Rozstanie z facetem, część XXIV - Strona 59 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-09-07, 23:29   #1741
milabeata86
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 162
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

chyba gorzej czuć się nie mogę wiecie... nic nie odp. mi a nic...olewka totalna,po co ma się martwić byłą dziewczyna ze jej źle? szok szok co za mężczyźni sa i jacy jeju

to chyba znak ,że powinnam przestać myslec o nim ,tylko nie jest to łatwe...

masakra...
milabeata86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-07, 23:32   #1742
syklamen
Zakorzenienie
 
Avatar syklamen
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez milabeata86 Pokaż wiadomość
chyba gorzej czuć się nie mogę wiecie... nic nie odp. mi a nic...olewka totalna,po co ma się martwić byłą dziewczyna ze jej źle? szok szok co za mężczyźni sa i jacy jeju

to chyba znak ,że powinnam przestać myslec o nim ,tylko nie jest to łatwe...

masakra...
No patrz jaki znak z nieba, że nie odpisał

Dziewczyno, już dawno powinnaś przestać i nim myśleć, nie ma w tym żadnego znaku, on po prostu ma to wszystko gdzieś i widzisz, że dobrze, że z nim nie jesteś, bo chyba nie chciałabyś być cały czas olewana prawda?
__________________
47/2017 48/2016 80/2015 95/2014
syklamen jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-07, 23:33   #1743
Malla
Nie depcze krokusów
 
Avatar Malla
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 52 988
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Zaprzestanie pisania do niego to dobry krok do niemyślenia
__________________
- Rób swoje, wiedźminie. Resztą się nie turbuj.
Geralt solennie obiecał sobie nie turbować się.
Malla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-07, 23:37   #1744
milabeata86
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 162
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

tak racja wiem (((((((( ale byłam twarda bardzo długo ,dawałam radę aż sama dumna byłam z siebie ale wymiękłam...
cieżko wrocic mia na ten tor znowu (((((

---------- Dopisano o 23:37 ---------- Poprzedni post napisano o 23:34 ----------

Cytat:
Napisane przez syklamen Pokaż wiadomość
No patrz jaki znak z nieba, że nie odpisał

Dziewczyno, już dawno powinnaś przestać i nim myśleć, nie ma w tym żadnego znaku, on po prostu ma to wszystko gdzieś i widzisz, że dobrze, że z nim nie jesteś, bo chyba nie chciałabyś być cały czas olewana prawda?
jestem wielu rzeczy świadoma ale przychodzi czas że to to gdzieś idzie... jest takie coś w środku .. kurde.. taki ból... ściskający w środku w klatce piersiowej...
milabeata86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 00:00   #1745
syklamen
Zakorzenienie
 
Avatar syklamen
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez milabeata86 Pokaż wiadomość
tak racja wiem (((((((( ale byłam twarda bardzo długo ,dawałam radę aż sama dumna byłam z siebie ale wymiękłam...
cieżko wrocic mia na ten tor znowu (((((

---------- Dopisano o 23:37 ---------- Poprzedni post napisano o 23:34 ----------


jestem wielu rzeczy świadoma ale przychodzi czas że to to gdzieś idzie... jest takie coś w środku .. kurde.. taki ból... ściskający w środku w klatce piersiowej...

Najlepsze lekarstwo to znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, po którym będziesz zmęczona i nie będziesz miała czasu na takie rozmyślania. Ewentualnie możesz się porozglądać za nowym obiektem do wzdychania.
__________________
47/2017 48/2016 80/2015 95/2014
syklamen jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 00:24   #1746
STP
Raczkowanie
 
Avatar STP
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 157
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Kobietki. Ja mam problem (ze sobą tylko ), ale on się chyba trochę tu nadaje. Albo nigdzie się nie nadaje, ale ja po prostu mam potrzebę wygadania się komuś, a nie mam komu, oprócz rodzicielki, a ona jest zbyt doświadczona życiowo i nie chcę jej porad. Do rzeczy.

Byłam z moim tż dwa lata. Mniej więcej jakiś miesiąc temu dojrzało we mnie, że to jednak nie to, że nie mamy perspektyw, że związek na odległość to nie dla mnie, że jestem zawiedziona tym, co się dzieje między nami itd. itp.
Przyjechałam do niego, trzy razy zmuszałam się do tego, żeby w końcu mu to powiedzieć, że chyba już nic do niego nie czuję.
Rozstaliśmy się, ja się oczywiście parę razy poryczałam, wróciłam do domu.

Teraz się zaczyna najgorsze, ekhm.

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie mam pojęcia, bo teraz moje decyzje z tamtych dni wydały mi się absurdalne. Tak jakby widzę, co straciłam. Włącza mi się syndrom "to był ten jedyny", mimo, że z drugiej strony nie zapominam o jego wadach itd.
Nie mam pojęcia czy to jest jakaś zapomniana resztka miłości, której w porę nie wymiotłam z serca, czy to jest żal za tym wszystkim, tęsknota, nie mam pojęcia co to jest. Nawet nie wspominam tego, co było, nie oglądam zdjęć, nic z tych rzeczy. Ale zastanawiam się, co by było gdyby zadzwonił i np. umówilibyśmy się na weekend, oglądam trailery filmów i zastanawiam się, czy kiedyś jeszcze jakiś z nim obejrzę. Zastanawiam się, co mogłabym mu upiec na kolejne spotkanie. Przestałam siebie, k*rwa, rozumieć. Teoretycznie jeśli to by był żal za tym, co bylo, a się nie wróci, to powinien już minąć. A nie mija.
Nie mam pojęcia co mam robić. Wiem, że jeśli on zadzwoni i powie "wróć" to wrócę w te pędy. A z drugiej strony boję się, czy przypadkiem trzy miesiące znów nie dojdę do powyższych wniosków, że "jednak nam się nie udaje" i boję się, ze znowu mu takie coś odstawię. A to jest ostatnie co chciała bym mu robić.

Możecie mi powiedziec, że jestem głupią pindą, bo wiem, że jestem
__________________
Damn, you!
STP jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 00:44   #1747
Princesska22
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Śląskie
Wiadomości: 1 274
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez STP Pokaż wiadomość
Kobietki. Ja mam problem (ze sobą tylko ), ale on się chyba trochę tu nadaje. Albo nigdzie się nie nadaje, ale ja po prostu mam potrzebę wygadania się komuś, a nie mam komu, oprócz rodzicielki, a ona jest zbyt doświadczona życiowo i nie chcę jej porad. Do rzeczy.

Byłam z moim tż dwa lata. Mniej więcej jakiś miesiąc temu dojrzało we mnie, że to jednak nie to, że nie mamy perspektyw, że związek na odległość to nie dla mnie, że jestem zawiedziona tym, co się dzieje między nami itd. itp.
Przyjechałam do niego, trzy razy zmuszałam się do tego, żeby w końcu mu to powiedzieć, że chyba już nic do niego nie czuję.
Rozstaliśmy się, ja się oczywiście parę razy poryczałam, wróciłam do domu.

Teraz się zaczyna najgorsze, ekhm.

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie mam pojęcia, bo teraz moje decyzje z tamtych dni wydały mi się absurdalne. Tak jakby widzę, co straciłam. Włącza mi się syndrom "to był ten jedyny", mimo, że z drugiej strony nie zapominam o jego wadach itd.
Nie mam pojęcia czy to jest jakaś zapomniana resztka miłości, której w porę nie wymiotłam z serca, czy to jest żal za tym wszystkim, tęsknota, nie mam pojęcia co to jest. Nawet nie wspominam tego, co było, nie oglądam zdjęć, nic z tych rzeczy. Ale zastanawiam się, co by było gdyby zadzwonił i np. umówilibyśmy się na weekend, oglądam trailery filmów i zastanawiam się, czy kiedyś jeszcze jakiś z nim obejrzę. Zastanawiam się, co mogłabym mu upiec na kolejne spotkanie. Przestałam siebie, k*rwa, rozumieć. Teoretycznie jeśli to by był żal za tym, co bylo, a się nie wróci, to powinien już minąć. A nie mija.
Nie mam pojęcia co mam robić. Wiem, że jeśli on zadzwoni i powie "wróć" to wrócę w te pędy. A z drugiej strony boję się, czy przypadkiem trzy miesiące znów nie dojdę do powyższych wniosków, że "jednak nam się nie udaje" i boję się, ze znowu mu takie coś odstawię. A to jest ostatnie co chciała bym mu robić.

