|
|
#3631 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
|
|
|
|
|
#3632 |
|
Raczkowanie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
A ja dzisiaj widziałam M. kiedy mijał mnie autem. Nie wiem czy mnie zauważył (pewnie nie). Minusy mieszkania obok siebie
|
|
|
|
#3633 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Maseczka, gorąca kąpiel i peeling poprawiły mi humor
![]() A teraz rozmyślam, czy nie wziąć na poważnie tego co pisał EKS i nie próbować Go przekonać do siebie... Wiem co sprawia Mu przyjemność i jak GO zdobyć, może to wykorzystać skoro sam o tym mówił i nawiązał do tego. Jeszcze ta Nasza jedna niedokończona sprawa, o której On pamięta - a ja myślałam, że to pisane ot tak było, a jednak ciekawe co by zrobił - mam taki mętlik w głowie. |
|
|
|
#3634 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Dublin
Wiadomości: 8 987
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
|
|
|
|
|
#3635 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 441
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
czyli nie jest dla Ciebie pociągające spróbowanie życia w innym środowisku? Jeśli tak no to rzeczywiście, ale wydaje mi się, że też może łatwiej byłoby Ci o nim zapomnieć gdybyś miała nowe doświadczenia w postaci nowych znajomości, nowych wrażeń...
W każdym bądź razie pozdrawiam i trzymaj się! |
|
|
|
#3636 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 136
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
|
|
|
|
#3637 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Vancouver
Wiadomości: 382
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
A mój mnie traktuje chłodno-zawsze było cześć Skarbie,a teraz jest tylko cześć,no i oczywiście pierwszy się nie odezwie,ja też nie.
Zapytałam się go przez telefon czy mnie kocha-odpowiedział,że tak,że tęskni i że mu mnie brakuje Jakoś w to nie wierzę,sam się nie odezwie,nie mówiąc już od dzwonieniu-zwala wszystko na zasięg i fakt,że nie lubi telefonu A kiedyś jak napisał,a nie odzywałam się przez pół godziny,to wydzwaniał,bo się bał o mnie
|
|
|
|
#3638 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 103
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
czesc dziewczyny, nie wiem czy dobrze wybralam watek ale chce jak najszybciej z kims porozmawiac.
Chodzi o mojego ex, to ja go zostawilam juz 2 razy. A on to naprawde cudowny facet tylko problem tkwil we mnie. Nie jestesmy ze soba od czerwca. Nie mamy ze soba kontaktu. Ale ja wiele spraw zrozumialam przez ten czas i chcialabym do niego wrocic. On mnie kochal nad zycie, nie widzial swiata poza mna a ja go tak potraktowalam jak jakiegos smiecia i mnie to boli. Juz od jakiegos czasu mysle jak za to sie wszystko zabrac i sprobowac z nim porozmawiac. Tylko jest problem ze on zaczal sie spotykac z jakas dziewczyna, wiem ze to jest swieze. Ale na pewno nie przestal do mnie czegos czuc. Nie chce zaprzepascic te 1.5 roku co bylismy razem. Poczatki byly jak w bajce. A duzo nas laczylo bo planowalismy dziecko, razem mieszkalismy, slub. tylko mnie to wszystko przeroslo i ucieklam. Napisalam jakis czas temu mu sms ze mam nadzieje ze jest szczesliwy z ta dziewczyna i przeprosilam go za moje zachowanie. On mi odpisal ze czemu pisze, ze on nie wroci do mnie. Ale znam go i wiem ze go to boli ze go tak potraktowalam. Gdyby naprawde nie chcial mnie znac to by nawet nie odpisal. Jeszcze dzieli nas odleglosc 250 km, on mieszka w moim rodzinnym miescie , ja sie ucze w innym. Ja mam 20 lat on ma 23. Ale jade do domu w srode i chcialabym sie z nim spotkac. Jest to wszystko przemyslane, nie jest to moj kaprys ze zaczal sie z kims spotykac i chce go odzyskac tylko dlatego. Naprawde wierze ze moglibysmy byc znowu szczesliwi. Pomozcie mi czy probowac ? |
|
|
|
#3639 | |
|
MUSEarka
Zarejestrowany: 2006-12
Lokalizacja: Rivia
Wiadomości: 10 422
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
__________________
Muse 21.08.2010 Kraków CLMF 28.08.2011 Reading Festival 23.11.2012 Łódź 14.07.2013 Berlin 14.06.2015 Warszawa OWF 21.08.2016 Kraków LMF 22.06.2019 Kraków |
|
|
|
|
#3640 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 4 182
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Ehhhhhh. We wschodnie wybrzeże USA, gdzie jest mój wielbiciel, z którym jestem umówiona na trzytygodniową randkę uderza huragan.
