|
|||||||
| Notka |
|
| Forum ślubne Forum ślubne - zanim staniecie na ślubnym kobiercu, możecie tutaj podyskutować na tematy jak: suknie, stroje dla świadków, wybór wizażystki i fryzjerki itd. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#3151 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 4 544
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
[1=0fa303f516315febafe3d9d d3f31e3911a3c772a_61c3bc0 235435;36415236]znalazłam stronę gdzie sobie robię projekt stołów
[/QUOTE]Jaką?? Też mam zamiar sie za to zabrać.
__________________
Ślub 27. X. 2012Laura http://lb1f.lilypie.com/YodDp2.png |
|
|
|
#3152 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 5 897
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
|
|
|
|
#3153 | ||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 710
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
Cytat:
![]() ![]() klask i: za relację
|
||
|
|
|
#3154 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-10
Wiadomości: 11 783
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
oj dzieje się dzieje, więcej niż kiedykolwiek.
Tydzień temu byliśmy na weselu w Łodzi - dziwne zwyczaje. Np. ślub na 19 (co miało swój klimat), oklaski w kościele i prezenty nie pod kościołem, czy zaraz na sali - ale po oczepinach (chyba żeby goście szybko nie uciekali). Potem byłam tydzień w Krakowie, jak zwykle był to zwariowany i błyskawicznie mijający mi czas. Urlop jutro skończy się na dobre, kiedy trzeba będzie wrócić do kieratu i w ogóle zapomnieć o jakichkolwiek wakacjach. Dostałam za to świetną wiadomość, że w październiku bądź listopadzie mamy tygodniowe szkolenie w Barcelonie i już się nie mogę doczekać, zwłaszcza że mam nadzieję odwiedzić outlet zary. Wczoraj mieliśmy imprezę - projekcję naszego filmu z wesela dla znajomych i było mega wesoło. Było kilkanaście osób, cały dzień szykowałam jedzonko, lała się wódka z wesela. W ogóle film widziałam już chyba 5 razy i znam go na pamięć. Ciągle jednak nie mogę doprosić się kamerzysty o sam teledysk, bo ja sama nie umiem go wyciąć z filmu. więc póki co nie mogę go wrzucić na pocztę. Oba teledyski wyszły fajnie, chociaż ten "z jajem" znacznie lepiej niż ten w wersji romantycznej. Odebraliśmy też odbitki z empiku do wklejenia zdjęć do albumów dla rodziców, albumy też zamówione - będą kwadratowe, w czarnej skórze o wymiarach 30x30 cm z okienkiem na zdjęcie na okładce. Jestem też w trakcie robienia fotoksiążki, ale wybór zdjęć jest masakrycznie trudny, zwłaszcza że robię to nocami, bo tylko wtedy mam czas. Okres spóźnia mi się już tydzień i nie ma żadnych jego nadchodzących oznak, więc możliwe że nieliczne, bezludne plaże Zante zaowocowały czymś niezwykłym. Wprawdzie jeszcze rok temu planowaliśmy maluszka zaraz po ślubie, to jednak biorąc pod uwagę, że czeka mnie ciężki i wyczerpujący rok - odłożyliśmy tą decyzję na 2013, aczkolwiek gdyby stało się inaczej, przyjęłabym tę wiadomość z ogromną radością. Urządzanie mieszkanka dalej trwa, teraz zabrałam się za swój gabinet do pracy. To jest ta niespodzianka o której być może kiedyś wam pisałam - na poddaszu, gdzie miałam nie wchodzić. Myślałam początkowo że to będzie garderoba, ale Tż zrobił mi tam gabinet, pomalował na fioletowo (generalnie nie przepadam za tym kolorem, ale wybrał na prawdę ładny odcień). A kolor uzasadnił tym, że fiolet to kolor lamówki togi u sędziego. Każdy z zawodów prawniczych ma inny kolor i strasznie wzruszył mnie tym stwierdzeniem, nie sądziłam że będzie przywiązywał wagę do takich szczegółów. do tego jedna ze ścian jest tak wykończona, że jest cała z cegieł. Schody wprawdzie widziałam wcześniej, bo Tżtowi nie dało się ich ukryć, ale są ciemne i drewniane, takie jak lubię i fajnie dopełniają całosci. Mam już na górze wygodny fotel, regał, puszysty dywanik i inne akcesoria biurowe. Poluję na jakieś oryginalne biureczko, najlepiej jakieś z klimatem. A życie w małżeństwie nadal układa się super. Polecamy je wszystkim znajomym, licząc po cichu na szybkie wesela, bo tak się zaprawiliśmy na naszym, że powoli stajemy się wyjadaczami parkietów weselnych (co przy moim nietańczącym Tżcie, to naprawdę spoore osiągnięcie). uff rozpisałam się.
|
|
|
|
#3155 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 674
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Ja z 7 razy musiałam zmieniać, ale teraz jest idealnie. Może nie idealnie, ale najlepiej jak się da.