Możecie mi powiedziec, że jestem głupią pindą, bo wiem, że jestem

Hm....Może po prostu, daj sobie jeszcze trochę czasu i zobaczysz czy nadal będzie czuć co teraz....tez tak mialam...wracałam,ale po krotkim czasie znowu mialam wrazenie ze to nie to....Poczekaj jeszcze trochę, a jak nie to hm...wroc do niego...
Princesska22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 02:55   #1748
bulbulka
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 563
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez milabeata86 Pokaż wiadomość
tak racja wiem (((((((( ale byłam twarda bardzo długo ,dawałam radę aż sama dumna byłam z siebie ale wymiękłam...
cieżko wrocic mia na ten tor znowu (((((

---------- Dopisano o 23:37 ---------- Poprzedni post napisano o 23:34 ----------


jestem wielu rzeczy świadoma ale przychodzi czas że to to gdzieś idzie... jest takie coś w środku .. kurde.. taki ból... ściskający w środku w klatce piersiowej...
hej, głowa do góry

Edytowane przez bulbulka
Czas edycji: 2012-09-23 o 15:48
bulbulka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 08:17   #1749
milabeata86
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 162
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez syklamen Pokaż wiadomość
Najlepsze lekarstwo to znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, po którym będziesz zmęczona i nie będziesz miała czasu na takie rozmyślania. Ewentualnie możesz się porozglądać za nowym obiektem do wzdychania.

tak wiem... cięzką noc miałam kurde zanim ja zasnełam to szok...
milabeata86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 08:24   #1750
tatia05
Raczkowanie
 
Avatar tatia05
 
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 154
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

nie odpisał no nic...jego strata... idę dzisiaj na wesele z kolegą....
tatia05 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 09:50   #1751
orzechowo
Przyczajenie
 
Avatar orzechowo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Dancefloor
Wiadomości: 28
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez STP Pokaż wiadomość
Kobietki. Ja mam problem (ze sobą tylko ), ale on się chyba trochę tu nadaje. Albo nigdzie się nie nadaje, ale ja po prostu mam potrzebę wygadania się komuś, a nie mam komu, oprócz rodzicielki, a ona jest zbyt doświadczona życiowo i nie chcę jej porad. Do rzeczy.

Byłam z moim tż dwa lata. Mniej więcej jakiś miesiąc temu dojrzało we mnie, że to jednak nie to, że nie mamy perspektyw, że związek na odległość to nie dla mnie, że jestem zawiedziona tym, co się dzieje między nami itd. itp.
Przyjechałam do niego, trzy razy zmuszałam się do tego, żeby w końcu mu to powiedzieć, że chyba już nic do niego nie czuję.
Rozstaliśmy się, ja się oczywiście parę razy poryczałam, wróciłam do domu.

Teraz się zaczyna najgorsze, ekhm.

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie mam pojęcia, bo teraz moje decyzje z tamtych dni wydały mi się absurdalne. Tak jakby widzę, co straciłam. Włącza mi się syndrom "to był ten jedyny", mimo, że z drugiej strony nie zapominam o jego wadach itd.
Nie mam pojęcia czy to jest jakaś zapomniana resztka miłości, której w porę nie wymiotłam z serca, czy to jest żal za tym wszystkim, tęsknota, nie mam pojęcia co to jest. Nawet nie wspominam tego, co było, nie oglądam zdjęć, nic z tych rzeczy. Ale zastanawiam się, co by było gdyby zadzwonił i np. umówilibyśmy się na weekend, oglądam trailery filmów i zastanawiam się, czy kiedyś jeszcze jakiś z nim obejrzę. Zastanawiam się, co mogłabym mu upiec na kolejne spotkanie. Przestałam siebie, k*rwa, rozumieć. Teoretycznie jeśli to by był żal za tym, co bylo, a się nie wróci, to powinien już minąć. A nie mija.
Nie mam pojęcia co mam robić. Wiem, że jeśli on zadzwoni i powie "wróć" to wrócę w te pędy. A z drugiej strony boję się, czy przypadkiem trzy miesiące znów nie dojdę do powyższych wniosków, że "jednak nam się nie udaje" i boję się, ze znowu mu takie coś odstawię. A to jest ostatnie co chciała bym mu robić.

Możecie mi powiedziec, że jestem głupią pindą, bo wiem, że jestem
jestem twraz własnie w takiej sytuacji. wiem ze do siebie nie pasujemy, że w tym związku nie byłam szcześliwa i nie mogłam się spełniać, po dwóch latach się zorientowaliśmy że nei jst tak kolorowo. zrywaliśmy ze sobą 3 miesiace (cieżki czas, chcieliśmy być razem bo się podobno kochaliśmy ale nie mogliśmy ze względu na różnice i mieliśmy metlik w głowie) wiec ktoś musiał narysować tą granicę (zerwac) i zrobiłam to ja. teraz tak: kocham go i wiem ze on mnie kocha, ale po jego smsach ze mnie kocha i zebym wiedziała odpisałam mu 'przykro mi, to koniec' i od kilku dni jest milczenie. wiem ze jak do niego wroce to beda watpliwosci czy dobrze zrobilam, spotkania znowu nie beda mi sie podobac, po prostu chyba tesknie za nim tylko dlatego, ze go nie ma. teraz daję sobie czas i jemu, po prostu milczymy i nie jestesmy razem, mysle ze to dobry czas na ochloniecie i zobaczymy teraz jak nam jest bez siebie. też myślę czy nie straciłam czegoś wspaniałego, tej jedynej milosci, kogos kto mnie szczerze kocha, ale to takie babskie jojczenie. trzeba myslec realnie- jeśli łączy nas tylko milosc a jestesmy zupelnie rozni, ciezko nam sie dogadac co robimy na spotkaniach, on nie akcpetuje zwiazku na odleglosc, nie lubi moich znajomych i nie przedstawia mnie swoim, jest zazdrosny nawet o mojego brata, kocha ale nie potrafi zaufac(powiedzial to prosto w oczy wiele razy) i nie jest zdecydowany czy chce ze mna byc mimo ze pol roku temu SIE OSWIADCZYL to z szacunku do samej siebie-jest sens dalej cierpiec w zwiazku w którym się jest nieszczesliwa?

jeśli ludzie mają być razem, to będą. a jak nie
orzechowo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 10:07   #1752
Your Florence
Raczkowanie
 
Avatar Your Florence
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 168
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

musze sie wygadac, bo juz nie dam rady dluzej tlumic w sobie tylu negatywnych emocji. obudzilam sie o 7 rano i od tamtej pory mam to cholerne "uklucie w zoladku" i nie moge spac, chociaz zasnelam pozno...

zerwalam z nim juz pod koniec sierpnia, ale po tamtym czasie pisal do mnie, dzwonil, plakal, wiec jakis tam kontakt mielismy.. nie wskoczylam mu w ramiona, ale kontaktowalismy sie i normalnie rozmawialismy... no ale widocznie zle zrobilam, ze w ogole sie do niego odzywalam i pozwalalam na pocalunki (wiem... nie mowcie nic ).. dwa dni temu sie poklocilismy, bo powiedzialam spokojnym tonem, ze jest mi przykro, ze jak mu macham w szkole na korytarzu to tylko spojrzy i sie odwroci zamiast chociaz sie usmiechnac.. krzyczal, przeklinal, chwycil mnie nawet mocniej za reke.. ale z czuloscia nie mialo to nic wspolnego.. powiedzialam, ze nie zycze sobie takiego zachowania, a on na to, ze ma dosyc moich fochow i mnie zostawil sama w drodze na przystanek... wczoraj nie bylo lepiej, spotkalismy sie na dlugiej przerwie, byl chlodny, mowil, ze przegielam, ze miedzy nami nie ma juz chemii, ze nie wie czy chce ze mna byc.. polecialy wyzwiska w strone mojej osoby, bylam w szoku.. prawie sie tam poplakalam. zdolalam z siebie wydusic: "kochasz mnie jeszcze w ogole?", a on: "zaraz dzwonek, musze isc". nie dalam za wygrana i odpowiedzialam ostrzejszym tonem: "odpowiedz, bo robisz sie smieszny". co uslyszalam? "nie wiem..." wstalam, chwycil mnie za kolano, zebym nie odeszla.. powiedzialam, ze nie chce go znac i poszlam, nawet nie odwracajac sie za siebie
nie odezwal sie po tym wszystkim, na przerwach widzialam, jak zartuje z kolegami i sie usmiecha.. wszyscy mi mowia, ze to gra, ze chce pokazac, ze jest twardy...
wiem, ze kolega/koledzy wspieraja go w tym, zeby do mnie nie pisac, bo "skoro zerwalam, to mam za swoje"... wiem tez, ze odblokowal na fejsie pewna dziewczyne, ktorej oboje nie znosilismy i pod zmiana statusu napisala: ""... nic z tego nie rozumiem.
wiem tylko, ze nie odezwe sie pierwsza, mama i kolezanki mocno mnie wspieraja, ale to boli, gdy on mysli, ze to ja zawalilam, skoro jest calkiem odwrotnie... mam wrazenie, ze juz go nie kocham, ze bylo to tylko jakies chore przywiazanie ale i tak za nim tesknie, mam w szufladzie pelno pamiatek, prezentow i listow od niego...
nie chce wiedziec, czy mowi cos innym o mnie... zastanawiam sie tylko jak wyjsc z twarza z tego wszystkiego, skoro wszyscy jego znajomi mysla (tak przypuszczam), ze to moja wina...
jestem zalamana chce sie jakos pozbierac dlaczego on tak bardzo pragnie zrobic mi na zlosc?! mam nadzieje, ze ktoras z was mi cos doradzi

