_91
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 3 464
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez Konczita Pokaż wiadomość
.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
I ja się popłakałam ze szczęścia wspaniały opis kochana i dla mężusia który tak bardzo Cię wspierał a Adusia jaka słodka
__________________
Jaśko
weronika_91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:55   #1574
aga_ton
Wtajemniczenie
 
Avatar aga_ton
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 2 833
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez tamlin111 Pokaż wiadomość
Nie mogę z tym zdjęciem nic zrobić. Siedzi w skrzynce odbiorczej i nie mogę do multimediów przesłać, maila też nie mogę wysłać. Może wyślę którejś co nie ma takich problemów i da radę wrzucić tutaj fotkę. Bo jak nie, to będę musiała czekać na powrót Kropka z pracy i na jego tel wysłać i z jego przesłać tutaj.

tamlin, to może prześlij mi to zdjęcie na telefon, mam kabel pod ręką to zaraz wstawię. masz mój nr czy wysłać na priva?
aga_ton jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 10:59   #1575
I_K
Zakorzenienie
 
Avatar I_K
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 6 984
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Konczi bardzo wzruszyłam sie Twoim opisem... Twój mąż to prawdziwy skarb jeszcze raz gratuluje
__________________
maj 2011
I_K jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:00   #1576
tamlin111
Zakorzenienie
 
Avatar tamlin111
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: ZWA :)
Wiadomości: 12 858
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez aga_ton Pokaż wiadomość
tamlin, to może prześlij mi to zdjęcie na telefon, mam kabel pod ręką to zaraz wstawię. masz mój nr czy wysłać na priva?
Nie mam, wyślij mi szybciutko to ślicznotę kudłatą podeślę
__________________
Paulinka terrorystka
Boczuś
tamlin111 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:02   #1577
lukrecja_25
Wtajemniczenie
 
Avatar lukrecja_25
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 052
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez tamlin111 Pokaż wiadomość
Sms sprzed minuty:
Wczoraj o 20.10 po masakrycznym porodzie Zuzia przyszła na świat ma 50cm waży 2770g i 10 punkcików dostała Udało się sn niestety z nacięciem bo była odwrotnie główką ułożona. Mój maleńki okruszek szczęścia. Pozdrawiamy ciotki wizażowe.


---------- Dopisano o 09:19 ---------- Poprzedni post napisano o 09:16 ----------

No i od rana się spłakałam Mamy kolejne dziecko...
Maggie jeszcze pisze że Malutka cały czas przy piersi by chciała być, taki głodomorek z niej
nooooooooo nareeeszcie!!!! Witamy na swiecie Zuzieńkę i mamuni gratulujemy ze wytrzymała
Cytat:
Napisane przez Konczita Pokaż wiadomość
.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
No i co mi zrobiłaś??? Poryczałam się znowu
__________________
Nataniel '

bloguję
http://mamsmaczek.blogspot.com/
lukrecja_25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:05   #1578
aga_ton
Wtajemniczenie
 
Avatar aga_ton
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 2 833
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez Bafi@Home Pokaż wiadomość
Aguś, masz rację wyznacz jasne granice, męża też uczul, żeby mamuśka nie wtrącała się w wasze wychowanie. Znam takie osoby dla których szczupłe dziecko do niedożywione dziecko.

Miała swój czas jako matka, więc teraz niech spyla na bambus. Może być babcią ale taką do ewentualnego pobawienia się. A ona mieszka z wami czy gdzieś osobno mieszkacie?

A co do królika to się zdrowo uśmiałam biedaczyna tak sobie zapamiętał to zdarzenie.
od kilku miesięcy mieszkamy osobno, tzn. wcześniej też nie mieszkaliśmy razem ale byliśmy na jednym osiedlu, a teraz dzieli nas kilkanaście km
wtedy to były niezłe cyrki, tzn. gdy mój małżonek nie odbierał od niej telefonu to ta już do nas zapylała sprawdzić czy przypadkiem się nie pokłóciliśmy
nawet pokłócić się spokojnie nie było można

---------- Dopisano o 11:05 ---------- Poprzedni post napisano o 11:03 ----------

Cytat:
Napisane przez tamlin111 Pokaż wiadomość
Nie mam, wyślij mi szybciutko to ślicznotę kudłatą podeślę
sprawdziłam, mam Twój nr to Ci za chwilę sygnałek puszczę
aga_ton jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:05   #1579
sandra23s
Zadomowienie
 
Avatar sandra23s
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: gdzies tam
Wiadomości: 1 394
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez Konczita Pokaż wiadomość
.. to tak w skrócie opis nadrodzin naszej Księżniczki ...

