Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV - Strona 93 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-09-13, 18:08   #2761
charlizz
Zadomowienie
 
Avatar charlizz
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 1 865
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Witajcie!
Podczytuję Was od samego początku, w koncu tak jak Wy spodziewam się dzidziusia Do tej pory się nie udzielałam, zdarzyło mi się jedynie przedstawić, gdzieś w gąszczu postów, potem ślad po mnie zaginął, chyba z braku czasu. Postanowiłam to zmienić, jak trwoga, to wiecie... potrzebuję.. chyba potrzebuję się wygadać, osobom doświadczonym, które czują to samo co ja, którym aktualnie biją dwa serduszka. Potrzebuję opinii, trzeźwego spojrzenia na moją sytuację, może rady.

TP na 25 stycznia. Wieść o ciąży zwaliła mnie i tża z nóg. Co tu ukrywać- nie planowaliśmy tego, nie teraz, mamy studia, przed nami ostatni rok licencjatu, marna praca, którą trzeba zmienić. Ale co zrobić. Trzeba malenstwo pokochac i stworzyc mu dom. Postnowilismy wziac sie w garsc. Trzeba było tylko powiadomic rodzicow. Na pierwszy ogien rodzice tza. W koncu studiowalam i mieszkałam w jego rodzinnym miescie, bylo blizej. Milo nas zaskoczyli, okazali wsparcie. Oczywiscie, szok. Ale stanowisko ich wygladalo następująco "Jesteście dorośli, musicie teraz sobie ułozyć życie po swojemu, my każdą decyzję uszanujemy i w miarę możliwośći pomożemy" Ślub? Najwcześniej po porodzie, mama tża chora (rak ) , akurat wróci do siebie, my skonczymy szkołę, dziecko będzie na świecie. Będziemy mogli działać.
Od razu wiedziałam, że z moimi rodzicami nie będzie tak łatwo. Spotkaliśmy sie z reakcją typu "Ciąża? Wyjechala na studia i zrobił jej dziecko. Zawiedli się, och jaki wstyd, trzeba robić wesele. Może uda się wszystko załatwić na październik. Listopad też może być, trudno. Byleby zdążyć przed porodem."
Nie było łatwo przekonać moich roziców, że ślub na dwa miesiące przed porodem to nienajlepszy pomysł, ale jakoś się udało.
Pod presją rodziców, zarezerwowaliśmy salę na wesele na sierpień przyszłego roku. Bo przecież slub priorytetem i trzeba załatwiać.
Następnie poruszono kwestię mieszkania: "wrócisz do domu, u nas jest miesjce, a tż może do pracy dojeżdżać stąd" hola, hola.. Ja chcę skończyć studia, dojazd na uczelnię z domu rodzinnego zajmuje mi 2 godziny. Jak mam w 8 miesiącu ciąży, w środku zimy spędzać tyle czasu na podrózy w jedną stronę. Mamy tu pracę, studia, znajomych. Tża mama nie pracuje, zdeklarowała pomoc przy dziecku, gdy na ostatnim semestrze będę potrzebowała wyskoczyć na uczelnię, będzie w pobliżu. Moja mama też chętnie się zajmie. Ale to są +4 godziny nieobecności, które muszę spędzić na dojazdach. Czy nie racjonalnym wydaje się wynająć mieszkanie tak jak do tej pory, a po roku akademickim, gdy skończymy studia, po ślubie, podjąć decyzję co dalej, gdzie zamieszkać?
Tego rodzice już nie przyjęli jak się okazło. W wakacje mieszkałam w domu rodzinnym (wróciłam po sesji z zamiarem ponownej wyprowadzki na jesieni). Przez ten czas mama zaplanowała jak przerobi mój pokój, gdy dziecko się pojawi i tz z nami zamieszka, zaczęli nawet robić mały remont w postaci ocieplania strychu, by na piętrze było cieplej. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Mało tego.. czy ktoś przez ten czas zapytał mnie jak się czuję, co mi lekarz powiedzial na wizycie, jak było na usg, czy biorę witaminy, etc? Pewnie Was zaskoczę, ale nie.. Nie miałam w domu z kim porozmawiać o ciąży, o obawach. Czułam, że tego tematu się unika, że to temat tabu. Pewnie dlatego, że wstyd, że nieślubne dziecko. Zamiast tego były ciągle pytanie o wesele "załatw wreszcie zespół!" "czy rodzice tża mówili coś o weselu?" "a co z kamerzysztą" czułam niezdrowe podniecenie w związku z planowaną imprezą, zamiast szczerego zainteresowania dzieckiem, które niebawem ma przyjśc na świat. Przykre.
Przychodzi sierpień, przypominam rodzicom o wyprowadzce planowanej na początek września, opowiadam o mieszkaniu z ogłoszeia, jakie mamy po południu oglądać. Wybucha dzika awantura. "Ciekawe jak wy się utrzymacie, ja wam na pewno nie pomogę, do żadnego wynajmu nie dołożę, masz dom i masz gdzie mieszkać, a jak ci nie pasuje to bedziesz biede klepać, bo on na pewno cię nie utrzyma z tej swojej marnej pensji" Skąd mama może wiedzieć ile tż zarabia? Skoro chce ze mną mieszkać, to znaczy, że jest w stanie utrzymać rodzinę i ja o tym wiem. Na deser kilka gorzkich słów typu "dwałaś d...y to teraz sobie radź, wstydu narobiłaś, wszyscy się z ciebie śmieją" ech.
Znaleźlismy mieszkanie, kaucja wpłacona, umowa podpisana, na wieść o tym kolejna dzika awantura. "Jak ty matke traktujesz, na pewno nie przepiszę ci domu" kilka, a nawet wiele gorzkich słów, wzbudzanie poczucia winy. Spakowałam manatki, pożegnałam się , przpypomniałam, że nie chcę się kłócić i ich kocham i wyszłam. W 5 miesiącu ciązy, z walizkami kroczyłam na autobus, pociąg ect. Nie pomogli, nie podwieźli, o nic nie pytali. Bez rodziców tża przeprowadzka by się chyba nie udała. Odebrali mnie z dworca, załatwili takie głupoty typu odkurzacz, żelazko. Na początek, by było nam łatwiej urządzać się po swojemu. Cały ten czas było mi przykro, że nie mam wsparcia ze strony rodziców. Nawet trochę wstyd, że druga strona tak pomaga, podczas gdy druga nawet się nie zainteresuje.
Mija półtora tygodnia od wyprowadzki. Odwiedzam rodziców, na progu wyrzuty od taty, że już myslał, że przyjadę dopiero na wesle własne do nich. Usiadłam, wiecie jakie było pierwsze pytanie mojej mamy? Nie, bynajmniej nie jak nam się mieszka, czy jak ciąża przebiega... Otóż "załatwiliście wreszcie zespół?!" na odpowiedź NIE wielkie pretensje. Zwróciłam delikatnie uwagę, że chyba powinno na początek paśc inne pytanie. I tak moje drogie udało mi się przebrnąć przez całe moje żale. Czy ja naprawdę mam czuć się winna? Jestem w ciąży, nieplanowanej, ale kocham to dziecko, dlaczego nie mogę sobie poukładać życia po swojemu, tylko mam się podporządkować rodzicom? Dlaczego stawiają mnie w takiej sytuacji "mieszkaj tu, a jak nie to nie oczekuj żadnej pomocy" Czy naprawdę najważniejsze to jak najszybciej wydać mnie za mąż? DLaczego nie mogą się cieszyć razem ze mną? TŻ się mną opiekuje, dba by niczego nam nie zabrakło, jestem szczęśliwa.. dlaczego nie mogą zaakceptować tego, że chcemy mieszkać sami? Czemu nie potrafią uszanować mojej decyzji..