Edytowane przez Your Florence
Czas edycji: 2012-09-08 o 10:11
Your Florence jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 11:13   #1753
asvr
Zadomowienie
 
Avatar asvr
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 1 865
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Your Florence Pokaż wiadomość
nie chce wiedziec, czy mowi cos innym o mnie... zastanawiam sie tylko jak wyjsc z twarza z tego wszystkiego, skoro wszyscy jego znajomi mysla (tak przypuszczam), ze to moja wina...
jestem zalamana chce sie jakos pozbierac dlaczego on tak bardzo pragnie zrobic mi na zlosc?! mam nadzieje, ze ktoras z was mi cos doradzi
mam tak samo, nie możemy się tym przejmować bo i tak nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić...

---------- Dopisano o 11:13 ---------- Poprzedni post napisano o 11:04 ----------

W ogóle miała dziś takie sny ze masakra snił mi sie mój eks jak sie kochaliśmy, całowalismy, cała rozochocona się obudziłam :/ mam problemy z tak długim wytrzymaniem w abstynencji
__________________
Dziś jesteś starszy niż wczoraj, ale czy lepszy?

"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość."

asvr jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 11:44   #1754
bulbulka
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 563
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

.

Edytowane przez bulbulka
Czas edycji: 2012-09-08 o 20:11
bulbulka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 12:25   #1755
Annie1441
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 2 574
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez asvr Pokaż wiadomość
mam tak samo, nie możemy się tym przejmować bo i tak nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić...

---------- Dopisano o 11:13 ---------- Poprzedni post napisano o 11:04 ----------

W ogóle miała dziś takie sny ze masakra snił mi sie mój eks jak sie kochaliśmy, całowalismy, cała rozochocona się obudziłam :/ mam problemy z tak długim wytrzymaniem w abstynencji
może fwb?
Annie1441 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 12:50   #1756
orzechowo
Przyczajenie
 
Avatar orzechowo
 
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Dancefloor
Wiadomości: 28
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Your Florence Pokaż wiadomość
musze sie wygadac, bo juz nie dam rady dluzej tlumic w sobie tylu negatywnych emocji. obudzilam sie o 7 rano i od tamtej pory mam to cholerne "uklucie w zoladku" i nie moge spac, chociaz zasnelam pozno...

zerwalam z nim juz pod koniec sierpnia, ale po tamtym czasie pisal do mnie, dzwonil, plakal, wiec jakis tam kontakt mielismy.. nie wskoczylam mu w ramiona, ale kontaktowalismy sie i normalnie rozmawialismy... no ale widocznie zle zrobilam, ze w ogole sie do niego odzywalam i pozwalalam na pocalunki (wiem... nie mowcie nic ).. dwa dni temu sie poklocilismy, bo powiedzialam spokojnym tonem, ze jest mi przykro, ze jak mu macham w szkole na korytarzu to tylko spojrzy i sie odwroci zamiast chociaz sie usmiechnac.. krzyczal, przeklinal, chwycil mnie nawet mocniej za reke.. ale z czuloscia nie mialo to nic wspolnego.. powiedzialam, ze nie zycze sobie takiego zachowania, a on na to, ze ma dosyc moich fochow i mnie zostawil sama w drodze na przystanek... wczoraj nie bylo lepiej, spotkalismy sie na dlugiej przerwie, byl chlodny, mowil, ze przegielam, ze miedzy nami nie ma juz chemii, ze nie wie czy chce ze mna byc.. polecialy wyzwiska w strone mojej osoby, bylam w szoku.. prawie sie tam poplakalam. zdolalam z siebie wydusic: "kochasz mnie jeszcze w ogole?", a on: "zaraz dzwonek, musze isc". nie dalam za wygrana i odpowiedzialam ostrzejszym tonem: "odpowiedz, bo robisz sie smieszny". co uslyszalam? "nie wiem..." wstalam, chwycil mnie za kolano, zebym nie odeszla.. powiedzialam, ze nie chce go znac i poszlam, nawet nie odwracajac sie za siebie
nie odezwal sie po tym wszystkim, na przerwach widzialam, jak zartuje z kolegami i sie usmiecha.. wszyscy mi mowia, ze to gra, ze chce pokazac, ze jest twardy...
wiem, ze kolega/koledzy wspieraja go w tym, zeby do mnie nie pisac, bo "skoro zerwalam, to mam za swoje"... wiem tez, ze odblokowal na fejsie pewna dziewczyne, ktorej oboje nie znosilismy i pod zmiana statusu napisala: ""... nic z tego nie rozumiem.
wiem tylko, ze nie odezwe sie pierwsza, mama i kolezanki mocno mnie wspieraja, ale to boli, gdy on mysli, ze to ja zawalilam, skoro jest calkiem odwrotnie... mam wrazenie, ze juz go nie kocham, ze bylo to tylko jakies chore przywiazanie ale i tak za nim tesknie, mam w szufladzie pelno pamiatek, prezentow i listow od niego...
nie chce wiedziec, czy mowi cos innym o mnie... zastanawiam sie tylko jak wyjsc z twarza z tego wszystkiego, skoro wszyscy jego znajomi mysla (tak przypuszczam), ze to moja wina...
jestem zalamana chce sie jakos pozbierac dlaczego on tak bardzo pragnie zrobic mi na zlosc?! mam nadzieje, ze ktoras z was mi cos doradzi
koleś ma ewidentnie mętlik w głowie. nie wie co ma czuć ani myśleć, robi Ci na złość zeby czuć się lepiej (bo jak Ci dokopie to nie będzie sam w przykrych negatywnych emocjach). udaje że mu fajnie, może chce sobie to wmówić, a może chce własnie żebyś czuła się źle tak jak on.

dlaczego z nim zerwałaś? chcesz do niego wrócić czy wolisz zamknać ten rozdział?
pamiętaj że masz swoją godność i musisz spiać pośladki. jeśli byłaś w tym związku nieszcześliwa, to to nie jest związek dla Ciebie. jego znajomymi się nie martw, bądź w stosunku do nich taka jaka byłaś. wiemy że trudno kogoś zlać spotykając się z nim na każdej przerwie w szkole ale jeśli dojrzałaś do decyzji o rozstaniu to się tego trzymaj.
a pamiątki zawsze zostają, Ty masz, on ma, ja mam, mój eks ma. jeśli będzie robił Ci na złosć to spotkaj się z nim na spokojnie po lekcjach, wytłumacz dlaczego to koniec tego związku, powiedz że go szanujesz i też chcesz szacunku, bo to co jest między Wami to sprawa dla Was obojgu delikatna i np Ty nie zamierzasz nikogo w to mieszać, rozsiewać żadnych plotek bo był dla Ciebie ważny i chcesz zachować się wobec niego w porządku(bo go włąśnie szanujesz). i jeszcze jedno!! absolutnie nie spotykaj się z nim w szkole albo gdy jego znajomi będą w pobliżu. zrób to kiedy będziesz wiedziała że po spotkaniu pójdzie prosto do domu, nikomu nic nie będzie gadał i będzie miał chwilę zeby powiedziec to co naprawdę chce Tobie powiedzieć a potem sobie całość w samotności na poskojnie przemyśleć.
orzechowo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 13:34   #1757
Malla
Nie depcze krokusów
 
Avatar Malla
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 52 988
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez tatia05 Pokaż wiadomość
nie odpisał no nic...jego strata... idę dzisiaj na wesele z kolegą....
Daj mu czas, przecież przez tyle lat nie wymagałaś od niego częstego kontaktu... Szkoda, że nie wykorzystał szansy, o gorącym uczuciu to nie świadczy, ale też nie przekreśla wszystkiego.

Pokazanie się z kimś do pary na oficjalnej imprezie może kogoś wystraszyć, to takie poważne Ja na przykład nie cierpię wesel i tańców-obściskańców i pewnie bym nie przyjęła zaproszenia.
Sama możesz się odezwać i powiedzieć mu, że wytańczyłaś się na tym weselu za wszystkie czasy (nieważne, z kim, nie o zazdrość chodzi) i szkoda, że się nie zdecydował, bo tort był pyszny.