![]() Cytat:
Fajnie, że się dobrze bawiłaś! TŻ nie tańczy wcale a wcale? Mój też nie tańczył, a teraz nie da się go z parkietu ściągnąć. ![]() ![]() [1=0fa303f516315febafe3d9d d3f31e3911a3c772a_61c3bc0 235435;36414912]dziewczyny w jakim programie rozsadzałyście gości? [/QUOTE] Kartka i ołówek 2.0
__________________
Save The Earth - it's The Only Planet With Chocolate. ;> Stowarzyszenie Pomocy Królikom Pomyślna blog ![]() Pani Mgr ![]() 22.09.2012
|
|
|
|
|
#3156 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 5 897
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
nena to Ty kobiecino testuj a nie
|
|
|
|
#3157 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-05
Wiadomości: 6 000
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
Cytat:
![]() Nena, teskniłyśmy widzę, że życie małżeńskie kwitnie, to się chwali Wczorajszym Pmkom moc radości, miłości, szczęścia, pogody ducha, życia w zdrowiu i szacunku do tej drugiej osoby, sto lat, kochane
|
||
|
|
|
#3158 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 674
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
![]() Nena, koniecznie teścik zrób. Dieta, witaminki i te sprawy - lepiej mieć pewność. ![]() A ja mykam, zaraz mamy drugą indywidualną lekcję tańca. Tańczymy zgodnie z planem do "I don't want to miss a thing", ale do skróconej wersji. Trwa jakieś 2 minuty.
__________________
Save The Earth - it's The Only Planet With Chocolate. ;> Stowarzyszenie Pomocy Królikom Pomyślna blog ![]() Pani Mgr ![]() 22.09.2012
|
|
|
|
|
#3159 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Krk
Wiadomości: 4 710
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
Barcelona Okres spoznia Ci sie tydzien i jeszcze nie zrobilas testu? ja bym chyba nie wytrzymala ![]() Maz urzadzajac gabinet spisal sie na medal
__________________
07.07.2012 JA+ON 25.04.2015 ONA |
|
|
|
|
#3160 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 710
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
|
|
|
|
|
#3161 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-10
Wiadomości: 11 783
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
ja niestety często tak mam, że okres mi się spóźnia, więc nie robię sobie żadnych nadziei, zwłaszcza że naprawdę to nie jest dobry moment na dziecko, mimo że chciałabym bardzo. ale jak za kilka dni nic się nie pojawi, to obiecuje się przyjrzeć tematowi
|
|
|
|
#3162 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 4 764
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Nenuś ja jednak trzymam kciuki, zeby była to fasolka
|
|
|
|
#3163 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 2 623
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Hello! Pamiętacie mnie jeszcze?
![]() Nadrabiałam was przez 3 dni i w końcu mi się udało Nie uwierzycie, ale normalnie nie miałam czasu do was zajrzeć Jak nie miałam pracy, to nie było żadnej, a teraz jadę na 3 etaty (ten trzeci to stwierdzenie mojej mamy, że jestem asystentem mechanika, jak pomagałam mężowi przy samochodzie). Ale generalnie w przedszkolu siedziałam teraz po 9-10 godz, bo dużo dzieci płacze i nie chciałyśmy się zostawiać z nimi same. Chodzę jeszcze do tego biura mojego, a wczoraj zaczęły mi się zajęcia na podyplomówce. Weszłam do grupy, która już się zna i poczułam się jak intruz Wróciłam do domu i się popłakałam, ale dzisiaj było już lepiej. Zaczynam wierzyć, że uda się to zrobić![]() Ciągle nie mogę namówić R. na sesję w plenerze Pewnie skończy się tym, że moje zachciewajki zostaną zachciewajkami... Tęsknię za wami bardzo
__________________
|
|
|
|
#3164 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 18 332
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Ufff.. mam relację!
Tylko, że tak się rozpisałam, że nie wiem czy którakolwiek z was dotrwa do końca ![]() ---------- Dopisano o 14:31 ---------- Poprzedni post napisano o 14:23 ---------- Relacja z tego jedynego dnia fablous i jej męża - 25.08.2012 Czwartek i piatek… Biję się w pierś i pryznaję - na parę dni przed ślubem byłam Bridezillą najgorszą z możliwych . Nie było we mnie żadnej radości z nadchodzącego ślubu, chodziłam ciągle z nosem na kwintę, z byle powodu płakałam. Jakby ktoś na mnie spojrzał to stwierdziłby, że nie chcę tego ślubu.. Chodziłam z nastawieniem, że nic się nie uda, że nasz ślub to będzie jedna wielka porażka. Robiłam awantury Tżtowi i rodzicom z byle powodu, wszystko krytykowałam. Mieli ze mną krzyż pański, naprawdę ]. Oczywiście po