Edytowane przez charlizz
Czas edycji: 2012-09-13 o 18:13
charlizz jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:09   #2762
monamur
Raczkowanie
 
Avatar monamur
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: Poland
Wiadomości: 227
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

iwfka ja tez jestem przeziebiona, cały pakiet gardło, katar, lekka goraczka, bol głowy, ale czytałam w ponizszym artykule ze nie powinno sie brac tych tabletek z podbiałem i tymiankiem:
http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-...3.html?page=0&
monamur jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:22   #2763
bokeh
Zakorzenienie
 
Avatar bokeh
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 5 598
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez charlizz Pokaż wiadomość
Witajcie!
Podczytuję Was od samego początku, w koncu tak jak Wy spodziewam się dzidziusia Do tej pory się nie udzielałam, zdarzyło mi się jedynie przedstawić, gdzieś w gąszczu postów, potem ślad po mnie zaginął, chyba z braku czasu. Postanowiłam to zmienić, jak trwoga, to wiecie... potrzebuję.. chyba potrzebuję się wygadać, osobom doświadczonym, które czują to samo co ja, którym aktualnie biją dwa serduszka. Potrzebuję opinii, trzeźwego spojrzenia na moją sytuację, może rady.

TP na 25 stycznia. Wieść o ciąży zwaliła mnie i tża z nóg. Co tu ukrywać- nie planowaliśmy tego, nie teraz, mamy studia, przed nami ostatni rok licencjatu, marna praca, którą trzeba zmienić. Ale co zrobić. Trzeba malenstwo pokochac i stworzyc mu dom. Postnowilismy wziac sie w garsc. Trzeba było tylko powiadomic rodzicow. Na pierwszy ogien rodzice tza. W koncu studiowalam i mieszkałam w jego rodzinnym miescie, bylo blizej. Milo nas zaskoczyli, okazali wsparcie. Oczywiscie, szok. Ale stanowisko ich wygladalo następująco "Jesteście dorośli, musicie teraz sobie ułozyć życie po swojemu, my każdą decyzję uszanujemy i w miarę możliwośći pomożemy" Ślub? Najwcześniej po porodzie, mama tża chora (rak ) , akurat wróci do siebie, my skonczymy szkołę, dziecko będzie na świecie. Będziemy mogli działać.
Od razu wiedziałam, że z moimi rodzicami nie będzie tak łatwo. Spotkaliśmy sie z reakcją typu "Ciąża? Wyjechala na studia i zrobił jej dziecko. Zawiedli się, och jaki wstyd, trzeba robić wesele. Może uda się wszystko załatwić na październik. Listopad też może być, trudno. Byleby zdążyć przed porodem."
Nie było łatwo przekonać moich roziców, że ślub na dwa miesiące przed porodem to nienajlepszy pomysł, ale jakoś się udało.
Pod presją rodziców, zarezerwowaliśmy salę na wesele na sierpień przyszłego roku. Bo przecież slub priorytetem i trzeba załatwiać.
Następnie poruszono kwestię mieszkania: "wrócisz do domu, u nas jest miesjce, a tż może do pracy dojeżdżać stąd" hola, hola.. Ja chcę skończyć studia, dojazd na uczelnię z domu rodzinnego zajmuje mi 2 godziny. Jak mam w 8 miesiącu ciąży, w środku zimy spędzać tyle czasu na podrózy w jedną stronę. Mamy tu pracę, studia, znajomych. Tża mama nie pracuje, zdeklarowała pomoc przy dziecku, gdy na ostatnim semestrze będę potrzebowała wyskoczyć na uczelnię, będzie w pobliżu. Moja mama też chętnie się zajmie. Ale to są +4 godziny nieobecności, które muszę spędzić na dojazdach. Czy nie racjonalnym wydaje się wynająć mieszkanie tak jak do tej pory, a po roku akademickim, gdy skończymy studia, po ślubie, podjąć decyzję co dalej, gdzie zamieszkać?
Tego rodzice już nie przyjęli jak się okazło. W wakacje mieszkałam w domu rodzinnym (wróciłam po sesji z zamiarem ponownej wyprowadzki na jesieni). Przez ten czas mama zaplanowała jak przerobi mój pokój, gdy dziecko się pojawi i tz z nami zamieszka, zaczęli nawet robić mały remont w postaci ocieplania strychu, by na piętrze było cieplej. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Mało tego.. czy ktoś przez ten czas zapytał mnie jak się czuję, co mi lekarz powiedzial na wizycie, jak było na usg, czy biorę witaminy, etc? Pewnie Was zaskoczę, ale nie.. Nie miałam w domu z kim porozmawiać o ciąży, o obawach. Czułam, że tego tematu się unika, że to temat tabu. Pewnie dlatego, że wstyd, że nieślubne dziecko. Zamiast tego były ciągle pytanie o wesele "załatw wreszcie zespół!" "czy rodzice tża mówili coś o weselu?" "a co z kamerzysztą" czułam niezdrowe podniecenie w związku z planowaną imprezą, zamiast szczerego zainteresowania dzieckiem, które niebawem ma przyjśc na świat. Przykre.
Przychodzi sierpień, przypominam rodzicom o wyprowadzce planowanej na początek września, opowiadam o mieszkaniu z ogłoszeia, jakie mamy po południu oglądać. Wybucha dzika awantura. "Ciekawe jak wy się utrzymacie, ja wam na pewno nie pomogę, do żadnego wynajmu nie dołożę, masz dom i masz gdzie mieszkać, a jak ci nie pasuje to bedziesz biede klepać, bo on na pewno cię nie utrzyma z tej swojej marnej pensji" Skąd mama może wiedzieć ile tż zarabia? Skoro chce ze mną mieszkać, to znaczy, że jest w stanie utrzymać rodzinę i ja o tym wiem. Na deser kilka gorzkich słów typu "dwałaś d...y to teraz sobie radź, wstydu narobiłaś, wszyscy się z ciebie śmieją" ech.
Znaleźlismy mieszkanie, kaucja wpłacona, umowa podpisana, na wieść o tym kolejna dzika awantura. "Jak ty matke traktujesz, na pewno nie przepiszę ci domu" kilka, a nawet wiele gorzkich słów, wzbudzanie poczucia winy. Spakowałam manatki, pożegnałam się , przpypomniałam, że nie chcę się kłócić i ich kocham i wyszłam. W 5 miesiącu ciązy, z walizkami kroczyłam na autobus, pociąg ect. Nie pomogli, nie podwieźli, o nic nie pytali. Bez rodziców tża przeprowadzka by się chyba nie udała. Odebrali mnie z dworca, załatwili takie głupoty typu odkurzacz, żelazko. Na początek, by było nam łatwiej urządzać się po swojemu. Cały ten czas było mi przykro, że nie mam wsparcia ze strony rodziców. Nawet trochę wstyd, że druga strona tak pomaga, podczas gdy druga nawet się nie zainteresuje.
Mija półtora tygodnia od wyprowadzki. Odwiedzam rodziców, na progu wyrzuty od taty, że już myslał, że przyjadę dopiero na wesle własne do nich. Usiadłam, wiecie jakie było pierwsze pytanie mojej mamy? Nie, bynajmniej nie jak nam się mieszka, czy jak ciąża przebiega... Otóż "załatwiliście wreszcie zespół?!" na odpowiedź NIE wielkie pretensje. Zwróciłam delikatnie uwagę, że chyba powinno na początek paśc inne pytanie. I tak moje drogie udało mi się przebrnąć przez całe moje żale. Czy ja naprawdę mam czuć się winna? Jestem w ciąży, nieplanowanej, ale kocham to dziecko, dlaczego nie mogę sobie poukładać życia po swojemu, tylko mam się podporządkować rodzicom? Dlaczego stawiają mnie w takiej sytuacji "mieszkaj tu, a jak nie to nie oczekuj żadnej pomocy" Czy naprawdę najważniejsze to jak najszybciej wydać mnie za mąż? DLaczego nie mogą się cieszyć razem ze mną? TŻ się mną opiekuje, dba by niczego nam nie zabrakło, jestem szczęśliwa.. dlaczego nie mogą zaakceptować tego, że chcemy mieszkać sami? Czemu nie potrafią uszanować mojej decyzji..
Po pierwsze witaj mamy ten sam termin porodu
Przeczytałam całą Twoją wypowiedź i ..... zresztą sama wiesz jak się to przedstawia. Czy jesteś jedyną córka/dzieckiem rodziców? Wiesz u mnie było ciut podobnie moja mama od razu chciała mnie wepchnąć w ślub kościelny i też najchętniej by wszystko za mnie pozałatwiała.... stanowczo powiedziałam że jest to nasza decyzja.Zobaczyła że mój tż w żadnym wypadku nie wypiera się mnie w tej sytuacji i naprawde jest już super.
Jedyne co ty możesz zrobić to jasno postawić swoją racje, co wy planujecie i co według was jest dla was najlepsze, jeśli mama nie chce Ci pomagać to trudno, ale dobrze że mówisz że dacie z tż rade finansowo, może jeśli Twoja mama zobaczy że radzisz sobie bez niej kiedys w końcu ustąpi. Nie bierz ślubu bo ona tak CI każe....
ciesz się że będziesz mamą nie denerwuj się bo dziecku to nie służy ! Wiele z nas jest w takiej sytuacji jak Ty i wiele było i w gorszej a teraz są najszczęśliwsze bo zostały mamami tylko to jest ważne! We mnie (jak i pewnie u wszystkich tu) masz wsparcie i zrozumienie.