Czekam na dalszy rozwój sytuacji - mam nadzieję, że Twoje love story będzie miało przyjemny finał
Cytat:
Napisane przez STP Pokaż wiadomość
Byłam z moim tż dwa lata. Mniej więcej jakiś miesiąc temu dojrzało we mnie, że to jednak nie to, że nie mamy perspektyw, że związek na odległość to nie dla mnie, że jestem zawiedziona tym, co się dzieje między nami itd. itp.

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie mam pojęcia, bo teraz moje decyzje z tamtych dni wydały mi się absurdalne. Tak jakby widzę, co straciłam. Włącza mi się syndrom "to był ten jedyny", mimo, że z drugiej strony nie zapominam o jego wadach itd.
Odstawiłaś narkotyk, to normalne objawy. Daj sobie czas bez kontaktu z nim. Nie mieszaj mu w głowie kolejnym powrotem i rozstaniem, facet to nie zabawka. Wypisz na kartce, czemu się z nim rozstałaś i nie zapominaj o tych powodach - jeśli nie jesteś dużym dzieckiem, to decyzja zapewne była przemyślana i nie wzięła się z kosmosu.

Pożyj trochę sama, przekonaj się, czego chcesz od życia, czego oczekujesz od związku i potem zastanów się, ile to miało wspólnego z Waszym związkiem. Nie fantazjuj, jak mogłoby być, tylko oceń szanse realnie - np. jeśli facet przestał Cię adorować, to nagle nie zacznie.
Cytat:
Napisane przez orzechowo Pokaż wiadomość
też myślę czy nie straciłam czegoś wspaniałego, tej jedynej milosci, kogos kto mnie szczerze kocha, ale to takie babskie jojczenie.
Trafnie ujęte
Cytat:
Napisane przez orzechowo Pokaż wiadomość
trzeba myslec realnie- jeśli łączy nas tylko milosc a jestesmy zupelnie rozni, ciezko nam sie dogadac co robimy na spotkaniach, on nie akcpetuje zwiazku na odleglosc, nie lubi moich znajomych i nie przedstawia mnie swoim, jest zazdrosny nawet o mojego brata, kocha ale nie potrafi zaufac(powiedzial to prosto w oczy wiele razy) i nie jest zdecydowany czy chce ze mna byc mimo ze pol roku temu SIE OSWIADCZYL to z szacunku do samej siebie-jest sens dalej cierpiec w zwiazku w którym się jest nieszczesliwa?
Nie ma sensu, nie ma... To nie film, związek się nie zmieni o 180 stopni z dnia na dzień.
Cytat:
Napisane przez Your Florence Pokaż wiadomość
dwa dni temu sie poklocilismy, bo powiedzialam spokojnym tonem, ze jest mi przykro, ze jak mu macham w szkole na korytarzu to tylko spojrzy i sie odwroci zamiast chociaz sie usmiechnac.. krzyczal, przeklinal, chwycil mnie nawet mocniej za reke.. ale z czuloscia nie mialo to nic wspolnego.. powiedzialam, ze nie zycze sobie takiego zachowania, a on na to, ze ma dosyc moich fochow i mnie zostawil sama w drodze na przystanek... wczoraj nie bylo lepiej, spotkalismy sie na dlugiej przerwie, byl chlodny, mowil, ze przegielam, ze miedzy nami nie ma juz chemii, ze nie wie czy chce ze mna byc.. polecialy wyzwiska w strone mojej osoby, bylam w szoku.. prawie sie tam poplakalam. zdolalam z siebie wydusic: "kochasz mnie jeszcze w ogole?", a on: "zaraz dzwonek, musze isc". nie dalam za wygrana i odpowiedzialam ostrzejszym tonem: "odpowiedz, bo robisz sie smieszny". co uslyszalam? "nie wiem..." wstalam, chwycil mnie za kolano, zebym nie odeszla.. powiedzialam, ze nie chce go znac i poszlam, nawet nie odwracajac sie za siebie
Dziewczyno, przecież to burak jest

Pamiętam, jak to było za szkolnych miłostek - Miłością się tego raczej nazwać nie dało, ale od czegoś trzeba było zacząć. Wyzwiska, przepychanki, wzbudzanie zazdrości, co to ma być?! On nie ma do Ciebie odpowiedniego szacunku i musi się jeszcze wiele nauczyć, zanim pozna tę właściwą. Wiele osób płacze i smuci się po porzuceniu, ale to wcale nie musi oznaczać miłości, tylko rozczarowanie, zabicie poczucia własnej wartości, tęsknotę za byciem z kimś-kimkolwiek.

Zachowaj godność, a wyjdziesz z tego z podniesioną głową.
Nie musisz się nikomu tłumaczyć.
Nie musisz być jego przyjaciółką.
Nie jesteś winna, po prostu nie wyszło.
Cytat:
Napisane przez Your Florence Pokaż wiadomość
nie chce wiedziec, czy mowi cos innym o mnie... zastanawiam sie tylko jak wyjsc z twarza z tego wszystkiego, skoro wszyscy jego znajomi mysla (tak przypuszczam), ze to moja wina...
Nie przejmuj się innymi, bo to Ty byłaś z nim w związku, a nie oni

Mi się wydawało, że Johnny Depp ma wspaniały związek i co?
__________________
- Rób swoje, wiedźminie. Resztą się nie turbuj.
Geralt solennie obiecał sobie nie turbować się.
Malla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 13:51   #1758
tatia05
Raczkowanie
 
Avatar tatia05
 
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 154
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Malla Pokaż wiadomość
Daj mu czas, przecież przez tyle lat nie wymagałaś od niego częstego kontaktu... Szkoda, że nie wykorzystał szansy, o gorącym uczuciu to nie świadczy, ale też nie przekreśla wszystkiego.

Pokazanie się z kimś do pary na oficjalnej imprezie może kogoś wystraszyć, to takie poważne Ja na przykład nie cierpię wesel i tańców-obściskańców i pewnie bym nie przyjęła zaproszenia.
Sama możesz się odezwać i powiedzieć mu, że wytańczyłaś się na tym weselu za wszystkie czasy (nieważne, z kim, nie o zazdrość chodzi) i szkoda, że się nie zdecydował, bo tort był pyszny.

Czekam na dalszy rozwój sytuacji - mam nadzieję, że Twoje love story będzie miało przyjemny finał
to wesele mojej kuzynki więc sama zaprosiłam kolege bo sama bym nie poszła. moja miłość siedzi za granicą więc nawet nie miałam jak go zaprosić, był nawet dzisiaj na fejsie i nic, zero kontaktu

Edytowane przez tatia05
Czas edycji: 2012-09-08 o 13:52
tatia05 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 14:27   #1759
zrozpaczona88
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 21
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

założyłam wątek i dopiero teraz znalazłam ten Wasz... Dziewczyny...Nie daję rady...
zrozpaczona88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 14:30   #1760
zjedzmniebejbe
Zakorzenienie
 
Avatar zjedzmniebejbe
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 3 170
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez zrozpaczona88 Pokaż wiadomość
założyłam wątek i dopiero teraz znalazłam ten Wasz... Dziewczyny...Nie daję rady...
Jestem taka sama płaczko-przeżywaczka jak Ty.
Każdy ma prawo popełnić błąd ale facet jak mało który jest szczery i nie mydli Ci oczu. Wybacz, ale po takich rozstaniach i schodzeniach się na nowo nigdy nic dobrego nie wynika.
__________________


plecaczkiem: 7250 km
zjedzmniebejbe jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 14:46   #1761
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez milabeata86 Pokaż wiadomość
chyba gorzej czuć się nie mogę wiecie... nic nie odp. mi a nic...olewka totalna,po co ma się martwić byłą dziewczyna ze jej źle? szok szok co za mężczyźni sa i jacy jeju

to chyba znak ,że powinnam przestać myslec o nim ,tylko nie jest to łatwe...

masakra...
A po co była dziewczyna do niego piszę, skoro on ma ją w dupie?!

---------- Dopisano o 14:46 ---------- Poprzedni post napisano o 14:42 ----------

Cytat:
Napisane przez STP Pokaż wiadomość
Kobietki. Ja mam problem (ze sobą tylko ), ale on się chyba trochę tu nadaje. Albo nigdzie się nie nadaje, ale ja po prostu mam potrzebę wygadania się komuś, a nie mam komu, oprócz rodzicielki, a ona jest zbyt doświadczona życiowo i nie chcę jej porad. Do rzeczy.

Byłam z moim tż dwa lata. Mniej więcej jakiś miesiąc temu dojrzało we mnie, że to jednak nie to, że nie mamy perspektyw, że związek na odległość to nie dla mnie, że jestem zawiedziona tym, co się dzieje między nami itd. itp.
Przyjechałam do niego, trzy razy zmuszałam się do tego, żeby w końcu mu to powiedzieć, że chyba już nic do niego nie czuję.
Rozstaliśmy się, ja się oczywiście parę razy poryczałam, wróciłam do domu.