ślubie przeprosiłam ich za te moje fochy i dąsanie się bo koniec końców wszystko udało się rewelacyjnie ale o tym zaraz ![]() W środę byłam na doczepianiu rzęs i na próbnej fryzurze, wyszłam bardzo zadowolona. Potem ostatnia przymiarka i tutaj już nie było tak kolorowo, bo w jednym miejscu suknia się marszczyła i mimo kilku prób poprawek i zapewnień pań z salonu, że tego nie będzie widać na ślubie i tak było widoczne Na szczęście w dniu ślubu zupełnie się tym nie przejmowałam. W czwartek pojechaliśmy już na salę, zacząć przygotowania. W międzyczasie odebrałam winietki, zawieszki, menu drinków - wyszły rewelacyjnie ![]() Jakoś po południu nagle nas z TŻtem olśniło - zapomnieliśmy o prezentach dla rodziców . Szybko skoczyliśmy na miasto, TŻ chciał kupić kosze prezentowe ale udało mi się go namówić na karnety - zaproszenia do włoskiej restauracji. Do tego dokupiliśmy po butelce dobrego alkoholu i ostatecznie byłam bardzo zadowolona.Wieczorem skoczyłam jeszcze na pazurki do koleżanki i poszłam spać zmęczona i skołowana, nadal nie wiedziałam czy cieszę się z tego ślubu czy marzę, żeby już było po... W piątek rano pojechaliśmy do spowiedzi, zapłaciliśmy też za ślub. Ksiądz pogadał chwilkę z nami, powiedział nam, żebyśmy się nie stresowali przygotowaniami, że to nie jest istotne, bo najważniejsze, że to nasz dzień, że stajemy się rodziną. Trochę nas podbudował .Potem pojechałam odebrać suknię. Czekała już zapakowana w pokrowiec. Przez małe okienko widziałam, że to moja suknia więc już nie sprawdzałam nic. Zdążyłam zanieść ją do auta i coś mnie tknęło, żeby jednak sprawdzić. I okazało się, że nie dały mi welonu ani bolerka ![]() Popołudniu przyjechałam na salę, żeby ocenić dekoracje. Jak weszłam i je zobaczyłam to się poryczałam za złości... Od początku mówiłam, że chcę skromne dekoracje, bez przepychu, w kolorach ecru - złoto. A tu przy stołach poprzyczepiane były jakieś cmentarne róże, wejście do sali też przydźgane było tymi paskudami. A najgorsze były serwetki. Powiedziałam tylko, że chcę w takiej samej kolorystyce jak sala czyli jakieś jasne ze złotymi elementami. A ta do☠☠☠ała białe ze złotymi gołąbkami ![]() Wieczorem przystroiłyśmy jeszcze bramę wjazdową mojego domu. Z TŻtem przećwiczyliśmy parę razy pierwszy taniec i wygoniłam go spać do swojego domu bo byliśmy już po spowiedzi a do tego chciałam, żeby w tym dniu zobaczył mnie dopiero w sukni i tak też się stało ![]() O dziwo wieczorem byłam bardzo zrelaksowana. Zrobiłam sobie długą kąpiel, nalałam kieliszek wina, zrobiłam peducire i jeszcze pogadałam przez tel z przyjaciółką. O ile w środę i czwartek stresu było mnóstwo tak w piątek wieczorem zaczął odchodzić w niepamięć SOBOTA Nastawiłam dwa budziki na 7 rano ale obudziłam się parę minut przed, czułam się świetnie, byłam wyspana i nadal nie docierało do mnie, że to DZIŚ wychodzę za mąż ![]() Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że jest szaro i ponuro i siąpi deszczyk. Jednak nie przejęłam się tym, w żadnym stopniu nie było mi to w stanie popsuć nastroju. Wzięłam prysznic i wciągnęłam jakieś śniadanko. W domu atmosfera była zadziwiająco spokojna . Jako że miałam jeszcze trochę czasu do fryzjerki to uprasowałam sobie kiecę poprawinową, co okazało się świetnym pomysłem bo w niedzielę nie miałabym na to czasu. Pojechałyśmy z mamą do fryzjerki, w międzyczasie deszczyk przestał padać i niebo się wypogadzało.Nadal nie czułam, że to mój ślub. Fryzjerka wyczarowała mi piękną fryzurkę, chyba nawet ładniejszą niż na próbnej, byłam bardzo zadowolona . Mamę też pięknie wymodelowała i ruszyłyśmy do domu na jakiś mały obiadek bo obie zgłodniałyśmy. Myślałam, że w dniu ślubu nie będę mogła nic przełknąć a tymczasem wsuwałam bez ograniczeń ![]() W międzyczasie napisałam smsa do TŻta czy się czasem nie rozmyślił, to bym już na makijaż nie szła Odpisał, że zwariowałam i to był w sumie jedyny nasz kontakt do momentu ślubu, nie widzieliśmy się cały dzień ani nawet przez tel nie rozmawialiśmy ale dzięki temu ten moment, kiedy wreszcie na siebie spojrzeliśmy był piękniejszy.Potem szybciutko do mojej koleżanki wizażystki na make up. Mama miała przepiękny, delikatny makijaż, który utrzymał jej się całą noc. U mnie zaczęły się schody. Nie byłam na próbnym dlatego, że ta znajoma wiele razy mnie malowała i zawsze wychodziło super. Jednak teraz chyba nie do końca się zrozumiałyśmy bo ja chciałam powiekę jedynie delikatnie zaznaczoną a cały fokus na rzęsiska. Dodam, że do moich przedłużanych