__________________
27.01.2013 Nasza Hanusia
bokeh jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:27   #2764
nafiyqa
Zakorzenienie
 
Avatar nafiyqa
 
Zarejestrowany: 2005-10
Wiadomości: 15 813
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

charlizz, fajnie, ze sie odezwalas!
Przeczytalam Twoja historie i musze powiedziec, ze bardzo bardzo przykre jest to wszystko, co Cie spotyka od strony rodzicow Az mi sie samej smutno zrobilo.
Tak, jak piszesz - przyszli tesciowie, niby obcy ludzie, a potraktowali Cie lepiej niz wlasna rodzina. A juz te teksty o dawaniu du.py - ehhh brak slow po prostu.

Jest tak, jak mowisz - albo bedzie tak, jak oni chca, albo zadnej pomocy nie uswiadczysz.
Na pewno cala ta niezdrowa atmosfera odbija sie na Tobie i dziecku. Niestety ani rodzicow, ani ich podejscia juz nie zmienisz...
Niestety nic Ci nie jestem w stanie poradzic, mam nadzieje, ze chociaz zrobilo Ci sie troszke lzej jak sie wygadalas
__________________
Kubeczek - 17.02.2013


Edytowane przez nafiyqa
Czas edycji: 2012-09-13 o 18:28
nafiyqa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:34   #2765
maluchna30
Zadomowienie
 
Avatar maluchna30
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 915
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez charlizz Pokaż wiadomość
Witajcie!
Podczytuję Was od samego początku, w koncu tak jak Wy spodziewam się dzidziusia Do tej pory się nie udzielałam, zdarzyło mi się jedynie przedstawić, gdzieś w gąszczu postów, potem ślad po mnie zaginął, chyba z braku czasu. Postanowiłam to zmienić, jak trwoga, to wiecie... potrzebuję.. chyba potrzebuję się wygadać, osobom doświadczonym, które czują to samo co ja, którym aktualnie biją dwa serduszka. Potrzebuję opinii, trzeźwego spojrzenia na moją sytuację, może rady.