__________________
27.08.2016 |
|
|
|
#3641 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 242
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Swoją drogą coraz więcej dziwczyndołączadowątku, chyba pogoda teżnie sprzyja zapominaniu :/wręcz przeciwnie, te długie wieczory, wspomnienia ehh
__________________
,, Dreams as if you'll live forever, live as if you'll die today. '' James Dean
|
|
|
|
|
#3642 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2012-10
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 14
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Z drugiej strony spotkać się można przynajmniej będziesz miała to poczucie,że spróbowałaś a nie odpuściłaś. |
|
|
|
|
#3643 | |
|
Raczkowanie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Poprosiłam go o spotkanie i powiedziałam, że chcę wrócić, że teraz będzie juz dobrze, że już na zawsze itp. On odpowiedział mi wprost - już nigdy nie mógłby mi zaufać, nie wierzył że kiedykolwiek byłoby dobrze a teraz jest szczęśliwy. Długo za nim płakałam ale wiem, że miał rację. Był dla mnie za dobry, zbyt dojrzały - a ja go nie doceniałam. Po 1,5 roku ożenił się z tamtą dziewczyną. Jeśli Ci zależy to porozmawiaj z nim na spokojnie ale wątpię żeby dał Ci 3 szansę, szczególnie że już się z kimś spotyka. Osobiście zawsze walczę i nie lubię zostawiać rzeczy w sferze "co by było gdyby" (nie dotyczy to tylko spraw damsko-męskich) ale z własnego doświadczenia wiem, że dużo rozsądniej byłoby gdybyś o nim zapomniała |
|
|
|
|
#3644 | ||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() No to masz problem. Odpisał Ci po prostu z grzeczności i wychowania - nie łudź się skoro ma inną. Fakt może i tęskni za Tobą, ale co z tego jest inna!! Ty może i będziesz szczęśliwa, a On? Co z odległością? Jak to widzisz? ---------- Dopisano o 20:40 ---------- Poprzedni post napisano o 20:38 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
#3645 |
|
Raczkowanie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Oj bolało, bolało - ale w tamtym okresie uważałam że ślub to tylko papierek, więc sam fakt jego ożenku nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia.
Wcześniej zapomniałam napisać, że wróciłam z meczu kosza - wielu fajnych facetów zarówno na boisku jak i na trybunach, ale ja mam w głowie tylko jego. Dziwne, bo zazwyczaj szybko rozglądałam się za kimś innym. A on nagle przestał być dostępny na fb - nie wiem czy unika mnie, czy mnie zablokował czy może nagle znalazł sobie inne zajęcie. Za bardzo mnie to męczyło i postanowiłam zmienić ustawienia tak aby w ogóle nie widzieć kiedy jest a kiedy go nie ma. To strasznie boli
|
|
|
|
#3646 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 103
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
jak bylismy razem to w weekendy sie widzielismy z poczatku. Pozniej u mnie mieszkalismy ale jak sie szkola zaczela i wrocilam tutaj to mi palma odbila. Ale zawsze to ja jezdzilam do niego bo on czasami pracowal w sobote i byloby to nie mozliwe aby do mnie przyjechal.