miałam jeszcze doklejone kępki bo w niektórych miejscach były widoczne luki. A tymczasem koleżanka przekombinowała trochę z cieniami i wyszło nieco zbyt szaro - ja chciałam delikatny beż. Zaczęłyśmy coś zmazywać, coś poprawiać ale wiecie jak to jest, wtedy nie wychodzi już idealnie. Na szczęście z końcowego efektu byłam zadowolona bo osiągnęłam to co chciałam - rzęsy na pierwszym planie. Jak wróciłam do domu to czekała już na mnie kamerzystka i fotograf. Zaczęła się mała nerwówka, powiem wam, że to był moment, kiedy dopiero do mnie dotarło: dziewczyno, jesteś dzisiaj panną młodą! Przyjechała moja świadkowa, rodzinka zaczęła się zjeżdżać. Przed 16 zaczęłyśmy się ubierać. Wszystko szło dobrze poza tym nieszczęsnym marszczeniem pod suknią, które mnie nieco zdenerwowało ale wszyscy zapewniali, że tego w ogóle nie widać i pukali się w głowę czym ja się przejmuję. W międzyczasie fotograf strzelał jakieś fotki. Co do foto to ja przed ślubem miałam w głowie całą listę ujęć jakie bym chciała - a to jak się psikam perfumami, jak zakładam kolczyki itp. W dniu ślubu nie pamiętałam o niczym . Nawet nie zwracałam uwagi na to jakie momenty uchwyca fotograf, było mi naprawdę wszystko jedno. Pewnie jak odbierzemy fotki to będę żałować, że nie ma takich ujęć jakie sobie wymarzyłam ale nie byłam w stanie pamiętać o tym. Jeśli chodzi o suknię – czułam się w niej wspaniale. Lekko, kobieco, bardzo do mnie pasowała. Jedyne czego żałuję niesamowicie, to że zdecydowałam się na halkę Stoję już ubrana, śmiejemy się z moją świadkową, gadamy z fotografem a tu nagle ktoś rzuca hasło: przyjechali! To był dla mnie moment największego stresu w całym dniu, dosłownie zesztywniałam na moment. Ale na szczęście trwało to tylko chwilę, zaraz znów się wyluzowałam . Zobaczyłam TŻta najpierw przez okno, jak zmierza do mnie uśmiechnięty i tak mnie ten widok rozczulił, że na moment łzy pojawiły mi się w oczach ale zaraz zastąpił je szeroki uśmiech, który towarzyszył mi całą resztę dnia. Zeszłam do niego, spojrzeliśmy sobie w oczy i przez moment tak staliśmy jak głupki bo nie wiedziałam czy możemy się pocałować czy nie ale już za chwilę byliśmy w swoich ramionach . Przywitałam się też z rodzicami TŻta i szybko na błogosławieństwo. Bez łez się niestety nie obyło, bardzo płakała moja babcia, głównie przez to, że 10 miesięcy temu zmarł dziadek. Cud, że w ogóle namówiłam babcię, żeby przyszła na ślub i wesele to do tej pory bardzo przezywa śmierć dziadka. Ciągle mi mówiła, że dziadek tak bardzo chciał dożyć naszego ślubu…Mi też mała łezka poleciała. Po błogosławieństwie okazało się, że mamy jeszcze sporo czasu więc zrobiliśmy trochę fotek z rodzicami. Pogoda robiła się coraz lepsza. Było ciepło więc w ogóle nie zakładałam bolerka. |
|
|
|
#3165 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 18 332
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
W kościele przed mszą podpisaliśmy dokumenty. Zza drzwi obserwowałam nadchodzących gości, strasznie się cieszyłam, że tyle bliskich osób jest z nami w tym dniu. Kościół był pięknie udekorowany kwiatami w jasnych kolorach, wdłuż aleji do ołtarza stały lampiony ze świecami. Jak wam już pisałam halka nieco przeszkadzała mi w chodzeniu i już przy wyisadaniu z auta prawie się potknęłam. Jedyny stres jaki odczuwałam w kościele to żeby tylko się nie potknąć idąc do ołtarza. Szeptałam tylko narzeconemu: idziemy powoli! Jak doszliśmy do ołtarza bez żadnych upadków to nie denerwowałam się już niczym, ciągle byłam uśmiechnięta. Czułam, że za moment będę żoną faceta, którego kocham nad życie!
Przysięgę wypowiedzieliśmy z uśmiechem na ustach, patrząc sobie głęboko w oczy. Nie myślałam o gościach, nie widziałam nikogo poza moim już-prawie-mężem. Jak zakładaliśmy obrączki to „mężu” wypowiedziałam tak radośnie, że wszyscy mi później mówili, że myśleli że zaraz śmiechem wybuchnę . Z kazania czy pozostałej części mszy tak naprawę niewiele pamiętam, zleciało mi bardzo szybko, tak jak cały dzień z resztą.Jak wychodziliśmy z kościoła to był dość głupi moment. Wcześniej ksiądz poprosił gości aby życzenia młodej parze złożyli przy grocie Matki Boskiej czyli nieco niżej głównego wejścia. Koniec końców było tak, że jak wychodziliśmy z kościołą to wszyscy czekali już na dole i w efekcie nikt nas niczym nie obsypał. Tuby z płatkami miały być odpalone na sali po pierwszym tańcu, ale pod kościołem nikt nawet grosikiem nie sypnął. Trochę dziwnie to wyszło ale nie przejmowałam się tym w