W niedziele 12 sierpnia czułam jak jak zwykle, rozdrażniona, wsio mnie wkurzało … spuchło mi się jeszcze bardziej – paluchy to serdelki i niewygodnie wsio robić było .. postanowiłam, że w poniedziałek odbiorę badania i zrobię sobie próby nerkowe … bo przecież to na pewno jest cośnie tak … położyłam się wcześniej spać ale po 3 h byłam wyspana, wstałam, posiedziałam na wizażu i około 1 mąż mój kochany przypełzał abym poleżała chociaż z nim do rana .. to pomaszerowałam do sypialni i idąc do łózka uderzyłam się w mały palec – ale zabolało yhhh chyba sobie go skręciłam pomyślałam, położyłam się i wstałam na siku … patrzę a tu coś w mojej muszli śluzowatego, wróciłam do łóżka i mówię że jakiś śluz poszedł – mąż pyta zabarwiony? Mówię że biały ale mało go .. to spokojnie pewnie śluz bo ostatnio go więcej no i leżymy po czym o 1:25 coś mi się popuściło ( tak myślałam) wstaję a tu zemnie leci – mówię do męża ooo ooo chyba wody mi odchodzą, przynieś ręcznik bo zaleje panele a dopiero co je myłam, to on biegusiem po ręcznik i mówi nieme to nie wody zsiekałaś się … ale mi to na sikanie nie wyglądało więc ręcznik między nogi i do wanny, a tu dalej sobie leci… więc umyłam się, ubrałam i o 1:54 pojechaliśmy na IP tam już wszystko było jasne, że wody odeszły i podczas badania poszedł śluz – leje się jak z cebra Pani Dorot, rozwarcie na jeden palec – to dziś rodzimy .. usłyszałam .. na co mówię że nie bardzo bo nie mam komody .. pani doktor się uśmiała i mówi na porodówkę .. więc podali mi jeszcze zastrzyk na płucka dla małej ze względy na ten mój termin który wg prenatalnych utrzymywał się stale o 1 tydzień później… podpięli pod ktg, gdzie skurcze były minimalne ja ich nie czułam ni w ząb, tętno piękne Duśki – wsio ok. .. więc zastrzyk dostałam o 2:58, na porodówce była cisza, jako pierwsza przybyłam na trakt i położna powędrowała z nami na 4 sala gdzie pięknie wszystko wyglądało .. materac duży, worek sako, drabinka, piłka, krzesło, poducha, sznur – sala super … kazano się nam rozgościć i ułożyć wygodnie na worku … mąż w tym czasie szybko do domu wrócił bo musiał autko odstawić pracownikowi aby mieli jak na oddział pojechać i przybył do mnie przed 6 razem z moją siostrą i prowiantem bo wszyscy głodni – jednak jeść mi nie dało … położna prze 7 zrobiła badanie i rozwarcie na 3 palce a bóle średnio co 7 minut …. Więc sis wróciła do domu a mąż zemną na trakt .. spacerowaliśmy sobie, braliśmy prysznic, korzystaliśmy z dogodności jakie były dostępne … mąż podtrzymywał mnie przy każdym skurczu który był silniejszy (stawał za mną i unosił mi brzuszek w skrzyżowanych palcach – polecam – ukojenie !) między skurczami dzwoniliśmy do przyjaciół którzy rodzili z nami śmialiśmy się i tak trwało sobie wszystko do około 11 .. kiedy opadłam z sił troszku … wróciliśmy na salę i ukojenie dawała piłka i drabinka … mąż masował mi plecki i całował brzusio próbując nakłonić małą by szybciej wyszła na świat …. Położna co pewien czas sprawdzała czy rozwarcie postępuje i robiła masaż szyjki – niezbyt miłe ale łudziłam się że pomoże… podano mi gaz rozweselający którego się bałam aby nie stracić kontaktu z mężem i położną … jeden raz sobie wciągnęłam i podziękowałam .. O 12 zrobiono kolejne badania i zażądaliśmy ordynatora gdyż zbliżało się 12h do odejścia wód a akcja stała, ordynator stwierdził że dajemy kroplówkę na rozwarcie .. to około godziny 13 było ale w tym czasie zaczęły rodzić 3 kolejne kobitki i moja kroplówka odeszła na drugi plan, kiedy chciano ja podłączyć około 13:20 rozwarcie było na 10 palców .. więc zaproponowali nam łóżko do rodzenia – zgodziliśmy się … ale przed wejściem na nie położna na krześle zrobiła mi ostatni masaż który dość mocno był odczuwalny …. Ułożono mnie na prawym boku – 3 skurcze i przekręcono na lewy bok gdzie usłyszałam, że o 15 dostanę kolejny zastrzyk – mówię jaki zastrzyk jak ja rodzę już czuję że mała nisko - na co pani doktor, spokojnie tak szybko to jeszcze nikt nie urodził bez postępu akcji … troszkę się zdenerwowałam na co mój mąż że sami sobie urodzimy i że mam krzyczeć i przeć brzuchem – hmmm se myślę dobre sobie ! … po dwóch partych skurczach pokazała się główka na co położna w krzyk – Ona rodzi ubieram się, po lekarza dzwonić … mąż obserwował główkę i tylko kazał mi czekać aby mógł widzieć czy mała ją dobrze przekręca – cały czas podtrzymywał mi nogę w górze bo już sił nie miałam … o 14:58 ostatni raz zobaczył główkę i przyszedł skurcz – żona teraz ostatni raz przemy i kończymy tę imprezę – minęła 15 … po czym zobaczyliśmy naszą kruszynkę …. Mała po chwili zapłakała, położona mi ją na piersiach i otulono ją .. a ona swymi wielkimi oczyskami patrzyła na nas i wystawiła języczek .. łzy .. radość … i cały ból odszedł w zapomnienie …. Po 14 minutach urodziłam łożysko, położna powiedziała, że nie pękłam, że mam otarcia na wargach i je zaceruje, więc się zgodziłam, małą wzięli na ważenie więc mąż pobiegł z nią co by mu jej nie podmienili … później poleżeliśmy przez godzinkę na Sali gdzie nas obserwowano …
Mała jest wcześniaczkiem zakończony 36t dostała 10 pkt, waga 2532 i 50 cm … cały poród trwał 13h 36 minut … tak więc 13stego po 13stu godzinach nasze marzenie zostało spełnione i zaczęliśmy nowy rozdział w naszym żuciu …