on wtedy nawet bylby wstanie sie tu do mnie przeprowadzic. Rodzice chcieli nam swoje mieszkanie kupic. Ja wlasnie jestem tez z tych osob co walcza do konca i nie lubie sie poddawac. Zalozylam ogolny watek i zostalam zjechana. Ja wiem ze jeszcze tak nie dawno mowil ze ja jestem tylko na cale zycie i nikogo tak nie pokocha jak mnie. i ja to wiem ze to prawda. i to mnie trzyma przy tym ze powinnam sprobowac. |
|
|
|
#3647 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Nie chce byc zlosliwa albo cos w tym stylu, ale .... No wlasnie. Zostawilas Go zranionego, obolalego i teraz gdy chlopak zaczyna na nowo zycie, chcesz mu je przewrocic do gory nogami? To bardzo nie fajnie z Twojej strony. Pisze za siebie, nie za inne dziewczyny. Jestem jedna z tych porzuconych i obolalych, dla ktorych chec powrotu do jakiej takiej normalnosci jest aktualnie jak wygrana w totka. Tesknie, placze itd z nadzieja, ze za jakis czas moje zycie wroci na normalne tory . A Ty przedstawiasz opcje "eks NAGLE sie budzi". I co? Wtedy bylas przerazona? A teraz On jest szczesliwy. A gdzie bylas jak On potrzebowal twojej wiary w wasz zwiazek i wasza milosc? Przykro mi, ze teraz doszlas do tej milosci i jestes nieszczesliwa. Ale akurat jak on kogos znalazl Ciebie dopadlo? Hmmm, sama sie zastanow. |
|
|
|
|
#3648 | |
|
MUSEarka
Zarejestrowany: 2006-12
Lokalizacja: Rivia
Wiadomości: 10 422
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Nie raz znalazłam w jego mejlach / fejsie / gadu gadu wiadomości pisane do innych dziewczyn, że by je przeleciał, chciałby się z nimi całować, ma na nie ochotę, robi mu się twardo.. Nie raz mieliśmy o to kłótnię, ale w końcu jak wczoraj znalazłam na jego gadu znów to świństwo nie wytrzymałam. Zarządziłam koniec definitywny, bo więcej oszukiwaną nie zamierzam być. Stracił moje zaufanie już za pierwszym zagraniem, na początku września. Przez dwa miesiące jako tako je odbudowywałam, chociaż nie można tego nazwać pełnym zaufaniem. Wiedział o tym dobrze, a jednak zrobił to ponownie. Bywa. Nie ten to inny. Na pewno trafię kiedyś na takiego, dla którego będę najważniejszym oczkiem w głowie i nie będzie mu się chciało pisać do innych, że ich pragnie, bo drągal będzie mu stawał tylko na mój widok
__________________
Muse 21.08.2010 Kraków CLMF 28.08.2011 Reading Festival 23.11.2012 Łódź 14.07.2013 Berlin 14.06.2015 Warszawa OWF 21.08.2016 Kraków LMF 22.06.2019 Kraków |
|
|
|
|
#3649 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-11
Lokalizacja: Garwolin
Wiadomości: 10 019
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
__________________
"Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki." A jednak przy każdej niepewności tkwi odrobina nadziei, z której nie potrafisz zrezygnować... |
|
|
|
|
#3650 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Co za gnojek... Mes wlasnie zauwazylam Twoja wypowiedz tutaj i zycze Ci zebys szybko o nim zapomniala, bo widac ze jestes fajna, uczuciową osoba. To straszne, ze kobiety nawet do takich dupkow potrafia sie przywiazac i jeszcze plakac za nimi, mimo ze nie powinny. Jedyne co Ci moge powiedziec, ze skoro byl mlody, to nie bierz tego do siebie... Taki durny wiek, miejmy nadzieje... Podziwiam Cie, ze mimo wszystko potrafilas powiedziec dosc, mimo ze na pewno nie jest Ci latwo... Ja np bylam emocjonalnie zzyta z chlopakiem, ktory bawił sie mna jak mu sie podobalo, mi na nim zalezalo do konca, a bez przerwy byly sytuacje gdzie pojawialy sie jakies nowe kolezanki, z ktorymi chetnie by sie przespal, ktore pocieszal, w ogole mial dziwne podejscie do tematu...rownolegle nie przeszkadzalo mu to byc co jakis czas milym i uczuciowym w stosunku do mnie, teraz szlag mnie trafia jak moglam byc tak glupia i mu na to pozwalac... Do tej pory nie potrafie usunac zdjec itp, ciagle trzyma mnie jakis sentyment, ale jak zdarzy mi sie przypomniec te zle sytuacje, to najchetniej kopnelabym go.... zeby przynajmniej fizycznie poczul sie tak jak ja wtedy. To jest dluga historia i toksyczna znajomosc... wiec sie nie bede wdawac w szczegoly. Ale ja temu swojemu dalam miliony szans i kazdej teraz zaluje, nawet jezeli przez chwile bylo dobrze... Takze trzymaj sie!