Teraz się zaczyna najgorsze, ekhm.

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie mam pojęcia, bo teraz moje decyzje z tamtych dni wydały mi się absurdalne. Tak jakby widzę, co straciłam. Włącza mi się syndrom "to był ten jedyny", mimo, że z drugiej strony nie zapominam o jego wadach itd.
Nie mam pojęcia czy to jest jakaś zapomniana resztka miłości, której w porę nie wymiotłam z serca, czy to jest żal za tym wszystkim, tęsknota, nie mam pojęcia co to jest. Nawet nie wspominam tego, co było, nie oglądam zdjęć, nic z tych rzeczy. Ale zastanawiam się, co by było gdyby zadzwonił i np. umówilibyśmy się na weekend, oglądam trailery filmów i zastanawiam się, czy kiedyś jeszcze jakiś z nim obejrzę. Zastanawiam się, co mogłabym mu upiec na kolejne spotkanie. Przestałam siebie, k*rwa, rozumieć. Teoretycznie jeśli to by był żal za tym, co bylo, a się nie wróci, to powinien już minąć. A nie mija.
Nie mam pojęcia co mam robić. Wiem, że jeśli on zadzwoni i powie "wróć" to wrócę w te pędy. A z drugiej strony boję się, czy przypadkiem trzy miesiące znów nie dojdę do powyższych wniosków, że "jednak nam się nie udaje" i boję się, ze znowu mu takie coś odstawię. A to jest ostatnie co chciała bym mu robić.

Możecie mi powiedziec, że jestem głupią pindą, bo wiem, że jestem
Myślę, że Ty sama nie wiesz czego chcesz? Dla mnie to Ty się po prostu boisz, że zostaniesz sama i jak to zaczynasz odczuwać to chcesz do swojego faceta! Pamiętaj to Ty go zostawiłaś, a On ma teraz prawo marudzić, że Cię już nie chcę. Jak dla mnie to Ty trochę bawisz się uczuciami kolesia, bo sama nie wiesz co chcesz. Miłość na odległość istnieje, o ile dbają o nią dwie strony

---------- Dopisano o 14:46 ---------- Poprzedni post napisano o 14:46 ----------

Cytat:
Napisane przez bulbulka Pokaż wiadomość
hej, głowa do góry
jest na początku barrrdzo źle, ale z czasem, SERIO (!!!!) udaje sie stanac na nogi!!! mowie to JA, ktora w to totalnie nie wierzyla))

w ogole dziewczyny, tak pomyslalam ze w sumie juz nie potrzebuje specjalnie pomocy, ale chyba sie uzaleznilam od was ;]


---------- Dopisano o 14:46 ---------- Poprzedni post napisano o 14:46 ----------

Cytat:
Napisane przez tatia05 Pokaż wiadomość
nie odpisał no nic...jego strata... idę dzisiaj na wesele z kolegą....
Udanej zabawy
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 14:54   #1762
zrozpaczona88
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 21
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez zjedzmniebejbe Pokaż wiadomość
Jestem taka sama płaczko-przeżywaczka jak Ty.
Każdy ma prawo popełnić błąd ale facet jak mało który jest szczery i nie mydli Ci oczu. Wybacz, ale po takich rozstaniach i schodzeniach się na nowo nigdy nic dobrego nie wynika.
tak, strasznie to przeżywam, strasznie płaczę...
Dlaczego ten błąd ma być tak bolesny...Wtedy nic dobrego nie wynikało bo ja byłam inna, czepiałam się, prowokowałam kłótnie, wiecznie chciałam żeby mi udowadniał, że mu zależy a sama nic z siebie nie dawałam...Teraz już to wszystko zrozumiałam, zrozumiałam jakim on jest cudownym facetem, że jest wszystkim co najlepsze co mogło mnie spotkać...Mam po prostu odpuścić skoro czuję, że to miłość mojego życia?
To nie jest moje pierwsze rozstanie z jakimś facetem, ale nigdy nie czułam się tak jak teraz. Nawet jak się z nim wcześniej rozstawałam to tak nie czułam. Potrzebowałam aż tak dużego kopa od życia żebym mogła docenić Go, zebym się przekonała, że Go kocham i teraz mam się z tym pogodzić...Nie potrafię...Łatwiej by było jakby to On był tym złym...Czuję do siebie nienawiść...
zrozpaczona88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 15:09   #1763
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez orzechowo Pokaż wiadomość
jestem twraz własnie w takiej sytuacji. wiem ze do siebie nie pasujemy, że w tym związku nie byłam szcześliwa i nie mogłam się spełniać, po dwóch latach się zorientowaliśmy że nei jst tak kolorowo. zrywaliśmy ze sobą 3 miesiace (cieżki czas, chcieliśmy być razem bo się podobno kochaliśmy ale nie mogliśmy ze względu na różnice i mieliśmy metlik w głowie) wiec ktoś musiał narysować tą granicę (zerwac) i zrobiłam to ja. teraz tak: kocham go i wiem ze on mnie kocha, ale po jego smsach ze mnie kocha i zebym wiedziała odpisałam mu 'przykro mi, to koniec' i od kilku dni jest milczenie. wiem ze jak do niego wroce to beda watpliwosci czy dobrze zrobilam, spotkania znowu nie beda mi sie podobac, po prostu chyba tesknie za nim tylko dlatego, ze go nie ma. teraz daję sobie czas i jemu, po prostu milczymy i nie jestesmy razem, mysle ze to dobry czas na ochloniecie i zobaczymy teraz jak nam jest bez siebie. też myślę czy nie straciłam czegoś wspaniałego, tej jedynej milosci, kogos kto mnie szczerze kocha, ale to takie babskie jojczenie. trzeba myslec realnie- jeśli łączy nas tylko milosc a jestesmy zupelnie rozni, ciezko nam sie dogadac co robimy na spotkaniach, on nie akcpetuje zwiazku na odleglosc, nie lubi moich znajomych i nie przedstawia mnie swoim, jest zazdrosny nawet o mojego brata, kocha ale nie potrafi zaufac(powiedzial to prosto w oczy wiele razy) i nie jest zdecydowany czy chce ze mna byc mimo ze pol roku temu SIE OSWIADCZYL to z szacunku do samej siebie-jest sens dalej cierpiec w zwiazku w którym się jest nieszczesliwa?

jeśli ludzie mają być razem, to będą. a jak nie
Wg mnie tu chodzi o ucieczkę przed samotnością, albo zwyczajne przywiązanie się do siebie

I co poraz enty zamierzasz się z Nim godzić i wracać, a po 3miesiącach znów ta sama historia

Chyba to jest niedojrzałość emocjonalna i niezdecydowanie, same nie wiecie co chcecie!!

Powodzenia w takich relacjach

---------- Dopisano o 15:02 ---------- Poprzedni post napisano o 14:55 ----------

Cytat:
Napisane przez Your Florence Pokaż wiadomość
musze sie wygadac, bo juz nie dam rady dluzej tlumic w sobie tylu negatywnych emocji. obudzilam sie o 7 rano i od tamtej pory mam to cholerne "uklucie w zoladku" i nie moge spac, chociaz zasnelam pozno...