TP na 25 stycznia. Wieść o ciąży zwaliła mnie i tża z nóg. Co tu ukrywać- nie planowaliśmy tego, nie teraz, mamy studia, przed nami ostatni rok licencjatu, marna praca, którą trzeba zmienić. Ale co zrobić. Trzeba malenstwo pokochac i stworzyc mu dom. Postnowilismy wziac sie w garsc. Trzeba było tylko powiadomic rodzicow. Na pierwszy ogien rodzice tza. W koncu studiowalam i mieszkałam w jego rodzinnym miescie, bylo blizej. Milo nas zaskoczyli, okazali wsparcie. Oczywiscie, szok. Ale stanowisko ich wygladalo następująco "Jesteście dorośli, musicie teraz sobie ułozyć życie po swojemu, my każdą decyzję uszanujemy i w miarę możliwośći pomożemy" Ślub? Najwcześniej po porodzie, mama tża chora (rak ) , akurat wróci do siebie, my skonczymy szkołę, dziecko będzie na świecie. Będziemy mogli działać.
Od razu wiedziałam, że z moimi rodzicami nie będzie tak łatwo. Spotkaliśmy sie z reakcją typu "Ciąża? Wyjechala na studia i zrobił jej dziecko. Zawiedli się, och jaki wstyd, trzeba robić wesele. Może uda się wszystko załatwić na październik. Listopad też może być, trudno. Byleby zdążyć przed porodem."
Nie było łatwo przekonać moich roziców, że ślub na dwa miesiące przed porodem to nienajlepszy pomysł, ale jakoś się udało.
Pod presją rodziców, zarezerwowaliśmy salę na wesele na sierpień przyszłego roku. Bo przecież slub priorytetem i trzeba załatwiać.
Następnie poruszono kwestię mieszkania: "wrócisz do domu, u nas jest miesjce, a tż może do pracy dojeżdżać stąd" hola, hola.. Ja chcę skończyć studia, dojazd na uczelnię z domu rodzinnego zajmuje mi 2 godziny. Jak mam w 8 miesiącu ciąży, w środku zimy spędzać tyle czasu na podrózy w jedną stronę. Mamy tu pracę, studia, znajomych. Tża mama nie pracuje, zdeklarowała pomoc przy dziecku, gdy na ostatnim semestrze będę potrzebowała wyskoczyć na uczelnię, będzie w pobliżu. Moja mama też chętnie się zajmie. Ale to są +4 godziny nieobecności, które muszę spędzić na dojazdach. Czy nie racjonalnym wydaje się wynająć mieszkanie tak jak do tej pory, a po roku akademickim, gdy skończymy studia, po ślubie, podjąć decyzję co dalej, gdzie zamieszkać?
Tego rodzice już nie przyjęli jak się okazło. W wakacje mieszkałam w domu rodzinnym (wróciłam po sesji z zamiarem ponownej wyprowadzki na jesieni). Przez ten czas mama zaplanowała jak przerobi mój pokój, gdy dziecko się pojawi i tz z nami zamieszka, zaczęli nawet robić mały remont w postaci ocieplania strychu, by na piętrze było cieplej. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Mało tego.. czy ktoś przez ten czas zapytał mnie jak się czuję, co mi lekarz powiedzial na wizycie, jak było na usg, czy biorę witaminy, etc? Pewnie Was zaskoczę, ale nie.. Nie miałam w domu z kim porozmawiać o ciąży, o obawach. Czułam, że tego tematu się unika, że to temat tabu. Pewnie dlatego, że wstyd, że nieślubne dziecko. Zamiast tego były ciągle pytanie o wesele "załatw wreszcie zespół!" "czy rodzice tża mówili coś o weselu?" "a co z kamerzysztą" czułam niezdrowe podniecenie w związku z planowaną imprezą, zamiast szczerego zainteresowania dzieckiem, które niebawem ma przyjśc na świat. Przykre.
Przychodzi sierpień, przypominam rodzicom o wyprowadzce planowanej na początek września, opowiadam o mieszkaniu z ogłoszeia, jakie mamy po południu oglądać. Wybucha dzika awantura. "Ciekawe jak wy się utrzymacie, ja wam na pewno nie pomogę, do żadnego wynajmu nie dołożę, masz dom i masz gdzie mieszkać, a jak ci nie pasuje to bedziesz biede klepać, bo on na pewno cię nie utrzyma z tej swojej marnej pensji" Skąd mama może wiedzieć ile tż zarabia? Skoro chce ze mną mieszkać, to znaczy, że jest w stanie utrzymać rodzinę i ja o tym wiem. Na deser kilka gorzkich słów typu "dwałaś d...y to teraz sobie radź, wstydu narobiłaś, wszyscy się z ciebie śmieją" ech.
Znaleźlismy mieszkanie, kaucja wpłacona, umowa podpisana, na wieść o tym kolejna dzika awantura. "Jak ty matke traktujesz, na pewno nie przepiszę ci domu" kilka, a nawet wiele gorzkich słów, wzbudzanie poczucia winy. Spakowałam manatki, pożegnałam się , przpypomniałam, że nie chcę się kłócić i ich kocham i wyszłam. W 5 miesiącu ciązy, z walizkami kroczyłam na autobus, pociąg ect. Nie pomogli, nie podwieźli, o nic nie pytali. Bez rodziców tża przeprowadzka by się chyba nie udała. Odebrali mnie z dworca, załatwili takie głupoty typu odkurzacz, żelazko. Na początek, by było nam łatwiej urządzać się po swojemu. Cały ten czas było mi przykro, że nie mam wsparcia ze strony rodziców. Nawet trochę wstyd, że druga strona tak pomaga, podczas gdy druga nawet się nie zainteresuje.
Mija półtora tygodnia od wyprowadzki. Odwiedzam rodziców, na progu wyrzuty od taty, że już myslał, że przyjadę dopiero na wesle własne do nich. Usiadłam, wiecie jakie było pierwsze pytanie mojej mamy? Nie, bynajmniej nie jak nam się mieszka, czy jak ciąża przebiega... Otóż "załatwiliście wreszcie zespół?!" na odpowiedź NIE wielkie pretensje. Zwróciłam delikatnie uwagę, że chyba powinno na początek paśc inne pytanie. I tak moje drogie udało mi się przebrnąć przez całe moje żale. Czy ja naprawdę mam czuć się winna? Jestem w ciąży, nieplanowanej, ale kocham to dziecko, dlaczego nie mogę sobie poukładać życia po swojemu, tylko mam się podporządkować rodzicom? Dlaczego stawiają mnie w takiej sytuacji "mieszkaj tu, a jak nie to nie oczekuj żadnej pomocy" Czy naprawdę najważniejsze to jak najszybciej wydać mnie za mąż? DLaczego nie mogą się cieszyć razem ze mną? TŻ się mną opiekuje, dba by niczego nam nie zabrakło, jestem szczęśliwa.. dlaczego nie mogą zaakceptować tego, że chcemy mieszkać sami? Czemu nie potrafią uszanować mojej decyzji..
Łooooooo matko i córko, cóż za historia. Moim zdaniem rodzice rodzicami, wiem że ich kochasz, ale kieruj się sercem. Nie chcesz wychodzić za mąż nie wychodź, nie chcesz mieszkać z nimi, nie mieszkaj. Sama najlepiej czujesz gdzie Tobie i dzidzi będzie najlepiej. A rodzice myślę, że z czasem zaakceptują Twoje wszelkie decyzje. I pamiętaj, że to jest Twój czas, dbaj o siebie, nie stresuj się, nie denerwuj, myśl o dziecku, a nie o rodzicach.Oni są dorośli, więc dadzą sobie radę. I to żaden wstyd ciąża bez ślubu, to nie czasy średniowiecza i mnóstwo jest takich par jak Wy i doskonale dają sobie radę. 3mam kciuki kochana za Was, no i witaj na forum. Ściskam
__________________
OLA 04.02.2013 r. 2500 g, 48 cm
HANIA 19.08.2017 r. 2800 g, 51 cm
maluchna30 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:37   #2766
charlizz
Zadomowienie
 