Życzę Wam wszystkim takiego wsparcia w partnerze bo gdyby nie on to chyba nie byłoby tak pięknie … mimo bólu który jest jedynym w swym rodzaju …
a mąż...pierwsza klasa
__________________
Cała sztuka polega na tym,żeby będąc sobą być kimś wyjątkowym !


Wiktor 1.09.2007,g.9:10,3600g 54cm

Pola 5.09.2012, g.0:03,4090g 53cm
sandra23s jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:06   #1580
tamlin111
Zakorzenienie
 
Avatar tamlin111
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: ZWA :)
Wiadomości: 12 858
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez aga_ton Pokaż wiadomość
sprawdziłam, mam Twój nr to Ci za chwilę sygnałek puszczę
Czekam... i uciekam po zakupy.
__________________
Paulinka terrorystka
Boczuś
tamlin111 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:14   #1581
zielona1911
Zakorzenienie
 
Avatar zielona1911
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 3 300
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Konczi moge wyporzyczyc Twojego meza do porodu?
zielona1911 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:16   #1582
colds
Zakorzenienie
 
Avatar colds
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: WielkaPolska :)
Wiadomości: 6 697
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez tamlin111 Pokaż wiadomość
Sms sprzed minuty:
Wczoraj o 20.10 po masakrycznym porodzie Zuzia przyszła na świat ma 50cm waży 2770g i 10 punkcików dostała Udało się sn niestety z nacięciem bo była odwrotnie główką ułożona. Mój maleńki okruszek szczęścia. Pozdrawiamy ciotki wizażowe.