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
|
|
|
|
#3651 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 6 162
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
To ja się udzielę ze "starszego".
Byliśmy z moim ex niecałe 3 miesiące (10-go by były 3). Żałuję. Teraz czuję się jeszcze gorzej, niż wtedy. Nie sprostał moim oczekiwaniom, nie było tak, jak sobie myślałam. Owszem, były fajne momenty, miłe, kiedy czułam się szczęśliwa. Jednak to za mało. Były też łzy, szarpanie się z myślami, czy on na prawdę nadal mnie kocha, czy potrafię zapomnieć, że mnie zostawił. Szukałam powodów, snułam domysły, byle złe zachowanie z jego strony tłumaczyłam sobie, że on mnie nie kocha już, że mnie okłamuje. Wyrzucałam mu ciągle, że zostawił mnie, że ja tak strasznie cierpiałam, że teraz powinien mnie po stopach całować, że chcę nadal w to "wejść"... Wiem, że on mógł wiele rzeczy zrobić inaczej. Może aż tak mu nie zależało? Zmienił się, no ale przez te ponad pół roku ma prawo. Wiem też, że nie potrafiłabym zapomnieć. To wszystko odcisnęło w moim umyśle tak negatywne emocje, że było ciężko. Nie ufałam mu już tak. O ile można to nazwać zaufaniem... Nie czułam się bezpieczna, wszystko już było inaczej... A ja nie potrafię kochać tak "na pół gwizdka". Chcę na całego... I tego samego chcę od partnera. On był dla mnie jedynym, nie chciałam innego, tylko on... Chciałam być dla niego też kimś takim. Nie wiem, kim byłam. Czułam, że zamiast mnie, mogłaby być inna, 2 albo 3. A być może to tylko mój wymysł, być może tak już mu nie ufałam? Sądziłam, że to nie ja jestem "tą na całe życie", że może znaleźć zastępstwo. Choć mówił mi, że kocha, że nie chce krzywdzić, że już mnie nie zostawi, że załuje... Chciałam wierzyć, chciałam. Potrzebowałam tych słów, by poniekąd zagłuszyć niepokój. Tylko, czy uwierzyłam na prawdę? Nie... Teraz wiem, że niektórych rzeczy się nie cofnie, nie da rady... W głowie wszystko zostaje. Zastanówcie się 10 razy, czy chcecie wrócić do byłych, którzy Was zostawili (z błahego powodu!!) i tym ogromnie zranili. Czy będziecie potrafiły zapomnieć, czy wierzycie, że on sprosta temu, czego oczekujecie, postawcie jasno warunki. Na ile to możliwe, nie angażujcie się zbytnio. Dajcie sobie jakiś termin na sprawdzenie, czy on na prawde zasłużył na tą szansę. I czy w razie czego jesteście gotowe, by później znowu cierpieć. Bo teraz boli sto razy mocniej Kolejne słowa rzucone na wiatr, niespełnione obietnice, niezrozumienie... Boli przeogromnie.
|
|
|
|
#3652 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
moje motto ostatnimi czasy :P
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
|
|
|
#3653 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Dublin
Wiadomości: 8 987
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
![]() Walczylam ostatnie trzy tygodnie, ludzilam sie, bo tez nie potrafie odpuscic. Ale juz dluzej nie moge, dotarlo chyba do mnie wreszcie, ze on mnie po prostu nie chce i tyle...i stad ta decyzja. Wczesniej chcialam zostac, mowilam sobie, ze sprobuje, ale bylo to podyktowane tylko i wylacznie nadzieja, ze on zmieni zdanie. A teraz nadzieja umarla... Edytowane przez yoona Czas edycji: 2012-10-29 o 01:03 |
|
|
|
|
#3654 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
[1=1049fcf7f74b9bbd9e896b0 64bc98e90e22ff320_640d160 2d9fab;37308003]To ja się udzielę ze "starszego".