Avatar charlizz
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 1 865
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Dziękuję za ciepłe przyjęcie, bałam się, że będę zlinczowana, że odzywa się dopiero jak potrzebuje pomocy

Nie jestem jedynym dzieckiem, mam starsze rodzeństwo, tylko moi rodzice sobie zaplanowali, że jako najmłodsza "zostanę w domu" i na strość mam w podzięce za dom się nimi opiekować. TŻ też od slubu się nie ukręca, po prostu wszystko zaczęło nas przerastać, cała atmosfera odbija się na naszej trójce, my się przez to kłocimy, a nerwy dziecku na pewno nie służą.. Boli mnie to zachowanie, a z drugiej strony... przecież to rodzice, chciałabym, byśmy wszyscy się dogadywali i cieszyli się razem z nami.
charlizz jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:42   #2767
nafiyqa
Zakorzenienie
 
Avatar nafiyqa
 
Zarejestrowany: 2005-10
Wiadomości: 15 813
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Skoro nie mozecie sie dogadac, to nie rob nic na sile.
Odpusc chwilowo, zajmij sie soba, dzieckiem, dbaj o Was - Tobie teraz nie sa potrzebne dodatkowe stresy. I tak masz ich duzo w zwiazku z nowa sytuacja, w jakiej sie znalazlas.

Ja tez studiuje, moj TZ dawo skonczyl studia (pracuje) i tez poki co nie zamierzamy brac slubu. Uwazamy, ze teraz mamy o wiele pilniejsze potrzeby niz slub - bedzie dziecko i to ono jestw tej chwili najwazniejsze, a nie jakies tam papierki zalatwiane na sile i w pospiechu.

W ogole nie rozumiem podejscia rodzicow - mysleli, ze jestes najmlodsza i to zobowiazuje Cie do zostania w domu i do opieki nad nimi? A co z Twoimi wlasnymi planami i marzeniami? Oni kompletnie sie z tym nie licza.
Piszesz, ze nie chcesz sie z nimi klocic, ale czasami inaczej sie nie da...
Moze z czasem cos zrozumieja.
__________________
Kubeczek - 17.02.2013

nafiyqa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:44   #2768
Delicjanka
Zakorzenienie
 
Avatar Delicjanka
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 6 733
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez charlizz Pokaż wiadomość
Witajcie!
Podczytuję Was od samego początku, w koncu tak jak Wy spodziewam się dzidziusia Do tej pory się nie udzielałam, zdarzyło mi się jedynie przedstawić, gdzieś w gąszczu postów, potem ślad po mnie zaginął, chyba z braku czasu. Postanowiłam to zmienić, jak trwoga, to wiecie... potrzebuję.. chyba potrzebuję się wygadać, osobom doświadczonym, które czują to samo co ja, którym aktualnie biją dwa serduszka. Potrzebuję opinii, trzeźwego spojrzenia na moją sytuację, może rady.