ogóle. Przyszedł czas na życzenia, którym nie było końca. Cudownie było słyszeć tyle ciepłych słów oraz komplementów, że wyglądamy przepięknie. Mimo, że na zaproszeniach nie prosiliśmy o nic konkretnego to większość gości obdarowała nas butelką wina, łącznie uzbieraliśmy ich ok. 50! Było też mnóstwo słodkości, maskotek, kwiatów. Tak naprawdę dopiero jak zobaczyłam kolejkę do życzeń to uświadomiłam sobie ilu mamy gości, i że Ci wszyscy ludzie są tu dzisiaj dla nas! Wspaniałe uczucie! Na wyjście z kościoła pogoda zrobiła się idealna. Świeciło lekkie słonko, było przyjemnie ciepło ale nie gorąco. Wiał lekki wiaterek, który unosił mi welon. Co do sukni to chyba nigdy nie słyszałam tylu komplementów! Wszyscy byli nią zachwyceni, każdy gratulował wyboru takiej prostej i skromnej zamiast bezy. Moja koleżanka byłą na weselu kolegą, który jest gejem. Całe wesele mówił mi jak cudownie i zjawiskowo wyglądam, z klasą i elegancko. Przyznam, że jego komplementy bardzo mi pochlebiały bo który facet zna się lepiej na damskiej modzie jak nie gej ![]() W drodze na salę wyjęliśmy z mężem banknoty z butow, potem chyba byśmy o nich zapomnieli. Zbawienna była dla nas butelka wody mineralnej, którą za radą Neny włożyliśmy do auta. 1,5 L poszło w jedną chwilę na nas czworo J. Mieliśmy wspaniałe nastroje, poprosiliśmy kierowcę, żeby puścił jakiś fajny kawałek. Całą drogę śpiewaliśmy i machaliśmy rękami jak wariaty . Jak dojechaliśmy na miejsce to jeszcze chwilkę czekaliśmy w aucie na gości i jak już wszyscy byli to wyszliśmy na powitanie chlebem i solą. Kieliszki rzucone do tyłu pięknie się roztrzaskały i mężuś wzniósł mnie na rękach na salę. Goście odśpiewali nam wspaniałe sto lat i zasiedliśmy do obiadu. Zerkałam ukradkiem czy wszyscy znaleźli swoje miejsca, cieszyłam się, że każdy był zadowolony z planu rozsadzenia gości. Trochę nad tym siedziałam ale dzięki temu nie słyszałam żadnych krytycznych opinii. Co do jedzenia to nawet nie mogę się wypowiedzieć bo nie jadałam prawie nic. Przez całe wesele zjadłam dosłownie 3 łyżki rosołu i jednego pasztecika . I to nie przez stres tylko po prostu w ogóle nie odczuwałam głodu, z resztą szkoda mi było siedzieć za stołem bo cały czas chciałam się bawić. Nasze talerze były niemal nieruszone ![]() Po obiedzie zespół zapoczątkował gorzko, gorzko . Trochę się pobuziakowaliśmy i nadszeł czas na pierwszy taniec. Tańczyliśmy do Ani Szarmach – Wybieram Cię. Zespół zagrał to świetnie. My nie mieliśmy żadnego przećwiczonego układu, wszystko wyszło bardzo spontanicznie. Raz się pomyliliśmy ale mieliśmy tak wspaniałe humory, że w ogóle się tym nie przejęliśmy, wyszło bardzo naturalnie. Na koniec obsypano nas płatkami z tub. Potem dzieciaki cały wieczór zbierały płatki z podłogi i bawiły się nimi JDalej to już tylko tańce i zabawa. Zespół grał po prostu REWELACYJNIE! W życiu nie wybawiłam się tak jak na własnym weselu! Parkiet był stale zapełniony, bawili się dosłownie wszyscy. Zespół grał same taneczne kawałki, Nosa nosa, Skrzydlate Ręce czy Ciecierecie, które chyba do końca zycia będzie mi się kojarzyć z naszym weselem bo goście prosili jeszcze parę razy o ten kawałek J. Zespół grał bardzo dużo, przerwy były rzadko i krótkie. Goście zdażyli zjeść posiłek i już wracali na parkiet bo szkoda było siedzieć za stołem. Każdy był zachwycony zespołem, dużo osób prosiło o namiary. Drink bar był strzałem w 10! Cały czas były do niego kolejki, każdy chciał spróbować drinków. Mimo, że nie mieliśmy barmana a drink bar był na zasadzie do-it-yourself to goście byli zachwyceni. Śmieszne nazwy drinków (ściągnięte od melody ) typu „Zemsta Teściowej” czy „Miesiąc Miodowy” robiły furorę JOk. 22 był tort. Smaku nawet nie pamiętam ale chyba był dobry J. Zapomniałam wcześniej powiedzieć, że nie chcę sztucznych ogni i w końcu były ale tak naprawdę miałam to w nosie, nie przejmowałam się J. Chwilkę po torcie poprosiliśmy zespół aby odśpiewali sto lat dla rodziców i podziękowali im w naszym imieniu. Nie było żadnego kółeczka, my nic nie mówiliśmy do mikrofonu. Osobiście rodzicom podziękowaliśmy i wręczyliśmy im prezenty. Tu była mała wtopa bo okazało się, że zaproszenia do restauracji zostawiliśmy w domu . Daliśmy im tylko ładnie zapakowane alkohole z zaznaczeniem, że czeka na nich jeszcze jeden prezent. Byli bardzo zadowoleni, że załatwiliśmy to w ten sposób bo ani moi ani TŻta rodzice nie chcieli żadnego kółeczka ani „Cudownych rodziców mam”. Oczepiny dość tradycyjne, ale wyszło fajnie. Welon złapała