Cytat:
Napisane przez Bafi@Home Pokaż wiadomość
Konczi, poryczałam się - Twój mąż to niezwykły skarb. Wspaniale ze sobą współpracowaliście. A Duśka to nagroda za wszystko przez co razem przeszliście. naprawdę pięknie.
Nie zdążyłam przeczytać opisu porodu tylko to i już beczę
__________________
colds jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:18   #1583
aga_ton
Wtajemniczenie
 
Avatar aga_ton
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 2 833
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

a to Zuzia naszej Maggie



Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg Zuzia.jpg (60,2 KB, 170 załadowań)
aga_ton jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:20   #1584
weronika_91
Zakorzenienie
 
Avatar weronika_91
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 3 464
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez aga_ton Pokaż wiadomość
a to Zuzia naszej Maggie



ślicznotka i te włoski
__________________
Jaśko
weronika_91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:22   #1585
zielona1911
Zakorzenienie
 
Avatar zielona1911
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 3 300
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez aga_ton Pokaż wiadomość
a to Zuzia naszej Maggie



słodziutka,super włoski
zielona1911 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:27   #1586
colds
Zakorzenienie
 
Avatar colds
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: WielkaPolska :)
Wiadomości: 6 697
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Konczitko - Pozwolisz, że wstawię Twój opis porodu?

---------- Dopisano o 11:25 ---------- Poprzedni post napisano o 11:25 ----------

Cytat:
Napisane przez aga_ton Pokaż wiadomość
a to Zuzia naszej Maggie



Jaką ma czuprynę

---------- Dopisano o 11:27 ---------- Poprzedni post napisano o 11:25 ----------

A, i dziewczyny.
Skoro zaczęłyśmy się rozpakowywać to myślę, że czas zmieniać linki na pierwszej stronie .
Coś o karmieniu, by się przydało, itp. Co Wy na to?
__________________
colds jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:30   #1587
ula2689
Wtajemniczenie
 
Avatar ula2689
 
Zarejestrowany: 2011-10
Lokalizacja: podlaskie
Wiadomości: 2 404
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez aga_ton Pokaż wiadomość
a to Zuzia naszej Maggie



Jakie cudo!!!
Angel gratki za kolejny tydzień
ula2689 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:32   #1588
weronika_91
Zakorzenienie
 
Avatar weronika_91
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 3 464
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez colds Pokaż wiadomość
A, i dziewczyny.
Skoro zaczęłyśmy się rozpakowywać to myślę, że czas zmieniać linki na pierwszej stronie .
Coś o karmieniu, by się przydało, itp. Co Wy na to?
jestem za

A może przy każdej mamusi która urodzi i da opis porodu na pierwszej stronie będziemy wstawiały odnośnik do niego ?
__________________
Jaśko
weronika_91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:34   #1589
Asiuulka89
Zakorzenienie
 
Avatar Asiuulka89
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: wlkp.
Wiadomości: 4 597
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Ale sluczna Zuzia kazda Zuzia jest taka sluczna
Asiuulka89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-08-18, 11:34   #1590
aga_ton
Wtajemniczenie
 
Avatar aga_ton
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 2 833
Dot.: Ostatnie chwile z brzuszkami, czas na wrześniowo-październikowe mamy!

Cytat:
Napisane przez colds Pokaż wiadomość


Jaką ma czuprynę

---------- Dopisano o 11:27 ---------- Poprzedni post napisano o 11:25 ----------

A, i dziewczyny.
Skoro zaczęłyśmy się rozpakowywać to myślę, że czas zmieniać linki na pierwszej stronie .
Coś o karmieniu, by się przydało, itp. Co Wy na to?
czuprynę to ma boską ciekawe czy maggie dokuczała zgaga, trzeba dopytać po powrocie

ja jestem za zmianą linków przynajmniej za częścią.

a jak to jest z odchowalnią, kiedy tam się przenosimy, aż ostatnia z naszego wątku urodzi? sorry jeśli to dziwne pytanie ale ciekawi mnie jak to tutaj działa
aga_ton jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:30.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.