TP na 25 stycznia. Wieść o ciąży zwaliła mnie i tża z nóg. Co tu ukrywać- nie planowaliśmy tego, nie teraz, mamy studia, przed nami ostatni rok licencjatu, marna praca, którą trzeba zmienić. Ale co zrobić. Trzeba malenstwo pokochac i stworzyc mu dom. Postnowilismy wziac sie w garsc. Trzeba było tylko powiadomic rodzicow. Na pierwszy ogien rodzice tza. W koncu studiowalam i mieszkałam w jego rodzinnym miescie, bylo blizej. Milo nas zaskoczyli, okazali wsparcie. Oczywiscie, szok. Ale stanowisko ich wygladalo następująco "Jesteście dorośli, musicie teraz sobie ułozyć życie po swojemu, my każdą decyzję uszanujemy i w miarę możliwośći pomożemy" Ślub? Najwcześniej po porodzie, mama tża chora (rak ) , akurat wróci do siebie, my skonczymy szkołę, dziecko będzie na świecie. Będziemy mogli działać.
Od razu wiedziałam, że z moimi rodzicami nie będzie tak łatwo. Spotkaliśmy sie z reakcją typu "Ciąża? Wyjechala na studia i zrobił jej dziecko. Zawiedli się, och jaki wstyd, trzeba robić wesele. Może uda się wszystko załatwić na październik. Listopad też może być, trudno. Byleby zdążyć przed porodem."
Nie było łatwo przekonać moich roziców, że ślub na dwa miesiące przed porodem to nienajlepszy pomysł, ale jakoś się udało.
Pod presją rodziców, zarezerwowaliśmy salę na wesele na sierpień przyszłego roku. Bo przecież slub priorytetem i trzeba załatwiać.
Następnie poruszono kwestię mieszkania: "wrócisz do domu, u nas jest miesjce, a tż może do pracy dojeżdżać stąd" hola, hola.. Ja chcę skończyć studia, dojazd na uczelnię z domu rodzinnego zajmuje mi 2 godziny. Jak mam w 8 miesiącu ciąży, w środku zimy spędzać tyle czasu na podrózy w jedną stronę. Mamy tu pracę, studia, znajomych. Tża mama nie pracuje, zdeklarowała pomoc przy dziecku, gdy na ostatnim semestrze będę potrzebowała wyskoczyć na uczelnię, będzie w pobliżu. Moja mama też chętnie się zajmie. Ale to są +4 godziny nieobecności, które muszę spędzić na dojazdach. Czy nie racjonalnym wydaje się wynająć mieszkanie tak jak do tej pory, a po roku akademickim, gdy skończymy studia, po ślubie, podjąć decyzję co dalej, gdzie zamieszkać?
Tego rodzice już nie przyjęli jak się okazło. W wakacje mieszkałam w domu rodzinnym (wróciłam po sesji z zamiarem ponownej wyprowadzki na jesieni). Przez ten czas mama zaplanowała jak przerobi mój pokój, gdy dziecko się pojawi i tz z nami zamieszka, zaczęli nawet robić mały remont w postaci ocieplania strychu, by na piętrze było cieplej. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Mało tego.. czy ktoś przez ten czas zapytał mnie jak się czuję, co mi lekarz powiedzial na wizycie, jak było na usg, czy biorę witaminy, etc? Pewnie Was zaskoczę, ale nie.. Nie miałam w domu z kim porozmawiać o ciąży, o obawach. Czułam, że tego tematu się unika, że to temat tabu. Pewnie dlatego, że wstyd, że nieślubne dziecko. Zamiast tego były ciągle pytanie o wesele "załatw wreszcie zespół!" "czy rodzice tża mówili coś o weselu?" "a co z kamerzysztą" czułam niezdrowe podniecenie w związku z planowaną imprezą, zamiast szczerego zainteresowania dzieckiem, które niebawem ma przyjśc na świat. Przykre.
Przychodzi sierpień, przypominam rodzicom o wyprowadzce planowanej na początek września, opowiadam o mieszkaniu z ogłoszeia, jakie mamy po południu oglądać. Wybucha dzika awantura. "Ciekawe jak wy się utrzymacie, ja wam na pewno nie pomogę, do żadnego wynajmu nie dołożę, masz dom i masz gdzie mieszkać, a jak ci nie pasuje to bedziesz biede klepać, bo on na pewno cię nie utrzyma z tej swojej marnej pensji" Skąd mama może wiedzieć ile tż zarabia? Skoro chce ze mną mieszkać, to znaczy, że jest w stanie utrzymać rodzinę i ja o tym wiem. Na deser kilka gorzkich słów typu "dwałaś d...y to teraz sobie radź, wstydu narobiłaś, wszyscy się z ciebie śmieją" ech.
Znaleźlismy mieszkanie, kaucja wpłacona, umowa podpisana, na wieść o tym kolejna dzika awantura. "Jak ty matke traktujesz, na pewno nie przepiszę ci domu" kilka, a nawet wiele gorzkich słów, wzbudzanie poczucia winy. Spakowałam manatki, pożegnałam się , przpypomniałam, że nie chcę się kłócić i ich kocham i wyszłam. W 5 miesiącu ciązy, z walizkami kroczyłam na autobus, pociąg ect. Nie pomogli, nie podwieźli, o nic nie pytali. Bez rodziców tża przeprowadzka by się chyba nie udała. Odebrali mnie z dworca, załatwili takie głupoty typu odkurzacz, żelazko. Na początek, by było nam łatwiej urządzać się po swojemu. Cały ten czas było mi przykro, że nie mam wsparcia ze strony rodziców. Nawet trochę wstyd, że druga strona tak pomaga, podczas gdy druga nawet się nie zainteresuje.
Mija półtora tygodnia od wyprowadzki. Odwiedzam rodziców, na progu wyrzuty od taty, że już myslał, że przyjadę dopiero na wesle własne do nich. Usiadłam, wiecie jakie było pierwsze pytanie mojej mamy? Nie, bynajmniej nie jak nam się mieszka, czy jak ciąża przebiega... Otóż "załatwiliście wreszcie zespół?!" na odpowiedź NIE wielkie pretensje. Zwróciłam delikatnie uwagę, że chyba powinno na początek paśc inne pytanie. I tak moje drogie udało mi się przebrnąć przez całe moje żale. Czy ja naprawdę mam czuć się winna? Jestem w ciąży, nieplanowanej, ale kocham to dziecko, dlaczego nie mogę sobie poukładać życia po swojemu, tylko mam się podporządkować rodzicom? Dlaczego stawiają mnie w takiej sytuacji "mieszkaj tu, a jak nie to nie oczekuj żadnej pomocy" Czy naprawdę najważniejsze to jak najszybciej wydać mnie za mąż? DLaczego nie mogą się cieszyć razem ze mną? TŻ się mną opiekuje, dba by niczego nam nie zabrakło, jestem szczęśliwa.. dlaczego nie mogą zaakceptować tego, że chcemy mieszkać sami? Czemu nie potrafią uszanować mojej decyzji..
Witaj!! no po takim wstępie to mam nadzieje że bedziesz z nami
Ojj czytając Twój post zjadłam paczkę herbatników aż..
smutna historia... ale.. wiele dziewczyn tak ma niestety..... dobrze, ze macie oparcie w rodzicach tzta... moze Twoi rodzice zmiekną po zobaczeniu już małej? jak to czytałam miałam wrażenie że są b.starej daty.. Macie siebie, rodzice Tzta Wam na pewno pomogą, studiujesz, myślicie jednak przyszłościowo tak więc nie stresuj się, szkoda zdrowia a pamiętaj że dzidzia jest jeszcze w Tobie i czuje ten stres i nerwy;* wiadomo że chciałabyś żeby rodzice to wszystko zaakceptowali, ale jest jak jest, musisz teraz dbać o siebie i maleństwo.
__________________
Moja najukochańsza kruszynka
Amelia
10.01.2013

Skalpel wyzwanie z Ewką!
cel : piękne ujędrnione ciało
waga: 48, 60cm w brzucholu.

Delicjanka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:44   #2769
gochaa_p
Zakorzenienie
 
Avatar gochaa_p
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 5 596
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

przykro mi SZAJA ale dzień sie jeszcze nei skończył, mam nadzieję że sobie przypomną

Ode mnie kochana przyjmij najserdeczniejsze życzenia


CHARLIZZ historia zamotana, no ale cóż, swoje latka masz, rób jak Ty i tż czujecie, a nie co Wam rodzice nakazują!
__________________
ślubowaliśmy - 20.09.2008
Wojtuś - ur. 06.12.2009
Ewunia - ur. 10.01.2013
gochaa_p jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:48   #2770
Delicjanka
Zakorzenienie
 
Avatar Delicjanka
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 6 733
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez nafiyqa Pokaż wiadomość

Ja tez studiuje, moj TZ dawo skonczyl studia (pracuje) i tez poki co nie zamierzamy brac slubu. Uwazamy, ze teraz mamy o wiele pilniejsze potrzeby niz slub - bedzie dziecko i to ono jestw tej chwili najwazniejsze, a nie jakies tam papierki zalatwiane na sile i w pospiechu.

W ogole nie rozumiem podejscia rodzicow - mysleli, ze jestes najmlodsza i to zobowiazuje Cie do zostania w domu i do opieki nad nimi? A co z Twoimi wlasnymi planami i marzeniami? Oni kompletnie sie z tym nie licza.
Piszesz, ze nie chcesz sie z nimi klocic, ale czasami inaczej sie nie da...
Moze z czasem cos zrozumieja.
Święte słowa
A co do ich planow z tym że się zajmiesz nimi kiedyś tam to nieźle już mają rozkminione w głowie;p
__________________
Moja najukochańsza kruszynka
Amelia
10.01.2013

Skalpel wyzwanie z Ewką!
cel : piękne ujędrnione ciało
waga: 48, 60cm w brzucholu.