moja koleżanka, krawat poleciał do mojego kuzyna. Oboje na luzie do tego podeszli J Po oczepinach poszliśmy na chwilę do pokoju odświeżyć się. Był taki moment, że siedliśmy na łóżku, popatrzyliśmy na siebie i TŻ mówi: ale żeśmy imprezę zorganizowali J. Powiem wam, że mnie nic tak nie cieszyło jak to, że widziałam wszystkich gości w świetnych nastrojach, nieustannie bawiących się. Nie słyszeliśmy żadnych krytycznych opinii, wszyscy nam gratulowali, mówili, że pięknie wyglądamy a impreza jest rewelacyjna! Jak TŻ brał szybki prysznic to ja go cały czas poganiałam bo szkoda mi było tracić jakikolwiek moment, chciałam jak najszybciej wracać do gości i bawić się razem z nimi J. Mimo, że niemal cały czas byłam na parkiecie to w ogóle nie czułam zmęczenia, nie czułam głodu, nie chciało mi się pić. Nawet w toalecie byłam tylko raz . Buty miałam najwygodniejsze na świecie! Dziękowałam sobie w duchu, że nie wybrałam innych bo w tych przetańczyłam całą noc mimo, że miały 10cm obcas. Zmieniłam je dopiero po 4 rano, na nieco niższy obcas. Zabawa trwała dosłownie do białego rana bo ostatni goście wyszli przed 6 rano. My z mężem pogadaliśmy jeszcze z zespołem, dziękowaliśmy im, że tak świetnie prowadzili imprezę. Okazało się, że gitarzysta miał urodziny więc walnęliśmy po jednym za jego zdrowie. Dopiero jak wzięłam prysznic i położyłam głowę do poduszki to poczułam jak wychodzi ze mnie zmęczenie z całego dnia. Mimo to zasypiałam najszczęśliwsza na świecie, że jestem już żoną mojego męża! Nocy poślubnej niestety nie było ale za to poranek skonsumowany ![]() W niedzielę na poprawiny zjawiło się chyba 90% gości z wesela! Nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tyle osób ale bardzo nas to ucieszyło. Zabawa była dzięki temu równie udana, goście byli z nami aż do 24 ![]() Dzień naszego ślubu to dla mnie szczerze najpiękniejszy dzień dotychczasowego zycia! Jedyne czego tylko żałuję to, że minął tak szybko. Chyba jeszcze nigdy czas nie leciał mi tak szybko. Marzyłam aby ten dzień trwał jak najdłużej, starałam się chwytać każdy moment ale i tak wielu rzeczy już nie pamiętam. Dlatego też czekam niecierpliwie na DVD. I na koniec dodam jeszcze, że kocham mojego męża nad życie! PS. Wesele zwróciło nam się z nawiązką ![]() ---------- Dopisano o 14:35 ---------- Poprzedni post napisano o 14:32 ---------- Na poczcie jeszcze mała niespodzianka dla Was
Edytowane przez fablous Czas edycji: 2012-09-09 o 14:46 |
|
|
|
#3166 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Krk
Wiadomości: 4 710
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Fab
dobrnelam do konca I powiem Ci, ze mialam duzo takich samych odczuc, a mianowicie: 1. mialam w glowie wiele kadrow, ktore powinien zrobic fotograf, a oczywiscie w TYM dniu o tym nie pamietalam, bylo mi obojetne juz co robi Na szczescie wybralam takiego foto, ktory bardzo mi odpowiadal i wczesniej robil mnostwo wlasnie takich zdjec, ktore mi sie podobaly i juz na zapowiedzi, ktora dostalismy (120 zdjec) widze, ze zrozumielismy sie bez slow 2. jeden z najwiekszych i najbardziej emocjonujacych momentow w tym dniu to byl przyjazd TZta - jak uslyszalam "To ON" to zaczelam plakac ze wzruszenia, na szczescie druhny szybko mnie uspokoily, i to byl jedyny moment kiedy nie moglam zapanowac nad lzami 3. to samo bylo ze sztucznymi ogniami w torcie, zapomnialam powiedziec, ze ich nie chce i byly ale przypomnialam sobie o tym jak juz tort wjezdzal 4. Moj maz o 3 nad ranem stwierdzil... "Boze.. niech to wesele sie nie konczy, jest tak ekstra" i ja tez chcialam, zeby trwalo i trwalo, wiec tez obalam teorie, ze w pewnym momencie marzy sie o tym, zeby goscie sobie poszli a slowa przy wyjsciu "juz idziecie" sa wymuszone, u nas bylo przeciwnie, zatrzymywalam nawet tych, ktorzy wychodzili o 5 i bardzo szczerze chcialam, zeby zostali jeszcze Ciesze sie, ze wesele sie udalo i witamy w gronie najbardziej zadowolonych ze swoich wesel Zon 2012
__________________
07.07.2012 JA+ON 25.04.2015 ONA |
|
|
|
#3167 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: lubelskie
Wiadomości: 19 134
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