zerwalam z nim juz pod koniec sierpnia, ale po tamtym czasie pisal do mnie, dzwonil, plakal, wiec jakis tam kontakt mielismy.. nie wskoczylam mu w ramiona, ale kontaktowalismy sie i normalnie rozmawialismy... no ale widocznie zle zrobilam, ze w ogole sie do niego odzywalam i pozwalalam na pocalunki (wiem... nie mowcie nic ).. dwa dni temu sie poklocilismy, bo powiedzialam spokojnym tonem, ze jest mi przykro, ze jak mu macham w szkole na korytarzu to tylko spojrzy i sie odwroci zamiast chociaz sie usmiechnac.. krzyczal, przeklinal, chwycil mnie nawet mocniej za reke.. ale z czuloscia nie mialo to nic wspolnego.. powiedzialam, ze nie zycze sobie takiego zachowania, a on na to, ze ma dosyc moich fochow i mnie zostawil sama w drodze na przystanek... wczoraj nie bylo lepiej, spotkalismy sie na dlugiej przerwie, byl chlodny, mowil, ze przegielam, ze miedzy nami nie ma juz chemii, ze nie wie czy chce ze mna byc.. polecialy wyzwiska w strone mojej osoby, bylam w szoku.. prawie sie tam poplakalam. zdolalam z siebie wydusic: "kochasz mnie jeszcze w ogole?", a on: "zaraz dzwonek, musze isc". nie dalam za wygrana i odpowiedzialam ostrzejszym tonem: "odpowiedz, bo robisz sie smieszny". co uslyszalam? "nie wiem..." wstalam, chwycil mnie za kolano, zebym nie odeszla.. powiedzialam, ze nie chce go znac i poszlam, nawet nie odwracajac sie za siebie
nie odezwal sie po tym wszystkim, na przerwach widzialam, jak zartuje z kolegami i sie usmiecha.. wszyscy mi mowia, ze to gra, ze chce pokazac, ze jest twardy...
wiem, ze kolega/koledzy wspieraja go w tym, zeby do mnie nie pisac, bo "skoro zerwalam, to mam za swoje"... wiem tez, ze odblokowal na fejsie pewna dziewczyne, ktorej oboje nie znosilismy i pod zmiana statusu napisala: ""... nic z tego nie rozumiem.
wiem tylko, ze nie odezwe sie pierwsza, mama i kolezanki mocno mnie wspieraja, ale to boli, gdy on mysli, ze to ja zawalilam, skoro jest calkiem odwrotnie... mam wrazenie, ze juz go nie kocham, ze bylo to tylko jakies chore przywiazanie ale i tak za nim tesknie, mam w szufladzie pelno pamiatek, prezentow i listow od niego...
nie chce wiedziec, czy mowi cos innym o mnie... zastanawiam sie tylko jak wyjsc z twarza z tego wszystkiego, skoro wszyscy jego znajomi mysla (tak przypuszczam), ze to moja wina...
jestem zalamana chce sie jakos pozbierac dlaczego on tak bardzo pragnie zrobic mi na zlosc?! mam nadzieje, ze ktoras z was mi cos doradzi
A czego Ty oczekujesz po rozstaniu? Myślisz, że będzie Ci się w raminoa rzucał, zwłaszcza jak Ty z Nim zerwałaś? Wg mnie lepiej było wcale nie mieć ze sobą kontaktu, niż Ty teraz jakieś masz mieć wątpliwości do kolesia.

Jak dla mnie chłopak się jasno określił. To wy jesteście w końcu ze sobą, czy nie? Teraz wynika, że to Ty walczysz o związek i miłość, a nie On

Dziwie się, że dajesz się poniżać i jeszcze żebrzesz o miłość

A wy jesteście w liceum, czy w gimnazjum - jak to czytam to sorry DZIECINA, nie macie gdzie pogadać tylko w szkole?

Co ma stać na tej przerwie sam pod ścianą lub za Tobą latać? Ty nie masz ciekawszych zajęć na przerwie tylko obserwacja EKSa?

Jak dla mnie to Ty jeszcze masz czas na miłość i zakochanie się, bo co to pierwszy i ostatni

Nie odzywaj się do Niego i nie urządzaj jakiś "dzikich szopek" w szkole! Musisz z Nim koniecznie gadać, mieć kontakt? Co to On jedyny na całą szkołę?!

---------- Dopisano o 15:06 ---------- Poprzedni post napisano o 15:02 ----------

Cytat:
Napisane przez Malla Pokaż wiadomość
Daj mu czas, przecież przez tyle lat nie wymagałaś od niego częstego kontaktu... Szkoda, że nie wykorzystał szansy, o gorącym uczuciu to nie świadczy, ale też nie przekreśla wszystkiego.

Pokazanie się z kimś do pary na oficjalnej imprezie może kogoś wystraszyć, to takie poważne Ja na przykład nie cierpię wesel i tańców-obściskańców i pewnie bym nie przyjęła zaproszenia.
Sama możesz się odezwać i powiedzieć mu, że wytańczyłaś się na tym weselu za wszystkie czasy (nieważne, z kim, nie o zazdrość chodzi) i szkoda, że się nie zdecydował, bo tort był pyszny.

Czekam na dalszy rozwój sytuacji - mam nadzieję, że Twoje love story będzie miało przyjemny finał

Odstawiłaś narkotyk, to normalne objawy. Daj sobie czas bez kontaktu z nim. Nie mieszaj mu w głowie kolejnym powrotem i rozstaniem, facet to nie zabawka. Wypisz na kartce, czemu się z nim rozstałaś i nie zapominaj o tych powodach - jeśli nie jesteś dużym dzieckiem, to decyzja zapewne była przemyślana i nie wzięła się z kosmosu.

Pożyj trochę sama, przekonaj się, czego chcesz od życia, czego oczekujesz od związku i potem zastanów się, ile to miało wspólnego z Waszym związkiem. Nie fantazjuj, jak mogłoby być, tylko oceń szanse realnie - np. jeśli facet przestał Cię adorować, to nagle nie zacznie.

Trafnie ujęte

Nie ma sensu, nie ma... To nie film, związek się nie zmieni o 180 stopni z dnia na dzień.

Dziewczyno, przecież to burak jest

Pamiętam, jak to było za szkolnych miłostek - Miłością się tego raczej nazwać nie dało, ale od czegoś trzeba było zacząć. Wyzwiska, przepychanki, wzbudzanie zazdrości, co to ma być?! On nie ma do Ciebie odpowiedniego szacunku i musi się jeszcze wiele nauczyć, zanim pozna tę właściwą. Wiele osób płacze i smuci się po porzuceniu, ale to wcale nie musi oznaczać miłości, tylko rozczarowanie, zabicie poczucia własnej wartości, tęsknotę za byciem z kimś-kimkolwiek.

Zachowaj godność, a wyjdziesz z tego z podniesioną głową.
Nie musisz się nikomu tłumaczyć.
Nie musisz być jego przyjaciółką.
Nie jesteś winna, po prostu nie wyszło.

Nie przejmuj się innymi, bo to Ty byłaś z nim w związku, a nie oni

Mi się wydawało, że Johnny Depp ma wspaniały związek i co?
Nie przesadzajmy Mając faceta musiałam nie raz pokazać się w różnych środowiskach z różnymi osobami, a nawet jako para na stopie koleżeńskiej - po prostu To XXI wiek, a nie średniowiecze

Wg mnie to by było już głupie. Kolo się nie odzywa, a ja będę pisać , jak mi dobrze było na weselu, jak się wybawiłam. Mogła na FB zostawić status, że: "Wesele", itp.

---------- Dopisano o 15:09 ---------- Poprzedni post napisano o 15:06 ----------

Cytat:
Napisane przez zrozpaczona88 Pokaż wiadomość
tak, strasznie to przeżywam, strasznie płaczę...
Dlaczego ten błąd ma być tak bolesny...Wtedy nic dobrego nie wynikało bo ja byłam inna, czepiałam się, prowokowałam kłótnie, wiecznie chciałam żeby mi udowadniał, że mu zależy a sama nic z siebie nie dawałam...Teraz już to wszystko zrozumiałam, zrozumiałam jakim on jest cudownym facetem, że jest wszystkim co najlepsze co mogło mnie spotkać...Mam po prostu odpuścić skoro czuję, że to miłość mojego życia?
To nie jest moje pierwsze rozstanie z jakimś facetem, ale nigdy nie czułam się tak jak teraz. Nawet jak się z nim wcześniej rozstawałam to tak nie czułam. Potrzebowałam aż tak dużego kopa od życia żebym mogła docenić Go, zebym się przekonała, że Go kocham i teraz mam się z tym pogodzić...Nie potrafię...Łatwiej by było jakby to On był tym złym...Czuję do siebie nienawiść...
Może i zrozumiałaś swój błąd, chcesz go naprawić, ale może ta druga strona nie chcę, bo jej zawsze będziesz się kojarzyć z tą drugą swoją stroną osobowości, a po zmianie może odczuć "sztuczność" z Twojej strony. Wg mnie nie ma o co walczyć i poniżać się przed facetem i błagać o miłość, jak KOCHA to sam po jakimś czasie jak ochłonie, zrozumie i za tęskni, będzie chciał walczyć o Ciebie i związek. Daj sobie i Jemu trochę CZASu
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 15:09   #1764
asvr
Zadomowienie
 
Avatar asvr
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 1 865
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Annie1441 Pokaż wiadomość
może fwb?
może kiedyś, bo teraz troche by mi było przykro jakby mnie tylko do tego potrzebował :P chociaż w ogóle sie bym nie zdziwila jakbysmy np za miesiąc sie spotkali poszli do lozka i nic więcej
__________________
Dziś jesteś starszy niż wczoraj, ale czy lepszy?

"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość."

asvr jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 15:26   #1765
zrozpaczona88
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 21
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
Wg mnie tu chodzi o ucieczkę przed samotnością, albo zwyczajne przywiązanie się do siebie

I co poraz enty zamierzasz się z Nim godzić i wracać, a po 3miesiącach znów ta sama historia

Chyba to jest niedojrzałość emocjonalna i niezdecydowanie, same nie wiecie co chcecie!!