Delicjanka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:52   #2771
maluchna30
Zadomowienie
 
Avatar maluchna30
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 915
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Kobitki wcisnęłam ( a właściwie miałam taki zamiar) zdjęcia do klubu, ale nie wiem czy się tam pojawiły, bo ja ich osobiście jakoś nie widzę. Może któraś sprawdzić i dać mi tylko znać czy się udało??? Bo jeśli chodzi o kompa to ja taka trochę sierota obrzygana jestem.Z góry dzięki wielkie...
__________________
OLA 04.02.2013 r. 2500 g, 48 cm
HANIA 19.08.2017 r. 2800 g, 51 cm
maluchna30 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:53   #2772
mala_19kw
Zakorzenienie
 
Avatar mala_19kw
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Pomorskie
Wiadomości: 5 826
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez marsi11 Pokaż wiadomość
a ja zmykam laseczki bo mam okazje jechać z TZ w delegacje na parę godzin- to się wyrwę a co!
a wieczorem jedziemy kupić kominek do domu i jadę do ikei po rzeczy dla maluszka
Ja właśnie dzisiaj odebrałam kominek,myślałam że kurier już go nie dowiezie. Jechał z nim tyle że myślałam że na plecach go niesie PSTRYCZKU- imię niestety jeszcze nie wybrane bo wybredna coś jestem wyjątkowo po prostu nie chce skrzywdzić swojego dziecka myśle że wybierzemy coś ze starszych imion,typu Adaś , Grześ, Jaś. Ale to do przemyślenia jeszcze. MITABE- Szczęścia i miłości życzę W ogóle dziękuję dziewczyny za gratulacje
__________________
Od 20.04.2007r. Razem.
Od 11.08.2012r. Żona.
OSKAREK
Ur. 23.01.2013

"Dla Ciebie moje serce bije,tak jak kiedyś Twoje dla mnie bić zaczęło"

KosmetyczneSzaleństwo

7DniTygodnia
mala_19kw jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:54   #2773
elllmi
Zakorzenienie
 
Avatar elllmi
 
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: Beskid Sądecki
Wiadomości: 5 398
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

charlizz, miałam coś napisać, ale w sumie dziewczyny już wszytko napisały, więc nie będę powtarzać; w każdym bądź razie witamy i na pewno będzie Ci tu z nami raźniej
__________________






elllmi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 18:55   #2774
Delicjanka
Zakorzenienie
 
Avatar Delicjanka
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 6 733
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez maluchna30 Pokaż wiadomość
Kobitki wcisnęłam ( a właściwie miałam taki zamiar) zdjęcia do klubu, ale nie wiem czy się tam pojawiły, bo ja ich osobiście jakoś nie widzę. Może któraś sprawdzić i dać mi tylko znać czy się udało??? Bo jeśli chodzi o kompa to ja taka trochę sierota obrzygana jestem.Z góry dzięki wielkie...
Ja nie widzę

Btw, Kochane, czy Wam się robi już ta kreska na brzuchu?? bo ja mam delikatną
__________________
Moja najukochańsza kruszynka
Amelia
10.01.2013

Skalpel wyzwanie z Ewką!
cel : piękne ujędrnione ciało
waga: 48, 60cm w brzucholu.

Delicjanka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:04   #2775
charlizz
Zadomowienie
 
Avatar charlizz
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 1 865
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez Delicjanka Pokaż wiadomość
Ja nie widzę

Btw, Kochane, czy Wam się robi już ta kreska na brzuchu?? bo ja mam delikatną
Ja nawet brzucha nie mam, a co dopiero kreska
Poważnie, jak ktoś nie wie, to nie przypuszcza nawet, że jestem w ciąży. A na półmetku ciąży ważę tylko 0,5kg więcej
charlizz jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:07   #2776
Delicjanka
Zakorzenienie
 
Avatar Delicjanka
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 6 733
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez charlizz Pokaż wiadomość
Ja nawet brzucha nie mam, a co dopiero kreska
Poważnie, jak ktoś nie wie, to nie przypuszcza nawet, że jestem w ciąży. A na półmetku ciąży ważę tylko 0,5kg więcej
Nadrobisz zresztą mojego tzta mama przytyla w ciązy 3 kg, a mój tzt urodził się z wagą 4,5 kg

Wlasnie ogladam wydarzenia w tv i znowu jakas pi...z.da zabiła dziecko 3 letnie, jakaś plaga!!!!!!!!
__________________
Moja najukochańsza kruszynka
Amelia
10.01.2013

Skalpel wyzwanie z Ewką!
cel : piękne ujędrnione ciało
waga: 48, 60cm w brzucholu.

Delicjanka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:07   #2777
nafiyqa
Zakorzenienie
 
Avatar nafiyqa
 
Zarejestrowany: 2005-10
Wiadomości: 15 813
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Ja uciekam na pociag
Obym wytrzymala jakos te 11h w pozycji siedzacej :/
Do "napisania" po weekendzie (przez weekend bede meczyc TZ, wiec nie przewiduje czasu na wizaz ).

Trzymajcie kciuki za jutrzejsza wizyte u gina!
__________________
Kubeczek - 17.02.2013

nafiyqa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:09   #2778
bokeh
Zakorzenienie
 
Avatar bokeh
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 5 598
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez Delicjanka Pokaż wiadomość
Ja nie widzę

Btw, Kochane, czy Wam się robi już ta kreska na brzuchu?? bo ja mam delikatną
ja jeszcze nie mam...
__________________
27.01.2013 Nasza Hanusia
bokeh jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:18   #2779
djerba
Wtajemniczenie
 
Avatar djerba
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 2 673
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Hej dziewczyny,

ja tylko dzisiaj poczytam chyba sobie co piszecie...bo konkretnie zdyyyyycham..i mała też

dostałam maila od babeczki od legginsów, także już niedługo i je dostaniecie

Witam,

To super ;-)
w weekend zaczynam kroić .
a po niedzieli podam numer rach do wpłat dla Kobitek

Pozdr.

Monika





__________________
....When was d last time u did somethin for d first time?...
djerba jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:47   #2780
ilkas
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 3 230
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Szajawszystkiego naj naj z okazji urodzin! Dużo radości, spokojnej ciąży i dużo siły do pisania porad na naszym wątku
ilkas jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:50   #2781
e_vel
Wtajemniczenie
 
Avatar e_vel
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 2 568
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

[1=0096a1e2f6245c4e98bc18d e9b0ed84c369ef137_632f8bf 2adc0b;36504934]A ja nie dość, że noc masakryczna, to jeszcze zdupiony humor, tak mi cholernie przykro że szok. Urodziny mam. Wiecie, że ani moja matka (2 piętra wyżej, byłam u niej dzisiaj bo zabawkę młodej) ani mój szanowny mąż, który ma dzisiaj wolne - nawet życzeń nie złożyli? Nic ku.rwa, ani me, ani be. Bo po co pamiętać, jeszcze prezent jakiś kupić by trzeba było, zbędny wysiłek

Nomen, normalnie stuknęłabym się kieliszkiem z tobą. Z soczkiem [/QUOTE]

Kochana, wszystkiego dobrego. Może Mąż przypomni sobie jeszcze na wieczór? Ja mam urodziny w sobotę, i pewnie będzie tak, że rano złoży mi życzenia, a potem pojedzie do sklepu po pracy i na odczep się kupi jakieś sztuczne kwiatki w szkle, których mam już pełno...
e_vel jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:55   #2782
elllmi
Zakorzenienie
 