Byliśmy z moim ex niecałe 3 miesiące (10-go by były 3). Żałuję. Teraz czuję się jeszcze gorzej, niż wtedy. Nie sprostał moim oczekiwaniom, nie było tak, jak sobie myślałam. Owszem, były fajne momenty, miłe, kiedy czułam się szczęśliwa. Jednak to za mało. Były też łzy, szarpanie się z myślami, czy on na prawdę nadal mnie kocha, czy potrafię zapomnieć, że mnie zostawił. Szukałam powodów, snułam domysły, byle złe zachowanie z jego strony tłumaczyłam sobie, że on mnie nie kocha już, że mnie okłamuje. Wyrzucałam mu ciągle, że zostawił mnie, że ja tak strasznie cierpiałam, że teraz powinien mnie po stopach całować, że chcę nadal w to "wejść"... Wiem, że on mógł wiele rzeczy zrobić inaczej. Może aż tak mu nie zależało? Zmienił się, no ale przez te ponad pół roku ma prawo. Wiem też, że nie potrafiłabym zapomnieć. To wszystko odcisnęło w moim umyśle tak negatywne emocje, że było ciężko. Nie ufałam mu już tak. O ile można to nazwać zaufaniem... Nie czułam się bezpieczna, wszystko już było inaczej... A ja nie potrafię kochać tak "na pół gwizdka". Chcę na całego... I tego samego chcę od partnera. On był dla mnie jedynym, nie chciałam innego, tylko on... Chciałam być dla niego też kimś takim. Nie wiem, kim byłam. Czułam, że zamiast mnie, mogłaby być inna, 2 albo 3. A być może to tylko mój wymysł, być może tak już mu nie ufałam? Sądziłam, że to nie ja jestem "tą na całe życie", że może znaleźć zastępstwo. Choć mówił mi, że kocha, że nie chce krzywdzić, że już mnie nie zostawi, że załuje... Chciałam wierzyć, chciałam. Potrzebowałam tych słów, by poniekąd zagłuszyć niepokój. Tylko, czy uwierzyłam na prawdę? Nie... Teraz wiem, że niektórych rzeczy się nie cofnie, nie da rady... W głowie wszystko zostaje. Zastanówcie się 10 razy, czy chcecie wrócić do byłych, którzy Was zostawili (z błahego powodu!!) i tym ogromnie zranili. Czy będziecie potrafiły zapomnieć, czy wierzycie, że on sprosta temu, czego oczekujecie, postawcie jasno warunki. Na ile to możliwe, nie angażujcie się zbytnio. Dajcie sobie jakiś termin na sprawdzenie, czy on na prawde zasłużył na tą szansę. I czy w razie czego jesteście gotowe, by później znowu cierpieć. Bo teraz boli sto razy mocniej Kolejne słowa rzucone na wiatr, niespełnione obietnice, niezrozumienie... Boli przeogromnie.[/QUOTE]dziękuję Ci. |
|
|
|
#3655 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 6 162
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
[1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;37308056]dziękuję Ci.[/QUOTE]
Proszę... Ja nie potrafiłam podejść do tego z rozsądkiem, choć chciałam. Za bardzo go kochałam. Byłam naiwna. Ten facet przed rozstaniem mówił mi, że mnie kocha, że gdyby mnie tak nie kochał, nie byłoby go tu (u mnie). Tydzień później strasznie mnie skrzywdził, zawiódł, chodź prosiłam o coś od 3 tygodni. Zerwał. Myślałam, że to żart, jednak po jednej, krótkiej rozmowie, jego reakcji zrozumiałam, że niestety nie. Nie wiem ile dni później odbyłam z nim znowu krótką rozmowę, nie na temat "nas", ale hmm..pewnego przedmiotu. Po tym też zrozumiałam, że on nie żałuje, że to koniec. Podsumowując: Zapewniał o swoich uczuciach, a tydzień później "go nie było". Powinnam była wiedzieć, że chyba nie istnieje "coś", co po tym zachowaniu sprawi, że poczuję się bezpieczna i zaufam. A przynajmniej on, zrobił może 1/4 z tego, co mógł zrobić, by wszystko odbudować. Nie potrafię jednak powiedzieć, czy ten brak poczucia bezpieczeństwa kiedykolwiek by zniknął, nawet gdyby on bardziej się postarał. Na pewno byłoby lepiej, ale teraz nie ma już co gdybać i się zastanawiać. Nie zasłużył na mnie, na tą szansę, na moją miłość. Mam nadzieję, że przyjdzie dzień, kiedy zobaczy mnie szczęśliwą z innym i zrozumie, że to on mógł być obok mnie. A to inny będzie trzymał moją rękę i innemu będę patrzyła w oczy tak, jak kiedyś jemu. Tylko czy kiedyś taki nadejdzie...? Edytowane przez 1049fcf7f74b9bbd9e896b064bc98e90e22ff320_640d1602d9fab Czas edycji: 2012-10-29 o 01:35 |