Powodzenia w takich relacjach

---------- Dopisano o 15:02 ---------- Poprzedni post napisano o 14:55 ----------


A czego Ty oczekujesz po rozstaniu? Myślisz, że będzie Ci się w raminoa rzucał, zwłaszcza jak Ty z Nim zerwałaś? Wg mnie lepiej było wcale nie mieć ze sobą kontaktu, niż Ty teraz jakieś masz mieć wątpliwości do kolesia.

Jak dla mnie chłopak się jasno określił. To wy jesteście w końcu ze sobą, czy nie? Teraz wynika, że to Ty walczysz o związek i miłość, a nie On

Dziwie się, że dajesz się poniżać i jeszcze żebrzesz o miłość

A wy jesteście w liceum, czy w gimnazjum - jak to czytam to sorry DZIECINA, nie macie gdzie pogadać tylko w szkole?

Co ma stać na tej przerwie sam pod ścianą lub za Tobą latać? Ty nie masz ciekawszych zajęć na przerwie tylko obserwacja EKSa?

Jak dla mnie to Ty jeszcze masz czas na miłość i zakochanie się, bo co to pierwszy i ostatni

Nie odzywaj się do Niego i nie urządzaj jakiś "dzikich szopek" w szkole! Musisz z Nim koniecznie gadać, mieć kontakt? Co to On jedyny na całą szkołę?!

---------- Dopisano o 15:06 ---------- Poprzedni post napisano o 15:02 ----------


Nie przesadzajmy Mając faceta musiałam nie raz pokazać się w różnych środowiskach z różnymi osobami, a nawet jako para na stopie koleżeńskiej - po prostu To XXI wiek, a nie średniowiecze

Wg mnie to by było już głupie. Kolo się nie odzywa, a ja będę pisać , jak mi dobrze było na weselu, jak się wybawiłam. Mogła na FB zostawić status, że: "Wesele", itp.

---------- Dopisano o 15:09 ---------- Poprzedni post napisano o 15:06 ----------


Może i zrozumiałaś swój błąd, chcesz go naprawić, ale może ta druga strona nie chcę, bo jej zawsze będziesz się kojarzyć z tą drugą swoją stroną osobowości, a po zmianie może odczuć "sztuczność" z Twojej strony. Wg mnie nie ma o co walczyć i poniżać się przed facetem i błagać o miłość, jak KOCHA to sam po jakimś czasie jak ochłonie, zrozumie i za tęskni, będzie chciał walczyć o Ciebie i związek. Daj sobie i Jemu trochę CZASu
Boże...Mam wrażenie , że Go znasz...Powiedział mi, że jestem cudowną osobą, wspaniałą dziewczyną i że nie mam się zmieniać bo to będzie sztuczne, będzie na chwilę bo się po prostu nie da tak zmienić. Że poznam kogoś komu będzie się podobał mój charakter, i że nie będę musiała się zmieniać. Że będę szczęśliwa. Że dobrze, że zrozumiałam swój błąd więc będę w stanie stworzyć nowy zdrowy związek...
Ale ja wiem, że można się zmienić, ze to nie byłoby sztuczne bo bardzo bardzo bardzo chciałabym być dla Niego taka żeby był ze mną szczęśliwy i to nie było by z mojej strony zachowanie na siłę...

Wiem, że czas jest najlepszy, że powinnam dać mu czas, że być może kiedyś zatęskni i stwierdzi, że się pomylił ale boję się...Tak strasznie się boję, że on ułoży sobie z kimś życie, że ktoś inny będzie miał tak cudownego faceta...


powiedźcie mi w takim razie dlaczego gdy powiedziałam mu, że go kocham się popłakał, dlaczego został ze mną całą noc, przytulił, uspokajał, dlaczego gdy prosiłam go o szansę płakał...dlaczego???? może mimo tego, ze tak mówi coś jednak czuje tylko cholernie się boi ??

Edytowane przez zrozpaczona88
Czas edycji: 2012-09-08 o 15:35
zrozpaczona88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 15:49   #1766
Malla
Nie depcze krokusów
 
Avatar Malla
 
Zarejestrowany: 2004-08
Wiadomości: 52 988
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez tatia05 Pokaż wiadomość
to wesele mojej kuzynki więc sama zaprosiłam kolege bo sama bym nie poszła. moja miłość siedzi za granicą więc nawet nie miałam jak go zaprosić, był nawet dzisiaj na fejsie i nic, zero kontaktu
Ach, myślałam, że nie odpowiedział na zaproszenie, dlatego tak Ci się paliło do tego, by odpisał...

Nie rozumiem Cię w takim razie: prowadzicie od długiego czasu znajomość praktycznie korespondencyjną, a teraz wymagasz, by nagle było inaczej?

Nie chcę grzebać w Twoich postach, czytałam tylko parę ostatnich dni, więc możesz mi napisać, czy zrobiliście jakieś ustalenia? Jak to było, gdy powiedziałaś mu o rozstaniu?

Cała historia brzmi bardzo romantycznie, ale nie łudźmy się, gdyby kochał, to mając taką okazję coś by zrobił, odzywał się często...
Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
Nie przesadzajmy Mając faceta musiałam nie raz pokazać się w różnych środowiskach z różnymi osobami, a nawet jako para na stopie koleżeńskiej - po prostu To XXI wiek, a nie średniowiecze
Kompletnie mnie nie zrozumiałaś Gdybyś prowadziła wirtualny romans, nagle oboje stalibyście się wolni, a on Cię zaprosił do pary na całonocną imprezę z kościołem i zabawą w oficjalnych strojach, gdzie poznasz całą jej rodzinę, to co byś sobie pomyślała? Nie pomyślałabyś, że chce wykorzystać szansę, by ta znajomość przestała być wirtualna?

Dla mnie to jest zupełnie inna sytuacja niż pokazanie się z kumplem na studniówce. No ale tu nie było żadnego zaproszenia, więc to tylko dywagacje.
Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
Wg mnie to by było już głupie. Kolo się nie odzywa, a ja będę pisać , jak mi dobrze było na weselu, jak się wybawiłam. Mogła na FB zostawić status, że: "Wesele", itp.
Aaaa... jak facet nie walczy o związek i się nie odzywa, to jest debilem, a jak dziewczyna wyjdzie z inicjatywą i się odezwie, to jest głupia?

Jeśli jej zależy, musi działać. Choćby po to, by się przekonać, że nic z tego nie będzie i przestać roić sobie w głowie marzenia o wielkiej, niespełnionej miłości.
__________________
- Rób swoje, wiedźminie. Resztą się nie turbuj.
Geralt solennie obiecał sobie nie turbować się.
Malla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 15:54   #1767
Neffik
Zadomowienie
 
Avatar Neffik
 
Zarejestrowany: 2006-05
Lokalizacja: Somewhere over the rainbow ;)
Wiadomości: 1 294
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez zrozpaczona88 Pokaż wiadomość

powiedźcie mi w takim razie dlaczego gdy powiedziałam mu, że go kocham się popłakał, dlaczego został ze mną całą noc, przytulił, uspokajał, dlaczego gdy prosiłam go o szansę płakał...dlaczego???? może mimo tego, ze tak mówi coś jednak czuje tylko cholernie się boi ??
Jakbym czytała siebie ... dobrze chłopak gra. Mój poprzedni ex to samo robił. Nie wyszło z tego nic, tylko niepotrzebnie się nacierpiałam.

Wiesz co Ci napiszę? Też przeżywałam, rozpaczałam, szpital zaliczyłam (histeria jak były mnie nie chciał i się pokłóciliśmy doprowadziła mnie do za☠☠☠istego szału i załamania..) Chłopak miał mnie w dupie. Nie chciał mnie po prostu a ja na siłę chciałam GO, chciałam żeby mnie kochał. Przeszło mi bardzo szybko, na początku (kilka pierwszych dni) rozpaczałam tak, że nie było ze mną kontaktu, ale potem szalałam (i nadal to robię) na imprezach. Przyjdzie taki moment że zdasz sobie sprawę z tego, że nie warto i nie ma sensu.. a teraz wypłacz się wykrzycz, spotkaj ze znajomymi, odetnij od tego wszystkiego, zrób coś dla samej siebie a za jakiś czas słońce znowu zaświeci dla Ciebie
__________________
Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.

Neffik jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 16:07   #1768
zrozpaczona88
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 21
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Neffik Pokaż wiadomość
Jakbym czytała siebie ... dobrze chłopak gra. Mój poprzedni ex to samo robił. Nie wyszło z tego nic, tylko niepotrzebnie się nacierpiałam.