Avatar elllmi
 
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: Beskid Sądecki
Wiadomości: 5 398
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

wykonałam swoje postanowienie i posprzątałam łazienkę jestem hardcorem niesiona falą szaleństwa zabrałam się też za sypialnię, ale poległam i zdecydowanie wystarczy jak na jeden dzień
__________________






elllmi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 19:59   #2783
maluchna30
Zadomowienie
 
Avatar maluchna30
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 915
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez e_vel Pokaż wiadomość
Kochana, wszystkiego dobrego. Może Mąż przypomni sobie jeszcze na wieczór? Ja mam urodziny w sobotę, i pewnie będzie tak, że rano złoży mi życzenia, a potem pojedzie do sklepu po pracy i na odczep się kupi jakieś sztuczne kwiatki w szkle, których mam już pełno...
A mój też mi kiedyś takie ohydztwo kupił i schowałam je do szafy. Od tamtej pory powtarza, że nie będzie prezentów więcej mi sprawiaj, skoro ja je po szafach chowam. Oczywiście sprawia, ale już nie takie paskudne.

Dzięki instrukcji Black już chyba udało mi się wcisnąć te zdjęcia do klubu.
__________________
OLA 04.02.2013 r. 2500 g, 48 cm
HANIA 19.08.2017 r. 2800 g, 51 cm
maluchna30 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 20:00   #2784
mala_19kw
Zakorzenienie
 
Avatar mala_19kw
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Pomorskie
Wiadomości: 5 826
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez ilkas Pokaż wiadomość
Szajawszystkiego naj naj z okazji urodzin! Dużo radości, spokojnej ciąży i dużo siły do pisania porad na naszym wątku
oooo nasza SZAJKA ma dziś urodzinki? No to kochana wszystkiego co najlepsze,zdrowego dzidziusia i szczęśliwego rozwiązania,najlepiej bezbolesnego Witam NOWA MAMĘ - oby sytuacja w której obecnie się znajdujesz ustabilizowała się. Poniekąd wiem o czym mówisz bo sama walczę czasem z rodzicami,ale na głowę NIE MOŻNA dać sobie wejść. Więc głowa do góry kochana. Mam nadzieję ze będzie ci z nami dobrze
__________________
Od 20.04.2007r. Razem.
Od 11.08.2012r. Żona.
OSKAREK
Ur. 23.01.2013

"Dla Ciebie moje serce bije,tak jak kiedyś Twoje dla mnie bić zaczęło"

KosmetyczneSzaleństwo

7DniTygodnia
mala_19kw jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 20:01   #2785
e_vel
Wtajemniczenie
 
Avatar e_vel
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 2 568
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

charlizz witaj
współczuję Ci, ale bądz dobrej myśli, rodzice napewno inaczej zareagują jak zobaczą, że dajecie sobie radę (a napewno dacie), i oszaleją na punkcie Maleństwa. Może potrzebują na to czasu, a może w ten sposób przejawiają troskę? Trzymaj się dzielnie i dbaj o siebie i dzidziusia
e_vel jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 20:05   #2786
Hosenka*
Zakorzenienie
 
Avatar Hosenka*
 
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 48 138
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Szaja: 100 lat i cudnego, zdrowego dzidziusia



Jednak robię ten łom - TŻ zagoniłam do pomocy
__________________

Instagram

W zapisanych relacjach - wyprzedaż kosmetyków pielęgnacyjnych i do makijażu
Hosenka* jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 20:12   #2787
charlizz
Zadomowienie
 
Avatar charlizz
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 1 865
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez mala_19kw Pokaż wiadomość
oooo nasza SZAJKA ma dziś urodzinki? No to kochana wszystkiego co najlepsze,zdrowego dzidziusia i szczęśliwego rozwiązania,najlepiej bezbolesnego
Przyłączam się do życzeń!
charlizz jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 20:16   #2788
elllmi
Zakorzenienie
 
Avatar elllmi
 
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: Beskid Sądecki
Wiadomości: 5 398
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez Hosenka* Pokaż wiadomość
Jednak robię ten łom - TŻ zagoniłam do pomocy
ale że co?????
__________________






elllmi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 20:23   #2789
pstryczek84
Zakorzenienie
 
Avatar pstryczek84
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Mazowsze
Wiadomości: 14 197
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Szaja, wszystkiego naj ale przede wszystkim zdrowia dla Ciebie i Dzidziusia P.S. myślę, że jednak szykują Ci w domu jakaś niespodziewankę

charlizz, witam! Mam nadziej że twoja sytuacja jakoś się wyprostuje. Najważniejsze żebyś dbała o siebie i maluszka

Dziewczyny, zrobiłam to ciasto z marsa. Wygląda fajnie ale jeszcze siedzi w lodowce. Spróbuje je jutro i dam znać. Mam nadzieję że mi wyjdzie bo trochę zrobiłam na oko, tzn zamiast 0,5 kg sera to ja władowałam cały kubełeczek czyli 1 kg. To tak, żeby było więcej
__________________
21.12.2012 (57cm/3550g)
07.11.2016 (59cm/3500g)




Edytowane przez pstryczek84
Czas edycji: 2012-09-13 o 20:24
pstryczek84 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-13, 20:25   #2790
szklanka19
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 1 955
Dot.: Styczniowo-Lutowe mamusie 2013 ;)) cz.IV

Cytat:
Napisane przez Delicjanka Pokaż wiadomość
Ja nie widzę

Btw, Kochane, czy Wam się robi już ta kreska na brzuchu?? bo ja mam delikatną
Ja mam, od góry do samego dołu śmiesznie to wygląda, taka kreska na brzuchu, a sam brzuch cały w malutkich włoskach. A jak się przebieram i mi się te włoski elektryzują to już w ogóle się czuję jak jakiś brzuchaty, obleśny facet z włosami na brzuchu

Cytat:
Napisane przez Hosenka* Pokaż wiadomość
Jednak robię ten łom - TŻ zagoniłam do pomocy
Jak robisz? Proszę instrukcję?

Charliz witaj przykra sytuacja z rodzicami, ale wg mnie dobrze robicie. Wynajmiecie mieszkanko i będziecie razem, a jednak wspólne mieszkanie rodzi konflikty. Dacie radę na pewno, teraz macie dodatkową motywację w postaci Maleństwa

Szaja! To widzisz, ja coś wyczułam bo mam 3 blachy ciastek migdałowych, a drożdżowe ze śliwkami właśnie w piecu. Akurat na urodziny Tyle tego napiekłam, że dla każdej z forum starczy po ciasteczku Sto lat, mało stresów i duuuuużo radości z córeczek!
szklanka19 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:32.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.