melduję się że dotarliśmy do Karpacza. Jest meeega. mamy super pokój zamawiany w sumie w ciemno w ostatniej chwili ale bardzo fajna okolica bo cicho zielono pięknie mąż śpi bo w nocy jechałam ja potem się zamieniliśmy ja spałam w samochodzie więc ja teraz w pełni sił a on padł... prześpi się i idziemy w miasto.... byliśmy we Wrocławiu w sumie nie planowanie ale zauroczyło mnie to miasto Margidko szkoda że nie miałam do Ciebie żadnego kontaktu ![]() nenuś tak na prawdę nigdy nie będzie super dobry czas na fasolkę jak się planuje wiec najlepiej nawet taką niespodziankę przyjąć z radością ![]() fabi mam ogromną prośbę wyślij mi linki do relacji na PW ok? bo ja to teraz tak będę na posta dwa wieczorkiem co by nie wypaść z tematu ale już tym nie chcę się teraz zajmować z góry dzięki
__________________
14.07.2012 ![]() II kreseczki 23.11.2013 |
|
|
|
#3168 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Krk
Wiadomości: 4 710
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
__________________
07.07.2012 JA+ON 25.04.2015 ONA |
|
|
|
|
#3169 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Mała mieścina niedaleko Lublina :)
Wiadomości: 5 943
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
nena
dla męża trzymam kciuki żeby była fasolka ![]() fab piękna relacja, długa ale czyta się ją z przyjemnością
|
|
|
|
#3170 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 4 764
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Fablous cudna relacja, kurcze bardzo podobnie mieliscie moemntami jak My w dniu naszego wesela, tez nas nikt niczym nie obsypal, bo wyszlismy z kosciola i zamiast zaczekac na koncu kosciola az wszyscy wyjda tak szybko zeszlismy ze schodow kosciola, a skapnelam sie dopiero w samochodzie jak jechalismy na sale
Tez przez okno jak widzialam usmiechnietego TZ to serce mi walilo jak szalone i sie wzruszylam! Cieciereciecie to i nasz hit weselny, jak to teraz slyszymy to mamy lole na buzi ![]() tez w trakcie wesela mowilismy sobie,zeby nigdy sie nie skonczylo tak bylo super
|
|
|
|
#3171 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 2 623
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Piękna relacja
Jak ją czytałam to chciałam wrócić do tego dnia, bo w końcu obie ślubowałyśmy 25 I wyglądaliście przepięknie A ty jak oaza spokoju
__________________
|
|
|
|
#3172 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 2 364
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
jeszcze co do grania w moim otoczeniu lepsze wzięcie ma kinekt niż ps ale dla każdego co innego jest dobre .
ale dzisiaj cieplutko jest dobrze ze mam wolne ![]() witaj Nena
|
|
|
|
#3173 | |||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 2 444
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
![]() Cytat:
I Może nie tylko małżeństwo się rozwija, ale byłoby cudnie ) - idealnego momentu nigdy na to nie ma, ale przecież kiedyś i tak musi nadejść - czemu więc nie teraz 3mam kciuki Cytat:
A szkołą się w ogóle nie przejmuj wiadomo, że fajniej jest, jak się ludzi zna, ale to tylko mała część życia, o której kiedyś ledwo będziesz pamiętała.Co do sesji to męcz TŻta póki jeszcze jest w miarę ciepło - naprawdę warto! 3mam kciuki, żeby się udało ![]() Fabi cudna relacja Cudownie, że Wam się wszystko tak pięknie udało! Ja też miałam podobnie jak Ty i Lady - też miałam mnóstwo ujęć i zdjęciowych i filmowych i ogólnie mnóstwo planów, a w dniu ślubu to wszystko wyparowało i nic już nie miałam w mózgu.. Śmieję się teraz, że na własnym weselu byłam trochę jak zombie - niby się poruszałam i wyglądałam żywo, ale mózg to mi chyba się cały rozprostował Ale to pewnie przez ciasną suknię i mało tlenu w mózgu
__________________
|
|||
|
|
|
#3174 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 9 028
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
fablous
za piękną i dłuugą relację ![]() Właśnie wróciłam od Tż. Został z niego wrak człowieka leży w łóżku jeszcze w ubraniu po kawalerskim, dookoła miski (część zapełniona wiadomo czym ). Jest w stanie wybełkotać tylko "zostawcie mnie", ale nie szkoda mi go. Mógł tyle nie pić. Dziś mu odpuszczę, ale jutro ruszamy ostro z przygotowaniami. Nie będzie, że boli sasasa
__________________
Kallos Sthenos - Piękno i Siła |
|
|
|
#3175 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-10
Wiadomości: 11 783
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Fablous - super wzruszająca relacja, dziękujemy
![]() Cytat:
tyle tylko, że to byłby najgorszy rok na dzidkę, bo czeka mnie wiele stresu i nerwów.Chateczko widziałam to cudowne zdjęcie z gwiazdami na Fb, to póki co najpiękniejsze plenerowe zdjęcie ślubne, jakie widziałam kiedykolwiek. Style me pretty się nie umywa. całe popołudnie układałam papiery, książki, zeszyty i segregatory ale praca już skończona.