Wiesz co Ci napiszę? Też przeżywałam, rozpaczałam, szpital zaliczyłam (histeria jak były mnie nie chciał i się pokłóciliśmy doprowadziła mnie do za☠☠☠istego szału i załamania..) Chłopak miał mnie w dupie. Nie chciał mnie po prostu a ja na siłę chciałam GO, chciałam żeby mnie kochał. Przeszło mi bardzo szybko, na początku (kilka pierwszych dni) rozpaczałam tak, że nie było ze mną kontaktu, ale potem szalałam (i nadal to robię) na imprezach. Przyjdzie taki moment że zdasz sobie sprawę z tego, że nie warto i nie ma sensu.. a teraz wypłacz się wykrzycz, spotkaj ze znajomymi, odetnij od tego wszystkiego, zrób coś dla samej siebie a za jakiś czas słońce znowu zaświeci dla Ciebie
Też myślałam wczoraj, gdy prosiłam go o szansę , płakałam, ze wyląduję w szpitalu...Byłam w takim stanie, że myślałam, że postradam zmysły, że na prawdę zwariuję...Dzisiaj spotykam się ze znajomymi, nie mogę siedzieć sama w domu i patrzeć przez okno o której on wraca ze spotkania czy patrzeć na jego puste miejsce parkingowe i myśleć, ze on teraz z kimś jest...
zrozpaczona88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 16:09   #1769
201607260936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 2 381
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez milabeata86 Pokaż wiadomość
chyba gorzej czuć się nie mogę wiecie... nic nie odp. mi a nic...olewka totalna,po co ma się martwić byłą dziewczyna ze jej źle? szok szok co za mężczyźni sa i jacy jeju

to chyba znak ,że powinnam przestać myslec o nim ,tylko nie jest to łatwe...

masakra...

Mnie też to dziwi, ale cóż. Nie martwi się, bo jesteś BYŁA. Proste. Ja dzisiaj dowiedziałam się właściwie bardzo bardzo smutnej rzeczy, ale nie zamierzam dzielić się tą informacją z byłym. Bo wyglądałoby to tak: No cześć, wiesz, stało się ..... to i to. A on na to: Ojej.. to straszne, wyrazy współczucia. To co słychać? Powiedziałabym, że wszystko ok a on pewnie na to: To ja już kończę tak? I pa

Więc po co w ogóle mówić BYŁEMU o czymś, co co najwyżej uzna za niepotrzebne zawracanie mu gitary :/ w najlepszym wypadku zapyta, co słychać, posłucha i będzie musiał kończyć. NIE. lepiej wcale.
201607260936 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-08, 16:29   #1770
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez zrozpaczona88 Pokaż wiadomość
Boże...Mam wrażenie , że Go znasz...Powiedział mi, że jestem cudowną osobą, wspaniałą dziewczyną i że nie mam się zmieniać bo to będzie sztuczne, będzie na chwilę bo się po prostu nie da tak zmienić. Że poznam kogoś komu będzie się podobał mój charakter, i że nie będę musiała się zmieniać. Że będę szczęśliwa. Że dobrze, że zrozumiałam swój błąd więc będę w stanie stworzyć nowy zdrowy związek...
Ale ja wiem, że można się zmienić, ze to nie byłoby sztuczne bo bardzo bardzo bardzo chciałabym być dla Niego taka żeby był ze mną szczęśliwy i to nie było by z mojej strony zachowanie na siłę...

Wiem, że czas jest najlepszy, że powinnam dać mu czas, że być może kiedyś zatęskni i stwierdzi, że się pomylił ale boję się...Tak strasznie się boję, że on ułoży sobie z kimś życie, że ktoś inny będzie miał tak cudownego faceta...


powiedźcie mi w takim razie dlaczego gdy powiedziałam mu, że go kocham się popłakał, dlaczego został ze mną całą noc, przytulił, uspokajał, dlaczego gdy prosiłam go o szansę płakał...dlaczego???? może mimo tego, ze tak mówi coś jednak czuje tylko cholernie się boi ??
I ma racje, myślę podobnie jak On i sama tak samo jak Ty przez to dwa razy przechodziłam i za każdym razem stwarzałam o niebo lepszy związek

Wierze Ci, że po zmianie możesz być milion razy lepsza, ale pamiętaj ta druga osoba będzie Cię zawsze pamiętać w pierwszej wersji Mój EKS TŻ też zauważył jak się zmieniłam na ANIOŁKA, ale uczucia w ten sposób nie da się stworzyć.

Też tak myślałam na początku, ale zauważyłam też wady EKS TŻta i powiem Ci tak życzę Mu szczęścia - nawet z nową partnerką, a ja wiem, że znajdę takiego faceta, którego będę chciała na 100% i z którym będę tak samo szczęśliwa jak z EKSem, a nawet jeszcze bardziej Uwierz w siebie i w swoje możliwości. Wiem, że to nie jest łatwe, ale jest możliwe

W moim przypadku było podobnie, nawet TŻ nie chciał mnie z mieszkania wypuścić jak zobaczył moje łzy, rozdrażnienie, itp. Dlaczego zatrzymał mnie, przytulał i pocieszał? Dlatego, że martw się o mnie każdego dnia (nawet teraz gdy minęło już prawie 3 miesiące), poza tym nie lubi łez i czuje się wtedy bezradny Nie, On za pewne jeszcze coś czuje, bo to przywiązanie, byliście ze soba x czasu i ma szacunek i do Ciebie i siebie, a boi się tego, że Cię skrzywidził i wie, że cierpisz, ale pamiętaj CZAS na wszystko jest potrzebny czas i to on leczy rany 3maj się i powodzenia

---------- Dopisano o 16:26 ---------- Poprzedni post napisano o 16:23 ----------

Cytat:
Napisane przez Malla Pokaż wiadomość
Ach, myślałam, że nie odpowiedział na zaproszenie, dlatego tak Ci się paliło do tego, by odpisał...

Nie rozumiem Cię w takim razie: prowadzicie od długiego czasu znajomość praktycznie korespondencyjną, a teraz wymagasz, by nagle było inaczej?

Nie chcę grzebać w Twoich postach, czytałam tylko parę ostatnich dni, więc możesz mi napisać, czy zrobiliście jakieś ustalenia? Jak to było, gdy powiedziałaś mu o rozstaniu?

Cała historia brzmi bardzo romantycznie, ale nie łudźmy się, gdyby kochał, to mając taką okazję coś by zrobił, odzywał się często...

Kompletnie mnie nie zrozumiałaś Gdybyś prowadziła wirtualny romans, nagle oboje stalibyście się wolni, a on Cię zaprosił do pary na całonocną imprezę z kościołem i zabawą w oficjalnych strojach, gdzie poznasz całą jej rodzinę, to co byś sobie pomyślała? Nie pomyślałabyś, że chce wykorzystać szansę, by ta znajomość przestała być wirtualna?

Dla mnie to jest zupełnie inna sytuacja niż pokazanie się z kumplem na studniówce. No ale tu nie było żadnego zaproszenia, więc to tylko dywagacje.

Aaaa... jak facet nie walczy o związek i się nie odzywa, to jest debilem, a jak dziewczyna wyjdzie z inicjatywą i się odezwie, to jest głupia?

Jeśli jej zależy, musi działać. Choćby po to, by się przekonać, że nic z tego nie będzie i przestać roić sobie w głowie marzenia o wielkiej, niespełnionej miłości.
A już wiem o co kaman

Ja tego nie napisałam, ale nic na siłę, nie warto robić z siebie idiotki jeśli ta druga osoba ma Cię gdzieś głęboko na dnie! Jasne, ja się starałam i to x czasu, załagodziłam konflikt chwilowo, a później rozczarowałam się jeszcze bardziej, a następnie zniżenie się do poziomu dna i wodorostów. OK niech próbuje, ale jeśli po jednym sms-ie nie uzyska odpowiedzi, czy jakimś mailu, albo rozmowie to niech da sobie spokój, bo nie warto się zadręczać!

---------- Dopisano o 16:29 ---------- Poprzedni post napisano o 16:26 ----------

Cytat:
Napisane przez zlotko21wroc Pokaż wiadomość
Mnie też to dziwi, ale cóż. Nie martwi się, bo jesteś BYŁA. Proste. Ja dzisiaj dowiedziałam się właściwie bardzo bardzo smutnej rzeczy, ale nie zamierzam dzielić się tą informacją z byłym. Bo wyglądałoby to tak: No cześć, wiesz, stało się ..... to i to. A on na to: Ojej.. to straszne, wyrazy współczucia. To co słychać? Powiedziałabym, że wszystko ok a on pewnie na to: To ja już kończę tak? I pa

Więc po co w ogóle mówić BYŁEMU o czymś, co co najwyżej uzna za niepotrzebne zawracanie mu gitary :/ w najlepszym wypadku zapyta, co słychać, posłucha i będzie musiał kończyć. NIE. lepiej wcale.
Ja na szczęście mogę się byłemu wygadać, pomarudzić, pożalić, a co myśli, a co odpowie to już inna bajka
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:01.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.