|
|
|
#3656 | ||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
---------- Dopisano o 08:57 ---------- Poprzedni post napisano o 08:55 ---------- [1=1049fcf7f74b9bbd9e896b0 64bc98e90e22ff320_640d160 2d9fab;37308003]To ja się udzielę ze "starszego". Byliśmy z moim ex niecałe 3 miesiące (10-go by były 3). Żałuję. Teraz czuję się jeszcze gorzej, niż wtedy. Nie sprostał moim oczekiwaniom, nie było tak, jak sobie myślałam. Owszem, były fajne momenty, miłe, kiedy czułam się szczęśliwa. Jednak to za mało. Były też łzy, szarpanie się z myślami, czy on na prawdę nadal mnie kocha, czy potrafię zapomnieć, że mnie zostawił. Szukałam powodów, snułam domysły, byle złe zachowanie z jego strony tłumaczyłam sobie, że on mnie nie kocha już, że mnie okłamuje. Wyrzucałam mu ciągle, że zostawił mnie, że ja tak strasznie cierpiałam, że teraz powinien mnie po stopach całować, że chcę nadal w to "wejść"... Wiem, że on mógł wiele rzeczy zrobić inaczej. Może aż tak mu nie zależało? Zmienił się, no ale przez te ponad pół roku ma prawo. Wiem też, że nie potrafiłabym zapomnieć. To wszystko odcisnęło w moim umyśle tak negatywne emocje, że było ciężko. Nie ufałam mu już tak. O ile można to nazwać zaufaniem... Nie czułam się bezpieczna, wszystko już było inaczej... A ja nie potrafię kochać tak "na pół gwizdka". Chcę na całego... I tego samego chcę od partnera. On był dla mnie jedynym, nie chciałam innego, tylko on... Chciałam być dla niego też kimś takim. Nie wiem, kim byłam. Czułam, że zamiast mnie, mogłaby być inna, 2 albo 3. A być może to tylko mój wymysł, być może tak już mu nie ufałam? Sądziłam, że to nie ja jestem "tą na całe życie", że może znaleźć zastępstwo. Choć mówił mi, że kocha, że nie chce krzywdzić, że już mnie nie zostawi, że załuje... Chciałam wierzyć, chciałam. Potrzebowałam tych słów, by poniekąd zagłuszyć niepokój. Tylko, czy uwierzyłam na prawdę? Nie... Teraz wiem, że niektórych rzeczy się nie cofnie, nie da rady... W głowie wszystko zostaje. Zastanówcie się 10 razy, czy chcecie wrócić do byłych, którzy Was zostawili (z błahego powodu!!) i tym ogromnie zranili. Czy będziecie potrafiły zapomnieć, czy wierzycie, że on sprosta temu, czego oczekujecie, postawcie jasno warunki. Na ile to możliwe, nie angażujcie się zbytnio. Dajcie sobie jakiś termin na sprawdzenie, czy on na prawde zasłużył na tą szansę. I czy w razie czego jesteście gotowe, by później znowu cierpieć. Bo teraz boli sto razy mocniej Kolejne słowa rzucone na wiatr, niespełnione obietnice, niezrozumienie... Boli przeogromnie.[/QUOTE]Właśnie ja Ciebie znam z wcześniejszego wątku i Ty do EKSa wróciłaś i nie udało się Dlaczego?A co może wg Ciebie być błachym powodem? Wiem, że boli, ale bądź silna. Najważniejsze, że spróbowałaś ![]() ---------- Dopisano o 08:58 ---------- Poprzedni post napisano o 08:57 ---------- Cytat:
---------- Dopisano o 08:59 ---------- Poprzedni post napisano o 08:58 ---------- [1=1049fcf7f74b9bbd9e896b0 64bc98e90e22ff320_640d160 2d9fab;37308120]Proszę... Ja nie potrafiłam podejść do tego z rozsądkiem, choć chciałam. Za bardzo go kochałam. Byłam naiwna. Ten facet przed rozstaniem mówił mi, że mnie kocha, że gdyby mnie tak nie kochał, nie byłoby go tu (u mnie). Tydzień później strasznie mnie skrzywdził, zawiódł, chodź prosiłam o coś od 3 tygodni. Zerwał. Myślałam, że to żart, jednak po jednej, krótkiej rozmowie, jego reakcji zrozumiałam, że niestety nie. Nie wiem ile dni później odbyłam z nim znowu krótką rozmowę, nie na temat "nas", ale hmm..pewnego przedmiotu. Po tym też zrozumiałam, że on nie żałuje, że to koniec. Podsumowując: Zapewniał o swoich uczuciach, a tydzień później "go nie było". Powinnam była wiedzieć, że chyba nie istnieje "coś", co po tym zachowaniu sprawi, że poczuję się bezpieczna i zaufam. A przynajmniej on, zrobił może 1/4 z tego, co mógł zrobić, by wszystko odbudować. Nie potrafię jednak powiedzieć, czy ten brak poczucia bezpieczeństwa kiedykolwiek by zniknął, nawet gdyby on bardziej się postarał. Na pewno byłoby lepiej, ale teraz nie ma już co gdybać i się zastanawiać. Nie zasłużył na mnie, na tą szansę, na moją miłość. Mam nadzieję, że przyjdzie dzień, kiedy zobaczy mnie szczęśliwą z innym i zrozumie, że to on mógł być obok mnie. A to inny będzie trzymał moją rękę i innemu będę patrzyła w oczy tak, jak kiedyś jemu. Tylko czy kiedyś taki nadejdzie...?[/QUOTE] I tego życzę sobie i każdej z Was ![]() Znajdzie się taki na pewno, tylko cierpliwości i nic na siłę
|
||
|
|
|
#3657 |
|
Raczkowanie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
[1=1049fcf7f74b9bbd9e896b0 64bc98e90e22ff320_640d160 2d9fab;37308003]
A ja nie potrafię kochać tak "na pół gwizdka". Chcę na całego... I tego samego chcę od partnera. On był dla mnie jedynym, nie chciałam innego, tylko on... Chciałam być dla niego też kimś takim. Nie wiem, kim byłam. Czułam, że zamiast mnie, mogłaby być inna, 2 albo 3. A być może to tylko mój wymysł, być może tak już mu nie ufałam? Sądziłam, że to nie ja jestem "tą na całe życie", że może znaleźć zastępstwo. Choć mówił mi, że kocha, że nie chce krzywdzić, że już mnie nie zostawi, że załuje... Chciałam wierzyć, chciałam. Potrzebowałam tych słów, by poniekąd zagłuszyć niepokój. Tylko, czy uwierzyłam na prawdę? Nie... [/QUOTE] Dotknęłaś problemu, który kiełkuje w mojej głowie od paru dni. Cały czas słyszę trajkotanie znajomych jak to mój M. był we mnie zakochany i jak to wszystko spaprałam swoim zachowaniem. Ciągle przypominam sobie jak źle go traktowałam i jak on skakał dookoła mnie aż w końcu miał dość, bo ja się nie starałam. Żyję sobie jak singielka ale marzy mi się porozmawiać z nim za miesiąc i pokazać jak się ogarnęłam. Chciałabym żeby wrócił. No ale czy ja potrafiłabym zaufać? Hm, czy on pokochałby mnie tak jak na początku gdyby zobaczył zmianę czy byłoby to tylko wygodnictwo? |
|
|
|
#3658 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Vancouver
Wiadomości: 382
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
A ja już nie mam siły na nic,nawet na myślenie...
|
|
|
|
#3659 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 242
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
Jest pisanie, a pisanie. On może powinien pracować na jakimś czacie erotycznym, ![]() ---------- Dopisano o 11:03 ---------- Poprzedni post napisano o 10:56 ---------- Cytat:
__________________
,, Dreams as if you'll live forever, live as if you'll die today. '' James Dean
|
||
|
|
|
#3660 | |
|
Raczkowanie
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV
Cytat:
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:48.















moje motto ostatnimi czasy :P
Dlaczego?