|
|
|
|
|
#3176 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 740
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Weekend, weekend i po weekendzie...ale coz to byl za weekend...cudowny, moglabym takie weekndy co tydzien organizowac ![]() Piatek co prawda minal na porzadkach, praniu i zakupach. Sobota caly dzien spedzilam w kuchni przygotowujac przekaski na wieczor, nogi mi do tylka wchodzily, zrobilam ich cale mnostwo... -mango zawijane w szynke parmenska -korczki z arbuzem, feta i listkami bazyli -papryczki nadziewane serkiem phidalelphia -mini pomidorki z kuleczkami mozzarelli polane swiezym, wlasnorecznie robionym pesto -tosciki z serkiem mascarpone, rukola, tunczykiem i kaparami -koreczki z salami, serkiem brie i oliwka -nachos zapiekane z serem i dipem guacamole ( oczwiscie home made ) -avocado z wedzonym lososiem i serkiem philadelphia, skropione limonka -tosciki z tapenada i alioli -tradycyjnie cammembert z winogronami ( moje ulubione) -szaszlyki owocowe -kokosowe muffinki z malinami No i oczywiscie inne chrupiace przekaski ![]() Byli niemal wszyscy, ktorzy byli na naszym slubie, plus ci ktorzy z roznych wzgledow przybyc nie mogli. W sumie ok 30 ososb. Mielismy wspaniala pogode, czesc gosci zrosiadla sie w ogrodzie, czesc w salonie...jak komu bylo wygodnie. Bylo mnostwo smiechu, wspomnien, byl pokaz zdjec, wszyscy przegdladali albym...nie obylo sie bez lez i wzruszen. ... Znajomi zrobili nam mini koncert, taka przedpremiera plyty ktora wydaja za dwa tygodnie. Wszyscy byli zachwyceni muzyka, my z TZ niemal sie poryczelismy, bo zrobili to specjalnie dla nas. Ostania piosenka byla z dedykacja, dla bardzo bliskiej nam osoby, ktora nie mogla wczoraj byc z nami bo jest po pierwszej chemii i walczy z rakiem. Cudownie jest miec takich przyjaciol, a najfajniejsze jest to ze wszyscy sie znaja. Wiekszosc znala sie wczesniej, reszta poznala sie na slubie. Teraz jestesmy jak jedna wielka rodzina Powiem wam ze takie momenty sa niezapomniane i bezcenne. Nigdy wczesniej nie mialam tak duzej grupy tak bliskich ludzi, ktorzy robia cos dla ciebie bezinteresonie, ktrzorzy dzwonia zeby zapytac co u nas, a nie tylko wtedy gdy czegos potrzebuja. Jestem tutaj 2 lata a mam wrazenie ze jestem tu od zawsze i znam tych wszystkich ludzi od piaskownicy. Tacy ludzie to prawdziwy skarb, zawsze i wszedzie mozna na nich liczyc. Sie troche rozpisalam, przepraszam, ale tak mi dzis dobrze, i taka szczesliwa jestem, ze musialam sie uzewnetrznic ![]() ---------- Dopisano o 18:26 ---------- Poprzedni post napisano o 18:20 ---------- Fablous - piekna relacja No i juz pisalam na poczcie, wygladalas tak: Chatko - macie z Chatkiem najardziej odjechane foto jakie widzialam Nena - wpadaj do nas czesciej Kciu - odpoczywaj kochana |
|
|
|
#3177 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 2 364
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
a mnie brzuś boli
![]() fabi brawa za relacje dobrnęłam do konca
|
|
|
|
#3178 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 710
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Jak czytam Twoją relację to momentami mam wrażenie, jakbym czytała swoją. No i te marszczenie w sukni ...
też przez to przechodziłam.Cytat:
|
|
|
|
|
#3179 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 20 527
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Cytat:
Cytat:
[1=0fa303f516315febafe3d9d d3f31e3911a3c772a_61c3bc0 235435;36414912]dziewczyny w jakim programie rozsadzałyście gości? [/QUOTE] w excelu ![]() Cytat:
jednak takie proste sukienki są najpiękniejsze Nena za wynik testu
|
|||
|
|
|
#3180 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-12
Wiadomości: 5 202
|
Dot.: Babie lato za pasem, ranki chłodne, Młode Żonki 2012 i PMki są relacji głodne c
Fab doczytałam
gratuluję![]() bylismy dzisiaj zapłacić organiście, ale tak nam szybko to wszystko tlumaczyl, że nie jestem teraz pewna co i jak bo my idziemy jeszcze po ślubie do nawy bocznej. I on chyba nam powiedzial, że na pieśni na zakonczenie mamy tam iść i czekać (modlić się:P), aż sie skonczy i dopiero na Mendelsonie wychodzic. Myslicie, że dobrze go zrozumialam?
__________________
Zostaniesz na stałe? |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum ślubne
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:15.



[/QUOTE]
Ślub 27. X. 2012

jak się zarejestrujesz to Ci wszystko zapamięta
Po dwóch godzinach zmieniliśmy salę co było strzałem w dziesiątkę. Nie było tam tylu ludzi i przynajmniej nie obijaliśmy się jeden o drugiego. Po niedługim czasie poprosił mnie do tańca pewien chłopak. Już po kilku krokach wyczaiłam, że to zawodowy tancerz
) 
klask i: za relację
co slychac?




ja bym chyba nie wytrzymala



. Nie było we mnie żadnej radości z nadchodzącego ślubu, chodziłam ciągle z nosem na kwintę, z byle powodu płakałam. Jakby ktoś na mnie spojrzał to stwierdziłby, że nie chcę tego ślubu.. Chodziłam z nastawieniem, że nic się nie uda, że nasz ślub to będzie jedna wielka porażka. Robiłam awantury Tżtowi i rodzicom z byle powodu, wszystko krytykowałam. Mieli ze mną krzyż pański, naprawdę
Na szczęście w dniu ślubu zupełnie się tym nie przejmowałam. 
A szkołą się w ogóle nie przejmuj wiadomo, że fajniej jest, jak się ludzi zna, ale to tylko mała część życia, o której kiedyś ledwo będziesz pamiętała.
jednak takie proste sukienki są najpiękniejsze 
